Jak już zapewne wszyscy wiedzą, są spore szanse na mini turniej federacji IBF z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO) w roli głównej. W pierwszej parze Eddie Chambers (35-2, 18 KO) miałby się zmierzyć z Derriciem Rossy (25-2, 14 KO), w drugiej natomiast nasz "Góral" z nieznanym jeszcze rywalem 16 kwietnia w katowickim "Spodku". I choć tego rywala dotąd nikt oficjalnie nie potwierdził, to najpoważniejszym kandydatem wydaje się być dawny champion wszechwag Samuel Peter (34-4, 27 KO), który w ostatnim pojedynku we wrześniu nie sprostał Władimirowi Kliczce.
- Samuel otrzymał od IBF przedwczesny prezent gwiazdkowy - mówi charyzmatyczny menadżer Nigeryjczyka, Ivaylo Gotzev (na zdjęciu) - Jesteśmy gotowi na walkę z Adamkiem. Miejmy nadzieję, że on również jest na nas gotowy. Jesteśmy nawet zdolni pojechać do niego do Polski - stwierdził Gotzev.
W zeszły weekend, jedyny klub reprezentujący Polskę w Bundeslidze - PKB Poznań, łatwo rozprawił się z holenderskim Windmil-Boxenteam Niederlande, wygrywając całe spotkanie 15:7. Prezentujemy z tego meczu walkę w kategorii 75 kg, Ferrero La Cruz vs Igor Jakubowski.
Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO) powróci na ring 12 marca - naturalnie na antenie HBO. Od kilku dni mówiło się, że jego kolejnym rywalem będzie tymczasowy mistrz świata wagi średniej federacji WBC Sebastian Zbik (30-0, 10 KO). Na taką opcję nie przystał główny sponsor, czyli stacja HBO.
Obóz Martineza miał w obwodzie Andy'ego Lee (24-1, 18 KO), ale i jego kandydaturę odrzuciła HBO. Tak oto król wagi średniej został bez "partnera do tańca".
W zaistniałej sytuacji na najpoważniejszego kandydata na rywala Martineza wyrasta Siergiej Dzindziruk (37-0, 23 KO), champion federacji WBO kategorii junior średniej. Negocjacje trwają...
- Przy najmniejszym ruchu, przy najmniejszym oddechu czułem ból nie do zniesienia. Jednak po zwycięstwie ten ból przestał cokolwiek znaczyć - wyznał Marco Huck (31-1, 23 KO), który w sobotę pokonał na punkty Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) i obronił pas mistrzowski federacji WBO w wadze junior ciężkiej. 26-letni Niemiec bośniackiego pochodzenia jest dumny ze swojej postawy w ringu. Podkreśla, że uporał się z bardzo trudnym rywalem, a chwały może mu przysparzać kontuzja żeber, z którą musiał zmagać się od czwartej rundy walki w berlińskiej Max Schmelling Halle.
- Kiedy w czwartej rundzie przyjąłem na korpus cios z lewej ręki Lebiediewa, pomyślałem: "Co się stało?". Wydawało mi się, jakby ktoś przebił mi żebra nożem. Przez głowę przemknęła nawet myśl, że walka się skończy. A przecież odbywam sparingi praktycznie tylko z zawodnikami wagi ciężkiej - z Aleksandrem Powietkinem, Olegiem Płatowem i innymi znanymi pięściarzami. Wszyscy oni uderzają bardzo mocno, ale Denis robi to jeszcze mocniej. W tej walce udowodniłem, że jestem prawdziwym facetem. Sądzę, że wielu innych poddałoby się w podobnej sytuacji, nie staliby na nogach nawet dziesięciu sekund. Tymczasem ja z tak poważną kontuzją przeboksowałem osiem rund - zaznacza Huck.
- Denis dysponuje bardzo silnym ciosem, podobnie jak ja. Dodatkowo jest wspaniale wyszkolonym bokserem. Uważam jednak, że dobrze radziłem sobie w defensywie, jednocześnie wyprowadzając niemało celnych uderzeń. Jestem przekonany, że gdyby nie kontuzja żebra w czwartej rundzie, znokautowałbym przeciwnika - twierdzi "Kapitan Huck", który odniósł się również do nieprzychylnych mu komentarzy w sieci, które pojawiły się po walce z Lebiediewem.
