Miguel Angel Garcia (24-0, 20 KO) może już wkrótce dostać szansę walki o pas jednej z liczących się federacji. 23-letni prospekt przymierzany jest do pojedynku z mistrzem WBA wagi piórkowej - Jonathanem Victorem Barrosem (31-1-1, 18 KO).
Cameron Dunkin, manager Garcii, zamierza doprowadzić do tego starcia na marcowej gali PPV, gdzie w walce wieczoru wystąpi Miguel Cotto (35-2, 28 KO).
- Staram się zorganizować mu walkę 12 marca. Rozmawiałem z Toddem duBoefem z Top Rank. Przy odrobinie szczęścia uda nam się doprowadzić do tego pojedynku - uważa Dunkin.
Cały czas trwają negocjacje w sprawie organizacji pojedynku mistrza świata WBC w wadze ciężkiej Vitalija Kliczki (41-2, 38 KO), z Odlanierem Solisem (17-0, 12 KO). Według Kubańczyka dla Vitalija liczą się tylko pieniądze, a boks stoi na drugim planie.
- Dla mnie starcie z Ukraińcem to sprawa honoru, a nie pieniędzy. Natomiast Kliczko liczy każde Euro i sprawia wrażenie człowieka, który czeka na swoją ostatnią wypłatę. Dla mnie nie ma to znaczenie, mogę walczyć za darmo. Najważniejsze, jest to, że zostanę mistrzem świata - mówił mistrz olimpijski z Aten.
Solis przyznał również, iż coraz bardziej zaczyna rozumieć Davida Haye'a, który nie może porozumieć się z ukraińskimi braćmi w sprawach finansowych.
- Kiedyś myślałem, że Haye po prostu boi się Kliczków. Jeśli oni podczas negocjacji z Brytyjczykiem zachowują się tak, jak w rozmowach z nami, to świetnie rozumiem Davida i nie dziwie mu się, że nie godzi się na podpisanie kontraktu. Ukraińcy mówią, że Haye postępuje nie fair ubierając koszulki z odciętymi głowami braci, natomiast ich zachowanie jest jeszcze bardziej niesportowe - zakończył Kubańczyk.
Przypominamy, że obozy Kliczki i Solisa mają czas do 7 stycznia na porozumienie, jeżeli nie osiągną kompromisu o organizacji pojedynku przesądzi przetarg.
Sławny promotor Bob Arum wyciągnął rękę do będącego teraz wyjątkowo w potrzebie Kelly Pavlika (36-2, 32 KO) i zaproponował mu występ podczas gali "Mosley vs Pacquiao", do której dojdzie 7 maja.
Arum otwarcie przyznaje, iż rywal nie byłby z pierwszych stron gazet, co w sytuacji w jakiej znalazł się były mistrz świata wagi średniej jest zrozumiałe.
Przypomnijmy, że Pavlik dopiero co opuścił klinikę, gdzie leczył się z uzależnienia od alkoholu.
Po raz piętnasty z rzędu, magazyn The Ring opublikował listę 100 najlepszych pięściarzy globu. Podobnie jak rok temu, na tej prestiżowej liście znalazł się tylko jeden Polak, Tomasz Adamek (43-1, 28 KO). "Góral", który został sklasyfikowany na 49. miejscu zanotował spory spadek w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy to był na miejscu 31. Wszystko to jednak przez to, że Adamek pojawił się w nowej kategorii wagowej, i musi pokazać na co go w nowej dywizji stać.
LISTA 100 NAJLEPSZYCH PIĘŚCIARZY GLOBU >>
Pierwsze dwa miejsca, tak jak we wszystkich rankingach P4P okupują Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) oraz Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO). Na 3, miejscu znalazł się Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO), który rok temu był sklasyfikowany na 71. miejscu. Aż 28 pięściarzy wypadło z tegorocznej listy, na ich miejscach pojawiły się nowe nazwiska.
