W ubiegły weekend na gali w Liverpoolu przegraną na punkty, ale w dobrym stylu, zanotował Arek Malek (10-34-2, 4 KO). W 6-rundowym starciu zmierzył się mocnym przeciwnikiem, niepokonanym Nigeryjczykiem Ajose Olusegunem (29-0, 14 KO), któremu sędzia Phil Edwards dał zwycięstwo we wszystkich rundach 60-54.
Również bez zwycięstw boksowali nasi na gali w Hamburgu. Sebastian Skrzypczyński (5-3-1, 2 KO) przegrał 8-rundowy pojedynek na punkty z Niemcem Cagrim Ermisem (10-10-2, 4 KO). Z kolei Mariusz Biskupski (14-15, 5 KO), również na dystansie 8 rund uległ na punkty Niemcowi Goekalpie Oezeklerowi (8-0, 3 KO). Promotorem egzotycznych Niemców jest Oktay Urkal, który zajmuje się również karierą naszego Grzegorza Soszyńskiego (19-1, 10 KO).
Emanuel Steward, trener mistrza WBA wagi junior średniej - Miguela Angel Cotto (35-2, 28 KO), spodziewa się ciężkiej przeprawy dla swojego podopiecznego. 12 marca na MGM Grand w Las Vegas Portorykańczyk zmierzy się z nieobliczalnym Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO).
"El Matador" słynie z luźnego podejścia do treningów i niesportowego trybu życia, ale tym razem z jego obozu dochodzą wieści o bardzo ciężkich przygotowaniach Mayorgi i rzekomej kapitalnej formie. Nikaraguańczyk trenuje nieprzerwanie od kilku miesięcy.
- Jeśli wierzyć donosom, to Mayorga szykuje życiową formę. Jest maksymalnie skupiony na tej walce. Nie przerwał treningów nawet w Boże Narodzenie. Od czasu ostatniego pojedynku on nie wychodzi z sali treningowej. Już w Portoryko był bardzo pewny siebie i zadowolony z formy. Skoro nie spuścił z tonu, to 12 marca będzie doskonale przygotowany - powiedział Steward.
Freddie Roach jest przekonany, że jego podopieczny będzie pierwszym pięściarzem, który zastopuje twardego Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO). Pojedynek "Słodkiego" z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) odbędzie się 7 maja na MGM Grand w Las Vegas.
Szkoleniowiec spodziewa się pewnych trudności na początku, lecz nie ma wątpliwości, że z czasem przewaga Filipińczyk będzie rosła i w końcówce Manny zastopuje 39-letniego Amerykanina.
W dotychczasowej karierze Mosley lądował na deskach tylko w jednej walce. Dwa nokdauny zafundował mu w styczniu 2002 roku nieżyjący już Vernon Forrest.
- Shane to twardziel. Ma mocną szczękę i jest niebezpieczny. Jest szybszy od Margarito i dysonuje znacznie większymi umiejętnościami. Pomimo tego nie sądzę, by walka miała potrwać pełne dwanaście rund. Manny go znokautuje - twierdzi Roach.
Manuel Montiel, ojciec i zarazem trener mistrza kategorii koguciej - Fernando Montiela (44-2-2, 34 KO), zapewnia, że syn znajduje się w wybornej formie i jest gotowy do obrony swych pasów WBC i WBO w starciu z Nonito Donaire (25-1, 17 KO).
Manuel wyznał, że w sobotę "KOchulito" przeboksował ostatnie osiem rund sparingowych, a obecnie przygotowuje się już do wyjazdu. Po drodze do Las Vegas cały team zatrzyma się jednak w Los Angeles, gdzie odbędzie się przedostatnia konferencja prasowa.
31-letni Montiel nie ukrywa, że pojedynek z Filipińczykiem jest dla niego ostatnim w tej kategorii. Meksykanin ma spore problemy z utrzymywaniem wagi i wkrótce przeniesie się do wyższej dywizji, gdzie powalczy o kolejny mistrzowski tytuł.
Jeden z najbardziej perspektywicznych polskich amatorów Michał Chudecki podpisał kontrakt z drużyną Dolce & Gabbana Thunder Mediolan, która startuje w lidze zawodowej World Series of Boxing (WSB). Reprezentujący PKB Poznań będzie teraz reprezentował również swój nowy włoski klub, w kategorii lekkiej, do 61 kg.
