Pozostający na sportowej emeryturze od czasu porażki z Carlem Frochem - czyli od ponad trzech lat - były mistrz świata kategorii super średniej najprawdopodobniej powróci między liny. Zdaniem tabloidu "The Sun" Robin Reid (39-6-1, 27 KO), bo o nim mowa, weźmie udział w popularnym w Anglii turnieju "Prizefighter".
W imprezie bierze udział ośmiu bokserów, rywalizujących ze sobą systemem "przegrywający odpada". Tak oto w przeciągu kilkudziesięciu minut wyłaniany jest zwycięzca, który inkasuje 32 tysiące funtów.
Kolejna edycja "Prizefightera" odbędzie się 29 stycznia w limicie wagi półciężkiej, a obok Reida wezmą w nim jeszcze udział Tony Dodson, Travis Dickinson, Llewellyn Davies, Menay Edwards, Billy Slate, Joe Smyth oraz Michael Banbula.
Były mistrz wagi koguciej Jhonny Gonzalez (47-7, 41 KO) chce odzyskać tytuł mistrza świata już w przyszłym roku, a może mu się to udać, ponieważ aktualnie jest obowiązkowym pretendentem do pasa WBC w wadze piórkowej, który dzierży Hozumi Hasegawa (29-3, 12 KO). Gonzalez zapewnia, że pas wróci w jego ręce, a on sam już jako mistrz będzie walczył z najlepszymi w tej wadze.
- Zeszły rok był świetny. Dzięki Bogu wszystko poszło zgodnie z planem. Jestem oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza świata w dywizji piórkowej i jestem pewien, że zdobędę go na początku roku 2011. Ja i mój trener Nacho Beristain wiemy co zrobić by pas trafił w nasze ręce. Chcemy stawać naprzeciw najlepszym w tej wadze - powiedział Gonzalez.
Niepokonany Wilson Santana (11-0, 7 KO) przybył do Meksyku i nie krył pewności siebie. Pochodzący z Dominikany pięściarz zapewnia, że pokrzyżuje plany Marco Antonio Rubio (48-5-1, 41 KO) i znokautuje go do piątej rundy.
- Niby kim jest ten "Poison"? Rubio, kto to taki? To przerażające, tak się go boję! - droczył się "TNT".
Santana zapowiada, że odeśle Meksykanina na emeryturę. Nie podoba mu się fakt, że Rubio i jego promotor myślą już o kolejnej walce. Wilson przekonuje, że pojedynek eliminacyjny z Lemieux nigdy się nie odbędzie.
- Walka nie potrwa nawet pięciu rund. Jego dni są policzone. Zmasakruję go. Widziałem kilka jego walk i nic w nich nie pokazał. Pokażę wszystkim, że nie można lekceważyć pięściarza mojej klasy, negocjując kontakt do następnego pojedynku. Rubio odszczeka swoje słowa. Meksykański boks słabo wejdzie w kolejny rok, bo "Poison" nie wytrzyma ze mną nawet kilku rund - powiedział Santana.
Remisując z uznawanym za najlepszego pięściarza kategorii półciężkiej Jeanem Pascalem (26-1, 16 KO), legendarny Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) udowodnił, że mimo blisko 46. lat na karku wciąż należy zaliczać do go ścisłej czołówki. "Kat" dwukrotnie zapoznał się z deskami na początku walki, lecz z czasem przystosował się do niewygodnego stylu rywala i zdominował go w drugiej połowie pojedynku.
- To była znakomita robota z mojej strony. Pokonałem go. Gdyby sędziowie dali mi zwycięstwo, nikt nie krzyczałby, że Pascal został okradziony. W Kanadzie na oczach tysięcy fanów upokorzyłem miejscowego mistrza, wstając z desek i dając mu lekcję boksu - uważa Hopkins.
Bernard jest przekonany, że uciszył niedowiarków, którzy przed ostatnią walką głośno wątplili w jego możliwości. Teraz "Kat" chce rewanżu, w którym zamierza dokończyć to, co zaczął w Quebec, lecz będzie musiał nieco poczekać. Pierwszeństwo ma były mistrz, Chad Dawson, który wcześniej przegrał z Pascalem. Hopkins prawdopodobnie zmierzy się ze zwycięzcą tej potyczki.