Jeden z największych prospektów wagi półśredniej Kell Brook (23-0, 16 KO) już od jakiegoś czasu prowokuje gwiazdę brytyjskiego boksu Amira Khana (24-1, 17 KO). Jego promotor Frank Warren przygotowuje właśnie wielką ofertę dla Khana, która ma nakłonić go do pojedynku w wyższej kategorii wagowej właśnie z Brookiem. Dziś po raz kolejny "Kid" odgraża się przekonując, że jego siła wystarczy by znokautować Khana.
- Nie mogę uwierzyć w to co mówi Khan - chyba te wszystkie ciosy, które przyjął od Maidany pomieszały mu w głowie. Będę wniebowzięty, jeśli Frank Warren zoorganizuje tą walkę, bo będę mógł rozliczyć się z Khanem. Widziałem jego walkę z Maidaną. Trzeba oddać Khanowi to, że sporo przyjął by utrzymać tytuł. Jednak Maidana pokazał, że szczęka Khana wiele się nie zmieniła od kiedy przeszedł do Freddie Roacha. Umie lepiej przyjąć jednak nadal łatwo go zranić. Myślę, że posiadam taką siłę by go znokautować. Jeden czysty cios na szczękę Khana wystaczy - powiedział Brook.
Federacja WBC przyznała nagrody i wyróżnienia za rok 2010 oraz całą miniona dekadę. Najbardziej prestiżowy tytuł pięściarza dekady, otrzymał lider większości rankingów P4P Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Tytułem pięściarza roku 2010 został wyróżniony Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO).
Według WBC, walką roku 2010 był pojedynek Jean Pascal (26-1-1, 16 KO) vs. Bernard Hopkins (51-5-2 32 KO). Wyróżnienie za nokaut roku otrzymał Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO), który znokautował w 2 rundzie Paula Williamsa (39-2, 27 KO). Mistrzem świata roku 2010, którego warto naśladować, wybrany został Witalij Kliczko (41-2, 38 KO). Jako najdramatyczniejsza walkę 2010 roku, wskazano pojedynek Fernando Montiel vs. Hozumi Hasegawa. Na koniec, wyróżnienie dla nadzieji roku otrzymał Julio Cesar Chavez Jr (41-0-1, 30 KO).
W dniach 19-21 listopada w hali widowiskowo-sportowej im. Arkadiusza Gołasia w Ostrołęce, odbywały się rozgrywki bokserskie o Puchar Polski Juniorów, których finały transmitowaliśmy na żywo. Zapraszamy na film z walki w kategorii 52 kg: Grzegorz Kozłowski vs Michał Smerdel - 2:1.
Wiceprezes PZB ds. boksu zawodowego Krzysztof Kraśnicki poinformował, że Polski Związek Bokserski organizuje warsztaty dla dziennikarzy odnośnie zasad punktowania walk na zawodowych ringach. Inicjatywa ta, to skutek kontrowersyjnych werdyktów na niedawnych galach pięściarskich w kraju.
Dziennikarze, którzy wybiorą się na takie płatne warsztaty, zostaną zaznajomieni z regulaminem i sposobem punktowania w boksie zawodowym, który różni się od punktowania w boksie amatorskim. W trakcie spotkania dziennikarze będą również oglądali taśmy z walk, które wywołały kontrowersje. Warsztaty poprowadzi sędzia międzynarodowy Leszek Jankowiak, który posiada licencję prestiżowych federacji IBF i WBC.
Jose Morales, ojciem i trener legendarnego meksykańskiego wojownika, Erika Moralesa (51-6, 35 KO), uważa, że 2010 rok był bardzo dobry w wykonaniu jego syna. Po powrocie na ring "El Terrible" stoczył trzy zwycięskie pojedynki, czym najprawdopobobniej zapewnił sobie walkę z mistrzem WBA i WBO wagi lekkiej - Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO).
