We wtorkowy wieczór Bob Arum ogłosił, że kolejny występ Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) może opóźnić się o kilka tygodni. Szef Top Rank dokładnie zbadał rynek PPV i doszedł do wniosku, że najbardziej atrakcyjnym przeciwnikiem dla Filipińczyka będzie mistrz trzech kategorii wagowych - Shane Mosley (46-6-1, 39 KO). Ostateczna decyzja należeć będzie jednak do "Pacmana", który może zdecydować się na trzecią walkę z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) lub pojedynek unifikacyjny z championem WBC dywizji półśredniej - Andre Berto (27-0, 21 KO).
Wszystko wyjaśni się podczas spotkania, na którym obecni będą Arum, Pacquiao i Freddie Roach. Data 7 maja wydaje się być przesądzona, bo według informacji od szefów telewizji, wygeneruje ona większe zyski z transmisji. Z dokładnej analizy Aruma wynika, że 80% ludzi, którzy wykupują PPV to fani sportu i niekoniecznie zagorzali kibice szermierki na pięści. Bardzo popularny Shane Mosley jest więc kandydatem najbardziej atrakcyjnym rywalem z marketingowego punktu widzenia.
Po sobotnim zwycięstwie Amira Khana (24-1, 17 KO) nad Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO) mamy pierwsze informacje na temat kolejnego przeciwnika dla mistrza WBA. Jak twierdzi były mistrz dwóch kategorii wagowych Zab Judah (40-6, 27 KO), grupa Golden Boy Promotions zajmująca się interesami Brytyjczyka zaproponowała mu walkę z ich podopiecznym w Anglii, a "Super" przyjął ofetę bez zastanowienia.
- Moja walka z Amirem jest prawie dograna, jednak muszę jeszcze na ten temat porozmawiać z promotorami z Main Events - powiedział Zab.
W swoim ostatnim pojedynku Judah wygrał z argentyńskim puncherem Lucasem Matthysse (27-1, 25 KO) niejednogłośnie na punkty, choć wielu widziało wygraną jego przeciwnika.
Tydzień temu Anthony Mundine (40-4, 24 KO) został nieoczekiwanie znokautowany przez zwycięzcę australijskiej edycji "Contendera" - Gartha Wooda (9-1-1, 6 KO). "The Man" zarzeka się, że porażka pozytywnie wpłynęła na jego karierę i podejście do treningów. Mundine przyznaje, że zlekceważył przeciwnika i od teraz do każdej walki będzie się przygotowywał jak do ostatniej.
- Wrócił mi głód boksu. Chcę rewanżu. Jeżeli z jakiegoś powodu nie uda się do niego doprowadzić, to zrobię wszystko, by zostać mistrzem wagi junior średniej. Takie rzeczy zdarzają się w boksie. Wciąż czuję się pięściarzem lepszym od Gartha i większość ludzi dzieli moją opinię. Wszyscy są w szoku - powiedział 35-letni zawodnik.
- Wierzę w przeznaczenie i jestem przekonany, że to nie stało się bez powodu. To jak solidny kopniak w tyłek, pcha mnie do przodu. Musiałem dostać nauczkę, by odzyskać głód. Znów mam oko tygrysa, jak na początku kariery - oznajmił Mundine.
W najbliższą niedzielę dojdzie do rewanżowego pojedynku pomiędzy Dariuszem Snarskim (31-31-2, 6 KO) i Krzysztofem Cieślakiem (16-1, 5 KO). W ich pierwszym pojedynku sędziowie ogłosili zwycięstwo "Skorpiona" stosunkiem głosów dwa do remisu. Niewiele ponad dwa miesiące od tamtego wydarzenia będziemy obserwowali drugie starcie polskich zawodników, tym razem w Białymstoku, na terenie "Snary".
