Aleksy Kuziemski (19-2, 4 KO) po porażce z Dmitrijem Suchockim powróci na ring 19 grudnia.
Wciąż wysoko notowany w światowych rankingach wagi półciężkiej (WBA #15, WBO #14) Polak zaboksuje w Białymstoku podczas gali organizowanej przez Dariusza Snarskiego (31-31-2, 6 KO), który w ostatnim pojedynku w karierze spróbuje się zrewanżować Krzysztofowi Cieślakowi (16-1, 5 KO) za bardzo kontrowersyjną porażkę z początku października.
Więcej informacji już wkrótce...
Jeden z największych prospektów wagi średniej David Lemieux (24-0, 23 KO) już 3 grudnia stoczy kolejny pojedynek. Jego oponentem będzie Purnell Gates (18-1, 13 KO), a walka odbędzie się na dystansie 10 rund w Bell Center w Montrealu i bedzie poprzedzać starcie Sebastiana Demersa (31-3, 11 KO) z Renanem St-Juste (21-2-1, 14 KO).
Przeciwnik niespełna 22-letniego Kanadyjczyka jest zdecydowanie niższych lotów niż poprzednicy, bo choć rekord posiada imponujący, można się w nim doszukać jedynie czterech zawodników z dodatnim rekordem, zatem możemy spodziewać się kolejnego efektownego nokautu z rąk notowanego na trzecim miejscu w rankingu WBC Davida.
18 grudnia uważany przez niektórych za przyszłą gwiazdę kategorii cruiser Denis Lebiediew (21-0, 16 KO) zaatakuje w Berlinie Marco Hucka (30-1, 23 KO) i należący do niego tytuł federacji WBO. Menadżer Rosjanina, Władimir Hriunow, zwrócił się z propozycją współpracy do Mateusza Masternaka (21-0, 15 KO), który w dniach od 3 do 10 grudnia miał zostać głównym sparingpartnerem oficjalnego pretendenta do tronu WBO. Pięściarz z Wrocławia musiał jednak odmówić ze względu na napięty grafik na uczelni. Co za tym idzie, 23-letni wrocławianin miał zbyt mało czasu na wyrobienie wizy.
Przypomnijmy, iż tego samego dnia Hriunow zwrócił się także do Mariusza Wacha (23-0, 11 KO). Z 30-letnim krakowianinem menedżer doszedł do porozumienia i "Polski Olbrzym" w najbliższych dniach wyleci do USA na sparingi z Aleksandrem Powietkinem (20-0, 15 KO).
W czwartek, 9 grudnia, dojdzie do kolejnej walki Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) w Prudential Center w Newark. Przeciwnikiem "Górala" będzie Vinny Maddalone (33-6, 24 KO). Dzisiaj poznaliśmy kartę walk na całą galę, która rozpocznie się już o 18:00 czasu lokalnego. W sumie zobaczymy dziesięć pojedynków zawodowych.
Po raz drugi w Prudential Center zaboksuje Przemysław Majewski (14-0, 9 KO). Rywalem "The Machine" będzie Eddie Caminero (7-3, 7 KO), który w swym ostatnim pojedynku sprawił dużą niespodziankę, nokautując Joe Smitha Jr (6-1, 6 KO). Walkę zakontraktowany na 8 rund w kategorii super średniej.
W wadze półśredniej, zobaczymy zakontraktowany na 8 rund pojedynek pomiędzy pochodzącym z Brooklynu Sadamem Ali (10-0, 6 KO) oraz Portorykańczykiem Manuelem Guzmanem (7-9-2, 3 KO), który nigdy nie doznał goryczy porażki przez nokaut.
Na 8 rund zakontraktowano walkę w kategorii junior średniej, pomiędzy Gabrielem Rosado (14-5, 8 KO) a Meksykaninem Jose Mediną (12-8, 5 KO). Zapowiada się wojna. Po raz pierwszy w barwach Main Events zawalczy Tarvis Simms (25-1-1, 11 KO), który wraca do boksu po ponad rocznej przerwie. Jego przeciwnikiem w 6. rundowym pojedynku w wadze średniej będzie Willis Locket (12-10-5, 5 KO).