Morales, który dotychczas zdobywał tytuły trzech różnych dywizji, teraz stanie przed szansą zapisania się w historii jako pierwszy Meksykanin z pasami w czterech kategoriach.
- Ostatnia walka była naprawdę trudna, ale Erik sobie poradził. Jest niezwykle doświadczony i wie jak zachować się w tudnych momentach. Skończył już 34 lata i mamy nadzieję, że jego ciało wciąż będzie znosić reżim treningowy. Walczył z najlepszymi, jest znakomicie wyszkolony technicznie i obyty w ringu. Jego ostatnie trzy pojedynki były dobre. Najpiew Alfaro w limicie półśredniej, potem zejście w dół i nokaut na Limondzie, a ostatnio Lorenzo - powiedział Jose Morales.
- W tym roku Erik ma zamiar zapisać się w historii. Prowadzi rozmowy z dwoma mistrzami wagi lekkiej. Jednym z nich jest Marquez. Nazwiska drugiego nie pamiętam. Erik zamierza zejść do 135 funtów, więc treningi będą jeszcze cięższe niż do tej pory - oświadczył szkoleniowiec.
Były mistrz WBC w kategorii junior średniej, Sergio Mora (22-1-1, 6 KO), wróci między liny 4 lutego. Na gali w Convention Center (Fort North, Teksas) pogromca Vernona Forresta skrzyżuje rękawice z Brianem Verą (17-5, 11 KO).
W swojej ostatniej walce "Latynoski Wąż" zremisował po dwunastu rundach z najbliższym przeciwnikiem "Pacmana" - Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Przed pojedynkiem Mora vs Vera swoje walki stoczy kilku miejscowych prospektów, m.in.: Charles Hatley (14-0, 11 KO), Luiz Yanez (4-0, 0 KO) i Chap Huggins (6-0-1, 1 KO).
Już w sobotę mieliśmy być świadkami pojedynku unifikacyjnego w wadze półciężkiej, w którym spotkać się mieli mistrz WBO Jurgen Brähmer (36-2, 29 KO) i czempion WBA Beibut Szumenow (10-1, 5 KO), jednak ostatecznie do walki nie dojdzie. Powodem jest zatrucie pokarmowe, którego nabawił się niemiecki mistrz oraz oraz inny członek teamu Brahmera.
- Parę godzin po przyjeździe do Szykmentu, obaj mieli biegunkę oraz nudności, które trwały całą noc. Na drugi dzień głównym problemem były bóle głowy i brzucha. Jurgen był tak przemęczony, że nie mógł trenować i niemożliwym było stoczenie tak ważnego pojedynku za parę dni. Już dziś postanowiliśmy wrócić do Niemiec i rozpocząć ustalanie przyczyn tej choroby w szpitalu - powiedział doktor Michael Ehnert.
Zmianie uległ rywala Mariusza Wacha (23-0, 11 KO), z którym zaboksuje on na gali "Brick City Brawl", 19 lutego w Newark. Co ucieszy kibiców "Polskiego Olbrzyma", rywal będzie trochę mocniejszy niż wcześniej planowany Amerykanin Dominique Alexander (19-9-1. 9 KO). Krakowianin zawalczy z innym Amerykaninem, leworęcznym Jonathanem Hagglerem (23-3, 18 KO). Stawką pojedynku wciąż będzie tytuł WBC Baltic wagi ciężkiej.
Czarnoskóry Haggler mierzy 193 cm, przed największym wyzwaniem stanął w kwietniu 2008 r., kiedy to walczył o pas WBO Oriental w dywizji ciężkiej. Został wtedy znokautowany w 7 rundzie przez Shane'a Camerona (26-2, 20 KO). Cameron półtora roku później pożegnał się z tym pasem na rzecz Davida Tuy (51-3-2, 43 KO). 38-letni Haggler ostatnią walkę stoczył dwa miesiące temu, znokautował wtedy w 5 rundzie Dennisa McKinney (28-52-1, 14 KO).
