Już za niecałe dwa tygodnie w Pepsi Coliseum w mieście Quebec w Kanadzie dojdzie do jednego z najciekawszych pojedynków tego roku, bowiem spotkają się legendarny Bernard Hopkins (51-5-1, 32 KO) oraz mistrz federacji WBC wagi półciężkiej Jean Pascal (26-1, 16 KO). Hopkins w dzisiejszej wypowiedzi dla prasy zapowiedział, że zniszczy Kanadyjczyka na jego własnym terenie i stwierdził, że kluczową rolę w walce będzie miało jego doświadczenie.
- Chcę, żeby wszyscy to usłyszeli. Ostrzegam Was! Zniszczę tego gościa i zabiorę go z powrotem do szkoły. 18 grudnia pokażę najlepszą formę jaką tylko mogę wypracować. Hopkins jedzie do Kanady nie tylko po zwycięstwo. On chce, żeby to zwycięstwo było imponujące. Największym atutem Pascala jest to, że walczy na swoim terenie, jednak ja przez 17 lat od tego jak pierwszy raz zostałem mistrzem widziałem i słyszałem już wszystko. Pascal powinien być gotowy na to co ja zaproponuję mu w ringu, ponieważ jestem jak encyklopedia. Zwróćcie uwagę na to z kim walczyłem ja, a z kim on i odpowiedzcie mi na pytanie kto jest absolwentem bokserskiego Harvardu. Jeśli chodzi o sędziowanie, nie mam żadnych obaw, ponieważ ufam Golden Boy Promotions i wiem, że oni zawsze będą o mnie dbali - powiedział Hopkins.
Eric Morel (42-2, 21 KO) zakończył przygotowania do przyszłotygodniowej walki w Emerald Queen Casino w Tacomie. Będzie to jego debiut pod skrzydłami Golden Boy Promotions. Były mistrz wagi muszej zamierza zawojować trzy kolejne kategorie wagowe: kogucią, super kogucią i piórkową.
- Mamy za sobą 94 rundy sparingowe. W dniu, w którym Eric wraca do ringu, odbędzie się również pierwsza faza turnieju w wadze koguciej. Chcielibyśmy sięgnąć po tytuł, a potem pójść w górę - powiedział Cyril Morel, ojciec Erica.
"Little Hands of Steel" nie zamierza tracić czasu, czekając na Montiela i Donaire. Morel ma na celowniku championa WBC w wadze piórkowej - Hozumi Hasegawę (29-3, 12 KO).
- Mamy ambitne plany. Chcemy zdobyć tytuły od kategorii koguciej po piórkową w jak najkrótszym czasie. Zaproponujemy to grupie Golden Boy. Eric może walczyć wszędzie, nawet w Afryce. Nie ma co tracić czasu, czekając na Montiela i Donaire. Mamy na oku Hasegawę i możemy jechać do Japonii - zapewnia Morel.
Nie milkną echa odwołania sobotniej walki o mistrzostwo Europy w wadzie ciężkiej pomiędzy Albertem Sosnowskim, a broniącym tytułu Aleksandrem Dimitrenką. Cała sprawa wygląda coraz bardziej podejrzanie a zachowanie niemieckich promotorów wzbudza wiele kontrowersji.
- To absolutny skandal - grzmi agent polskiego pięściarza, Krzysztof Zbarski. Przypomnijmy, że Dimitrenko zemdlał w swojej szatni na kilkadziesiąt minut przed walką i musiał opuścić halę na noszach. Jest już całkowicie zdrów i wydał nawet oświadczenie. Przeprasza w nim swych kibiców i deklaruje, że chce walczyć z Albertem Sosnowskim jak najszybciej to możliwe. Niby wszystko zdaje się być w porządku, jednak zdaniem Krzysztof Zbarski wcale tak nie jest.
- Oczywiście martwimy się o zdrowie Aleksandra, ale cała sytuacja wygląda naprawdę podejrzanie. Zastanawia przede wszystkim, czemu na godzinę przed walką Dimitrenko nie miał nawet zabandażowanych rąk - mówi agent Sosnowskiego.
Bernd Boente, menedżer mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) oznajmił, że walka jego pięściarza z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO) cieszy się dużym zainteresowaniem i niemal wszystkie wejściówki na ten pojedynek znalazły już swoich nabywców. Menedżer oznajmił, że starcie 34-letniego Ukraińca z 8 lat młodszym Brytyjczykiem będzie transmitowane w największych kanałach telewizyjnych w USA, Chinach i Rosji, wobec czego przed odbiornikami może zasiąść prawie 400 milionów oglądających. Pojedynek odbędzie się 11 grudnia w niemieckim Mannheim.
- Zestawienie przeciwników w tej walce jest naprawdę godny uwagi. Z jednej strony mamy niepokonanego pretendenta, nie bojącego się czynić głośnych zapowiedzi. Otwarcie mówi, że "rozszarpie" Władimira i w ringu pokaże "brudny boks". Dlatego oczekujemy od niego odpowiednio dobrego występu. Z drugiej strony, zmierzy się z nim wieloletni mistrz, który zdobył tytuł na początku 2006 roku w walce z Chrisem Byrdem, odbywający dziewiętnastą mistrzowską walkę w karierze. Pojedynek Kliczko-Chisora zostanie obejrzany w 110 krajach świata. Pokażą go amerykańska stacja ESPN, chińska CCTV i rosyjska Rossija 2. Dzięki temu tę konfrontację będzie mogło zobaczyć nawet 390 milionów telewidzów. Praktycznie wszystkie bilety na walkę w SAP-Arenie są już sprzedane - poinformował Boente.