Gdy manager Ivan Edwards zadzwonił do Pawła Wolaka (27-1, 17 KO) z informacją o możliwości zastąpienia kontuzjowanego Alfonso Gomeza w planowanym na 4 grudnia pojedynku z Julio Cesarem Chavezem Jr. (41-0-1, 30 KO), "Wściekły Byk" nie wahał się ani chwili. Gdyby Polak odmówił, wówczas potężna grupa Top Rank musiałaby zapewne odwołać całe przedsięwzięcie.
By przyspieszyć procedury, kontrakt podpisał Edwards, a Paweł już w poniedziałek wylatuje do Kalifornii, gdzie spędzi ostatnie dni poprzedzające walkę, której stawką będzie pas WBC Silver w kategorii średniej.
- A jednak wyszło na moje. Jestem gotowy na wojnę z Chavezem. Cały czas trenuję i nie będę musiał zrzucać wagi, więc będę silny, gdy wyjdziemy do ringu - oświadczył 29-letni Wolak.
W przypadku zwycięstwa, polski pięściarz wskoczy do ścisłej czołówki, gdzie zajmie miejsce faworyzowanego Chaveza i w przyszłym roku najprawdopodobniej dostanie szansę walki o należący do Miguela Cotto (35-2, 28 KO) pas WBA w wadze junior średniej. Przewodzący grupie Top Rank Bob Arum może też zechcieć skonfrontować Wolaka z niepokonanym Vanesem Martirosyanem (28-0, 17 KO) lub ostatnim rywalem "Pacmana" - Antonio Margarito (38-7, 27 KO).
Mistrz świata organizacji WBC w w kategorii super piórkowej Witalij Tajbert (20-1, 6 KO) oznajmił, że nie może się doczekać pojedynku z Takahiro Ao (19-2-1, 9 KO). Starcie odbędzie się 26 listopada w japońskiej Nagoyi i dla 28-letniego pięściarza będzie drugą obroną pasa wywalczonego rok temu.
- Do Japonii przyjechaliśmy wcześniej i zdążyłem się już zaaklimatyzować. Jest tu bardzo ładnie, a ludzie zachowują się życzliwie. Na pojedynek czekam z niecierpliwością - powiedział Niemiec kazachskiego pochodzenia. Jego szkoleniowiec Magomet Szaburow uważa, że w pojedynku z Ao Tajbert będzie przygotowany na każdy wariant. - Z przygotowań jesteśmy bardzo zadowoleni. Jesteśmy gotowi na wszelkie niespodzianki. Będzie to pierwsza walka Witalija poza Niemcami, niemniej jest on doświadczonym bokserem i nie ma powodów do obaw - powiedział szkoleniowiec niemieckiej grupy Universum.
Pojedynek Tajbert-Ao odbędzie się na gali, której głównym wydarzeniem będzie inne starcie o mistrzostwo świata, mianowicie walka Hozumiego Hasegawy (28-3, 12 KO) z Juanem Carlosem Burgosem (25-0, 18 KO) o wakujący pas WBC w kategorii piórkowej.
Znany z pierwszej edycji "Contendera" Alfonso Gomez (22-4-2, 11 KO) wycofał się dziś z planowanej na 4 grudnia potyczki z Julio Cesarem Chavezem Jr. (41-0-1, 30 KO) z powodu kontuzji ręki. Zastąpi go Paweł Wolak (27-1, 17 KO), który już kilka miesięcy temu przymierzany był do walki z synem legendy boksu. Polski pięściarz podpisał już kontrakt na ten pojedynek. Do walki, której stawką będzie należący do Meksykanina pas WBC Silver w kategorii średniej, pozostało tylko dziesięć dni.
Trenowany przez Tommy'ego Brooksa "Wściekły Byk" już w poniedziałek wylatuje do Kalifornii, gdzie w przyszłą sobotę na Honda Center w Anaheim stanie przed swoją życiową szansą. Po porażce z rąk Ishe Smitha, 29-letni Polak łatwo wygrał sześć kolejnyych walk, w tym trzy przed czasem.
