Przygotowania do zaplanowanej na 11 marca gali Olsztyn Boxing Night 2011 weszły w decydującą fazę. Pięściarze mają już za sobą półmetek cyklu sparingowego, a do ich walk pozostały już tylko dwa tygodnie. W środę Andrzej Gmitruk oficjalnie potwierdził zmianę przeciwnika Dariusza Sęka (10-0-1, 4 KO) . 24-letni pięściarz z Tarnowa zmierzy się w Olsztynie z Kubańczykiem Miguelem Velozo (12-0-1, 4 KO), również niepokonanego na zawodowym ringu. Zastąpi on kontuzjowanego Belga Djamela Seliniego. W walce wieczoru fani boksu zobaczą Mateusza Masternaka (21-0, 15 KO), który po raz pierwszy bronić będzie interkontynentalnego tytułu federacji IBO w wadze junior ciężkiej.
Sęk nie oszczędza się na treningach, bo wie, że przed nim ważna walka. To pierwsza obrona mistrzowskiego tytułu, który Darek wywalczył podczas ubiegłorocznej, grudniowej gali w Grodzisku Mazowieckim. Polak pokonał wówczas Jindricha Veleckiego i tym samym wywalczył pas młodzieżowego mistrza świata organizacji TWBA w kategorii półciężkiej. Pojedynek trwał pełne 8 rund i zakończył się jednogłośnym zwycięstwem Polaka. Tarnowianin nie tylko przewyższał rywala wyszkoleniem technicznym, ale znakomicie blokował akcje Veleckiego, często spychając go do defensywy.
Teraz Sęk zmierzy się ze starszym od siebie, 37-letnim Miguelem Velozo. Kubańczyk ma na swoim koncie 13 zawodowych walk i długą karierę amatorską. Od kilku lat mieszka i trenuje w czeskim Decinie. Jest też zawodowym mistrzem Czech w wadze półciężkiej. Tytuł ten wywalczył 30 grudnia minionego roku, wygrywając na punkty z Czechem, Tomasem Adamkiem (16-5-1, 6 KO). – Nie widziałem jeszcze jego walk, ale nigdy nie lekceważę przeciwnika. Kubańczycy są znakomitymi zawodnikami. To jest mój pierwszy mistrzowski tytuł i pierwsza obrona. Presja jest oczywiście, ale to mnie tylko motywuje do ciężkiej pracy. Oczywiście do walki z Diamelem łatwiej było się przygotowywać, bo mogłem liczyć na pomoc i wskazówki kolegów, którzy z nim walczyli – mówi Sęk. - Wiem, że muszę być maksymalnie przygotowany i dać z siebie wszystko. Nastawiam się na walkę na pełnym dystansie 8 rund – dodaje pięściarz.
Na antenie On the Ropes Boxing Radio były mistrz świata James Toney (72-6-3, 44 KO), który jutro w San Bernardino stanie do walki z Damonem Reedem (45-14, 32 KO), po raz kolejny w barwnych słowach wypowiadał się na temat tchórzliwych braci Kliczko oraz ich najbliższych rywali. Tym razem "oberwało" się także...Tomaszowi Adamkowi (43-1, 28 KO):
- Tomasz Adamek? A czego on właściwie dokonał? - pyta prowokująco Amerykanin. - Kiedy przed laty zdecydowałem się przejść do wagi ciężkiej, zrobiłem to po to, by walczyć z wszystkimi ringowymi potworami. A co on robi? Poparzcie z kim walczy? Jest prowadzony najostrożniej, jak to tylko możliwe. To nie jest kariera w starym, dobrym stylu. To jakaś nowomodna bzdura. Adamek walczyć ma teraz z tym... jak on się nazywa? Hmm... z Kevinem McBride`em! To jakiś żart? Nie! Podsuwają mu beznadziejnego kolesia, którego na pewno znokautuje - powiedział Toney.
- Cieszę się, że będę walczył 9 kwietnia, a nie jak planowano w sobotę wielkanocną. Dzięki temu święta spędzę spokojnie w domu, a to dla mnie zawsze było ważne - nie ukrywa Tomasz Adamek. - Przygotowania do pojedynku z Kevinem McBridem musiałem więc rozpocząć nieco wcześniej, ale wszystko toczy się po mojej myśli i na pewno będę w dobrej formie - dodaje Góral.
Kwietniowy występ to jednak tylko etap przygotowań do planowanego na wrzesień starcia o pas mistrza świata wagi ciężkiej. Pojedynek ma się odbyć we Wrocławiu, ale wciąż nie jest jasne, który z braci Kliczków stanie w drugim narożniku.
- Wszystko wskazuje na Władimira, ale będziemy mądrzejsi po ich najbliższych walkach. Ukraińcy będą w nich faworytami, ale przecież w boksie, a szczególnie w wadze ciężkiej, nic nie jest pewne - zaznacza promotor Ziggy Rozalsky.

Przed zaplanowaną na 9 kwietnia potyczką oko w oko spotkali się główni bohaterowie gali w Las Vegas - Erik Morales (51-6, 35 KO) oraz Marcos Rene Maidana (29-2, 27 KO). Obaj panowie skrzyżują rękawice w limicie kategorii junior półśredniej.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Prezentujemy video z treningu, który był ostatnim przed walką treningiem we wrocławskim klubie "Maximus". Obecnie "Wilk" przeniósł się wraz ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem do Warszawy, gdzie szlifuje formę w "Action Club".
