Wladimir Hriunow poinformował, że dalsza droga kariery Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) jest uzależniona od decyzji organizacji WBO. Obóz Rosjanina złożył protest do organizacji w związku z kontrowersyjnym werdyktem sędziowskim w walce z Marco Huckiem (31-1, 23 KO).
- Ostateczna decyzję WBO podejmie w przyszłym tygodniu. W zależności od tego co zarządzi federacja, podejmiemy decyzje o starcie w turnieju Super Six bądź Super Four w kategorii cruiser. Przy tej okazji chciałbym poinformować, że wciąż dostajemy listy ze wsparciem od przeróżnych ludzi, ze wszystkich stron świata, bardzo za to serdecznie dziękuję. Dzisiaj dla przykładu, przyszedł list z Indii, od 16-letniego chłopca. Przy okazji wysłał nam kasetę video ze swoją walką, z lista pytań co mam poprawić w swoim rzemiośle, aby w przyszłości stać się zawodowcem - powiedział Hriunow.
Od kilku dni mówiło się otwarcie, że jest dwóch kandydatów do spotkania z powracającym na ring po blisko dwóch latach Ronaldem "Winky" Wrightem (51-5-1, 25 KO). Osoba Giovanni Lorenzo (29-3, 21 KO) wypadła z obiegu i jak podaje witryna fighthype.com, już pewne jest, że były król kategorii junior średniej spotka się z aktualnym mistrzem Europy wagi średniej - Matthew Macklinem (28-2, 19 KO).
Do ich potyczki dojdzie 9 kwietnia podczas gali "Marquez vs Morales"
- Co sądzicie o tym, że Khan omija dużym łukiem mnie, czyli człowieka, który go pobił, a wybrał sobie lekko bijącego i nieznanego boksera? On po prostu zdaje sobie sprawę z tego, iż gdybyśmy znów się spotkali, ponownie bym go znokautował - uważa Breidis Prescott (23-2, 19 KO) komentując wybór Paula McCloskeya na najbliższego rywala Amira Khana (24-1, 17 KO) w obronie tytułu WBA kategorii junior półśredniej.
- Amir, cały czas jestem gotów by dać ci rewanż. Nie wezmę za to pieniędzy, a ty bez problemu sprzedasz taką walkę telewizji. Przestań więc przede mną uciekać i daj kibicom to, czego oni naprawdę chcą. Walcz ze mną - w ten oto sposób Prescott już po raz kolejny rzucił wyzwanie Anglikowi, którego - przypomnijmy, 28 miesięcy temu znokautował w niespełna minutę.
Mistrz WBA w wadze junior półśredniej, Amir Khan (24-1, 17 KO), planuje w ciągu najbliższych lat zawojować kolejne dwie kategorie. 24-letni Brytyjczyk powróci na ring 16 kwietnia, na M.E.N. Arena w Manchesterze jego rywalem może być ktoś z dwójki Peterson-McCloskey. Khan ma już jednak na celowniku unifikację tytułów ze zwycięzcą starcia Bradley-Alexander. Pojedynek mógłby odbyć się w lipcu. Po zdominowaniu tej dywizji, Amir chce przenieść się do kategorii półśredniej, gdzie zamierza rzucić wyzwanie samemu Floydowi Mayweatherowi Jr. (41-0, 25 KO).
Khan jest przekonany, że już teraz stać go na pokonanie Amerykanina. Jeżeli rzeczywiście dojdzie do takiego pojedynku i Brytyjczyk zdoła oszukać "Pretty Boya", jego kolejnym celem będzie zdobycie mistrzowskiego pasa w limicie 147 funtów i kilka obron z czołowymi pretendentami. Ostatnim przystankiem w planie pięściarza jest walka o tytuł w dywizji junior średniej. Khan uważa, że zrealizowanie zamiaru zajmie mu jakieś cztery lata.
- Najpierw czeka mnie kwietniowy powrót do Wielkiej Brytanii, potem unifikacja w wadze junior półśredniej, a dalej zmiana kategorii i pojedynek z Floydem Mayweatherem. Chcę być na niego w pełni gotowy, a to oznacza 12-15 miesięcy treningów i systematycznego rozwoju - ocenia pięściarz.
