Włodarze federacji WBF zwołali specjalne zebranie, na którym obradowali między innymi na temat walki Evandera Holyfielda (43-10-2, 28 KO) z Brianem Nielsenem (64-2, 43 KO). Pierwotnie stawką ich potyczki miał być pas tej organizacji, jednak po bardzo słabym występie dawnego championa wszechwag w ubiegłym miesiącu z Shermanem Williamsem, teraz WBF wycofuje się z tego pomysłu.
- Ponieważ Nielsen nie występował blisko dekadę, nie kwalifikuje się do walki o tytuł WBF - powiedział prezydent tej federacji, Howard Goldberg.
Dodatkowo ustalono, iż jeśli "Wojownik" przegra w Danii, wówczas tytuł będzie wakujący, a jednym z dwóch wyznaczonych bokserów do walki o niego będzie właśnie Williams.
- Przygotowania były bardzo ciężkie i wyjątkowo długie. Podchodzę do tego pojedynku naprawdę serio - mówi panujący na tronie WBA kategorii cruiser w wersji tymczasowej Steve Herelius (21-1-1, 12 KO), który już w tę sobotę stanie do obrony swojego pasa przeciwko oficjalnemu pretendentowi, Yoanowi Pablo Hernandezowi (23-1, 12 KO) z Kuby.
Francuz mówiąc o swoich sparingach wydał dość nieoczekiwaną recenzję na temat naszego "Diablo" - Fizycznie jestem przygotowany naprawdę dobrze i nie mam żadnych problemów z utrzymaniem wagi. Sparowałem między innymi z Jasonem Robinsonem, który powinien być teraz mistrzem świata, bo nie przegrał walki z Krzysztofem Włodarczykiem.
Herelius ma nadzieję, że ewentualne zwycięstwo z Hernandezem otworzy mu drzwi do jeszcze większej kariery - Oficjalnie to jest tylko obrona z obligatoryjnym challengerem, ale już nieoficjalnie prawdziwym wyzwaniem jest fakt, iż zwycięzca zapewni sobie udział w turnieju "Super Six". To rodzaj eliminacji do tego turnieju. Hernandez to naprawdę dobry zawodnik, jeden z najlepszych obecnie na świecie. Jak przystało na Kubańczyka jest świetnie wyszkolony technicznie, ale potrafi też zranić swoimi ciosami. Umie również dostosować swój styl pod daną walkę. Ma jednak również wady, które ja zamierzam wykorzystać.
- Powiedz co u ciebie słychać? Z tego co wiem, to zmieniło się trochę w Twoim życiu prywatnym?
Łukasz Maciec: Tak, ożeniłem się, jest to kolejny etap mojego życia. Zmiana z dobrej na lepszą. Jestem szczęśliwy, teraz wszystko między mną a żoną, układa się jeszcze lepiej.
- Potomek już się urodził?
ŁM: Nie. Jeszcze około trzech miesięcy i urodzi się mój syn. Czekam na ten moment z niecierpliwością.
- Z własną rodziną czujesz się chyba mocniejszy psychicznie, prawda?
ŁM: To jest jeszcze większa motywacja do ciężkiego treningu. Nie robię tego już tylko dla siebie, tylko dla mojego syna i żony oraz dla całej mojej rodziny.
- Ostatnio miałeś dwie ciężkie walki, szczególnie tą z Anthony Ukehem. Już jesteś wypoczęty?
ŁM: Tak. Szkoda mi tylko tej walki remisowej z Ukehem, był to jednak zawodnik bardzo mocny fizycznie, który ma mocny cios i świetne warunki.
Zunifikowany mistrz WBO i WBC w wadze junior półśredniej Timothy Bradley (27-0, 11 KO) nie tak dawno pokonał Devona Alexandra (21-1, 13 KO), a teraz liczy na potyczki z najlepszymi zawodnikami na świecie, ostatnio prowokował nawet Manny'ego Pacquiao i Floyda Maweathera. Dziś Tim odniósł się do swojego ostatniego przeciwnika i odczuć związanych z walką.
Andrzej Wasilewski poinformował, że prowadzone są negocjacje w sprawie ściągnięcia do Polski czołowego pięściarza kategorii junior ciężkiej, Felixa Cory Jr (22-4-2, 12 KO), który w ostatnim pojedynku przegrał z Enadem Liciną w oficjalnym eliminatorze federacji IBF.
Doświadczony Amerykanin miałby skrzyżować rękawice z Pawłem Kołodziejem (27-0, 16 KO) w głównej walce wieczoru gali "Wojak Boxing Night" w Krynicy, zaplanowanej na 5 marca.
