Ktoś kiedyś powiedział o nim, że wygląda jak Irlandczyk, zachowuje się jak Amerykanin, a walczy jak Meksykanin. Nietypowa, jak na kraj w którym się urodził, uroda sprawiała, że Saul Alvarez (35-0-1, 26 KO) od zawsze rzucał się w oczy. To co wyróżniało go wśród setek czarnowłosych chłopców o oliwkowej skórze, to niezwykle jasna karnacja, piegi i ogniście czerwone włosy. Dzięki tej dość nietypowej jak na Latynosa urodzie, którą nawiasem mówiąc zawdzięcza swojej mamie, gdy skończył 13 lat zaczęto go nazywać ‘El Canelo’, czyli cynamon.
Mimo iż ten młody chłopak ma dopiero 20 lat, już teraz wielu porównuje go do takich gwiazd jak Julio Cesar Chavez (107-6-2, 86 KO), czy Marco Antonio Barrera (66-7, 43 KO). W 2010 roku zrobiło się o nim głośno gdy znokautował twardego jak skała Argentyńczyka Carlosa Baldomira (46-13-6, 14 KO), a następnie gładko wypunktował doświadczonego Lovemore N’dou (48-12-2, 31 KO). Jego ekscytujący styl walki, ciąg na przeciwnika i mordercze ciosy w tułów zyskały mu tysiące fanów i sławę, a o jego wielkim talencie gorąco wszystkich zapewnia jego promotor Oscar De La Hoya (39-6, 30 KO).
- Zarówno ja, jak i cały mój sztab, jesteśmy głęboko przekonani o tym, że ‘Cynamon’ będzie kolejnym meksykańskim bohaterem pokroju takich legend jak chociażby Julio Cesar Chavez. Już teraz jest niezwykle popularny w Meksyku, jego ostatnią walkę obejrzały miliony. On jest tam postrzegany jak gwiazda rocka.
Prywatnie Alvarez jest zaręczony z Marisol Gonzales, byłą mis Meksyku, aktorką i reporterką sportową, a także ma córeczkę z wcześniejszego nieudanego związku. Jako dziecko uwielbiał jeździć konno i wychowywał się na farmie. Aktualnie jego rodzice prowadzą trzy lodziarnie w Guadalajarze. Ciekawostką jest to, że oprócz niego zawodowo boksuje również 6 jego braci, z których jeden Rigoberto (26-2, 19 KO) jest aktualnym mistrzem świata WBA Interim w kategorii lekko średniej. Oczywiście wszyscy bracia są tak jak ojciec czarnowłosi. Geny rudowłosej matki przeszły tylko na Saula. Być może ogromny pięściarski talent również.
Miejsce kwietniowej walki Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) wciąż nie jest pewne. Początkowa walka była planowana w Katowicach, potem zapowiedziano powrót do Newark, a teraz wciąż jest opcja walki w Katowicach, na którą polscy kibice bardzo się nastawili.
Ostateczne decyzje zapadną dopiero po podpisaniu kontraktu na walkę z mistrzem świata IBF, WBO i IBO wagi ciężkiej, Władimirem Kliczko. Ta walka jest najważniejszym celem naszego "Górala", dlatego dopiero po wyklarowaniu się sytuacji z tym pojedynkiem, dopasowana zostanie do niego walka kwietniowa.
Wieloletni dominator królewskiej kategorii, Larry Holmes, miał tego pecha, że objął we władanie dywizję, którą właśnie opuszczał niezwykle charyzmatyczny Muhammad Ali. "The Easton Assassin" nigdy nie został ulubieńcem tlumów, a na pewno nie w takiej mierze, jak wspomniany "The Greatest". Holmes ostatecznie zawiesił rękawice na kołku w 2002 roku - na kilka miesięcy przed 53. urodzinami. Dziś uznaje się go za jednego z największych pięściarzy wszechczasów, a jego lewy prosty uważany jest za znacznie lepszy od tego, którym dysponuje Władimir Kliczko.
Holmes jest przekonany, że najbardziej popularny amerykański bokser, Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), nie będzie tak mile wspominany po zakończeniu kariery.