Na spotkaniu komitetu organizacyjnego World Series of Boxing (WSB), który odbył się 16 lutego w Lozannie, zadecydowano, że etap finałowy drużynowej i indywidualnej rywalizacji odbędzie się w chińskim mieście Guiyang. Drużynowy turniej finałowy zaplanowano na 6 i 7 maja, natomiast pojedynki o indywidualny prymat w WSB odbędą się 3 tygodnie później, w dniach 27-28 maja.
Przypominamy,że pięciu indywidualnych mistrzów WSB otrzyma nominację olimpijską (na dodatek każdy z nich sam wybierze kategorie wagową, w której wystąpi podczas Igrzysk w Londynie w 2012 roku!). Zwycięska drużyna otrzyma w nagrodę czek o wartości 500 000 USD, a finalista 150 000 USD. Dwa zespoły, które przegrają walki półfinałowe wzbogacą się o 50 000 USD. Każdy z pięciu mistrzów WSB w poszczególnych kategoriach wagowych oprócz olimpijskiej nominacji otrzyma także czek na 20 000 USD, a finaliści wrócą do domów bogatsi o 10 000 USD.
- Znam wszystkich zawodników z czołówki dzisiejszej wagi ciężkiej, zarówno techników, jak i tych walczących siłowo. Jeśli wyjdą ze mną na ring, to będą odesłani na odpoczynek - mówi mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w kategorii ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO). 34-letni Ukrainiec uważa, że jeśli do każdego pojedynku będzie gotowy w stu procentach, to nie jest w stanie zagrozić mu żaden bokser na świecie. Na równi ze sobą Kliczko stawia tylko starszego brata Witalija (41-2, 39 KO), posiadacza pasa WBC.
- Oprócz mojego brata, najniebezpieczniejszy w wadze ciężkiej jest ... Władimir Kliczko. Do walki z każdym przeciwnikiem trzeba przygotowywać się bardzo poważnie. Czasami, rzecz jasna, pojawia się pewność siebie... i chce się machnąć ręką na treningi, myśląc "przecież i tak wygram". Jednak dzięki temu, że kocham ten sport, takie myśli to tylko trwające jedną minutę słabości. Mogę przegrać tylko i wyłącznie z samym sobą. Jeśli do walki jestem przygotowany na sto procent, to we współczesnej wadze ciężkiej nie ma nikogo, kto zdołałby mnie pokonać - przekonuje Kliczko, którego 30 kwietnia w Mannheim czeka walka z niepokonanym, lecz mało doświadczonym Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO). Starcie będzie miało charakter dobrowolnej obrony pasów mistrzowskich.
Kto według młodszego z braci Kliczków ma szansę, aby w przyszłości zastąpić jego i Witalija na tronie wagi ciężkiej? - Sport przynosi niespodzianki i często "wystrzeliwują" ci, po których nikt nie spodziewałby się zdobycia mistrzostwa świata - zauważa "Doktor Stalowy Młot". - Pewnego razu spytałem Federera, jak zdołał zostać tenisistą numer jeden w historii. Roger odpowiedział, że sam tego nie wie: grał przeciętnie, trenerzy nie zwracali na niego specjalnej uwagi. A później tak się rozkręcił... W boksie mamy obecnie bardzo utalentowanego Rosjanina Aleksandra Ustinowa, jest perspektywiczny Brytyjczyk Tyson Fury. Niedawno przyjechał do mojego obozu treningowego i byłem w szoku z powodu jego wzrostu. Jest wyższy nawet ode mnie (206 cm Fury'ego, przy 199 cm Kliczki, przyp. red.).
Jeśli kwietniowa walka Kliczki z Chisorą nie przyniesie niespodzianki, to we wrześniu Ukrainiec ma skrzyżować rękawice z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO) we Wrocławiu lub w Warszawie. Przed 2011 rokiem pięściarz postanowił naładować akumulatory i zrelaksować się w egoztycznym miejscu. - Po ciężkim 2010 roku postanowiłem odpocząć, wziąłem długi urlop ... i tak nie chciało mi się potem wracać do normalnego życia! Byłem na Hawajach, po raz pierwszy w życiu. Tym, co robi największe wrażenie, jest wielka ilość wodospadów. Spróbowałem też swoich sił w surfingu, chociaż nie mogłem poświęcić się temu w stu procentach, gdyż ciągle nie wyleczyłem się po kontuzji. Kiedy pływaliśmy z moim znajomym na falach, nagle dwadzieścia metrów od nas pojawił się ogromny wieloryb. Tak wypuścił powietrze, że wokół nas zatrzęsła się woda. Wydawało mi się, że był strasznie wielki, ogon miał wręcz bez końća! Przyjaciel powiedział mi wtedy: to młody wieloryb, lepiej uciekajmy, bo jeszcze przypłynie jego mama. Kiedy wróciłem do domu i opowiadałem tę historię, ludzie pytali się mnie, czy się nie bałem. Strachu nie było, był za to zachwyt - opowiada Kliczko, uważany za jednego z najlepszych pięściarzy świata bez podziału na kategorie wagowe. W ostatnim rankingu prestiżowego magazynu "The Ring", Ukrainiec plasuje się na siódmej pozycji.