Szef Golden Boy Promotions Richard Schaefer poinformował, że Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) porozumiał się z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO) co do wszystkich warunków, a wszelkie przychody zostaną równo podzielone pół na pół. Zgodnie z regulacjami, mistrz świata po odwołaniu walki z powodu kontuzji, ma 30-dni aby podpisać kontrakt na walkę z innym oponentem, czyli podpisy muszą znaleźć się pod kontraktem do 11 stycznia.
- David chce tej walki, właściwie do negocjacji pozostały nam tylko data oraz miejsce walki - poinformował Schaefer. Bardzo prawdopodobne, że walka odbędzie się na terenie Niemiec, na przełomie maja i czerwca tego roku.
- Widać zmianę w podejściu Davida do tych negocjacji, w porównaniu do wcześniejszych. W to, że bracia zawsze chcieli i dążyli do tej walki, chyba nikt nie ma wątpliwości. Haye wydaje się być wreszcie gotów do tego starcia - powiedział Tom Loeffer, reprezentant braci Kliczko.
W dniach 19-21 listopada w hali widowiskowo-sportowej im. Arkadiusza Gołasia w Ostrołęce, odbywały się rozgrywki bokserskie o Puchar Polski Juniorów, których finały transmitowaliśmy na żywo. Zapraszamy na film z walki w kategorii 49 kg: Dawid Jagodziński vs Paweł Nowak - 3:0.
Bardzo interesującą teorię przedstawił Naazim Richardson - trener Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO). Szkoleniowiec uważa, że 7 maja Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) zyska wymówkę, dzięki której będzie mógł uniknąć walki z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
Richardson jest przekonany, że jego podopieczny może pokonać Filipińczyka. Gdy tak się stanie, "Money" nie zgodzi się na pojedynek z "Pacmanem", który poległ z rąk jego ostatniej ofiary.
- Ta walka daje Shane'owi szansę na powtórzenie tego, co robił już wielokrotnie. Przegrał z Vernonem Forrestem, lecz zdemolował Ricardo Mayorgę, który pokonał Forresta. Shane poległ w walce z Cotto, ale rozbił Margarito, który wygrał z Portorykańczykiem. Jeśli teraz pobije Pacquiao, to Floyd Mayweather nigdy nie wyjdzie do ringu z Filipińczykiem i będzie mógł zasłaniać się faktem, że wygrał z jego pogromcą - uważa Richardson.
Szkoleniowiec uważa, że pojedynek z Pacquiao jest dla Mosleya ważniejszy od zeszłorocznego starcia z Mayweatherem.
- Shane ma szansę zszokować świat. To zdarza się bardzo rzadko, zazwyczaj raz w życiu. To większa szansa niż pojedynek z Mayweatherem. Shane wie co musi zrobić i jest na to przygotowany - powiedział trener.
Adam Kownacki (4-0, 4 KO) wrócił niedawno do boksowania po złamaniu dłoni, i czuje wielki głód boksu. Występ "Baby Face" planowany jest na gali w Newark 19 lutego, ale wciąż stoi on pod wielkim znakiem zapytania, wszystko zależy od tego, czy lewa dłoń pozwoli na treningi. Promotor młodego pięściarza, Mariusz Kołodziej obawia się o zdrowie swojego podopiecznego, ale jak twierdzi, ciężko go powstrzymać od treningów.
- Lewa ręka Kownackiego jest jeszcze nie zrośnięta po zeszłorocznej kontuzji, która niestety się odnowiła, i nie wygląda to dobrze. Ale Adam to uparciuch i kiedy powiedziałem mu, że w kwietniu szykuje się dobra gala w Polsce z udziałem Tomka Adamka, gdzie mogą wystąpić inni koledzy z grupy (red. Przemysław Majewski), Kownacki się uparł, i jak stwierdził zrobi wszystko, aby zaprezentować się w Polsce - powiedział promotor Kownackiego.