- Nie sądzę, by tak miało się stać. Ten koleś jest strasznym dupkiem. Nie wiem co tak naprawdę jest jego problemem, ale on chyba nie zdaje sobie sprawy z tego jak jest odbierany. Cały czas chwali się pieniędzmi w czasach, gdy nie minął jeszcze wielki kryzys ekonomiczny. Ludzie nie mogą znaleźć pracy, a on pokazuje się z plikami banknotów i pozuje do zdjęć - powiedział champion.
Holmes uważa, że "Money" mógłby osiągnąć ten status, co przed laty Sugar Ray Leonard, lecz nie jest to możliwe przy jego obecnym zachowaniu.
- Czy mógłby być tak popularny jak Sugar Ray Leonard? Tak, bez wątpienia. Musiałby jednak być innym człowiekiem, a jest zadufanym w sobie dupkiem. Obraża ludzi, gra złego chłopaka. Mówi: "ta dziwka, tamta dziwka". Nie pozwalam nikomu mówić tak przy mnie - oświadczył "Morderca z Easton".
Były mistrz świata Jorge Arce (56-6-2, 43 KO) nie daje o sobie zapomnieć, ostatnią walkę stoczył 18 grudnia, a już planuje następną. Szef Top Rank Bob Arum potwierdza, iż Arce stoczy swoją kolejną walkę w MGM Grand w Las Vegas 7 maja, gdzie walką wieczoru będzie starcie Pacquiao-Mosley.
Arce szykuje się do zdobycia pasa mistrza świata, należącego obecnie do Wilfredo Vazqueza Jr (20-0, 17 KO). Dla niepokonanego 26-letniego Portorykańczyka, będzie to już trzecia obrona mistrzostwa świata WBO, w kategorii super koguciej.
7 stycznia, po długiej walce z nowotworem, odszedł od nas znakomity trener i wychowawca, Robert Kopytek. Matka, Siostry oraz Rodzina Roberta, poprosiły nas o umieszczenie w serwisie podziękowań dla wszystkich, którzy przez te trudne miesiące wspierali ich w tym trudnym pojedynku.
PODZIĘKOWANIA OD MATKI, SIÓSTR I RODZINY >>
Ten wspaniały człowiek trenował m.in takich pięściarzy jak Proksa, Młodziński, Hajduk, Szumilas, Skalny, Kołacz, Gajęcki, Klóska, Wróbel i Nowatkowski. Grzegorz Proksa i Kamil Młodziński przeszli na zawodowstwo.
Antonio Tarver (28-6, 19 KO), były mistrz wagi półciężkiej, który po czterdziestce postanowił spróbować sił w królewskiej kategorii, rzuca wyzwanie mistrzowi WBA - Davidowi Haye (25-1, 23 KO). "Magic Man" przekazał Brytyjczykowi osobistą wiadomość, w której namawia "Hayemakera" na walkę w kwietniu.
- Davidzie Haye, tu Antonio Tarver. Wiem, że masz trochę czasu, bo twoja walka z Kliczko się opóźnia. Może w kwietniu przyjedziesz do Stanów i zmierzysz się ze mną? To największy pojedynek jaki możesz zrobić bez Kliczko - zapewnia Tarver.
Pogromca Roya Jonesa uważa, że Haye będzie mu znakomicie pasował. Tarver jest przekonany, że jego umiejętności będą zaporą nie do przejścią dla brytyjskiego championa. Swą pierwszą walkę w kategorii ciężkiej 42-letni Amerykanin stoczył w październiku ubiegłego roku. Wówczas Tarver wypunktował bardzo przeciętnego Nagy Aguilerę na dystansie dziesięciu rund, lecz zaprezentował się bardzo kiepsko. Tarver wniósł wtedy na wagę 221 funtów (nieco ponad 100 kg) i jego sylwetka daleka była od wysportowanej, a Haye przed swym ostatnim występem zanotował 210,5 funta (95, 5 kg), jak zwykle prezentując się bardzo okazale.
- On jest podatny na ciosy, a ja zdemaskuję wszystkie jego słabości. Nie mówię, że to będzie świetna walka, ale jestem pewien, że moje umiejętności sprawią mu ogromne problemy - zakończył Tarver.
Jak informowaliśmy wcześniej, były mistrz wagi półciężkiej - Antonio Tarver (28-6, 19 KO), który obecnie próbuje sił w królewskiej kategorii, wyraził chęć stoczenia walki z brytyjskim championem federacji WBA.
