Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) i Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) w znakomitych humorach znajwili się na konferencji prasowej promującej ich majowy pojedynek Zawodnicy odpowiadali na pytania przedstawicieli mediów, ale poświęcili swój czas również fanom.
Pewna kobieta poprosiła "Pacmana" o pozwolenie na zaśpiewanie hymnu Filipin przed walką. Manny odebrał od niej demo z próbką umiejętności i obiecał rozważyć taką możliwość. Inna kobieta zapytała czy może zrobić sobie z Mannym zdjęcie. Pięściarz zgodził się i poprosił ochronę o wyprowadzenie jej na sam środek. Pojawiło się również pytanie czy jedna z dziewczyn Tecate jest wolna.
Gdy Pacquiao odpowiadał na pytanie co motywuje go do znokautowania Mosleya, tłumacząc, że jest to jego praca i walka wcale nie musi zakończyć się przed czasem, "Sugar Shane" wtrącił się ze słowami: "Daj spokój Manny, jasne, że chcesz mnie znokautować. Ja zamierzam zrobić ci to samo!".
Z widowni padło również pytanie: "Czy lubisz Justina Biebera, skoro zmieniłeś fryzurę na podobną do niego?", na które Manny opowiedział: "To dobre pytanie. Zmieniłem fryzurę, bo chcę się upodobnić do mojego idola - Bruce'a Lee". Z kolei "Słodki", zapytany czy interesuje go kariera polityczna w Kongresie, odparł: "Nie sądzę, bym pod tym względem miał podobny talent do Manny'ego".
Najwięcej kontrowersji wzbudził kibic, który odnosząc się do przerwanych negocjacji z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO) zapytał Pacquiao: "Czy zdecydujesz się na testy antydopingowe, by oczyścić sie z podejrzeń?". Widownia wygwizdała ciekawskiego, ale "Pacman" odpowiedział:
- Musicie uwierzyć, że moje umiejętności są całkowicie naturalne. Jestem silny, to kwestia genów. Niczego nie biorę, jestem całkowicie naturalny - zapewnił Manny.
Wygląda na to, że wcześniejsze plotki się sprawdzą i Sebastian Zbik (30-0, 10 KO) rzeczywiście spotka się z synem legendy, czyli Julio Cesarem Chavezem Jr (42-0-1, 30 KO).
Według witryny boxingscene, obaj panowie spotkają się w ringu 11 czerwca, a o prawa pokazania ich potyczki stara się podobno zarówno HBO, jak i Showtime.
Przypomnijmy, że pełniący do niedawna rolę tymczasowego mistrza federacji WBC wagi średniej Niemiec (na zdjęciu) od kilku tygodni jest już pełnoprawnym championem i właśnie pas WBC będzie stawką w jego walce z Chavezem.
Trochę w cieniu wydarzeń w Niemczech grupa Sauerland Event zorganizowała również wieczór bokserski w Danii. W jej programie wystąpiło dwóch obiecujących bokserów wagi ciężkiej - Kubrat Pulew (11-0, 5 KO) oraz Edmund Gerber (14-0, 9 KO).
Pulew (na zdjęciu) wypadł znacznie poniżej oczekiwań i trochę się pomęczył z Jarosławem Zaworotnym (14-6, 12 KO). Ostatecznie jednak Bułgar zwyciężył po ośmiu rundach 79:73 oraz dwukrotnie 78:74.
Gerber z kolei dominował wyraźnie nad Paulem Butlinem (12-15, 3 KO) i był lepszy w każdym z ośmiu starć, jednak nie potrafił przewrócić rywala, którego przecież Albert Sosnowski odprawił w niewiele ponad dwie minuty.
Bolesną wpadkę zanotował za to dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej - Mahir Oral (28-4-2, 11 KO), który nieoczekiwanie przegrał przez TKO po drugiej rundzie z Jozsefem Matolcsim (29-13, 20 KO).
Aleksander Powietkin (21-0, 16 KO), który we wrześniu ubiegłego roku miał zmierzyć się z Władimirem Kliczką w pojedynku o pasy IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej, uważa, że warunki kontraktów proponowane przez Ukraińca i jego brata, Witalija, są niesprawiedliwe wobec ich przeciwników. Zdaniem 31-letniego Rosjanina, rywale ukraińskich mistrzów świata stają się niemal ich niewolnikami.
