Karolina Michalczuk, Karolina Graczyk oraz Lidia Fidura są już w USA, gdzie w dniach 16–21 listopada w Kalifornii wezmą udział w Międzynarodowym Turnieju Bokserskim. Oprócz Polek, w turnieju wezmą udział zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych, kanady, Hiszpanii oraz Węgier. Nasze pięściarki są pod opieką trenera Leszka Piotrowskiego.
Zanim nasze panie staną w ringu, na zaproszenie organizacji "Polish-American Sports Association" spędzą 4 dni w Nowym Jorku, głównie zwiedzając miasto i okolice. Aby nie stracić formy przed zawodami, skorzystają w międzyczasie z Global Boxing Gym jako obiektu treningowego.
- Walker jest niezwykle doświadczony i ma więcej nokautów na koncie niż ja, ale nie robi to na mnie wrażenia. Czeka mnie ciężkie zadanie, ale to niejako obowiązek, który muszę spełnić, by być gotowym na walkę o mistrzostwo świata - w ten oto sposób Rusłan Czagajew (26-1-1, 17 KO) skomentował wybór Travisa Walkera (34-5-1, 28 KO) na najbliższego przeciwnika. Były champion wagi ciężkiej skrzyżuje rękawice z mocno bijącym Amerykaninem dokładnie za tydzień w Hamburgu.
Poproszony o ocenę zbliżającego się pojedynku Davida Haye'a (24-1, 22 KO) z Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO), Czagajew powiedział - Dla mnie nie ma znaczenia kto wygra, bo i tak pokonam ich obu. Szanse oceniam pół na pół. Obaj mają nokautujący cios. Haye jest szybszy i lepszy technicznie, jednak Harrison większy i bardziej doświadczony.
Ojciec byłego mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych Ricky'ego Hattona (45-2, 32 KO) oznajmił, że jego syn codziennie trenuje i nie wykluczył, że 32-letni pięściarz wróci jeszcze na ring. Jakiś czas temu w brytyjskich mediach ukazało się nagranie, na którym Hatton zażywa kokainę. Bokser przyznał potem, że ma spore problemy natury psychologicznej i potrzebuje pomocy specjalistów. Po incydencie Hattona pozbawiono bokserskiej licencji, którą niedawno odzyskał.
- W tej chwili Ricky czuje się dobrze - powiedział Ray Hatton. - Ricky trenuje w domowej sali treningowej, do której przychodzi każdego dnia i ćwiczy z innymi bokserami. Do tej pory zrzucił więcej niż 12 kilogramów. Powoli wraca stary, dobry Ricky. Znowu trzyma się go poczucie humoru. Nie wiem, kiedy Ricky może podjąć decyzję o powrocie. Na daną chwilę do szczęścia wystarcza nam to, że widzimy takiego Ricky'ego jak dawniej - opowiada ojciec pięściarza.
Już dziś, znany z pierwszej edycji "Contendera", Peter Manfredo Jr. (35-6, 19 KO) stoczy swój kolejny pojedynek. Jego przeciwnikiem na gali w Lincoln (Rhode Island) będzie solidny Kolumbijczyk - Jhon Berrio (15-7, 11 KO). Podczas oficjalnego ważenia obydwaj zanotowali 161 funtów.
- Ostatni raz walczyłem u siebie dwa lata temu. Zostałem wówczas zdemolowany przez Sakio Bikę. To była dla niego wspaniała noc, ale i ja coś z tamtej walki wyniosłem. Zrozumiałem, że muszę zejść do kategorii średniej i tam zdobyć pas. W ostatnim pojedynku zdobyłem tytuł mistrza IBO. Walczę od kiedy skończyłem pięć lat, więc wiem, że jestem w tym dobry. Jestem gotowy i podekscytowany. Zbiłem wagę i będę jadł, jakbym szedł na krzesło elektryczne. Życzę powodzenia mojemu przeciwnikowi, ale to moje ręce uniosą się w górę w geście triumfu - powiedział Manfredo.
- Przyjechałem z Kolumbii, by boksować na terenie mojego rywala. Nie będę faworytem, ale to dla mnie wielka szansa. Biłem się z wieloma dobrymi zawodnikami, więc ten pojedynek nie będzie łatwy dla żadnego z nas. Jestem przygotowany i nie mam nic do stracenia - oznajmił 25-letni Berrio.
Na tej samej gali wystąpi Mariusz Wach (22-0, 10 KO), który zmierzy się z Galenem Brownem (33-14-1, 20 KO). Jeszcze kilka lat temu Amerykanin schodził do limitu 168 funtów, ale obecnie roztył się do 260.
Zapraszamy na nagranie walki, która odbyła się podczas I Memoriału im. Bolesława Gajnego w Poznaniu. W ringu prezentują się juniorzy Roman Szymański i Daniel Leszner, którzy walczą w kategorii 69 kg.