Miejmy nadzieję, że Cora rzeczywiście dojedzie, bo Paweł zasługuje już na poważne wyzwania...
16 kwietnia na MEN Arena w Manchesterze aktualny mistrz WBA w wadze junior półśredniej Amir Khan (24-1, 17 KO) zmierzy się Paulem McCloskey (22-0, 12 KO). Promotor Irlandczyka, Eddie Hearn twierdzi, że po walce to ręka jego podopiecznego zostanie podniesiona przez sędziego.
- Myślę, że Khan będzie miał najcięższą walkę od bardzo dawna. McCloskey jest niepokonany i z pewnością sprawi kłopoty. Walka z Maidaną była dużym testem dla Amira i pojedynki podobne do tego kosztują bardzo dużo zdrowia. Powinien odpocząć, jednak on bierze kolejną walkę, ponieważ ciągle jest pod presją. McCloskey solidnie ukara Khana, to będzie kolejna wojna w ringu dla Amira - mówi Hearns.
Wchodząca gwiazda zawodowych ringów, Saul Alvarez (35-0-1, 26 KO), w minioną sobotę oglądał walkę swego starszego brata, Rigoberto Alvareza (26-3, 19 KO), który w pojedynku o wakujący pas WBA w wadze junior średniej został wysoko wypunktowany przez niepokonanego Austina Trouta (22-0, 13 KO).
20-letni "Canelo" bez zastanowienia rzucił wyzwanie starszemu o kilka lat Amerykaninowi. Jeśli Saul 5 marca upora się z Matthew Hattonem (41-4-1, 16 KO), być może w połowie roku będzie miał szansę poszukać odwetu na pogromcy brata.
- To smutne, ale taki jest boks. Chcę walczyć z Troutem w Guadalajarze. Chcę się zemścić. Może uda się doprowadzić do tego pojedynku w czerwcu. To byłaby świetna walka i okazja do zdobycia tytułu. W tym roku zamierzam zostać mistrzem świata - powiedział młody Meksykanin.
- Trout jest szybki, wie też jak się poruszać i trzymać dystans, ale wiem, że mogę go pokonać. Mam styl, który idealnie się do tego nadaje. On nie jest ósmym cudem świata. Jeśli będę miał odpowiedni plan, to wygram z nim - zapewnia Alvarez.
David Price (9-0, 7 KO) zanotował w miniony weekend największy sukces na ringach zawodowych, stopując w trzeciej rundzie byłego rywala Alberta Sosnowskiego, Osborne Machimanę (18-7-1, 13 KO). Dwumetrowy Anglik nie cieszy się przesadnie, bo zdaje sobie sprawę ze słabszej postawy swojego przeciwnika.
- Ze swojego przygotowania byłem zadowolony, jednak szczerze mówiąc więcej spodziewałem się po swoim oponencie. Wzięlismy tę walkę, pomimo iż on znacznie przewyższał mnie doświadczeniem i było duże prawdopodobieństwo, że nasza potyczka potrwa dziesięć rund. My jednak chcieliśmy spróbować zaboksować pełne dziesięć rund. Niestety on przyjechał trochę bez formy - wyznał szczerze brązowy medalista olimpijski z Pekinu.
Ivan 'Iron Boy' Calderon (34-1-1, 6 KO) zapałał żądzą zemsty za ostatnią porażkę poniesioną z rąk Giovaniego Segury (26-1-1, 22 KO). Pojedynek rewanżowy którego stawką bedzie tytuł WBO w kategorii muszej odbędzie się 2 kwietnia w Meksyku.
- Tym razem przygotowania idą o wiele lepiej niż poprzednio. Jestem bardziej zmotywowany niż przed pierwszą walką. Kiedy ostro trenuję robię to z uśmiechem na twarzy, ponieważ cały czas myślę o rewanżu. Ta okazja nie może przejść obok mnie, nie pozwolę na to - powiedział Calderon.
Brian Vera (18-5, 11 KO) ma już kilka niespodzianek na koncie. Najpierw pokonał Andy'ego Lee, potem Sebastiena Demersa, aż w końcu w ubiegły piątek zszokował świat zwycięstwem nad Sergio Morą. Kilka miesięcy temu Vera miał skrzyżować rękawice z Kelly Pavlikiem (36-2, 32 KO), ale kilkanaście dni wcześniej na światło dzienne wyszły problemy "Ducha" z alkoholem. Teraz temat powrócił, bowiem Pavlik wznowił już treningi i niedługo powinien wrócić na ring.