TARVER RZUCA WYZWANIE 'HAYEMAKEROWI' >>
David Haye (25-1, 23 KO) podziękował za propozycję, lecz bez wahania odmówił, tłumacząc, że w pierwszej kolejności musi zmierzyć się ze swym obowiązkowym pretendentem - Rusłanem Czagajewem (27-1-1, 17 KO).
- Dzięki za ofertę, ale najpierw muszę znokautować obowiązkowego pretendenta między majem a czerwcem. Potem przyjdzie czas na unifikacje lub dobrowolną obronę. Tymczasem rób swoje - powiedział Brytyjczyk.
Rywalizujący ze sobą od lat, dwaj wielcy promotorzy Bob Arum i Don King, po raz pierwszy od pięciu lat zrobią coś wspólnie. W przyszłym tygodniu spotkają się obaj na konferencji prasowej, aby promować galę i walkę Miguela Angela Cotto (35-2, 28 KO), który walczy w barwach Top Rank, oraz Ricardo Mayorgi (29-7, 23 KO), który jest pięściarzem Don King Promotions.
Na tejże gali, która będzie transmitowana w systemie Showtime Pey-Per-View, zobaczymy też naszego "Wściekłego Byka" Pawła Wolaka (28-1, 18 KO) z Yuri Foremanem (28-1, 8 KO).
Do walki Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) z Władimiriem Kliczko (55-3, 49 KO) pozostało sporo czasu, wciąż czekamy na ostateczne podpisanie kontraktu na tę elektryzująca walkę. Tymczasem w prasie trwają spekulacje, czy do walki dojdzie w polskim Wrocławiu.
Dan Ambrose z portalu boxingnews24.com zasugerował, że stacja HBO, która zamierza przejąć pieczę nad polsko-ukraińską rywalizacją, będzie za wszelka cenę dążyła, aby doszło do niej w USA. Dzisiaj w wywiadzie dla eastsideboxing.com, słynny trener mistrza świata Emanuel Steward zasiał kolejne ziarno niepewności.
- Rozmawiałem z Władimirem o walce z Adamkiem, powiedział mi wtedy "Emanuel, nie wierz we wszystko co pisze prasa", dlatego też nie będę nawet komentował doniesień, że ta walka ma się odbyć w Polsce. Co chwile ktoś mnie pytał o walkę z Davidem Haye'em, a za 48 godzin urywał mi się telefon z pytaniami o walkę z Adamkiem. Naprawdę nie wiem co się dzieje. Trudno mi sobie dzisiaj wyobrazić walkę w Polsce. Nie wiem, może pojawiły się jakieś ogromne pieniądze, które spowodują, że walka odbędzie się we Wrocławiu, ale nic o tym nie wiem - powiedział słynny trener.
- Myślę, że Adamek gabarytami nie pasuje do dzisiejszych mistrzów świata wagi ciężkiej. Za to jego wola walki, kondycja, determinacja, oraz zdolność uczenia się i adaptacji są zdumiewające. Bardzo zaskoczył mnie podczas walki z Chrisem Arreolą, gdzie pokazał, że wciąż potrafi się uczyć. Dopasował idealnie swój styl boksowania do przeciwnika. Takiego rywala jak Adamek, za nic w świecie nie można lekceważyć. Mimo wszystko nie wydaje mi się, aby dał radę pokonać Władimira, ze względu na jego rozmiar, siłę, zasięg i doświadczenie. Kliczko walcząc z Adamkiem, spotka się jednak z ogromną wolą walki i siłą charakteru, czyli z czymś, czego nie doświadczył walcząc swoje ostatnie pojedynki - komplementował "Górala" Emanuel Steward.
Były mistrz WBA w wadze junior średniej, Yuri Foreman (28-1, 8 KO), potwierdził w rozmowie z BOKSER.ORG, że jego pojedynek z Pawłem Wolakiem (28-1, 18 KO) jest niemal pewny. Obie strony zaakceptowały warunki pojedynku, teraz czekają tylko na dopracowanie ostatecznego kontraktu przez prawników oraz podpisy zainteresowanych.
Walka odbędzie się 12 marca w Las Vegas, transmitowana będzie w systemie Pay-Per-View. W pojedynku wieczoru wystąpi Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO), który w czerwcu ubiegłego roku odebrał Foremanowi mistrzowski pas. Od tamtego czasu żaden z nich nie walczył. Rywalem Portorykańczyka będzie kompletnie nieprzewidywalny Ricardo Mayorga (29-7, 23 KO).
