Po dwóch porażkach z rzędu i konflikcie ze swoim trenerem, Arthur Abraham (31-2, 25 KO) rozważa najlepsze dla siebie opcje. Ormianin z niemieckim paszportem otwarcie mówi o możliwym powrocie do wagi średniej, choć zaznaczył również, że najprawdopodobniej wcześniej zakończy jednak turniej "Super Six". Przypomnijmy, iż "Król Arthur" w jego półfinale ma zmierzyć się z Andre Wardem (23-0, 13 KO).
Jak podaje rosyjska prasa, zanim Abraham stanie oko w oko z Wardem, wcześniej stoczy pojedynek ze słabszym przeciwnikiem aby choć trochę odbudować się psychicznie. Do jego powrotu między liny dojdzie więc 26 lutego.
- Nazwisko rywala oraz status najbliższych dwóch pojedynków nie są jeszcze do końca znane. Teraz potrzebuję się trochę podbudować. Muszę wygrywać by znów powrócić do gry - skomentował tajemniczo całą sprawę Abraham.
Jak donoszą amerykańskie media, Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO) ma już zaplanowane dwie kolejne walki. W ostatnich dniach pisaliśmy już, że jego najbliższym rywalem będzie najprawdopodobniej nie nasz Paweł Wolak, a mistrz świata dwóch kategorii - Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO).
Zdaniem ludzi będących blisko obozu Cotto, po pokonaniu "El Matadora", champion federacji WBA dywizji junior średniej zmierzy się potem z Antonio Margarito (38-7, 27 KO), czyli człowiekiem, który pokonał go (patrz foto) blisko 30 miesięcy temu. Do dziś jednak trwają dyskusje, czy Margarito nie używał przypadkiem wtedy substancji gipsowych, jakie znaleziono w jego bandażach przed potyczką z Shane'em Mosleyem?
Frank Warren stara się zrobić wszystko, by w 2011 roku skonfrontować niepokonanego Kella Brooka (23-0, 16 KO) z zawodnikiem ze ścisłej czołówki. Promotor złożył ofertę mistrzowi WBA w kategorii junior półśredniej - Amirowi Khanowi (24-1, 17 KO), lecz jego były podopieczny nie potraktował jej poważnie.
Khan nie zamierza walczyć z Brookiem i przypomina, że w dawnych sesjach sparingowych zawsze rozbijał swego równieśnika. Amir doradza Warrenowi, by ten spełnił obietnicę i doprowadził do rewanżu Brooka z Michaelem Jenningsem.
- Frank Warren zaproponował mi walkę z Brookiem. Zapytajcie go co robiłem z nim na każdym sparingu. Wcześniej Frank obiecał Jenningsowi rewanż z Brookiem. Nie powinien łamać danego słowa - powiedział 24-letni Khan.
Kierownictwo World Boxing Organization zdecydowało na poddanie analizie wyniku zeszłotygodniowej walki o mistrzostwo świata WBO w wadze junior ciężkiej pomiędzy Marco Huckiem (31-1, 23 KO) i Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Pojedynek w berlińskiej Max Schmelling Halle zakończył się niejednogłośną wygraną na punkty 26-letniego Niemca (115:113, 115:113, 112:116). Werdykt sędziów wzbudził sporo kontrowersji.
- WBO poprosiła organizatorów o zapis video pojedynku, a także o pisemne zeznania supervisora walki oraz sędziów. To naprawdę skandaliczna sytuacja. Wiele środków masowego przekazu, a także niektórzy pięściarze, na przykład Arthur Abraham, zwycięstwo w tej walce przyznało Denisowi – powiedział Władimir Hriunow, menedżer 31-letniego Lebiediewa.
Hriunow nie określił terminu, w którym WBO podejmie ostateczną decyzję, ponieważ „tego typu sprawami zajmuje się Frank Warren, promotor Lebiediewa”. Menedżer dodał jednak, że w rankingu WBO jego zawodnik „ciągle zajmuje pierwszą lokatę”.
Tomasz Adamek twierdzi, że o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej mógłby walczyć nawet z Godzillą lub King Kongiem - w zależności od tego, które zapewni więcej pieniędzy. Ale Samuel Peter chce za dużo - uważa doradca polskiego pięściarza Ziggy Rozalski.