- Dałem z siebie wszystko, pokazałem kto jest prawdziwym mistrzem. Młodzian przede mną uciekał, przytrzymywał. Wiedział, że musi unikać walki, by zachować pas. Cały czas wywierałem presję. Mistrz uciekał przed starym dziadkiem. Wciąż mogę z nimi wygrywać. Udzieliłem mu lekcji boksu i zrobię to jeszcze raz - powiedział B-Hop.
30-letni Kubańczyk Guillermo Rigondeaux (7-0, 5 KO) już w siódmym występie zawodowym zdobył mistrzostwo świata federacji WBA kategorii super koguciej w wersji tymczasowej. Jeden z najwybitniejszych bokserów boksu amatorskiego do pierwszej obrony tego pasa przystąpi 19 marca w Dublinie, gdzie zmierzy się z miejscowym bohaterem, od kilku tygodni panującym mistrzem Europy tej dywizji, Willie Caseyem (11-0, 7 KO).
- Przeszedłem na zawodostwo, ponieważ chciałem walczyć tylko z najlepszymi, a Rigondeaux na pewno jest jednym z nich - stwierdził pretendent z Irlandii.
Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) ma czas jedynie do 11 stycznia, aby porozumieć się z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO) co do ich tak oczekiwanego pojedynku. Zgodnie z regulacjami, mistrz świata po odwołaniu walki z powodu kontuzji, ma 30-dni aby podpisać kontrakt na walkę z innym oponentem. Jeśli nie dojdzie do podpisania nowego kontraktu, wtedy mistrz musi się zmierzyć ze swoim niedoszłym przeciwnikiem, czyli Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO). Ta walka musi się wtedy odbyć w przeciągu 180 dni.
Wcześniej obaj bracia Kliczko zadeklarowali, że Haye może sobie sam wybrać z którym z nich chce walczyć, nie będą robili mu żadnych przeszkód, bo pokonanie go to dla nich sprawa honoru.
- Obiecujemy, że w przyszłym roku jeden z nas wyjdzie z Hayem do ringu. Taki pojedynek jest dla nas niezwykle ważny i pieniądze nie grają tu żadnej roli. Haye może wybrać któregokolwiek, bo i tak wynik może być tylko jeden. Po walce wszystkie pasy mistrzowskie będą w rodzinie Kliczko - oświadczyli królowie wagi ciężkiej.
Wszystkich czytelników zachęcamy do wzięcia udziału w głosowaniu w corocznym Plebiscycie Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Polski 2010 roku. W tym roku wśród nominowanych znalazło się dwóch znakomitych polskich pięściarzy, Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) oraz Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO).
Warto wziąć udział w plebiscycie, aby nasza ukochana dyscyplina sportu jaką jest boks, znalazła należne sobie, wysokie miejsce wśród innych sportów. Głosowanie trwa jedynie do 5 stycznia, najprościej oddać swój głos możesz tutaj.
Kto był najlepszy, a kto zawiódł najbardziej? Która walka mogła podobać się kibicom, a która była zwykłym nieporozumieniem? Oto bokserskie podsumowanie 2010 roku w Polsce wg Eurosportu.
GŁOSUJ W PLEBISCYCIE BOKSER.ORG >>
Dla polskich pięściarzy był to bardzo ciekawy rok. Krzysztof Włodarczyk po raz drugi w karierze został mistrzem świata w kategorii junior ciężkiej. Tomasz Adamek stoczył aż cztery pojedynki w wadze ciężkiej i jest traktowany coraz poważniej, jako groźny pretendent do jednego z czterech tytułów mistrzowskich. Dobrze rozwija się kariera Mateusza Masternaka, który prowadzony przez byłego trenera "Górala" Andrzeja Gmitruka, poczynił duże postępy. W końcu Dawid Kostecki i Paweł Kołodziej są w czubach rankingów najważniejszych organizacji i niewykluczone, że również będą boksować o mistrzowskie pasy. Jednak obaj muszą w końcu udowodnić, że potrafią zwyciężać z naprawdę mocnymi przeciwnikami, bo ich ostatni rywale na pewno nie należeli do światowej czołówki. Nie można także zapomnieć o Damianie Jonaku, który zwyciężył z bardzo solidnym Jose Luisem Cruzem.
