- W środę rano podpisałem kontrakt na swoją walkę na gali Tomasza Adamka, 9 kwietnia w hali Prudential Center w Newark, na której Tomasz zmierzy się z Irlandyczkiem Kevinem McBride'em - poinformował Andrzej Fonfara (16-2, 7 KO).
- Bardzo się cieszę i chciałbym podziękować Ziggiemu Rozalskiemu i Tomkowi, za danie mi tej szansy. Będzie to doskonała okazja bym zaprezentował się polskim kibicom w New Jersey i Nowym Jorku - powiedział nam zadowolony "Polski książę". W ostatniej swojej walce, Polak zanotował zwycięstwo przez techniczny nokaut nad Adamem Jaco (9-4, 4 KO), miało to miejsce na styczniowej gali w UVC Pavilion w Chicago. Marek Fonfara, brat Andrzeja i jednocześnie jego menedżer, także nie ukrywa swego zadowolenia.
- Ziggi Rozalski zaproponował nam bardzo dobre warunki, negocjacje z nim to czysta przyjemność. On wie jak robić biznes w boksie - powiedział brat młodzieżowego mistrza świata federacji WBC w kategorii półciężkiej.
- Uważam, że trzeba pomagać młodym, polskim pięściarzom. Sam kiedyś zaczynałem i wiem, jak ważne jest by ktoś dał ci szansę. Dobrze, że Andrzej zaboksuje ze mną na gali - powiedział Tomasz Adamek.
Rozprzestrzeniająca się po Rosji grypa nie zamierza odpuszczać i to właśnie z jej powodu została przesunięta gala boksu zawodowego zaplanowana na 19 lutego. Podczas tego wydarzenia swoje umiejętności mieli zaprezentować (widoczny na zdjęciu) rosyjski prospekt wagi super piórkowej Fiodor Papazow (6-0, 4 KO) oraz białoruski zawodnik kategorii koguciej Andriej Isajew ( 22-2, 7 KO), lecz obydwaj zachorowali.
Głównym wydarzeniem wieczoru miało być starcie w kategorii półciężkiej o pas WBC Asian pomiędzy Romanem Simakowem (14-1-1, 8 KO) a pochodzącym z Kenii Douglasem Otieno (22-5, 11 KO), które było zaplanowane na 12 rund. Gala została przeniesiona na 11 marca do miejscowości Kemerowo, gdzie mają się odbyć także zawody pucharowe zorganizowane przez byłego mistrza świata wagi ciężkiej Nikołaja Wałujewa.
- On co prawda jest mistrzem świata, ale jako zawodnik jest nikim - tak o Miguelu Cotto (35-2, 28 KO) mówi jego najbliższy rywal, kontrowersyjny i ekscentryczny Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO).
- Naprawdę go nie lubię i nie mówię tego dla promocji naszej walki - stwierdził "El Matador". Zapytany czy tylko jeden występ w przeciągu dwóch lat starczy na kogoś takiego jak Cotto, pięściarz z Nikaragui odparł - Na taką szm...ę jak on starczy w zupełności. Mam większe doświadczenie i biję dużo mocniej od niego. Zamierzam go znokautować do końca czwartej rundy - zakończył były champion kategorii półśredniej oraz junior średniej.
Trener Naazim Richardson nie spodziewa się, aby Manny Pacquiao (52-3-2, 38KO) dał łatwo się pokonać. Ceniony szkoleniowiec jest przekonany, że w potyczce, która odbędzie się 7 maja w MGM Grand w Las Vegas, Filipińczyk kilkukrotnie wyląduje na deskach, nim straci ochotę na kontynuowanie walki. Richardson podziela opinię Shane'a Mosleya (46-6-1, 39KO), który przewiduje, że walka może zakończyć się wcześnie jeśli obaj bokserzy pójdą na wymianę od pierwszej rundy.
Naazim przyznaje, że nokaut na "Pacmanie" wcale nie przyjdzie łatwo i "Słodki" będzie musiał nastawić się tak, aby zranić Mannego w każdej rundzie.
- Jeśli przewrócisz Pacquiao, on wstanie. Spodziewam się, że nawet gdy Shane powali go dwa razy w każdej rundzie, to on i tak nie przestanie wstawać, więc mój podopieczny musi być mentalnie przygotowany, aby dalej na niego nacierać - powiedział Richardson.