W zeszłą sobotę na gali w Białymstoku udanie powrócił Aleksy Kuziemski (20-2, 5 KO) po porażce z Dmitrijem Suchockim (16-1, 11 KO) nokautując w trzeciej rundzie Dmitrija Protkunasa (11-33-2, 1 KO). Po walce mieliśmy okazję porozmawiać z Aleksem o odczuciach na temat walki, jego przyszłości oraz o tym jak zapatrywałby się na pojedynek z którymś z innych polskich zawodników wagi półciężkiej.
Adam Jarecki: Aleks, piękny powrót po przegranej z Dmitrijem Suchockim, jak oceniasz przebieg walki i rywala?
Aleksy Kuziemski: Rywal może nie był z najwyższej półki, jednak trzeba było zaboksować, mimo wszystko myślę, że ta walka mi coś przyniesie. Po ostatnim ciężkim pojedynku takie przytarcie na pewno mi się przydało.
- Jak będą wyglądały Twoje najbliższe plany?
AK: Po tej walce usiądziemy do stołu i będziemy myśleć nad moją przyszłością. Póki co nie mogę nic konkretnego powiedzieć, bo sam niewiele wiem. Jest jakiś pomysł, ale jeszcze daleko od jego realizacji.
- Miałeś jakieś propozycje od polskich grup promotorskich?
AK: Powiem tak, propozycja była niejedna, nie tylko z Polski. Mogłem wyjechać nawet poza Europę, jednak to tutaj mam rodzinę, czuję się tu dobrze, a to wpływa na dobre samopoczucie przed pojedynkami. Wiadomo, że w boksie zawodowym liczą się również pieniądze, ale nie tylko to jest ważne.
- Już zdążyłem się uspokoić, nie przeżywam jakoś szczególnie tej porażki. Na początku, rzeczywiście, nie byłem sobą, ale wyciągnąłem wnioski i zrozumiałem, że pociąg już odjechał i nie ma sensu rozmyślać o przeszłości. Lepiej skupić się nad tym, co przede mną. Po walce z Huckiem jeszcze bardziej uwierzyłem w siebie – mówi Denis Lebiediew (21-1, 16 KO), który w sobotę uległ na punkty Marco Huckowi (31-1, 23 KO) i nie zdołał odebrać mu pasa WBO w wadze junior ciężkiej.
- Po przebiegu walki czułem, że prowadzę. Huck nie sprawiał mi w tej walce szczególnych trudności. Kiedy ogłaszano wyniki sędziowskie, byłem pewien, że zwycięstwo zostanie przyznane mnie. Nie zdawałem sobie sprawy z sytuacji w dwóch ostatnich rundach. Byłem przekonany, że moja przewaga jest na tyle duża, że spokojnie wystarczy do wygranej. Powinienem był ryzykować, przecież miałem jeszcze zapas sił. Z pewnością zbyt wcześnie uwierzyłem w zwycięstwo – przyznaje 31-letni Lebiediew.
DENIS LEBIEDIEW ZARAZ PO WALCE Z HUCKIEM DLA BOKSER.ORG >>
Podczas walki w berlińskiej Max Schmelling Halle, 26-letni Huck często używał swojego firmowego uderzenia, prawego prostego, który okazał się być dość skuteczną bronią. – Należy bardzo uważać, aby nie przyjmować takich ciosów. Kiedy przygotowywałem swoje ataki, Huck zaskakiwał mnie znienacka uderzeniami z prawej ręki. Nie jest to chaotyczny ruch ręką, jak mogłoby się wydawać, ale wypracowany i doprowadzony do automatyzmu element, który ma za zadanie niwelować ataki przeciwnika. W naszej walce Huck operował nim świetnie – twierdzi rosyjski pięściarz.
