Już jutro Steve Cunningham (23-2, 12 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu mistrza świata IBF w wadze junior ciężkiej, a przeciwnikiem. doskonale znanego nam Amerykanina będzie Enad Licina (19-2, 10 KO). Co ciekawe obydwaj pięściarze, zamieszkali w tym samym hotelu. Choć zdania na ten temat są podzielone, 'USS' nie widzi w tej sytuacji żadnego problemu i jak sam przyznaje w przeszłosci zdarzało mu się spotykać z podobnymi historiami.
- Dla mnie to żadna nowość. Wcześniej, gdy występowałem jeszcze pod skrzydłami Dona Kinga, wiele razy zdarzało mi się walczyć z kolegami z tej samej grupy i również mieszkaliśmy w jednym hotelu. Uważam, że jest to całkowicie naturalna kolej rzeczy - powiedział USS.
Podczas gali w Mulheim oprócz walki Cunningham - Licina, kibicę będą mogli zobaczyć m.in, starcie Yoana Pablo Hernandeza ze Steve'em Hereliusem, oraz pojedynek byłego mistrza świata kategorii średniej Arthura Abrahama, który zmierzy się z Stjepanem Bozicem.
Jak już Was informowaliśmy, 2 kwietnia na stadionie Wembley, dojdzie do pojedynku Jurgena Braehmera (36-2, 29 KO) z Nathanem Cleverly'm (21-0, 10 KO), którego stawką będzie dzierżony przez Niemca pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej. Braehmer zdaję sobie sprawę z rangi potyczki, porównując walkę z Brytyjczykiem do meczów piłkarskich pomiędzy reprezentacjami Niemiec i Anglii.
- Nie mogę doczekać się tego pojedynku. Cieszę się, iż moja walka z Cleverly'm odbędzie się na stadionie Wembley - mówił Braehmer. - Jestem wielkim fanem piłki nożnej, a na tym obiekcie reprezentacja Niemiec stoczyła z Anglią kilka ekscytujących meczów. Przegraliśmy finał mistrzostw świata w 1966 roku, jednak 41 lat później to nasz zespół był lepszy. Teraz ja będę bronił niemieckich barw. Wiem, że Nathan posiada wspaniałą technikę, jest świetnym zawodnikiem, jednak to ja jestem mistrzem świata i zrobię wszystko, aby go pokonać.
British Boxing Board of Control wyznaczyło Tysona Fury (13-0, 9 KO) do walki z mistrzem Wielkiej Brytanii - Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO).
"Del Boy" już 30 kwietnia stanie do walki z najlepszym pięściarzem wagi ciężkiej - Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). Jeżeli uda mu się zaskoczyć ukraińskiego mistrza, pojedynek z Furym będzie musiał nieco poczekać.
Chisora jest obecnie uważany za drugiego, za Davidem Haye (25-1, 23 KO), najlepszego pięściarza wagi ciężkiej na Wyspach Brytyjskich. 22-letni Fury w nieformalnych rankingach zajmuje trzecią pozycję.
Na gali boksu zawodowego w japońskim Kobe, ulubieniec miejscowych kibiców, 21-letni Kazuto Ioka (7-0, 5 KO - na zdjęciu z Yuriorkisem Gamboa), toczący swój dopiero siódmy (!) zawodowy pojedynek, zdobył tytuł mistrza świata WBC wagi słomkowej pokonując Taja Oleydonga Sithsamerchaia (35-1-1, 13 KO).
Młody Japończyk wygrał przez TKO w piątej rundzie, po tym jak dwukrotnie (w pierwszym i piątym starciu) posłał na deski dotychczasowego mistrza.
Przed nami ostatni ćwierćfinał plebiscytu Asy Dekady. Kto uzupełni stawkę półfinalistów i stoczy pojedynek z Adamem Małyszem o awans do wielkiego finału? Do walki stają dwie uznane "firmy" - a więc Robert Kubica i Tomasz Adamek.