9 kwietnia dwukrotny mistrz Europy w wadze średniej Matthew Macklin (28-2, 19 KO) zmierzy się z dobrze znanym Ronaldem "Winky" Wrightem (51-5-1, 25 KO). Ta walka to pierwsza część umowy, którą "Mack the Knife" podpisał z Golden Boy Promotions. Pojedynek odbędzie się w MGM Grand w Las Vegas, której głównym wydarzeniem będzie starcie Morales-Maidana.
- To walka, której chciałem od dłuższego czasu i głęboko wierzę, że pokażę się z jak najlepszej strony. Mam ogromny szacunek dla Wrighta. Jest legendą, a jego osiągnięcia mówią same za siebie. Brał udział w piętnastu mistrzowskich walkach i walczył z tak znakomitymi pięściarzami, jak Bernard Hopkins, Jermain Taylor, Paul Williams, Shane Mosley czy Felix Trinidad. Stale pojawiał się w rankingach najlepszych bokserów bez podziału na kategorie wagowe przez ostatnich dziesięć lat. Jest kimś, kogo podziwiałem, ale teraz nadszedł mój czas. Wiem, że ten pojedynek będzie bardzo trudny, lecz ja jestem bardzo pewny siebie – zapewnia zawodnik z Irlandii.
Z kolei Wright uważa, że z łatwością ostudzi zapędy swojego rywala. – Ciężko trenuję i chcę dać fanom świetną walkę. Nie mogę się doczekać, aby wrócić na ring. Czuję się szybszy i silniejszy niż kiedykolwiek i jestem gotów, aby odzyskać to, co moje. Pokażę mu parę nowych sztuczek – powiedział pięściarz z Florydy.
Brian Peters, menedżer Macklina uważa, że zwycięstwo nad Wrightem otworzy jego pięściarzowi drogę do walki o mistrzostwo świata. Kontrakt zawarty z Golden Boy Promotions to jedna z najbardziej lukratywnych umów jakiegokolwiek irlandzkiego boksera w ciągu ostatnich 25 lat. Ta umowa ma pozwolić Macklinowi na spełnienie marzeń.
- To zapewne będzie największa walka z udziałem Irlandczyka od czasu, gdy Barry McGuigan stracił mistrzowski tytuł w 1986 roku. Matthew nie jest przytoczony możliwością walki w Vegas, stoczył już parę walk w USA i był w pobliżu Rickiego Hattona, kiedy ten organizował tam swoje walki. Będzie więc wiedział, czego się spodziewać - zakończył Peters.
- Są we mnie duże pokłady złości za poprzednią walkę, dlatego teraz chcę znokautować swojego najbliższego rywala. Ja się nie prosiłem o tę walkę, to Morales nalegał, a ja się tylko zgodziłem - mówił wczoraj podczas konferencji prasowej Marcos Rene Maidana (29-2, 27 KO), który 9 kwietnia skrzyżuje rękawice ze sławnym Erikiem Moralesem (51-6, 35 KO).
- Choć czuję się zaszczycony możliwością spotkania z taką legendą jak Erik, to muszę go znokautować. Pokonanie tak znanego boksera pomoże mi odbudować swoją pozycję i powrót do miejsca, w którym chcę być, czyli do ścisłej czołówki. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, by Morales mógł wytrzymać presję jaką planuję na nim wywrzeć - zakończył puncher z Argentyny.
Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO) planuje szybki powrót między liny. Zapewnia nas o tym jego ojciec i trener - Manuel Montiel. "KOchulito" miałby ponownie wyjść do ringu już za trzy lub cztery miesiące. W sobotnią noc na ringu w Las Vegas blisko 32-letni Meksykanin stracił mistrzowskie pasy WBC i WBO kategorii koguciej na rzecz Nonito Donaire (26-1, 18 KO). Potężny lewy sierpowy Filipińczyka posłał Montiela na deski już w drugiej rundzie.
- Wszystko z nim w porządku. W Las Vegas zabrano go do szpitala, by rutynowo przebadać zawodnika, który przegrał przez nokaut. Gdy tylko okazało się, że nic mu nie jest, wróciliśmy do hotelu. Fernando chce walczyć tak szybko jak to tylko możliwe, ale namawiam go, by poczekał z powrotem między liny 3 do 4 miesięcy - powiedział Manuel Montiel.
Sekcja Boksu „CHAMPION” NOSiR i Urząd Miejski w Nowym Dworze Mazowieckim zapraszają również w tym roku na ZIMOWĄ AKADEMIĘ BOKSU pod hasłem „LEPIEJ BOKSOWAĆ W RINGU NIŻ BIĆ SIĘ NA ULICY”.
- W każdym roku nadajemy inne hasło. Zeszłoroczny cykl "Bliżej sportu- dalej od narkotyków" cieszył się dużym zainteresowaniem wśród młodzieży dlatego w tym roku kontynuujemy wprowadzając dodatkowe atrakcje. Udało się nam zaprosić na spotkanie 24.02.2011r. o godz. 13:00 - dwukrotnego Mistrza Olimpijskiego - Jerzego Kuleja. To człowiek legenda, z którym młodzi będą mogli się spotkać i zadawać pytania na każdy temat. Z historią polskiego boksu zmierzy się w ringu krzyżowych pytań. Drugi gość Damian Jonak, który teraz tworzy swoją wojenną ścieżkę. Jesteśmy już teraz ciekawi takiego spotkania - powiedział trener Krystian Rogalski.