Prezentujemy wywiad z Krzysztofem Cieślakiem, w którym możemy dowiedzieć się o wielu interesujących kwestiach związanych z osobą 25-letniego pięściarza. Według Krzysztofa nie wszystko było w porządku w dotychczasowej jego karierze, również pod względem opieki promotorskiej – Sam muszę w siebie inwestować, nie ma innej drogi- mówi w wywiadzie dla BOKSER.ORG zawodnik Babilon Promotion. Zapraszamy do lektury.
Jak przebiegają przygotowania do walki rewanżowej z Dariuszem?
- Zainwestowałem oczywiście sam w swoje przygotowania. To nie jest tak jak wszyscy myślą, że moi promotorzy inwestują w moje przygotowania. Wcale tak nie jest! Od początku mojej kariery sam osobiście inwestuję we wszystkie moje przygotowania. Tak to wygląda. Nie byłem do tamtej walki przygotowany, bo trenowałem dwa tygodnie. Tym razem jestem w treningu dwa miesiące, więc jest różnica. Czuję się bardzo dobrze i jadę tam po to, żeby wygrać.
Zapraszamy na zapis finałowego pojedynku z turnieju Grand Prix PZB w Elblągu, który transmitowaliśmy na żywo w naszej poddomenie www.live.bokser.org. Walczą w kategorii 52 kg Daniel Żaboklicki (Legia Warszawa) i Krystian Pawlikowski (PKB Poznań).
- Oglądajcie moją kolejną walkę, tym razem unifikującą pasy mistrzowskie - mówi David Haye (25-1, 23 KO), nawiązując do ciągle powracającego pytania odnośnie jego potyczki z jednym z braci Kliczko.
- Ludzie nie wierzyli gdy mówiłem, że będę absolutnym mistrzem kategorii cruiser. Wyczyściłem jednak tę dywizję i przeszedłem do wagi ciężkiej. Potem pojechałem do Niemiec, do największego w historii mistrza świata i też go pobiłem. Teraz twierdzę, że pobiję braci Kliczko. Ludzie mówią z niedowierzaniem "Jasne...", ale ja nie kłamię. Te pojedynki dojdą do skutku - przekonuje champion według organizacji WBA.
Zapraszamy na zapis finałowego pojedynku z turnieju Grand Prix PZB w Elblągu, który transmitowaliśmy na żywo w naszej poddomenie www.live.bokser.org. Walczą w kategorii 60 kg Michał Chudecki (PKB Poznań) i Andrzej Liczyk (Hetman Białystok).
Po dwóch kolejnych porażkach i ponad dwuletniej przerwie Luan Krasniqi (30-4-1, 14 KO) wróci do wielkiego boksu pojedynkiem z Johnathonem Banksem (25-1-1, 17 KO). Zawodnicy skrzyżują rękawice 26 lutego w Ludwigsburgu, ale póki co spotkali się na pierwszej konferencji prasowej promującej ich potyczkę.
- Krasniqi jest z pewnością najgroźniejszym rywalem od czasu moich przenosin do wagi ciężkiej. Mam dla niego wiele szacunku i z pewnością nie zlekceważę go. Będę w świetnej formie i udowodnię, że byłem złym wyborem na walkę powrotną. Jestem młodszy o jedenaście lat i wchodzę w najlepszy okres swojej kariery - powiedział siódmy w rankingu WBC i ósmy według IBF Banks.
- Wygrana z tak wysoko notowanym bokserem jak Banks przybliży mnie do walki z jednym z braci Kliczko. Zdaję sobie sprawę z tego, że Banks to szybki i utalentowany pięściarz, ale jednak nie dysponujący nokautującym ciosem. Nigdy nie ogłosiłem zakończenia kariery i cały czas pozostawałem w treningu, czekając na taką okazję jak ta. Powracam na ring nie dla chwały czy pieniędzy, ale dla walki z braćmi Kliczko. Chcę zostać drugim po Maxie Schmelingu niemieckim mistrzem świata wagi ciężkiej - zakończył Krasniqi.