Robert Kubica i Tomasz Adamek przez 1/8 finału plebiscytu Asy Dekady przeszli jak burza. Pierwszy nie dał szans Tomaszowi Majewskiemu, drugi odprawił Pawła Zagumnego. Obaj mają zagorzałych fanów, obaj są też jednymi z najbardziej popularnych sportowców w naszym kraju. Szykuje się więc pasjonujące starcie "wagi ciężkiej".
Kto zatem bardziej zasłużył na awans półfinału plebiscytu Asy Dekady? Robert Kubica czy Tomasz Adamek? Wybór należy do Was. Głosowanie rozpoczęło się w piątek o godzinie 12.00 i potrwa do godziny 11:59 w sobotę, 12 lutego. Swoje głosy oddawać możecie w sondzie opublikowanej w serwisie sportowym Onet.pl.
Twój bokserski gym wydaje Ci się za mały? Narzekasz na sprzęt treningowy? Masz niewłaściwego trenera? Otwórz szeroko oczy i zobacz jak trenuje się boks w krajach Czarnej Afryki.
Ghana to miejsce narodzin afrykańskiego boksu. Jego sercem jest Bukom, czyli przybrzeżny, najbiedniejszy rejon stołecznej Akry. Kiedy spojrzy się na rozpadające się domki, stojące niedaleko plaży, trudno uwierzyć, że to właśnie stąd na podbój wielkich ringów wyruszyło tak wielu wspaniałych pięściarzy, późniejszych mistrzów świata. Zarówno legendy boksu - Azumah Nelson, Ike Quartey, Alfred Kotey, jak i niedawny mistrz świata, Joshua Clottey, przez długie lata szlifowali swój bokserski kunszt w dusznych, biednych, prymitywnie wyposażonych siłowniach, które spotkać można tutaj na każdym niemal rogu ulicy. Paradoksalnie brak "normalnych" warunków do treningu jest w Ghanie pewnego rodzaju...atutem. To główny element w edukacji charakterów przyszłych mistrzów.
Podczas wędrówki po slumsach Bukom, co chwila spotkać można młodych chłopców, uderzających w worki treningowe, wiszące przed domami. W workach jest oczywiście piasek z pobliskiej plaży. Nie zwracają uwagi na przechodniów, trenują jakby byli w transie. Od rana do wieczora. Walczą od najmłodszych lat. W wieczornych i nocnych walkach widać nawet dziesięciolatków.
O Bukom powstało wiele filmów, z których najciekawszym wydaje się być dokumentalny obraz "Duch walki" ("Fighting Spirit"), nakręcony w 2007 roku przez pochodzącego z Ghany reżysera George`a B. Amponsaha. Jego wujek, wspaniały Azumah "Boom Boom" Nelson, były trzykrotny zawodowy mistrz świata WBC wagi w piórkowej, to najprawdopodobniej najbardziej szanowany dzisiaj mieszkaniec Bukom. Dzielnicę zamieszkują głównie członkowie plemienia Ga. Walka na pięści stanowi cześć ich kulturowego dziedzictwa. Jest zapisana w genach i od wieków przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ga to znakomici rybacy. Po powrocie z połowów, zwykli walczyć na plaży na pięści, by następnie dzielić się złowionymi rybami. Oczywiście najwięcej otrzymywał ten, który wygrywał. Dzieje się tak zresztą do dzisiaj, stąd też Bukom stał się "fabryką" mistrzów.
Mistrz WBO w wadze piórkowej Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO) nie przejmuje się słowami krytyków, którzy twierdzą, że jego najbliższa obrona pasa będzie przysłowiowym spacerkiem. 16 kwietnia w Coliseo Roberto Clemente w San Juan, Lopez stanie oko w oko z byłym mistrzem świata Orlando Salido (34-11, 22 KO) z Meksyku.
Za nami ćwierćfinały 55. Memoriału im. Istvana Bocskai'a w Debreczynie. A zatem wiadomo już jacy zawodnicy zapewnili sobie medale. Na podium nie zabraknie Polaka. W dzisiejszych starciach bowiem nasi pięsciarze zanotowali na swoim koncie jedną porażkę oraz jedno zwycięstwo.