World Series of Boxing to nowy pomysł Światowej Federacji Bokserskiej. 12 drużyn z całego świata podzielono na trzy konferencje: europejską (Byki ze Stambułu, Dolce and Gabana Mediolan, Niedźwiedzie z Moskwy i Paryż United), amerykańską (Matadorzy z Los Angeles, Memphis Force, Guerreros z Mexico City i Miami Gallos) oraz azjatycką (Wilki Astana, Ogień z Baku, Pekińskie Smoki i Posejdonowie z Pohang). Właśnie w barwach tego ostatniego klubu występuje polski bokser, Łukasz Maszczyk.
- Propozycja z Korei była dla mnie dużym wyzwaniem. Wcześniej boksowałem w kategorii wagowej 48 kilogramów, a w WSB najniższa waga to 54 kilo. Musiałem przeskoczyć o dwie kategorie, dlatego pierwsze walki nie były dla mnie zbyt udane. Dopiero nabieram doświadczenia i uczę się zawodowego stylu walki - opowiada "Super Expressowi" Maszczyk.
Wśród "Posejdonów" są głównie zawodnicy rosyjskojęzyczni, dwóch trenerów pochodzi z Uzbekistanu.
- Mamy świetny kontakt, po rosyjsku dogaduję się dosyć dobrze, a w wolnym czasie uczę się angielskiego - przyznaje bokser. - Większość zawodników to muzułmanie, których obowiązuje halal, więc jedzenie w klubie jest dostosowane do nich. Kuchnia koreańska też mi bardzo smakuje. Najbardziej mnie zdziwił koreański sposób jedzenia, bo siada się na poduszkach na podłodze przy bardzo niskim stole.
Król większości rankingów P4P Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) spotkał się wczoraj w Białym Domu z prezydentem USA Barackiem Obamą oraz senatorem Garym Reedem. Podczas spotkania Obama podarował pięściarzowi zegarek z prezydenckim logo. W rewanżu Filipińczyk zaprosił gospodarza do Las Vegas, gdzie 7 maja odbędzie się jego walka w obronie pasa WBO z Shane'em Mosleyem.
Pacquiao jest pierwszym w historii aktualnym mistrzem świata, którego zaproszono na spotkanie do Białego Domu. Niegdyś taką propozycję otrzymał również legendarny Muhammad Al, jednak tytuł mistrzowski nie był wówczas w jego posiadaniu. Podczas wizyty u Obamy, Filipińćzykowi towarzyszyła jego małżonka, Jinkee.
Wczoraj informowaliśmy, że prowadzone są rozmowy w celu doprowadzenia do walki mistrza świata WBA, Davida Haye'a (25-1, 23 KO) z Aleksandrem Powietkinem (21-0, 15 KO). Dziś głos w tej sprawie zabrał promotor Rosjanina, Kalle Sauerland, który zapewnia, iż Powietkin jest już gotowy na tak wielkie wyzwania.
- W chwili obecnej czekamy na decyzję BBBC (Brytyjska Komisja Bokserska przyp.) oraz federacji WBA w sprawie potyczki Haye - Czagajew. Jeśli okaże się, że pojedynek ten nie zostanie zaakceptowany, będziemy starali się, aby przeciwnikiem Davida był Powietkin. Moim zdaniem Aleksander jest już gotowy do walki o mistrzostwo świata. To bardzo zdolny i zdeterminowany pięściarz - powiedział Sauerland.
Póki co wiadomo tylko tyle, że David Haye swój najbliższy pojedynek stoczy 21 Maja w Londynie.
W najbliższy weekend (18 - 20.02. 2011) w Śremie pod Poznaniem, odbędzie się IV turniej z cyklu Grand Prix PZB. Starcia ringowe wyłonią uczestników Mistrzostw Polski w Koninie, które odbędą się od 1 do 5 marca 2011. Już teraz serdecznie wszystkich na nie zapraszamy.
Pięściarze powalczą w hali sportowej przy ul. Staszica 1a. W ostatnich latach nie udało się zgromadzić takiej dużej liczby zawodników na kwalifikacjach. Wszystko za sprawą Zdzisława Nowaka, który zmienia koncepcję szkoleń w PZB, co może zaowocować naprawdę wysokim poziomem tegorocznych Mistrzostw Polski. Śrem i Konin będzie gościł ekipę z BOKSER.ORG, dlatego też postaramy się przygotować dla naszych czytelników obszerne relacje.