- Ważnym etapem na drodze do osiągnięcia najważniejszych celów w karierze byłaby dla mnie walka z Władimirem lub Witalijem Kliczką – mówi Powietkin. - Toczyliśmy już rozmowy dotyczące walki z Władimirem, jednak proponował on niemożliwe do zaakceptowania warunki kontraktu. Kliczko chce decydować o wszystkim sam: w jakim hotelu mam mieszkać, gdzie i czym się odżywiać, a nawet to, jakie rękawice zakładać podczas walki. Dlaczego? Jakim prawem? Czy jestem niewolnikiem braci Kliczków? Może zechcą jeszcze układać moje menu na śniadanie? Z drugiej strony zrozumiałe jest, skąd biorą się wszystkie ich warunki. Boks dla Kliczków to przede wszystkim show, który organizują pod siebie. Jednak show również powinien być uczciwy i sprawiedliwy dla wszystkich – uważa mistrz olimpijski z 2004 roku.
Rosyjski pięściarz dementuje pogłoski, że w przeszłości doszło do negocjacji odnośnie jego pojedynku z byłym mistrzem świata WBA, Nikołajem Wałujewem. - Nigdy nie prowadziliśmy rozmów odnośnie walki z Wałujewem i nie planowaliśmy takiego starcia. Jeszcze do niedawna byliśmy zawodnikami niemieckiej grupy promotorskiej Wilfrieda Sauerlanda. Z Wałujewem parę razy walczyłem na sparigach i to wszystko – twierdzi Powietkin.
- Nie sądzę, że jestem obecnie w szczytowym okresie kariery, raczej dopiero się do niego zbliżam. Mam wrażenie, że jeszcze trochę i ten szczyt osiągnę. Grudniowa walka z Nicolaiem Firthą pokazała, że jestem w stanie boksować nawet jedną ręką i to wcale nie przeciwko byle jakiemu pięściarzowi. Firtha był bowiem twardym, wysokiem pięściarzem – tłumaczy pięściarz.
Dziś w nocy na ring powróci Marco Antonio Barrera (66-7, 43 KO). Legendarny meksykański wojownik ma nadzieję, że przed zakończeniem kariery zdoła sięgnąć po mistrzowski pas w czwartej dywizji.
Na gali w Guadalajarze przeciwnikiem "Mordercy o Twarzy Dziecka" będzie Jose Arias (15-1, 9 KO), który w ubiegłym roku zanotował siedem błyskawicznych nokautów. Pomimo znakomitej passy 43-letni pięściarz z Dominikany nie będzie faworytem w starciu z Barrerą.
- Nie muszę już nikomu niczego udowadniać - twierdzi sześciokrotny mistrz świata. - Chcę walczyć z najlepszymi. Kocham tę dyscyplinę i wiem jakimi rządzi się prawami. Przed odejście pragnę raz jeszcze stanąć do walki o tytuł. To moja motywacja, dzięki temu wciąż tutaj jestem. Najpierw muszę jednak uporać się z dzisiejszym rywalem, a on na pewno nie podda się bez walki. Jestem dobrze przygotowany, a Zanfer zapewnia, że w ciągu najbliższych miesięcy dostanę szansę od jednego z mistrzów wagi lekkiej.

Tysiące fanów przybyło oglądać Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) i Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO) do Las Vegas (Nevada), gdzie na otwartej konferencji prasowej wielcy mistrzowie odpowiadali na pytania fanów. Nie dało się nie zauważyć, że nawet ten event cieszył się znacznie większym zainteresowaniem niż pojedynek unifikacyjny na szczycie wagi junior półśredniej (starcie Bradley vs Alexander okazało się finansową klapą). W poniedziałek "Pacman" i "Słodki" zawitają w Nowym Jorku.
Wczoraj w niemieckim Muelheim Yoan Pablo Hernandez (24-1, 13 KO) wygrał przez techniczny nokaut w 7. rundzie ze Steve'em Hereliusem i zdobył tymczasowy tytuł federacji WBA w wadze junior ciężkiej. 26-letni Kubańczyk teoretycznie zatem stał się oficjalnym pretendentem do pojedynku z posiadaczem pasa WBA World, Guillermo Jonesem (37-3-2, 29 KO). Nie wiadomo jednak, czy starcie o pełnoprawne mistrzostwo świata dojdzie do skutku.
- Następnym rywalem Yoana powinien być Jones, ale musimy poczekać na jego decyzję, gdyż od dwóch lat tak naprawdę nie walczy. Jeśli Jones zdecyduje się wyjść do ringu, to będzie następnym przeciwnikiem Hernandeza - oznajmił Wilfried Sauerland, promotor Kubańczyka.