Vinny Maddalone jest niczym Rocky... po prostu wychodzi walczyć - jak duży włoski dzieciak, który nie czuje strachu. Ale będzie dobrze - mówi amerykańskiemu korespondentowi RMF FM trener Tomasza Adamka, Roger Bloodworth. Już 9 grudnia polski pięściarz zmierzy się w hali Prudential Center w Newark z amerykańskim bokserem włoskiego pochodzenia Vinnym Maddalone.
Paweł Żuchowski: Kiedy my rozmawiamy, Tomasz Adamek ostro trenuje przed najbliższą walką. Ćwiczy uniki. Pan co jakiś czas wydaje mu kolejne polecenia.
Roger Bloodworth: Jest bardzo bystry. Uczy się szybko, jest perfekcjonistą, chce być perfekcyjny we wszystkim, co robi. Czasem muszę mu mówić: "hej, spokojnie, nie musisz nauczyć się wszystkiego w jeden dzień". Ale jako uczeń jest bardzo dobry.
- Jest ambitny ?
Roger Bloodworth: O tak, bardzo... Ale gdyby nie był, nie trenowałbym go. Ciężko pracuje, chce wygrać.
W nocy z czwartku na piątek Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) stoczy pojedynek z Vinnym Maddalone, a już teraz poznaliśmy datę kolejnego występu oraz dwa nazwiska jego potencjalnych rywali.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, "Góral" powróci między liny 9 kwietnia w katowickim "Spodku", albo 16 kwietnia w Prudential Center w Newark w New Jersey, gdzie spotka się w czwartek z Maddalone.
W grę wchodzą dwa nazwiska, plus opcja rezerwowa. Tak oto Tomek spotka się z legendarnym Royem Jonesem Juniorem (54-7, 40 KO), lub dwukrotnym mistrzem świata wagi junior ciężkiej, Jeanem Markiem Mormeckiem (36-4, 22 KO). Możliwą opcją jest również pojedynek eliminacyjny do tronu IBF, ale Jones i Mormeck to dwie najpoważniejsze kandydatury.
Sylwetki Roya nie trzeba chyba nikomu przypominać. Amerykanin został między innymi uznany najlepszym pięściarzem Igrzysk Olimpijskich w Seulu, a także zdobył pas mistrza świata w wadze średniej, super średniej, półciężkiej i w końcu również w ciężkiej. Ostatnio przegrał z Bernardem Hopkinsem, który zrewanżował mu się tym samym za przegraną w 1993 roku.
Z kolei Francuz po przenosinach do królewskiej kategorii wygrał już trzy walki, w tym ten piątkowy, z siódmym na liście WBA Timurem Ibragimowem.
Już 19 grudnia kolejna gala grupy Boxing Production, na której dojdzie do ostatniej walki zawodowej Dariusza Snarskiego (31-31-2, 6 KO). Tych pożegnań było już wiele, ale tym razem chyba Darek na prawdę zawiesi rękawice na kołku. Po kontrowersjach związanych z wynikiem ostatniej walki Snarskiego z Krzysztofem Cieślakiem (16-1, 5 KO), PZB zarządziła walką rewanżową. To właśnie ten pojedynek będzie walka wieczoru na gali w Białymstoku.
Oprócz walki wieczoru, zobaczymy jeszcze 3 inne pojedynki. Po porażce z Dimitrijem Suchockim do Polski powróci Aleksy Kuziemski (19-2, 4 KO), który zmierzy się z Dimitrijem Protkunasem (11-33-2, 1 KO). Na gali zobaczymy dwa ciekawe debiuty. Pierwszy zadebiutuje perspektywiczny i młody Kamil Łaszczyk starciem z Andreiem Nurchińskim (2-0, 0 KO). Drugi debiut, to walka Białorusina Khavazhi Khatsyhau, który stanie naprzeciw Łotysza Mihailsa Sakary (3-0, 3 KO). Trzecią walkę zawodową stoczy Robert Świerzbiński (2-0, 1 KO), który zaboksuje z niepokonanym Rusłanem Rodiwiczem (6-0, 6 KO). Zapowiada się więc ciekawa gala, bez wątpienia najciekawsza, jaką do tej pory udało się zorganizować małej grupie Boxing Production z Białegostoku.
Już w najbliższą sobotę w Las Vegas dojdzie do niezwykle elektryzującego pojedynku między mistrzem WBA wagi junior półśredniej Amirem Khanem (23-1, 17 KO), a mocno bijącym Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO). Były mistrz w sześciu kategoriach wagowych, a teraz szef Golden Boy Promotions, Oscar De La Hoya liczy na to, iż walka okaże się niesamowitą wojną i da kibicom to na co czekali.
- To będzie wielka wojna, możliwe nawet, że okaże się walką roku. Kibice chcieli tego starcia, dlatego je zorganizowaliśmy. To będzie klasyk - pojedynek boksera z puncherem. Amir powiedział mi jednak, że podczas walki jeśli tylko będzie trzeba, stanie naprzeciw Maidany i będzie wymieniał z nim ciosy, zatem wszyscy możemy być ciekawi co się stanie - twierdzi De La Hoya.
