Grupa Global Boxing została odznaczona przez Jerzego Owsiaka serduszkiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, za zaangażowanie w akcje charytatywne i działanie zgodnie z zasadami fair play. Nagroda została przekazana na ręce Mariusza Kołodzieja, szefa Global Boxing.
SPRAWDŹ OSTATNIE AUKCJE BOKSERSKIE >>
Aukcje "bokserskie" powoli dobiegają końca, wciąż jednak można znaleźć wśród nich kilka ciekawych pozycji. Najwyższe ceny osiągają w tej chwili mistrzowski pas WBO Darka Michalczewskiego oraz zestaw pamiątek przekazanych przez Tomasza Adamka.
Po przerwie spowodowanej kontuzją na ring w ostatnią sobotę stycznia powróci Julio Cesar Chavez Jr (41-0-1, 30 KO). Co prawda sporo mówiło się o jego walce z naszym Pawłem Wolakiem, ale ostatecznie przeciwnikiem syna "Cesarza" będzie niedawny pretendent do tronu IBF wagi średniej, Billy Lyell (22-8, 4 KO). Meksykanin ma nadzieję, iż wygrana przybliży go do pojedynku z championem federacji WBC Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO).
- Mogę wszystkich zapewnić, że pokonam Billy'ego. Sporo nauczyłem się pod okiem Freddie Roacha. Po przerwie jestem znów głodny boksu, a trener bardzo mnie zdyscyplinował. Zamierzam zostać mistrzem świata, ciężko na to pracuję, a moim celem jest Zbik i jego pas WBC - powiedział Chavez Jr.
Grupa Branco Sports Productions wygrała przetarg na organizację walki o mistrzostwo świata kategorii super koguciej pomiędzy broniącym pasa IBF Steve'em Molitorem (33-1, 12 KO) i pretendującym do jego tytułu Takalanim Ndlovu (31-6, 18 KO).
BSP zaoferowało 320 tysięcy dolarów, przy kopercie z propozycją 227 500 od Top Rank. Teraz zwycięska grupa ma 90 dni na zorganizowanie pojedynku.
Przypomnijmy, iż Molitor i Ndlovu spotkali się już w marcu ubiegłego roku i wówczas Steve (na zdjęciu) pokonał zawodnika z RPA jednogłośnie na punkty.
Mistrz WBC w wadze junior półśredniej, Devon Alexander (21-0, 13 KO), jest przekonany, że 29 stycznia znokautuje championa federacji WBO, Tima Bradleya (26-0, 11 KO) i ponownie stanie się posiadaczem dwóch pasów.
- Czeka nas ekscytująca walka. Będę szybki jak błyskawica. Będę na nim siedział od pierwszego do ostatniego gongu. Jeżeli w dwunastej rundzie on będzie jeszcze stał na nogach, to niech stoi, ale ja cały czas będę nacierał. Alexander Wielki wygra ponownie. 22 zwycięstwa, zero porażek i czternaście nokautów - zapewnia Devon.
Alexander od dawna ściga Bradleya, lecz "Pustynna Burza" najpierw unikał walki, wykręcając się słabą rozpoznawalnością Devona, a potem stwierdził, że musiałby na takim pojedynku zarobić odpowiednie pieniądze.
- W końcu udało się namówić Bradleya na podjęcie rękawicy. Czas pokazać światu czemu błagałem o tę walkę od tak dawna. Ludzie zobaczą dlaczego jestem najlepszy w tej kategorii - powiedział mistrz WBC.
Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) pozostaje jedynym Polakiem, który otrzymał prestiżowy pas magazynu The Ring w wadze junior ciężkiej. Jak wielkie jest to wyróżnienie nich świadczy fakt, że po jego przejściu do dywizji ciężkiej do tej pory nie wybrano nowego championa.
Podobnie jest w wadze junior półśredniej, gdzie tytuł zwakował Manny Pacquiao. Wielki pojedynek Devona Alexandra (21-0, 13 KO) z Timothy Bradleyem (26-0, 11 KO), który odbędzie się już 29 stycznia, nie wyłoni mistrza magazynu "The Ring" - poinformował redaktor naczelny magazynu, Doug Fischer. Obaj zajmują odpowiednio miejsca pierwsze i trzecie na liście rankingowej "Biblii Boksu". Dopiero walka zwycięzcy tej potyczki z Amirem Khanem (24-1-0, 17 KO), drugim pięściarzem w rankingu, pozwoli na wyłonienie prawdziwego i jedynego mistrza.