Kilkanaście tygodni temu Tyson Fury (13-0, 9 KO) bardzo ostro wypowiedział się na temat Nevena Pajkica (15-0, 5 KO), który polskim kibicom kojarzy się głównie z dwóch zwycięstw nad naszym Grzegorzem Kiełsą. Młody Anglik wyzwał wówczas Pajkica do walki dodając, że Kanadyjczycy powinni się wstydzić takiego mistrza. Neven wtedy miał inne plany, lecz teraz odpowiedział na zaczepki swojego "kolegi" po fachu i wyraził chęć na spotkanie i spróbowanie swoich sił.
- Był gruby i bez formy - skomentował sobotni występ Tysona przeciwko Zackowi Page'owi dwukrotny pogromca Kiełsy - Ten pojedynek był tak nudny, że w jego trakcie musiałem pograć trochę na swoim I-Phonie. Mogę z nim się zmierzyć na ringu, parkingu czy klatce, jest mi to obojętne. On jest nikim - zripostował ostro Pajkic.
9 sierpnia 2003 roku Acelino Freitas (38-2, 32 KO) i Jorge Rodrigo Barrios (50-4-2, 35 KO) stoczyli kapitalny bój na gali w Miami. Stawką walki były należące do "Popo" pasy WBA i WBO w kategorii super piórkowej. Po dramatycznej jedenastej rundzie, w której najpierw na deskach (po raz drugi tego wieczoru) znalazł się Freitas, a w samej końcówce również "La Hiena", punktacja przedstawiała się następująco: 106-103, 105-105 i 104-106. Kilka sekund po gongu rozpoczynającym ostatnie starcie wynik walki stał się jasny. Minuta przerwy nie wystarczyła i Barrios nie zdołał dojść do siebie, a brazylijski król nokautu doskonale wiedział jak to wykorzystać.
W zeszły weekend, jedyny klub reprezentujący Polskę w Bundeslidze - PKB Poznań, łatwo rozprawił się z holenderskim Windmil-Boxenteam Niederlande, wygrywając całe spotkanie 15:7. Prezentujemy z tego meczu walkę w kategorii 81 kg, Joos Paulino s Dawid Deik.
- Oglądaliśmy Cię tydzień temu na Grand Prix PZB w Elblągu. i dzisiaj na meczu Bundesligi Jak oceniasz swoje ostatnie występy?
Marcin Śnitko: Okres zimowy nie sprzyja pojedynkom, szczególnie w mojej wadze [superciężka - przyp. LD]! Jeszcze na Grand Prix szło mi całkiem nieźle, natomiast tutaj, mimo że trenuję i jestem przygotowany do startów wyraźnie czułem osłabienie.
- Jednak wygrałeś...
MŚ: Pełna trybuna publiczności rozgrzanej wcześniejszymi walkami napędzała moje ręce i te ciosy dostrzegli zapewne sędziowie uznając moją wyższość w ringu. Mimo wszystko, w ich ocenie byłem lepszym zawodnikiem, ale ja wiem swoje i już w lutym przyszłego roku będę mógł pokazać o wiele lepszy boks.
BUNDESLIGA: +91 kg - DENIS SLOTEN GRAAF vs MARCIN ŚNITKO >>
- Humor Ci dopisuje.
MŚ: Tak, zaraz po meczu jadę zobaczyć się z rodziną mieszkającą pod Warszawą. Cieszę się świętami i już czuję domową atmosferę Wigilii i Bożego Narodzenia. Dlatego jestem zadowolony że spędzę je razem z najbliższymi. Tego mi brakowało ostatnio i dlatego się cieszę z tego ciężko zapracowanego czasu dla siebie.
GRAND PRIX PZB: +91 kg - MARCIN ŚNITKO vs ARTUR WICHROWSKI >>
- Życzymy w takim razie Spokojnych i Radosnych świąt a w Nowym Roku sukcesów ringowych.
MŚ. Dziękuję i pozdrawiam Pana, cały zespół BOKSER.org. i Czytelników. Życzę wszystkim Wesołych Świąt i sukcesów w 2011 roku.
To o czym mówiło się w kuluarach od jakiegoś czasu można już napisać oficjalnie - kolejnym rywalem Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) będzie Shane Mosley (46-6-1, 39 KO).
W ciągu najbliższych dni pięściarze złożą podpisy na kontrakcie, jednak najgorsze jest już za nimi - negocjacje. Obie strony zaakceptowały proponowane warunki i do starcia "Pac-Mana" ze "Słodkim" dojdzie 7 maja.