Jeden z najbardziej obiecujących polskich pięściarzy, Paweł Głażewski (14-0, 4 KO) przygotowuje się obecnie do planowanej na 20 Marca gali w Nowym Dworze Mazowieckim. Przeciwnikiem 'Głaza' będzie Albańczyk, Orial Kolaj (5-4, 3 KO). W rozmowie z BOKSER.ORG, Paweł zapewnia, że w najbliższym pojedynku postara się pokazać z jak najlepszej strony.
- Trenuję od początku roku. Przygotowania przebiegają bardzo dobrze. 21 Lutego rozpocznę serię sparingów. Czuję, iż moja forma wzrasta - mówił bokser grupy Babilon Promotions. - Jeśli chodzi o mojego przeciwnika to ciężko jest go realnie ocenić. Kolaj nie walczył jeszcze nigdy w Polsce. Oglądałem jego walki w internecie. Jest dość twardy, swój styl walki opiera na sile. Posiada podobne warunki fizyczne jak ja. Nie wolno go zlekceważyć - ocenił Głażewski.
Frank Bleydorn, reprezentant Sauerland Event, wytłumaczył zawiłą sytuację w trójkącie David Haye (25-1, 23 KO) - Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO) - Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO). Bleydorn wydał oświadczenie, że pięściarz z Uzbekistanu Rusłan Czagajew jest ciągle oficjalnym pretendentem do mistrzostwa WBA w wadze ciężkiej, jednakże jego udział w mistrzowskiej walce stanął pod znakiem zapytania z powodu żółtaczki typu B, której Uzbek jest nosicielem. Mało prawdopodobne jest, że brytyjska komisja do spraw kontroli wydarzeń bokserskich dopuści go do pojedynku na terenie Wielkiej Brytanii.
Jeśli walka zostałaby przeniesiona w inne miejsce, na przykład do Niemiec, Bleydorn nie widzi powodu by miała się nie odbyć, jednakże "Hayemaker" nie jest skłonny przystać na takie rozwiązanie. W przypadku braku porozumienia na linii Haye-Czagajew, Aleksander Powietkin jest następny w kolejce.
- Obecnie oficjalnym pretendentem jest ciągle Rusłan Czagajew, jeśli jednak nie zostanie dopuszczony do walki, to Powietkin, który jest drugi w rankingu WBA, zajmie jego miejsce. Dużo zależy od wyboru miejsca walki. Gdyby odbyła się ona w Niemczech, nie byłoby żadnych problemów z Czagajewem – powiedział Bleydorn.
Wrześniowy pojedynek Tomasza Adamka z Władimirem Kliczko będzie dla "Górala" nie tylko okazją do zgarnięcie bajońskich sum i tytułu mistrza świata wszechwag, ale przede wszystkim do zapisania się w historii tej dyscypliny.
Szermierka na pięści wykreowała na przestrzeni lat wielkich mistrzów, których poczynania na ringu owocowały kolejnymi tytułami w różnych kategoriach wagowych. Niespecjalnie trzeba naprężać zwoje mózgowe, by jednym tchem wymienić grono pięściarzy będących hegemonami wielu dywizji.
To właśnie dzięki takim bokserom optymistycznie brzmiąca maksyma:"Nie ma rzeczy niemożliwych" niejednokrotnie znajdowała odzwierciedlenie między ringowymi linami. Dziś do tej zaszczytnej grupy należą między innymi Manny Pacquiao czy Roy Jones Jr. Już niebawem, po wrześniowej batalii z Władimirem Kliczko, palmę pierwszeństwa może zdobyć nasz reprezentant Tomasz Adamek.
Freddie Roach twierdzi, że w pojedynku z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO) nie powtórzy się scenariusz z listopadowej walki z Antonio Margarito (38-7, 27 KO), kiedy Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) oszczędził rozbitego Meksykanina i nie znokautował go w ostatnich rundach.
7 maja na MGM Grand w Las Vegas filipiński król nie będzie tak litościwy i zakończy walkę, jeżeli tylko pojawi się taka możliwość.
Roach uważa Mosleya za bardziej niebezpiecznego od Margarito i właśnie dlatego nie zamierza pozwolić swemu podopiecznemu na zabawę w "kotka i myszkę". W opinii szkoleniowca "Słodki" dysponuje wystarczająco mocnym ciosem, by jedną akcją móc odmienić losy całego pojedynku.
