Drugiego listopada na Kongresie AIBA w Kazachstanie wybrano prezydenta i został nim ponownie Dr. Ching-Kuo Wu z Chin. Został on wybrany przez aklamację i nagrodzono go owacją na stojąco. Ching-Kuo Wu z AIBA związany jest ponad 25 lat, a funkcję naczelną prowadzi od 2006 roku. Oto co prezydent powiedział tuż po wyborach.
- Chcę podziękować wszystkim delegatom za zaufanie, którym mnie darzą. Dobrze pamiętam moment sprzed czterech lat w San Domingo, gdy wybrano mnie na prezydenta Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu Amatorskiego. Pamiętam co wtedy powiedziałem i powtórzę to jeszcze raz - przewodniczący AIBA jest po to, by służyć tej dyscyplinie i zarządom na całym świecie. Z Waszym poparciem i zaufaniem będę nadal kontynuował to co zacząłem, by wywiązać się z moich zobowiązań. Podróżowałem 300 dni w roku. Może przez następne cztery lata mojej kadencji będzie to 350 dni w roku - oznajmił Ching-Kuo Wu
Opowiedział on również o tym co jest jego głównym celem - Mamy dużo pracy przed sobą. Mimo, że w ostatnim czasie osiągnęliśmy sporo, to nadal chcecie nowego AIBA, chcecie kontynuować reformy, chcecie czystej, uczciwej oraz przejrzystej organizacji. Oto moje zobowiązania - zrobię wszystko co w mojej mocy, by utwierdzić ludzi, że jesteśmy czystym związkiem. Mamy wiele młodych, perspektywicznych osób, mamy wizję, ale mamy też wiele nowej pracy przed sobą. Potrzebuję Was byście zjednoczyli się ze mną. Żadna organizacja nie może przetrwać i mieć siłę, jeśli jest wewnętrznie podzielona. Zatem mam nadzieję, że przez najbliższe cztery lata będziemy pracować razem - powiedział prezydent AIBA
Jeżeli David Haye (24-1, 22 KO) pokona dziś Audleya Harrisona (27-4, 20 KO) i obroni pas WBA w wadze ciężkiej, to wiosną kibice moją doczekać się walki unifikacyjnej z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) - tak przynajmniej uważa Kalle Sauerland, współpromotor brytyjskiego championa.
- Bracia Kliczko chcą tej walki, ale David Haye równie chętnie wyjdzie z nimi do ringu. Z pewnością najpierw zmierzy się on z Władimirem, bo Witalij musi w pierwszej kolejności walczyć z obowiązkowym pretendentem. Władimir ma zaplanowany pojedynek na przyszły miesiąc, więc nie będzie problemu, by wiosną zmierzył się z Davidem - twierdzi Sauerland.
Po ciekawych dwunastu rundach Enad Licina (19-2, 10 KO) pokonał Felixa Corę Jr (22-4-2, 12 KO), nabywając tym samym status oficjalnego pretendenta federacji IBF kategorii cruiser.
Pierwsze minuty to dominacja Liciny, który zepchnął rywala do głębokiej obrony. Gdy wydawało się, że Serb wygra wyraźnie, w końcówce trzeciej rundy nadział się na kontrujący lewy sierpowy Amerykanina, po którym był na skraju nokautu. Potem pojedynek się wyrównał, a obaj bokserzy stanęli na środku ringu za podwójną gardą, wymieniając ciężkie ciosy. W dziewiątym starciu Corę dopadł wyraźny kryzys, a Enad podkręcił trochę tempo, przypieczętowując swoją przewagę. Co prawda Amerykanin rzucił się do desperackiego ataku w ostatniej, dwunastej odsłonie, ale po minucie zeszło z niego powietrze i ostatnie sekundy także należały do Liciny. Po gongu kończącym walkę sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Enadem, punktując 116:113, 116:112 i 117:112.