W XL edycji tradycyjnego Międzynarodowego Turnieju "Golden Gong" w Skopje (MKD) wystartowało 58. zawodników z 13. państw. I chociaż ilość zawodników nie jest imponująca, to warto zauważyć, że o zwycięstwa w stolicy Macedonii walczą m.in. Kubańczycy, czy Rosjanie, co już samo w sobie podnosi rangę ringowych zmagań.
Tym bardziej więc cieszy dobra dyspozycja Polaków, którzy także w starciach z przedstawicielami Gorącej Wyspy potrafią toczyć wyrównane pojedynki, a nawet sięgać po zwycięstwa.I tak Kamil Szeremeta (75 kg) po bardzo zaciętej walce uległ zaledwie 1:2 Emilio Correi Bayeux (CUB), aktualnemu wicemistrzowi olimpijskiemu (Pekin 2008). Natomiast Michał Olaś - w pojedynku, którego stawką był awans do finału - wypunktował młodzieżowego mistrza świata z 2008r. w kat 91 kg Erlisandę Savona Cotillę (CUB) 5:2. We wcześniejszym występie Olaś zwyciężył 4:1 Boruta Slapnika (SLO). Natomiast Marek Matyja (81 kg) w swojej inauguracyjnej walce pokonał przez dyskwalifikację w 3 r. Zorana Jaserevica (SRB).
Promowany przez Dona Kinga Kanadyjczyk Bermane Stiverne (19-1-1, 18 KO) zanotował kolejne szybkie i efektowne zwycięstwo. Urodzony na Haiti pięściarz już w pierwszej rundzie przycelowal swoim firmowym prawym krzyżowym, po którym Ramon Hayes (15-32-1, 10 KO) nie był już w stanie kontynuować pojedynku, choć zdołał się podnieść pod koniec liczenia.
Stiverne (na zdjęciu) nie ma dużo czasu na odpoczynek, bowiem już 17 grudnia podczas gali w Miami stoczy kolejną walkę.
W zakończonym przed momentem pojedynku na gali w Wieliczce, Paweł Głażewski (14-0, 4 KO) pokonał Tomasa Adamka (16-4-1, 6 KO) i obronił Międzynarodowy Pas Mistrza Polski w wadze półciężkiej. Walka trwała pełne 10 rund, a po ostatnim gongu wszyscy sędziowie zgodnie przyznali zwycięstwo "Głazowi". Na poszczególnych kartach widniała punktacja 97-93, 97-93 i 98-92.
Pomimo nieco chaotycznego początku i niewielkich problemów z wyczuciem dystansu, Głażewski stosunkowo łatwo narzucił rywalowi swój styl walki. Adamek świetnie się bronił i nie dawał wyrządzić sobie żadnej krzywdy, ale przegrywał rundę za rundą i nie robił nic, by zmienić obraz walki. Z biegiem czasu Paweł coraz lepiej radził sobie w ofensywie, lecz nie był w stanie rzucić Czecha na deski, ani poważnie mu zagrozić. Przed dziesiątą odsłoną "Głaz" miał bezpieczną przewagę punktową, ale chcąc nie zawodzić kibiców, dał z siebie wszystko i wyraźnie starał się o nokaut. Co prawda nie udało się zastopować przeciwnika, ale Paweł udowodnił, że dystans dziesięciu rund znakomicie wytrzymuje kondycyjnie.
Po ostatnim gongu nikt nie mógł mieć jednak wątpliwości co do wyniku. Dla Głażewskiego była to już piąta wygrana walka w tym roku.
Już dzisiaj w kasynie Twin River Event Center w Lincoln, nasz Mariusz Wach (22-0, 10 KO) zmierzy się z niższym o 20 cm Galenem Brownem (33-14-1, 20 KO). Zapraszamy na pokaz tarczowania z trenerem Piotrem Wilczewskim na tle Manhattanu.
OGLĄDAJ WALKĘ MARIUSZ WACH vs GALEN BROWN NA PPV >>
Tak jak można było się spodziewać, nadal nie milkną echa wokół zeszłotygodniowego pojedynku Zaba Judaha (40-6, 27 KO) z Lucasem Matthysse (27-1, 25 KO). Walka zakończyła się niejednogłośnym (114-113, 113-114, 114-113) zwycięstwem Amerykanina, choć zdaniem większości obserwatorów lepszy był Argentyńczyk.
Po dziewięciu bardzo wyrównanych rundach minimalną przewagę zdołał wyrobić sobie "Super", ale w dziesiątej zapoznał się w końcu z deskami. Ostatnie cztery odsłony wygrał Matthysse, ale sędziowie przyznali zwycięstwo jego rywalowi.