Najsłynniejszy komentator bokserski świata, Bob Sheridan, znajduje się w śpiączce farmakologicznej. Informację podał Jacquie Richardson z organizacji Retired Boxers Foundation, która wspomaga bokserów w przejściu z kariery zawodowej na godną sportowa emeryturę. Nie podano przyczyn wprowadzenia "Pułkownika" w stan śpiączki.
Bob Sheridan to jeden z najsłynniejszych, o ile nie najsłynniejszy na świecie komentator walk bokserskich. Komentuje od początku lat 70., a w roku 2004 znalazł się w bokserskiej galerii sław (World Boxing Hall of Fame). Na żywo oglądał i komentował ponad 10 000 walk, i nieprawdopodobną liczbę 895 walk o mistrzostwo świata. Jego marzeniem jest skomentowanie tysięcznej walki o mistrzostwo świata. "Colonel" prowadził sprawozdanie między innymi z walki Aliego z Formanem w Afryce, która nosi słynną nazwę "Rumble in the Jungle".
Międzynarodowa Federacja Amatorskiego Boksu AIBA opublikowała ranking kobiet. W zestawieniu, które zostało oparte głównie na podstawie tegorocznych wyników mistrzostw świata, trzecie miejsce w kategorii do 54 kilogramów zajęła Karolina Michalczuk z Klubu Sportowego Paco Lublin, która podczas zawodów na Barbadosie zdobyła brązowy medal
- Trochę cienko - komentuje miejsce w rankingu AIBA podopieczna trenera Władysława Maciejewskiego. - Plan był, aby obronić wywalczony przed dwoma laty w chińskim Ningbo złoty medal, ale nie udało się. Wracając dziś do walki półfinałowej z Eleną Savleyevą, mogę powiedzieć tylko tyle, po prostu to nie był mój dzień, czułam się jakoś dziwnie, może za bardzo chciałam - wyznaje nasza mistrzyni.
Mike Tyson na łamach The Guardian przekonuje, że jest innym człowiekiem, zmądrzał przez to, czego nauczyło go życie i złe wybory. Wizerunek nazywanego "Bestią" Tysona w USA polepsza się z każdym rokiem. Były bokser przyznał także, że podczas pamiętnej walki z Evanderem Holyfieldem znanej jako "The Bite Fight" był pod wpływem narkotyków i do końca nie wiedział co się dzieje.
Mike Tyson w wywiadzie dla dziennika The Guardian przekonuje o zmianie jego osobowości od momentu wycofania się ze sportu w 2006 roku. Tyson o porażki życiowe oskarża głównie narkotyki, teraz mówi o hodowli gołębi, przejściu na weganizm i uczeniu się kochać samego siebie.
Tyson postanowił także przypomnieć kulisy incydentu walki z 1997 roku, która przeszła do historii sportu. W 1996 roku Evander Holyfield znokautował Tysona w 11 rundzie, a siedem miesięcy później w rewanżowej walce "Bestia" ugryzł rywala dwukrotnie w ucho - w drugiej próbie odgryzając kawałek.
Po latach Tyson tak komentuje incydent: - Nie myślałem o boksowaniu, gdy go ugryzłem. Nie obchodził mnie wtedy boks. Wiem, że to było złe i szalone. Byłem wtedy pod wpływem narkotyków, myślałem, że jestem bogiem... już wtedy byłem skończony.
Już w najbliższą sobotę Lamont Peterson (28-1, 14 KO) stanie przed wielką szansą. 26-letni Amerykanin stoczy dwunastorundowy pojedynek z popularnym Victorem Ortizem (28-2-1, 22 KO), a zwycięstwo może przynieść mu kolejną walkę o tytuł prestiżowej federacji.
"Havoc" uważa, że nie ma powodów do zmartwień i choć ceni swego przeciwnika, jest przekonany, że zdoła go pokonać.
- Ja po prostu kocham walczyć. Nie ma dla mnie znaczenia czy moim rywalem jest kierowca taksówki czy mistrz świata. Kiedy nadeszła propozycja walki z Victorem Ortizem na stacji HBO, to nie wahałem się ani chwili. To moja praca, więc nie ma powodu, bym odmawiał. Myślę, że znacznie więcej pięściarzy powinno zacząć traktować to w ten sposób. Podpiszę kontrakt na walkę z kimkolwiek. Znam Ortiza i wiem jak walczy. Nic mnie nie martwi, choć naprawdę szanuję jego umiejętności. On potrafi boksować i wychodzi mu to lepiej, niż dobrze - powiedział Peterson.
Dwukrotny mistrz WBA w wadze super średniej i zarazem były mistrz IBO wagi średniej, Anthony Mundine (40-3, 24 KO), już jutro zmierzy się ze zwycięzcą austalijskiej edycji "Contendera" - Garthem Woodem (9-1-1, 5 KO). Pojedynek odbędzie się na Acer Arena w Olympic Park w Homebush, obowiązywać będzie limit dywizji średniej.
35-letni Mundine wniósł dziś na wagę 72,9 kg (160,7 lb), podczas gdy trzy lata młodszy "Woodsy" podczas ważenia zanotował 73 kg (160,9 lb).