Dereck Chisora (14-0, 9 KO), który 30 kwietnia zmierzy się z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), jest bardzo zmotywowany i pewny swoich szans w starciu z mistrzem świata.
- Zacznę od razu. Możesz jeszcze parkować swój samochód przed stadionem i stracić nokaut w pierwszej rundzie. Nie mogę się doczekać naszego spotkania w ringu, zdominuję go od początku i stłamszę. On ma tak wiele słabych stron, wykorzystam to. Nie ma znaczenia moje małe doświadczenie, walczył bym z nim nawet gdyby to był mój zawodowy debiut - zapowiedział niepokorny Brytyjczyk.
Mistrz WBC kategorii junior półśredniej, Devon Alexander (21-0, 13 KO), nie widzi nic szczególnego w championie federacji WBA - Amirze Khanie (24-1, 17 KO).
23-letni Amerykanin 29 stycznia zmierzy się z posiadaczem pasa WBO - Timothy Bradleyem (26-0, 11 KO). Dotychczas wydawało się, że zwycięzca tej potyczki w następnej walce skrzyżuje rękawice właśnie z Khanem, lecz Alexander nie uważa tego za konieczne.
- Khan jest niezły. Nie ma w nim niczego szczególnego. Ludzie na siłę robią z niego gwiazdę. Zwycięzca naszego pojedynku wcale nie musi z nim walczyć - powiedział Devon.
"Aleksander Wielki" wolałby zmierzyć się z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO), który zamierza wkrótce na stałe przenieść się do dywizji junior półśredniej.
- Ten z nas, który zwycięży 29 stycznia, będzie numerem jeden w limicie 140 funtów. Potyczka z Marquezem jest ciekawsza od walki z Khanem. Amir nie jest żyłą złota. Mnie kochają w St. Louis, a jego w Wielkiej Brytanii. Myślę, że nie ma się co rozwodzić nad pojedynkiem z Khanem - oświadczył Alexander.
O takiej możliwości mowiło się w kuluarach już od dawna, a dziś ta informacja zostala oficjalnie potwierdzona. Próbujący odbudować się po dwóch porażkach Arthur Abraham (31-2, 25 KO) przed pojedynkiem w półfinale turnieju "Super Six" z Andre Wardem stoczy wcześniej walkę na przetarcie.
Były mistrz wagi średniej powróci między liny z nieznanym jeszcze rywalem 12 lutego podczas gali w Muelheim, gdzie Yoan Pablo Hernandez spróbuje odebrac Francuzowi Hereliusowi tymczasowy tytuł federacji WBA kategorii cruiser. Jedyne co poza datą Abraham wie, to że stoczy potyczkę zakontraktowaną na dziesięć rund.
Prezentując wyniki Plebiscytu BOKSER.ORG 2010, na wstępie należą się Wam przeprosiny, że ich publikacja zajęła nam tak dużo czasu. Wszystko spowodowała ogromna liczba głosów, a taka duża "próba" spokojnie wystarczyłaby do przeprowadzania ogólnopolskiego badania poparcia dla partii politycznych. Głosowanie odbyło się drogą e-mailową, ale w przyszłym roku postaramy się zautomatyzować proces oddawania głosów.
Wasze głosy zbieraliśmy przez okres trzech tygodni, do końca roku 2010. Aby nie przedłużać, zapraszamy do zapoznania się z wynikami, które znajdziecie w rozwinięciu.
WYNIKI PLEBISCYTU BOKSER.ORG 2010 >>
Wraz z rozstrzygnięciem plebiscytu, dokonaliśmy wśród głosujących losowania 5 wartościowych nagród. Nagrodę główną, którą jest "Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2009" z autografami: Juana Manuela Lopeza, Marco Antonio Barrerry, Miguela Angela Cotto, Freddiego Roacha i Pawła Wolaka, a do tego oryginalne karty punktowe z walki Wolaka z Pinzonem, wylosował rogal. Druga nagroda trafi do Tsuruga, a jest nią folder reklamowy walki Adamek-Maddalone z atrakcyjnymi zdjęciami i autografami Rogera Bloodwortha, Tomasza Adamka, Vinny Maddalone, Pawła Wolaka, Przemka Majewskiego i Kathy Duvy. Trzecim zwycięzcą losowania został yacekp1, na jego ręce przekażemy koszulkę Tomasza Adamka. Czwarta nagroda w postaci oryginalnego plakatu walki Adamek-Maddalone z autografami obydwu pięściarzy, trafi do legionistka. Ostatnią, piątą nagrodę wylosował am26 , a będzie nią oryginalny program z walki Adamek-Maddalone z autografem najlepszego polskiego pięściarza. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy, prosimy też o podanie pełnego adresu do wysyłki, wraz z numerem telefonu, na adres redakcja@bokser.org.