- Po przejściu testów, we wtorek 25 stycznia podpisałem kontrakt z klubem Dolce & Gabbana Milano Thunder, który rywalizuje w lidze światowej World Series of Boxing. Bokserzy tej ligi walczą jak bokserzy zawodowi, tj. bez koszulek i kasków. Pojedynki trwają 5 rund po 3 minuty. Mecze zakończą się 19 marca, a w wielkim finale, w maju, w Makau wystąpią zwycięzcy 3 konferencji oraz najlepsza ekipa z drugiego miejsca - powiedział utalentowany pięściarz.
Wszystko wskazuje na to, że Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), który 7 maja zmierzy się z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO), kolejny pojedynek stoczy w listopadzie. Promotor Filipińczyka, Bob Arum, postara się doprowadzić do walki "Pacmana" z niepokonanym królem defensywy - Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO).
Niestety szef Top Rank, a nawet sam "Money" nie mają wpływu na pewne czynniki. W zeszłym roku 33-letni Amerykanin kilkukrotnie popadał w konflikty z prawem i wkrótce odpowie za wszystkie przestępstwa przed sądem. Jeżeli zostanie uznany winnym i skazany, do walki z Pacquiao nigdy nie dojdzie. Jeśli jednak Floyda ominie kara oraz powróci mu ochota na boks lub znów roztrwoni fortunę, wówczas pojedynek z Mannym stanie się całkiem prawdopodobny.
Innym kandydatem do walki z "Pacmanem" jest meksykański wojownik i król wagi lekkiej - Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO). "Dinamita" dał ostatnio do zrozumienia, że interesują go wyłącznie największe walki i odmówił nawet wyjścia do ringu z inną legendą boksu - Erikiem "El Terrible" Moralesem (51-6, 35 KO). Marquez, podobnie jak wcześniej Mosley, popadł w konflikt z promującą go stajnią Golden Boy Promotions i być może wkrótce stanie się wolnym agentem, a w takim wypadku jego szanse na trzeci pojedynek z Pacquiao znacząco wzrosną.
- Walka z Floydem to priorytet. Dowiemy się czy to możliwe i rozpoczniemy rozmowy. W danym momencie nie wiem co się z nim dzieje. Pojedynek z nim może odbyć się tylko w Vegas. Marquez jest otwarty na inne propozycje - powiedział Arum.
Shane Mosley (46-6-1, 39 KO), który 7 maja zmierzy się z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) o pas mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej, nie zgadza się z krytykami twierdzącymi, że na swojego najbliższego rywala Filipińczyk powinien wybrać Juana Manuela Marqueza lub Andre Berto. Wszyscy trzej pięściarze byli brani pod uwagę jako przeciwnicy "Pacmana" podczas majowej gali w Las Vegas, jednak po tygodniu rozpatrywania poszczególnych ofert, wybór Pacquiao padł na 38-letniego Mosleya.
- Jeśli ktoś otworzy oczy i popatrzy, to starcie Marquez kontra Pacquiao byłoby dobrą walką, ale gdyby ważyli 130 lub 126 funtów (limity kategorii super piórkowej i piórkowej, w których obaj pięściarze mierzyli się odpowiednio w 2008 i 2004 roku, przyp. red). Ale jeśli taki Marquez miałby walczyć ze mną, to kto byłby faworytem? A kto byłby nim, kiedy do ringu wszedłby ze mną Berto? Pacquiao wybrał właściwą osobę. Z drugiej strony, może to nie był jego najlepszy krok, bo w walce ze mną może mieć naprawdę dużo problemów - mówi Mosley, były czempion wagi lekkiej, półśredniej i junior średniej.
Podczas gali, która odbędzie się 7 maja w Las Vegas, której głównym wydarzeniem będzie starcie Manny'ego Pacquiao z Shane'em Mosleyem o pas WBO w wadze półśredniej, kibice boksu zobaczą również dwie kolejne walki o tytuł mistrza świata.
W wadze lekkiej pasa WBC bronić będzie Humberto Soto (54-7-2, 32 KO) w reważnu z Urbano Antillonem (28-2, 20 KO). W ich pierwszym starciu lepszy był Soto (na zdjęciu), minimalnie pokonując rywala na punkty. Walka była jedną z kandydatek do miana pojedynku roku 2010.