"The Man" kilka miesięcy temu zdołał zejść do kategorii junior średniej, gdzie zamierza wywalczyć kolejny tytuł. Ciężko uwierzyć, że to ten sam pięściarz, który w maju 2006 roku wypunktował obecnego championa IBO wagi junior ciężkiej - Danny'ego Greena (31-3, 27 KO).
Fernando Montiel (43-2-2, 33 KO), mistrz WBC i WBO w kategorii koguciej, jest w pełni gotowy na walkę z Nonito Donaire (25-1, 17 KO). Pojedynek ma odbyć się 19 lutego w Stanach Zjedoczonych, ale już w najbliższą sobotę 31-letni Meksykanin stoczy walkę rozgrzewkową.
W Torreon rywalem "Cochulito" będzie Eduardo Garcia (21-5-1, 9 KO). Montiel zapewnia, że nie lekceważy przeciwnika i nie pozwoli sobie na wpadkę w tak istotnym momencie.
- Od lat ścigam Donaire. Mam nadzieję, że tym razem się nie wycofa. To jeden z najlepszych bokserów świata i wygląda na to, że nasz pojedynek w końcu dojdzie do skutku - skomentował Meksykanin.
Najlepszy pięściarz wagi koguciej nie zamierza pozwolić sobie na wpadkę w pojedynku z Garcią. Po zwycięstwie nad Donaire, Montiel planuje doprowadzić do walki z innym czołowym pięściarzem tej kategorii - Vicem Darchinyanem (35-2-1, 27 KO).
- Niewiele wiem o moim najbliższym przeciwniku, ale go nie zlekceważę. Przygotowałem się bardzo dobrze, bo nie chcę żadnych przykrych niespodzianek. 2011 rok może być jednym z najlepszych w mojej karierze. Po walce z Donaire spróbuję dostać Darchinyana, który też od lat mnie unika - wyznał Montiel.
Cały bokserski świat czeka na nadchodzącą walkę brytyjskiej gwiazdy Amira Khana (23-1, 17 KO) z Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO), która odbędzie się już w najbliższą sobotę w Las Vegas. Potężnie bijący Argentyńczyk twierdzi, że wie jak przeciwstawić się najgroźniejszemu atutowi Khana, czyli szybkości i opowiedział parę słów na temat swojego obozu przygotowawczego.
- Najbardziej wyróżniającą się cechą Amira jest jego szybkość, dlatego praktycznie przez cały czas pracowaliśmy nad skracaniem ringu oraz bicia presją, przez co szybkość Khana straci na znaczeniu. Mój obóz przygotowawczy był trochę nudny, ponieważ żmudnie powtarzaliśmy te same czynności, ale było to jedyne wyjście by być gotowym na 100 procent. Przygotowania były długie i ciężkie i liczę, że dzięki nim wygram sobotnie starcie. Długo na nie czekałem, a kibice też tego chcieli. Jestem świetnie przygotowany i pewny siebie. Miałem bardzo dobrych sparingpartnerów, młodych, szybkich i silnych. Cały czas pamiętaliśmy o tym jak szybki jest Khan. Moim zdaniem Amir całą walkę będzie próbował boksować prostym i dużo się ruszał, jednak ja będę skracał dystans i zadawał dużo ciosów. Dam z siebie wszystko, ponieważ chcę przyczynić się do promocji boksu w Argentynie - oznajmił Maidana.
W poniedziałek w Global Boxing Gym, w North Bergen, w New Jersey, odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed pojedynkiem Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) z Vinnym Maddalone (33-1, 26 KO). Pięściarze zmierzą się w najbliższy czwartek w Prudential Center, w Newark.
- Jestem gotowy by walczyć z Tomkiem Adamkiem. Przygotowywałem się do tej walki przez wiele miesięcy i wchodzę do ringu tyko by zwyciężyć - powiedział na konferencji Maddalone.
- Z walki na walkę w wadzę ciężkiej czuje się co raz pewniejszy siebie, ale wiem, że ciągle muszę nad sobą pracować i uczyć się nowych sztuczek w ringu. Moim celem jest wywalczenie pasa w wadzę ciężkiej i wiem, że to osiągnę. Na razie jednak muszę pokonać Maddalone i obiecuje zrobić to w dobrym stylu. Obiecuję moim fanem prawdziwą bokserską ucztę- zapewnił Adamek.
W najbliższą sobotę, podczas gali, której główną atrakcją będzie pojedynek Khan-Maidana, kolejny raz pokaże się utalentowany Victor Ortiz (28-2-1, 22 KO). Do 27 czerwca ubiegłego roku "Vicious" był kreowany na następcę "Złotego Chłopca", lecz kiedy po dobrym początku walki z Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO), Ortiz zdał sobie sprawę, że ciężko będzie przełamać zdeterminowanego i twardego Argentyńczyka, postanowił się poddać, gdy pojawiły się pierwsze poważne kłopoty i poczuł się mocno zagrożony. Tamtej decyzji wielu fanów nie potrafi mu wybaczyć i choć spokorniały Ortiz toczy kolejne dobre walki i odnosi cenne zwycięstwa, Golden Boy bardziej angażuje się obecnie w promocję Saula "Canelo" Alvareza (35-0-1, 26 KO).