Rigoberto Garibaldi, szkoleniowiec Ricardo Mayorgi (29-7, 23 KO), jest przekonany, że jego podopieczny może pokonać Miguela Cotto (35-2, 28 KO), z którym zmierzy się 12 marca na MGM Grand w Las Vegas. Niezbędnym warunkiem jest jednak poświęcenie treningom, a z tym u Nikaraguańczyka w przeszłości bywało różnie.
- Ricardo może pokonać Cotto, jeżeli cały obóz przygotowawczy przepracuje tak jak początek. Zwycięstwo jest mu potrzebne. Bez niego nie wróci do ścisłej czołówki - uważa Garibaldi.
Cotto wyznał niedawno, że zamierza całkowicie zlekceważyć wszystko to, co powie i zrobi Mayorga. Nie wierzy w to trener Nikaraguańczyka, który jest absolutnie przekonany, że "El Matador" zdoła wyprowadzić Portorykańczyka z równowagi.
- Mayorga dużo gada i wciągnie w to Cotto. On przez cały czas będzie podgrzewał atmosferę - aż do dnia walki. Ricardo to twardziel i zna swój zawód - twierdzi szkoleniowiec.
Były wieloletni dominator kategorii średniej, a obecnie czołowy półciężki, Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO), po raz kolejny przedstawił swą tezę, jakoby czarni atleci mieli lepsze fizyczne predyspozycje do uprawiania sportu.
"Kat", który za dwa dni obchodzić będzie swoje 46. urodziny i przez całą karierę z dumą powtarzał "I'll never let the one boy beat me", niedawno przedstawił swoją teorię na temat sukcesu króla P4P - Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Hopkins uważa, że Filipińczyk utrzymuje się na szczycie, bo unika starć z czarnoskórymi przeciwnikami.
Tym razem Bernard głosi, że jest przedstawicielem jedynej rasy, która została obdarzona tak wspaniałymi predyspozycjami do uprawiania sportu.
- My rodzimy się tak wysportowani. Nie wszyscy, lecz większość, bo widziałem też takich Afro-Amerykanów, którzy nie potrafili wiązać sobie butów. Jesse Owens był lepszy od Niemców. Zaznaczyliśmy swoje miejsce w historii. To jest w naszym DNA, u zdecydowanej większości z nas. To żadna tajemnica, że jesteśmy zbudowani inaczej. To nie tajemnica, że potrafimy robić rzeczy, nad którymi inne rasy muszą pracować dłużej. Ta teoria nie została wymyślona przeze mnie, czy też napisana w książce dwa dni temu. To genetyka - oświadczył Hopkins.
Tymczasowy mistrz świata organizacji WBA wagi junior ciężkiej Steve Herelius (21-1-1, 12 KO) zawalczy nie z Pawłem Kołodziejem (27-0, 16 KO), jak zapowiadał jeszcze niedawno szef Knockout Promotions Andrzej Wasilewski, a z obowiązkowym pretendentem Yoanem Pablo Hernandezem (23-1, 12 KO). Do mistrzowskiej walki dojdzie 12 lutego w Mulheim.
Początkowo grupa Knockout Promotions informowała, że Kołodziej miał walczyć na gali Krzysztofa Włodarczyka 2 kwietnia. Potem to starcie planowano na wcześniejszy termin, w marcu. Jeszcze wczoraj w mediach pojawiała się informacja, że do odpisania kontraktów na pojedynek Kołodziej-Herelius brakuje tylko zamknięcia budżetu potrzebnego do zorganizowania tej dużej imprezy. Niestety szansa walki o mistrzostwo świata ominęło Polaka.