- Gdy pokonam już Floyda i obronię kilka razy mistrzowski pas, zabiorę się za ostatni z moich celów. Jest nim zdobycie tytułu w kategorii junior średniej i tron P4P. Potem odejdę w chwale - wyjawił podopieczny Freddiego Roacha.
Były niekwestionowany mistrz wagi średniej, Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO), który wywołał ostatnie spore zamieszanie, wygłaszając swoje tezy o wyższości czarnoskórych bokserów nad przedstawicielami innych ras, twierdzi, że Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) ma spore szanse w pojedynku z królem P4P - Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
- Nie wiem co motywuje Shane'a, ale mogę powiedzieć, że każdy ma szanse w walce z Pacquiao, więc nie można skreślać Mosleya. Tacy jak ja i on zawsze mają szanse na zwycięstwo - powiedział wczorajszy jubilat.
- Manny Pacquiao jest szybszy od Margarito i na pewno nie da się zamęczyć. Pacquiao nie ma jednak dobrej obrony, choć często zadaje tyle ciosów, że trudno go trafić. Shane Mosley ma jednak w narożniku Naazima Richardsona. Cóż, on jest też moim trenerem, więc nie będę do końca obiektywny, ale uważam, że jeśli Shane będzie go słuchał, nie przetrenuje się i nie podpali się przed walką, to może wygrać z Pacquiao - ocenił 46-letni "Kat".
Lamont Peterson (28-1-1, 14 KO) jest wciąż rozważany jako potencjalny przeciwnik mistrza WBA w kategorii junior półśredniej - Amira Khana (24-1, 17 KO). Brytyjczyk ma już zarezerwowaną datę 16 kwietnia na M.E.N. Arena w Manchesterze.
Richard Schaefer z Golden Boy Promotions donosi, że w grę wchodzą przynajmniej trzy lub cztery nazwiska, a jednym z nim wciąż jest Amerykanin. Sam Khan narzekał niedawno na bardzo wygórowane żądania finansowe "Havoca" i poinformował, że jego kwietniowym rywalem może być niepokonany Paul McCloskey (22-0, 12 KO).
- Nie ulega wątpliwości, że 16 kwietnia Khan będzie walczył w Wielkiej Brytanii. Prowadzimy rozmowy z trzeba lub czterema pięściarzami, ale nie chcę zdradzać wszystkich nazwisk - powiedział Schaefer.
- Lamont jest jednym z nich, lecz to wszystko co mogę powiedzieć. W przyszłym tygodniu będziemy wiedzieć o wiele więcej. Jesteśmy już bardzo blisko podpisania kontraktu. HBO pokaże tę walkę - zapewnia współpracownik Oscara.
Już od dłuższego czasu było wiadomo, że Joshua Clottey (35-4, 20 KO) powróci między liny po dokładnie rocznej przerwie podczas gali "Cotto vs Mayorga" - 12 marca w Las Vegas. Pięściarz z Ghany dotrzymał słowa i na stałe przenosi się do dywizji junior średniej. Dotąd nie znał jeszcze przeciwnika, z którym przyjdzie mu się zmierzyć, ale i ta informacja nie jest już tajemnicą.
Naprzeciw Clotteya w hotelu MGM Grand stanie przeciętny Calvin Green (21-5-1, 13 KO), a ich walka została zakontraktowana na dziesięć rund.
Następna obrona pasa WBA w wadze junior półśredniej Amira Khana (24-1, 17 KO) prawdopodobnie odbędzie się na mieszczącej 20 tysięcy kibiców M.E.N. Arena w Manchesterze 16 kwietnia, czyli Amir prawdopodobnie dotrzyma obietnicy i po dwóch walkach w USA teraz zawalczy w Anglii. W swojej ostatniej wypowiedzi Amir wyraził zadowolenie z tego, że będzie mógł zawalczyć na oczach swoich kibiców, a także wypowiedział się na temat chęci toczenia większej ilości pojedynków w tym roku.