Po eliminacyjnym sukcesie nad zawodnikiem gospodarzy – Gergo Bene – wydawało się, że Michał Syrowatka (64 kg) przebrnie pomyślnie także i przez walkę ćwierćfinałową. Co prawda jego przeciwnik Colin Richarno swój pierwszy występ zakończył zwycięsko przed czasem, ale dyspozycja Polaka i wola walki były atutami naszego reprezentanta.
W ringu jednak te argumenty okazały się niewystarczające. Zawodnik z Mauritiusu bardzo umiejętnie wykorzystywał dłuższy zasięg ramion i nie pozwalał Polakowi na podjęcie walki w korzystnym dla niego dystansie. Wiele ciosów Syrowatki spadało na gardę rywala, a część po prostu nie znalazła uznania w oczach sędziów. Po pierwszym wyrównanym starciu (punktacja sędziowska 1:1) od kolejnej odsłony inicjatywa punktowa należała już do Richarno, który w drugiej rundzie zaliczył cztery trafienia, przy żadnym Polaka oraz dwa kolejne trafienia w ostatnim starciu, przy jednym Polaka. Ostatecznie więc cała walka zakończyła się wynikiem punktowym 7:2 dla Colina Richarno, który awansował do półfinału.
Zupełnie inaczej wyglądał pojedynek Michała Olasia (91 kg) ze Stjepanem Vugdeliją (Chorwacja). Tylko w pierwszym starciu Polak toczył otwarty pojedynek z rywalem, w którym obaj co chwila wymieniali mocne ciosy. Runda ta zakończyła się remisem 2:2. Od kolejnej odsłony Olaś zmienił taktykę, uszczelnił gardę i bił przede wszystkim kontry z obu rąk, nie wdając się w wymiany ciosów. To przyniosło mu spory zysk punktowy, bowiem po dwóch rundach nasz zawodnik prowadził już 7:2. W ostatnim starciu Olaś nie pozwolił rywalowi na przejęcie inicjatywy i efektownymi kontrami zwiększył jeszcze swoją przewagę o trzy dodatkowe punkty. Tak więc po ostatnim gongu wynik tego spotkania był korzystny dla Polaka 10:2.
To zwycięstwo zapewniło Michałowi Olasiowi awans do strefy medalowej. W starciu o wejście do finału czeka naszego reprezentanta trudne zadanie, bowiem jego rywalem będzie Daniel Price (Anglia), który w Debreczynie po twardej i zaciętej walce wypunktował nieznacznie Eunicesa Perota Justi (Kuba). Anglik to aktualny mistrz swojego kraju i główny kandydat do startu w londyńskich Igrzyskach.
Udało się zmienić termin walki Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) z Irlandczykiem Kevinem McBride'em (35-8-1, 29 KO), do której pierwotnie miało dojść w Niedzielę rano podczas świąt Wielkanocnych. Nowy termin pojedynku wyznaczono na sobotę 9 kwietnia, miejsce walki pozostaje bez zmian, jest nim Prudential Center w Newark.
Zmiana była możliwa dzięki odwołaniu tego dnia walki Juan Manuel Marquez vs Eric Morales, która miała być transmitowana w systemie pey-per-view.
- Podobnie jak Tomasz Adamek, wielu Polaków jest religijnymi Katolikami, a termin walki w święta Wielkanocne zakłócałby porządek świąt. Odpowiedzieliśmy na oczekiwania kibiców, dlatego gdy tylko pojawiła się opcja zmiany terminu, wykorzystaliśmy ją - powiedziała współpromująca "Górala" Kathy Duva.