David Haye (25-1, 23 KO) zastopował przed momentem w trzeciej rundzie Audleya Harrisona (27-5, 20 KO), skutecznie broniąc pasa federacji WBA wagi ciężkiej.
Przez blisko pięć minut na ringu wiało nudą, a obaj panowie szachowali się zwodami. Dopiero reprymenda ringowego Luisa Pabona oraz buczenie publiczności popchnęły mistrza świata do dwóch krótkich zrywów jeszcze w drugim starciu.
Wszystko rozstrzygnęło się w trzeciej odsłonie. David przepuścił prawy prosty rywala i skontrował swoim prawym sierpowym. Harrison oparł się o liny, a Haye zaskoczył go bardzo szybkim prawym prostym z doskoku. Potem schowanego za podwójną gardą pretendenta David zasypał całą serią ciosów, ostatecznie posyłając na deski prawym sierpem. Audley wstał z wielkim trudem na dziewięć, lecz po pierwszym ciosie po liczeniu znów się zachwiał i sędzia przerwał pojedynek, ratując półprzytomnego Harrisona. Tym samym Haye po raz drugi obronił tytuł mistrza wszechwag.
Przed dzisiejszą walką o mistrzostwo świata WBA w wadze ciężkiej pomiędzy Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) i Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) główni bohaterowie wieczoru nie szczędzili sobie ostrych słów. Przez ponad dwa miesiące, od kiedy oficjalnie ogłoszono, że starcie dwóch Brytyjczyków odbędzie się, byliśmy świadkami nieustannego udowadniania wyższości jednego bądź drugiego. Dziś w Manchesterze przekonamy się, czy prawdziwe były słowa 30-letniego Haye'a, który zapowiada szybki nokaut. A może rację miał 39-letni Harrison, który z uporem maniaka starał się nas przekonać, że pas mistrzowski jest jego przeznaczeniem? Odpowiedź poznamy już wieczorem, a tymczasem postanowiliśmy zaprezentować Wam najciekawsze naszym zdaniem wypowiedzi obu pięściarzy, aby jeszcze bardziej podnieść poziom Waszych emocji przed walką.
David Haye (24-1, 22 KO):
"Mam znakomity plan na walkę. Na wszystko znajdę odpowiedź. Nie rusza mnie to, że niektórzy we mnie nie wierzą. Jestem prawdziwym mistrzem."
"Zamknij gębę Audley, bo jeżeli jakimś cudem spotkamy się kiedyś w ringu, to największa w karierze wypłata nie pokryje kosztów twojej rehabilitacji."
Faworytem Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) w dzisiejszej potyczce o mistrzostwo świata WBA w wadze ciężkiej pomiędzy Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) a Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) jest obrońca tytułu, 30-letni "Hayemaker". Polski pięściarz nie przekreśla jednak szans 39-letniego pretendenta, mistrza olimpijskiego z Sydney. Zdaniem Adamka, lepszym zawodnikiem jest Haye, ale jeśli Harrisonowi wyjdzie "strzał życia", to mistrz świata może znaleźć się w poważnych tarapatach.
- W boksie jeden cios często decyduje o całej walce. Audleyowi może wyjść strzał życia, a przecież Haye nie ma tak mocnej szczęki, aby mógł stać na nogach po niewyobrażalnie mocnych ciosach. Zarówno Haye, jak i Harrison mogą wygrać przed czasem. Faworytem jest na pewno Haye, bo jest lepszym pięściarzem, ale to jest boks i zwycięży ten, kto pójdzie na całość i wykaże się lepszą psychiką - przewiduje "Góral", którego już 9 grudnia w Newark czeka pojedynek z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO).
Przez pierwsze sześć minut walki George Groves (11-0, 9 KO) całkowicie zdominował Kenny Andersona (12-1, 8 KO), ale w trzeciej odsłonie bojowy Szkot przeprowadził skomasowany atak. W jego efekcie po prawym krzyżowym Groves był liczony na pół minuty przed przerwą, a równo z gongiem zainkasował jeszcze lewy sierpowy, po którym ledwo co doszedł o własnych siłach do swojego narożnika.