Adam Kownacki od dziecka mieszka w USA, wychował się na walkach Andrzeja Gołoty, który mógłby go adoptować jako syna. Miejsce Gołoty zajął teraz Tomasz Adamek, który jest osoba bardzo rozpoznawalną w USA. Za to o Marcinie Najmanie, może powiedzieć tylko tyle, że gdzie się nie ruszyć w polonijnym środowisku, to Najman wypada z przysłowiowej lodówki.
- Znam Andrzeja Gołote, znam Tomasza Adamka, i właśnie trzecim nazwiskiem popularnego ciężkiego z Polski, jest Marcin Najman. Walka z nim, to moje małe marzenie. Nic o nim nie wiem jako bokserze, ale chcę z nim walczyć, bo tutaj wszyscy o nim słyszeli - powiedział Kownacki.
Jeśli kontuzja dłoni zostanie całkowicie wyleczona, i młody pięściarz będzie mógł solidnie przygotować się do walki, to być może Mariusz Kołodziej spełni marzenie Kownackiego. Wczoraj został nawiązany kontakt z Najmanem, a dzisiaj ustalone warunki. Bardzo więc możliwe, że 16 kwietnia, na wielkiej gali Tomasza Adamka (43-1, 28 KO), zobaczymy pojedynek Adama Kownackiego z Marcinem Najmanem (13-4, 9 KO). Wszystko jednak zależy od tego, czy rehabilitacja kontuzji dłoni zakończy się pełnym sukcesem.
Według witryny figosport.de Dereck Chisora (14-0, 9 KO) jest kolejnym bokserem, który mógłby się zmierzyć z naszym Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO) podczas zaplanowanej na 16 kwietnia gali w katowickim "Spodku".
Wszystko stałoby się realne, gdyby Władimir Kliczko dogadał się w sprawie unifikacyjnego pojedynku z Davidem Haye'em. Wcześniej mówiło się trochę o możliwym spotkaniu Chisory z mistrzem federacji WBA, lecz Haye musi najpierw skrzyżować rękawice z oficjalnym pretendentem, Rusłanem Czagajewem (27-1-1, 17 KO). WBA zrobi wyjątek tylko na starcie Anglika z Kliczko.
Tymczasem zespół ludzi z Adamek Team wciąż ma nadzieję na finalizację walki z Samuelem Peterem i równoczesnie negocjują z byłym pogromcą samego Lennoxa Lewisa, Hasimem Rahmanem. Na razie żadnych rozmów z Chisorą nie ma.
Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) bardzo udanie zakończył bieżacy rok zdobywając w dniu 11 grudnia 2010 r. wakujący pas IBO International. Jednak rok 2011 zapowiada się jeszcze bardziej obiecująco. Pięściarz grupy O’Chikara Gmitruk Team rozpoczyna właśnie przygotowania do pojedynku o tytuł Mistrza Europy wagi super średniej. "Wilk" skrzyżuje rękawice w walce o ten prestiżowy tytuł z Finem Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO), byłym Mistrzem Europy w kategorii średniej. Z końcem grudnia ubiegłego roku promotorzy obydwu pięściarzy doszli do porozumienia i kontrakt na tę walkę został podpisany. Do pojedynku dojdzie w Finlandii, w dniu 5 marca 2011 r. Naszego zawodnika do walki będzie przygotowywał trener Andrzej Gmitruk, co zdaje się gwarantować bardzo dobre przygotowanie pięściarza zarówno pod względem technicznym, jak i taktycznym.
- Uważam, że okres 8 tygodni do walki to wystarczający czas na dobre przygotowanie do niej. Świadomy jestem, że wyprawa do Finlandii na obcy ring, nie będzie należała do łatwych, to mnie jednak tylko dodatkowo motywuje do ciężkiej pracy. Kibicom obiecuję, że wyjdę dobrze przygotowany i zmotywowany, a w ringu dam z siebie wszystko. Jadę tam po zwycięstwo, tytuł i pas Mistrza Europy - powiedział Piotr Wilczewski.