Kolejnym starciem o mistrzostwo świata będzie starcie w wadze super koguciej, w którym tytułu WBO bronić będzie Wilredo Vazquez Jr (20-0-1, 17 KO). Rywalem 26-letniego Portorykańczyka będzie były mistrz świata w trzech kategoriach wagowych Jorge Arce (56-6-2, 43 KO).
Jak już Was informowaliśmy prosto z Niemiec, Marco Huck (31-1, 23 KO) do szóstej obrony tytułu mistrza świata federacji WBO kategorii cruiser przystąpi 2 kwietnia, za przeciwnika mając Giacobbe Fragomeniego (27-3-1, 11 KO).
- Mam wspaniałe wspomnienia z tego miasta, bo tam właśnie zdobyłem pas mistrza świata. Pokażę się miejscowej publiczności z bardzo dobrej strony - zapowiada obrońca tytułu.
- Fragomeni zawsze wywiera ogromną presję. Nie da Marco odpocząć nawet na moment, ale i tak jestem przekonany, że to właśnie Marco opuści ring jako zwycięzca - dodał od siebie trener Hucka, sławny Uli Wegner (obaj na zdjęciu na konferencji po walce z Denisem Lebiediewem).
Podczas marcowego wieczoru w Kolonii wszyscy przekonają się, że jestem mocniejszy od Kliczki - mówi Odlanier Solis (17-0, 12 KO), oficjalny pretendent do walki z Witalijem Kliczką (41-2, 38 KO). Pojedynek odbędzie się 19 marca w kolońskiej Lanxess-Arenie, a jego stawką będzie należący do Ukraińca tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Niepokonany na zawodowym ringu Kubańczyk trenuje obecnie w paśmie górskim Sierra Nevada w USA, ale już na początku następnego miesiąca zamelduje się w Niemczech, aby należycie zaaklimatyzować się przed najważniejszym pojedynkiem w zawodowej karierze.
30-letni Solis często bywa poddawany krytyce ze względu na zbyt dużą wagę, z jaką przystępuje do pojedynków. Zdaniem ekspertów, pozbycie się kilku kilogramów wyszłoby mu na dobre. Kubańczyk zdaje się nie przejmować tego typu głosami. - Kategorycznie nie zgadzam się z tym, że w ostatnim czasie w ringu stałem się wolniejszy. Już dawno zostało udowodnione medycznie, że waga w żaden sposób nie wpływa na szybkość i refleks pięściarza w ringu. 19 marca przekonacie się, że z moją wagą jest wszystko w porządku. Będę bardzo szybki i w idealnej formie, aby pokonać Kliczkę - zapowiada Solis, mistrz olimpijski z 2004 roku i trzykrotny mistrz świata w boksie amatorskim.
- Jestem niezdyscyplinowany i leniwy? Proszę mnie nie rozśmieszać. To właśnie Kliczko opowiada takie rzeczy. Na moim obozie treningowym można przekonać się, jak dużo daję z siebie na treningach. Lenistwo? To mnie nie dotyczy. Jeśli chodzi o walkę z Kliczką, to powiem jedno: niech Witalij przygotuje się na niespodzianki. Jestem gotów na różne warianty walki, w tym również na nieczyste zagrywki - zdradza Solis, który prawo do pojedynku o pas WBC wywalczył sobie w grudniu, kiedy to na gali w Miami wygrał z Rayem Austinem przez dyskwalifikację rywala.
Wielokrotnie pisaliśmy już o skomplikowanej sytuacji w europejskiej wadze średniej. Po zawakowaniu pasa przez Matthew Macklina, który będzie walczył z Ronaldem Wrightem na dużej gali w Las Vegas, kilku zawodników zgłosiło pretensje do tytułu.
Pomagająca Polakowi grupa Matchroom potwierdziła chęć zorganizowania walki o wakujący pas pomiędzy Grzegorzem Proksą i Darrenem Barkerem, który miał być kolejnym rywalem ex-championa Macklina. Jednak EBU niespodziewanie przełożyło decyzję w tej sprawie o tydzień i czekało na wynik walki Oral-Matolcsi. Jak wiadomo, według przepisów zawodnik po porażce musi zaliczyć jedną wygraną, aby zostać pretendentem. W związku z tym Europejska Unia Boksu dała czas Oralowi, który w przypadku pokonania Matolcsiego zostałby prawdopodobnie uznany za oficjalnego pretendenta do pasa. Sytuacja byłaby kuriozalna, bo pomimo słabszych występów i wyraźnej przegranej z Sebastianem Sylvestrem, promowany przez Sauerlanda Oral ubiegłby m.in. Grzegorza Proksę, który nie tylko nigdy nie przegrał, ale od dłuższego czasu posiada pas mistrza Unii Europejskiej.