- Myślę, że krótka przerwa dobrze mi zrobi, szczególnie po walce z Maidaną, w której pokazałem, że mam jaja. Ludzie to zauważyli i wiem, że liczba moich fanów się powiększa. Chcę po raz kolejny zawalczyć przed moimi kibicami w Anglii. Mam tam rzeszę fanów i miło będzie się przed nimi zaprezentować. Liczę, że po dwóch walkach w Stanach jestem jeszcze lepiej rozpoznawalny na Wyspach. Walczyłem tylko dwa razy w zeszłym roku, a to mi nie wystarcza. Chcę zawalczyć trzy razy w 2011 roku - w kwietniu, sierpniu lub wrześniu i grudniu. Chcę więcej walk i mam nadzieję, że w tym roku moje życzenie się spełni - powiedział Amir.
Parę dni temu były mistrz wagi półśredniej Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO) rzucił wyzwanie aktualnemu mistrzowi WBC Andre Berto (27-0, 21 KO), zarzucając mu przy tym, że dobiera sobie słabych przeciwników. Cintrona zirytowało to, że Berto 16 kwietnia prawdopodobnie zmierzy się z "super lekkim" Victorem Ortizem (28-2-2, 22 KO). Na odpowiedź mistrza nie trzeba było długo czekać.
- Nie mam powodu by obawiać się Cintrona. On nie zrobił nic tak wielkiego, żebym musiał się go bać. Każdy wie, że to byłaby dobra walka, jednak on tylko szczeka. Jesteśmy w tej samej stajni, ja idę do przodu, a on stoi w miejscu. Moim zdaniem, on chce, aby znów o nim mówiono, a najprościej to zrobić wyzywając ludzi do walki. Kermit dobrze wie, że nie jest w stanie ze mną konkurować. Tak jak mówię, on jest sfrustrowany tym, że ja idę do przodu, a on stoi w miejscu. Mimo wszystko, życzę mu wszystkiego dobrego - powiedział Berto.
Wilfried Sauerland i jego syn Kalle zabrali głos w sprawie dzisiejszej wagi ciężkiej, braci Kliczko oraz Tomasza Adamka (43-1, 28 KO). Oto co powiedzieli naszym przyjaciołom z allboxing.ru.
KS: Walki braci Kliczko to wielkie show, ale ze sportowego punktu widzenia ich rywale są bardzo słabi.
WS: To nie wina braci, a doboru ich przeciwników. Nie widziałem ich ostatnich pojedynków, lecz wystarczy spojrzeć na nazwiska pretendentów i wszystko robi się jasne. Przepraszam, ale ja nie wierzę w cuda.
KS: Naprawdę jest kilku pięściarzy, z którymi bracia mogliby walczyć jeśli rzeczywiście chcą udowodnić, że są wielkimi mistrzami. To inny mistrz David Haye, mistrzowie olimpijscy - Aleksander Powietkin i Odlanier Solis, a także Nikołaj Wałujew, który jako jedyny ma lepsze warunki fizyczne od nich.
WS: Tomasz Adamek również jest niezły, lecz tu różnica w warunkach będzie zbyt duża na korzyść Kliczków. Jedno za to jest pewne - kiedy jeden i drugi Kliczko skończą karierę, waga ciężka powróci do normalności i będziemy mieli okazję zobaczyć w końcu ciekawe pojedynki. Solis ma na przykład wielki potencjał i jest najlepszym bokserem z jakim Witalij zmierzył się od kilku lat, natomiast w jego przypadku istotne będzie to, jak poważnie podejdzie do przygotowań.
KS: Ze sportowego punktu widzenia walka Władimira Kliczki z Dereckiem Chisorą to nieporozumienie. Haye natomiast zgodził się na wszystko.
WS: Okres od 30 kwietnia do 2 lipca to czas zaledwie dziewięciu tygodni, a to za mało czasu na stoczenie dwóch pojedynków. Jeśli spojrzycie na rekord Władimira, to on nigdy nie walczył w tak krótkim odstępie czasu. Nie można planować dwóch tak dużych przedsięwzięć w telewizji, ponieważ istnieje ryzyko kontuzji. David Haye zrobił wszystko by doszło do tej potyczki. Był nawet gotowy przyjechać walczyć do Niemiec. Możecie myśleć co chcecie, ale Władimir tak naprawdę nie chce spotkać się z Haye'em - zakończył jeden z największych promotorów świata, Wilfried Sauerland
Słynny trener wielu mistrzów świata - Emanuel Steward uważa, że jego podopieczny, mistrz świata wagi junior średniej federacji WBA Miguel Cotto (35-2, 28 KO), będzie musiał na początku bardzo uważać w starciu z Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO), bo jego przeciwnik będzie cięższy. Do ich pojedynku dojdzie 12 marca na gali w Las Vegas, tam również zobaczymy walkę Pawła Wolaka (28-1, 18 KO) z Yuri Foremanem (28-1, 8 KO).
