W lipcu bieżącego roku mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej Witalij Kliczko (41-2, 38 KO) skończy 40 lat. W ringu prezentuje się wciąż znakomicie, czego dowodem może być październikowe zwycięstwo nad Shannonem Briggsem, jednak Ukrainiec przyznaje, że coraz częściej zastanawia się nad zakończeniem kariery.
- Na papierze wyglądam na pięściarskiego dziadka, ale czuję się znacznie młodziej, jakbym miał 25 lat. Wielu sportowców przegapia jednak właściwy moment na zakończenie kariery i rozmienia swój dorobek na drobne. Ja nie chcę popełnić tego błędu - powiedział Kliczko niemieckiemu dziennikowi "Bild".
- Realnie patrząc, jeszcze kilka walk jest przede mną, ale każda niesie spore ryzyko i może oznaczać koniec kariery - zaznaczył Kliczko. "Dr Żelazna Pięść" w ringu po raz kolejny pojawi się 19 marca, kiedy to w Kolonii będzie starał się obronić pas WBC w pojedynku z Odlanierem Solisem.
Wczoraj w Kolonii odbyła się konferencja prasowa, poświęcona pojedynkowi mistrza świata WBC w wadze ciężkiej Witalija Kliczki (41-2, 38 KO) z oficjalnym pretendentem do jego pasa Odlanierem Solisem (17-0, 12 KO). 39-letni Ukrainiec z szacunkiem wypowiadał się o sukcesach swojego rywala, jednak wyraził przekonanie, że zdoła obronić swój tytuł. Starcie Kliczki z Solisem odbędzie się 19 marca w kolońskiej Lanxess-Arenie.
- Walczyłem z wieloma silnymi pięściarzami, ale jeszcze nigdy nie mierzyłem się z mistrzem olimpijskim. Spodziewam się, że walka przeciwko młodemu i utalentowanemu rywalowi, chcącemu odebrać mi tytuł, nie będzie łatwa. Sądzę jednak, że Solis nic w niej nie osiągnie. Obronię swój tytuł i pokażę, dlaczego jestem mistrzem świata - powiedział mistrz świata.
30-letni Solis był jak zwykle pewny siebie. Odpowiadając na pytanie, jak się czuje przed najtrudniejszą walką w karierze, uśmiechnął się. - A dlaczego uważacie, że to będzie moja najcięższa walka? Możecie mi powiedzieć, co czyni pięściarza silnym albo przewyższającym innych pod względem sportowej klasy? Dotychczas wszyscy moi rywale mieli po dwie ręce i nogi. Zrozumiałbym pytanie, gdybym po raz pierwszy w karierze walczył z rywalem z trzema rękami - przekonywał Kubańczyk.
Na konferencji Solis zjawił się z nietypowym gadżetem. Na szyi pięściarza widniał ... SpongeBob, bohater popularnej kreskówki dla dzieci. - SpongeBob to kultowa postać. Gąbka, która pochłania wszystko. Ja również zamierzam pochłonąć pas Kliczki - stwierdził mistrz olimpijski z 2004 roku.
Czołowy polski cruiser Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) swój kolejny pojedynek stoczy 5 marca na gali Wojak Boxing Night w rodzinnej Krynicy. Stawką walki wieczoru będą pasy WBA International i WBC Baltic. Przeciwnik wysoko notowanego we wszystkich federacjach Polaka (WBC #5, WBA #8, IBF #6, WBO #11) nie jest jeszcze znany. Paweł w Krynicy Zdrój boksował pół roku temu, pokonał w ostatniej rundzie znokautował Francuza Parfaita Amougui Amougou (10-3-1, 9 KO).
Oprócz Kołodzieja na gali wystąpią również Dawid Kostecki (35-1, 24 KO), Rafał Jackiewicz (37-9-1, 18 KO), Andrzej Wawrzyk (20-0, 10 KO), Krzysztof Bienias (41-4, 16 KO) i Maciej Miszkiń (12-0, 3 KO). Obecnie pięściarze grupy Knockout Promotions przygotowują się na obozie w Zakopanem.
Iwajło Gotzew, menedżer Samuela Petera (34-4, 27 KO) w ostrych słowach skomentował informację o podpisaniu przez Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) kontraktu na walkę z jednym z braci Kliczko, kosztem jego podopiecznego. Bułgar ma swoje teorię, tłumaczącą fiasko rozmów w sprawie walki "Górala" z jego zawodnikiem i podpisanie dziwnej - jego zdaniem - umowy na walkę z Kliczkami.