- Byłbym więcej niż szczęśliwy gdyby do tej walki doszło. Z tego co jednak słyszałem, menadżer Pavlika, Cameron Dunkin, nie chce o mnie teraz nawet słyszeć. Byłbym teraz groźny dla tych wszystkich bokserów z czołówki - powiedział Vera.
Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej uważa, że David Haye (25-1, 23 KO) posiadacz pasa WBA ma obowiązek stoczyć z nim pojedynek przed planowanym zakończeniem kariery przez 30-letniego Brytyjczyka. W licznych wywiadach „Hayemaker” zapowiadał, że rękawice na kołku powiesi jesienią bieżącego roku.
- Haye próbuje wyjść z tej sytuacji z twarzą, jednak sam zapędził się w kozi róg – mówi 34-letni Kliczko. – David mówi o swoim dziedzictwie w boksie, którego przecież nie ma. I nie jest to tylko moja opinia. Takiego zdania są sympatycy naszej dyscypliny na całej świecie. Pieniądze, jak i miejsce walki w tym przypadku nie są decydującymi elementami – zapewnia Ukrainiec.
Kolejny pojedynek Kliczko stoczy 30 kwietnia w Mannheim, kiedy to będzie bronił swoich pasów w pojedynku z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO). Haye na ring zamierza wyjść 21 maja, aby stoczyć obowiązkową obronę tytułu WBA. Oficjalnym pretendentem do tego trofeum jest Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO), jednak nie wiadomo, czy 32-letni Uzbek, nosiciel rzadko występującego zapalenia wątroby, dostanie pozwolenie na stoczenie walki w Wielkiej Brytanii. Jeśli od brytyjskich działaczy dostanie negatywną odpowiedź, wówczas jego miejsce może zająć Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO), w zestawieniu WBA zajmujący drugą pozycję.
Szef grupy Top Rank, Bob Arum, wciąż pokłada wielkie nadzieje w synu legendy boksu i zgodnie z pierwotnym założeniem zamierza w następnej walce skonfrontować go z mistrzem federacji WBC w wadze średniej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO).
Dwa tygodnie temu w rodzinnym Culiacan Julio Cesar Chavez Jr. (42-0-1, 30 KO) wypunktował na dystansie dziesięciu rund ambitnego Billy'ego Lyella (22-9, 4 KO). Z jego postawy nie byli jednak zadowoleni ani trener Freddie Roach, ani ekspert od przygotowania fizycznego - Alex Ariza.
Arum nie dostrzega problemu i winą za przeciętny występ Chaveza obarcza długą przerwę i krótki okres przygotowawczy. Promotor jest przekonany, że młody Meksykanin pozytywnie zaskoczy wszystkich w walce ze Zbikiem. Po ostatnim głośnym rozstaniu ze stacją HBO, Arum związał się ze stacją SHOWTIME, na antenie której zamierza pokazać najbliższy pojedynek syna legendy.
- Chavez miał długą przerwę i mało czasu na przygotowanie. Billy Lyell to twardy przeciwnik. Zbik będzie kolejnym rywalem Julia. Pokładamy w nim spore nadzieje. Meksykanie chcą tej walki, ale może się ona odbyć na Cowboys Stadium. Nigdy nie mogliśmy pokazywać Chaveza na HBO, bo nie nazywamy się Golden Boy Promotions, ale teraz na rynku są dwaj gracze, więc porozmawiamy o tym z włodarzami stacji SHOWTIME. To wyklucza jednak zorganizowanie pojedynku w Meksyku, bo HBO i SHOWTIME nie pokazują walk, które się tam odbywają - powiedział Arum.
Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) którego większość ekspertów uważa za najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe, 15 lutego spotka się w Białym Domu z Barackiem Obamą, prezydentem Stanów Zjednoczonych. Informację o zaproszeniu na spotkanie z głową państwa i jego małżonką Michelle Filipińczyk potwierdził w piątek.
W środę Pacquiao wylatuje do USA, aby wziąć udział w cyklu konferencji prasowych poświęconych jego pojedynkowi przeciwko Shane’owi Mosleyowi (46-6-1, 39 KO). Pierwsze spotkanie z mediami odbędzie się 10 lutego w Los Angeles, następne w Las Vegas, a ostatnie 14 lutego w Nowym Jorku. Pacquiao, który w karierze posiadał już tytuły w ośmiu kategoriach wagowych, oznajmił, że podczas spotkania w Białym Domu towarzyszyć będzie mu jego małżonka, Jinkee. 15 lutego państwa Pacquiao czeka również spotkanie z senatorem Harrym Reidem, który przewodniczy frakcji demokratów w amerykańskim senacie.