W poniedziałkowy wieczór odbył się otwarty trening Jean Pascala (26-1, 16 KO) - mistrza federacji WBC i IBO w wadze półciężkiej, który w najbliższą sobotę na Pepsi Coliseum w Quebec City zmierzy się z legendarnym Bernardem Hopkinsem (51-5-1, 32 KO). 28-letni Kanadyjczyk jest uznawany przez prestiżowy magazyn "The Ring" za najlepszego pięściarza w swojej kategorii.
- Mam nadzieję na walkę z Davidem Haye'em lub braćmi Kliczko. Obojętnie z którym z nich - mówi Antonio Tarver (28-6, 19 KO), który dwa miesiące temu zadebiutował w wadze ciężkiej zwycięstwem nad Nagym Aguilerą. Pomimo iż były trzykrotny mistrz świata kategorii półciężkiej nie zebrał wówczas pochlebnych opinii, on sam twierdzi, że należy mu się taka szansa.
- Jestem już gotowy na taką walkę. Mam wyrobione nazwisko i nie sądzę, by w wadze ciężkiej był rywal mojego pokroju, który może wnieść tyle co ja - stwierdził "Magic Man".
42-letni Tarver przyznał również, że wybiera się do Kanady, by w sobotę obejrzeć potyczkę na szczycie dywizji półciężkiej pomiędzy Bernardem Hopkinsem i Jeanem Pascalem - Hopkins zna wiele sztuczek, mimo wszystko jednak stawiam na młodszego z tej dwójki. Jesteś tak dobry, jak twoja ostatnia walka, a Hopkins w walce z Royem wyglądał słabo - stwierdził Antonio.
Zapytany o inne opcje, Tarver odniósł się do naszego Tomasza Adamka (43-1, 28 KO) - To byłaby dobra walka, której stawką mógłby być eliminator jednej z organizacji - zakończył amerykański pięściarz.
- Przyjazd do Niemiec nie stanowi dla mnie problemu, ponieważ występowałem już na arenach całego świata. W Anglii znokautowałem Enzo Maccarinelli, a ostatnio właśnie w Niemczech w dwóch rundach rozprawiłem się z Aleksandrem Aleksiejewem - mówi na trzy dni przed pojedynkiem o mistrzostwo świata federacji WBO Denis Lebiediew (21-0, 16 KO). Siejący ostatnio popłoch wśród zawodników kategorii cruiser Rosjanin spotka się w sobotę w Berlinie z zasiadającym na tronie WBO od szesnastu miesięcy Marco Huckiem (30-1, 23 KO).
- Jestem w najlepszej formie w życiu. Huck jest w poważnych tarapatach. Co prawda szanuję go jako boksera, bo naprawdę jest doby, ale plan jest taki, by w sobotę go zniszczyć. Zdobycie mistrzostwa świata zawsze było moim marzeniem, a teraz jestem tylko o jeden krok od jego realizacji - zakończył Lebiediew.
Przypomnijmy, iż galę z Berlina na żywo pokaże Polsat Sport. Początek transmisji już od godziny 19:30.

Wczoraj w Berlinie odbył się otwarty trening Marco Hucka (30-1, 23 KO), mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej. Denis Lebiediew (21-0, 16 KO), który w sobotę zmierzy się z Niemcem w berlińskiej Max Schmelling Halle, odmówił zademonstrowania swoich umiejętności. Władimir Hriunow, menedżer pretendenta wyjaśnił, że obóz Rosjanina nie chce, aby „rywal zaglądał w ich karty”.