- Zadzwoniłem do Kathy Duva, promotor Adamka i dowiedziałem się, że ich obóz podpisał właśnie kontrakt z Kliczko - powiedział Gotzew. - Właściwie tego się spodziewałem. Oczywiście automatycznie anulowany został planowany na 27 stycznia przetarg na walkę Adamek-Peter, a IBF aktualnie szuka odpowiedniego rywala dla Samuela.
- Dlaczego Adamek nie chciał walczyć Peterem?
IG: Myślę, że on się po prostu boi z nim walczyć. Przecież wszyscy w tym biznesie wiedzą, że Samuel jest wielkim panczerem. Rozumiem decyzję Kliczków, którzy wiedząc, że Peter ma wielkie szanse na pokonanie Adamka, zaczęli prowadzić przyspieszone negocjacje z Polakiem. Cel był oczywisty - zablokowanie walki Adamek-Peter.
- Uważa Pan, że turniej eliminacyjny IBF dojdzie w ogóle do skutku?
IG: W tej chwili czekamy aż federacja sama wybierze nam konkretnego przeciwnika z czołówki swojego rankingu. Swoją drogą IBF powinna w najbliższym czasie usunąć Adamka z pierwszej "10" rankingu, tak jak było to w przypadku Aleksandra Powietkina, który odmówił udziału w turnieju eliminacyjnym. Moim zdaniem wszystkich powinny obowiązywać jednakowe zasady. Dodam jeszcze, że byliśmy gotowi do walki z Adamkiem nawet w Polsce, ale jego zespół po prostu stchórzył.
- Na ile poważna jest umowa pomiędzy Adamkiem i braćmi Kliczko?
IG: Rzeczywiście do września jest mnóstwo czasu. Po drodze mamy aż trzy walki, w których wszystko się może zdarzyć - ktoś może przegrać, ktoś może złapać kontuzję... Zastanawiam się, czy przy takim złożonym scenariuszu można poważnie traktować ich umowę, ale przecież papier wszystko przyjmie. Najprawdopodobniej bracia postawili Polakowi warunek, by przed wrześniem nie walczył z Peterem. W przeciwnym razie jest mało prawdopodobne, by zgodzili się na walkę z Adamkiem.
Rozstrzygają się losy kwietniowej walki Tomasza Adamka (43-1, 28 KO), która ma być tylko rozgrzewką przed wrześniowym pojedynkiem z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) o mistrzowskie tytuły IBF i WBO wagi ciężkiej.
Źródła redakcji BOKSER.ORG w USA podają, że jeszcze dziś federacja IBF wyznaczy dla "Górala" oponenta na kwietniową galę. Wszystko wskazuje na to, że będzie to Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) bądź Nicolai Firtha (19-8-1, 8 KO). W grę wchodziły jeszcze inne nazwiska, ale wielu z pięściarzy nie wyraziło zgody na walkę z Polakiem. Czy do kwietniowej walki dojdzie w katowickim "Spodku" trudno jeszcze przesądzać. Miejsce organizacji pojedynku jest bowiem uzależnione od zgody oponentów na wylot do Polski, a ci nie mają ochoty na walkę w Europie. Jeśli ten stan się nie zmieni, promotorzy Polaka będą zmuszeni znaleźć w USA odpowiednia halę z terminem na kwiecień bądź początek maja.
37-letni Irlandczyk Kevin McBride zasłynął z tego, że pokonał samego Mike'a Tysona (50-6, 44 KO), kończąc tym samym jego wspaniałą karierę. Walka miała miejsce w czerwcu 2005 roku. "Bestia" nie miała już wtedy sił i Tyson po 6. rundzie nie wyszedł z narożnika do następnej. McBride ma również w bilansie porażkę sprzed trzech lat z naszym Andrzejem Gołotą (41-8-1, 33 KO). Irlandczyk jest dużo większy od naszego "Górala". Mierzy 198 cm (Adamek 187 cm), wygrywa też rozpiętością ramion, która wynosi 203 centymetry, przy 191. Adamka.