Z obozu Chaveza Juniora, który w słynnym Wild Card Gym przygotowuje się pod czujnym okiem Freddiego Roacha i przy pomocy Alexa Arizy, od pewnego czasu dobiegają wiadomości o wysokiej formie młodego Julio. Walkę wieczoru poprzedzać będą starcia Donaire-Sidorenko, Soto-Antillon i Garcia-Lontchi.
W najbliższą sobotę, trochę w cieniu walki Arthura Abrahama z Carlem Frochem, rękawice w Helsinkach skrzyżują Attila Levin (34-3, 27 KO) i Robert Helenius (13-0, 8 KO). Podczas ostatniej konferencji prasowej promującej ten pojedynek glos zabrali obaj pięściarze, ktorzy rywalizować będą o tytuł Unii Europejskiej wagi ciężkiej.
- Attila, nie masz nawet pojęcia jak mocno Robert potrafi uderzać. Nie masz pojęcia w jakim niebezpieczeństwie jesteś. Robert zanotuje kolejne efektowne zwycięstwo - powiedział trener Fina, sławny Uli Wegner.
- Widziałem kilka jego walk w telewizji i wiem doskonale o jego mocnej prawej ręce. Mimo wszystko on ze mną nie wygra. Znokautuję go - ripostował szybko Levin, niegdyś podopieczny samego Angelo Dundee.
- To będzie wielka walka na oczach moich kibiców. Jestem dobrze przygotowany i pokonam Levina - dodał Helenius, który po raz pierwszy będzie bronić pasa EU.
Mistrz świata federacji WBC w kategorii średniej Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO) nie zamierza unifikować pasów w pojedynku z posiadaczem tytułu WBO Dmitrijem Pirogiem (17-0, 14 KO), który oświadczył ostatnio, że z wielką przyjemnością przyjąłby propozycję z obozu Argentyńczyka.
- Martinez powiedział mi, że zamierza zakończyć karierę za dwa lata. Z tej przyczyny nie chce boksować z rywalami, którzy nie pozwolą mu dobrze zarobić - oznajmił Lou DiBella, promotor 35-letniego Argentyńczyka. - Walka z Pirogiem nie ma dla nas sesnu, bo rywal nie jest znany. Jesteśmy natomiast gotowi, aby walczyć z dowolnym pięściarzem, za pojedynek z którym HBO zapłaci dobre pieniądze. Nie jest naszym celem również przejście Martineza do kategorii super średniej, możemy za to zmierzyć się z każdym w wadze junior średniej i średniej. Wielu ludzi uważa, że Pirog mógłby pokonać Martineza. Uważam jednak, że brakuje mu szybkości i nie dałby rady wygrać z Sergio - uważa DiBella.
Mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) przygotowuje się do kolejnej obrony swoich pasów. 34-letni Ukrainiec na miejsce swojego obozu treningowego tradycyjnie wybrał wioskę Going, leżącą nieopadal kurortu Kitzbühel w austriackim Tyrolu. "Dr Stalowy Młot" zapewnia, że wspólnie z trenerem Emanuelem Stewardem podchodzą bardzo poważnie do zaplanowanej na 11 grudnia w Mannheim walki i bacznie obserwują nagrania pojedynków Derecka Chisory (14-0, 9 KO).
- Do walki przygotowuję się z pełnym zaangażowaniem, o lekceważeniu przeciwnika nie może być mowy. W swoim czasie nie doceniłem rywala i straciłem na tym - mam na myśli pojedynek z Corrie'em Sandersem. Chisora jest bezczelnym facetem. Nazywam go młodszym bratem Haye'a. Razem z moim trenerem uważnie przyglądamy się jego ostatnim walkom i wyciągamy z nich wnioski - opowiada Ukrainiec.