Obrońca pasa WBO wyszedł na ring w całej swojej okazałości: starannie zaczesane włosy, gładko ogolony, w podkoszulce z własnym logo. Na dłoniach miał 14-uncjowe rękawice nieznanej produkcji (koledzy Hucka z Sauerland Event mają obowiązek walczyć w rękawicach Adidasa). Hriunow postanowił „podziękować” 26-letnimu Niemcowi za słowa, jakich kilka tygodni temu użył w stosunku do Lebiediewa („pokraczny Lebiediew nie ma nic do stracenia, od moich uderzeń może stać się już tylko ładniejszy”) i wręczył mu bukiet żółtych kwiatów. Menedżer poradził Huckowi, aby z otrzymanych rumianków spróbował dowiedzieć się czegoś o swojej przyszłości. Mistrz świata odparł, że kwiaty dostaje zazwyczaj od ładnych dziewcząt, które nagradza za to pocałunkiem, jednak w tym przypadku będzie musiał odstąpić od swojego zwyczaju.
James Toney (72-6-3, 44 KO) zapowiedział niespodziewanie, że zaczął przygotowania do czekającej go 27 stycznia obrony pasa IBA. Przeciwnik ani lokalizacja póki co nie są jeszcze znane.
Niestety ten wielki mistrz sprzed lat po tym pojedynku zamierza ponownie powrócić do zasad MMA. Przypomnijmy, iż pod koniec sierpnia teoretycznie tę przygodę wybił mu z głowy Randy Couture, jak widać jednak Toney nie wyciągnął żadnych wniosków...
Mistrz trzech kategorii wagowych, Erik Morales (50-6, 35 KO), w najbliższą sobotę zmierzy się z Francisco Lorenzo (35-8, 16 KO). Pochodzący z Dominikany weteran w ostatniej chwili zastąpił Jorge Rodrigo Barriosa (50-4-2, 35 KO), który otrzymał zakaz opuszczania kraju. "El Terrible" nie spodziewa się żadnych problemów w walce z 39-letnim przeciwnikiem.
- Ciężko trenowałem i jestem gotowy na wszystko. Wiem, że Lorenzo to silny i doświadczony pięściarz, ale ja też przeboksowałem już swoje - powiedział Meksykanin.
Lorenzo, który ma na rozkładzie takie sławy jak Humberto Soto, czy chociażby Nate Campbell, może jednak okazać się dla Moralesa sporym wyzwaniem.
- Moim celem jest zwycięstwo w najbliższej walce. Potem będę starał się doprowadzić do starcia z Juanem Manuelem Marquezem. Nigdy nie doszło do naszej walki, gdy ja znajdowałem się na szczycie. Teraz on jest na topie i możemy w końcu sprawdzić który z nas jest lepszy. Morales-Marquez to wielki pojedynek nie tylko w Meksyku, ale w całym świecie boksu. Jeżeli walka się odbędzie, wygram ją - zapewnia 34-letni "El Terrible".
Za dwa dni, w piątek, Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) obchodzić będzie swoje 32. urodziny. Ale zamiast dostawać prezenty, król rankingu P4P taki prezent komuś podaruje, bowiem właśnie w piątek ogłosi nazwisko swojego najbliższego rywala.
W grę wchodzą trzy nazwiska - Shane'a Mosleya, Andre Berto oraz Juana Manuela Marqueza, ale podobno ta pierwsza opcja jest najbardziej prawdopodobna i Pacquiao w piątek ma wypowiedzieć nazwisko Mosleya. Oficjalnie musimy jeszcze jednak na taką nowinę poczekać do piątku.
W nocy z piątku na sobotę Tavoris Cloud (21-0, 18 KO) stanie do drugiej obrony tytułu mistrza świata federacji IBF wagi półciężkiej. Jego rywalem będzie Fulgencio Zuniga (24-4-1, 21 KO).
Eksperci z firmy UNIBET nie mają żadnych wątpliwości i obstawiają gładkie zwycięstwo championa. Kurs na jego wygraną wynosi 1,04 do jednego. Na wygranej Zunigi wzbogacimy się o 9 złotych za każdą złotówkę na niego postawioną. Najwyższy kurs - 40 do jednego, ustalono na remis.