- Ciężko idą te rozmowy, ciężko. Dajemy Peterowi 150 tys. dol., ale on chce jeszcze 50 proc. wszystkich wpływów, w tym od sprzedanych transmisji na cały świat - mówi Sport.pl Rozalski, współpromotor Adamka. - Mówi, że ma kibiców wszędzie, a najwięcej w RPA, Nigerii, Bułgarii [menedżerem Petera jest bułgarski biznesmen Iwaiło Gocew]. To ja mu mówię: "A weź, człowieku, sobie tę Bułgarię i sam sprzedaj. Ile zarobisz, to twoje. Na twoje walki przychodzi tylko rodzina, fakt, że liczna, ale jednak tylko rodzina. Na pojedynek Tomka z nieznanym szerzej Vinnym Maddalone w czwartek przyszło ponad 8 tys. kibiców".
Pojedynek, który ma się odbyć na życzenie IBF, planowany jest na 16 kwietnia w Polsce, mimo że więcej pieniędzy obaj pięściarze zarobiliby prawdopodobnie w USA. Stawką jest pojedynek ze zwycięzcą walki Eddie Chambers - Derric Rossy, a następnie starcie o tytuł mistrza świata wersji IBF. Teraz jest nim Ukrainiec Władimir Kliczko.
Peter, jak każdy nigeryjski dzieciak, zaczął od grania w nogę. Przerzucił się na boks przypadkiem - do jego podstawówki przyjechali nigeryjscy pięściarze juniorzy. Peter dla zabawy założył rękawice, i trrrach! - znokautował kadrowicza jednym ciosem.

Dwa lata temu skazany na pożarcie Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) zaskoczył świat stosunkowo łatwym zwycięstwem nad panującym i niepokonanym wówczas królem wagi średniej, Kelly Pavlikiem (36-2, 32 KO). "Duch" w kwietniu przegrał jeszcze z Sergio Martinezem, a niedawno pojawiły się informacje o jego uzależnieniu od alkoholu i wycofaniu się z boksu - przynajmniej na jakiś czas.
Na wieść o tym Hopkins, który w ringu nie okazał swojemu rywalowi żadnej litości, tym razem okazał się bardziej przyjacielski i życzy Pavlikowi poukładania sobie życia na nowo i powrotu do sportu - Życzę mu wszystkiego najlepszego. Mam też nadzieję, że przezwycięży to wszystko choć wiem dobrze, że to ciężka sprawa. Cały czas twierdzę iż on ma sporo talentu i jest w stanie rywalizować z najlepszymi - powiedział "Kat".
33 lata temu na świat przyszedł Israel Vazquez (44-5, 32 KO) - trzykrotny mistrz wagi super koguciej. Kibice pamietają walecznego Meksykanina z wielu fenomenalnych ringowych wojen. Najważniejsze z nich to cztery kapitalne pojedynki z Rafaelem Marquezam (39-6, 35 KO) i niemal równie wspaniała trylogia z Oscarem Lariosem (63-7-1, 39 KO).
Wyczerpujące boje kosztowały "El Magnifico" wiele zdrowia. Po porażce w ostatniej walce z Marquezem, Vazquez został "zmuszony" do odejścia na emeryturę. Israel z pewnością myśli jeszcze o powrocie między liny, lecz nie wydaje się to najlepszym pomysłem. Meksykanin jest już mocno rozbity, a jego łuki brwiowe pękają praktycznie przy pierwszym kontakcie z rękawicą przeciwnika, co dobitnie pokazał jego ostatni występ.
Nie milkną echa walki sprzed tygodnia pomiędzy Marco Huckiem i Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Przypomnijmy, że Niemiec obronił wówczas tytuł WBO kategorii cruiser po wyrównanym, aczkolwiek przebiegającym pod dyktando pretendenta pojedynku. Większość ekspertów uważa, że to Rosjaninowi należało się zwycięstwo, a nieoczekiwanie w tej grupie znalazł się kolega Hucka z grupy Sauerland Event, Arthur Abraham (31-2, 25 KO).
