Wszystko wskazuje na to, że po wielu staraniach i zabiegach udało się wreszcie uruchomić rozgrywki Drużynowej Młodzieżowej Ligi Bokserskiej, czyli cyklu zmagań pięściarskich nawiązującego do pamiętnego Pucharu GKKFiS-u.
Start D.M.L.B. przewidziany jest na drugą połowę marca b.r. Opracowany został specjalny REGULAMIN dotyczący tej Ligi.
- Jesteśmy już po losowaniu stref, w których toczyć się będzie rywalizacja – mówi V-ce Prezes ds. Wyszkolenia PZB Zdzisław Nowak, który dodaje także, że zgodnie z decyzją Zarządu Związku udział drużyn reprezentujących barwy wszystkich Okręgów, klubów reprezentujących Okręgi bądź Okręgów połączonych z klubami ma charakter obligatoryjny.
- Tylko zapewniając starty szerokiej kadrze zawodniczej, w ramach tych rozgrywek, będziemy mieli szansę na podniesienie poziomu boksu w grupie młodzieżowej, a później także w gronie seniorskim. Dlatego start w tych rozgrywkach musi być obowiązkowy. I w tą inicjatywę musimy zaangażować się wszyscy, którym dobro boksu leży na sercu na wszystkich poziomach działalności: klubów, Okręgów i PZB – uzupełnia Zdzisław Nowak.
Cameron Dunkin, manager Jamesa Kirklanda (25-0, 22 KO), poinformował media, że jego podopieczny wróci na ring 5 marca podczas gali Alvarez-Hatton.
Kirkland przeprowadza się z Teksasu do Las Vegas w stanie Nevada. W pierwszym tygodniu lutego pięściarz rozpocznie obóz przygotowawczy przed walką powrotną. Treningi przebiegać będą pod okiem nowego trenera - Kenny'ego Adamsa.
- Interesuje nas data 5 marca. James twierdzi, że jest w wybornej formie i gotowy do powrotu na ring. Zacznie treningi, gdy tylko przyjedzie do miasta. Jeśli Kenny Adams uzna, że Kirkland jest gotowy, to walka się odbędzie. Tak czy inaczej, on wraca - powiedział Dunkin.
26-letni Kirkland trafił do więzienia w kwietniu 2009 roku. Miesiąc wcześniej zastopował w szóstej rundzie Joela Julia, co oznacza, że w marcu miną dwa lata od jego ostatniego występu.
Jedno, czego zawsze można spodziewać się po Ricardo Mayordze (29-7, 23 KO), to jego znakomite przygotowanie do konferencji prasowych i bardzo płynnie wypowiadane obelgi pod adresem rywala.
12 marca Nikaraguańczyk zmierzy się z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) w MGM Grand w Las Vegas. Stawką walki będzie należący do Portorykańczyka pas WBA w wadze junior średniej.
- Portoryko go nie chce. On nie ma talentu i charyzmy Felixa Trinidada, który był tu wielką gwiazdą. Nikt nie lubo Cotto. Nawet twoi ludzie cię nie chcą. Gdy pojawił się Trinidad, ponad milion fanów przybyło, by porobić zdjęcia. Gdy przybywa Cotto, czekają na niego tylko manager i najbliższa rodzina. To nie ten sam poziom. Jemu może się to nie podobać, ale to nigdy się nie zmieni - powiedział Mayorga.
W pamięci każdego obecnego zapisze się jednak inna groźba "El Matadora".
- Gdy już cię znokautuję, zamierzam przeprowadzić się do Portoryko. Będę tu z tobą mieszkał jako twój koszmar. 12 marca cię zdemoluję. Boisz się mnie. Boisz się, widząc jak przy tobie wyglądam. Na oficjalnym ważeniu wnosę 153 funty, ale w dniu walki będę ważył 178 funtów. Odczujesz to na sobie - zapewnia Mayorga.