31-letni Amerykanin Nicolai Firtha nie ma w swej historii tak wielkich nazwisk jak McBride, jest jednak młodszy i więcej w ostatnich trzech latach boksował. Wydaje się, że byłby bardziej wymagającym rywalem dla Adamka. Mierzący blisko dwa metry bokser swoją ostatnią walkę przegrał na punkty po dobrym występie z mistrzem olimpijskim z Aten, Aleksandrem Powietkinem (21-0, 15 KO).

Witalij Kliczko (41-2, 38 KO) i Odlanier Solis (17-0, 12 KO) po raz pierwszy spotkali się twarzą w twarz. Póki co było spokojnie, ale obaj panowie już zapowiedzieli, że 19 marca będzie więcej emocji.
Niespełna 21-letni (ur. 7 maja 1990 r.) Marek Matyja, zadebiutuje jako zawodowiec w grupie O'Chiakara Gmitruk Team. Pięściarz przygotowuje się obecnie do debiutu w klubie "Maximus" we Wrocławiu pod okiem trenerów Andrzeja Gmitruka i Ryszarda Furdyny.
MAREK MATYJA vs PAUL LITTLETON >>
Wychowanek Orła Oleśnica największe amatorskie sukcesy odniósł w barwach wrocławskiej Gwardii. W 2006 r. został wicemistrzem Polski (jeszcze w barwach Orła) kadetów w wadze do 70 kg, a 2 lata później zdobył złoty medal Mistrzostw Polski juniorów wagi średniej (75 kg), pokonując w finale Piotra Sienkiewicza. Jako senior bez powodzenia startował w latach 2009-2010 w Mistrzostwach Polski, co bynajmniej nie zamknęło mu drogi do kadry narodowej.
W ub. roku reprezentował Polskę podczas Akademickich Mistrzostw Świata w Ułan Bator, a także wystąpił w międzynarodowych turniejach im. Feliksa Stamma w Warszawie i Golden Gong w Skopje. W styczniu 2010 r. zadebiutował również w meczu międzypaństwowym z reklamowaną jako kadra USA reprezentacją Chicago. Na ringu w Gliwicach Matyja wygrał wówczas przez RSC (kontuzja) z Paulem Littletonem.
W dniach 22-29 stycznia 2011 roku w Rezydencji Bielik w Międzyzdrojach Fundacja Dariusza Michalczewskiego „Równe Szanse” organizuje obóz szkoleniowy dla młodych pięściarzy z różnych regionów Polski.

- To był mój najlepszy obóz treningowy w całej karierze. Tym razem miałem dużo czasu na przygotowania i sparingi, w przeciwieństwie do tego co bywało kiedyś - mowi Joey Abell (27-4, 26 KO), który już w najbliższy piątek skrzyżuje rękawice z dobrze znanym naszym kibicom Chrisem Arreolą (29-2, 25 KO).
- Pracowałem ciężko jak nigdy dotąd, dlatego też jestem gotowy na tę walkę zarówno fizycznie jak i psychicznie oraz mentalnie. Moją przewagą nad Arreolą będzie wytrzymałość i kondycja. Przygotowany jestem tak dobrze, że mogę biegać i sparować dużo dłużej nie w przeszlości. Chris z pewnością wyjdzie i zaraz na mnie ruszy próbując złapać mnie jakimś mocnym ciosem. Ja jednak nie zamierzam bezczynnie stać na przeciw niego, tylko chcę dużo się ruszać i chodzić dookoła ringu. Już zaraz po ogłoszeniu tej walki mówiłem, iż wygram, w dodatku przed czasem, a teraz jestem tego jeszcze bardziej pewien - powiedział mocno bijący Abell.
Coraz głośniej Nathan Cleverly (21-0, 10 KO) zaczyna domagać się walki z pełnoprawnym mistrzem świata WBO wagi półćiężkiej, Jurgenem Brahmerem (36-2, 29 KO). Walijczyk ma pas tej federacji w wersji tymczasowej, jednak to mu nie wystarcza i domaga się spotkania z Niemcem. Próbując zagrać Brahmerowi na ambicji, Cleverly przywołał sytuację z minionej dekady, kiedy niemiecki mistrz świata kategorii super średniej - Sven Ottke, przez lata unikał konfrontacji z innym Walijczykiem, Joe Calzaghe'em.