WYNIKI PLEBISCYTU EUROSPORT >>
A dla kogo był to rok nieudany? Rafał Jackiewicz długo czekał na walkę o tytuł. Kiedy w końcu dostał szansę i stoczył rewanżowy pojedynek z Janem Zaveckiem, którego już raz pokonał, nie sprostał zadaniu, będąc słabszym o klasę. Jednak znając charakter "Walecznego serca", wróci jeszcze mocniejszy. Nie wróci natomiast Maciej Zegan, który postanowił zakończyć karierę po kilku bardzo słabych walkach. Nad tym, co wymaga poprawy powinien się z kolei zastanowić Krzysztof Cieślak. "Skorpion" został pokonany przez 42-letniego Dariusza Snarskiego, a skoro tak się stało, to poważniejsze plany powinien odłożyć na później.
Wydawać by się mogło, że grudzień nie jest najlepsza porą, szczególnie nad Bałtykiem do budowania formy sportowej – nic mylnego. Właśnie w tym okresie, w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie, przebywali zawodnicy i zawodniczki różnych grup wiekowych Kadr Narodowych Polskiego Związku Bokserskiego. Zajęcia z poszczególnymi grupami wiekowymi prowadzili: Leszek Piotrowski, Marek Węgierski, Andrzej Porębski, Krzysztof Kucharzewski, Zbigniew Raubo, Krzysztof Kikowski. Każda z grup miała swoje indywidualne zadania treningowe. Młodzieżowcy juniorki i juniorzy skupili się na opanowaniu elementów techniki boksu, natomiast seniorki pod dość długim i wyczerpującym sezonie miały możliwość korzystania ze znajdujących się na terenie ośrodka obiektów oraz gabinetów odnowy biologicznej. Zawodniczki, które miały nie do końca wyleczonych kontuzji, poddawane były masażom, krioterapii oraz korzystały z basenów.
Ponadto dla naszych zawodniczek zaplanowane zostały zajęcia z aerobicu oraz pod okiem instruktorki ćwiczyły koordynację ruchu. Obok wymienionych zajęć nasi sportowcy codziennie obowiązkowo biegali, mimo niesprzyjającej aury, na śnieżnobiałym brzegu Bałtyku, przy okazji wdychając tak potrzebny sportowcom jod. Dodać należy, że w tym okresie Ośrodek tętnił życiem, na jego obiektach przebywała stu osobowa grupa zapaśników oraz koszykarze.
Mistrz świata organizacji WBC w kategorii super muszej, Meksykanin Tomas Rojas (34-12-1, 23 KO), wybiera się do japońskiej Osaki, aby 5 lutego stanąć do walki z lokalnym bohaterem, byłym mistrzem świata Nobuo Nashiro (14-2-1, 9 KO). Będzie to pierwsza obrona mistrzowskiego pasa, po tym jak we wrześniu Rojas zdobył ten wakujący tytuł.
Nashiro wraca do siebie, po dwóch nieudanych walkach z mistrzem świata organizacji WBA Hugo Cazaresem (34-6-2, 24 KO). Pierwszą walkę, która odbyła się we wrześniu 2009 roku, Nashiro zremisował. Osiem miesięcy później doszło do walki rewanżowej, w której zdecydowanie i jednogłośnie na punkty wygrał Cazares.
Mistrz świata wagi średniej federacji WBC Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO) kolejny pojedynek w obronie pasa stoczy 12 marca w sławnej hali Madison Square Garden w Nowy Jorku z nieznanym jeszcze rywalem. I właśnie ów nieznany rywal stanowi póki co barierę pomiędzy zawodnikiem a włodarzami stacji HBO, która dzieli i rządzi dzisiejszym boksem zawodowym.
Najpierw HBO odrzucilo ofertę walki Argentyńczyka z championem WBC w wersji tymczasowej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO), a teraz nie zgodziło się na kandydaturę Andy'ego Lee (24-1, 18 KO), pupilka sławnego trenera Emanuela Stewarda.