Nathan Cleverly (21-0, 10 KO) dostał kilkanaście dni temu zapewnienie od włodarzy WBO, że mistrz świata tej federacji w wadze ciężkiej Jurgen Brahmer będzie musiał w kolejnej obronie stoczyć pojedynek właśnie z nim. W przeciwnym razie zostanie mu zabrany tytuł, a Cleverly spotka się w walce o wakujący pas. Walijczyk już jednak myśli, co będzie dalej i nie ukrywa, iż chętnie w niedalekiej przyszłości skrzyżowałby rękawice z bardzo popularnym na wyspach Carlem Frochem (27-1, 20 KO).
- Mam nadzieję, że w tym roku dostanę szansę walki o tytuł WBO i zdobędę go. Jeśli Froch przeniósłby się do mojej dywizji moglibyśmy się wówczas zmierzyć i rywalizować o mój pas WBO. Na tę właśnie walkę czeka opinia publiczna i szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko by do niej doszło - stwierdził Cleverly.
Jak już Was informowaliśmy, James Toney (72-6-3, 44 KO) powróci na ring po ponad rocznej przerwie w lutym. W grudniu 2009 roku po raz ostatni wcielił się w rolę boksera i zastopował w drugiej rundzie Matthew Greera.
Co prawda kontrakt na walkę jeszcze nie został podpisany, ale już niemal pewne jest, że przeciwnikiem byłego mistrza świata trzech kategorii będzie były pretendent do tronu WBO wagi ciężkiej Damon Reed (45-14, 32 KO).
Australijczyk polskiego pochodzenia Benjamin Wrotniak (2-0) stoczy swoją trzecia walkę zawodową. Jego rywalem będzie Brian Fitzgerald (3-9-1, 1 KO), a do pojedynku dojdzie 4 lutego w Croatian Club, w Sydney. Walka odbędzie się w kategorii ciężkiej.
WALKA: BEN WROTNIAK vs ALIPATE ALBERT LIAVA >>
26-letni syn polskich emigrantów, podkreślający w wywiadach swoje nadwiślańskie korzenie, jest promowany przez własną firmę promotorską - Victory Promotions.
W przyszłym tygodniu, perspektywiczny Kamil Łaszczyk wylatuje do USA, aby w Global Boxing Gym przygotować się do swojego debiutu zawodowego. Jest on planowany 19 lutego, na gali boksu zawodowego "Brick City Brawl" w Newark. Przeciwnikiem Polaka będzie Desi Williams (0-1), a walka transmitowana przez docierającą do 100 mln Amerykanów telewizję Fox Sports.
Jeśli Kamil wykorzysta swoją szansę, drugi zawodowy pojedynek czeka na niego 2 kwietnia, w ten sam dzień, kiedy Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) będzie bronił swojego pasa mistrza świata WBC w kategorii junior ciężkiej. 19-letni brązowy medalista Młodzieżowych Mistrzostw Europy z 2009 r. nie pojawi się jednak w polskiej Bydgoszczy, ale w Atlantic City.
Nadzieja brytyjskiej wagi ciężkiej, 22-letni Tyson Fury (13-0, 9 KO) zmierzy się 19 lutego na gali boksu zawodowego na Wembley Arena w Londynie z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej, Francois Bothą (47-5-3, 28 KO). Pojedynek zakontraktowany będzie na 10 rund.
Przypominamy, że 42-letni pięściarz z Republiki Południowej Afryki nie występował w ringu od kwietnia ubiegłego roku, kiedy przegrał przez TKO w 8. rundzie z byłym mistrzem świata wszechwag, Evanderem Holyfieldem (43-10-2, 28 KO).
Na oficjalne stronie organizacji EBU ukazała się informacja, że pojedynek Alberta Sosnowskiego (46-3-1, 28 KO) z Aleksandrem Dimitrienką (30-1, 20 KO) odbędzie się we Frankfurcie nad Odrą. Wcześniej grupa Universum określiła ostateczną datę pojedynku, odbędzie się ona 26 marca.