Były mistrz świata, Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO), ponawia wyzwanie, które kilka tygodni temu rzucił championowi WBC wagi półśredniej - Andre Berto (27-0, 21 KO).
Pochodzący z Haiti Berto wyznał niedawno, że nie boi się Portorykańczyka, lecz kompletnie nie interesuje go walka z nim.
- Wiem, że on nie chce ze mną walczyć. Będzie wymyślał kolejne wymówki. On doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wykończyłbym go do trzeciej rundy - powiedział Cintron.
- On wciąż walczy z drugą ligą i zarabia na tym olbrzymie pieniądze. Ja biłem się z Martinezem, Williamsem, Angulo i Margarito, ale nikt nigdy nie dał mi za to wielkiej wypłaty. Dajcie mu w końcu porządnego rywala. On nigdy nie był w ringu z kimś, kto umie się bić - twierdzi "El Asesino".
Cintron od dawna śledzi karierę Berto i uważa, że ostatnim godnym uwagi rywalem Andre był Luis Collazo, którego mistrz WBC nieznacznie pokonał.
- Sądzę, że brakuje mu serca na walki z najlepszymi. Najlepszy rywal w jego karierze to niezły Collazo, który go pobił. To nie tylko moje zdanie, mnóstwo ludzi tak uważa. Od tamtego czasu Berto nie bił się z nikim godnym uwagi - powiedział 31-letni Portorykańczyk.
Niepokonany mistrz WBO w wadze super piórkowej, Wilfredo Vazquez Jr. (20-0-1, 17 KO), wyznał, że z przyjemnością zmierzy się z Jorge Arce (56-6-2, 43 KO) na majowej gali PPV Manny'ego Pacquiao.
- Z przyjemnością się z nim zmierzę. Jestem jego fanem od początku kariery. Jego walki mnie fascynują. Taka okazja bardzo mnie motywuje. Muszę nauczyć się od ojca nowych sztuczek. Tu potrzebny jest ktoś doświadczeniem jak on. Wierzcie mi, to prawdziwa Biblia. Zna się doskonale na wszystkim co dotyczy boksu - powiedział 26-letni "Papito".
7 maja w walce wieczoru zaboksują Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) i Shane Mosley (46-6-1, 39 KO). Obecność wielkich gwiazd bardzo motywuje syna legendy boksu.
- Już nie mogę się doczekać sfinalizowania umowy na tę walkę - wyznał Vazquez Jr. - W dniu walki nie będę jego fanem, lecz portorykańskim mistrzem świata, który broni swego pasa dla całego narodu. Czeka go trudne zadanie. To ostatni pojedynek przed wejściem do pierwszej ligi. Jestem mocno podekscytowany.
Zasiadający na tronie WBA kategorii junior półśredniej Amir Khan (24-1, 17 KO) nie ukrywa, że jest już gotów do walk z największymi w świecie boksu. Zaznaczył jednak, iż nie zamierza kiedykolwiek rywalizować z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO), z którym wspólnie trenuje pod okiem Freddie Roacha. Nie ma za to nic przeciwko starciu z Floydem Mayweatherem (41-0, 25 KO).
- Ja z Mannym jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, dlatego nigdy nie dojdzie do naszej walki. Tworzymy wspólnie świetnie zgrany zespół i nie dopuszczę do sytuacji, w której nasz trener musiałby wybierać jednego z nas. Uważam za to, że jest wielu innych dobrych pięściarzy z jakimi mógłbym stanąć do pojedynku by udowodnić swoją klasę. Jednym z nich jest Floyd Mayweather i może już niedługo, w przeciągu 12-15 miesięcy, staniemy naprzeciw siebie - powiedział srebrny medalista olimpijski z Aten oraz aktualny mistrz świata federacji WBA.
Jak dowiedziała się redakcja SPORTY-WALKI.ORG, bardzo możliwy jest debiut Roya Jonesa Jr (54-7, 40 KO) na zasadach MMA podczas gali UFC 131, do której dojdzie 11 czerwca.
Przypomnijmy, iż całkiem niedawno o sile zawodników wszechstylowej walki wręcz miał okazję przekonać się James Toney, którego w 200 sekund udusił Randy Couture.
Wszystko o MMA, UFC i innych sportach walki znajdziesz TUTAJ.