- Nigdy nie dbałem o to co mówią o mnie inni. Po prostu daję sobie czas. Niektórzy będą wygadywać o mnie niestworzone rzeczy, ale pozwalam na to. Sam nie mówię zbyt wiele. Jestem nieco inny, niż może się wydawać. Cieszyłem się, mogąc wejść do ringu z Harrisem i zrobiłem swoje - podsumował ostatni występ Ortiz. Jego ostatni rywal, Vivian Harris (29-5-1, 19 KO) kwestionował serce do walki młodego pięściarza i zapowiadał przełamanie go w podobny sposób, jak uczynił to wcześniej Maidana. Spokojny, lecz pewny siebie "Vicious" zakończył pojedynek już w trzecim starciu.
Najbliższym przeciwnikiem Victora będzie Lamont Peterson (28-1, 14 KO), który po porażce z rąk Tima Bradleya (26-0, 11 KO) również szuka szansy powrotu do ścisłej czołówki. Faworytem będzie Ortiz, ale 26-letni "Havoc" udowodnił już, że potrafi boksować, a ponadto ma bardzo dobry zasięg ramion (188 cm przy 178 Ortiza). Bradley nie miał problemów ze znalezieniem drogi do jego szczęki, ale czy "Vicious" jest już równie dobry?
- Lamont to świetny pięściarz. Obrażanie go przed walką byłoby głupie - powiedział krótko 23-letni mańkut.
Michael Koncz, doradca Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO), uważa, że Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) nie zgodzi się na walkę z Filipińczykiem, jeżeli nie zauważy u niego wyraźnych oznak starzenia się.
- Czy sądzę, że ten pojedynek kiedykolwiek dojdzie do skutku? Myślę, że istnieje tylko jedna możliwość, by Floyd się odważył. Musiałby zobaczyć, że Manny jest coraz gorszy - powiedział Koncz.
Wygląda na to, że "Pacman" 16 kwietnia zmierzy się z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Grupa Top Rank wielokrotnie usiłowała nakłonić Floyda do walki, ale "Money" nie okazywał najmniejszego zainteresowania.
- Już go pominęliśmy. Więcej nie będziemy się nim zajmować. W dobrej wierze dwukrotnie otwieraliśmy się na negocjacje, ale on za każdym razem robił z nas idiotów. Ma numer do Boba Aruma. Ma mój numer. Jeśli zechcą walczyć, sami się odezwą - twiedzi doradca.

Mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) i jego najbliższy rywal Dereck Chisora (14-0, 9 KO) spotkali się na konferencji prasowej w Mannheim. Jednym z głównych punktów dyskusji pięściarzy, którzy skrzyżują rękawice 11 grudnia, było "wymienienie poglądów" na temat bicia kobiet. 34-letni Kliczko nie omieszkał bowiem przypomnieć zgromadzonym o procesie, w którym Chisora został skazany na wyrok w zawieszeniu za użycie fizycznej przemocy wobec byłej partnerki. Chisora nie pozostawał dłużny i konferencja upłynęła pod znakiem ostrych wymian zdań.
- Chisora to bardzo odważny facet - powiedział Kliczko wychodząc na mównicę. Mistrz świata mówił w języku niemieckim. - Chisora nazywa siebie powstańcem. Szczerze mówiąc, wziąłem sobie do serca jego słowa i szybko udałem się na obóz przygotowawwczy, gdzie trenowałem bardzo starannie. Właśnie dlatego jestem w świetnej formie i pełnej gotowości bojowej. Postawię Chisorze odpowiedni opór - zapewnia Kliczko, który następne zdania wypowiedział już po angielsku, zwracając się do 26-letniego pretendenta.
Coraz mniej czasu pozostaje do walki mistrza świata federacji WBO/IBF/IBO w wadze ciężkiej, Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) z Derekiem Chisorą (14-0, 9 KO). Ukrainiec w jednym z ostatnich wywiadów bardzo komplementował swojego najbliższego przeciwnika. Według Władimira, Brytyjczyk jest w ścisłej czołówce królewskiej dywizji.
- Chisora to bardzo dobry bokser, jest w dziesiątce najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej. Moim zdaniem Derek jest o wiele lepszym zawodnikiem aniżeli David Haye, więc dlaczego miałem mu nie dać szansy? - mówił młodszy z braci Kliczko. Ukrainiec wypowiedział się również na temat ewentualnego pojedynku z posiadającym pas WBA, 'Hayemakerem'.
- Mam już dość tego faceta. On po prostu boi się braci Kliczko, ale muszę go zasmucić, to Haye potrzebuje braci Kliczko, a nie odwrotnie. W chwili obecnej skupiam się tylko na potyczce z Chisorą, bo to o wiele trudniejszy rywal - zakończył poddenerwowany, 'Dr. Stelhammer'.
Były champion WBC w wadze ciężkiej, Oliver McCall (54-10, 37 KO), za kilkanaście godzin w Seminole Hard Rock Hotel and Casino w Hollywood na Florydzie zmierzy się z dwukrotnym pretendentem do tytułu mistrza wszechwag - Fresem Oquendo (32-6, 21 KO).
45-letni "Atomowy Byk" wniósł dziś na wagę 254 funty. Jego rywal był zgodnie z przewidywaniami znacznie lżejszy i ważył 222 funty.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej Dereck Chisora (14-0, 9 KO) i Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) nie starali się kryć wzajemnej niechęci. Ich pojedynek odbędzie się już w najbliższą sobotę na SAP-Arena w Mannheim.