Champion WBC/WBO kategorii koguciej, Fernando Montiel (44-2-2, 34 KO), przybył już do Las Vegas, gdzie za kilka dni odbędzie się jego długo wyczekiwany pojedynek z Nonito Donaire (25-1, 17 KO). Meksykanin zapowiedział już, że będzie to jego ostatnia walka w tej dywizji, zamierza więc zakończyć ten dział swojej kariery efektownym zwycięstwem. "KOchulito" uważa, że sędziowie nie będą potrzebni, bo walka nie potrwa dwunastu rund.
- Chciałem tej walki od lat i nie zawiodę. Moje ręce powędrują w górę. Jestem w wybornej formie. Przygotowywałem się bardzo ciężko, bo wiedziałem, że trenuję do walki z królem nokautu. Donaire jest niesamowicie szybki, ma mnóstwo broni w arsenale. Ja jednak jestem gotowy na to i wiele więcej - zapewnia Montiel. - Nie sądzę, by sędziowie byli potrzebni w sobotę. Ring będzie wypełniony dynamitem. Nie mam wątpliwości, że w pewnym momencie bomba wybuchnie...
Eksperci z UNIBETU faworyzują genialnego Nonito Donaire (25-1, 17 KO), który w najbliższą sobotę na ringu w Mandalay Bay w Las Vegas zmierzy się z mistrzem WBC/WBO kategorii koguciej - Fernando Montielem (44-2-2, 34 KO).
Za każdą złotówkę postawioną na zwycięstwo Filipińczyk możemy zarobić 1.38 zł. W przypadku wygranej meksykańskiego punchera, postawiona stawka pomnoży się razy 2.85.
W tym pojedynku raczej nie należy spodziewać się remisu, z czego sprawę zdają sobie specjaliści od zakładów bukmacherskich. Trafne wytypowanie takiego wyniku otrzymało kurs 34.00. UNIBET przewidział również dwa dodatkowe zakłady. Możemy postawić, że walka potrwa ponad 9,5 rundy - kurs wynosi tutaj 1.75. Jeżeli zdecydujemy się zawrzeć zakład, że pojedynek zakończy się wcześniej, możemy pomnożyć stawkę przez 1.95.
- Kiedy tylko rozpoczniemy przygotowania z Rogerem do walki z McBride'em, to zacznie mnie on nastawiać na starcie z Kliczką. Wiemy, co potrafi McBride, dlatego pewnie będziemy ćwiczyć pod kątem kolejnego starcia. Potrzebujemy naprawdę wiele czasu, by dobrze się przygotować do walki z Kliczką. Nie da się ukryć, że walka o mistrzostwo świata to dla mnie główne wyzwanie. Wprawdzie przede mną starcie z McBride'em, ale plan będzie szykowany już pod walkę z Kliczką - powiedział Tomasz Adamek, polski pięściarz wagi ciężkiej, w rozmowie z Onet.pl
- Kiedy rozpoczyna pan przygotowania do walki z Kevinem McBride'em?
Tomasz Adamek: Od miesiąca chodzę już na salę treningową. Na razie jednak ćwiczę sam. Obóz z Rogerem Bloodworthem zaczynam 20 lutego. Wtedy wkraczam we właściwą fazę przygotowań do kolejnego starcia.
Jeden z najbardziej cenionych na świecie "journeymanów" kategorii cruiser, Ismail Abdoul (38-19-2, 15 KO), zanotował minionej nocy cenne zwycięstwo.
Znany polskiej publiczności Belg (na zdjęciu) już w drugiej rundzie zastopował Jozsefa Nagy'ego (23-9, 15 KO), który przecież niespełna trzy lata temu sprawił sporo kłopotów naszemu Pawłowi Kołodziejowi.
Odważny Abdoul kolejny pojedynek stoczy 1 kwietnia na własnym terenie z nieznanym jeszcze przeciwnikiem.