Przypomnijmy, że pierwotnie do walki Alberta z Aleksandrem miało dojść 4 grudnia, jednak Niemiec niespodziewanie zasłabł i pojedynek odwołano.
Matthew Hatton (41-4-2, 16 KO) po latach bycia w cieniu starszego brata w końcu doczeka się walki, na którą czeka cały świat. Już 5 marca spotka się z kreowanym na wielkiego mistrza Saulem Alvarezem (35-0-1, 26 KO) i choć mało kto mu daje szanse, to on sam czuje się na siłach by stawić utalentowanemu Meksykaninowi czoła.
- O Alvarezie mówi się, że będzie kimś naprawdę dobrym w przyszłości, a dla mnie to spory przeskok. Udowodniłem jednak swoją przynależność do czołówki europejskiej i to samo chcę uczynić na arenie międzynarodowej. Co prawda Alvarez będzie walczyć u siebie, lecz ludzie z grupy Golden Boy Promotions są uczciwi. Czuję się naprawdę gotowy by zmierzyć się z Alvarezem - powiedział Hatton.
Dzisiejszej nocy Lucas Martin Matthysse (27-1, 25 KO) powróci na ring po kontrowersyjnej porażce z listopada, kiedy to na ringu w Prudential Center minimalnie przegrał z Zabem Judah (40-6, 37 KO).
Rywalem Argentyńczyka na gali w Las Heras będzie DeMarcus Corley (37-15-1, 22 KO) - dawny mistrz, który w ostatnich latach stał się ekskluzywnym journeymanem.
Warto zaznaczyć, że sierpniu Corley przyjechał do Buenos Aires i postawił zaskakująco twarde warunki Marcosowi Rene Maidanie (29-2, 27 KO). Dla Matthysse będzie to więc korespondencyjny pojedynek z rodakiem.
Zarówno Argentyńczyk, jak i Amerykanin bez trudu zmieścili się w limicie dywizji junior półśredniej. Matthysse wniósł na wagę 139.2 funta, a jego rywal zanotował 138.7. Zwycięzca potyczki zdobędzie wakujący pas WBO Inter-Continental.
Na pytanie, kto jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe, nie ma dobrej odpowiedzi. Jedni twierdzą, że jest nim Filipińczyk Manny Pacquiao, inni, że Amerykanin Floyd Mayweather junior. Takie dyskusje prowadzone są od dwóch lat, ale wciąż nie wiadomo, czy kiedykolwiek dojdzie do walki tych znakomitych bokserów.
Nikt nie ma wątpliwości, że byłby to hit oglądalności w systemie pay per view i że obaj zarobiliby po kilkadziesiąt milionów dolarów. Ale to ich nie przekonuje, szczególnie Mayweathera, który wije się jak piskorz i torpeduje kolejne negocjacje.
W najbliższą sobotę 22 stycznia, w hali Szczecińskiego Domu Sportu, rozpocznie się pierwszy z czterech turniejów II edycji Pucharu Skorpiona im. Tadeusza Plisko. Swój udział potwierdziły już ekipy z Ukrainy i Niemiec oraz krajowe kluby m.in. BKS Gorzów, Boxing Team Chojnice, KSZO Ostrowiec, Wilki Olsztyn, Sokól Piła, Bukowina Wałcz, Olimp Szczecin, Polonia Leszno, Sparta Złotów Róża Karlino
Wielką atrakcją turnieju będą walki z udziałem ukraińskich pięściarzy reprezentujących światowy poziom. Wstęp na imprezę jest wolny od opłat dla wszystkich kibiców.
Lou DiBella poinformował, że 12 marca na gali, której główną atrakcją będzie pojedynek Martinez-Dzinziruk, Andy Lee (24-1, 18 KO) zaboksuje z niepokonanym Craigiem McEwanem (19-0, 10 KO).