- Miguel przybył na Florydę tak jak tego oczekiwałem, w idealnej wadze, nie za ciężki i nie za lekki. Gdy rozpoczynamy treningi, Cotto szybko straci na wadze. Nie chcę aby tym razem stracił ją za szybko, dobrze by było, gdyby w dniu ważenia miał nie mniej niż 150 funtów - powiedział Emanuel Steward o swoim podopiecznym, który 12 marca wystąpi w kategorii do 154 funtów.
- Mayorga jest twardy, ma mocny cios i będzie bardzo niebezpieczny w pierwszych rundach. Na Cotto spadną mocne ciosy, bite z różnych płaszczyzn. Dodatkowo Mayorga po ważeniu szybko przebiera na wadze, dzień później może mieć nawet 170 funtów. Musimy na niego uważać, wyjść do walki skoncentrowani. Cotto jest jednak profesjonalistą, bardzo doświadczony pięściarzem, da więc sobie radę - zakreślił zagrożenia słynny trener.
...należy życzyć wielkiemu mistrzowi przejścia na zasłużoną emeryturę. Roy Jones Jr. kończy dziś 42 lata, lecz mimo coraz częstszych wpadek ani myśli o zawieszeniu rękawic na kołku. Najlepszy pięściarz P4P przełomu wieków planuje powrót między liny i walki z czołowymi zawodnikami kategorii junior ciężkiej lub ciężkiej.
Mówi się, że niemiecki promotor Wilfried Saurland może zaprosić legendę do udziału w organizowanym przez siebie turnieju w limicie 200 funtów. Jeśli nawet okaże się to nieprawdą, Roy nie wyniósł żadnej lekcji z nieudanego wypadu do Australii i wciąż jest przekonany, że może boksować jak równy z równym ze znacznie większymi od niego rywalami, takimi jak choćby Adamek, Haye, a nawet bracia Kliczko.
Nie ulega wątpliwości, że Jones kocha boks i walczy nie dla pieniędzy, lecz dla siebie. Jego przerost ambicji może niestety skończyć się tragicznie, czego nie chcą miliony kibiców na całym świecie. Roy, uważany przez wielu za największy talent w historii tej dyscypliny, powoli rozmienia swą sławę na drobne i choć nie umniejsza to w żaden sposób jego wcześniejszym dokonaniom, to czy nie lepiej zostałby zapamiętany, odchodząc w blasku chwały, jak chociażby Lennox Lewis czy Joe Calzaghe?
- Pamiętam Asikainena jeszcze z czasów amatorskich - mówił podczas pierwszej konferencji prasowej Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO), który już 4 marca w Helsinkach skrzyżuje rękawice z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza Europy kategorii super średniej.
- Asikainen posiada bardzo dobre podstawy i jest nieźle wyszkolony. Oglądałem większość jego zawodowych występów i jestem przekonany, że czeka mnie twardy bój - dopowiedział popularny "Wilk".
Fin również wyrażał się z szacunkiem o Polaku - Spotkam się z naprawdę dobrym zawodnikiem. Polscy bokserzy zawsze są groźni i to również będzie ciężka walka. Dlatego właśnie przygotowuję się na pełen dystans dwunastu rund. Obóz przebiega bez zarzutów, a ja jestem w dobrej formie - odpowiedział Asikainen, który w przeszłości zasiadal już na tronie mistrza Europy, ale w dywizji średniej.
Mistrz federacji WBA w wadze ciężkiej, David Haye (25-1, 23 KO), zmuszony jest poczekać na decyzję Komisji, która wkrótce orzeknie czy obowiązkowy pretedent Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO) może walczyć na terenie Wielkiej Brytanii.
W 2007 roku testy wykazały, że pochodzący z Uzbekistanu pięściarz jest nosicielem wirusa żółtaczki typu B. W 2009 roku właśnie z tego powodu nie doszło do rewanżowej walki Czagajewa z Nikołajem Wałujewem.