„Zimowa Akademia Boksu” to dni otwarte sekcji boksu „CHAMPION”. Zajęcia odbywają się w Publicznym Gimnazjum nr 1 w Nowym Dworze Mazowieckim i prowadzone są w formie sportowo-rekreacyjnej. Uczestnicy biorący udział w zajęciach w dwóch grupach wiekowy (14-18 lat 10:00-11:30, 10-14 lat w godz. 11:30-13:00 ), otrzymują pamiątkowe koszulki z nadrukiem.
W najbliższy czwartek Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) po raz pierwszy stanie oko w oko z Kevinem McBride (35-8-1, 29 KO), z którym zmierzy się 9 kwietnia w Prudential Center w Newark (New Jersey.) "Góral" przyjedzie na konferencję prasową z Pensylwanii, gdzie od ponad tygodnia jest na obozie treningowym.
- Bardzo chwalę sobie to miejsce: cisza, spokój doskonałe warunki do treningu. Myślę, że Bushkill stanie się moją stałą bazą treningową. Tu także będę się przygotowywał do mojej walki z Kliczka - powiedział Tomasz Adamek.
Zapraszamy na wywiad zarejestrowany w pierwszy dzień turnieju Grand Prix w Śremie. Rozmawiamy o dynamicznie rozwijającym się i stawiającym na młodzież, klubie Skorpion Szczecin.
- Wygram, nie po to trenuję od 16 lat, żeby przyjechał jakiś Portorykańczyk i narobił niepotrzebnego zamętu - zażartował sobie mistrz świata WBC kategorii junior cięzkiej Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) o swoim przeciwniku Francisco Palaciosie (20-0, 13 KO).
- Wreszcie nie boli mnie kolano, wzmocniłem siłę kiedy przechodziłem rehabilitację po operacji. Trener mówi, że biję mocno, jak nigdy wcześniej. Aż mi trochę szkoda Palaciosa - żartuje "Diablo".
Jednym z elementów treningu "Diablo" jest... jazda gokartami. - Uwielbiam szaleć z synem na gokartach. To nie tylko superzabawa, ale też sposób na poprawę refleksu i szybkości - tłumaczy mistrz świata.
Niewiele ponad dwa tygodnie przed walką z Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO), otwarty trening zorganizował Miguel Cotto (35-2, 28 KO) wraz ze swoim trenerem, sławnym Emanuelem Stewardem. Oto co obaj panowie mieli do powiedzenie o zbliżającym się wyzwaniu w postaci "El Matadora".
- Musieliśmy osiągnąć wysoką formę fizyczną by potem w ringu zrobić to, co sobie założyliśmy. Dlatego pracowaliśmy ciężko, a cały obóz przebiegał bez zarzutów. Mayorga jest groźnym puncherem, z którym zawsze trzeba uważać, w każdym momencie pojedynku. My jednak jesteśmy gotowi na wszystko co nam zaproponuje. Moja współpraca z Emanuelem Stewardem układa się bardzo dobrze. To nasz drugi wspólny występ i tym razem jest jeszcze lepiej niż za pierwszym razem - powiedział obrońca tytułu federacji WBA dywizji junior średniej.
- Miguel jest mądrym i otwartym na nowe rzeczy facetem, dlatego współpracuje nam się coraz łatwiej - potwierdził Steward - Miguel zawsze potrafił pięknie boksować i chcę właśnie, by powrócił do takiego stylu, jaki prezentował dawniej - dodał legendarny szkoleniowiec.
5 marca na gali w Leisure Centre, w angielskim Huddersfield, pojedynek na przeczekanie stoczy mistrz Unii Europejskiej kategorii średniej Grzegorz Proksa (22-0, 15 KO). Przeciwnik, z którym "Super G" zwalalczy 6 rund w kategorii super średniej, nie został jeszcze ujawniony.
Pierwotnie Proksa miał walczyć z Jamelem Bahki, jednak Belg zrezygnował ze starcia z Polakiem, podobnie jak wcześniej uczynili to Affif Belghecham i Thomas Troelenberg. 26-letni Proksa trenuje aktualnie w Warszawie pod okiem trenera Fiodora Łapina.
Paweł Majewski: Był Pan kiedyś w Londynie? Co Pan tu robił?
Tomasz Adamek: Tak mieszkałem w Londynie przez dwa lata, miałem podpisany kontrakt z brytyjskim promotorem bokserskim Panos Eliades. Jest bardzo ładne miasto, fajna architektura, ale pamiętam, że nie za bardzo mi odpowiadała pogoda, często padał deszcz, było szaro i zimno. Ciągle chciało mi się spać. Na razie się do Londynu nie wybieram, ale kto wie, może kiedyś będę tu walczył. Z Anglii pochodzi przecież pięściarz wagi ciężkiej David Haye, z którym kiedyś chciałbym się zmierzyć.
- Jak Pan wie reprezentuje portal dla polonii w UK, innymi słowy reprezentuje znaczną cześć polskiej emigracji. Pana chyba także można nazwać emigrantem – co prawda sportowym, ale jednak wyjechał Pan „za czymś”. Co Pan myśli o emigracji i emigrantach ?