- Najwidoczniej ci niemieccy mistrzowie boją się niepokonanych pięściarzy z Walii. Joe wyzywał Svena Ottke na pojedynek przez lata, jednak nigdy do niego nie doszło. Ottke po prostu nie chciał tej walki i mam tylko nadzieję, że Brahmer nie jest tego typu zawodnikiem jak Sven. On jest mistrzem i uważany jest za najlepszego, a ja mam pas tymczasowy, jestem oficjalnym pretendentem i chcę się mierzyć tylko z najlepszymi. Brahmer jest dobrym i silnym zawodnikiem, lecz trochę ograniczonym i pewnej granicy nie przeskoczy - powiedział bojowy Cleverly.
Jak donoszą gazety w Danii, Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) ma powrócić na ring w czerwcu, a jego przeciwnikiem będzie mistrz świata WBO w wadze super średniej, Robert Stieglitz (39-2, 23 KO). Przypominamy, że Kessler od zwycięskiego pojedynku z Carlem Frochem nie wychodził między liny z powodu urazu oka.
- To wspaniała wiadomość. Stieglitz jest mistrzem świata, to świetny zawodnik - chwalił Niemca, Mikkel. - Tęsknie za boksem, nie mogę doczekać się powrotu do treningów. Muszę, jednak dostać pozwolenie od lekarzy, dopiero wtedy wrócę na salę treningową. Ciężko w tej chwili podać dokładną datę, ale myślę, iż rozpoczniemy przygotowania w marcu - dodał.
Jeśli dojdzie do pojedynku Kesslera ze Stieglitzem, a Duńczyk wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko, najprawdopodobniej zmierzy się z wygranym turnieju 'Super Six'.

- Wsparcie od fanów to coś wspaniałego, szczególnie gdy walczy się u siebie w domu - powiedział Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO) witając licznie zgomadzonych kibiców, którzy przyszli obejrzeć jego otwarty trening. 24-letni Meksykanin nie walczył przed własną publicznością od czterech lat.
Wayne Kelly jest jednym z najlepszych amerykańskich sędziów ringowych, w swoim bogatym portfolio ma również legendarny, pierwszy pojedynek Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO) z Riddickiem Bowe'em (43-1, 33 KO). Oto jak słynny sędzia z 22-letnim ringowym stażem wspomina tą walkę oraz jej konsekwencje w historii boksu.
- Pierwsza walka Gołoty z Bowe odbyła się 11 lipca 1996 roku. Riddick był mistrzem świata, który tylko raz przegrał w swojej karierze. Andrzej był twardym, niepokonanym i nieprzewidywalnym pretendentem. Sama walka była bardzo brudna, pełna fauli. Trzy razy słownie ostrzegałem Gołotę za ciosy poniżej pasa, zanim zacząłem odbierać mu punkty. Gdy po raz drugi odebrałem mu punkty, powiedziałem do niego "Jeszcze raz uderzysz poniżej pasa, idziesz wziąć prysznic", on odpowiedział "Rozumiem". Odszedł do narożnika, po chwili znów uderzył poniżej pasa, a Bowe upadał na ring. Zdyskwalifikowałem Gołotę, a to co stało się dalej, przeszło do historii boksu. Dyskwalifikacja wywołała jedną z największych bójek w historii sportu. Madison Square Garden nie była przystosowana na taką okoliczność. Po tych wydarzeniach, zasady bezpieczeństwa na galach zostały bardzo mocno zaostrzone - powiedział słynny sędzia.
Po zamieszkach wywołanych werdyktem sędziowskim, trener Polaka Lou Duva w wyniku odniesionych obrażeń został z hali wyniesiony na noszach.
Jak donosi BBC, obóz mistrza świata WBA wagi jr półśredniej, Amira Khana (24-1, 17 KO), jest bliski porozumienia z opiekunami kariery mistrza Europy, Paula McCloskeya (22-0, 12 KO - na zdjęciu). Wszystko wskazuje więc na to, że obaj pięściarze skrzyżują rękawice 16 kwietnia podczas gali boksu zawodowego w Manchesterze.
Negocjacje między stronami trwają już ponad dwa tygodnie. Wcześniej po tym jak promotor McCloskeya wyraził niezadowolenie z proponowanego honorarium, rozmowy utknęły w miejscu. W ubiegłym tygodniu ekipa mistrza świata przedstawiła jednak nową ofertę, która prawdopodobnie zostanie zaakceptowana.