Pierwotnie rywalem Lee miał być jego rodak John Duddy (29-2, 18 KO), ale w obliczu nieoczekiwanego przejścia na emeryturę tego ostatniego, Irlandczyk zmierzy się ze Szkotem. Dodatkowego smaku nadaje rywalizacja ich szkoleniowców. Lee przygotowuje się pod okiem Emanuela Stewarda, a McEvan trenuje u Freddiego Roacha.
W październiku 2004 roku na ringu w Madison Square Garden w Nowym Jorku rękawice skrzyżowali Ricardo Mayorga (26-4-1, 22 KO) i Felix Trinidad (41-1, 34 KO).
Nikaraguańczyk przystępował do walki po cennych zwycięstwach nad Andrew Lewisem i Vernonem Forrestem. Nie miał już mistrzowskich pasów, które na własne życzenie stracił w pojedynku z Corym Spinksem, lecz zdawał się być u szczytu formy i popularności.
Z kolei Trinidad wracał na ring po ponad dwuletniej nieobecności. "Tito" przeszedł na emeryturę, gdy Bernard Hopkins nie zechciał dać mu rewanżu. W czasie kiedy nie trenował, przekroczył wagę 200 funtów.
Pojedynek przyrównywano wówczas do starcia Joe Louisa z Rockym Marciano lub potyczki Ali-Holmes, gdzie wielki mistrz wraca po długiej przerwie na walkę z przeciwnikiem bardzo dobrym, lecz wciąż wyraźnie gorszym. Wielu przewidywało więc, że rozpędzony Mayorga zdemoluje Portorykańczyka i ostatecznie skończy jego karierę.
W pierwszej odsłonie "El Matador" prowokował Trinidada do zadawania mu ciosów na nieosłoniętą szczękę. Obdarzony potężnym uderzeniem "Tito" próbował i... nie wyrządził Mayordze większej krzywdy. Nikaraguańczyk wziął więc sprawy w swoje ręce i sam przeszedł do ataku. Lepszy technicznie i szybszy Felix dobrze radził sobie w wymianach, ale ciężkie ciosy, które spadały na głowę Mayorgi, nie robiły na nim takiego wrażenia, jak na wcześniejszych rywalach "Tito".
Do historii przeszło zdanie, które Trinidad miał wypowiedzieć po zanotowaniu nokdaunu w trzeciej rundzie. Brzmiało ono: "I've tasted your power now. Let's see if you can take mine". Z czasem Portorykańczyk przełamał Mayorgę i zakończył walkę w ósmej odsłonie. Pojedynek aspirował do miana "Walki Roku 2004".
Bob Arum ma wielkie plany dotyczące mistrza trzech kategorii wagowych - Miguela Cotto (35-2, 28 KO). Jeśli Portorykańczyk zgodnie z planem 12 marca upora się z Ricardo Mayorgą (29-7, 23 KO), to już w czerwcu otrzyma szansę zrewanżowania się Antonio Margarito (38-7, 27 KO) za pierwszą w karierze porażkę.
Zwycięzca tej potyczki może w końcówce roku zmierzyć się z Julio Cesarem Chavezem Jr. (41-0-1, 30 KO), który według szefa Top Rank będzie już wtedy mistrzem WBC wagi średniej.
Wpierw jednak syn legendy musi uporać się z Billym Lyellem, a następnie z obecnym championem World Boxing Council - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO). Nie wiadomo też czy Chavez nie zechce ubiegać się o pojedynek z #3 większości list P4P - Sergio Martinezem.
- Cotto będzie miał szansę zrewanżować się Margarito, a Julio będzie walczył o pas WBC w Meksyku. Jeśli Chavez wygra, Miguel może rzucić mu wyzwanie i stanąć przed szansą wywalczenia tytułu w czwartej dywizji. Kolejny taki sukces przybliży go do kolejnego pojedynku z Mannym Pacquiao, który będzie boksował jeszcze przez trzy lata. Wszystko w rękach Cotto - powiedział Arum.