PIOTR WILCZEWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Przeciwnik Wilczewskiego, to uznany na rynku pięściarz, którego cechuje spore doświadczenie ringowe, dobre wyszkolenie techniczne i nieustępliwość. Fin ma 34 lata i stoczonych 31 zawodowych walk, z których 28 wygrał, w tym 19 przed regulaminowym czasem. Pięściarz ten w swoim dorobku ma walki z tak uznanymi przeciwnikami jak Khoren Gevor, Matthew Macklin, czy obecny mistrz świata wagi średniej federacji IBF - Sebastian Sylvester. Z tym ostatnim w 2006 r. Fin wygrał przed czasem w 8 rundzie, ale już rok później w walce rewanżowej musiał uznać wyższość Sylwestra, przegrywając pojedynek w rundzie 11.
Po dwóch nokautach i ponad rocznej przerwie do treningów powrócił były niekwestionowany mistrz wagi średniej, Jermain Taylor (28-4, 17 KO).
32-letni pięściarz wrócił do starego trenera - Pata Burnsa, któremu podziękował za współpracę zaraz przed zremisowanym pojedynkiem z "Winky" Wrightem. Potem było już coraz gorzej, aż w końcu Taylor poniósł cztery poważki w pięciu występach. Ciekawe czy z Burnsem w narożniku pójdzie mu lepiej?
W swoim ostatnim występie Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) kompletnie zdominował Antonio Margarito (38-7, 27 KO) i bardzo wysoko pokonał go na punkty, rozbijając twarz Meksykanina przez pełne dwanaście rund. Prawie dwa lata wcześniej "Tony" został brutalnie zastopowany przez Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO). Teraz dwaj pogromcy Margarito spotkają się w ringu. Do ich walki dojdzie 7 maja na MGM Grand w Las Vegas. Faworytem jest młodszy i mniejszy Filipińczyk, lecz manager Antonia, Francisco Espinoza, daje obydwu pięściarziom równe szanse.
- Każdy z nich ma 50% szans na zwycięstwo. Mówimy tu przecież o Mosleyu, jednym z najlepszych bokserów ostatnich dwudziestu lat. To pięciokrotny mistrz świata. Jest szybki, silny i zadaje całe mnóstwo ciosów. Równie wielki szacunek mam do Pacquiao, który też jest wspaniałym championem, ale nie wskażę w tej walce faworyta - oznajmił Espinoza.
Jeżeli Nonito Donaire (25-1, 17 KO) zdoła uporać się z niezwykle niebezpiecznym Fernando Montielem (44-2-2, 34 KO), z którym zmierzy się 19 lutego na ringu w Las Vegas, to jeszcze w 2011 roku może dojść do unifikacyjnego pojedynku w wadze koguciej. Stawką walki Filipińczyka z Meksykaninem będą należące do tego drugiego pasy WBC i WBO. Jeśli Donaire wyjdzie z tej potyczki obronną ręką, to chętnie zaboksuje z Japończykiem Koki Kamedą (24-1, 15 KO), który niedawno zdobył tytuł federacji WBA.
24-letni Kameda sam rzucił wyzwanie Nonito, kiedy ten na żywo oglądał jego zeszłotygodniową walkę. W ewentualnym starciu zdecydowanym faworytem byłby Donaire, lecz pojedynek zapewne odbyłby się w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie ściany bardzo pomagają miejscowym. Dzięki stronniczemu sędziowaniu swój tytuł mistrza wagi muszej zachował ostatnio Daiki Kameda (19-2, 11 KO) - młodszy brat Kokiego.
- Nie wiem skąd wzięły się w ogóle te plotki - stwierdził Bob Arum zaprzeczając wcześniejszym doniesieniom jakoby miał oferować Kelly Pavlikowi (36-2, 32 KO) walkę podczas gali "Mosley vs Pacquiao".