- Spodziewamy się, że Mosley będzie doskonale przygotowany do tej walki. Nie możemy go lekceważyć. On ma potężną prawą rękę, a Manny często przyjmuje uderzenia z lewej strony. Będziemy pracować nad unikaniem jego niebezpiecznych ciosów, lecz na szczęście Mosley nie jest szczególnie trudny do trafienia lub skontrowania. Chcę, żeby Manny go zastopował, bo ostatnio odpuścił Margarito. Był zbyt litościwy i okazał współczucie, a to był błąd. Mosley jest starszy, ale nie dostanie żadnej taryfy ulgowej - powiedział Roach.
Po ostatnim przegranym pojedynku z Kellem Brookiem (23-0, 16 KO), Michael Jennings (36-3, 17 KO) powróci 12 marca na gali w Braehead Arena w Glasgow, a jego przeciwnikiem będzie Gary McMilan (11-2-1, 2 KO). Parę dni temu Michael wypowiedział się na temat swojej aktualnej formy, najbliższego przeciwnika oraz prowokował Brooka do rewanżu za porażkę z września zeszłego roku.
- Mam 33 lata i wątpie, że jest aktualnie taki bokser na Wyspach, który jest w tak dobrej formie jak ja. Przegrałem z Kellem przez rozcięcie dopiero jak zaczynałem się rozkręcać. Nadal jestem zdania, że mogę pokonać Brooka, koniecznie chcę rewanżu. Jeśli on chce zdobyć tytuł to z kim ma go bronić jak nie ze mną? Mogę jeszcze stoczyć wiele pojedynków na najwyższym poziomie. Starcie z McMilanem nie będzie łatwe. Jest zmotywowany i będzie walczył na oczach swoich fanów w Szkocji, jednak ja mam w głowie tylko rewanż z Brookiem i wygram - powiedział Jennings.
- Nie wiemy co się z nim dzieje i czy w ogóle trenuje - mówił na konferencji prasowej w minioną sobotę Wilfried Sauerland odnośnie możliwej walki pomiędzy mistrzem federacji WBA kategorii cruiser, Guillermo Jonesem (37-3-2, 29 KO), a championem w wersji tymczasowej, Yoanem Pablo Hernandezem (24-1, 13 KO).
Jak donoszą teraz media w Panamie, ojczyźnie Jonesa, obaj pięściarze najprawdopodobniej skrzyżują rękawice w jedną z sobót maja.
Amerykański prospekt wagi junior koguciej, Miguel Cartagena, przechodzi na zawodowstwo. Swoją pierwszą walkę stoczy 26 marca na gali, której głowną atrakcją będzie pojedynek Gamboa-Solis, debiut umożliwiła mu stajnia Top Rank.
Cartagena jest stosunkowo młodym zawodnikiem, gdyż w tym roku ukończy 19 lat, jednak jako junior zdążył osiągnąć nieco na ringach amatorskich. Jego bilans walk przedstawia sie następująco: 114 wygranych i 11 porażek. Do jego największych osiągnięć należy zdobycie kilku tytułów mistrzowskich w Stanach Zjednoczonych i kilka zwycięstw na turniejach w Europie. Na swoim koncie Cartagena posiada także prestiżowy tytuł National Golden Gloves zdobyty w 2009 roku.
- Jestem podekscytowany, chcę zaprezentować znakomity boks dla moich fanów. Czekałem na to całe moje życie i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć siebie w blasku zwycięstw. Mój styl pasuje bardziej do zawodowego pięściarstwa, trenowałem do tej walki tak, jak gdyby jej stawką miało być mistrzostwo świata - powiedział debiutant.
Już za trzy miesiące w MGM Grand w Las Vegas filipiński czarodziej ringu Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), przetestuje możliwości Shane’a Mosleya (46-6-1, 39 KO). Miesiąc wcześniej do ringu wejdzie jego kolega z sali treningowej, czempion WBA Amir Khan (24-1, 17 KO). 24-letni Brytyjczyk zmierzy się z niepokonanym mistrzem Europy Paulem McCloskeyem (22-0, 12 KO).