Niespełna 27-letni Chisora uważa, że Ukrainiec, który w jego opinii ostatnio walczy jedynie z taksówkarzami, nie jest już u szczytu formy i nie da sobie rady z młodym, szybkim i agresywnym pięściarzem.
- Jestem młody, szybki i zdeterminowany. Zgotuję mu prawdziwe piekło. Kliczko ma już 34 lata, jest wolny i znajduje się na równi pochyłej. Ja jestem u szczytu mojej kariery - stwierdził "Del Boy".
"Dr. Steelhammer" również nie może doczekać się starcia. Kliczko zamierza pokazać Chisorze różnicę pomiędzy jego dotychczasowymi przeciwnikami, a prawdziwym mistrzem wagi ciężkiej.
- Mam za sobą doskonały obóz przygotowawczy w Austrii. Nie mogę doczekać się walki. Chisora jest niepokonany i zmotywowany. Ma umiejętności i jest bardzo aktywny. Jestem gotowy i z pewnością go nie zlekceważę - zapewnia champion WBO, IBF i IBO.
- Zamierzam pokazać mu co znaczy walka z prawdziwym mężczyzną, z prawdziwym mistrzem. On może mieć wielkie marzenia, ale odeślę go do UK bez pasów mistrzowskich - powiedział Kliczko.
Mistrz WBO w kategorii piórkowej, Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO), może wrócić do ringu w kwietniu. Najbliższą walkę Portorykańczyka najprawdopodobniej pokaże telewizja Showtime. Dwa nazwiska rywali, które na chwilę obecną wchodzą w grę to Jason Litzau (28-2, 21 KO) i Elio Rojas (22-1, 13 KO).
Ten pierwszy przed tygodniem niespodziewanie pokonał Celestino Caballero (34-3, 23 KO), natomiast Rojas jest mistrzem WBC, więc pojedynek z nim byłby unifikacyją tytułów w kategorii piórkowej.
- Problem polega na tym, że obecnie nie ma odpowiedniego przeciwnika dla Juanmy. Nikt nie brał pod uwagę Litzau, dopóki ten nie pokonał "Pelenchina" - wyznał Peter Riverra z PR Best Boxing.
W odwodzie jest jeszcze Daniel Ponce De Leon (41-2, 34 KO), który ponad dwa lata temu został błyskawicznie zastopowany przez Lopeza. Od tamtego czasu Meksykanin mozolnie odbudowuje swoją pozycję, mając nadzieję, że dostanie szansę rewanżu.
- Moje zachowanie było nieprofesjonalne, popełniłem błąd - powiedział Aleksander Dimitrenko (30-1, 20 KO) po tym, jak okazało się, że zataił przed swoim sztabem szkoleniowym kłopoty zdrowotne przed walką z Albertem Sosnowskim (46-3-1, 28 KO), która miała odbyć się w ostatnią sobotę w Schwerinie. Przypomnijmy, że kilkadziesiąt minut przed pojedynkiem o mistrzostwo Europy, 28-letni pięściarz stracił przytomność, a następnie został odwieziony do szpitala.
Omdlenie pięściarza Universum związane było z osłabieniem organizmu, trwającym już od ubiegłego wtorku. Zły stan zdrowia Dimitrenki był spowodowany utratą składników mineralnych w wyniku biegunki. Okazało się również, że w dniu walki zawodnik wypił zaledwie 1,5 litra płynów. Michael Timm, szkoleniowiec Dimitrenki zapowiedział męską rozmowę ze swoim podopiecznym.
W najbliższych dniach mają być znane szczegółowe wyniki badań Dimitrenki. Jeśli nie będzie przeciwskazań, aby Niemiec ukraińskiego pochodzenia mógł dalej uprawiać boks, to Europejska Unia Boksu (EBU) nie pozbawi go tytułu mistrza Europy i dojdzie do walki z Sosnowskim. Nieoficjalnie mówi się o dacie 29 stycznia.
Marcos Rene Maidana (29-1, 27 KO), tymczasowy mistrz WBA w wadze junior półśredniej, jest bardzo pewny siebie i wierzy, że nie będzie musiał długo czekać na nokaut w walce z pełnoprawym championem - Amirem Khanem (23-1, 17 KO). Pojedynek odbędzie się w najbliższą sobotę na Mandalay Bay w Las Vegas.
Khan, który znany jest z niewielkiej odporności, wyznał ostatnio, że nie zamierza unikać walki i będzie podejmował wymiany ze słynącym z silnego ciosu przeciwnikiem.
- Nie martwią mnie jego umiejętności. Jestem przygotowany na wszystko, co on może mi zaoferować. Jeśli uda się wygrać przez nokaut, to dobrze, ale mogę walczyć na pełnym dystansie. Khan twierdzi, że będzie się ze mną bił. Doskonale się składa, bo w takim przypadku jeden celny cios zakończy walkę - powiedział Maidana.
Trener jednego z czołowych zawodników większości list P4P Nonito Donaire (25-1, 17 KO), Robert Garcia, wypowiedział się dziś na temat swoich odczuć odnośnie planowanej walki jego podopiecznego z mistrzem WBO i WBC w wadze koguciej Fernando Montielem (43-2, 33 KO).