- Denis po raz kolejny pokazał i udowodnił, że jest niezwykle utalentowanym bokserem. W mojej ocenie zdominował swojego rywala niemal w każdej rundzie i uważam, iż zadał znacznie więcej celnych ciosów. Dlaczego przegrał? O to trzeba byłoby już spytać sędziów - stwierdził były mistrz świata wagi średniej, a obecnie półfinalista turnieju "Super Six" dywizji super średniej.
LEBIEDIEW: BYŁEM PEWIEN, ŻE WYGRYWAM (WIDEO)
Zdanie Abrahama podziela inny znany zawodnik tej kategorii, mistrz świata federacji WBO, Robert Stieglitz (39-2, 23 KO) - Huck skorzystał z przywileju walki u siebie - stwierdził między innymi Rosjanin z niemieckim paszportem.
Freddie Roach uważa, że jego podopieczny, Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), zastopuje swego najbliższego rywala. 7 maja na MGM Grand w Las Vegas Filipińczyk zmierzy się z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). 39-letni Amerykanin był na deskach tylko w pojedynku z Vernonem Forrestem, ale Roach jest przekonany, że "Pacman" zdoła wygrać przed czasem.
- To nie będzie łatwe - uważa szkoleniowiec. - Shane jest twardy. Ma dobrą szczękę. Czeka nas trudne zadanie, ale myślę, że Manny zastopuje go w samej końcówce. Gdy Mosley pokonał Margarito, wszyscy uznali, że jest najlepszy w półśredniej. Będziemy ciężko trenować. Nigdy nie lekceważymy przygotowań.
Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO), który w drugiej rundzie swojej ostatniej walki z Nicolaiem Firthą odniósł kontuzję dłoni, swój nastepny pojedynek planuje stoczyć w kweitniu 2011 roku - poinformował Władimir Hriunow, menedżer rosyjskiego pięściarza.
- Najważniejsze dla Aleksandra jest w tej chwili całkowite wyleczenie kontuzjowanej ręki. Po naderwaniu ścięgna Sasza trzy tygodnie będzie nosił specjalny ochraniacz, a nastepnie podda się procesowi rehabilitacji - informuje Hriunow, dodając, że wspólnie z zawodnikiem na luty 2011 roku zaplanowali obóz treningowy w rosyjskim Kisłowodsku.
Na chwilę obecną ciężko znaleźć w Brazylii pięściarza ze ścisłej czołówki światowej. Kraj ten z pewnością jest w stanie wydać na świat utalentowanych wojowników, jednak szybko giną ich talenty z braku odpowiednich warunków do treningu, odpowiedniego zaplecza, opieki. Powodów jest kilka. Może jednak nadejdzie w najbliższym czasie wielki wojownik rodem z Kraju Kawy?
O dziwnej specyfice pięściarzy z Ameryki Południowej zdążyliśmy przekonać się na własnej skórze, gdy w 2008 roku na walkę do Polski przyleciał Marcelo Leandro Da Silva. Zanim przystąpił do walki z Dawidem Kosteckim chwalił się nieskażonym rekordem, z czego większość jego rywali kończyło potyczki na deskach. Nasz "Cygan" jednak nie zdarzył nawet wyprowadzić szczególnego ciosu, gdy jego oponent zrezygnował z walki. Być może brak przygotowania mentalnego nie pozwolił Brazylijczykowi przezwyciężyć strachu i kazał mu poddać się bez walki? A może po prostu ten właśnie mężczyzna nie ma serca do walki? Wszyscy mogliśmy się przekonać, że bohaterowie podrzędnych brazylijskich gal nie muszą być wiele warci…
Mam nadzieję, że zupełnie inna historia będzie z zawodnikiem którego Wam przedstawię. Alan Patrick Teixeiera (11-0, 10 KO), bo o nim mowa, może okazać się kimś więcej niż przeciętnym gościem z nadmuchanym rekordem...
Grzegorz Proksa (22-0, 15 KO), dla którego najbliższym celem jest zdobycie tytułu mistrza Europy, awansował o jedna pozycję w brytyjskim rankingu najlepszych pięściarzy kategorii średniej. Wcześniej "Super G" znajdował się na pozycji 5, teraz jest 4. Na pierwszym miejscu wciąż pozostaje Matthew Macklin (28-2, 19 KO), aktualny mistrz organizacji EBU.