- Negocjacje, negocjacje i po negocjacjach. Prawie wszystko jasne, kontrakty na obie walki podpisane. Termin walki w Newark z Mc Bride może jeszcze ulec zmianie, gdyż promotorzy robią wszystko, aby znaleźć inny wolny termin walki w Prudential Center. Trenuję samodzielnie 3 razy w tygodniu i czekam na końcowe decyzje. Trener Roger Blodworth powinien przylecieć najpóźniej 20 lutego. Zaraz po jego przylocie wyjeżdżamy w góry Poconos w Pensylwanii. Tam są świetne warunki do treningów. W poniedziałek odwiozę Mamę na lotnisko w Newark, gdyż wraca do Polski po miesięcznym pobycie u nas w domu. Od przyszłego tygodnia oddaję się w całości wszechstronnemu treningowi - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek (43-1, 28 KO).
- W mediach sporo nowinek, kto, z kim i dlaczego tak tanio, będzie walczył w HW. Publikowane rankingi dostarczają kolejnych powodów do dyskusji na forum. Ja mam spokój, a to za sprawą podpisanego kontraktu z Kliczko. Wiele razy czołowi pięściarze i promotorzy wypowiadają się na temat wartości mojego kontraktu i twierdzą, że walka z Wladimirem nie odbędzie się. Co więcej są i tacy, którzy twierdzą, że obaj bracia Kliczko nie staną do walki ze mną, bo wcześniej przegrają swoje wiosenne walki. Zaczynam się bać, że to może być prawda, a oponenci Kliczków - Solis i Chisora, już dziś wypowiadają się, jak na zwycięzców przystało. Osłabiają moją motywację do treningów przed jakże ważną w moim życiu jesienią 2011 roku. No cóż, czekam na te dwie zapowiadane walki, jako mega sensacyjne, w nadziei, że choć jeden z pretendentów oszczędzi jednego z braci Kliczko i pozostawi dla mnie. W innym wypadku wspaniały kontrakt pozostanie papierową pamiątką czegoś, na czym mi bardzo zależało. Mówiąc na serio nie wierzę, aby bracia dali sobie zrobić krzywdę w ringu w nadchodzących walkach.
Ewelina Pękalska urodziła się w 1986 r., boks trenuje od 2000r. Jest absolwentką 18 LO w Poznaniu. Pochodzi z usportowionej rodziny: mama Mirosława uprawiała lekką atletykę, brat Marcin trenował boks, natomiast tata Mariusz zawiózł córkę na pierwszy trening do hali Olimpii Poznań (trener Bogdan Jakubowski). Ewelina wcześniej grała w koszykówkę, piłkę nożną, biegała. W końcu zdecydowała się na pięściarstwo. Jako dziecko często chorowała, sport - a przede wszystkim doskonała opieka doktora Józefa Sułczyńskiego - okazały się znakomitym lekarstwem. Jej amatorski rekord: 43-7 (28 KO).
Sportowi idole Eweliny to Dariusz Michalczewski, Agnieszka Rylik i Iwona Guzowska. Jej największe sukcesy w ringu to wicemistrzostwo Europy (Vejle, Dania 2007), wicemistrzostwo Europy (Warszawa 2006), brązowy medal Mistrzostw Unii Europejskiej (Porto Torres, Włochy 2006), Mistrzostwo Polski (2003 - 2007, 2010) oraz zdobycie Pucharu Polski (2009 Grudziądz). W 2010 r. została wybrana najlepszą zawodniczka Mistrzostw Polski.
Dzisiaj odbyła się ceremonia ważenia, przed bardzo ciekawą, jutrzejsza galą w niemieckim Muelheim. W walce wieczoru spotkają się mistrz świata IBF dywizji junior ciężkiej Steve Cunningham (23-2, 12 KO) oraz Enad Licina (19-2, 10 KO). Mistrz świata wniósł na wagę dokładnie 90,00 kg, natomiast oficjalny pretendent był minimalnie lżejszy, ważył 89,90 kg.