DZIEŃ W OBOZIE WŁADIMIRA KLICZKI, CZYLI JAK TRENUJE MISTRZ ŚWIATA >>
Młodszy z braci Kliczko wyraził też swoje zadowolenie odnośnie miejsca, w którym odbędzie się walka z 26-letnim Brytyjczykiem. - Wyjście na ring w SAP-Arenie będzie dla mnie bardzo miłą sprawą. To właśnie w tym miejscu zostałem mistrzem świata IBF, pokonując 22 kwietnia 2006 roku Chrisa Byrda. W Mannheim odbyłem też dwie udane obrony mistrzowskiego tytułu, znokautowałem Raya Austina i Hasima Rahmana. Zrobię wszystko, aby po starciu z Chisorą moje wspomnienia Mannheim były wciąż bardzo miłe - mówi Kliczko.
Już za dwa dni lider klasyfikacji w turnieju "Super Six", Andre Ward (22-0, 13 KO), stanie do walki poza turniejowej z bardzo groźnym Sakio Biką (28-4-2, 19 KO), gdzie stawką będzie "tylko" pas federacji WBA. Dziś ostatnie słowa przed potyczką zabrali pięściarze.
- Dziękuję Bogu za to wyzwanie. Potraktowałem przygotowania bardzo poważnie, choć przede mną i tak jeszcze dużo pracy. Jestem gotowy na tą potyczkę, zarówno fizycznie jak i mentalnie - mówił wczoraj Ward (na zdjęciu).
Równie pewny swego jest pretendent - Jestem zadowolony z faktu, iż Ward dał mi taką szansę. Obóz treningowy wypadł pomyślnie, ciężko trenowałem przez sześć tygodni, dlatego wygram tę walkę. Nie obchodzi mnie jaki styl prezentuje mój przeciwnik, ja po prostu muszę zrobić wszystko co muszę by wygrać - odpowiedział Bika, dla którego będzie to już trzecie podejście do tytułu mistrza świata.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) i Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) zostali nominowani do corocznego Plebiscytu Przeglądu Sportowego na 10 Najlepszych Sportowców Polski 2010 roku. Tym razem czytelnicy Przeglądu Sportowego, internauci i telewidzowie TVP, najlepszego sportowca Polski 2010 roku wybiorą spośród 25. kandydatów. To zmiana w stosunku do roku ubiegłego, kiedy to lista nominowanych zawierała 21 nazwisk.
- 2010 to jeden z najwspanialszych okresów w mojej karierze. Wiadomo, że zdobycie prestiżowego pasa mistrzowskiego federacji WBC jest niesamowitym wydarzeniem, a przecież w tym roku także ten tytuł obroniłem - mówi z dumą Włodarczyk, który pierwszą nominację do "10" najlepszych sportowców Polski zdobył w 2006 roku, kiedy to wygrał ze Stevem Cunninghamem.
- Szczerze mówiąc, Tomek toczy walki jedna za drugą i ludzie częściej mogą go oglądać. Plebiscyt jest bardziej wyścigiem popularności niż osiągnięć i zdaje mi się, że wygra najpopularniejszy. Tomek to dobry sportowiec i kawał boksera, ale mam nadzieję, że z nim powalczę - mówi mistrz świata WBC.
Znany ze swojego wybuchowego charakteru były mistrz w dwóch kategoriach wagowych, słynny Ricardo Mayorga (28-7-1, 22 KO) wraca na ring. Do powrótu dojdzie już 17 grudnia w American Airlines Arena w Miami, a naprzeciw "El Matadore" stanie Michael Walker (19-5-2, 12 KO).
Pojedynek będzie poprzedzał eliminacyjne starcie do tronu WBC królewskiej wagi Odlaniera Solisa (16-0, 12 KO) z Rayem Austinem (28-4-4, 18 KO) oraz obronę tytułu IBF wagi półciężkiej Tavorisa Clouda (21-0, 18 KO) z kolumbijskim puncherem Fulgenicio Zunigą (24-4-1, 21 KO).