Kreowany przez Emanuela Stewarda na następnego dominatora wagi ciężkiej Tyson Fury (13-0, 9 KO) w najbliższą sobotę na Wembley Arena w Londynie zmierzy się z niepokonanym Brazylijczykiem Marcelo Luizem Nascimento (13-0, 11 KO).
- Wkurzają mnie te wszystkie "nadzieje" wagi ciężkiej, które całe życie walczą z kelnerami - powiedział oburzony 22-letni olbrzym z Wilmslow. - Ja nie zamierzam iść tą drogą. Chcę pokazać wszystkim jak powinna wyglądać droga na szczyt, więc wyjdę do ringu z niepokonanym puncherem. Tylko tak można zostać gwiazdą.
Wszyscy myślą, że David Tua żyje rozkosznym życiem, ale to nieprawda. Ostatnio zastanawiałem się nad przyszłością. Na kartce zapisałem swoje cele i teraz chcę nabrać pewności, że będę w stanie je wykonać. Zadaniem na obecny rok będzie wprowadzenie się z rodziną do własnego domu - mówi David Tua (51-3-2, 43 KO), jeden z najbardziej znanych zawodników wagi ciężkiej na świecie. Pięściarz, który za starcie z Lennoxem Lewisem w 2000 roku zarobił 12 milionów dolarów, dziś boryka się z poważnymi kłopotami finansowymi.
Tua nie wygląda jednak na załamanego. - Kiedy byłem dzieckiem, ojciec zawsze mi powtarzał: "zarabiaj pieniądze, ale nie pozwalaj im sobą rządzić". Pieniądze nie dają szczęścia, nie tęsknię za nimi. Szczerze mówiąc, obecnie jestem dużo bardziej szczęśliwy, niż wcześniej - mówi pięściarz, który wspólnie z małżonką i dwoma nastoletnimi synami mieszka obecnie w wynajętym mieszkaniu. Gdy z pieniędzmi było bardzo źle, rodzinie Tuy przychodziło żyć u znajomych.
Problemy Tuy z pieniędzmi wynikają głównie z trwającej sześć lat walki na drodze sądowej z byłymi menedżerami Kevinem Barrym i Martinem Pughem, z którymi rozstał się w 2003 roku. Szczegóły ugody, która nastąpiła w 2009 roku, nie są znane. Wiadomo natomiast, że organy odpowiedzialne za podatki zamroziły honoraria za trzy ostatniej pojedynki 38-letniego pięściarza. - To się musiało stać, inaczej nie stałbym się człowiekiem, którym jestem teraz. Życie przysparza dużo doświadczeń. Raz są one przyjemne, innym razem ludziom jest ciężko dać sobie z nimi radę. Każdego dnia dziękuję Panu za to, że ja sobie poradziłem - mówi Nowozelandczyk.
Fernando Montiel (44-2-2, 34 KO), mistrz trzech kategorii wagowych, przybył do Las Vegas, gdzie w najbliższą sobotę na Mandalay Bay stanie do walki z Nonito Donaire (25-1, 17 KO). Pojedynek, którego stawką będą należące do Meksykanina pasy WBC i WBO w wadze koguciej, zostanie wyemitowany przez stację HBO Sports.
- Zamierzam dać kibicom walkę, która na długo zapisze się w ich pamięci - zapowiada 31-letni "KOchulito".
W sobotnią noc Marco Antonio Barrera (67-7, 44 KO) bardzo szybko uporał się z Jose Ariasem (15-2, 9 KO) po ośmiomiesięcznym rozbracie z boksem. "Morderca o Twarzy Dziecka" nie chce dłużej czekać na kolejny pojedynek mistrzowski.
- Powrót do ringu był dla mnie bardzo ważny i wypadłem lepiej niż tego oczekiwałem. Dawno nie walczyłem, a przerwy w boksowaniu zwykle wpływały negatywnie na moją postawę, ale tym razem było inaczej. Teraz czekam na szansę walki o pas w czwartej kategorii wagowej - powiedział 37-letni Barrera.
Legendarny meksykański wojownik dotychczas zdobywał tytuły w dywizjach super koguciej, piórkowej i super piórkowej. Teraz zamierza skrzyżować rękawice z jednym z championów dywizji lekkiej. Najbardziej prawdopodobnym rywalem Barrery jest mistrz WBC - Humberto Soto (54-7-2, 32 KO).
