WILCZEWSKI: WYJDĘ SKONCENTROWANY, BĘDĘ WALCZYŁ LEPIEJ, NIŻ W USA

Do pojedynku Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w kategorii super średniej zostało już tylko pięć dni. 32-letni Polak zapewnia, że nie popełni w nim tych samych błędów, co półtora roku temu w Newark, kiedy to poniósł jedyną porażkę w karierze, ulegając Curtisowi Stevensowi przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Walka o pas federacji EBU odbędzie się w mogącej pomieścić kilkanaście tysięcy widzów hali Hartwall Arena w Helsinkach.

- Wszystko okaże się w ringu, ale na pewno będę walczył tak, jak w USA . Do ringu wyjdę bardziej skoncentrowany, większą uwagę skupię na obronie i z biegiem rund będę myślał o tym, aby szalę zwycięstwa przechylić na moją stronę - zapowiada podopieczny Andrzeja Gmitruka, wraz z którym uda się do stolicy Helsinek wtorkowym rankiem.

Rywal Polaka, 35-letni Asikainen na zawodowym ringu poniósł trzy porażki, o dwie więcej niż Wilczewski. Finowi trzeba jednak oddać to, że jego rywalami w tych pojedynkach byli pięściarze o uznanej marce, tacy jak obecny mistrz świata federacji IBF Sebastian Sylvester (34-3-1, 16 KO), mistrz Europy Matthew Macklin (28-2, 19 KO) oraz Khoren Gevor (31-5, 16 KO). Wilczewski nie uważa jednak, że teoretycznie większe doświadczenie Asikainena może mieć wielki wpływ na obraz piątkowej walki.

- To, że na papierze Asikainen częściej walczył ze znanymi rywalami, wcale nie musi mieć znaczenia w ringu. Trzy walki z dobrymi zawodnikami przegrał przed czasem. Zresztą, porównywanie naszych przeciwników nie ma wielkiego sensu. Z danym bokserem ja mogę wygrać, a on z kolei przegrać i odwrotnie, wszystko zależy przecież od stylu boksowania - tłumaczy zawodnik grupy O'Chikara Gmitruk Team.

Pojedynek w Helsinkach będzie niezwykle istotny zarówno dla Wilczewskiego, jak i dla Asikainena. Przegrany w tej walce straci na dłuższy czas szansę walk o poważne pasy, a dodać trzeba w tym przypadku fakt, że obaj nie są już młodymi zawodnikami. Na kilka dni przed potyczką Wilczewski nie odczuwa jednak wielkiego zdenerwowania.

- Na razie jestem wyjątkowo spokojny, chociaż od czasu do czasu miewam przypływy adrenaliny. Biorąc pod uwagę moje spore doświadczenie, do walki powinienem wyjść opanowany, skoncentrowany, z nerwami trzymanymi na wodzy. W ringu może się wydarzyć wszystko, ale jeśli wyjdzie mi chociaż czterdzieści procent z tego, co sobie zakładam, to już będzie dobrze - mówi "Wilk", który wraz z Asikainenem w środę weźmie udział w konferencji prasowej, a dzień później w oficjalnym ważeniu.

Dodaj do:    Dodaj do Facebook.com Dodaj do Google+ Dodaj do Twitter.com Translate to English

KOMENTARZE CZYTELNIKÓW
 
Aby móc komentować, musisz być zarejestrowanym i zalogowanym użytkownikiem serwisu.