Na 16 kwietnia planowana była walka dwóch znakomitych Meksykanów, Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO) i Erika Moralesa (51-6, 35 KO). Mimo, że o ich pojedynku mówi się już co najmniej 5 lat, i tym razem nie dojdzie do ich walki.
Mistrz świata federacji WBA i WBO w wadze lekkiej, 37-letni Marquez, podczas spotkania w siedzibie Golden Boy Promotions odrzucił propozycję walki z byłym pogromcą Manny Pacquiao, Marco Antonio Barrery i Juniora Jonesa. Przyczyny jego decyzji nie są znane.
Golden Boy Promotions mają zarezerwowany termin 16 kwietnia w MGM Grand, w Las Vegas. Wraz z odmową Marqueza, włodarze grupy muszą rozpocząć poszukiwania innego, atrakcyjnego przeciwnika dla mistrza świata.
Ricardo Mayorga (29-7, 23 KO) doskonale wie jak wyprowadzić rywala z równowagi i choć Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO) należy do najbardziej opanowanych pięściarzy na świecie, Nikaraguańczyk z pewnością mocno przetestował jego cierpliwość na kilku konferencjach, które odbyły się dotychczas.
- Niech Bóg błogosławi kraj tych wszystkich pięknych kobiet. 12 marca zdobędę waszą miłość. Znokautuję go do końca czwartej rundy i pokażę, że jest skończony. Przeżyjecie koszmar. Portorykańczycy będą nosić czarne stroje na znak żałoby. Jestem lepszy i udowodnię to, nokautując Cotto - groził Mayorga.
Chwilę później kilka słów powiedział mistrz WBA wagi junior średniej, lecz kulminacyjnym momentem było spięcie między bokserami w samej końcówce spotkania.
- Dziękuję wszystkim za przybycie. Gratuluje Mayordze, że powiedział dziś mniej bzdur, niż na poprzedniej konferencji. Ma jeszcze siedem tygodni na swoje gadanie, ale jak mówimy w Portoryko: "Psy, które dużo szczekają, nie gryzą". Jeszcze przez siedem tygodni możesz sobie poszczekać, ale 12 marca zobaczymy kto zostanie pogryziony - odpowiedział Cotto.
Do sporych zmian doszło w ostatnim czasie w obozie Andy'ego Lee (24-1, 18 KO). Utalentowany Irlandczyk miał stanąć naprzeciw Johna Duddy, ale ten niespodziewanie ogłosił zakończenie kariery. Teraz zza oceanu napłynęła informacja, że zastąpi go niezwyciężony dotąd Craig McEwan (19-0, 10 KO), który blisko dwa lata temu rozprawił się z Brianem Verą, jedynym dotąd pogromcą Lee.
Rywal więc wymagający, trenowany przez samego Freddie Roacha, dlatego jeszcze gorszą dla Andy'ego była wiadomość o tym, że w jego narożniku zabraknie Emanuela Stewarda. Jeden z najwybitniejszych szkoleniowców ostatnich dwóch dekad w tym czasie będzie się zajmować przygotowaniami Miguela Cotto, którego czeka potyczka z Ricardo Mayorgą. Tak więc Lee 12 marca będzie musiał sobie poradzić z groźnym McEwanem bez pomocy Stewarda.
To nie koniec informacji na temat Irlandczyka. Według tych najnowszych, w przeciągu najbliższych kilku dni ma on się związać kontraktem ze sławnym promotorem Lou DiBellą.
- Zawsze byłem fanem jego talentu. Lee wciąż jest bardzo młody i perspektywiczny - powiedział krótko DiBella.
Ciekawa informacja dla naszych kibiców. 19 lutego kolejny zawodowy pojedynek stoczy należący do czołówki wagi ciężkiej Monte Barrett (34-9-1, 20 KO), a wszystko to przed walką polskiego boksera królewskiej kategorii, Mariusza Wacha (23-0, 11 KO).