Obóz Vanesa Martirosyana (28-0, 17 KO) składa gratulacje Austinowi Troutowi (22-0, 13 KO), który 5 lutego zdobył wakujący pas WBA w kategorii junior średniej. Nowo koronowany mistrz wielokrotnie podkreślał, że chętnie zmierzy się z "Koszmarem". Martirosyan i Trout trzykrotnie spotkali się na ringach amatorskich. Za każdym razem zwyciężał wówczas Vanes.
Urodzony w Armenii pięściarz, który od dawna stara się o dużą walkę, chętnie da Amerykaninowi szansę rewanżu. - Austin, gratuluję i cieszę się z twojego sukcesu. Jesteśmy przyjaciółmi, ale to jest biznes. Możesz teraz wziąć odwet za porażki z dawnych lat - powiedział Martirosyan. Trout twierdzi, że zawodowe osiągnięcia Vanesa ani trochę mu nie imponują.
- Podobno nie imponuję ci na ringach zawodowych. Tym lepiej. Skoro jestem taki łatwy do pokonania, to zmierz się ze mną. To dla ciebie nic trudnego. Ty dostaniesz szansę rewanżu, a ja walkę o tytuł. Jestem przekonany, że Top Rank i twój promotor dojdą do porozumienia - uważa Vanes.
Ceniony specjalista od przygotowania fizycznego, Alex Ariza, od dwóch tygodni prowadzi medialną wojnę z obozem byłego pupila - Amira Khana (24-1, 17 KO). Trener twierdzi, że nie otrzymał pieniędzy, choć wywiązał się z kontraktu na walkę z Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO).
Ariza obwinia członków obozu Khana o włamanie do pokoju hotelowego i kradzież kontraktu, który był jedynym dowodem na zawarcie umowy. Sprawcy rzekomo przyznali się już prawnikowi Freddiego Roacha - ścisłego współpracownika Arizy. Dotychczas szkoleniowiec oskarżał Shana Khana - ojca Amira, ale teraz twierdzi, że dysponuje dowodami obciążającymi samego pięściarza, którego udział w kradzieży dotychczas wykluczał.
- Ukradli ten dokument z mojego pokoju w Planet Hollywood. Właśnie udało mi się ustalić, że to Amir kierował tą akcją - wyznał Ariza w rozmowie z dziennikarzem boxingscene.com.
Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), mistrz świata federacji IBF i WBO w wadze ciężkiej oświadczył, że ani on, ani jego brat Witalij (41-2, 38 KO) nie zamierzają kończyć kariery, dopóki w ich posiadaniu nie znajdzie się pas WBA, należący obecnie do Davida Haye'a (25-1, 23 KO).
- Wspólnie z bratem zawsze mówiliśmy, że dążymy do zdobycia czterech najważniejszych pasów w wadze ciężkiej, tworząc tym samym historię sportu. Trzy pasy już posiadamy (Witalij jest mistrzem WBC, przyp. red.), jeden został u Davida Haye'a. Będziemy o niego walczyć z Haye'em, a jeśli ten odejdzie z boksu, wówczas zmierzymy się z kimś innym. Ani ja, ani Witalij nie będziemy nawet myśleć o odejściu, dopóki nie będziemy mieli wszystkich czterech pasów - zapowiada 34-letni Władimir, młodszy z braci Kliczków.
Mistrz IBF i WBO, a także mniej prestiżowej organizacji IBO ma wątpliwości, czy Haye zakończy sportową karierę w październiku. Wątpi też, że do tego czasu dojdzie do jego walki z Brytyjczykiem. - Zmierzę się z Chisorą, a później pewnie z Adamkiem, także mało prawdopodobne jest, że moja walka z Haye'em może odbyć się wcześniej, niż pod koniec tego roku. Przypuszczam, że bez względu na wszystkie słowa Davida o odjeściu z boksu, nie pozwoli sobie na zakończenie przygody ze sportem bez walki przeciwko mnie.
- Dlaczego tak uważam? Haye chyba nie liczy na to, że dziedzictwem, które po sobie zostawi, będzie walka z Audleyem Harrisonem, choć były to najbardziej zdumiewające trzy rundy w historii boksu, nieprawdaż? Jeśli Haye chce odejść tak po prostu, to zawiedzie swoich fanów i nie zostawi po sobie żadnego dziedzictwa, jężeli nie zmierzy się wcześniej ze mną - argumentuje "Dr Stalowy Młot".