Zarówno ‘Sugar’ Mosley, jak i ‘Dudey’ McCloskey nie są faworytami w starciach z tak utalentowanymi przeciwnikami. Jednakże nie od dzisiaj wiadomo, że w sporcie znacznie łatwiej wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Dlatego kto wie, być może obydwaj panowie spisywani przez wszystkich na pożarcie, pokuszą się o niespodziankę? Tymczasem kilku dziennikarzy zadało pytanie, kto ma większe szanse na sukces: Mosley w starciu z Pacquiao, czy McCloskey z Khanem? O odpowiedź pokusiło się czterech kolegów z branży.
- Cora to nasz pomysł. W tej chwili jest idealnym przeciwnikiem dla Pawła Kołodzieja - powiedział Przeglądowi Sportowemu promotor Andrzej Wasilewski o leworęcznym bokserze, który w zawodowej karierze wygrał 22 walki, cztery przegrał i dwie zremisował. Kołodziej stwierdził niedawno, że ewentualna wygrana z Corą sprawi, iż będzie bardzo blisko walki o pas. Już teraz jest bardzo wysoko w rankingach prestiżowych federacji.
NASTEPNY POLSKI CRUISER DO CIĘŻKIEJ? >>
- W tej chwili obstawiamy federacje WBA i WBC, z naciskiem na tę pierwszą. W drugiej mistrzem jest Krzysiek, więc gdyby Paweł zdobył pas, moglibyśmy pomyśleć o walce unifikacyjnej między nimi. Nigdy czegoś takiego nie robiliśmy - przyznaje Wasilewski. Plany podboju wagi junior ciężkiej mogą jednak zostać zastopowane na dłużej za sprawą przeciągających się rozmów o turnieju Super Six. Z drugiej strony - jeżeli do takich zawodów dojdzie, wszyscy mistrzowie będą zajęci przez wiele miesięcy. - Jeśli tak się stanie, nie wykluczam, że przeniesiemy Pawła do wagi ciężkiej. Byłby w tej kategorii bardzo ciekawą postacią - zapowiada Wasilewski.
Tuż po porażce z Adrianem Diaconu, w przypływie emocji Omar Sheika (30-10, 21 KO) ogłosił zakończenie kariery. Znany głównie z występów w wadze super średniej Palestyńczyk powróci jednak między liny, ale już w limicie kategorii cruiser.
Sheika (na zdjęciu) kolejny pojedynek stoczy w Atlantic City, a jego rywalem 23 kwietnia będzie Garrett Wilson (9-5-1, 4 KO). Stawką ich spotkania będzie wakujący pas USBA.
Bill Johnson ukończył 70 lat. Jest ojcem Leavandera Johnsona, który w 2005 roku, w wieku 35-lat zmarł po walce bokserskiej, w której bronił tytułu mistrz świata IBF kategorii lekkiej. Przegrał tę walkę z Jesusem Chavezem przez nokaut po 11 rundach twardej walki. Zmarł w wyniku obrażeń mózgu.
Bill Johnson, mimo upływu czasu, jest w znakomitej formie, zawsze uśmiechnięty i radosny. Nie skończył z boksem, ciężko pracuje z naszym Przemysławem Majewskim i innymi pięściarzami, dla których jest jak ojciec. Gdy wychodzi do narożnika "The Machine", zawsze ma na sobie szlafrok własnego syna. Wciąż opiekuje się swoją matką, która ma już ponad 90 lat. Zapraszamy na krótki film, gdzie zobaczycie jak Bill oddaje się swojej pasji, boksowi. Wszystkiego najlepszego Bill, żyj nam sto lat!
Po bolesnej wpadce w grudniu ubiegłego roku Anthony Mundine (40-4, 24 KO) myślał tylko i wyłącznie o rewanżu za porażkę poniesioną z rąk Gartha Wooda (10-1-1, 6 KO). Notowany wcześniej na pierwszym miejscu w rankingu federacji WBA wagi średniej były rugbysta nie brał żadnej innej opcji pod uwagę, poza drugą potyczką z Woodem (obaj na zdjęciu - Mundine frontalnie).
Anthony w końcu doszedł do porozumienia z obozem swojego kata i obaj panowie spotkają się po raz drugi. Do ich rewanżowego spotkania dojdziew Boondall 13 kwietnia.
Były mistrz trzech kategorii wagowych Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) 7 maja w Las Vegas stoczy pojedynek z mistrzem WBO w wadze półśredniej Manny'm Pacquaio (52-3-2, 38 KO). Sugar cały czas buduje atmosferę przed walką i dziś przyrównał swoją szybkość do szybkości ostatniego przeciwnika Filipińczyka, Antonio Margarito (38-7, 27 KO) stwierdzając, że dużo lepiej wypada po tym względem.