Bokserski mistrz świata wagi ciężkiej WBC, Witalij Kliczko w jednym z ostatnich wywiadów stwierdził, że jego brat Władimir Kliczko - czempion federacji WBO oraz IBF, jest gotowy zmierzyć się z Brytyjczykiem Davidem Haye'em.
Haye, mistrz świata federacji WBA, od dłuższego czasu unika konfrontacji z braćmi Kliczko. Tymczasem rozmowy na ten temat wciąż się toczą i jak ogłosił Witalij Kliczko, jego brat już niebawem może dojść do porozumienia z promotorem Haye'a. - Władimir jest gotowy wyjść na ring. Zobaczymy, co się wydarzy w najbliższych dniach - stwierdził enigmatycznie starszy z ukraińskich czempionów.
Początkowo to Witalij Kliczko miał zamiar jako pierwszy zmierzyć się z Hayem, jednak teraz plany uległy zmianie i to jego brat prawdopodobnie skrzyżuje rękawice z 30-letnim bokserem pochodzącym z Londynu. Jak stwierdził niedawno Haye, do takiej konfrontacji ma dojść jeszcze przed jego 31 urodzinami, które przypadają na październik przyszłego roku.
Już 14 stycznia powróci świetny kubański junior średni, Erislandy Lara (14-0, 9 KO), a jego przeciwnikiem będzie Delray Raines (18-8-1, 13 KO). Pojedynek będzie głównym wydarzeniem na gali w Fantasy Springs Resort Casino niedaleko Palm Springs i odbędzie się na dystansie 10 rund.
Rozpiskę gali uświetnią występy prospektów takich jak Frankie Gomez (7-0, 6 KO), Randy Caballero (6-0, 4 KO) oraz Trevor McCumby (1-0, 1 KO).
Na początku listopada Lucas Martin Matthysse (27-1, 25 KO) zmierzył się z Zabem Judahem (40-6, 27 KO) w walce o pozycję #2 w rankingach WBO i IBF. Argentyńczyk przegrał na punkty w kontrowersyjnych okolicznościach.
Oscar De La Hoya nie ma jednak nic do zarzucenia swojemu pięściarzowi i przygotował mu walkę powrotną. 21 stycznia w Mendozie Matthysse zmierzy się z DeMarcusem Corleyem (37-15-1, 22 KO). 36-letni "Chop Chop" kilka miesięcy temu postawił niepodziewanie twardy opór innemu argentyńskiemu puncherowi - Marcosowi Rene Maidanie (29-2, 27 KO). Już za miesiąc przekonamy się który z nich lepiej wypada w takim korespondencyjnym pojedynku.
Powoli kończy się rok 2010, który zapamiętamy niestety jako jeden z najgorszych w historii polskiego boksu amatorskiego. Mimo wstydliwie słabych występów naszych seniorów na ringach Europy w pierwszym półroczu i nieco lepszym w drugim, postanowiliśmy – zgodnie z tradycją - dokonać klasyfikacji 100 Najlepszych Polskich Pięściarzy Amatorskich, odnajdując jasne punkty w każdej kategorii. Mamy nadzieję, że opracowywanie kolejnych rankingów będzie zadaniem łatwiejszym i przyjemniejszym.
Nadzieję na lepszą przyszłość polskiego boksu amatorskiego daje nam nadchodzące pokolenie 16-18 latków, którzy w 2010 r. wywalczyli 5 brązowych medali młodzieżowych mistrzostw świata i młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich (Dawid Michelus) oraz mistrzostw Europy juniorów (Konrad Dąbrowski, Przemysław Runowski i Karol Pawlina).
Kto zatem był najlepszy w poszczególnych kategoriach wagowych? Zapraszamy do analizy naszego rankingu.