W innej bardzo interesującej walce, również w kategorii cruiser, zmierzą się Yoan Pablo Hernandez (23-1, 12 KO) tymczasowy mistrz WBA Steve Herelius (21-1-1, 12 KO). Obaj pięściarze ważyli tyle samo, wskazówka wagi wychyliła się na 89,70 kg. Trzeci ciekawy pojedynek, odbędzie się w wadze super średniej. Naprzeciw siebie staną były mistrz świata wagi średniej Arthur Abraham (31-2, 25 KO) oraz Stjepan Bozic (24-4, 15 KO). 36-letni Węgier wniósł na wagę 76,50 kg, Abraham okazał się cięższy, zanotował 76,90 kg. Wkrótce materiały z ceremonii ważenia.
Michał Olaś zwyciężył po ciekawym pojedynku Daniela Price'a (ENG) 5:1 i awansował do finału wagi ciężkiej Memoriału im. Istvana Bocskai'a w Debreczynie.
Od pierwszego gongu Anglik, dysponujący większym zasięgiem ramion, próbował zdobywać punkty ciosami prostymi. Olaś jednak nie pozwolił narzucić sobie walki w dystansie i atakując korpus rywala przechodził do walki z bliska. Ta taktyka przyniosła naszemu zawodnikowi dwa punkty przewagi. Podobny przebieg miała kolejna runda, w której Price przez cały czas próbował przejąć inicjatywę operując długimi ciosami prostymi bitymi na przemian na korpus i głowę Polaka. Jednak nasz zawodnik większość akcji zaczepnych rywala przyjmował na szczelną gardę. Sam natomiast odpowiadał kontrami, które zapewniły mu przewagę także i w tej odsłonie (sędziowie punktowali 2:0). W trzeciej rundzie Anglik – wiedząc, że przegrywa – przeszedł do frontalnego ataku. Była to najbardziej wyrównana odsłona tego pojedynku (1:1), ale całą walkę zwyciężył Polak.
POLSKA-WŁOCHY: 91 kg - MICHAŁ OLAŚ vs BIAGIO IMBESI >>
Oceniając występ Michała Olasia selekcjoner kadry narodowej Stanisław Łakomiec powiedział:
-Jestem zadowolony ze sposobu, w jaki Michał rozwiązał ten pojedynek. Pokazał dobrą taktykę i charakter, co przyniosło mu zasłużony sukces. W finale rywalem Olasia będzie Teymur Mammadov (AZE), który w półfinale już w pierwszym starciu zwyciężył przez RSC zawodnika gospodarzy Deela Szabolcsa. Węgier po drugim liczeniu został odesłany do narożnika.
W dniu swoich 18-tych urodzin, zawodniczka łódzkiego Uczniowskiego Klubu Sportowego "Boks-Tur" - Karolina Owczarz podpisała kontrakt na występ w programie amerykańskiej telewizji MTV. Będzie to serial z cyklu reality show, który trwać będzie 6 tygodni, a akcja toczyć się będzie w Meksyku.
Kontrakt byłego mistrza WBA kategorii półśredniej, Luis Collazo (30-4, 15 KO), wygasł. 29-letni mieszkaniec Queens, który ostatni pojedynek stoczył w czerwcu 2009 roku, nie jest już związany z Don King Promotions.
- Mam nadzieję, że teraz wszystko potoczy się szczęśliwie i rok 2011 będzie dobry dla Luisa - powiedział jego manager i trener, Nirmal Lorick, który pracuje z Collazo od kiedy ten skończył 12 lat.
W swojej karierze Amerykanin mierzył się z takimi sławami jak Ricky Hatton, Shane Mosley, czy Andre Berto, za każdym razem przegrywał jednak jednogłośnie na punkty.
Pomimo iż to Steve Herelius (21-1-1, 12 KO) przystąpi jutro do obrony tytułu mistrza świata kategorii cruiser według WBA, bukmacherzy z firmy UNIBET zdecydowanie obstawiają wygraną pretendującego do tronu Yoana Pablo Hernandeza (23-1, 12 KO), płacąc za jego sukces tylko 1,18, przy bardzo wysokiej stawce na championa - aż 4,50. Najwięcej naturalnie wzbogacimy się trafnie typując remis. Tu za każdą złotówkę otrzymamy w zamian 29.