W sierpniu tego roku niepokonany dotąd mistrz wag słomkowej i junior muszej Ivan Calderon (34-1-1, 5 KO) odniósł pierwszą porażkę z rąk Giovaniego Segury (26-1, 22 KO). Od tamtej pory team Calderona za wszelką cenę chce doprowadzić do rewanżu jednak prawdopodobieństwo, że do niego dojdzie jest niewielkie, ponieważ Segura ma problemy z zrobieniem limitu wagi junior muszej. Na wszelki wypadek menadżer Calderona ma plan zastępczy, czyli walkę ze zwycięzcą walki, która odbędzie się już 18 grudnia między Ulisesem Solisem (32-2-2, 21 KO), a Luisem Lazarte (48-9-1, 18 KO).
- Rewanż z Segurą jest priorytetem i miałby odbyć się w marcu w Puerto Rico, bądź w Stanach Zjednoczonych. Alternatywą jest pojedynek z wygranym w walce Solis-Lazarte, która odbędzie się w sobotę w Argentynie. Musimy poczekać do soboty, żeby ustalić co dalej - powiedział Ivan Rivera, szef Puerto Rico Best Boxing.
Zdaniem Fritza Zdunka - sławnego trenera grupy Universum, Denis Bojcow (28-0, 23 KO) przypłacił zwycięstwo przed czterema tygodniami nad Mike'em Sheppardem kolejną kontuzją prawej dłoni. Rosyjska nadzieja na podbój wagi ciężkiej będzie musiała poddać się w piątek kolejnej operacji.
- Denis to świetny puncher z mocnym ciosem i wielką przyszłością, niestety będzie musiał poddać się kolejnemu zabiegowi. Zobaczymy jak przebiegać będzie potem rehabilitacja, obawiam się jednak, że znów czeka go dłuższa przerwa - powiedział trener między iinymi Darka Michalczewskiego.
Swoją drogą przypadek Bojcowa potwierdza trochę teorię, iż mocno bijący zawodnicy mają często problemy z dłońmi... Bojcow jest wysoko notowany w każdej z federacji - WBC 3, WBA 3, IBF 11, WBO 4.
Jeden z najlepszych zawodników najniższych kategorii wagowych, były mistrz wagi słomkowej i aktualny posiadacz pasa WBA Interim wagi junior muszej Roman Gonzalez (27-0, 23 KO) w październiku tego roku w wielkim stylu pokonał Francisco Rosasa (21-8-2, 12 KO) nokautując go już w drugiej odsłonie.
Federacja WBA zobowiązała go do walki z Carlosem Reveco (25-1, 15 KO) do końca lutego, jednak bardzo prawdopodobne, że do tego pojedynku nie dojdzie, ze względu na problemy Reveco z jego menadżerem. W przypadku niepowiodzenia w zakontraktowaniu starcia z Reveco, zastąpi go były mistrz wagi junior muszej Omar Nino (30-4-2, 12 KO). Team Gonzaleza mimo wszystko będzie starał się doprowadzić do pojedynku z Reveco, a Nino jest tylko planem zastępczym.
Swego czasu Eric Fields (17-1, 14 KO) przymierzany był nawet jako potencjalny rywal dla Mateusza Masternaka. Ostatecznie wycofano się z tego pomysłu, a drogi obu pięściarzy znów się rozeszły.
28-letni Amerykanin po niespodziewanej porażce z mało znanym wówczas Ola Afolabim teraz mozolnie odbudowuje swoją karierę kolejnymi zwycięstwami. Dziś w nocy uczynił kolejny krok w kierunku powrotu do elity kategorii cruiser, wygrywając przed czasem w czwartej rundzie zmocno bijącym i zawsze groźnym Jose Luisem Herrerą (16-10, 16 KO).
W najbliższą sobotę na Estadio 20 de Noviembre w Campeche, Jorge Arce (55-6-2, 42 KO) stoczy walkę z Adolfo Ramosem (18-10-1, 10 KO). Jeśli Meksykanin zwycięży, w przyszłym roku najprawdopodobiej zmierzy się z mistrzem WBO w wadze super muszej - Wilfredo Vazquezem Jr. (20-0-1, 17 KO). "Travieso" zapewnia, że pojedynek odbędzie się w kwietniu w Las Vegas.