Między mistrzem Europy a Proksą jest jeszcze tylko dwóch pięściarzy, Darren Barker (22-0, 14 KO) oraz Martin Murray (21-0, 8 KO).
Jak donoszą Sportowe Fakty, obowiązkowa obrona pasa WBC kategorii cruiser Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) odbędzie się w Sopocie lub Łodzi. Walka planowana jest na 2 kwietnia, początkowo miała się odbyć w Gdyni.
- Wolałbym Łódź od Sopotu. A dlaczego nie w Warszawie? Warszawa pokazała swoje oblicze i nawet cieszę się, że walka będzie w innym miejscu. W Łodzi jest bardzo fajna hala, poza tym myślę, że również tam przyjadą kibice z Warszawy, a także innych miast. Może być fajne widowisko - stwierdził "Diablo".
Palacios to zawodnik słynnego Dona Kinga. O promotorze tym krążą legendy. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku jedno z przedstawicielstw ubezpieczeniowych toczyło z Kingiem proces o wyłudzenie pieniędzyna walkę, która nigdy się nie odbyła. Ostatecznie King został przez sąd uniewinniony. Sęk w tym, że później ławie przysięgłych zafundował luksusowy urlop.
- Nie obawiam się sztuczek Kinga. Sytuacja naszej grupy bokserskiej w ciągu ostatnich lat się zmieniła. Z nami, z KnockOut Promotions, już się zaczynają liczyć na arenie światowej. Jestem przekonany, że King będzie nas szanował - dodał Włodarczyk.
Federacja WBC uhonorowała zawodników za mijający rok. Niestety żaden z Polaków nie został wyróżniony. Póki co podano same nominacje, natomiast wyniki zostaną podane za tydzień. Oto propozycje WBC:
Bokser Dekady:
Oscar De La Hoya, Witalij Kliczko, Floyd Mayweather, Erik Morales, Manny Pacquiao, Pongsaklek Wonjongkam
Bokser roku:
Sergio Martinez, Manny Pacquiao, Jean Pascal
Walka roku:
Sergio Martinez PKT 12 Kelly Pavlik
Jean Pascal PKT 11 Chad Dawson (Techniczna decyzja)
Humberto Soto PKT 12 Urbano Antillon
Najbardziej dramatyczny pojedynek roku:
Christian Esquivel PKT 12 Tshifhiwa Munyai
Alberto Garza PKT 12 Justin Savi
Rendall Munroe TKO 9 Victor Terrazas
Omar Nino PKT 12 Rodel Mayol II
Edwin Valero TKO 9 Antonio Demarco
Nokaut roku:
Saul Alvarez KO6 Carlos Baldomir
Sergio Martinez KO2 Paul Williams
Fernando Montiel TKO4 Hozumi Hasegawa
Powrót roku:
Hozumi Hasegawa, Erik Morales, Edgar Sosa
Kontrowersja roku:
Rodel Mayol PKT 3 Omar Nino (techniczna decyzja)
Andre Dirrell - Dyskwalifikacja 11 runda - Arthur Abraham
Juan Hernandez - Dyskwalifikacja 3 runda - Denver Cuello
Najlepszy wieczór:
Manny Pacquiao vs Antonio Margarito - 13 listopada, Cowboys Stadium, Dallas
Upamiętnieni:
Diego Corrales, Vernon Forrest, Arturo Gatti, Edwin Valero
Dimitrij Salita (32-1-1, 17 KO) po bolesnej porażce z Amirem Khanem przeniósł się do dywizji półśredniej i zanotował już dwa zwycięstwa. 28-letni pięściarz ma nadzieję, że kolejny rok będzie dla niego lepszy, a także liczy na pojedynek z Ricky Hattonem (45-2, 32 KO).
- W przyszłym roku chciałbym walczyć w Izraelu, o mistrzostwo świata oraz z powracającym do boksu Ricky Hattonem. Jestem zdania, że w Izraelu stworzylibyśmy naprawdę dużą i dobrą galę z ciekawymi nazwiskami. Taki wieczór w Izraelu bez żadnej polityki byłby czym świetnym - stwierdził niedawny pretendent do tronu WBA kategorii junior półśredniej.