TA: Pojęcie emigrant zmienia się. Z polski nie emigrują już ludzie z przyczyn politycznych, tylko na ogół wyjeżdżają w celach zarobkowych, poszukiwania pracy, czy robienia kariery za granicą. Jestem emigrantem z wyboru. Wyjechałem z Polski, gdyż w pewnym momencie nie rozwijałem się dalej, zostając tam nic bym więcej nie osiągnął. Wybrałem Stany, gdyż są mekką światowego boksu, tu są największe pieniądze w tym sporcie. Co do emigracji, Polacy mieszkają w prawie każdym zakątku świata, ja jestem najbardziej zżyty z emigracją Amerykańską. W New Jersey, gdzie mieszkam z moją rodziną, czuję się jak w Polsce. Ponieważ mieszka tam bardzo dużo Polaków. Są polskie kościoły, kluby i polskie imprezy. Na moje walki przychodzą tysiące Polaków sala jest biało-czerwona od polskich flag. Często też jestem w Polsce, kilka razy w roku.
Były promotor Saula Alvareza (35-1-0, 26 KO - na zdjęciu z Anną Kurnikową), Felix "Tuto" Zabala Jr., złożył pozew sądowy przeciwko swojemu byłemu zawodnikowi i żąda odwołania jego marcowej walki z Matthew Hattonem (41-1-4, 16 KO). Młody Meksykanin jest oskarżony o złamanie warunków kontraktu.
Zabala, który prowadzi grupę All-Star Boxing utrzymuje, że zawarł z "Canelo" umowę na 4 lata, na początku września 2008 roku. Promotor twierdzi, że Golden Boy Promotions nielegalnie wtrąciło się pomiędzy niego, a jego byłego zawodnika.
Pokrzywdzony stara się teraz przesunąć walkę Alvareza, do czasu wyjaśnienia całej sprawy. Zabala domaga się rekompensaty albo odnowienia kontraktu z utalentowanym Meksykaninem.
Pojedynek Luana Krasniqi (30-4-1, 14 KO) z Johnatonem Banksem (25-1-1, 17 KO) początkowo odbyć się miał 26 lutego w Ludwigsburgu, jednak z powodu problemów zdrowotnych Niemca, walka została odwołana. Tymczasem w mediach niemieckich pojawiły się informacje, że ustalono już nowy termin na organizacje tejże potyczki.
- Chcemy, aby pojedynek odbył się w tym samym miejscu. 16 kwietnia to bardzo realny termin. Zobaczymy jakie w tej kwestii, są zdania samych pięściarzy - mówił Klaus - Peter Dittrich. - Wiemy, że ta potyczka cieszy się ogromnym zainteresowaniem kibiców, mamy nadzieję, iż hala zapełni się do ostatniego miejsca - dodał.
Fritz Sdunek jest zadowolony z tego, co na treningach w austriackim Tyrolu przed walką z Odlanierem Solisem (17-0, 12 KO) prezentuje jego podpieczny Witalij Kliczko (41-2, 38 KO). Zdaniem niemieckiego szkoleniowca, Ukrainiec bez trudu utrzymuje znakomitą formę pomimo faktu, że za kilka miesięcy stuknie mu "czterdziestka".
- Witalij bardzo poważnie podchodzi do każdego naszego meczu w tenisa stołowego, które rozgrywamy w celu poprawienia reakcji. Jest bardzo niezadowolony, kiedy mecz układa się nie po jego myśli. Kto jak kto, ale ja na pewno wiem, że z jego refleksem jest wszystko w porządku. W lipcu Witalij skończy 40 lat, jednak biologicznie wygląda na wiele młodszego. Czasem muszę go wręcz uspokajać, aby nie doszło do przeciążeń. Z całą stanowczością mówię, że starszy z braci Kliczków jest obecnie w kwiecie wieku - mówi Sdunek, wieloletni trener Kliczki, z którym pracował już w czasie występów Ukraińca pod szyldem niemieckiej grupy Universum.
Pojedynek Kliczki z 30-letnim Solisem będzie miał charakter obowiązkowej obrony pasa WBC w wadze ciężkiej. Walka odbędzie się 19 marca w hali Lanxess Arena w niemieckiej Kolonii.
Chicagowski pięściarz Andrzej Fonfara (16-2, 7 KO), który 9 kwietnia zawalczy na gali Tomasza Adamka w hali Prudential Center w Newark, otrzymał ofertę stoczenia pojedynku z kubańskim pięściarzem Luisem Garcią (11-0, 9 KO), który na stałe mieszka w Irlandii. Ich walka miała by się odbyć 19 marca w Irlandii.
- Bardzo nam miło, że złożono nam tą ofertę, jest dogodna finansowo, ale nie możemy jej przyjąć. Andrzej też nie będzie miał sparingów z Garcią, które zaproponował nam jego menedżer, kiedy dowiedział się, że Andrzej nie stoczy tego pojedynku. W tej chwili koncentrujemy się na kwietniowej walce Andrzeja. Chcemy by jak najlepiej zaprezentował się polskim fanom w hali Prudential Center - powiedział menedżer Andrzeja Fonfary - jego brat Marek.
Emanuel Steward przygotowuje dwa plany taktyczne dla Miguela Angela Cotto (35-2, 28 KO), który 12 marca na MGM Grand zmierzy się z Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO) w pierwszej obronie pasa WBA w wadze junior średniej.
Pierwszy plan obejmuje walkę na dystans, natomiast drugi przewiduje rozbicie twardego Nikaraguańczyka w półdystansie. Steward chce, by Cotto zaboksował twardo i zakończył walkę przed czasem, zadając Mayordze mordercze serie ciosów na głowę i tułów.
- Miguel doskonale walczy na dystans, jeśli jednak zdecyduje się przejść do półdystansu, Mayorga odczuje nieprawdopodobną moc jego uderzeń. W półdystansie będzie dużo szybszy od rywala. Miguel sprawi mu wielki ból - zapewnia Steward.