Reprezentująca interesy mistrza Europy wagi ciężkiej firma Universum, poinformowała przedstawicieli EBU, Brytyjską Komisję Bokserską i samego Alberta Sosnowskiego (46-3-1, 28 KO) o możliwym terminie walki o mistrzostwo Europy. Przyciśnięci do muru przez EBU promotorzy Aleksandra Dimitrenki (30-1, 20 KO) napisali maila, w którym podali datę 19 marca jako możliwą datę walki.
Marcowy termin wydaje się być odległym dla obozu Sosnowskiego, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że dla Dimitrenki marcowy termin oznacza prawie ośmiomiesięczną absencję w ringu. Przypomnijmy, że pierwotnie do walki Alberta z Aleksandrem miało dojść czwartego grudnia, jednak Niemiec niespodziewanie zasłabł i pojedynek odwołano.
- Steward jest tylko trenerem, dlatego nie wszystko musi wiedzieć. Ziggi Rozalski prowadzi rozmowy z doradcą Kliczki Shellym Finkelem i Berndem Boente z grupy K2 Promotions i zapewnia mnie, że wszystko jest w porządku - stwierdził Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) w odpowiedzi na ostatni komentarz Emanuela Stewarta, który nie wyobraża sobie walki Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) w Polsce.
STEWART: NIE WYOBRAŻAM SOBIE WALKI W POLSCE >>
- Kibice w Polsce dwukrotnie w najbliższych miesiącach obejrzą moje walki na żywo. Oczywiście, w kwietniu będzie to przeciwnik mniej wymagający, średniej klasy, bo przecież nie mogę rywalizować z kimś z absolutnego topu przed konfrontacją z Kliczką - powiedział "Góral" i tym samym potwierdził wcześniejsze doniesienia, że walka w Katowicach w kwietniu, dojdzie jednak do skutku.
33-letni Adam Jaco (9-3-1, 4 KO) będzie rywalem aktualnego młodzieżowego mistrza świata WBC Andrzeja Fonfary (15-2, 6 KO) na gali 28 stycznia w Chicago. Będzie to 6 kolejna walka Polaka w UIC Pavilion, w Wietrznym Mieście. Pojedynek zakontraktowano na 8 rund.
Andrzej w swej ostatniej walce efektowne i błyskawicznie rozprawił się z silnym Anthonym Doughty (9-2, 8 KO). Pojedynek trwał zaledwie 23 sekundy i zakończył się brutalnym nokautem. Doughty rozpoczął z wigorem, lecz nim zdążył przeprowadzić składną akcję, znalazł się na deskach po kombinacji lewy-prawy.
Na początku grudnia Oliver McCall (55-10, 37 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Fresa Oquendo (32-7, 21 KO), choć zdaniem niektórych to właśnie Portorykańczyk bardziej zasłużył sobie na wygraną. Wszystko wskazuje jednak na to, że obaj panowie spotkają się ponownie w ringu 11 marca w Memphis, gdzie w głównej walce wieczory wystąpi legendarny Roy Jones Jr (54-7, 40 KO).
- Negocjujemy z obozem McCalla w sprawie zorganizowania rewanżu i miejmy nadzieję, że dojdzie do niego wlaśnie tego dnia. tym razem znokautuję go - odgraża się Oquendo.
Mistrz WBA i WBO w wadze lekkiej, Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO), chce 9 kwietnia zmierzyć się z Erikiem Moralesem (51-6, 35 KO), lecz nie zrobi tego, jeśli oferta, jaką złoży mu Golden Boy Promotions, go nie zadowoli.
20 stycznia "Dinamita" spotka się z Oscarem De La Hoyą, który przedstawi mu gotowy kontrakt. Jeżeli Meksykanin uzna zawartą w nim kwotę za satysfakcjonującą, pojedynek będzie zatwierdzony jeszcze tego samego dnia.
W swych wspaniałych karierach zarówno Marquez, jak i Morales mierzyli się z takimi tuzami jak Manny Pacquiao i Marco Antonio Barrera. Jedynym wielkim pojedynkiem jaki nigdy nie odbył się w tej konfiguracji jest starcie "Dinamity" z "El Terrible".
- To dobry moment, żeby zakończyć tamtą erę, jednak z drugiej strony chciałbym zapisać się w historii jako pierwszy meksykański mistrz czterech dywizji - wyznał 37-letni Marquez. - Wszystko zależy od tej oferty. Jeżeli będę miał zagwarantowane odpowiednie pieniądze, zmierzę się z Moralesem. Tylko to mnie powstrzymuje. Mam nadzieję, że propozycja Golden Boy będzie dobra.