W czwartej rundzie promowany na przyszła gwiazdę kategorii super średniej George przeżywał jeszcze trudne chwile, ale w piątej wszystko już się wyrównało. W starciu szóstym 22-letni Groves zranił rywala lewym hakiem na wątrobę. Zauważył to, teraz to on przeprowadził szturm i po kilku ciosach bezbronnego już Andersona przed ciężkim nokautem wyratował sędzia Dave Parris, ogłaszając zwycięstwo Anglika przez TKO.
Tym samym Groves (na zdjęciu) po raz pierwszy obronił tytuł Wspólnoty Brytyjskiej.

To jest miejsce dla Was, kibiców. W tym temacie możecie wpisywać swoje opinie na temat zbliżającej się wielkimi krokami walki Audleya Harrisona (27-4, 20 KO) z Davidem Haye'em (24-1, 22 KO). Na zdjęciu od lewej - Harrison, Lennox Lewis i Haye.
Wszystkich naszych czytelników zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są trzy podwójne wejściówki na galę Wojak Boxing Night w Nysie. Głównym wydarzeniem wieczoru będzie starcie o mistrzostwo świata federacji WBF w wadze junior ciężkiej pomiędzy Pawłem Kołodziejem (26-0, 15 KO) a Johnem McClainem (25-8-2, 17 KO). 20 listopada publiczności w Nysie zaprezentuje się również niedawny pretendent do pasa IBF w kategorii półśredniej Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO).
Aby dać sobie szansę na wygranie jednego z trzech podwójnych zaproszeń na galę, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Którą galą boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night" będzie gala w Nysie? Prawidłowe odpowiedzić prosimy przesyłać na adres konkurs@bokser.org. Na Wasze maile czekamy do godziny 22:00 w poniedziałek. Wyniki konkursu pojawią się na naszej stronie we wtorek. Życzymy dobrej zabawy i powodzenia!
Przed daniem wieczoru w postaci pojedynku Pacquiao-Margarito kibicom będzie dane zobaczyć jeszcze jeden, być może jeszcze bardziej intrygujacy pojedynek. Prawdziwa legenda boksu amatorskiego (siedmiokrotny mistrz Kuby w latach 2000-2006, dwukrotny mistrz olimpijski (2000, 2004), mistrz świata (2001, 2005), Guillermo Rigondeaux (6-0, 5 KO), juz w siódmej zawodowej walce zmierzy się z byłym mistrzem świata - Ricardo Cordobą (37-2-2, 23 KO), który jako ostatni pokonał znakomitego Celestino Caballero. Stawką pojedynku będzie tymczasowy pas WBA w kategorii super koguciej.
Kubańczyk ma już 30 lat i nie zamierza tracić czasu na walki ze słabszymi przeciwnikami. Jego rywal jest o trzy lata młodszy, ale na zawodowych ringach występuje od dziesięciu lat. Wygrana Rigondeaux potwierdziłaby, że jest on fenonenem na skalę światową. W przypadku zwycięstwa Cordoby, wina zostanie zrzucona na kiepski matchmaking.
Pochodzący z Panamy "Maestrito" nie zlekceważył przeciwnika i przez 11 tygodni przygotowywał się w Miami pod okiem Orlando Cuellara. Obydwaj pięściarze zapowiadają zwycięstwo przed czasem, jednocześnie podkreślając, że pojedynek będzie piekielnie trudny. Niezależnie od wyniku, bez wątpienia będzie to znakomita przystawka przed potyczką Pacquiao-Margarito.
Pomimo 20 kilogramów różnicy pomiędzy Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) i Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) znani angielscy pięściarze obstawiają zwycięstwo tego pierwszego.