"Polski olbrzym" rywalizować będzie z mocno bijącym Jonathanem Hagglerem (23-3, 18 KO), a stawką ich potyczki będzie wakujący pas WBC Baltic. Tego samego wieczoru na ringu zawodowym zadebiutuje jeden z najzdolniejszych pięściarzy młodego pokolenia w naszym kraju, Kamil Łaszczyk.
Na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze kto będzie rywalem Barretta, ale już na pewno można podać informację, że w kolejnej walce Amerykanin poleci do Australii bądź Nowej Zelandii, a tam stanie do rewanżu ze znanym Davidem Tuą (51-3-2, 43 KO), z którym niespodziewanie zremisował w lipcu. Skazany na pożarcie Barrett posłał go nawet wtedy na deski w ostatniej rundzie, co dla wszystkich było wielką sensacją.
5 marca Zab Judah (40-6, 27 KO) powalczy o wakujący pas IBF w kategorii junior półśredniej. Przeciwnikiem będzie Kaizer Mabuza (23-6-3, 14 KO), a pojedynek odbędzie się w Prudential Center, w Newark.
- Walczyć znów o tytuł znaczy dla mnie bardzo wiele. Mabuza to bardzo silny i twardy przeciwnik. W ringu prezentuje piękny styl, jego walki są ekscytujące. Będzie gotowy do pojedynku na 100%, zrobi wszystko aby zdobyć swój pierwszy tytuł mistrza świata, ale w ringu spotka Zaba. Przygotowania idą znakomicie, o pomoc poprosiliśmy również Pernella Whitakera, który od teraz jest częścią mojej drużyny - powiedział pewny swego Judah.
Kolumbijski puncher, Breidis Prescott (23-2, 19 KO), bardzo chciał po raz drugi zmierzyć się z Amirem Khanem (24-1, 17 KO), lecz mistrz WBA w wadze junior półśredniej wyraźnie dał do zrozumienia, że nie interesuje go rewanż za błyskawiczną porażkę z 2008 roku.
- Jego ludzie szukają po całej Europie kogoś łatwego do pokonania, udając, że wszyscy dobrzy pięściarze żądają zbyt dużych pieniędzy. Dałem Khanowi szansę na zrehabilitowanie się za tamtą porażkę i proponuję uczciwą kwotę, ale on wymyśla kolejne wymówki - powiedział Prescott.
- Jeśli Amir tak bardzo się mnie boi, to może inny mistrz skusi się na walkę ze mną. Może komuś udałoby się wytrzymać trochę dłużej niż Khan. Jestem w życiowej formie. Znokautuję każego i czekam na wyzwania - zapewnia Kolumbijczyk.
Jeden z najbardziej cenionych trenerów, Emanuel Steward, jest przekonany, że 12 marca na MGM Grand w Las Vegas Miguel Cotto (35-2, 28 KO) zastopuje Ricardo Mayorgę (29-7, 23 KO), a potem zrewanżuje się Antonio Margarito (38-7, 27 KO) i Manny'emu Pacquiao (52-3-2, 38 KO) za swe jedyne w karierze porażki.
Cotto jest już umówiony z obozem Meksykanina, z którym ma zmierzyć się w czerwcu. Rewanżowy pojedynek z "Pacmanem" możliwy jest w końcówce roku.
- Zawsze byłem pod wrażeniem umiejętności Miguela. W ostatnich latach trochę je zatracił, ale teraz wraca do dawnej formy. Jego rozwój jest zadziwiający - uważa Steward.
- Po tym jak Cotto znokautował Foremana, nie mam wątpliwości, że również Mayorgę zastopuje ciosem na korpus. Następny będzie Antonio Margarito, który również przegra z Miguelem przed czasem, a na końcu czeka nas druga walka z Pacquiao. Cotto weźmie srogi rewanż na obydwu swoich pogromcach - zapewnia szkoleniowiec.