- Sądzę, że walka z Solisem odbędzie się w marcu. Jeśli chodzi o miejsce jej rozegrania, zostanie to ustalone już po Nowym Roku – zdradził mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej Witalij Kliczko (41-2, 38 KO). Kolejnym przeciwnikiem „Dr Żelaznej Pięści” będzie niepokonany na zawodowym ringu Odlanier Solis (17-0, 12 KO), który w ostatnią sobotę wywalczył status oficjalnego pretendenta do pasa 39-letniego Kliczki. Podczas gali w Miami Kubańczyk pokonał Raya Austina przez dyskwalifikację rywala w 10. rundzie.
- Oglądałem walkę Solisa z Austinem w Internecie. Mogę powiedzieć, że przeciwko mnie stanie bardzo poważny rywal, mistrz olimpijski z 2004 roku oraz trzykrotny mistrz świata w boksie amatorskim. Jednak w tej walce będę musiał udowodnić, że boks amatorski i zawodowy są dwoma różnymi dyscyplinami sportu. Oczywiście, istnieją podobieństwa, ale są też kolosalne różnice. W ringu udowodnię, że mistrz świata wśród zawodowców znaczy o wiele więcej niż mistrz w boksie amatorskim – zapowiada Ukrainiec.
- Nawet gdyby nie zdyskwalifikowano Austina, rezultat walki byłby taki sam – zwycięstwo Solisa. Przecież i tak wygrywał na punkty. Muszę zauważyć, że przyjdzie nam walczyć nie tylko z Solisem, ale i z jednym z jego promotorów. Mowię oczywiście o sławetnym „łotrze” Donie Kingu, który wprost nie może się doczekać potknięcia jednego z braci Kliczko – opowiada Kliczko, który ma niemiłe wspomnienia związane z najsłynniejszym promotorem świata. W wywiadach mistrz świata niejednokrotnie obwiniał Kinga za nieudane negocjacje w sprawie walki z rosyjskim olbrzymem Nikołajem Wałujewem.
Były mistrz WBC w wadze lekkiej, David Diaz (35-3-1, 17 KO), powróci na ring 28 stycznia na gali w UIC Pavilion w Chicago (Illinois).
W swym ostatnim występie (w marcu) 34-letni mańkut przegrał z Humberto Soto po dwunastu zaciętych rundach. Po drodze Diaz dwa razy padał na deski. Pozostałe porażki pięściarza pochodzą z rąk Kendalla Holta i Manny'ego Pacquiao. Obydwaj wygrywali z Davidem przed czasem.
Diaz zdobył mistrzowski pas w 2007 roku, pokonując nieznacznie wspaniałego Erika Moralesa, który przegral wtedy swój czwarty pojedynek z rzędu i na dwa lata dał sobie spokój z boksem. Już w pierwszej rundzie pamiętnej walki Diaz zaskoczył "El Terrible" i zranił go potężnym lewym sierpowym. Amerykanin rzucił się do przodu i to był błąd - Morales kapitalnie skontrował go stojąc na linach i David wylądował na deskach. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie wskazali jednak na Diaza (114-113, 115-113, 115-112).
Coraz bardziej zaciemniony obraz przybierają negocjacje w spraiwe unifikacyjnej walki Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO). Adam Booth, menedżer Brytyjczyka poinformował, że Haye zgodził się na równy podział zysków 50-50.
- Negocjowałem z Berndem Boente, dwa dni temu zgodziliśmy się na równy podział 50-50 wszystkich przychodów, także z brytyjskiej telewizji i transmisji pay-per-view. Powiedziałem im też, że walka może być transmitowana przez RTL, może tez odbyć się gdziekolwiek tam, skąd przychód będzie największy. To były te dwa sporne punkty, które negocjowaliśmy. Jednak po tej ofercie, Boente stwierdził, że naszych negocjacji nie ma sensu kontynuować. Nie mam pojęcia, dlaczego nie przyjęli naszej oferty, widzę dwa wyjaśnienia. Jedno jest takie, że Władimir nie chce walczyć z Haye'em, drugie, że mają jakiś układ z RTL, że walka musi się odbyć na ich antenie - zdradził Adam Booth.
Po doniesieniach Brytyjczyka głos zajął Bernd Boente, menedżer braci Kliczko, który stwierdził, że Booth nie przedstawił wszystkich punktów spornych negocjacji. Wcześniej Haye nie zgadzał się na podział 50-50 przychodów z brytyjskiej pay-per-view, teraz się zgadza, ale negocjacje wciąż nie posunęły się naprzód, bo pojawił się nowy problem.