Wszystko w sprawie rewanżowego pojedynku pomiędzy Dariuszem Snarskim (31-31-2, 6 KO) i Krzysztofem Cieślakiem (16-1, 5 KO) zostało już oficjalnie dopięte. Pojedynek odbędzie się 19 grudnia w hali Zespołu Szkół Rolniczych w Białymstoku. Stawką pojedynką będą pasy WBF (World Boxing Foundation) i Międzynarodowego Mistrza Polski w kategorii lekkiej. Do podpisania kontraktu doszło dzisiaj w Białostockiej CAFE ESPERANTO. W konferencji uczestniczyli główni bohaterowie oraz promotor Tomasz Babiloński. Oprócz nich byli obecni także zawodnikcy, których będzie można zobaczyć w walkach poprzedzających wydarzenie wieczoru: Aleksy Kuziemski (19-2, 4 KO), Robert Świerzbiński (2-0, 1 KO) Kamil Łaszczyk oraz Piotr Wilczewski (27-1, 9 KO) i Dariusz Sęk (9-0-1, 4 KO), którzy trenują właśnie w Białymstoku.
Gala już po raz czwarty będzie współfinansowana ze środków przekazych od prezydenta Białegostoku. Jest pewne, że będzie to ostatnia, pożegnalna walka Dariusza Snarskiego. Nowe siły natomiast wstąpiły w "Skorpiona", który ma zamiar wygrać ze Snarskiem, a następnie chce stoczyć rewanżową walkę z Maciejem Zeganem (42-5-2, 21 KO).
Galę będzie można obejrzeć w Canal+ Sport dzień po gali oraz w TVP INFO tydzień po gali.
W ostatniej walce Arthur Abraham (31-1, 25 KO) został zdyskwalifikowany za uderzenie leżącego Andre Dirrela (19-1, 13 KO), lecz nie wyciągnął z tego żadnych wniosków, co potwierdzają jego wypowiedzi, w których nadal nie widzi swojego błędu i nazywa Amerykanina aktorem z szansami na karierę w Hollywood.
Carl Froch (26-1, 20 KO) przestrzega Niemca przed stosowaniem podobnych taktyk w ich sobotnim pojedynku, który odbędzie się na Hartwall Arena w Helsiknach (Finlandia).
- Jeżeli Abraham spróbuje czegoś takiego ze mną, to zostanie ukarany, możecie mi wierzyć na słowo - zapewnia "Kobra". - Dirrell go rozbił, a zdesperowany Abraham bał się porażki i posunął się do faulu. Jeżeli będzie chciał to powtórzyć na mnie, to przy pomocy pięści szybko wytłumaczę mu, gdzie popełnił błąd. Wierzę, że amerykańscy sędziowie będą sprawiedliwi. Przybywam odebrać mój tytuł i nikt mnie nie powstrzyma.
Nie milkną echa po sobotnim rewanżowym pojedynku Sergio Gabriela Martineza (46-2-2, 25 KO) z Paulem Williamsem (39-2, 27 KO). 35-letni Argentyńczyk zszokował świat, nokautując "Punishera" pojedynczym lewym sierpowym już w drugiej rundzie. Dzięki temu zwycięstwu "Maravilla" wskoczył na trzecie miejsce w rankingach P4P i głośno mówi się o jego potencjalnej walce z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO). W dyskusję wmieszał się Jeff Mayweather - wuj słynnego Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO).
Były bokser, a obecnie trener, uważa, że imponujące sobotnie zwycięstwo Martineza jest nieco przeceniane. Mayweather twierdzi, że Williams kompletnie nie posiada obrony i nie potrafi korzystać ze swoich znakomitych warunków fizycznych. Jeff twierdzi, że swoim stylem walki "Punisher" sam prosił się o przegraną przez nokaut.
- Martinez jest fizycznie znacznie większy od Floyda i Pacquiao, ale nie jest lepszy od żadnego z nich. Jest bardzo dobrym pięściarzem, ale nie zasłużył na te wszystki laury tym jednym ciosem. On wcale nie jest potężnym puncherem. W walce z Paulem Williamsem każdy, kto ma choć trochę siły, może wyglądać jak puncher, bo ten facet nie ma żadnej defensywy - powiedział Mayweather.