Do bardzo ciekawej konfrontacji w wadze półśredniej dojdzie 11 lutego na antenie ESPN. W swoim ukochanym Montrealu zaboksuje genialny technik z Rumunii Ionut DanIon (27-1, 15 KO), znany za oceanem jako Jo Jo Dan. Dla tego pięściarza będzie to dopiero drugi pojedynek po bardzo kontrowersyjnej i zdaniem niemal wszystkich niesprawiedliwej porażce z Selcukiem Aydinem w czerwcu ubiegłego roku.
Rywalem Rumuna będzie były mistrz świata dywizji junior lekkiej, zawsze twardy i niewygodny Steve Forbes (35-8, 11 KO) - na zdjęciu.
Pięściarz grupy Universum Sebastian Zbik (30-0, 10 KO), został regularnym mistrzem świata organizacji WBC w wadze średniej, po tym, jak Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO) nie podjął walki z Niemcem. Wcześniej Zbik dzierżył tylko tytuł tymczasowy, a pełnoprawnym mistrzem był Martinez, ten miał jednak obowiązek stanąć do walki z oficjalnym pretendentem, czego nie zrobił.
- Nareszcie te długie wyczekiwanie zakończyło się. Jestem bardzo szczęśliwy, że zostałem uznany mistrzem. Zawsze byłem gotów na walkę z Martinezem. Swój tytuł tymczasowy broniłem trzy razy, w oczekiwaniu na starcie z mistrzem. Organizacja WBC wreszcie podjęła tę decyzję, jestem teraz pełnoprawnym mistrzem i czuję się z tym wyśmienicie, czekałem na ten moment 6 lat - powiedział nowy pełnoprawny mistrz WBC.

W odpowiedzi na słowa Amira Khana (24-1, 17 KO), który stwierdził, że nie zamierza rewanżować się swojemu jedynemu pogromcy, Breidis Prescott (23-2, 19 KO) zaprojektował radar. Urządzenie dobitnie pokazuje w jakim kierunku podąża brytyjski mistrz WBA w wadze junior półśredniej.
Niepokonany na zawodowych ringach Matt Remillard (23-0, 13 KO) podpisał kontrakt z Top Rank, wiodącą prym na światowych ringach zawodową grupą promotorską. "Sharpshooter", bo tak brzmi przydomek Amerykanina, jest obecnie mistrzem NABO oraz NABF w kategorii piórkowej. Światowe organizacje również doceniają jego umiejętności, dzięki czemu zajmuje czwarte miejsce w rankingach WBO oraz WBA, natomiast w ocenie organizacji WBC zajmuje piąte miejsce w rankingu.
- Matt jest wyśmienicie wyszkolonym technicznie zawodnikiem, przez co jego walki cieszą się wielką popularnością. Cieszymy się, że dołączył do naszej grupy - powiedział Bob Arum.
- Jeżeli on tylko przede mną nie będzie uciekać, w kolejnej walce zmierzę się z Jurgenem Brahmerem - mówi Nathan Cleverly (21-0, 10 KO), któremu federacja WBO dała gwarancję, że jeśli Niemiec nie stanie naprzeciw niego w kolejnym występie, wówczas Walijczyk z mistrza w wersji tymczasowej stanie się pełnoprawnym championem.
- Jestem przekonany, iż jeśli w końcu się z nim spotkam, zrobię swoje i znokautuję go - odgraża się Cleverly.
Z pewnością Nathan Cleverly (21-0, 10 KO), mijający rok mógł spokojnie zaliczyć do udanych. Najpierw do wywalczonych wcześniej tytułów mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, niepokonany 23-latek dorzucił mistrzostwo Europy w wadze półciężkiej, a następnie tytuł WBO interim. Jakby tego było mało, w między czasie ukończył studia matematyczne na uniwersytecie w Cardiff. Nie mniej hucznie zapowiada się dla tego utalentowanego Walijczyka także i 2011 rok, albowiem jak donosi angielska prasa, już w marcu może się spełnić jego marzenie o zdobyciu mistrzostwa świata.
Według dziennikarzy z wysp, Cleverly już za dwa miesiące spotka się w ringu z czempionem federacji WBO, Juergenem Braehmerem (36-2, 29 KO). Co więcej, starszy o 9 lat niemiecki mańkut, który kilkakrotnie popadał w konflikty z prawem, ma bronić swojego tytułu na terenie Wielkiej Brytanii. Zanim te informacje zostaną oficjalnie potwierdzone, zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z tym młodym, mądrym i obiecującym pięściarzem z Walii.