Szkoleniowiec uwielbia styl swojego podopiecznego i narzeka, że w dzisiejszych czasach tak niewielu pięściarzy walczy w ten sposób.
- Dziś mamy do czynienia z pokoleniem bokserów, którzy dużo pajacują, ale nie zadają mocnych ciosów. To właśnie zabija ten sport. Mayweather Jr. jest piekielnie utalentowany, ale praktycznie nie używa siły. Ciągle zadaje ciosy i nic z tego nie wynika. Miguel jest inny. U niego widać siłę. Od razu widać różnicę. Po treningu z nim jestem cały obolały - wyznał Steward.
Niewykluczone, że już w maju Nonito Donaire (26-1, 18 KO) stanie do walki z kolejnym championem wagi koguciej. Przeciwnikiem "Filipińskiego Błysku" miałby być mistrz WBA Super - Anselmo Moreno (30-1-1, 10 KO).
"Chemito" ma już wyznaczoną walkę na 30 kwietnia, lecz jeśli jego obóz zdoła porozumieć się z teamem Donaire, pojedynek z Lorenzo Parrą (31-2-1, 18 KO) z całą pewnością zostanie odwołany.
- Mówi się, że walka Donaire-Moreno mogłaby odbyć się w maju w San Francisco. Chcemy unifikować kolejne tytuły. Moreno to dobry pięściarz. Nie mam jeszcze jego walk, ale z pewnością obejrzę go w ringu i zobaczę na co go stać - powiedział Robert Garcia.
Wa najbliższą niedzielę 27 lutego odbędzie się międzypaństwowy mecz boksu amatorskiego Polska-Litwa. Impreza odbędzie się w hali MOSiR w Nowym Dworze Mazowieckim, początek o godzinie 17:00.
Bilety są w cenie 20 zł, wstęp dla młodzieży do lat 14. jest wolny od opłat. Przed spotkaniem będzie można zobaczyć pojedynek dwóch klubów - Czempion Nowy Dwór Mazowiecki konta Cristal Białystok.
Celestino Caballero (34-3, 23 KO), który do niedawna notowany był w czołówce P4P, wkrótce rozpocznie przygotowania do powrotu na ring. W swojej ostatniej walce "Pelenchin" nieoczekiwanie przegrał z Jasonem Litzau (28-2, 21 KO), przez co (być może bezpowrotnie) stracił szansę na pojedynek z Juanem Manuelem Lopezem (30-0, 27 KO).
34-letni Caballero wznowi treningi w Las Vegas pod okiem Jeffa Mayweathera. Jeśli Celestino nie będzie mógł stoczyć kolejnej walki na terenie Stanów Zjednoczonych, 2 kwietnia wyjdzie na ring w Panamie. "Pelenchin" znajduje się na pierwszej pozycji w rankingu WBA. Mistrzem tej federacji w wadze piórkowej jest Jonathan Victor Barros (31-1-1, 18 KO).
- Przygotowuję się w Las Vegas, bo tu trenuję naprawdę ciężko i nic mnie nie rozprasza - powiedział Caballero.
Champion WBA w wadze lekkiej, Miguel Acosta (28-3-2, 22 KO), przygotowuje się w słynnym gymie Top Rank w Las Vegas. W sobotę Wenezuelczyk będzie bronił tytułu w walce z Brandonem Riosem (26-0-1, 19 KO). Po ostatnim treningu "Aguacerito" wniósł na wagę 136 funtów, jest już więc bardzo blisko górnego limitu i z całą pewnością nie będzie miał problemów podczas oficjalnej ceremonii ważenia.
- Jestem zadowolony z przebiegu przygotowań. Spodziewam się ciężkiej przeprawy, bo "Bam Bam" Rios jest bardzo silny, ale jestem pewny swego, bo dobrze przepracowałem ostatnie tygodnie - wyznał 32-letni Acosta.
Pojedynek odbędzie się w Palms Casino Resort, w Stanach galę wyemituje telewizja Showtime.
Mistrz WBO w wadze super koguciej, Wilfredo Vazquez Jr. (20-0-1, 17 KO), z odległości kilku metrów oglądał pojedynek Donaire-Montiel. Finał nastąpił już w drugiej rundzie, kiedy "Filipiński Błysk" kapitalnie skontrował nacierającego "KOchulito", ścinając go z nóg lewym sierpowym. 26-letni Portorykańczyk uważa, że Montiel przegrał na własne życzenie.
- Donaire był w tej walce bardzo sprytny, o Montielu nie można powiedzieć tego samego. Popełnił niewybaczalny błąd otwarcie atakując. Trzeba było zaczekać. Nie wiem czy to publiczność sprawiła, że tak doświadczony pięściarz podpalił się w ten sposób. Przecież to nie kibice decydują o tym co robi zawodnik - powiedział "Papito".
Vazqueza ponownie zobaczymy w ringu 7 maja. Na gali Pacquiao-Mosley syn legendy zmierzy się z Jorge Arce (56-6-2, 43 KO)
Były challenger do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, Eddie Chambers (36-2, 18 KO) w jednym z ostatnich wywiadów przedstawił swoje cele na najbliższe miesiące. Amerykanin powiedział, że chce walczyć z najlepszymi w swojej dywizji, jednak najbardziej zależy mu na pojedynku rewanżowym z Aleksandrem Powietkinem (21-0, 15 KO).