- Nie zamierzam wywierać na nim żadnej presji. Jeśli przygotuje się do tego czasu i będzie tego naprawdę chciał, wówczas uzyska od nas stuprocentowe poparcie. Póki co jestem uradowany, że w końcu wyszedł - zakończył Arum.
Notowany w czołówkach list P4P mistrz WBC wagi średniej Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO) dziś jest jednym z bardziej rozpoznawalnych pięściarzy zawodowych, jednak jeszcze jakiś czas temu kojarzyli go tylko nieliczni. Dziś Martinez opowiedział o tym jak ciężka była droga na szczyt oraz o zadziwiająco niskiej kwocie, którą otrzymał za pojedynek w 2000 z Antonio Margarito (38-7, 27 KO).
- Przeżyłem wiele trudnych lat. Gdy w 2000 roku walczyłem z Margarito, dostałem za to 900 dolarów. Wyobraźcie sobie to ryzyko, biorąc też pod uwagę tą śmieszną wypłatę, zostałem po prostu rzucony na pożarcie i dlatego nikt mnie wtedy nie zauważył. Miałem wielu przyjaciół, którzy pomogli mi w karierze i dzięki nim jestem teraz tutaj. Oczywiście dużo zawdzięczam też dyscyplinie i poświęceniu. Przegrana z Margarito mi pomogła. Ostatnio on zaliczył swoją największą porażkę. Teraz pokonałbym go bez większego problemu i pewnie wysłałbym go na emeryturę - mówi Martinez.
Król wagi średniej, Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO), zdradził, że swą obecną pozycję zawdzięcza bolesnej porażce sprzed blisko 11 lat. W lutym 2000 roku "Maravilla" został zastopowany przez późniejszego trzykrotnego mistrza kategorii półśredniej - Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Za tamtą walkę Martinez zainkasował 900 dolarów.
W listopadzie Argentyńczyk stoczył rewanżowy pojedynek z najbardziej unikanym pięściarzem świata - Paulem Williamsem (39-2, 27 KO) i znokautował go już w drugiej rundzie. To największe zwycięstwo w karierze "Maravilli" i zarazem jego najlepiej płatna walka. Choć potyczka trwała zaledwie cztery minuty, Martinez zarobił na niej ponad milion dolarów.
- Mam za sobą wiele trudnych chwil. Za walkę z Margarito dostałem 900 dolarów. Zaryzykowałem wszystko, prawie nie zarobiłem i nikt mnie nie zauważył. Potem poznałem odpowiednich ludzi, dzięki którym jestem teraz na szczycie. Bez dyscypliny i poświęcenia nigdy nie zaszedłbym tak daleko. Nikt nie dał mi niczego za darmo - powiedział 35-letni pięściarz.
Martinez zdradził, że jego celem jest tron króla P4P. Argentyńczyk zdaje sobie jednak sprawę, że nie będzie numerem jeden, jeśli nie pokona kogoś z dwójki Manny-Money.
- Chcę być królem P4P. To moje marzenie i zrobię wszystko, by mi się powiodło. Muszę tylko stoczyć walkę z Mannym Pacquiao lub Floydem Mayweatherem Jr. Mam nadzieję, że 2011 rok przyniesie mi taki pojedynek. Julio Cesar Chavez Jr. pewnego dnia będzie mistrzem świata. Póki co pas należy jednak do mnie, a ja wierzę w siebie i nie sądzę, by ktokolwiek mógł mnie pokonać. Chavez powinien poczekać i zdobyć trochę doświadczenia. To tylko kwestia czasu i wkrótce będzie wielki - oświadczył Martinez.
- Porażka z rąk Margarito pomogła mi. Niedawno on został zdemolowany przez Pacquiao. Teraz mógłbym łatwo go pokonać i skończyć jego karierę - twierdzi mistrz WBC.