Gala, na której obrony swoich trofeów mieli odbyć Sebastian Sylvester (34-3-1, 16 KO) oraz Steve Cunningham (23-2, 12 KO) została odwołana z powodu choroby tego pierwszego.
- Czuję się kompletnie wyczerpany. Lekarz zabronił mi walczyć. Jestem bardzo rozczarowany - powiedział 30-letni Sylvester.
To już czwarta z rzędu sytuacja, gdy gala z udziałem niemieckiego pięściarza lub odbywająca się w Niemczech zostaje odwołana z powodu tajemniczej choroby na kilka dni przed samą walką. Wcześniej odwołano pojedynki Dimitrenko-Sosnowski, Kliczko-Chisora oraz Braehmer-Szumenow.
Na początku marca Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) planuje rozpocząć sparingi, przygotowujące go do kolejnej walki w maju bądź czerwcu. Duńczyk zrobił sobie roczną przerwę po ostatniej wygranej z Carlem Frochem (27-1, 20 KO), w ramach turnieju Super Six. W tym czasie przeszedł operację oka, a teraz chce wrócić do boksowania.
- Zrobiłem sobie przerwę, aby dać sobie czas na rekonwalescencje po operacji oka. Rozpocznę sparować z marcu, a powalczę w maju lub czerwcu. Jak tylko zakończy się turniej Super Six, stanę do pojedynku ze zwycięzcą, aby odebrać moje pasy WBA i WBC - powiedział Kessler.
Plany Kesslera może jednak pokrzyżować mistrz federacji IBF Lucian Bute (27-0, 22 KO). Rumun podpisał kontrakt z Showtime i dostał obietnicę, że to on dostanie walkę ze zwycięzcą turnieju Super Six w wadze super średniej. Kessler doradził Bute aby zrezygnował ze swych planów, ponieważ nie zasłużył sobie jeszcze na dostąpienie tego honoru.
Wynik planowanej na 12 marca potyczki pomiędzy Pawłem Wolakiem (28-1, 18 KO), a byłym mistrzem świata Yurim Foremanem (28-1, 8 KO) będzie miał duży wpływ na kolejny ranking federacji World Boxing Council. W stawce walki będzie też wakujący pas NABF. W pojedynku wieczoru na gali w Las Vegas wystąpią Miguel Cotto i Ricardo Mayorga.
- Rozmawialiśmy z przedstawicielem NABF, Joe Dwyerem i jesteśmy bardzo podekscytowani tą wielką szansą - wyznał Ivan Edwards, manager "Wściekłego Byka". - To jedna z rzeczy, na które od dawna czekaliśmy.
Dariusz Snarski po zakończeniu kariery zawodniczej bardzo poważnie podchodzi do roli promotora. Grupa Boxing Production, którą prowadzi ma szereg konkretnych planów na cały 2011 rok.
-Pierwsza gala w Nowym Roku odbędzie się w Jeżewie Starym 26 marca, Hotel Gołębiewski jest niestety za drogi. Planujemy galę w Kolnie na Dni Jana z Kolna z walką o pas małej federacji dla Aleksa Kuziemskiego, to będzie 26 czerwca. Wcześniej miał być pojedynek mój i Aleksa w Katowicach ale raczej z tego nic wyjdze. Wystąpimy za to prawdopodobnie we wrześniu we Wrocławiu. Jest też gala boksu w Chojnicach i ciekawa walka pokazowa pomiędzy Aleksem Kuziemskim i Wojciechem Bartnikiem. Na jesień mamy plany na dużą galę w Białymstoku z walką o tytuł mistrza świata Kuziemskiego, a także o pas małej federacji dla Roberta Świerzbińskiego. Podsumowując myślimy o zorganizowaniu sześciu gal na terenie kraju w 2011 roku.- powiedział Dariusz Snarski.
Znany amerykański dziennikarz zajmujący się boksem Dan Rafael podał daty dwóch półfinałowych pojedynków w ramach turnieju "Super Six" w kategorii super średniej.
Pierwszy z nich - pomiędzy Andre Wardem (23-0, 13 KO) i Arthurem Abrahamem (31-2, 25 KO) odbędzie się 14 maja, a dokładnie tydzień później - 21 maja, dojdzie do potyczki Carla Frocha (27-1, 20 KO) z Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO).
Na zdjęciu jedyny dotąd niepokonany z pierwotnej szóstki pięściarz w turnieju, mistrz olimpijski z Aten, Andre Ward.