- Wciąż czekamy na wyniki badań. Gdy je otrzymamy, komisja lekarska zadecyduje czy Rusłan może u nas boksować. W przeszłości odmawialiśmy pięściarzom z żółtaczką typu B - powiedział Robert Smith z British Boxing Board of Control.
Niezwykle prężna niegdyś grupa Universum, której w ostatnich miesiącach delikatnie mówiąc nie wiedzie się zbyt dobrze, zamyka swój słynny gym w Hamburgu. Przez obiekt przy ulicy Walddoerferstrasse przewinęło się wielu mistrzów świata.
- Ostatnimi czasy zbyt wielu naszych pięściarzy przegrywa swoje walki. Musimy stworzyć atletom bardziej profesjonalne warunki do ćwiczeń - powiedział szef stajni, Klaus Peter Kohl.
- Nasze serca krwawią, ale przebudowa obiektu nie wchodzi w grę, bo byłaby zdecydowanie zbyt droga. Zastanawiamy się nad kilkoma rozwiązaniami i wkrótce podejmiemy decyzję - zapewnia Kohl.
Były mistrz dywizji koguciej i super koguciej Rafael Marquez (39-6, 35 KO) planuje powrócić już w marcu w pojedynku z słabszym przeciwnikiem, a następnie latem chce znów walczyć o najwyższe laury. Rafael wraz z swym promotorem mają na celowniku trzy nazwiska - mistrza WBO wagi piórkowej Juana Manuela Lopeza (30-0, 27 KO), z którym poniósł ostatnią porażkę, mistrza WBA i IBF w tej samej dywizji Yuriorkisa Gamboę (19-0, 15 KO) oraz mistrza WBC wagi super koguciej, który może przenieść się kategorię wyżej Tashiaki Nishiokę (37-4-3, 23 KO).
Marquez powrócił już do lekkich treningów, po tym jak w walce z Lopezem nabawił się kontuzji barku. Na ogłoszenie konkretnej daty powrotu musimy jednak poczekać, bo Marquez musi uzyskać oświadczenie od specjalisty o pełnej zdolności do walki w ringu po kontuzji.
Tym ciosem Peter Manfredo Jr. (37-6, 20 KO) przełamał Daniela Edouarda (23-4-2, 14 KO) w końcówce czwartej rundy. Haitańczyk nie pozbierał się już do końca walki i dał się kompletnie zdominować "Dumie Providence", któremu sędziowie przyznali jednogłośne zwycięstwo (97-92, 98-91 i 98-91).
Były mistrz wagi średniej, Arthur Abraham (31-2, 25 KO), powróci między liny 12 lutego. Rywalem Ormianina z niemieckim paszportem będzie 36-letni Węgier Stjepan Bozic (24-4, 15 KO). Walka z łatwiejszym przeciwnikiem ma przywrócić "Królowi Arturowi" wiarę we własne możliwości przed przystąpieniem do półfinałowej potyczki turnieju Super Six, gdzie Abraham skrzyżuje rękawice z głównym faworytem imprezy - Andre Wardem (23-0, 13 KO).
Po dwóch porażkach z rzędu, wpierw z rąk Andre Dirrella, a następnie Carla Frocha, Abraham nagle zdaje się być najsłabszym ogniwem w całej stawce. Z perspektywy czasu zadziwiające wydaje się, że po zwycięstwie nad Jermainem Taylorem (brutalny nokaut w październiku 2009 roku), znaczna część ekspertów przewidywała, że "Król Artur" zwycięży w turnieju Super Six, miażdżąc po drodze wszystkich przeciwników.
Łukasz Maszczyk (Incheon Red Wings) przegrał na punkty z Kanatą Abutalipowem, a jego Południowokoreański zespół w 6. kolejce ligi WSB uległ w Kazachstanie drużynie Astana Arlans 0:5. Była to trzecia porażka Polaka w lidze zawodowej, na trzy stoczone.
26-letni Maszczyk (54 kg) jest jedynym polskim pięściarzem w nowych rozgrywkach bokserskich dla amatorów. Na razie Polakowi nie idzie za dobrze, ale doświadczenia które tam zbiera, nie pójdą na marne.