ZAKŁADY PRZEZ TELEFON >>
Ustalono także dwie linie - 8,5 rundy oraz 9,5 rundy. Jeśli pojedynek potrwa krócej niż w pierwszej wersji, zarobimy 2,00, natomiast przy przekroczeniu tej granicy wzbogacić się można o 1,72 do jednego. Przy linii 9,5 rundy, stawka wynosi w obu przypadkach 1,85.
WIĘCEJ MOŻLIWOŚCI OBSTAWIENIA TEGO POJEDYNKU ZNAJDZIESZ TUTAJ >>
Hernandez przed czasem - 2,00
Hernandez na punkty - 2,75
Herelius przed czasem - 6,50
Herelius na punkty - 9,00
Niczym Muhammad Ali przed laty, tak dziś Steve Herelius (21-1-1, 12 KO) pokazał na wadze, w której rundzie znokautuje swojego przeciwnika. Pewny siebie Francuz wskazał na ósme starcie. 34-letni Herelius sprawdzi Yoana Pablo Hernandeza (23-1, 12 KO) i jutro przekonamy się, czy dotrzyma słowa. Początek bezpośredniej relacji z gali na antenie Polsatu Sport już od godziny 19:30.
Już za chwilę sporo materiałów z ceremonii ważenia oraz wywiady z głównymi bohaterami jutrzejszego wieczoru.
Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO) trenuje do najważniejszej w życiu walki. Po raz pierwszy od ponad siedmiu lat "El Matador" zdecydował się na trzymiesięczny obóz przygotowawczy. Ostatnim razem kiedy Nikaraguańczyk trenował tak ciężko, efektem było zwycięstwo nad znakomitym Vernonem Forrestem.
- To pierwszy raz kiedy trenuję tak ciężko, od czasu gdy byłem mistrzem świata. Przygotowałem się odpowiednio do walk z Vernonem Forrestem i Ericem Mitchellem. Przed pojedynkami z De La Hoyą i Trinidadem nie byłem w tak dobrej formie. Wtedy ważniejszym problemem była inna kwestia. Nie wiedziałem czy Don King zapłaci mi za występ - wyznał 37-letni Mayorga.
- Traktuję Cotto bardzo poważnie i trenuję bardzo ostro, bo ten facet po prostu mnie wkurza. Robi z siebie wielkiego mistrza, a ma za sobą tylko trzy prawdziwe wyzwania. Walczył z Pacquiao, Margarito i Mosleyem. Dwa z tych pojedynków przegrał. On chce być nowym "Tito", ale w Portoryko był tylko jeden Felix Trinidad. Odeślę Cotto do domu ciężkim nokautem - zapewnia "El Matador".
- Rok 2011 jest moim ostatnim w boksie. Chcę mieć normalne życie z daleka od sportu. Czuję się młody, ale 38 lat to naprawdę dużo dla pięściarza. Czas odejść i dać szansę młodszym. Nie chcę być staruchem, którego biją przeciętniacy. To mój ostatni rok. Jestem przekonany, że pokonam Cotto, a potem dostanę szansę od Pacquiao. Po tych dwóch walkach nie będę miał po co wracać - wyznał Mayorga.
Były mistrz trzech kategorii wagowych Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) zaczyna budować atmosferę przed zaplanowanym na 7 maja pojedynkiem z mistrzem WBO w wadze półśredniej Manny'm Pacquaio (52-3-2, 38 KO). Mosley wierzy, że jego siła będzie przeszkodą nie do przeskoczenia dla niesamowitego Filipińczyka. Do pojedynku dojdzie w słynnym MGM Grand w Las Vegas.
Już w przyszłym tygodniu Mariusz Wach (23-0, 11 KO) na gali w Newark stanie do pojedynku o pas WBC Baltic wagi ciężkiej. "Polski Olbrzym" przygotowuje się do walki 19 lutego, po raz pierwszy pod okiem osobistego trenera, byłego mistrza świata wagi ciężkiej Michaela Moorera. Jego rywalem będzie z leworęczny Jonathan Haggler (23-3, 18 KO).