Kilka tygodni temu Bernard Hopkins wygłosił opinię, że Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) znalazł się na szczycie P4P, bo przez całą karierę unikał czarnoskórych pięściarzy. Filipińczyk będzie miał okazję podważyć tę tezę, wychodząc do ringu z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
"Słodki" oglądał ostatnią walkę Hopkinsa. Po kiepskim początku i dwóch nokdaunach Bernard przystosował się do niewygodnego stylu Jeana Pascala i zdominował go w późniejszych rundach. Wielu ekspertów uważa, że remis skrzywdził Amerykanina. Występ 45-letniego "Kata" zainspirował Shane'a. Przed walką wielu ekspertów skreślało Hopkinsa i podobnie sytuacja ma się teraz - niewielu daje Mosleyowi jakiekolwiek szanse w pojedynku z Pacquiao.
- Mówiono, że Bernard jest już skończony, ale ja wiedziałem, ze on ciężko trenował i pojechał po zwycięstwo. Pascal wyzwał go na pojedynek, bo miał nadzieję, że "Kat" stracił już wszystkie atuty. Okazało się to nieprawdą. Wiedziałem, że Bernard wygra. Byłem przekonany, że znokautuje Pascala. Wiem jaki to typ człowieka, poza tym on ma niesamowite doświadczenie i ringowy spryt. Jego występ wywarł na mnie ogromne wrażenie - powiedział 39-letni Mosley.
Niepokonany kanadyjski puncher, David Lemieux (25-0, 24 KO), twierdzi, że musi stoczyć jeszcze dwie lub trzy walki i będzie gotowy na pojedynek z królem wagi średniej - Sergio Gabrielem Martinezem (46-2-2, 25 KO).
W najnowszym rankingu WBC Lemieux notowany jest na drugiej pozycji. Na początku 2011 roku zmierzy się z Marco Antonio Rubio (48-5-1, 41 KO) w oficjalnym eliminatorze.
- Najpierw czeka nas eliminator z Rubio. Jeśli David Lemieux go pokona i zostanie obowiązkowym pretendentem, postaramy się o walkę z Martinezem w końcówce przyszłego roku. Jeszcze nie rozmawialiśmy z promotorem Sergia, Lou DiBellą, ale mamy nadzieję, że po stoczeniu dwóch lub trzech walk David dostanie szansę od argentyńskiego mistrza - powiedział Ivon Michel.
Tydzień temu na gali w Białymstoku, swoją trzecią walkę na zawodowych ringach stoczył Robert Świerzbiński (3-0, 1 KO) wygrywając na punkty z Białorusinem Rusłanem Rodiwiczem (6-1, 6 KO). Mieliśmy okazję wypytać go o jego spojrzenie na przebieg pojedynku, docelową wagę, w której będzie boksował oraz najbliższe plany w jego zawodowej karierze.
Marcin Łądka: Robert, jesteś po swojej trzeciej zawodowej walce, kolejny przeciwnik z dobrym bilansem. Jesteś zadowolony z jej przebiegu?
Robert Świerzbiński: Nie do końca, mogłem zabokosować lepiej, chyba przez to, że nie byłem do końca przygotowany na te 6 rund, jednak myślę, że nie było najgorzej. Zawodnik dobry, 6 wygranych, 6 przed czasem, zatem trzeba było się spodziewać ciężkiej przeprawy.
- W piątej rundzie stanąłeś, przyjąłeś parę ciosów. Co się stało?
RŚ: Miałem kryzys, dostałem parę mocnych ciosów, ale przetrwałem to, trochę klinczowałem i w szóstej rundzie było już lepiej.
- Dziś pojedynek odbył się w kategorii średniej, poprzednie pojedynki odbyły się w super średniej. Która waga będzie tą docelową?
RŚ: Myślę, że waga średnia będzie dla mnie odpowiednia, niedużo ważę, w piątek po treningu było to 73kg. Dwa dni przydusiłem i bez problemu osiągnąłem limit.