Oscar De La Hoya, który promuje Argentyńczyka, powiedział, że porażka nie przekreśla kariery Matthysse. Podobno styl Lucasa spodobał się włodarzom stacji HBO, która chętnie pokaże kolejne jego walki. "Złoty Chłopiec" dodał, że w jego opinii Matthysse zdecydowanie pokonał Judaha, ale walczył na terenie przeciwnika i nie mógł zostać ogłoszony zwycięzcą. Podobne zdanie na ten temat ma Timothy Bradley (26-0, 11 KO), mistrz WBO w kategorii junior półśredniej.
- Matthysse został okradziony z wygranej. Zab nic nie robił przez całą noc. Uderzał prawym prostym, ale to było wszystko, a Lucas cały czas obijał jego tułów. Sędziowie nie docenili tej taktyki. Judah obrywał dziesiątki ciosów na korpus. W końcu Zab stracił nogi i nie mógł się ruszać. Potem Matthysse w końcu uderzył na górę i rzucił go na deski. Zdecydowanie wygrał ostatnie cztery rundy. Zab uderzał czasem tym prawym prostym, ale Lucas szedł do przodu i trafiał go raz za razem. Matthysse zadał więcej ciosów, był dokładniejszy, a i tak przegrał. Myślałem, że to jakiś żart. Zab dobrze się rusza, ale jego nogi bywają zawodne. Ciosy na korpus dobrze się sprawdziły. Judah zostaje w miejscu po zadaniu ciosu i obrywa kontry. Gdy widziałem ile zebrał ciosów na korpus, zastanawiałem się czy dotrwa do końca. Byłem zdziwiony, że dał radę - powiedział mistrz "Desert Storm".
20 listopada w Thackerville w stanie Oklahoma kolejny zawodowy pojedynek stoczy Matt Korobow (12-0, 8 KO), który uważany jest za jednego z najbardziej perspektywicznych pięściarzy kategorii średniej. Rosjanin zawalczy z byłym rywalem Andrzeja Fonfary (14-2, 5 KO). Zmierzy się z potężnie zbudowanym Amerykaninem Derrickem Findley'em (17-3, 11 KO).
26-letni Findley przed dwoma laty znokautował w 2. rundzie walczącego wówczas w kategorii średniej Polaka. Znany w ringu jako "Superman" Amerykanin, w ubiegłym roku dostał szansę walki z uczestnikiem "Super Six" Andre Dirrellem (19-1, 13 KO). Findley nie wyszedł do 6-tej rundy pojedynku po zmasowanych atakach rywala w poprzedzającym starciu.
Zapraszamy na nagranie walki, która odbyła się podczas I Memoriału im. Bolesława Gajnego w Poznaniu. W ringu prezentują się kadeci Nikodem Sierszulski i Adrian Baranowski, którzy walczą w kategorii 66 kg.
Z okazji walki Audleya Harrisona (27-4, 20 KO) z Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) firma UNIBET przygotowała dla swoich graczy cały wachlarz możliwości. W roli faworyta postawiona oczywiście broniącego tytułu Haye'a w stosunku 1,10 do jednego, przy kursie 6,50 na Harrisona. Najwięcej zarobimy oczywiście na trafnie wytypowanym remisie - 34 złote za każdą złotówkę postawioną. Są rekordowe oferty, jak choćby 100 do 1 za wygraną Harrisona w dwunastej rundzie przed czasem. Oto wszystkie możliwości proponowane przez UNIBET:
Powyżej / poniżej:
9,5 rundy - 2,75 / 1,38
8,5 rundy - 2,55 / 1,44
7,5 rundy - 2,25 / 1,57
6,5 rundy - 2,08 / 1,66
3,5 rundy - 1,42 / 2,62
10,5 rundy - 3,30 / 1,28
5,5 rundy - 1,80 / 1,90
4,5 rundy - 1,50 / 2,40
2,5 rundy - 1,25 / 3,50
1,5 rundy - 1,10 / 5,75
Haye przed czasem - 1,40
Haye na punkty - 4,50
Harrison przed czasem - 8,00
Harrison na punkty - 15,00
Czy będzie ktokolwiek liczony w pierwszej rundzie?