Ostatni pojedynek Jones stoczył w październiku ubiegłego roku, kiedy to wygrał przez TKO w 11. rundzie z Rosjaninem Walerym Brudowem. Był to jego pierwszy pojedynek po ponad dwuletniej przerwie.
Wciąż nie ma żadnych konkretów odnośnie zapowiadanego od kilku miesięcy turnieju Super Six w kategorii junior ciężkiej. Podczas konferencji prasowej po gali w niemieckim Muelheim, Chris Meyer, dyrektor wykonawczy grupy Sauerland Event poinformował, że w sprawie zawodów grupa nie podjęła jeszcze żadnych wiążących decyzji.
- Nie mamy jeszcze sprecyzowanych planów odnośnie Super Six. Musimy najpierw usiąść do rozmów ze Steve'em Cunninghamem i poczekać na wynik walki Marco Hucka z Giacobbe Fragomenim (2 kwietnia, przyp. red.). Nie mogę w tej chwili niczego potwierdzić - powiedział Meyer. Przypomnijmy, że w przypadku organizacji Super Six w wadze cruiser, udział w zawodach z pewnością wziąłby polski mistrz świata federacji WBC Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO).
- Chciałem udowodnić kibicom, że nadal potrafię boksować, a ostatnie niepowodzenia to już przeszłość. Niestety mój rywal doznał kontuzji ręki i nie mógł kontynuować pojedynku. Cóż, nie miałem na to wpływu. Teraz myślę już tylko o starciu z Wardem - powiedział tuż po zakończonej walce ze Stjepanem Bozicem (24-5-15 KO), wyraźnie podłamany Arthur Abraham (32-2, 26 KO).
Teraz naturalizowanego Niemca czeka podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie 14 maja, w ramach turnieju "Super Six' zmierzy się z mistrzem świata WBA, Andre Wardem.
Marco Antonio Barrera (67-7, 44 KO) wciąż marzy o tym, by zostać pierwszym Meksykaninem, któremu udało się zdobyć tytuł mistrza świata w czterech różnych kategoriach. "Morderca o twarzy dziecka" uczynił przed momentem kolejny krok w tym kierunku.
Jose Arias (15-2, 9 K) natychmiast po pierwszym gongu rzucił się na sławniejszego oponenta, ale już po pół minuty nadział się na kontrę Barrery i wylądował na deskach.
Pięściarz z Dominikany przetrwał jeszcze pierwszą rundę, ale już w drugiej Marco Antonio zakończył rozpoczętą wcześniej robotę. Najpierw doprowadził rywala do drugiego nokdaunu, a po kilku kolejnych ciosach sędzia wkroczył do akcji, ogłaszając wygraną Meksykanina w końcówce drugiej odsłony.
Meksykanin wystąpił tym razem w limicie kategorii junior półśredniej, jednak jeszcze w tym roku ma zamiar zaboksować z jednym z championów wagi lekkiej, a wszystko po to, by zrealizować obrany sobie wcześniej cel.
Denis Lebiediew (21-1, 16 KO), niedoszły mistrz świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej stwierdził, że decyzja Fiodora Emelianienki o zakończeniu sportowej kariery byaby rozsądnym krokiem. Przypomnijmy, że po porażce z Antonio Silvą w ćwierćfinale prestiżowego turnieju MMA Strikeforce, Emelianenko poinformował, że może skończyć ze sportem.
- W ciągu wielu lat Fiodor był najlepszy, nie dając przeciwnikom żadnych szans – powiedział Lebiediew, który sparował z Emelianienką i jego bratem Aleksandrem przed swoją walką o pas WBO z Marco Huckiem. - A bardzo trudno jest ciągle być najlepszym i najwyraźniej organizm daje o tym znać. Sądzę, że Emelianienko poinformował o możliwości zakończenia kariery świadomie i we właściwym czasie. Z boku wyglądało to tak, jakby Emelianienko nie był w pełni gotowy na tę walkę – stwierdził rosyjski bokser.
Po udanych przenosinach do wagi junior muszej Omar Andres Narvaez (33-0-2, 19 KO) kontynuuje dobrą passę. Argentyńczyk pokonał dziś w nocy Victora Zaletę (17-2, 9 KO), tym samym broniąc po raz pierwszy tytułu federacji WBO.