Jeśli Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) 7 maja na gali w Las Vegas pokona Shane'a Mosley'a (46-6-1, 39 KO), swój kolejny pojedynek może stoczyć w Japonii bądź w Katarze. Promotor Bob Arum zdradził, że z tych dwóch państw nadeszły bardzo intratne propozycje, a kolejna walka "Pacmana" planowana jest na październik.
Jeśli do walki dojdzie na terenie Japonii, najbardziej prawdopodobnym miejscem pojedynku będzie stadion Tokyo Dome, który może pomieścić 55 tysięcy widzów. Jest to historyczne miejsce dla fanów boksu, w 1990 właśnie w tym obiekcie po raz pierwszy przegrał legendarny Mike Tyson (50-6, 44 KO), który uległ wtedy swojemu rodakowi Jamesowi Buster Douglasowi (38-6-1, 25 KO). Pacquiao ujawnił niedawno, że ma zamiar walczyć na ringach zawodowych jeszcze trzy lata.
Drugie po Mannym Pacquiao wielkie objawienie z Filipin, Nonito Donaire (25-1, 17 KO), nie spodziewa się niczego nowego po najlepszym pięściarzu wagi koguciej, z którym zmierzy się 19 lutego. "Filipino Flash" obserwuje Fernando Montiela (44-2-2, 34 KO) od bardzo dawna i doszedł do wniosku, że mistrz WBC i WBO nie jest skomplikowanym pięściarzem i łatwo go rozszyfrować.
- Nie nauczysz starego psa nowych sztuczek. On ma bardzo silny cios, ale to nie nowość. Zawsze był silny i zawsze miał ten wspaniały lewy sierpowy. Nie spodziewam się po nim niczego nowego. Myślę, że nam jego słabość i wykorzystam tę wiedzę w ringu - powiedział Donaire.
Filipińczyk uważa, że przygotowania do walki z zawodnikiem, który przez całą karierę prezentuje jeden styl, jest prostsze od układania planu na pojedynek z nieprzewidywalnym przeciwnikiem.
- Tak mi się wydaje. Ja mogę walczyć z obydwu pozycji i rywale nigdy nie wiedzą jaki będzie mój kolejny ruch. Problem z Montielem polega na tym, że choć wiem czego się po nim spodziewać, to on wciąż jest niesamowicie silny - twierdzi Nonito.
Piotr Werner, który wspólnie z Andrzejem Wasilewskim prowadza grupę Knockout Promotions, nie wierzy że dojdzie do pojedynku naszego Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). Z rozmowy wynika, że Adamek dla Kliczki byłby niewygodnym rywalem, jak twierdzi sam Ukrainiec.
- Co pan czuje słysząc zapowiedzi walki Tomasz Adamek - Władimir Kliczko na stadionie we Wrocławiu?
Brak wiary. Nie wierzę, że do tego pojedynku dojdzie. Niedawno na spotkaniu w Cardiff siedziałem z Kliczką przy jednym stoliku i rozmawialiśmy o jego planach. Na pytanie o Adamka odpowiedział, że to jest "zając", uderza i ucieka, a on nie lubi i nie czuje potrzeby, by walczyć z kimś, kogo trzeba po ringu gonić.
- Za odpowiednie pieniądze zdanie mógł zmienić.
Najpierw musi ktoś je wyłożyć. Poza tym mam wrażenie, że wokół Adamka wykonuje się świetną robotę PR-owską, buduje zainteresowanie, łączy z wielkimi rywalami i umiejętnie zmienia tematy, gdy plany zostają tylko na papierze. Teraz może być podobnie.

Nie jest tajemnicą, że w ostatnim roku trwającej ponad 20 lat zawodowej kariery Marco Antonio Barrera (66-7, 43 KO) pragnie sięgnąć po mistrzowski pas w wadze lekkiej, by odejść jako pierwszy w historii Meksykanin z tytułami w czterech dywizjach. W wyścigu udział biorą również wielcy rywale "Mordercy o Twarzy Dziecka" - Erik Morales (51-6, 35 KO) i mający ku temu największe szanse Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO), którego eksperci póki co nie oceniają na równego dwóm wcześniej wymienionym.
Barrera, który jak żaden inny meksykański wojownik przełomu wieków, przeplatał wzloty z upadkami i zawsze powracał, gdy wróżono mu już rychły koniec, wsławił się zdobyciem mistrzowskich tytułów w kategoriach super koguciej, piórkowej i super piórkowej. Na swojej drodze spotykał największe gwiazdy tych kategorii, a w polu pokonanych zostawił m.in. wspomnianego "El Terrible", Prince'a Naseema Hameda, Mzonke Fanę, Kennedy'ego McKinneya, Rocky'ego Juareza, Pauliego Ayalę, Robbiego Pedena i Johnny'ego Tapię.