- Czekamy aż zadecydują, czy przyjąć naszą propozycję, czy nie - powiedział ojciec czempiona, Shah Khan. - Zaproponowaliśmy im prawie trzy razy więcej, niż Paul otrzymywał za swoje poprzednie walki i czekamy na odpowiedź. Jeśli przyjmą nasze warunki, pojedynek się odbędzie.
Jednocześnie promotor Khana, Richard Schaefer z GBP, podał do publicznej wiadomości nazwiska dwóch innych potencjalnych rywali swojego pięściarza: Lamonta Petersona (28-1-1, 14 KO) i mistrza Europy wagi lekkiej, Johna Murraya (30-0, 18 KO).
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) 7 maja w słynnym MGM Grand w Las Vegas stanie naprzeciw lidera list P4P, niesamowitego Manny'ego Pacquaio (52-3-2, 38 KO). 'Sugar' jest przekonany, że jego siła stanie się przeszkodą nie do przeskoczenia do Filipińczyka i patrząc na jego rekord nie widzi większego punchera niż on sam.
- Uderzyłem Ricardo Mayorgę prosto na szczękę przed ostatnim gongiem lewym sierpowym, a on był pod wielkim wrażeniem moich ciosów. Moim zdaniem, nikt nigdy wcześniej tak mocno go nie trafił. Biję niesamowicie mocno. Sparowałem nawet swego czasu z zawodnikami z wagi cruiser, a oni mówili mi jak ciężkie ręce posiadam. Widzieliście pojedynek z 'Pacmana' z Margarito. W późniejszych rundach Margarito miał zapuchnięte oczy i był bezradny. Mimo to Manny nie umiał go zranić ciosem na szczękę. Na tułów tak, jednak nie na szczękę. Myślę, że Manny musi być przygotowany na dużo mocniejsze ciosy, tak silne jak nigdy przedtem - powiedział Mosley.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z osiągnięcia tego porozumienia. Bracia Kliczko są dla nas bardzo łaskawi. Jestem w szoku, że Kliczkowie zgodzili się na walkę w Polsce, ale to jest przecież w środku Europy. Oczywiście będziemy mieli na tym pojedynku wielu polskich fanów, ale także pojawi się duża liczba Ukraińców, którzy mieszkają w Polsce. Także fani braci Kliczko z Niemiec przyjadą nad Wisłę, aby zobaczyć to widowisko. To świetna sprawa dla wszystkich - powiedział promotor Adamka Ziggy Rozalski.
- To będzie spektakularne wydarzenie. Nie mogę się doczekać, kiedy rozpoczniemy współpracę z obozem Kliczków - powiedziała Kathy Duva z firmy Main Events, współpromotorka "Górala".
- Jestem bardzo szczęśliwy. Chcę podziękować braciom Kliczko za to, że byli tak hojni w ofercie procentowej. Nie mogę się doczekać walki. Nie ma dla mnie znaczenia, z którym z braci będę walczył. W tej chwili oni obaj są wielkimi gwiazdami w świecie boksu, a ja chcę się bić z największymi. Jestem wdzięczny za taką możliwość - cieszy się Tomasz Adamek.
Mistrz świata wagi ciężkiej organizacji WBA Davida Haye (25-1, 23 KO) swój kolejny pojedynek stoczy 21 maja w "02 Arena" w Londynie. Przeciwnik mistrza wciąż nie jest znany, miał nim być oficjalny pretendent do tytułu Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO), jest on jednak nosicielem wirusa zapalenia wątroby typu B. W związku z tym Brytyjska Komisja Bokserska najprawdopodobniej nie dopuści go do tej walki, na ostateczną jej decyzję musimy poczekać jednak jeszcze kilka dni.
Nadchodzącą walkę telewizja Sky Sports chce pokazać w systemie Pey-Per-View, w jednym pakiecie razem z pojedynkiem Carla Frocha (27-1, 20 KO), który walczy tego samego dnia z Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO) w ramach półfinału turnieju "Super Six".
Dawid Michelus, pięściarz pilskiego Sokoła, został „sportową nadzieją roku” tygodnika Polityka. Znalazł się w wąskim gronie młodych sportowców, którym dziennikarze Polityki wróżą w przyszłym roku rozwój kariery. Nieprzypadkowo. Dawid w tym roku dwukrotnie przywiózł brązowe medale światowych imprez: w maju z Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Baku, w Azerbejdżanie, a w sierpniu z Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Singapurze. Impreza, do której przygotowuje się już dziś, to Igrzyska Olimpijskie w Londynie w 2012 roku.