- Haye wygra przez nokaut do końca piątej rundy. Jest młodszy, silniejszy i bardziej doświadczony w walkach na światowym poziomie - prorokuje Amir Khan, aktualny champion federacji WBA kategorii junior półśredniej.
- Haye jest za dobry. Bije dużo szybciej i mocniej, a do tego mocniej trenował - dodaje Frankie Gavin, były mistrz świata amatorów.
- Z całą pewnością dałbym lepszą walkę z Davidem niż Harrison. Szczerze mówiąc nie widzę możliwości, by Audley mógł to wygrać - zdecydowanie stwierdził Tyson Fury, inny zawodnik wagi ciężkiej.
- Haye zwycięży w pierwszych trzech rundach. Audley ma jedynie szansę gdy trafi czysto lewą ręką - powiedział z kolei panujący mistrz Europy dywizji średniej, Matthew Macklin.
- Harrison ma groźną lewą rękę, ale faworytem oczywiście jest Haye - zakończył uczestnik turnieju "Super Six" i były mistrz federacji WBC, Carl Froch.
Notowany jeszcze niedawno przez WBO na piętnastym miejscu w rankingu wagi ciężkiej Edmund Gerber (13-0, 9 KO) zdemolował przed momentem w 130 sekund doświadczonego Colina Kennę (16-12-3, 7 KO), z którym niespełna trzy lata temu Albert Sosnowski przeboksował pełen dystans dziesięciu rund.
Gerber (na zdjęciu) widocznie nie chciał się tyle męczyć, bo natychmiast rzucił się na Irlandczyka z wizją nokautu w oczach. Gdy zorientował się jednak, że schowanego za podwójną gardą Colina ciężko będzie zranić ciosem na górę, uderzył potężnym prawym hakiem na żebra, po którym Kenna został wyliczony do dziesięciu.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, sławny polski trener Andrzej Gmitruk będzie konsultantem w obozie Aleksandra Dimitrenko (30-1, 20 KO) podczas jego obozu przygotowawczego.
Przypomnijmy, że dwumetrowy Ukrainiec 4 grudnia w Hamburgu skrzyżuje rękawice z Albertem Sosnowskim (46-3-1, 28 KO) w obronie tytułu mistrza Europy wagi ciężkiej. "Dragon" był już posiadaczem tego pasa, ale musiał go oddać po otrzymaniu oferty stoczenia walki o mistrzostwo świata federacji WBC z Witalijem Kliczko.
Na zdjęciu Andrzej Gmitruk oraz jego największa gwiazda, Mateusz Masternak.
Jeden z najbardziej cenionych trenerów, Emanuel Steward, uważa, że Dmitrij Salita (31-1-1, 16 KO) ma ogromny talent i wszelkie sposobności ku temu, by zdobyć mistrzowski pas w wadze półśredniej. Steward przygotowuje pięściarza do planowanej na 16 grudnia walki o wakujący pas IBA w limicie 147 funtów. Rywalem "Gwiazdy Dawida" będzie Mike Anchondo (30-3, 19 KO).
- On już jest w dobrej formie, ciężko trenuje. Doprowadzę go do znakomitej dyspozycji i jestem przekonany, że wygra tę walkę. Będę wraz z nim w ringu. Chłopak ma naprawdę wielki talent i może wrócić do czołówki, a potem zdobyć pas - uważa Steward.
Kibice kojarzą Salitę głównie z szybkiej porażki w walce o pas WBA wagi junior półśredniej. Dmitrij znalazł się wówczas na deskach już po dziesięciu sekundach od pierwszego gongu. Amir Khan (23-1, 17 KO) rzucił go na matę jeszcze dwa razy, nim sędzia przerwał pojedynek w 76. sekundzie.