- Moim zdaniem jestem szybszy od Margarito. Margarito parę razy dobrze trafił Pacmana, a jest 2 lub 3 razy wolniejszy ode mnie i jestem pewien, że i ja niejednokrotnie go trafię. Zaczynam treningi 7 marca co daje mi równe dwa miesiące na przygotowania, będę gotów – powiedział
Najbliższy weekend przyniesie zmagania bokserów amatorskich na poziomie ogólnopolskim i regionalnym. W Krasnymstawie, w dniach 18-20.02.2011 odbędą się Mistrzostwa Okręgu Lubelskiego.
Powalczą na nich młodzi adepci pięściarstwa. Wstęp na imprezę jest wolny od wszelkich opłat, a odbędzie się ona w hali MOSiR przy ul. Piłsudskiego 52a.
Mistrz świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej Marco Huck (31-1, 23 KO) i jego najbliższy rywal, Giacobbe Fragomeni (27-3-1, 11 KO) spotkali się na pierwszej konferencji prasowej poświęconej ich walce. Dobrowolna obrona pasa należacego do zawodnika grupy Sauerland Event odbędzie się 2 kwietnia w Halle.
26-letni Niemiec bośniackiego pochodzenia jak zwykle był bardzo pewny siebie. - Jestem lepszy, silniejszy i dlatego cię położę - zwrócił się do Fragomeniego Huck. - W tym miejscu się wychowywałem, więc mam tu wielu kibicujących mi ludzi. Sprezentuję im znakomity wieczór z boksem.
41-letni Fragomeni nie dał się sprowokować. - Jeszcze nie oglądałem walk Hucka, zostawiam to mojemu trenerowi. To właśnie on przeanalizuje jego styl i wymyśli plan potrzebny do pokonania Hucka - zdradził były mistrz świata WBC. Huck odpowiedział. - Nie ma znaczenia, czy widziałeś już moje walki na kasecie, czy też nie. Będziesz leżał.
Szkoleniowiec Hucka Ulli Wegner przewiduje ciekawą konfrontację. - To będzie wspaniały powrót Marco do domu. Walka z Fragomenim będzie podobna do starcia z Victorem Emilio Ramirezem, ponieważ Włoch również jest bardzo agresywnym pięściarzem. Jeśli tylko Marco będzie trenował należycie i robił ciągły postęp, to zaliczy kolejną udaną obronę - przewiduje Wegner.
W poniedziałek w Stuttgarcie odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed pojedynkiem o pas WBA Super w kategorii średniej. Zarówno mistrz, jak i pretendent wyrażali się o sobie z dużym szacunkiem. Każdy zapowiadał też najlepszy w karierze występ i zwycięstwo.
- To doskonały pięściarz - komplementował rywala Felix Sturm (34-2-1, 14 KO). - Ja jednak zamierzam postarać się o nokaut. Zapewniam, że to będzie wspaniała walka, jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze. Kibice dostaną najlepszego Felixa Sturma w historii.
Nim głos zabrał Ronald Hearns (26-1, 20 KO), champion dodał, że jest bardzo zadowolony z wyboru miejsca walki.
- Wiem, że to najlepszy przeciwnik z jakim kiedykolwiek przyszło mi walczyć. Pomimo tego zamierzam odebrać mu pas, który kiedyś należał do mojego ojca. Przywiozę mistrzowski tytuł do Detroit. W sobotę uciszę wszystkich krytyków - zapewniał syn legendarnego "Hitmana".
Już w najbliższy piątek, Jan Zaveck (30-1, 17 KO) stanie do kolejnej obrony tytułu mistrza świata IBF w kategorii półśredniej. Przeciwnikiem doskonale znanego nam Słoweńca będzie Paul Delgado. (25-9-1, 4 KO). Podczas poniedziałkowej konferencji, Zaveck wyrażał się o swoim rywalu z szacunkiem, choć nie ukrywał, iż pojedynek z Amerykaninem traktuję jako "odskocznię" do wielkich walk.
- Jestem bardzo podekscytowany. Wiem, że dzięki najbliższemu starciu zrobi się o mnie głośno w Ameryce. To dla mnie niezwykle ważny pojedynek. Po walce z Delgado będą o mnie pisać wszyscy bokserscy eksperci. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie do gustu amerykańskim kibicom - mówił pewny siebie Zaveck, który w swojej ostatniej potyczce pokonał na punkty Rafała Jackiewicza.