Tylko w pierwszych dwóch rundach pretendent toczył z championem w miarę równorzędną walkę. Od trzeciego starcia do głosu doszedł już niepodzielnie Narvaez. Dodatkowo sędzia ukarał w szóstym starciu challengera za ciosy poniżej pasa, a wszystko to miało wpływ na końcowy rezultat.
Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Argentyńczykiem (na zdjęciu), punktując 119:108 i dwukrotnie 120:107.
Cztery lata temu Eddie Chambers (36-2, 18 KO) gładko rozprawił się z Derriciem Rossy (25-3, 14 KO). W nocy z piątku na sobotę przyszło mu to jednak już znacznie trudniej i Amerykanin nie ukrywał w wywiadzie po walce, iż nie jest zadowolony z tego co pokazał w powrocie na ring po porażce z Władimirem Kliczko.
- Jestem zawiedziony swoją postawą. Z całym szacunkiem dla Derrica, powinienem na jego tle wypaść znacznie lepiej. Zamiast bić seriami, z czego jestem znany, uderzałem pojedynczymi ciosami. Jeśli znów chcę się zmierzyć z Kliczko, czeka mnie jeszcze naprawdę dużo pracy - szczerze przyznał Chambers.
Nowy mistrz świata WBA interim w wadze junior ciężkiej, Yoan Pablo Hernandez (24-1, 14 KO) zaraz po zakończeniu pojedynku ze Steve'em Hereliusem (21-2-1, 12 KO) powiedział, że zwycięstwo w dzisiejszej walce nie byłoby możliwe gdyby nie wspaniała praca ludzi z jego obozu. Podopieczny Ulli Wegnera ze łzami w oczach zapowiedział, iż zrobi wszystko, aby spotkać się z rodziną mieszkającą na Kubie, której nie widział już ponad sześć lat.
- Udało się, jestem mistrzem świata. Bardzo długo na to pracowałem. Dziękuję całemu obozowi, ludziom bez których nie wygrałbym dzisiejszej potyczki. Podczas pojedynku wdałem się w kilka niepotrzebnych wymian, jednak cały czas kontrolowałem przebieg walki. Teraz mam zamiar starać się o dokument pozwalający na wizytę w moim kraju, chcę w końcu zobaczyć swoją rodzinę - powiedział wzruszony Kubańczyk.
Nieznany szerszej publiczności 27-letni Albańczyk Orial Kolaj (5-4, 3 KO) jest anonsowany jako najbliższy rywal Pawła Głażewskiego (14-0, 4 KO) w głównej walce wieczoru gali boksu zawodowego w Nowym Dworze Mazowieckim. Pojedynek zakontraktowany ma być na 6 rund.
W ramach wspomnianej imprezy, organizowanej 30 marca przez grupę Babilon Promotion wystąpia także Krzysztof Szot (13-0-1, 4 KO), który zmierzy się z Białorusinem Aliaksiejem Wołczanem (17-10-2, 10 KO) oraz Ismaił Tebojew (4-0-1, 3 KO), który skrzyżuje rękawice ze starym znajomym polskich pięściarzy, Łotyszem Sergiejsem Sawrinovicsem (8-17-2, 6 KO).
W najnowszym rankingu World Boxing Organization wszyscy Polacy zachowali swoje dotychczasowe pozycje. Najwyżej sklasyfikowany jest Tomasz Adamek (43-1, 28 KO), który nieprzerwanie od kilku miesięcy okupuje pierwszą lokatę w wadze ciężkiej.
W dywizji junior ciężkiej WBO klasyfikuje dwóch naszych pięściarzy. Jedenaste miejsce zajmuje Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO), a na piętnastym klasyfikowany jest Mateusz Masternak (21-0, 15 KO).
W wadze półciężkiej na dziewiątej lokacie widnieje nazwisko Aleksego Kuziemskiego (20-2, 5 KO), a w junior średniej dwunasty jest Paweł Wolak (28-1, 18 KO). Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO), niedawny pretendent do pasa IBF w kategorii półśredniej, w rankingu WBO jest na trzynastej pozycji.
Pomimo iż znaczna część ekspertów wskazywała Steve'a Cunninghama (24-2, 12 KO) jako zdecydowanego faworyta potyczki z Enadem Liciną (19-3, 10 KO), Amerykanin musiał się sporo napracować by pokonać ambitnego Serba. Jeszcze dziś na łamach BOKSER.ORG wywiad z mistrzem świata federacji IBF kategorii cruiser.