- Chcę walczyć z najlepszymi pięściarzami na świecie. Na moim celowniku znajdują się m.in bracia Kliczko i Tomasz Adamek, ale w szczególności chciałbym zmierzyć się Aleksanderem Powietkinem. Wiem jednak, iż obóz Rosjanina się mnie obawia. Nie wierzę, że Teddy Atlas dopuściłby do takiej walki. Zarówno on jak i Powietkin boją się potyczki ze mną - przekonywał "Szybki Eddie".
Warto odnotować, iż pierwszy pojedynek Chambersa z Powietkinem odbył się w styczniu 2008 roku, wówczas sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Rosjanina.
Już półtora roku mija od czasu porażki Romana "Rocky" Martineza (24-1-1, 15 KO) z Ricky Burnsem i utracie pasa WBO w wadze super piórkowej, czy też jak kto woli junior lekkiej. Były już więc mistrz z Portoryko chyba w końcu doszedł do siebie, bo zapowiedziano jego powrót do gry. "Rocky" zmierzy się z nieznanym jeszcze rywalem 9 lub 16 kwietnia. Jak przyznał sam pięściarz, ten pierwszy przeciwnik nie będzie zbyt wymagający, jednak potem plany są bardziej ambitne.
- Po tym kwietniowym występie będziemy gotowi i chętni do spotkania rewanżowego z Burnsem oraz innymi mistrzami świata kategorii super piórkowej. Rocky trenuje bardzo ciężko i na pewno będzie dobrze przygotowany do tego powrotu - dodał trener zawodnika, Papo Torres.
Silvio Branco (61-10-2, 37 KO), będzie najprawdopodobniej kolejnym przeciwnikiem mistrza Europy w wadze junior ciężkiej, Alexandra Frenkela (23-0, 18 KO). Pojedynek ten ma się odbyć pod koniec marca, lub na początku kwietnia. Frenkel, który w swojej ostatniej walce brutalnie znokautował Enzo Maccarinelliego rozpoczął już przygotowania i czeka na stuprocentowe potwierdzenie informacji w sprawie nazwiska najbliższego rywala.
44 - letni Włoch jest natomiast posiadaczem pasa WBC international. W przeszłości mierzył się takimi pięściarzami jak: Sven Ottke, Thomas Urlich czy Jean Pascal i to właśnie po porażce z tym ostatnim zdecydował się zmienić kategorię wagową z półciężkiej na crusier.
Kamil Gardzielik z PKB Poznań, mimo iż dopiero w sierpniu skończy 19 lat (ur. 2 sierpnia 1992 r.), jest w tej chwili (po przejściu Kamila Szeremety do kat. średniej) najlepszym amatorskim pięściarzem wagi do 69 kg w Polsce. Jest to o tyle interesujące, gdyż wychowanek Zagłębia Konin (trenował pod okiem Pawła Podlasa) nie ma jeszcze w dorobku żadnego medalu seniorskich Mistrzostw Polski (jest Młodzieżowym Mistrzem Polski z lat 2009-2010 oraz Mistrzem Polski kadetów z lat 2007-2008).
Młody pięściarz z Poznania boksuje w kadrze narodowej od 2006 r., kiedy to reprezentował nasz kraj (w kat. do 46 kg) podczas Mistrzostw Europy Uczniów w Nikołajewie. Dwa lata później, boksując w kategorii lekkiej (60 kg) wystąpił na Mistrzostwach Europy kadetów w bułgarskim Płowdiw, ulegając w pierwszym pojedynku nieznacznie na punkty późniejszemu złotemu medaliście, Oleksandrowi Pilipienko z Ukrainy. W tym samym roku wygrał w Usti nad Łabą pierwszy międzynarodowy turniej bokserski.
W ostatni piątek przypomniał o sobie Carlos Quintana (28-3, 22 KO), wygrywając w dziewiątej rundzie z Yoryi Estrellą. Natychmiast pojawiła się dla niego ciekawa oferta, a mianowicie spotkanie z mistrzem świata federacji WBO kategorii junior średniej w wersji tymczasowej, Alfredo Angulo (19-1, 16 KO).
- Zobaczymy co z tego wyjdzie. Podobało mi się co zobaczyłem w piątek, ale w pojedynku z Angulo, Carlos musiałby zawalczyć perfekcyjnie. Kermit Cintron pokazał już jak z nim boksować by wygrać - powiedział trener Quintany, Jose Bonilla.
Niespełna 23-letni Daniel Szynkiewicz, wychowanek Walki Zabrze, jeszcze 5-6 lat temu uważany był za jednego z najlepszych pięściarzy młodego pokolenia w Polsce. Był m.in. mistrzem Polski juniorów (2006 r.) oraz reprezentował biało-czerwone barwy w mistrzostwach Europy juniorów, mistrzostwach świata i Europy kadetów oraz mistrzostwach Unii Europejskiej juniorów.
Później zawiesił jednak swoją karierę amatorską i słuch o nim zaginął. Odnalazł się przed weekendem w programie jednej z sobotnich, brytyjskich, prowincjonalnych gal boksu zawodowego, w której miał skrzyżować rękawice z miejscowym pięściarzem, Angelo Crowe (0-2, 0 KO). Do zawodowego debiutu Daniela jednakże nie doszło z nieznanych powodów... Dziwi jedynie kategoria wagowa, w jakiej miał wystąpić (półciężka), gdyż jako amator po raz ostatni rywalizował w limicie 60-64 kg.