Meksykański wojownik, który wczoraj skończył 37 lat, przegrywał tylko z wielkimi pięściarzami. Wpierw dwukrotnie okazał się za słaby dla Juniora Jonesa, potem minimalnie uległ Moralesowi (za co zrewanżował się potem aż dwa razy), został zastopowany przez Manny'ego Pacquiao i, znajdując się już na równi pochyłej, po bardzo dobrej walce uległ znajdującemu się u szczytu swych możliwości Juanowi Manuelowi Marquezowi, który zresztą po drodze został przez Barrerą posłany na deski. W rewanżu z Pacquiao "Morderca o Twarzy Dziecka" nie potrafił nawiązać wyrównanej walki i został wysoko wypunktowany. Ostatnią porażkę Meksykanin zanotował w 2009 roku, kiedy wskutek rozcięcia i podliczenia punktów po pięciu rundach, przegrał z Amirem Khanem.
Barrera wróci między liny 12 lutego. Nie wiadomo jeszcze kto będzie jego przeciwnikiem, lecz mówi się, że po dwóch pojedynkach na przetarcie, Marco może stanąć przed szansą spełnienia swego marzenia, gdy dostanie szansę od mistrza WBC - Humberto Soto. "Morderca o Twarzy Dziecka" nie będzie w takim starciu faworytem, lecz zaskakiwał już przecież tyle razy...
Saul Alvarez (35-0-1, 26 KO) po obejrzeniu kaset z walk Matthew Hattona (41-4-2, 16 KO) jest pod wrażeniem jego wyszkolenia technicznego i pracy nóg, dlatego też jak mówi, nie zlekceważy go. 20-letni Meksykanin oczekuje teraz na ostateczną decyzję Brytyjczyka, czy ten podejmie się z nim walki. Jeśli Hatton odpowie pozytywnie, do ich pojedynku dojdzie 5 marca w Los Angeles.
- Wiem, że Hatton będzie bardzo groźny, on jest bardzo doświadczony. Widziałem jego walki, on wie co trzeba robić w ringu aby wygrać. Jeśli będę mógł z nim zawalczyć, będzie to dla mnie duże wyzwanie, ale również szczęście, ponieważ w takich pojedynkach można się najwięcej nauczyć - powiedział Alvarez, wschodząca gwiazda zawodowych ringów.
- On może mówić sobie co tylko chce. Ja natomiast siedzę cicho, ale zrobię co do mnie należy już w ringu - mówi Miguel Cotto (35-2, 28 KO), który 12 marca w pierwszej obronie tytułu mistrza świata federacji WBA wagi junior średniej spotka się z ekscentrycznym Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO).
- Trenuję ciężko jak chyba nigdy dotąd - odgraża się Portorykańczyk. Zapytany o możliwy rewanż z Mannym Pacquiao, Cotto odparł - Cóż, mam teraz nowego trenera. Z wiedzą, doświadczeniem i wskazówkami Emanuela Stewarda, dałbym z pewnością tym razem lepszą walkę. Jest jeszcze kilku ciekawych bokserów, a jednym z nich jest Antonio Margarito - zakończył Cotto.
Erislandy Lara (15-0, 10 KO), który w piątkową noc zanotował czwarte z rzędu zwycięstwo w pierwszej rundzie, chciałby w następnej walce zmierzyć się z innym prospektem dywizji junior średniej - Vanesem Martirosyanem (28-0, 17 KO).
- To oczywiste, że dotychczas Vanes nie zgodził się na walkę ze mną, bo jestem dla niego zbyt niebezpieczny. Cóż, ja dalej będę podążał swą drogą i zostanę mistrzem. Naszą walkę kupiłaby stacja HBO. Problem w tym, że Vanes jest zawodowcem od sześciu lat i jeszcze nie sięgnął po tytuł. Mógłbym z nim walczyć choćby jutro - zarzeka się 27-letni Kubańczyk.
Jeśli Vanes po raz kolejny odrzuci propozycję Kubańczyka, ten zapewne poczeka na zwycięzcę potyczki Alvarez-Trout, w której stawką jest wakujący pas WBA.
- Chcę być mistrzem świata. Po to tu przyjechałem i czekam na swą szansę. Gdy nadejdzie, wykorzystam ją - zapewnia Lara.