Ale bokserski diament z Piły szlifuje się w naprawdę trudnych warunkach. Na Mistrzostwa Świata w Baku pojechał tylko dzięki uporowi trenera Sławomira Nowickiego. Polski Związek Bokserski nie znalazł pięciu tysięcy złotych na start Dawida w Baku, więc trener chodził niemal od drzwi do drzwi i prosił o najskromniejszą chociaż pomoc. Pieniądze udało się zebrać, ale kiedy bokser wrócił z Azerbejdżanu z brązowym medalem, na lotnisku z gratulacjami czekała wierchuszka polskiego boksu. Do Singapuru Dawid poleciał już za związkowe pieniądze.
Podczas czatu na stronie fanhouse.com słynny amerykański promotor, Don King, poinformował, że spodziewa się, iż w niedalekiej przyszłości dojdzie w końcu do ringowej rywalizacji Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) z Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
- Moim skromnym zdaniem, Floyd Mayweather jest obecnie najlepszym zawodnikiem na świecie i jeśli tylko zechce może walczyć z każdym rywalem - powiedział King. - Floyd, jeśli tylko będzie miał odpowiednią motywację, może wejść między liny ringu choćby za 3-4 miesiące, nawet przeciwko Pacquiao. Ich konfrontacja jest nieunikniona. Do tej walki musi dojść.
Wcześniej Don King poinformował, że wraz z promotorem "Pacmana", Bobem Arumem, są w stanie zorganizować ten pojedynek w mgnieniu oka, co też potwierdził szef Top Rank:
- Ta walka jest łatwa do zorganizowania - powiedział. - Wszystko zależy od Floyda Mayweathera. Jeżeli zechce walczyć z moim zawodnikiem, to świetnie, ale najpierw Manny musi pokonać Shane`a Moselya. Oczywiście, upatrujemy we Floydzie kolejnego przeciwnika. Ta walka nie jest trudna do zorganizowania. Jedyne czego nam potrzeba, to podpisania kontraktu przez Mayweathera, a cała nie będzie problemem - zakończył Arum.
Mistrz świata wagi ciężkiej IBF, WBO i IBO oraz posiadacz pasa The Ring wszechwag, Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), skomentował podpisanie kontraktu na walkę z byłym mistrzem świata w dwóch kategoriach wagowych, Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Dał się namówić na porównanie "Górala" z mistrzem świata WBA, Davidem Haye'em (25-1, 23 KO).
- Jesteś zadowolony z osiągniętego porozumienia na walkę Adamka z Tobą lub Twoim bratem?
WK: W wadze ciężkiej brakuje wielkich nazwisk. Jest dosłownie kilka, które od razu przychodzą mi do głowy. Dwa najważniejsze to: Tomasz Adamek i David Haye. Oczywiście poza nimi, w dalszej kolejności, są też inni, np. Dereck Chisora, z którym będę walczył 30 kwietnia. Anglik dobrze się reklamuje, jest bardzo głośny - to podobny typ do Davida Haye - ale póki co jeszcze niczego wielkiego w ringu nie pokazał. Ja i mój brat widzimy więc w tej chwili tylko kilku pięściarzy, którzy mogliby rywalizować o nasze tytuły, ale wśród nich liczą się właściwie tylko dwa nazwiska: Adamek i Haye. Właśnie dlatego jesteśmy tak bardzo zadowoleni z osiągniętego porozumienia z obozem Tomasza, który we wrześniu będzie rywalizował ze mną lub z moim bratem.
- Nadal masz nadzieję na walkę z Davidem Haye?
WK: David Haye może ze mną walczyć 2 lipca. Anglik jednak ostatnio ucichł, jakby szukał dla siebie odpowiedniego rywala. Pewnym jest, że Rusłan Czagajew nie dostanie zgody na występ w Wielkiej Brytanii, co oznacza, że Haye będzie musiał znaleźć sobie innego przeciwnika. W sumie nie wiem jak się teraz w WBA mają sprawy związane z obowiązkowymi obronami. Całkiem więc możliwe, że będę walczył z Anglikiem w lipcu, jak to niegdyś planowaliśmy.
- Czyli jesteś zadowolony, że w tej sytuacji pojawiła się opcja walki z Tomaszem Adamkiem?