- On ma prawie 190 cm wzrostu, a walczy jakby miał 170. To w końcu musiało się stać, bo on w każdej walce naraża się na takie ciosy. On wygrywa swoje walki, wyprowadzając mnóstwo uderzeń. Nie ma takich umiejętności, jakie powinien mieć pięściarz obdarzony takimi warunkami fizycznymi. Taki kolos musi używać lewego prostego, by maksymalnie utrudniać rywalom przejście do półdystansu, a kiedy już dopuszcza kogoś do siebie, powinien karcić go lewym sierpowym. On jednak woli wdawać się w bezsensowne bójki, co do tej pory wychodziło mu na dobre, ale wszyscy wiedzieli, że kiedyś skończy się to ciężkim nokautem - uważa szkoleniowiec.
Mayweather nie zdziwi się, jeśli w przyszłości z "Maravillą" zmierzy się Floyd albo "Pacman".
- Martinez jest znacznie większy, ale nie uważam go za punchera. Każdy teraz przesadnie go wychwala przez to, że pokonał Pavlika, a teraz znokautował Williamsa. Taki jest boks. W następnym pojedynku może zaprezentować się fatalnie i wtedy wszyscy napiszą, że się skończył. Jesteś tak dobry, jak twoja ostatnia walka. Teraz jest o nim głośno, ma swoje pięć minut. Może Floyd lub Manny Pacquiao zdecydują się wyjść z nim do ringu. Floyd wziąłby tę walkę w naturalnej dla siebie wadze, bo zwykle nie przekracza 156 funtów - powiedział Jeff Mayweather.
Mariusz Wach (23-0, 11 KO)w najbliższą sobotę wraca do Stanów Zjednoczony, do Global Boxing Gym. Od poniedziałku, przez dwa tygodnie będzie sparował z Aleksandrem Powietkinem (20-0, 15 KO).
"Polski Olbrzym" coraz częściej proszony jest na sparingi przez czołowych zawodników królewskij dywizji. Odkąd wrócił do boksu po długiej przerwie spowodowanej kontuzją dłoni, sparował już między innymi z Rusłanem Czagajewm czy Samuelem Peterem.
Juan Manuel Marquez (51-5-1, 37 KO), najlepszy obecnie pięściarz wagi lekkiej, skrytykował Antonio Margarito (38-7, 27 KO) za kiepską postawę w walce z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
- Tę porażkę głeboko odczuli wszyscy w Meksyku. Spodziewaliśmy się, że Margarito pokona Pacquiao. On jednak zaprezentował się fatalnie i przyniósł wstyd swoim rodakom. Był powolny i walczył jak robot - powiedział 37-letni Marquez.
"Dinamita" nie zostawił na Margarito suchej nitki. Król wagi lekkiej uważa, że "Tony" bił się jak bokser amatorski, który nie wie jak poruszać się w ringu i zadawać podstawowe ciosy.
- Przedstawiciele mediów wciąż pytali mnie o tamtą walkę. Mówiłem co Margarito musi zrobić, by wygrać. Ale sami widzieliście, on walczył jak amator. Nie wiedział jak chodzić, nie umiał zadać lewego prostego. To było upokarzające - zakończył Juanma.
Coraz ostrzejszą ofensywę wobec Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) przyjmuje Sergio Martinez (46-2-2, 25 KO). Początkowo mistrz świata federacji WBC w wadze średniej mówił, że taka walka nie ma sensu, by po kilku dniach zmienić zdanie. Zmienia się również ton jego wypowiedzi - z biegiem czasu staje się coraz ostrzejszy.
- Wygram tą walkę przez nokaut. Dla Pacquiao to będzie totalna destrukcja - powiedział Martinez, dodając jednak zaraz - Nie chcę żeby wyszło, że jestem palantem, ale po prostu moim marzeniem jest bycie najlepszym bokserem świata bez podziału na kategorie - zakończył Argentyńczyk.
Były mistrz IBF w wadze półśredniej, Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO), na łamach boxingscene zaatakował kilku innych czołowych pięściarzy z kategorii 147-160 funtów.
Najpierw oberwało się championowi WBC dywizji półśredniej - Andre Berto (26-0, 20 KO), który dzieli z Portorykańczykiem tego samego promotora, Lou DiBellę.