Tak - 5,00
Nie - 1,14
TYPUJ,WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Haye wygrywa w rundzie 1 - 11,00
Haye wygrywa w rundzie 2 - 9,00
Haye wygrywa w rundzie 3 - 8,00
Haye wygrywa w rundzie 4 - 9,00
Haye wygrywa w rundzie 5 - 11,00
Haye wygrywa w rundzie 6 - 13,00
Haye wygrywa w rundzie 7 - 15,00
Haye wygrywa w rundzie 8 - 17,00
Haye wygrywa w rundzie 9 - 19,00
Haye wygrywa w rundzie 10 - 21,00
Haye wygrywa w rundzie 11 - 26,00
Haye wygrywa w rundzie 12 - 34,00
Harrison wygrywa w rundzie 1 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 2 - 50,00
Harrison wygrywa w rundzie 3 - 50,00
Harrison wygrywa w rundzie 4 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 5 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 6 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 7 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 8 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 9 - 65,00
Harrison wygrywa w rundzie 10 - 80,00
Harrison wygrywa w rundzie 11 - 80,00
Harrison wygrywa w rundzie 12 - 100,00
Haye wygrywa w rundach od 1 do 3 - 3,50
Haye wygrywa w rundach od 4 do 6 - 4,00
Haye wygrywa w rundach od 7 do 9 - 7,00
Haye wygrywa w rundach od 10 do 12 - 10,00
Harrison wygrywa w rundach od 1 do 3 - 21,00
Harrison wygrywa w rundach od 4 do 6 - 26,00
Harrison wygrywa w rundach od 7 do 9 - 26,00
Harrison wygrywa w rundach od 10 do 12 - 30,00
Haye wygrywa w rundach od 1 do 6 - 1,90
Haye wygrywa w rundach od 7 do 12 - 4,25
Harrison wygrywa w rundach od 1 do 6 - 13,00
Harrison wygrywa w rundach od 7 do 12 - 15,00
Legia Warszawa to jeden z najbardziej znanych klubów sportowych w Polsce. Prężnie działa tam sekcja bokserska, mogąca pochwalić się wieloma sukcesami sportowymi. Historia bokserskich sław jakie przewinęły się przez klub jest długa. Jeszcze dłuższa pozostaje lista osiągnięć zawodników.
Postanowiłem odwiedzić ten klub, by przekonać się jak działa w obecnych, trudnych dla boksu amatorskiego czasach. Swoimi spostrzeżeniami podzielili się trener Kazimierz Szczerba - dwukrotny medalista Igrzysk Olimpijskich, zwycięzca Turnieju im. Feliksa Stamma, wielokrotny mistrz Polski.(część 1), prezes zarządu sekcji bokserskiej Michał Kwaśniewski (część 2) oraz utalentowany, młody wychowanek Legii, Konrad Dąbrowski (część 3).
- Panie Kazimierzu, dlaczego warto trenować właśnie tutaj, na Legii?
KS: Moim zdaniem jest tu najlepsza sala bokserska w Warszawie. Do tego świetna atmosfera, świetni trenerzy, dobre treningi, dobrze zaopatrzony bufet (śmiech). Kto przyjdzie tu raz czy dwa na pewno zaszczepi się tą atmosferą. Jedynym minusem jest lokalizacja, ale dla tych którzy mają własny środek lokomocji, jest to bardzo dobre miejsce. Ważna jest też chęć, żeby tutaj trenować.
- Jakie są najważniejsze tegoroczne osiągnięcia zawodników Legii?
KS: Mistrzem Spartakiady został Konrad Dąbrowski, a Mistrzynią Unii Europejskiej oraz Mistrzynią Polski została Anna Słowik. Warto wspomnieć jeszcze o brązowym medalu Marcina Jarzyny na Młodzieżowych Mistrzostwach Polski. W tym roku zauważam taki lekki zastój w osiągnięciach. W poprzednich latach były większe sukcesy. Myślę, że przyszły rok będzie lepszy. Do boksu garnie się coraz więcej ludzi, sale bokserskie są pełne.
- Dlaczego boks a nie np. piłka nożna?
KD: Na boks byłem skazany od urodzenia, ponieważ mój tata był bokserem warszawskiej Gwardii. Gdy miałem 10 lat, mój tata - Jacek Dąbrowski, zaprowadził mnie na trening do trenera Stanisława Łakomca. Trenowałem tam rok. Pewnego dnia przyjechaliśmy na zawody na Legię, spotkaliśmy trenera Kazimierza Szczerbę, z którym tata znał sie jeszcze z czasów kariery amatorskiej. Ponieważ mieszkam niedaleko siedziby klubu, a tutaj są lepsze warunki zostałem i trenuję pod okiem trenera Szczerby oraz taty.
- Jak oceniasz atmosferę panującą w klubie?
KD: Atmosfera jest bardzo dobra. Wszyscy znają się doskonale, nie ma jakiejś zazdrości.
- Jaki powinien być dobry pięściarz?
KD: Dobry pięściarz powinien być skromny. Jak będzie skromy to jest już połowa sukcesu.
- Czy możesz wymienić swoje najważniejsze osiągnięcia?