- Jestem świadomy tego, że Montiel to prawdziwy wojownik, udowadnia to na każdym kroku. Pojechał do Japonii i pokonał świetnego mistrza na jego terenie. On jest typowym meksykańskim zawodnikiem i nigdy się nie poddaje, szanuję go za to i spodziewamy się ciężkiego pojedynku. Odnośnie Nonito - jego talent jest niesamowity. Jego poświęcenie, szczególnie w ostatniej walce, było czymś wielkim. W ringu był szczęśliwy, bo wiedział, że dał kolejną dobrą walkę, to jest dla niego największa motywacja - powiedział Garcia, który twierdzi, że po ewentualnej wygranej nad Montielem, Donaire przeniesie się do wyższej kategorii.
- Myślę, że niedługo Nonito przeniesie się wyżej. Miał problemy ze zrobieniem 115 funtów, więc przeniósł się do wagi do 118 funtów. 3 funty nie zrobiły różnicy. Jeśli przeniesie się do super koguciej tam również będzie się prezentował świetnie - twierdzi Garcia.
Pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBO w kategorii junior ciężkiej Denis Lebiediew (21-0, 16 KO) rozpoczął decydujący etap przygotowań do walki z posiadaczem pasa, Marco Huckiem (30-1, 23 KO). Pojedynek 31-letniego Rosjanina z sześć lat młodszym Niemcem bośniackiego pochodzenia odbędzie się 18 grudnia w berlińskiej Max Schmelling Halle. Szkoleniowiec Lebiediewa Walerij Biełow zapewnia, że z forma jego podopiecznego jest bez zarzutu.
- Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne Denisa, to wszystko jest w porządku. Od 12 grudnia będziemy stopniowo zmniejszać obciążenia. Obecnie najważniejsze jest odbycie niezbędnej liczby walk ze sparingpartnerami. Obecnie Denis trenuje z dwójką Rosjan oraz jednym Amerykaninem. Ten ostatni jest większy od Denisa, to wysoki i twardy facet, ale z nim mój zawodnik jeszcze nie sparował - poinformował Biełow. Władimir Hriunow, menedżer rosyjskiego pretendenta zdradził, że amerykański sparingpartner Lebiediewa "jest aktywnym pięściarzem, w którego rekordzie są zwycięstwa nad byłymi mistrzami świata".
Ricky Burns (30-2, 7 KO) w sobotę po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata kategorii super piórkowej według federacji WBO, a już rozmyśla o kolejnych walkach. 27-letni Szkot chciałby skonfrontować swoje umiejętności a innym championem swojej dywizji, panującym na tronie IBF Mzonke Faną (30-4, 12 KO).
- Zawsze chciałem być mistrzem świata, ale jeszcze bardziej zależało mi na tym, by być najwyżej notowanym pięściarzem przez magazyn The Ring. Fana jest pierwszy na tej liście, ja drugi, dlatego tak mi zależy na spotkaniu z nim - podkreśla Burns, który w ubiegłą sobotę miał pierwotnie walczyć z naszym Maćkiem Zeganem.
Natomiast promotor Szkota, sławny Frank Warren poinformował, że jego podopieczny powróci najwcześniej w marcu - Nie będziemy się specjalnie spieszyć z karierą Ricky'ego. On teraz potrzebuje odpoczynku i na pewno nie zaboksuje wcześniej niż w marcu. Po jednej obronie na lato chciałbym mu zorganizować już walkę unifikacyjną - przyznał Warren.
Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z Krzysztofem Buschem, od kilkunastu lat pracującym jako fizjoterapeuta w grupie Universum. W rozmowie z Bokser.org Krzysztof opowiedział o swoich początkach w niemieckiej stajni Klausa Petera Kohla, przyjaźni z Dariuszem Michalczewskim i wielu innych ciekawych wątkach. Podczas naszej wizyty w Schwerinie, dowiedzieliśmy się również o drugiej po boksie pasji wieloletniego współpracownika Universum. W imieniu pana Krzysztofa zapraszamy na jego stronę internetową www.christoph-busch.net, na której prezentuje on wypalane w drewnie obrazki własnego autorstwa.
Do grupy O'Chikara Gmitruk Team w listopadzie b.r. dołączył Michał "Azazel" Starbała, bardzo doświadczony zawodnik z 250 stoczonymi walkami amatorskimi, trzykrotny Mistrz Polski Seniorów, dwukrotny zwycięzca Turnieju Feliksa Stamma, brązowy medalista Mistrzostw UE oraz członek Kadry Olimpijskiej.
Od sześciu tygodni Starbała przygotowuje się do debiutu na zawodowym ringu pod okiem trenera Adama Kozłowskiego w sekcji bokserskiej CWKS Legii Warszawa, sparując z wielokrotnym reprezentantem Polski Pawłem Kakietkiem i zawodnikiem MMA Grzegorzem Trędowskim, a także pięściarzami grupy Ochikara Gmitruk Team.
- W zwiąku z ogromnym doświadczeniem Michała Starbały, liczymy z Andrzejem Gmitrukiem na szybki rozwój jego kariery zawodowej. W 2011 roku planujemy 2-3 walki na dystansie 6-8 rund, a następnie na walkę o tytuł – mówi o bardzo ambitnych planach Dominik Parura, menedżer Starbały.