- Gdy Dmitrij walczył z Amirem Khanem, wszystko było przeciw niemu. Nie miał managera, ani promotora. Był bez formy, ale to już się nie powtórzy. Nie przykładam wagi do tamtej porażki, bo to był dla niego trudny okres. Salita ma naturalny talent, nad którym będziemy pracować. Trenuję też Władimira Kliczko, który przegrał przez nokaut z Corrie Sandersem i Lamonem Brewsterem. Od tego czasu minęło tyle lat, a on wciąż wygrywa. Trenowałem też Lennoxa Lewisa. On również przegrał przez nokaut, a potem został jednym z najwybitniejszych pięściarzy w historii. Salita podobał mi się już wtedy, gdy wygrywał Golden Gloves. Był świetny i boksował jak czarny. Teraz ja będę go przygotowywał, a na pierwszych sparingach radzi sobie kapitalnie - oświadczył szkoleniowiec.
Na gali w Twin River Event Center w Lincoln (Rhode Island) Mariusz Wach (23-0, 11 KO) odniósł kolejne zwycięstwo przed czasem. Tym razem "Polski Olbrzym" zakończył walkę w czwartej odsłonie. Rywal Wacha, Galen Brown (33-15-1, 20 KO), aż trzykrotnie lądował na deskach, nim walka została przerwana na dwanaście sekund przed gongiem kończącym starcie.
Ciężko znokautowany "Bad Boy" oprzytomniał nieco dopiero po upływie kilku minut i o własnych siłach opuścił ring. Dla Polaka był to drugi występ w tym roku i zarazem drugie zwycięstwo przez KO.

David Haye (25-1, 23 KO) przeprowadza ostatni, decydujący atak na wyjątkowo bojaźliwego dziś Audleya Harrisona (27-5, 20 KO).
Już dziś w nocy urodzony w Polsce Krzysztof Soszyński (24-11-1) stoczy kolejny pojedynek w najsilniejszej organizacji światowego MMA podczas gali UFC 122.
CAŁY WYWIAD ORAZ WSZYSTKO O UFC >>
- Chciałbym być jednym z najlepszych zawodników, ale jeśli tak się nie stanie, chcę być rozpoznawany jako jeden z tych facetów, których widząc nazwisko na karcie walk jesteś podekscytowany. Jedziesz i chcesz go oglądać. Chcę być znany jako zawodnik, który daje z siebie 100% wysiłku i niezależnie od tego czy wygrywa czy przegrywa, potrafi pokazać dobrą walkę. Myślę, że będzie się działo w mojej następnej walce przeciwko Goranowi Reljicowi - powiedział Soszyński przed dzisiejszym pojedynkiem.
Tuż po walce Mariusza Wacha, na ring wszedł Peter Manfredo Jr (36-6, 20 KO). Były finalista programu "The Contender" oraz pretendent do tronu WBO zastopował Jhona Berrio (15-8, 11 KO), który nie wyszedł do siódmej rundy. Manfredo (na zdjęciu) swoimi ciosami na korpus połamał rywalowi żebra, a do tego cały czas przeważał i właśnie ta niemoc w połączeniu z bolesną kontuzją zadecydowały o poddaniu pojedynku przez Berrio.
Z kolei w New Jersey Ossie Duran (25-8-2, 9 KO) potwierdził renomę twardego "testera" dla młodych zawodników kategorii junior średniej i średniej. We wczorajszym spotkaniu ze znanym Mattem Vanda (43-12, 23 KO) bokser z Ghany dominował w każdej z dziesięciu rund, wygrywając pewnie u wszystkich sędziów 99:91 i dwukrotnie 100:90.
Żywa legenda boksu, mistrz czterech kategorii wagowych, który jako pierwszy od ponad stu lat zdobył tytuły dywizji średniej i ciężkiej, skrytykował Antonio Margarito (38-6, 27 KO) i Brandona Riosa (25-0-1, 18 KO) za nagranie filmiku, na którym naśmiewają się z cierpiącego na chorobę Parkinsona Freddiego Roacha.