Kaizer Mabuza (23-6-3, 14 KO) przyjął ofertę Main Events i 5 marca zaboksuje z Zabem Judah (40-6, 27 KO) o wakujący pas IBF w kategorii junior półśredniej. Pojedynek odbędzie się w Prudential Center w Newark.
Po tym jak grupa promocyjna Main Events wygrała przetarg przy zadziwiająco niskiej kwocie, pojawiły się wątpliwości czy 31-letni Mabuza zechce wyjść do ringu z "Super" Zabem. Branko Milenkovic, promotor pochodzącego z RPA pięściarza, zdecydowanie przebił ofertę Main Events, lecz został zdyskwalifikowany za przesłanie zgłoszenia drogą mailową.
W swej ostatnie walce Mabuza nieoczekiwanie rozbił Kendalla Holta, który zdecydował się zostać w narożniku po gongu kończącym szóstą rundę. Z kolei Judah w dość kontrowersyjnych okolicznościach pokonał Lucasa Matthysse. Po dwunastu rundach, w których zdaniem większości nieco lepiej prezentował się Argentyńczyk, dwóch z trzech sędziów opowiedziało się za Amerykaninem (114-113, 114-113 i 113-114). Dodatkowo w dziesiatej rundzie Zab znalazł się na deskach i w ostatnich minutach nokaut cały czas wisiał w powietrzu.
Notowany w ścisłej czołówce P4P Sergio Gabriel Martinez (46-2-2, 25 KO), do którego należy pas WBC w kategorii średniej, 12 marca w Foxwoods Resort Casino w Mashantucket (Connecticut) zmierzy się z mistrzem WBO niższej dywizji - Sergiejem Dzinzirukiem (37-0, 23 KO).
34-letni Ukrainiec rozpoczął przygotowania w Kijowie, lecz wkrótce wybierze się do Stanów, gdzie wpierw podpisze kontrakt, a następnie przez kilka tygodni będzie trenował przed najtrudniejszym pojedynkiem w zawodowej karierze.
- Przez pierwszy miesiąc będę pracował nad przygotowaniem fizycznym, a w drugim rozpoczną się sesje sparingowe. Niezależnie od tego co mówi Martinez, myślę, że on mnie lekceważy. Mam nadzieję, że po walce zmieni zdanie. Zamierzam poznać wszystkie jego słabości, ale już teraz wiem, że jest wolny, nieporadny i sztywny. Nie ma doświadczenia z kariery amatorskiej. Jestem szybki i nie pozwolę na narzucenie sobie jego stylu walki. Czuję się świetnie i trenuję każdego dnia. Nawet w Nowy Rok sobie nie odpuściłem, ale to mi nie przeszkadza. Całkowicie skupiam uwagę na walce z Martinezem - zapewnia Dzinziruk.
Matthew Hatton (41-4-2, 16 KO) ma dość czytania o bokserach, którzy unikają wyzwań. Młodszy brat "Hitmana" zamierza spróbować sił w USA. Pierwszym krokiem, jaki chce uczynić "Magic", jest finalizacja walki z Saulem Alvarezem (35-0-1, 26 KO). Pojedynek planowany jest na 5 marca.
- Mam dość czytania o tych wszystkich, którzy zamierzają podbić świat, a potem wycofują się, gdy nadarza się szansa. Ja nigdy się nie wycofałem i choć wiem jak dobry jest Alvarez, to mam świadomość, że to mój czas - powiedział 29-letni Hatton.
Matthew nigdy nie wyszedł z cienia swojego brata, lecz teraz chce pokazać brytyjskim fanom jak dobrym jest pięściarzem. Kontrakty na walkę z "Canelo" rzekomo są już niemal gotowe i niewykluczone, że pojedynek dostanie rangę eliminatora WBA.
- Udowodniłem swą wartość na rynku europejskim, teraz czas podbić Amerykę. Alvarez to klasa światowa, więc w walce z nim będę mógł udowodnić, że moje miejsce jest w ścisłej czołówce. Zmieniłem się jako pięściarz. Kiedyś byłem przewidywalny, ale to już za mną. Zawsze wiedziałem, że to we mnie tkwi, ale dopiero teraz odpowiednio się rozwijam - oświadczył Matthew.