- Berto przez całe życie walczy z kolesiami z drugiej i trzeciej ligi, a teraz chce Pacquiao? Przecież nie ma z nim najmniejszych szans! Chyba ze trzy razy próbowałem się z nim dogadać co do naszego pojedynku. Podobno on może walczyć z każdym, ale gdyby naprawdę tak było, to w sobotę ja byłbym jego przeciwnikiem, a nie jakiś Freddy Hernandez - powiedział 31-letni Cintron.
"El Asesino" zamierza wrócić między liny na początku przyszłego roku. Kilka miesięcy temu sporo mówiło się o jego potencjalnej walce z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO), ale "Junito" postanowił odpuścić sobie grudniowy występ. Teraz wygląda na to, że w pierszej kolejności z Cotto zaboksuje Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO) albo Antonio Margarito (38-7, 27 KO).
- Chavez? On powinien walczyć z Berto. Zwycięzca awansuje z trzeciej do drugiej ligi. Nie widziałem walki Pacquiao-Margarito. Byłem na kręglach ze znajomymi i dostawałem wiadomości z informacjami na komórkę. Po tych jego oszustwach z plastrami, jestem zadowolony, że tak oberwał. Należało mu się - uważa Portorykańczyk, który dwuktornie przegrał przed czasem z "Tonym".
- Nadal interesuje mnie walka z Berto. Możemy walczyć w kategorii półśredniej lub ustalić umowny limit 149-150 funtów, żeby nie stracił swojego pasa po porażce - zakończył Cintron.
Carl Froch (26-1, 20 KO) sprawia wrażenie niezwykle zdeterminowanego przed sobotnią walką z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO). Stawką pojedynku będzie wakujący pas WBC w kategorii super średniej. "Kobra" stawia wszystko na jedną kartę i obiecuje zakończenie kariery, jeżeli nie zdoła pokonać "Króla Artura".
33-letni Froch wciąż nie może pogodzić się z porażką z rąk Mikkela Kesslera. Brytyjczyk uważa, że wygrał tamtą walkę, lecz duńscy sędziowie okradli go ze zwycięstwa. Tym razem Carl zapewnia, że nie da sobie wydrzeć wygranej.
- Chcę wygrywać wszystkie walki. Jeżeli będę musiał połamać mu żebra, zrobię to. Dam z siebie wszystko, by odzyskać mój pas. Jestem pewny siebie. Nie zawaham się przed niczym, co może pomóc mi wygrać - powiedział Froch.
Mick Hennessy, promotor pięściarza, spodziewa się imponującego występu swojego podopiecznego.
- Zapowiada się doskonała walka dwóch wielkich wojowników obdarzonych ogromną siłą fizyczną. Carl zamierza zabrać to, co już wcześniej było w jego rękach - prestiżowy pas federacji WBC. Mówiłem to już wcześniej, ale raz jeszcze powtórzę: Froch jest najlepszym pięściarzem kategorii super średniej - powiedział Hennessy.
- Walczyliśmy z każdym kto stawał nam na drodze. Nie unikaliśmy nikogo. Kolejny może być przecież Shane Mosley. Wiem, że ostatnio może nie zachwycał, ale to wciąż dobry pięściarz. Bardzo możliwe, iż będzie on kolejnym przeciwnikiem Manny'ego - w ten oto sposób Freddie Roach odpowiedział Bernardowi Hopkinsowi (51-5-1, 32 KO), który zarzucił Manny'emu Pacquiao (52-3-2, 38 KO), że ten unika starć z czarnoskórymi zawodnikami.
- Bernard to mój przyjaciel, bo przecież pracowałem z nim w przeszłości. Nie rozumiem dlaczego ludzie wygłaszają takie rasistowskie opinie? Świat boksu tego nie potrzebuje. Myślę, że Bernard dobrze wie, że w tym wszystkim chodzi o biznes, a nie o kolor skóry - zakończył Roach.
Paweł Wolak (27-1, 17 KO) był bardzo szczęśliwy, gdy dostał do podpisu kontrakt na walkę z Meksykaninem Elco Garcią (23-7, 12 KO). Moment ten mieliśmy przyjemność zarejestrować kamerą. Wczoraj okazało się jednak, że spełniło się jeszcze większe marzenie "Wściekłego Byka", mianowicie zawalczy on samym Julio Cesarem Chavezem Jr (41-0-1, 30 KO).