- Są rzeczy, które jednych śmieszą, a innych doprowadzają do płaczu. Ja nigdy nie posunąłbym się tak daleko. Gdybym upadł tak nisko, to nie przestałbym walczyć. Mam nadzieję, że to był tylko zabieg mający na celu wyprowadzenie z równowagi przeciwnika. Jeżeli nie, to był to cios poniżej pasa i powinni się tego wstydzić - powiedział legendarny Roy Jones Jr. (54-7, 40 KO).
Pojedynek Meksykanina z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO) odbędzie się dzisiejszej nocy na Dallas Cowboys Stadium w Arlington. Organizatorzy spodziewają się na stadionie nawet 80,000 kibiców. Walka będzie transmitowana w systemie PPV. Po wczorajszej ceremonii ważenia wielu fanów obawia się o filigranowego Filipińczyka, który wniósł na wagę zaledwie 144,6 funta, podczas gdy jego przeciwnik idealnie zmieścił się w umownym limicie 150 funtów. Masa ciała "Pacmana" nie zmieniła się przez ostatnie kilkanaście godzin, natomiast Margarito przybrał ok. 15 funtów i będzie miał ogromną przewagę w warunkach fizycznych. Zwycięzca walki zdobędzie pas WBC w kategorii junior średniej.

Niejednokrotnie w światku bokserskim mówi się o tym, że pięściarze wagi ciężkiej starzeją się najwolniej. Usilnie tę tezę próbuje potwierdzić Ray Mercer (36-7-1, 26 KO). Były mistrz świata wagi ciężkiej, który 4 kwietnia skończy 50 lat po raz kolejny spróbuje swoich sił na bokserskim ringu. Swoją 45 zawodową walkę "Bezlitosny" stoczy 25 lutego. Jego rywalem będzie Stephane Tessier (3-26-1, 1 KO).
Zawodnik z Kanady przegrywał dotychczas m.in. z Alexandrem Povetkinem, dwa razy z Grzegorzem Kiełsą i z Olegiem Platovem (tylko ten ostatni zdołał rozstrzygnąć walkę przed czasem). Pojedynek ten odbędzie się w kanadyjskim Montrealu.
Niepokonany Brandon Rios (25-0-1, 18 KO) bierze pełną odpowiedzialność za udział w nagraniu, na którym wraz z Antonio Margarito (38-6, 27 KO) naśmiewają się z choroby Parkinsona, na którą od lat cierpi Freddie Roach.
- Chcę coś ogłosić. Filmik, który nagraliśmy, nie miał obrażać nikogo, kto cierpi na tę chorobę. To było między naszymi obozami. Oni naśmiewali się z nas, a my z nich. Poniosło nas pod wpływem chwili. Nagraliśmy filmik, który nigdy nie powinien powstać. To był błąd i biorę za to odpowiedzialność. W tej sytuacji zachowuję się jak na mężczyznę przystało. Jeżeli Freddie Roach to obejrzy, usłyszy lub przeczyta, to niech wie, że jest mi przykro i bardzo tego żałuję. Freddie, nie chciałem wyśmiewać twojej choroby, mam nadzieję, że nie chowasz urazy - powiedział 24-letni "Bam Bam", który września jest pretendentem do pasa WBA w wadze lekkiej.
Kibice Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO) tym razem mają prawdziwe powody do paniki. Wszyscy zadają sobie pytanie czy "Pacman" i jego sztab szkoleniowy nie popełnili błędu w przygotowaniach (Manny był o ponad 5 funtów lżejszy od ustalonego limitu).
Nie było niespodzianką, że Filipińczyk okazał się lżejszy od "Tony'ego". Freddie Roach i Alexa Ariza od dawna zapewniali, że ich podopieczny przystąpi do walki, ważąc 147-149 funtów, co pozwoli mu zachować największy atut - szybkość. Margarito, zgodnie z oczekiwaniami, wniósł wczoraj na wagę 150 funtów.