Jednocześnie HBO naciska Martineza na konfrontację z mistrzem WBO niższej dywizji, Siergiejem Dzindzirukiem (37-0, 23 KO) i to właśnie Ukrainiec, który przypomnijmy zaczynał profesjonalną karierę pod okiem Andrzeja Gmitruka, wyrasta teraz na najpoważniejszego kandydata do starcia z Martinezem.
- Prowadziliśmy rozmowy z Sebastianem Zbikiem, Andym Lee i kilkoma innymi zawodnikami, ale teraz niemal dograna jest umowa z Siergiejem Dzindzirukiem - potwierdza pojawiające się pogłoski Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO), który szuka rywala na 12 marca.
Argentyńczyk choć docenia klasę Siergieja Dzindziruka (37-0, 23 KO), to jednak jest przekonany o swojej przewadze i ostatecznym zwycięstwie.
- To naprawdę klasowy, leworęczny pięściarz, trochę wyższy ode mnie, ktory dobrze operuje ciosami prostymi. Lubi bić z kontry, ale uważam, że on jest tak naprawdę dla mnie stworzony. Analizując mój styl jestem zdania, iż nie tylko wygram, ale nawet zastopuję go - stwierdził Martinez.
Były mistrz WBC w wadze lekkiej, David Diaz (35-3-1, 17 KO), powróci na ring już 28 stycznia na gali w Chicago. Dziś podano jego przeciwnika i ma nim zostać Robert “Red Hot” Frankel (27-9-1, 4 KO), który ostatni raz walczył blisko 1,5 roku temu jednak przed ową przerwą miał dobrą passę 6 zwycięstw.
David wraca po porażce z marca tego roku, kiedy to przegrał po zaciętym pojedynku jednogłośnie na punkty z Humberto Soto (50-7-2, 32 KO). Oprócz Soto na ringach przegrywał jedynie z Kendallem Holtem i Manny'm Pacquiao.
Już niespełna dwa tygodnie pozostały do bardzo ciekawego pojedynku w wadze półciężkiej. W ringu spotkają się mistrz świata WBA Biebut Szumenow (10-1, 6 KO) i czempion federacji WBO Jurgenem Braehmerem (36-2, 29 KO). Pierwszy z nich przybył już do swojej ojczyzny, przylatując z Las Vegas gdzie trenuje na co dzień, Brahmer natomiast ma przylecieć już niedługo i będzie to jego pierwszy pojedynek stoczony poza granicami Niemiec.
Do pojedynku dojdzie 8 stycznia w Ice Mansion w Szykmencie i będzie głównym wydarzeniem wieczoru.
Podczas gali w Grodzisku Mazowieckim organizowanej przez grupę O'Chikara Gmitruk Team, swoja pierwszą walkę zawodową stoczył Michał Starbała (1-0, 0 KO), trzykrotny mistrz Polski i dwukrotny zwycięzca turnieju im. Feliksa Stamma. Pokonał wtedy na punkty Kirilasa Psonko (3-9-1). Zapraszamy na film, na którym zarejestrowano kulisy debiutu, fragmenty walki oraz wywiady. Pojedynek rozgrywany był w kategorii super średniej.
Mariusz Wach (23-0, 11 KO) skoczył na przysłowiową głęboką wodę, decydując się pojechać ze swoim nowym trenerem Michaelem Moorerem (52-4, 40 KO) do Memphis w stanie Tennessee. "Polski Olbrzym", który walkę wcześniej przygotowywał się z trenerem Piotrem Wilczewskim, teraz nie będzie miał przy sobie nikogo mówiącego po Polsku.
- Sam chciałem przeprowadzić się do Memphis. Dlaczego? Żeby odciąć się od polskich "klimatów". Tam będę trenował w spokoju - podkreślił Mariusz Wach. - Teraz jestem sam jak palec. Dlatego pojawiła się szczególna motywacja, żeby wziąć się za naukę angielskiego. Do tej pory, gdy przylatywałem do New Jersey, wszędzie było sporo Polaków, więc nie chciało mi się uczyć - przyznaje Wach.

- To nie była prawdziwa gra w golfa. Tworzony jest program dokumentalny o moim życiu i po prostu wziąłem kij do ręki - tłumaczy się Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) w niemieckim "Bildzie".