Po obejrzeniu walki unifikacyjnej pomiędzy Timothym Bradleyem (27-0, 11KO) i Devonem Alexandrem, szkoleniowiec Freddie Roach wyraził zaniepokojenie "Desert Stormem" z powodu jego częstych ataków głową. Jeden z podopiecznych sławnego trenera - mistrz WBA w kategorii junior półśredniej "King" Amir Khan (24-1, 17KO), który 16 kwietnia będzie bronić swojego tytułu, najprawdopodobniej już w czerwcu zmierzy się ze zwycięzcą styczniowej unifikacji. Roach spodziewa się po Bradleyu twardej walki.
- Niepokoję się stylem walki Timothego. Robi niskie uniki,a następnie wpada w przeciwnika z nadstawioną głową. To ciężka walka dla Amira, Bradley ma trudny styl i Amir będzie musiał uważać na faule głową. Uważam, że mój podopieczny go pokona, ale łatwo nie będzie - stwierdził Roach.
Stjepan Bozic (24-5, 15 KO), sobotni przeciwnik byłego mistrza świata w wadze średniej Arthura Abrahama (32-2, 26 KO), mógł na ringu symulować złamanie lewej ręki. Pojedynek w niemieckim Muelheim został przerwany w drugiej rundzie po tym, jak Chorwat poinformował sędziego o złamaniu . Po badaniu lekarskim okazało się, że ręka zawodnika jest cała.
- W szpitalu nie stwierdzono, że złamania nie ma. Teraz Boziciowi pozostaje zrobić tomografię. Być może doszło do jakiegoś naciągnięcia - powiedział niemieckiej prasie doktor Walter Wagner. Po otrzymaniu honorarium za walkę, Bozic wrócił do swojego domu w Las Vegas. - Chłopak zauważył, że Arthur zaraz zrobi mu krzywdę i postanowił się poddać - stwierdził szkoleniowiec Abrahama, Ulli Wegner.
Sobotnia walka była dla Abrahama pierwszym starciem po dwóch porażkach z rzędu, jakie poniósł w turnieju Super Six w kategorii super średniej. Mimo przegranych z Andre Dirrellem i Carlem Frochem, Niemiec ormiańskiego pochodzenia awansował do półfinału zawodów. Pod koniec maja czeka go pojedynek o wejście do finału z niepokonanym na zawodowych ringach Andre Wardem (23-0, 13 KO). Walka odbędzie się w USA.
Były mistrz świata federacji WBA w wadze cięzkiej Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO) nie potwierdził informacji o swoim powrocie na ring w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, która wczoraj pojawiła się w mediach. O możliwym występie Wałujewa w grudniu poinformował wczoraj promotor Rosjanina Wilfried Sauerland. 37-letni pięściarz oznajmił, że póki co temat pojedynku w Emiratach nie jest mu znany.
- Czy szejkowie naprawdę chcą walki Wałujewa? Woleliby chyba oglądać zdrowych pięściarzy - powiedział Wałujew, który pod koniec ubiegłego roku poddał się operacjom barku i dłoni, a obecie przechodzi rekonwalescencję po trzecim zabiegu. - Niedawno przeszedłem kolejną operację i co teraz? Czy to właściwy czas na głośne zapowiedzi? Z Sauerlandem na ten temat również jeszcze nie rozmawiałem - zdradza "Bestia ze Wschodu".
W rozmowie z redakcją Bokser.org na konferencji prasowej po sobotniej gali w Muelheim, powściągliwość w temacie powrotu Wałujewa na ring zalecał również Chris Meyer, dyrektor wykonawczy Sauerland Event. - Dopiero kiedy Nikołaj wróci do prawdziwych treningów okaże się, w jakiej jest formie i jak spisuje się jego organizm po ostatnich operacjach. Wtedy będzie mogła zapaść decyzja, czy i kiedy Wałujew stoczy kolejną walkę - stwierdził Meyer.
Ostatnią walką Wałujewa było starcie z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO, które odbyło się w listopadzie 2009 roku w Norymberdze. Po dwunastu niezbyt emocjonujących rundach zwyciężył Brytyjczyk, który odebrał Rosjaninowi pas WBA i jest jego posiadaczem do dzisiaj.