Mistrz trzech kategorii wagowych, Erik Morales (51-6, 35 KO), rozpoczął przygotowania do zakontraktowanej na 9 kwietnia potyczki z Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO). Stawką walki będzie wakujący pas WBA w wadze junior półśredniej. "El Terrible" trenuje w Ceremonial Otomi Center. Jego dzień zaczyna się od 50 minut biegu, po którym zaczynają się ćwiczenia w gymie.
- Prosiłem Golden Boy Promotions o mocnego przeciwnika. Chciałem walczyć z Juanem Manuelem Marquezem, ale on odmówił. Zwróciłem się więc z kolejną prośbą o silnego rywala, więc dali mi Maidanę. To dobry zawodnik z wyrobionym nazwiskiem. Szybko osiągneliśmy porozumienie - wyznał Morales.
- Mój cel wciąż jest taki sam. Chcę zostać mistrzem świata w czwartej dywizji. Nie ma dla mnie znaczenia czy zdobędę pas federacji WBA czy WBC. Czuję się doskonale i jestem pewny swojego ciała jak przed pierwszą walką z Pacquiao - twierdzi 34-letni Meksykanin.
- By wrócić do formy musiałem drastycznie zmienić styl życia - opowiada "El Terrible". - Zmiany objęły wszystko, począwszy od życia prywatnego, po sport. Od kilkunastu miesięcy nie miałem w ustach kropli alkoholu. Zwracam uwagę na jedzenie, pilnuję diety. Jestem odpowiedzialny, dojrzały i zdyscyplinowany.
- Maidana to dobry pięściarz, mam dla niego wiele szacunku. Pomimo tego jestem przekonany, że mój ojciec wyciśnie ze mnie wszystko i przygotuje mnie wystarczająco dobrze, bym pokonał go i zrealizował swój cel - przekonuje Morales.
W ostatnią sobotę 12.02.2011 odbył się drugi turniej z cyklu Pucharu Skorpiona, w którym wzięło udział 60 zawodników z 10 klubów, w tym pięć klubów niemieckich. W turnieju stoczono 27 pojedynków: 11 w kategorii młodzików oraz 16 w kategorii kadetów. Kolejna odsłona turnieju obfitowała w bardzo ciekawe walki, które stały na wysokim poziomie sportowym. Wyróżniającą się drużyną podczas II-go turnieju był zespół BC Frankfurt Oder, gdzie zawodnicy są na co dzień uczniami Szkoły Mistrzostwa Sportowego o profilu bokserskim. Cieszy duża popularność turnieju wśród ekip zagranicznych, co stwarza coraz większe możliwości skonfrontowania umiejętności naszych zawodników w międzynarodowych pojedynkach.
Kolejna odsłona Pucharu Skoriona planowana jest na 26.03.2011 w Hali Szczecińskiego Domu Sportu. Serdecznie zapraszamy do udziału wszystkie zainteresowane kluby. Zapowiada się bardzo emocjonujący turniej, z udziałem drużyn niemieckich i ukraińskich, oraz najmocniejszych klubów krajowych.
W piątek 80. urodziny obchodził Larry Merchant, słynny amerykański dziennikarz i komentator sportowy, od 1978 roku sprawozdawca największych walk bokserskich transmitowanych przez stację HBO. Merchant urodził się 11 lutego 1931 roku w Brooklynie (Nowy Jork) i po skończeniu studiów pracował jako dziennikarz takich gazet, jak The Philadelphia Daily News, The New York Post i The Los Angeles Herald Examiner.
Pod koniec lat 80. rozpoczął pracę w HBO jako sprawozdawca. Do jego zadań należy komentowanie walk w przerwach między rundami, analiza pojedynków przed ich rozpoczęciem oraz po ich zakończeniu, a także wywiady z pięściarzami tuż po skończonych walkach.
W 2007 roku włodarze HBO podjęli decyzję o zmianie na stanowisku komentatora. Merchanta zastąpił sporo młodszy Max Kellerman, jednak zetknąwszy się z silną presją ze strony środowiska, stacja znów postawiła na Larry'ego, który pracuje w niej do dziś.