WK: Oczywiście, że jestem zadowolony, bo Polak jest idealnym przeciwnikiem. Mam tu na myśli przede wszystkim fakt, że był mistrzem świata w dwóch kategoriach wagowych i że potrafi swoim kibicom dawać bardzo ekscytujące walki.
- Kto Twoim zdaniem jest lepszym pięściarzem: Adamek czy Haye?
WK: Myślę, że Adamek jest od Haye`a lepszy pod względem techniki i taktyki. Oczywiście, wyższy odsetek zwycięstw przed czasem ma Anglik [92% vs 65%], który słynie z wielkiej siły ciosu, ale Adamek jest od niego o wiele bardziej doświadczony.
To na jego tarczy Andrzeja Gmitruka swoje największe zawodowe sukcesy wykuwał Tomasz Adamek. Z tego znają Gmitruka młodsi fani pięściarstwa. Starsi pamiętają też m.in. cztery brązowe medale jego drużyny podczas igrzysk olimpijskich w Seulu (Andrzej Gołota, Jan Dydak, Henryk Petrich i nasz superciężki Janusz Zarenkiewicz z Zagłębia Lubin). Teraz Gmitruk przebywa we Wrocławiu, gdzie współpracuje z trenerem Maksimusa Ryszardem Furdyną. To w sumie 124 lata doświadczeń. Może nie aż tyle bokserskich, lecz życiowych bez wątpienia (64 Furdyny, 60 Gmitruka). Obaj doskonale wiedzą, że bez ciężkiej harówy kołaczy nie będzie.
- Tak jak z materiałem na dobrego boksera. 20 procent to talent, a 80 to... talent do pracy - błyskotliwie zauważa Furdyna. Gmitruk pracy nie boi się również. - Od miesiąca mam nowy aparat komórkowy, ale nie miałem jeszcze czasu, by się przeinstalować - twierdzi, pokazując nam nieco zdezelowany już sprzęt, którego wciąż używa. - Po Polsce przemieszczam się autem głównie nocami, by nie tracić czasu. I bardzo się ucieszyłem, gdy o we wtorek o 5 rano usłyszałem, że sfinalizowana została umowa na walkę Tomka Adamka z Władymirem Kliczką - dodaje.
Ano właśnie. Ta bitwa miałaby się odbyć we wrześniu na wrocławskim stadionie budowanym z myślą o polsko-ukraińskim Euro 2012. Symboliczna zatem to walka, skoro bić się mają Polak z Ukraińcem. Znamy nawet kilka punktów tej umowy. Jeśli zwycięży Adamek, będzie musiał dać Kliczce rewanż. Władymirowi, choć różnie jeszcze może być. Obóz braci ma bowiem otwartą furtkę i na 90 dni przed walką może jeszcze podmienić Władymira na 40-letniego Witalija. Pytanie tylko, czy rzeczywiście odbędzie się ta walka na wrocławskim stadionie, na którym zadaszone będą wyłącznie trybuny.
- Nie mogę się już doczekać naszego spotkania - mówi Andy Lee (24-1, 18 KO), który już 12 marca podczas gali "Martinez vs Dzindziruk" skrzyżuje rękawice z niezwyciężonym dotąd Szkotem zamieszkałym w USA, Craigiem McEwanem (19-0, 10 KO) - Ten pojedynek daje mi szansę by udowodnić jak naprawdę jestem dobry. McEwan jest bardzo groźny i na pewno mnie ostro przetestuje, jednak ja na taki właśnie test czekam.
Z równie dużym szacunkiem o przeciwniku wypowiadał się Craig - Andy to naprawdę dobry pięściarz, ale ja pokazuje najwięcej właśnie z najlepszymi. Jestem podekscytowany możliwością pokazania się na stacji HBO. Pokażę wszystkim na co mnie stać.
Znakomicie prezentował się mistrz WBC wagi junior półśredniej na otwartym treningu przed sobotnim pojedynkiem unifikacyjnym. Devon Alexander (21-0, 13 KO) absolutnie nie bierze porażki pod uwagę, a zapytany przez dziennikarzy czego mają się spodziewać w ringu, odpowiedział: "Fajerwerków".
- Jestem w życiowej formie, gotowy na wszystko. Mamy doskonały plan taktyczny. W sobotę wszyscy dowiedzą się czemu nazywają mnie Alexandrem Wielkim - zarzeka się 23-letni pięściarz.