KD: Pierwsze miejsce na Międzywojewódzkich Mistrzostwach Polski Młodzików w 2008 roku. Potem w kadetach w 2009 roku zająłem trzecie miejsce. W tym roku zostałem Mistrzem Polski oraz zostałem uznany najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Polski. Zostałem także powołany na wygrany mecz Polska-Litwa. W tym roku pojechałem na Mistrzostwa Europy, przy pomocy fundacji SOS dla Boksu Amatorskiego, ponieważ nie mogę zrozumieć dlaczego jest tak w Polskim Związku Bokserskim, że najlepszy pięściarz z danej wagi musi sam sfinansować swój wyjazd i nawet jeżeli zdobędzie się medal Polski Związek Bokserski nie zwraca pieniędzy, które wydało się na tej wyjazd.
David Haye (24-1, 22 KO), mistrz WBA w wadze ciężkiej, nie ma żadnych wątpliwości co do wyniku jutrzejszej walki. W drugiej obronie pasa "Hayemaker" zmierzy się z byłym mistrzem Europy - Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO). Pewny siebie champion jest przekonany, że pojedynek zakończy się już w pierwszej rundzie.
- Jeśli on nie zaprezentuje niczego nowego, to wygram w pierwszej rundzie. Jeżeli to ten sam Audley, bez serca i rozumu, to odeślę go do Los Angeles kurierem. To będzie publiczne bicie, jakiego nikt wcześniej nie widział. Ludzie chcą to zobaczyć, wszyscy mają go dość. Dwie rundy to maksimum, ale nie sądzę, by tak długo wytrzymał - twierdzi Haye.
- Naprawdę mam nadzieję, że on się zmienił i w ringu zobaczymy innego Harrisona, o którym on sam ciągle mówi. Oby on faktycznie coś odnalazł w Big Bear. Powiedzmy, że walka potrwa 6-7 rund, ale nie umiem sobie tego wyobrazić. Podczas ceremonii ważenia okaże się jaką formę przygotował. Wtedy wszystko stanie się jasne. Mam nadzieję, że będzie mocny i chociaż postara się trafiać mnie prawym prostym i podbródkowym. Ludzie chcą zobaczyć walkę, więc wszystko zależy od niego. Stary Audley nie wytrzyma ze mną ani jednej rundy - przekonuje mistrz.
Od kilku dni polscy pięściarze wchodzący w skład Młodzieżowej Kadry Narodowej przebywają na zgrupowaniu w Pradze, które potrwa do 21 listopada i zakończy się udziałem naszych juniorów w międzynarodowym turnieju im. J. Tormy. Zgrupowanie jest częścią programu przygotowań do Młodzieżowych Mistrzostw Europy, które odbędą się w przyszłym roku.
Polska ekipa, w skład której wchodzą utytułowani Dawid Michelus (56 kg) i Patryk Szymański (64 kg), kierowana jest przez trenerów Jana Bezimiennego i Krzysztofa Kikowskiego, a jednym z sędziów w/w turnieju będzie polski arbiter, Andrzej Ostaszewski. Pobyt w Pradze będzie z pewnością dobrym sprawdzianem dla naszych młodych pięściarzy i miejmy nadzieję, że za kilka miesięcy zaowocuje medalami na MME.
Pochodzący z Zimbabwe Derek Chisora (14-0, 9 KO), który w grudniu stanie w ringu naprzeciw Władimira Kliczki (55-3, 49 KO), został wczoraj uznany przez sąd winnym pobicia kobiety. Ofiarą 26-latka była jego dziewczyna Yalada Kontratchy, a do całego zdarzenia doszło 28 maja w północnym Londynie.
Powodem, dla którego Chisora zaatakował swoją 24-letnią ukochaną, było znalezienie w jej iPhonie wiadomości od innego mężczyzny. Mierzący 187 cm wzrostu ‘Del Boy’ po przeczytaniu esemesa wpadł w szał, rzucił pochodzącą z Iranu kobietę na łóżko i zaczął okładać ją po twarzy, a następnie po całym ciele. Jak przyznał wczoraj przed sądem, iskrą zapalną całego zdarzenia było użyte w owej wiadomości słowo ‘kochanie’. Oto co zeznała ofiara całego zajścia.
- Nagle Derek wpadł do mojej sypialni z moim telefonem. Nie pozwolił mi niczego wyjaśnić, tylko od razu rzucił się na mnie i zaczął mnie policzkować. Trzymał mnie tak strasznie mocno, że nie mogłam nic zrobić, a on mnie bił.
Na swoje usprawiedliwienie skruszony bokser stwierdził, że każdy mężczyzna po przeczytaniu takiej wiadomości byłby ‘zdenerwowany’. Nie trzeba chyba dodawać iż po całym incydencie panna Kontratchy, nie chce mieć z brytyjską nadzieją wagi ciężkiej nic wspólnego. Na osłodę ofiara Derecka dostała 1,500 funtów odszkodowania, a sąd wymierzył pięściarzowi karę 12 tygodni więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Dodatkowo Anglik musi także pokryć koszty rozprawy sądowej w wysokości 500 funtów.