Bracia Kliczko mają kontrakt z RTL na jeszcze dwie walki. Booth twierdzi, że telewizja ARD, partner Sauerland Event, oferuję większą stawkę za pokazanie unifikacyjnej walki. Haye chce otrzymać od obozu Kliczko różnicę, jaką otrzymałby przyjmując ofertę z telewizji ARD, na co obóz Ukraińca nie chce się zgodzić. Dodatkowo Bernd Boente ujawnił, że został poinformowany przez wysoko postawionego przedstawiciela telewizji ARD, że ta nie ma intencji konkurowania z RTL o prawa do pokazania walki Kliczko-Haye. Tym samym zarzucił kłamstwo obozowi Haye'a.
Znakomity amator, a później całkiem niezły zawodowiec, Paolo Vidoz (26-10, 15 KO) podjął decyzję o zawieszeniu rękawic na kołku.
- Po porażce z Mattem Skeltonem już nigdy nie byłem takim sam - wyznał 40-letni Włoch, który w sobotę dał się gładko wypunktować Kubratowi Pulewowi (10-0, 5 KO).
Polscy kibice pamiętają Vidoza z ubiegłorocznej walki z Albertem Sosnowskim (46-3-1, 28 KO). Na gali w Londynie "Dragon" wysoko wypunktował "Gladriatora" i zdobył wakujący pas mistrza Europy.
Niepokonany brytyjski ciężki, Tyson Fury (13-0, 9 KO), jest bardzo zadowolony ze swojego ostatniego występu. Przypominamy, że na gali Pascal-Hopkins, 22-letni olbrzym z Wilmslow wypunktował Zacka Page'a (21-33-2, 7 KO) - journeymana wywodzącego się z kategorii cruiser.
W nudnym pojedynku, w którym Fury przeważał nie dzięki umiejętnościom, lecz raczej przez ogromne dysproporcje w warunkach fizycznych, sędziowie jednomyślnie przyznali prospektowi wszystkie rundy.
- Jestem dumny z mojego występu. Page był niewygodnym rywalem, ale umiałem wywrzeć na nim presję. Stoczenie walki w Kanadzie to wspaniałe przeżycie, nie mogę się już doczekać kolejnego pojedynku - powiedział Fury.
Brytyjczyk jest bardzo pewny siebie i uważa, że dałby sobie radę z pięściarzami z czołówek rankingów.
- Dawajcie ich tutaj, kogokolwiek z pierwszej dwudziestki. Jestem przekonany, że mogę sobie z nimi poradzić. Po świętach wracam do treningów z Emanuelem Stewardem. W 2011 roku pobiję obie strony Atlantyku - zapowiada Tyson.
Pomimo tego, że Roman Bugaj (16-8-1, 9 KO) nie występuje już na zawodowych ringach od ponad 5 lat, ciągle jest bardzo rozpoznawalnym i mile wspominanym zawodnikiem. Na ringu mierzył się z kilkoma dobrymi bokserami, warto tu wspomnieć chociażby Enzo Maccarinelliego, Rudigera Maya czy Sanina Samil Sama.
Oprócz kariery pięściarskiej popularność zawdzięcza m. in epizodycznej roli w filmie Olafa Lubaszenki "Poranek Kojota". która jest znana każdemu miłośnikowi polskich komedii. Bugaj wcielił się tam w postać dyskotekowego bramkarza "Szczeny". Na gali w Białymstoku zapytaliśmy 37-letniego byłego boksera o to czym się teraz zajmuje oraz czy rozważa jeszcze powrót między liny.
Marcin Łądka: Roman, powiedz nam co teraz u Ciebie słychać?
Roman Bugaj: Obecnie prowadzę indywidualne zajęcia bokserskie, jest to jednak działalność czysto komercyjna. Obserwuję oczywiście to co się dzieje, oglądam walki pięściarskie. Cieszy mnie to, że w polskim boksie dzieje się co raz więcej, staje się bardziej popularny. Sam również trenuję, chociaż moja działalność zawodowa jest od kilku lat zawieszona.