Starbała zadebiutuje w najbliższą sobotę, 11 grudnia 2010 r. w Grodzisku Mazowieckim. W czterorundowym pojedynku w kategorii super średniej, przeciwnikiem Polaka będzie Kirilasa Psonko (3-8-1, 3 KO), który w swoim rekordzie ma porażki z Ismailem Tebjewem, Pawłem Głażewskim i Darkiem Sękiem.
Ponad miesiąc czasu trwało znalezienie przeciwnika dla byłego mistrza w trzech kategoriach wagowych Joana Guzmana (30-0-1, 17 KO). Ostatecznie stanie on naprzeciw Jasona Davisa (11-7-1, 3 KO), a walka odbędzie się na dystansie 10 rund w limicie kategorii junior półśredniej i nie będzie ona transmitowana przez żadną stację telewizyjną. Utalentowany Dominikańczyk powróci na gali Khan-Maidana po pojedynku z Alim Funeką (30-3-3, 25 KO) w marcu tego roku, w którym nie wyrobił limitu kategorii lekkiej co jest głównym powodem, dla którego będzie walczył jedną dywizję wagową wyżej.
- Wiem, że mam jeszcze coś do udowodnienia swoim kibicom. Jestem wdzięczny tym, którzy nadal we mnie wierzą. Nadal mam wiele do zaoferowania - powiedział Guzman na cztery dni przed pojedynkiem.
Istnieje możliwość, że przed końcem kwietnia w mocno obsadzonej kategorii piórkowej zostanie tylko dwóch mistrzów świata. Wcześniej podaliśmy informację, że jednym z kandydatów do walki z Juanem Manuelem Lopezem (30-0, 27 KO) jest Elio Rojas (22-1, 13 KO). Gdyby zgodnie z planem pojedynek doszedł do skutku w kwietniu, to jego zwycięzca miałby w posiadaniu pasy federacji WBC i WBO. Teraz dowiadujemy się, że jeszcze wcześniej, bo w marcu, może odbyć się starcie Super Championa WBA (i zarazem mistrza IBF) z "Super Championem In Recess".
Bob Arum, szef grupy Top Rank, zamierza jak najszybciej doprowadzić do walki swego podopiecznego, Yuriorkisa Gamboy (19-0, 15 KO) z Chrisem Johnem (44-0-2, 22 KO), który w niedzielę wrócił do ringu po przewlekłej kontuzji. Jeżeli ten pojedynek dojdzie do skutku, to liczba mistrzów w tej kategorii zmniejszy się o jednego. Jeśli miesiąc później odbędzie się unifikacja pasów WBC i WBO, to w drugiej połowie przyszłego roku możemy poznać absolutnego dominatora w kategorii do 126 funtów.
- Chcemy zorganizować walkę z Chrisem Johnem tak szybko jak to możliwe. Gdy tylko jego doradca wróci z Indonezji, siądziemy do rozmów. Zależy nam, by walka odbyła się na początku marca. Transmisję ma przeprowadzić HBO - powiedział Arum.
Po wizycie Mariusza Wacha (23-0, 11 KO) w USA, Łukasz Maciec (12-1-1, 2 KO) będzie kolejnym Polakiem, któremu Mariusz Kołodziej z Global Boxing Promotions pomoże zaprezentować się w USA. "Gruby" już w połowie stycznia zamieszka w North Bergen, aby trenować i sparować w Global Boxing Gym. Okres przygotowawczy, podobnie jak w przypadku "Polskiego Olbrzyma", zostanie uwieńczony walką w USA. Niewykluczone, że na tej samej gali co Maciec pojedynek stoczy też Kamil Łaszczyk, który już za dwa tygodnie zadebiutuje na gali grupy Boxing Production w Białymstoku.
- Rozmawiałem dzisiaj z panem Andrzejem Stachurą, który jest promotorem Łukasza Maćca. Pan Andrzej ostatnio gościł naszego Kamila Łaszczyka, wraz z Piotrkiem Wilczewskim. W ramach rewanżu zaproponowaliśmy przylot Łukasza do USA - powiedział Marcin Mlak z Fundacji Global Boxing.
- To są bardzo dobrzy bokserzy, lecz ze względu na ich rozmiar i przewagę pod tym względem, nie nazwałbym ich wybitnymi mistrzami - w ten oto sposób Oliver McCall (54-10, 37 KO) scharakteryzował braci Kliczko, którzy od dłuższego czasu panują na szczycie wagi ciężkiej. 45-letni Amerykanin już dziś w nocy skrzyżuje rękawice z cenionym Fresem Oquendo (32-6, 32 KO).
- Bracia Kliczko zdominowali wagę ciężką, jednak głównie za sprawą swoich warunków fizycznych. Jeśli natomiast cofnęliby się do czasów Larry'ego Holmesa, Riddicka Bowe, Lennoxa Lewisa czy nawet mojej młodszej wersji, zlalibyśmy ich. Obecni bokserzy są daleko w porównaniu z czołówką lat 80. i 90. - stwierdził były pogromca Lennoxa Lewisa.
Zapytany o to, który z panujących mistrzów najbardziej by mu pasował, McCall dość niespodziewanie wskazał na Witalija Kliczkę (41-2, 38 KO) - On lubi atakować, wymieniać ciosy i ze mną uczyniłby podobnie, dlatego też uważam, że znokautowałbym go. Jego brat Władimir oraz David Haye próbowaliby dużo się ruszać i mnie wypunktować, on nie - zakończył dawny mistrz świata federacji WBC.