- Dlaczego miałbym nie wracać do boksu? Nie zasługiwałem na takie zakończenie kariery. Mam swoje wyznaczone cele i ciężko pracując osiągnę je - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej wspaniały przed laty Erik Morales (51-6, 35 KO), który powrócił ze sportowej emerytury w ubiegłym roku z chęcią zdobycia mistrzostwa świata w czwartej dywizji.
- Powróciłem nie dlatego, że musiałem, ale dlatego, ponieważ tego naprawdę chciałem. Dostałem wiele ciekawych ofert, jednak Maidana jest najlepszym rywalem dla kogoś takiego jak ja. Miałem sporo czasu na odpoczynek i czuję, że znów jestem gotowy zdobyć mistrzowski pas. W pojedynku z Maidaną to moja ręka zostanie podniesiona do góry na końcu - powiedział "El Terrible".
Przypomnijmy, że pierwotnie Morales miał skrzyżować rękawice z inną meksykańską legendą, Juanem Manuelem Marquezem, ale obozy zawodników nie doszły do porozumienia i ostatecznie rywalem Erika będzie mocno bijący Argentyńczyk.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) przygotowuje się do pojedynku z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), z którym 4 marca w Helsinkach zmierzy się o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej. Prezentujemy video z treningu na worku bokserskim, który był ostatnim przed walką treningiem we wrocławskim klubie "Maximus". Obecnie "Wilk" przeniósł się wraz ze swoim trenerem Andrzejem Gmitrukiem do Warszawy, gdzie szlifuje formę w "Action Club".
Kelly Pavlik (36-2, 32 KO) w swoim rodzinnym mieście Youngstown (Ohio) spotkał się przedstawicielami lokalnej prasy, odpowiadając przez ponad godzinę na zadawane pytania. Była to pierwsza konferencja prasowa 28-letni byłego mistrza świata WBC i WBO wagi średniej po zakończeniu przezeń terapii alkoholowej.
Na pytanie, czy zamierza zmienić coś teraz w swoim życiu, Pavlik odpowiedział:
- Koniec z pijaństwem. To jedyna rzecz, którą mam zamiar zmienić. Nic poza tym. Nadal będę tym, kim byłem - powiedział Amerykanin. -
Kilka pytań dotyczyło nadużywania przez Pavlika alkoholu:
- Czuję się wolny od nałogu i widzę, że mogę z powodzeniem funkcjonować bez alkoholu. Nie mogę obiecać, że już nigdy nic nie wypiję, ale mogę zapewnić, że nie przychodzą mi do głowy myśli o piciu. Musicie też wiedzieć, że kiedy byłem w treningu nigdy nie piłem i na obozach zawsze byłem w znakomitej formie fizycznej. Wszystkie moje sportowe niepowodzenia nie mają nic wspólnego z alkoholizmem - zapewnił były mistrz świata.
Przy okazji Pavlik powiedział, że aktualnie waży około 193 funtów (87,5 kg), i ma zamiar wrócić na ring 7 maja w Las Vegas, podczas gali boksu zawodowego, na której w walce wieczoru wystąpi Manny Pacquiao. Amerykanin ma nadzieję, że do tego czasu uda się mu zbić wagę do kategorii super średniej (do 76,2 kg).
Niewątpliwie rok 2010 był dla 25-letniego Jamesa DeGale`a (9-0, 7 KO) niezwykle udany. Złoty medalista olimpijski z Pekinu w wadze średniej, stoczył 4 pojedynki i wszystkie zakończył zwycięstwami przed czasem. Prawdziwą wisienką na torcie był zwłaszcza ten ostatni, w którym "Czarodziej z Londynu" nie dał żadnych szans doświadczonemu i twardemu Paulowi Smithowi (29-2, 15 KO), odbierając mu w 9. rundzie tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze super średniej.
- Zeszły rok był wspaniały - potwierdza DeGale. - Wszystko poszło dokładnie tak, jak planowaliśmy z moim obozem. Pamiętacie, że gdy przeszedłem na zawodowstwo, zapewniałem wszystkich, że do końca 2010 roku będę mistrzem na wyspach, a do końca 2012 r. zdobędę mistrzostwo świata? Tak więc, na razie wszystko idzie zgodnie z planem.
Swój kolejny występ utalentowany mańkut planuje na 19 marca, z nieznanym jeszcze przeciwnikiem. W grę wchodzą takie nazwiska jak chociażby wracający do boksu po przygodach z alkoholem i używkami, Kelly Pavlik (36-2, 32 KO), lub czempion federacji WBA wagi super średniej, Dimitri Sartison (27-1, 17 KO). Ambitny DeGale twierdzi, że jest już gotowy na tak wielkie wyzwania.
- Patrząc na siebie mogę śmiało stwierdzić, że jestem gotowy na kolejny krok - zapewnia Brytyjczyk. - Szczerze mówiąc, to nie wyobrażam sobie, że ludzie chcieliby mnie oglądać w ringu z Tony Dodsonem, czy Tony Quigleyem. Dlatego szkoda na nich czasu, lepiej się zmierzyć z kimś naprawdę dobrym. Ze mną jest tak, że im lepszy i bardziej wymagający jest mój przeciwnik, tym lepiej walczę. Dajcie mi więc kogoś z wyższej półki, a zobaczycie wspaniały pokaz boksu w moim wykonaniu.