Dzisiaj o 22:00 czasu polskiego, Mariusza i jego trenera bedzi emożna wysłuchać na zywo na antenie radia AM 560 Sports 56 WHBQ. Link do transmisji prezentujemy w rozwinięciu. Przypominamy, że wejściówki na glę można nabyć pod numerem telefonu 973-800-7642. Najtańsze kosztują 30 dolarów, lepsze w cenie 70, a miejsca przy ringu kosztują 120 dolarów.
Dwukrotny mistrz olimpijski w boksie, zaledwie 26-letni Rosjanin Aleksiej Tiszczenko zakończył sportową karierę. Powodem tej trudnej decyzji były problemy leczeniem urazu odcinka szyjnego kręgosłupa, którymi sportowiec borykał się od maja ubiegłego roku.
- Z wielkim żalem zdecydowałem się zakończyć karierę - oznajmił Tiszczenko. - Głównym powodem mojej decyzji jest długotrwała kontuzja, która nie pozwala mi znów być pełnowartościowym pięściarzem i osiągać sukcesy, do jakich wszystkich przyzwyczaiłem. Powodów do odejścia jest zresztą więcej. W najbliższym czasie zamierzam skupić się na karierze politycznej - zakończył mistrz olimpijski.
Walczący w kategorii lekkiej, Ryan "Polish Prince" Kielczewski (9-0, 2 KO), bez specjalnego trudu, po 6 rundach, pokonał na punkty Willshauna Boxleya (6-8-1, 4 KO). Pojedynek odbył się podczas gali boksu zawodowego w nowojorskim BB King Blues Club & Grill,
Mającego polskie korzenie pięściarza po raz kolejny zobaczymy w ringu już 12 marca podczas gali w Foxwoods Resort Casino w Mashantucket. Przypominamy, że Walką wieczoru będzie wówczas rywalizacja Sergio Martineza (46-2-2, 25 KO) z Sergiejem Dzinzirukiem (37-0, 23 KO).
Znany amerykański promotor, Bob Arum, przyznał się do spotkania z z byłym mistrzem świata w pięciu kategoriach wagowych, Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO). Wcześniej - jak wiadomo - Arum był promotorem "Pięknisia", ale kilka lat temu, ich drogi się rozeszły i od tamtej pory obaj gentlemani ani razu nie spotkali się ze sobą, porozumiewając się jedynie za pośrednictwem swoich przedstawicieli.
Jednakże w ostatnią niedzielę, Mayweather i Arum spotkali się podczas 45. finałowego meczu o Super Bowl w Dallas, który zgromadził największą widownię w historii amerykańskiej telewizji.
- Stopiliśmy lód, który był między mną a Floydem - powiedział Arum. - To było bardzo przyjemne kiedy Floyd podszedł do mnie i objął mnie jak przyjaciela. Był w przyjaznym humorze, bardzo zadowolony z naszego spotkania
Przypominamy, że całkiem niedawno Arum oznajmił, że może szybko uporządkować wszystkie sprawy związane z organizacją pojedynku Mayweathera z Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), jeśli tylko Floyd zapomni o dawnych sporach i spotka się z nim osobiście. Jednakże, zdaniem Aruma, ani on, ani jego adoptowany syn (prezes Top Rank) Todd DuBoef, nie rozmawiali z Mayweatherem o boksie, czy o samym Manny Pacquiao.
- Sporo sobie pogawędziliśmy z Floydem, ale na rozmowy o boksie zabrakło nam po prostu czasu - zakończył promotor.
Niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO) przygotowuje się do kwietniowej walki z mistrzem WBC wagi junior ciężkiej - Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO). Portorykański pięściarz ma już za sobą trzy tygodnie treningów, a czeka go kolejnych siedem.
W sesjach sparingowych Palaciosowi pomaga były mistrz kategorii super średniej - Manny Siaca (22-7, 19 KO). "Wizard" zapewnia, że 2 kwietnia będzie w wybornej formie i odbierze mistrzowski pas "Diabłowi".