Z Mosleyem 32-letni Pac Man zmierzy się 7 maja w słynnej MGM Grand w Las Vegas. Stawką walki będzie należący do niego tytuł federacji WBO w kategorii półśredniej.
Kalle Sauerland w jednym z ostatnich wywiadów wypowiedział się na temat negocjacji w sprawie doprowadzenia do turnieju "Super Six" w wadze junior ciężkiej. Zdaniem niemieckiego promotora rozmowy są coraz bliższe finalizacji, jednak do ustalenia pozostało jeszcze kilka bardzo ważnych kwestii, w tym obsada zawodów.
- Jak wszyscy widzimi na przykładzie "Super Six" w kategorii super średniej, niektóre czynniki nie są zbyt dobrze dopracowane. Chociażby problemy z wyborem miejsca walk - powiedział Sauerland. - Rozmowy zmierzają w dobrym kierunku. Szacujemy, że pierwsza faza turnieju rozpocznie się już w drugiej połowie 2011 roku. Jeśli chodzi o ewentualnych uczestników zawodów, to na pewno będą to czterej bokserzy z pasami federacji WBA, IBF, WBC i WBO oraz dwaj zawodnicy, którzy prezentują odpowiedni poziom sportowy, lecz nie posiadają żadnego z wymienionych przeze mnie tytułów - zakończył.
Niespełna 21-letni Marek Matyja, przygotowuje się pod okiem trenerów Andrzeja Gmitruka i Ryszarda Furdyny do debiutu zawodowego w grupie O'Chikara Gmitruk Team. Zapraszamy na film z treningu wrocławianina na speed-bag.
Denis Bojcow (28-0, 23 KO), nadzieja Rosjan na mistrzostwo świata w wadze ciężkiej, poinformował, że następną walkę może stoczyć w maju. 24-letni zawodnik zdradził, że w związku ze współpracą grup Universum i Golden Boy Promotions, pojedynek może odbyć się w Stanach Zjednoczonych.
- Następną walkę stoczę być może w maju, wszystko będzie zależało od mojej formy fizycznej i opinii lekarza. Bardzo prawdopodobne, że pojedynek zostanie zorganizowany w USA. Grupa Universum Box-Promotion, której jestem zawodnikiem, podpisuje kontrakt z Golden Boy Promotions o wspólnym prowadzeniu paru perspektywicznych pięściarzy, do których zaliczam się również ja – tłumaczy Bojcow.
DENIS BOJCOW W ROZMOWIE Z BOKSER.ORG PO LISTOPADOWYM POWROCIE NA RING >>
Pięściarz wciąż zmaga się ze skutkami kontuzji dłoni, przez którą w ubiegłym roku pauzował aż dziesięć miesięcy. - Przechodzę obecnie rehabilitację i wykonuję specjalne ćwiczenia dla wzmocnienia ręki. Podtrzymywać formę trzeba zawsze, jednak teraz obciążenia są mniejsze. Kiedy tylko wszystko będzie w porządku i dostanę zgodę lekarza, będę podkręcał tempo. Chciałbym już trenować na całego – zapewnia Rosjanin.
Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO), były mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej poinformował, że jego rehabilitacja po ostatnich operacjach znajduje się na końcowym etapie i za miesiąc będzie mógł wznowić treningi. Pod koniec 2010 roku 37-letni Rosjanin przeszedł zabiegi dłoni i barku. Ostatnio poddał się kolejnej operacji.
- Niedawno w Niemczech przeszedłem trzeci zabieg, po którym niezbędny jest pewien okres rehabilitacji. Dlatego do treningów przystąpię za miesiąc – oznajmił Wałujew, który nie chciał zdradzać szczegółów ostatniej operacji. – Nie chciałbym, aby ta sprawa była przedmiotem dyskusji w Internecie – tłumaczył rosyjski pięściarz.
- Operacja nie będzie miała negatywnych następstw, jeśli chodzi o sportową karierę Nikołaja – uspokaja szkoleniowiec Wałujewa, Aleksander Zimin, który stwierdził niedawno, że kolejny pojedynek jego podopiecznego może nastapić w czerwcu bieżącego roku.
Ostatnim występem na zawodowym ringu olbrzymiego Rosjanina (2,13 m. wzrostu) było przegrane starcie z Davidem Haye’em w listopadzie 2009 roku. Wałujew stracił w nim tytuł WBA.