Oto wyniki ważenia z ostatnich sześciu walk Pacquiao:
Joshua Clottey - 147
Miguel Cotto - 145
Ricky Hatton - 140
Oscar De La Hoya - 142
David Diaz - 135
Juan Manuel Marquez - 130
Zgoła inna atmosfera panuje w obozie Margarito. Po zakończeniu ceremonii ważenia Meksykanin udał się do hotelu, gdzie zjadł kolację i uzupełnił płyny. Wychodząc do ringu, "Tony" planuje ważyć 160 funtów, ale spekuluje się, że jego masa ciała może dobić do 165 funtów.
- Jestem wystarczająco silny. Przygotowałem się znakomicie, teraz muszę tylko poczekać i wyjść do ringu skoncentrowany - powiedział 32-letni Margarito.
W drugiej walce wieczoru podczas gali w Wieliczce Daniel Urbański (19-5-3, 5 KO) zdobył wakujący pas WBC Baltic, pokonując na punkty (96:95, 96:94, 96:94) pochodzącego z Rosji i reprezentującego barwy Niemiec Victora Dicka (12-11, 5 KO).
Rywal stawił polskiemu pięściarzowi opór znacznie większy niż można było się spodziewać. Walka toczyła się w szybkim tempie, głównie w półdystansie, obfitując w widowiskowe wymiany ciosów, w których Urbański był bardziej precyzyjny, choć sam zainkasował również sporo mocnych uderzeń. W szóstej rundzie Polak doznał kontuzji, ale rozcięcie nad prawym okiem okazało się niezbyt groźne i nie wyglądało na to, aby utrudniało mu prowadzenie walki. W ostatnich rundach obaj pięściarze szukali rozstrzygnięcia przed czasem i mimo zmęczenia wywołanego szybkim tempem walki, efektownie finiszowali, wymieniając cios za cios do końcowego gongu. Warto podkreślić, że tym razem w odróżnieniu od skandalicznych wydarzeń na kilku poprzednich galach grupy Babilon Promotion, w Wieliczce praca sędziów przebiegała bez zastrzeżeń, a werdykty były sprawiedliwe.
Były mistrz świata organizacji WBO w kategorii junior półśredniej Kendall Holt (25-4, 13 KO) 3 grudnia powróci na zawodowy ring. "Rated R" miał walczyć na gali Tarver-Aguilera, jednak nie doszło do jego walki. Teraz Holt ma zmierzyć się w walce rozgrzewkowej z Octavio Narvaezem (7-9-1, 4 KO) z Nikaragui.
29-letni Amerykanin w kwietniu 2009 roku przegrał w walce unifikacyjnej z Timothy Bradleyem. Wynik tej walki nie był jednak zaskoczeniem. Natomiast kolejna przegrana walka z Kaizerem Mabuza z RPA zaskoczyła cały bokserski świat. Amerykanin musi teraz odbudować swoją pozycję w rankingach, żeby znów stanąć do walki o pas.
W walce wieczoru na tej gali Nigeryjczyk Lateef Kayode (14-0, 13 KO) zmierzy się Amerykaninem Ed'em Perry (18-4-2, 11 KO).
Antonio Margarito (38-6, 27 KO) jest gotowy na wojnę z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Trzykrotny mistrz wagi półśredniej jest przekonany, że znokautuje najlepszego pięściarza P4P. "Tony" nie może sobie wyobrazić Filipińczyka stojącego o własnych siłach po upływie dwunastu rund. Od kilku tygodni obozy obydwu zawodników prowadzą medialną wojnę. Margarito usprawiedliwia nagranie filmiku, na którym obraża Freddiego Roacha, tłumaczeniem, że tylko się bronił i odpowiadał na ataki teamu "Pacmana".
- Jestem tu, żeby walczyć, a nie szukać przyjaciół. Byliśmy nastawieni pokojowo, dopóki Freddie Roach nie zaczął nas obrażać. Musieliśmy odpowiedzieć i dlatego oni są teraz tacy nerwowi. Wcześniej Roach mówił o nas wiele złych rzeczy - powiedział 32-letni Margarito.