W najbliższą sobotę na Hartwall Arena w Helsinkach, Arthur Abraham (31-1, 25 KO) zaboksuje z Carlem Frochem (26-1, 20 KO) o wakujący pas WBC w kategorii super średniej. To ostatni pojedynek w fazie grupowej turnieju Super Six. Zarówno "Król Artur", jak i "Kobra" mają już zagwarantowany udział w półfinałach.
- Jestem w życiowej formie. Trenowałem dużo bardziej wytrwale, niż kiedykolwiek. Chcę zmazać plamę z ostatniej przegranej walki z Andre Dirrellem. Jedynym sposobem na to jest pokonanie Frocha - powiedział 30-letni Ormianin z niemieckim paszportem.
Trwają przygotowania do ostatniej w tym sezonie gali boksu organizowanej przez Gmitruk Promotions. Na zakończenie roku 2010, pięściarze Andrzeja Gmitruka wystąpią w Grodzisku Mazowieckim. 11 grudnia podczas Professional Boxing Show, w walce wieczoru fani zobaczą Piotra Wilczewskiego. Polak zmierzy się z Belgiem, Selajdinem Koxha a stawką pojedynku będzie tytuł IBO Intercontinental w wadze super średniej. Atmosferę przed walką wieczoru podgrzeje pojedynek Dariusza Sęka, który stanie przed szansą na zdobycie tytułu mistrza świata juniorów TWBA w wadze półciężkiej.
Dwie walki o mistrzowskie tytuły, pięć zawodowych pojedynków i prawdziwe sportowe emocje, to wszystko czeka fanów sportów walki już za dwa tygodnie w Grodzisku Mazowieckim. To właśnie tam odbędzie się ostatnia w tym roku gala bokserska organizowana przez Gmitruk Promotions, we współpracy z grupą O’Chikara Gmitruk Team.
Już w sobotę, w ramach turnieju Super Six, Carl Froch (26-1, 20 KO) zmierzy się z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO) w walce o wakujący pas WBC w kategorii super średniej. Pojedynek odbędzie się na Hartwall Arena w Helsinkach.
WYGRAJ AUTOGRAF ADAMKA LUB GOŁOTY >>
Nieznacznym faworytem tego ciekawie zapowiadającego się starcia jest Ormianin z niemieckim paszportem, na którego zwycięstwo kurs wynosi 1.55. Do niedawna "Król Artur" uchodził za faworyta całego turnieju, ale porażka z Andre Dirrellem zmieniła układ sił w Super Six.
33-letni Froch, którego dziadkowie pochodzili z Polski, nie boi się słynącego z ogromnej siły fizycznej przeciwnika i zapowiada zwycięstwo w sobotnim pojedynku. Kurs na wygraną "Kobry" to 2.30. Warto również pomyśleć o postawieniu na remis, którego trafne wytypowanie powiększy zainwestowaną kwotę aż 29 razy.
Przygotowania do pojedynku z którymkolwiek z braci Kliczko nigdy nie były łatwe. Niezwykle trudno jest znaleźć sparingpartnerów, którzy warunkami fizycznymi i stylem walki choć trochę przypominają Ukraińców. Ten sam problem ma najbliższy rywal Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) - Dereck Chisora (14-0, 9 KO), który narzeka, że nie ma z kim sparować.
Chisora zdecydowanie ustępuje mistrzowi warunkami fizycznymi, więc musi odpowiednio przygotować się do pojedynku z olbrzymim przeciwnikiem. "Del Boy" nie jest zadowolony z przebiegu swojego obozu treningowego i otwarcie przyznaje, że brakuje mu sparingów z wysokimi zawodnikami. Starcie Kliczko-Chisora odbędzie się 11 grudnia na SAP-Arena w Manheim.
- Nie mam odpowiednich przeciwników do sparingów. Chcę zapłacić naprawdę dobre pieniądze, a i tak nikt nie przyjeżdża. Wszystko kończy się na rozmowach - skarży się 26-letni pięściarz.