Nie ma przestępstwa bez kary. Z pewnością wie już o tym przyszły pretendent do tytułu mistrzowskiego w królewskiej kategorii. Tak oto, chorobliwa zazdrość i ogromny temperament o mały włos nie zamknęły przed Chisorą drzwi, do być może wielkiej kariery sportowej.
Po sensacyjnym zwycięstwie nad Lamonem Brewsterem, Gbenga Oloukun (19-6, 12 KO) w sześciu kolejnych występach poniósł aż pięć porażek. Wczoraj został ściągnięty w ostatniej chwili dla Konstantina Airicha (16-3-2, 13 KO) i zrobił swoje - zastopował Niemca w czwartej rundzie.
Airich od pierwszego gongu rzucił się na Nigeryjczyka, ale ten ostudził jego zapały po minucie potężnym prawym podbródkowym. Po wygraniu pierwszego starcia, w drugim Gbenga cofnął się do obrony, jednak w ostatnich sekundach trzeciej odsłony znów prawy podbródkowy i półprzytomnego Konstantina uratował gong. Oloukun nie chciał wypuścić takiej okazji z rąk i natychmiast po gongu zaczynającym czwartą rundę po zwodzie wstrząsnął Airichem lewym sierpowym. Ten co prawda ustał, ale Oloukun z doskoku poprawił raz jeszcze lewym sierpowym, po którym rywal bezwładnie padł na matę. Wyjątkowo długie liczenie nic nie pomogło, bo Airich po "ośmiu sekundach" nadal ledwo co stał na nogach i jego narożnik rzucił ręcznik na znak poddania.
Mistrz Europy wagi ciężkiej, Aleksander Dimitrenko (30-1, 20 KO) przyjął niemieckie obywatelstwo. Najbliższy rywal Alberta Sosnowskiego (46-3-1, 28 KO) urodził się wprawdzie na Krymie, ale od 9 lat mieszka na stałe w Hamburgu, występując w barwach grupy Universum-Box Promotion.
- Prowadzę niemiecki styl życia i kocham Niemcy, ale moje serce zawsze będzie biło dla Ukrainy - powiedział Dimitrenko. "
Jednocześnie mistrz Europy zapowiedział, że zrobi wszystko, by stać się drugim - po Maksie Schmelingu - niemieckim mistrzem świata wagi ciężkiej.
Ossie Duran (24-8, 9 KO) stoczy dzisiaj kolejny zawodowy pojedynek, zmierzy się z Mattem Vanda (43-11, 23 KO) na gali w New Jersey. Ghanijczyk do swej walki przygotowywał się w Global Boxing Gym, gdzie sparował głównie z Piotrem Wilczewskim oraz Pawłem Wolakiem. Wkrótce na BOKSER.ORG zaprezentujemy sparing "Wściekłego Byka" z Duranem, tymczasem sympatyczny Afrykańczyk pozdrawia Was.
W ubiegłą sobotę Zab Judah (40-6, 27 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Lucasa Martina Matthysse (27-1, 25 KO), choć zdaniem większości to pięściarz z Argentyny powinien zostać ogłoszony zwycięzcą. Jednym z nich jest Oscar De La Hoya, legendarny mistrz sześciu dywizji.
- Matthysse wygrał to wyraźnie, ale bił się na podwórku Zaba i by zwyciężyć, musiałby go chyba znokautować. Zaprezentował się jednak świetnie i drzwi dla niego w HBO są otwarte, gdzie na pewno będą chcieli zobaczyć jego kolejne potyczki z czołówką kategorii junior półśredniej. Kiedy ja przegrałem na punkty z Trinidadem i straciłem niesplamiony rekord, wszyscy poza tymi dwoma sędziami wiedzieli, że to ja wygrałem. Teraz to samo przytrafiło się Lucasowi. Musi jednak wyciągnąć wnioski z tej lekcji i trenować jeszcze ciężej. Chciałbym by zawalczył niedługo u siebie w Argentynie z jakimś twardym rywalem pokroju DeMarcusa Corleya, który niedawno dał Maidanie ciężką przeprawę - zakończył De La Hoya.
Jeff Mayweather, były bokser i wuj Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO), po obejrzeniu filmiku z przygotowań Antonio Margarito (38-6, 27 KO), jest przekonany, że jutrzejszej nocy Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) łatwo pokona Meksykanina.
Jeff uważa, że osiągnięcie limitu bardzo osłabi i jeszcze spowolni niezbyt przecież szybkiego "Tony'ego". Mayweather kwestionuje również siłę Margarito, który blisko dwa lata temu został przyłapany na utwardzaniu rękawic.