Meksykanin nie widzi szansy, by Pacquiao zdołał go pokonać. Walka odbędzie się w umownym limicie 150 funtów. "Tony" uważa, że doradcy Manny'ego popełnili olbrzymi błąd, decydując się na występ w kategorii junior średniej.
- Czuję się doskonale, nawet lepiej, niż przed walką z Cotto. Nie ma cienia szansy, bym przegrał ten pojedynek. Ja po prostu muszę wygrać. Znokautuję go - zapewnia "Tornado z Tijuany".
Dzsiaj o godzinie 18:00, w warzawskim klubie Fenix, odbędzie się ciekawa impreza bokserska, III Praska Gala Boksu. Redakcja BOKSER.ORG we współpracy z firmą EonMEDIA, ma przyjemność zaprezentować naszym czytelnikom transmisję na żywo z tego wydarzenia.
TRANSMISJA NA ŻYWO OD GODZ. 18:00 >>
Na karcie walk widnieją 4 pojedynki, walczyć będą Krzysztof Łojewski z Michałem Żuromińskim w wadze 64 kg, Wojciech Sobierajski z Adamem Kośmidrem w wadze 75 kg, Mateusz Tryc z Mateuszem Kotońskim w wadze ciężkiej 91 kg oraz w wadze super ciężkiej +91 kg Krzysztof Kosela z Marcinem Brzeskim. Całą imprezę uświetnią goście specjalni Albert Sosnowski oraz mistrz świata organizacji WBC w wadze junior cięzkiej Krzysztof Włodarczyk.
- Jestem w świetnej formie i będąc w takiej dyspozycji mogę pokonać każdego na świecie. Było tu wielu moich znajomych, dlatego też nie chciałem skończyć zbyt wcześnie i spieszyć się za bardzo - powiedział zaraz po zastopowaniu kolejnego rywala David Haye (25-1, 23 KO).
Zapytany o tak wyczekiwaną potyczkę z jednym z braci Kliczko, Haye odparł - Obiecuję wam wszystkim, że w przyszłym roku zmierzę się z jednym z nich - zakończył champion federacji WBA.
Mistrz WBC w wadze średniej, Sergio Gabriel Martinez (45-2-2, 24 KO), ma siedem dni na zrzucenie ostatnich ośmiu funtów. Już w przyszłą sobotę w Atlantic City "Maravilla" dostanie szansę na zrewanżowanie się Paulowi Williamsowi (39-1, 27 KO) za minimalną porażkę z końcówki ubiegłego roku.
Uwowny limit wynosi 158 funtów. Niespełna miesiąc temu Martinez ważył 176 funtów, teraz jest o dziesięć funtów lżejszy. Już podczas tamtego kontrolnego ważenia Williams zanotował zaledwie 162 funty, wiec nikt nie podejrzewa go o problemy z wagą, krążą natomiast plotki, że przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego Argentyńczyk mógł dobijać do 200 funtów.
Przed dzisiejszą walką sporej złej krwi pojawiło się pomiędzy Antonio Margarito (38-6, 27 KO) i trenującym Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO) Freddie Roachem.
- Myślę, że przygnieciemy i zepchniemy go ilością naszych ciosów, a kluczem do wygranej będą kombinacje i szybkie ręce. Koło ósmej, dziewiątej rundy, złamiemy go. Margarito co prawda wyprowadza dużo ciosów, ale popełnia też dużo błędów. Ma pewne złe nawyki, których nie potrafi się wyzbyć i to będzie nasza przewaga. Jestem pewien, że zastopujemy tego faceta. Nie wytrzyma nawałnicy naszych ciosów i się podda - zakończył Roach.
Polscy kibice będą mieli okazję zobaczyć ten pojedynek na żywo za pośrednictwem Polsatu Sport Extra. Początek transmisji od godziny 3:00.