- 2010 był dla mnie bardzo dobrym rokiem, ale 2011 będzie jeszcze lepszy. W kwietniu zaboksuję z Wilfredo Vazquezem Jr. To dobry pięściarz, ale nigdy nie bił z się z azteckim wojownikiem. Walczyłem już z puncherami i nigdy nie stała mi się krzywda - powiedział 31-letni Arce.
- Teraz skupiam się na walce z Ramosem. Przygotowywałem się przez sześć tygodni i jestem gotów. Zamierzam go znokautować, by ludzie dobrze się bawili. To dla mnie najważniejsze - oświadczył Meksykanin.
W sobotę 11 grudnia odbył się XIII Barbórkowy Turniej Bokserski, którego gospodarzem był klub sportowy "Gwarek" Łęczna. Przeciwnikami byli ASB Hetman Zamość, Paco Lublin, Rocky Krasnystaw i Sport Club Lublin.
Klub Paco Lublin reprezentowali młodzi zawodnicy, którzy nabywają doświadczenia w ringu. Karol Judin (46kg), Mateusz Dubanowicz (49kg), Kamil Skrętowicz (56kg) i Łukasz Matyjaszczyk (75kg), po raz ostatni w tym roku skrzyżowali oni rękawice na imprezie bokserskiej.

Legendarny Bernard Hopkins (51-5-1, 32 KO) jest już w Quebec City, gdzie w najbliższą sobotę na Pepsi Coliseum stanie przed szansą pobicia rekordu George'a Foremana. Blisko 46-letni "Kat" zmierzy się z mistrzem WBC i IBO w kategorii półciężkiej - Jean Pascalem (26-1, 16 KO).
- W sobotni wieczór ujrzycie coś niezwykłego. 45-letni mężczyzna w ciele młodego człowieka jest czymś takim. Jestem tu, by udowodnić, że wciąż mogę rywalizować na najwyższym poziomie - powiedział Hopkins.
Steve Cunningham (23-2, 12 KO) ma powody do dumy. Nie dość, że panuje na tronie federacji IBF kategorii cruiser, to jeszcze od wczoraj jest szczęśliwym tatusiem - dodajmy, już po raz trzeci.
Wczoraj jego żona Livvy urodziła championowi synka Cruza, ważącego dokładnie 3,24 kilograma.
Po krótkim świętowaniu Cunningham będzie musiał wrócić do ciężkich treningów, bo już 22 stycznia podczas gali w Neubrandenburgu zmierzy się z oficjalnym pretendentem do jego tytułu, Enadem Liciną (19-2, 10 KO).
Już w nocy z piątku na sobotę wielka gala w Miami i cała masa atrakcji. Jedną z nich będzie potyczka w wadze ciężkiej pomiędzy Darrelem Madisonem (15-1, 4 KO) a Michaelem Marrone (19-1, 14 KO).
Marrone po rodzinnej tragedii powrócił do boksu wciąż młody (25 lat), ale z nowym składem - Don King jako promotor i Eddie Chambers Sr w roli szkoleniowca. Z kolei Madison (na zdjęciu) ma ostatnio bardzo dobrą passę po wygranych nad Robertem Wigginsem i Nagym Aguilerą.
Obaj pięściarze dostali zapewnienie, że lepszy z tej dwójki zagości w kolejnym rankingu federacji WBC wagi ciężkiej w czołowej 15. - jest więc o co walczyć. Pojedynek Madisona z Marrone zakontraktowano na dziesięć rund.
Przypomnijmy raz jeszcze, że bezpośrednią relację z gali w Miami przeprowadzi Polsat Sport Extra. Początek transmisji już od godziny 2:00, a w walce wieczoru potyczka Odlaniera Solisa z Rayem Austinem.