- Myślę, że Margarito będzie wycieńczony. Widziałem odcinek 24/7 na HBO i już tam wyglądał na odwodnionego. Nie wiem jak on zgubi ostatnie funty. Nie wiem też czego można się po nim spodziewać. Nikt nie ma pewności czy on potrafi mocno uderzyć. Nikt nie wie jak długo on stosował niedozwolone środki. Pacquiao jest dużo szybszy i znów wykończy rywala jeszcze przed walką, każąc mu zbijać wagę. To jedna z tych walk, gdzie żaden zawodnik nie ma obrony, ale Pacquiao boksujący jak z De La Hoyą, nie powinien mieć problemu. Margarito jest po prostu za wolny. Manny nie jest technikiem, ale wie jak doskoczyć i odskoczyć. To wystarczy. Margarito będzie strasznie wolny w porównaniu z Pacquiao - przekonuje Mayweather.
- Z którym z Kliczków wolałbym walczyć? Wszystko mi jedno, taktykę mam przygotowaną na jednego i drugiego. Będę walczyć z tym, któremu pierwszemu starczy odwagi, aby się ze mną zmierzyć - jeśli wierzyć słowom Davida Haye'a (24-1, 22 KO), to Brytyjczykowi rzeczywiście zależy na zmierzeniu się z Witalijem Kliczką (41-2, 38 KO) bądź jego bratem Władimirem (55-3, 49 KO). 30-letni mistrz świata wersji WBA po raz kolejny zapewnił, że czuje się stuprocentowym faworytem sobotniej walki z Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) i chętnie spróbuje swoich sił w pojedynkach z Ukraińcami, jeżeli ci zaproponują sprawiedliwe warunki kontraktu.
- Jakimi cechami powinien dysponować bokser, aby pana pokonać?
David Haye: Powinien mieć dużo, dużo szczęścia.
- Dlaczego jest pan tak pewny zwycięstwa w sobotniej walce?
DH: Ponieważ Audley nie ma takich cech, które mogłyby sprawić mi jakieś kłopoty. Oczywiście, w 2000 roku został mistrzem olimpijskim, co może świadczyć, że posiada zdolności do wygrywania. Jednak na przestrzeni całej jego kariery zawodowej posiadania takich cech nie udowodnił.
Mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej David Haye (24-1, 22 KO) za sobotnią walkę z Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) może otrzymać największe wynagrodzenie w całej karierze. Całkowita suma dochodów 30-letniego Brytyjczyka może wynieść nawet 7-8 milionów dolarów. Wszystko dlatego, że galę organizuje grupa Hayemaker Promotions, której właścicielem jest naturalnie sam pięściarz.
Jeśli telewizji Sky Sports uda się sprzedać 700 tysięcy pakietów pay-per-view, to Haye'owi przypadnie z tego około 3,5 miliona funtów (5,6 mln dolarów). Do mistrza świata należą też prawa do sprzedaży biletów. Wziąwszy pod uwagę, że obiekt w Manchesterze może pomieśćić 22 tysiące kibiców, a wszystkie wejściówki zostały już sprzedane, to konto Haye'a powiększy się o kolejne 1,5 miliona funtów (1,6 mln dolarów). Szacuje się, że 39-letni Harrison za pojedynek o tytuł WBA zarobi milion funtów (1,6 miliona dolarów). Nic zatem dziwnego, że przy takich dochodach na brytyjskim rynku "Hayemaker" nie pali się do podpisania kontraktu na walkę z Władimirem bądź Witalijem Kliczko.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) został uhonorowany kolejnym cennym wyróżnieniem. Po głosowaniu wybrano go najlepszy pięściarzem zawodowym roku 2010 i włączono do Bokserskiej Galerii Sław New Jersey (New Jersey Boxing Hall of Fame). Tym samym "Góral" znalazł się wśród takich sław jak Mike Tyson, Arturo Gatti czy Zab Judah. Wyróżnienie to przyznawane jest już od 41. lat, uroczysta gala odbyła się w sali bankietowej the Venetian w Garfield w New Jersey.
- Nagroda ta jest dla mnie wielkim zaszczytem i mobilizuje mnie do jeszcze cięższej pracy. Jestem przykładem, że można jeśli się bardzo czegoś chce i pracuje ciężko to każde marzenia się spełniają - powiedział Tomasz Adamek na na gali.
- David zrzucił sporo wagi i ta różnica między nami jest naturalnie moją przewagą - tak oto skomentował Audley Harrison (27-4, 20 KO) rekordowo niską wagę Davida Haye'a (24-1, 22 KO), z którym już jutro stanie do walki o tytuł WBA kategorii ciężkiej. Haye wniósł na skalę tylko 95,5 kilograma.