Zapraszamy na tekst z blogów dotyczący jesiennej walki Tomasza Adamka, piórem naszego czytelnika Mateusza Gradkowskiego. Przy okazji zachęcamy wszystkich, którzy są zainteresowani pełniejszym wyrażaniem swoich opinii do założenia własnego bloga. Twoje teksty będą się ukazywać na www.blog.bokser.org. Blogowanie jest też sposobem na znalezienie się w redakcji BOKSER.ORG.
Emocje powoli opadają po podpisaniu przez Tomasza Adamka kontraktu z grupą K2 na walkę z jednym z braci Kliczko, planowaną na wrzesień tego roku. Pojawiają się kolejne opinie ekspertów i kibiców, którzy w większości nie dają Polakowi żadnych szans na wygraną w starciu z którymkolwiek z braci Kliczko. Co może być argumentem przemawiającym za naszym rodakiem?
Niezależnie z którym z braci zawalczy Adamek we wrześniu, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że będzie to niewątpliwie najtrudniejszy przeciwnik w jego karierze. Władimir, który jest "bliżej" walki, jest niepokonany od 2004 roku odkąd niewątpliwie poczynił wielkie postępy. Dr. Steelhammer walczył z najlepszymi pięściarzami HW ostatnich lat, m.in z Samuelem Peterem; Eddie Chambersem czy Ruslanem Chagaevem. O sile jego pięści przekonało się już wielu bokserów, zaś procent jego nokautów na walkę wynosi 89%. W przypadku jego starszego brata procent ten jest jeszcze wyższy i wynosi 93%. O braciach Kliczko można by pisać całe książki. Pomimo kilku różnic pomiędzy nimi, obaj dysponują odpowiednimi warunkami fizycznymi, techniką, siłą i szybkością by bezwzględnie dominować w obecnej HW. Jak więc i czym zaskoczyć panujących mistrzów?
Jak donosi Dan Rafael, znany specjalista i analityk bokserski ze stacji ESPN, coraz bliżej jest do rewanżu Bernarda Hopkinsa (51-5-2, 32 KO) z Jeanem Pascalem (26-1-1, 16 KO).
Przypomnijmy, że do ich pierwszego spotkania doszło w połowie grudnia i wówczas sędziowie orzekli remis, choć zdaniem większości lepszy był "Kat". Potem Kanadyjczyk miał po raz drugi skrzyżować rękawice z Chadem Dawsonem, jednak teraz na horyzoncie bardziej realny wydaje się rewanż z Hopkinsem.
Według Rafaela, do tego pojedynku miałoby dojść 21 maja w nieznanym jeszcze miejscu.
Z nadchodzących zza oceanu informacji wynika, że Erik Morales (51-6, 35 KO) nie spotka się z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO), a przynajmniej nie w podawanym na 9 kwietnia terminie.
Dla legendarnego Meksykanina może pojawić się natomiast inna ciekawa propozycja. Najprawdopodobniej już niedługo bowiem Amir Khan (24-1, 17 KO) zostanie ogłoszony przez WBA "super championem", a wówczas zrobi się miejsce dla mistrza "regular". Jak twierdzi człowiek związany z Golden Boy Promotions, przy takim obrocie spraw dla Moralesa (na zdjęciu) pojawiłaby się wtedy oferta zaboksowania o taki pas z niedawnym przeciwnikiem Khana, mocno bijącym Argentyńczykiem Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO).

Panujący na tronie WBA kategorii junior półśredniej Amir Khan (24-1, 17 KO) oraz mistrz Europy tej samej dywizji Paul McCloskey (22-0, 12 KO) pozują razem do zdjęcia, promując swój pojedynek zaplanowany na 16 kwietnia w Manchesterze.
Już w następną sobotę ekscyująca walka na szczycie wagi koguciej pomiędzy mistrzem świata federacji WBO i WBC Fernando Montielem (44-2-2, 34 KO) i byłym królem dwóch niższych dywizji, potężnie bijącym Nonito Donaire'em (25-1, 17 KO). Póki co obaj panowie spotkali się na konferencji prasowej promującej ich potyczkę, o ile w ogóle takie wydarzenie trzeba promować.
- Nasz efektowny styl boksowania uczyni ten pojedynek niezwykle efektownym. Trzeba pogodzić dwie rzeczy: walczyć mądrze, ale również zadowolić kibiców. Chciałbym być zapamiętany jako wspaniały pięściarz. Co do Donaire'a, to ciężko pracowaliśmy by zniwelować jego przewagę szybkości. On jest naprawdę bardzo dobry, jednak był lepszy w wadze muszej oraz super muszej niż teraz - powiedział obrońca dwóch tytułów.