- Dobry duży zawodnik zawsze pobije dobrego małego, tak więc moje przeznaczenie się spełni. Spodziewaliśmy się czegoś takiego. David jest tak przestraszony, że trenował jak opętany. Nie ma szans by on mnie znokautował, a w końcowych rundach będzie w sporych tarapatach - powiedział zaraz po ceremonii ważenia mistrz olimpijski sprzed dziesięciu lat, Audley Harrison.

Podczas gali "Underground Boxing Show 2" w Wieliczce, Dariusz Michalczewski został po raz drugi uhonorowany wręczeniem pasa super czempiona federacji WBO. Wyróżnienie zostało przyznane "Tygrysowi" za najdłuższe posiadanie tytułu WBO w historii boksu zawodowego. Pas wręczył specjalny wysłannik organizacji WBO Istvan Kovac, który w przeszłości sam również wywalczył tytuł WBO w kategorii piórkowej. Poniżej prezentujemy film z wręczenia pasa na konwencji organizacji WBO.
średnia - Sebastian Skrzypczyński (5-2-1, 2 KO) PKT 4 Pavels Lotahs (5-9, 3 KO)
średnia - Maciej Sulęcki (4-0, 1 KO) PKT 4 Sergejs Savrinovics (8-16-2, 6 KO)
junior półśrednia - Krzysztof Szot (13-0-1, 4 KO) TKO 2 Walentin Stojczew (1-2-1)
- W jakiej kondycji jest CWKS Legia?
MK: Trudno mówić o kondycji CWKS Legia, dlatego że CWKS Legia została rozwiązana. W związku z zaległościami finansowymi została zgłoszona upadłość do sądu. Prawa do znaku Legii zakupiło ITI i w związku z tym w zasadzie na dzień dzisiejszy Legia to ITI. Natomiast CWKS Legia nie istnieje. Jeżeli chodzi o sekcję bokserską pozostaliśmy przy nazwie CWKS Legia. Sekcja jako taka nie ma osobowości prawnej. W związku z tym przymierzamy się do rejestracji na bazie sekcji nowego klubu sportowego, który będzie zawierał w swojej nazwie CWKS Legia.
- Jakie są największe trudności w zarządzaniu sekcją bokserską?
MK: Największym problemem są nieuregulowane do tej pory prawa własności do tego terenu oraz niepodpisana umowa z Agencją Mienia Wojskowego w sprawie najmu obiektu, który użytkuje sekcja bokserska. Prawdopodobnie zostanie to w najbliższym czasie rozstrzygnięte na naszą korzyść i wtedy sprawy zarządzania będą łatwiejsze, jeżeli chodzi o sekcję. Inne trudności to brak pieniędzy. Na swoją działalność musimy zapracować sami i dopiero z tego finansujemy szkolenie dzieci i młodzieży, zakup strojów. Staramy się pozyskiwać sponsorów. Np. w tym miesiącu udało się nam pozyskać Totalizatora Sportowego, który w zamian za promocję i logo ma przelać w nowym roku konkretną sumę.
- Pana marzenie odnośnie przyszłości sekcji?
MK: Moim marzeniem jest zdominować boks młodzieżowy w Warszawie, ale jest to zależne od wielu czynników. Marzę także o pozyskaniu sponsora, który będzie nas wspierał w miarę regularnie.

Broniący pasa federacji WBA David Haye wniósł na skalę najmniejszy ciężar w historii swoich występów w wadze ciężkiej - 210.5 funta, czyli dokładnie 95.5 kilograma. Pretendujący do tytułu Audley Harrison ważył 253.5 funta, czyli 115 kilogramów!
Zapraszamy na wywiad z Tomaszem Adamkiem (42-1, 27 KO), który opowiedział nam o swoich przygotowaniach do grudniowej walki z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO). W drugiej części wywiadu, na którą zapraszamy jutro, "Góral" odniósł się do negocjacji dotyczących walki z Witalijem bądź Władimirem Kliczką.
Jackson Osei Bonsu (32-4, 25 KO) był już o krok od walki o mistrzostwo świata, ale jego karierę we wrześniu 2008 roku zatrzymał Rafał Jackiewicz, pokonując go wyraźnie w Kielcach. Osiem miesięcy temu w eliminatorze federacji IBF już w pierwszej rundzie brutalnie znokautował go z kolei Randall Bailey, spychając na dalsze pozycje w światowych rankingach.
Wczoraj wieczorem Bonsu powrócił udanie w Antwerpii, nokautując w trzecim starciu Andre Marcosa Nascimento (16-6, 12 KO). Pytanie tylko, czy ten zawonik jest w stanie jeszcze cokolwiek osiągnąć w kategorii półśredniej?