North Bergen, NJ - Niepokonany zawodnik wagi ciężkiej Mariusz "Polski Olbrzym " Wach wystąpi 12. listopada na gali w Twin River Event Center w Lincoln, Rhode Island. Jego przeciwnikiem będzie tym razem 29-letni Amerykanin Galen "Bad Boy" Brown (33-14-1, 20 KO) z Saint Joseph, Missouri.
Dwie brytyjskie legendy wagi ciężkiej, Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO) i Frank Bruno (40-5, 38 KO), w ostatnich dniach dały do zrozumienia, że dają Audleyowi Harrisonowi (27-4, 20 KO) szanse na pokonanie mistrza WBA - Davida Haye (24-1, 22 KO). Champion jest z tego powodu bardzo szczęśliwy.
Zarówno Lewis, jak i Bruno, uważają, że wielki i silny "A Force" może zakończyć walkę jednym udanym ciosem. Lennox użył nawet stwierdzenia, że 39-letni Harrison może "zszokować świat". Jak na ironię, sobotni pojedynek będzie pierwszym wewnątrz brytyjskim starciem mistrzowskim od 17 lat, kiedy "The Lion" w siódmym starciu zastopował dobrze radzącego sobie Bruno w pierwszej obronie pasa WBC.
- Cieszę się, że ktoś stawia na Audleya. Kiedy walka została zaanonsowana, wszyscy uważali ją za żart. Dziś nikt już tego nie mówi. Im bliżej do pojedynku, tym częściej ludzie zastanawiają się nad jego przebiegiem. Teraz temat rozważań brzmi: "Czy Harrison zdoła trafić Haye'a, jak wcześniej Sprotta"? Wielu ludzi daje mu tę szansę, ale przekonamy się w ringu. Nie sądzę, by on miał odpowiednią szybkość, a także wyczucie czasu i dystansu. Nie będzie umiał tego zrobić. Mam znakomity plan na walkę. Na wszystko znajdę odpowiedź. Nie rusza mnie to, że niektórzy we mnie nie wierzą. Jestem prawdziwym mistrzem - powiedział "Hayemaker".
Izuagbe Ugonoh (1-0), którego efektowny debiut mogliśmy oglądać na gali w Legionowie, swoją drugą walkę zawodową stoczy w Nysie na gali "Wojak Boxing Night". Jego przeciwnikiem będzie 36-letni reprezentant Czech Pavel Habr (5-18-1, 4 KO), który na zawodowym ringu nie odniósł za wiele sukcesów, a w rekordzie ma porażkę z Polakiem Robertem Milewiczem (11-1, 7 KO).
Ugonoh to 24-letni, czarnoskóry Polak o nietypowo brzmiącym nazwisku i wielkich umiejętnościach oraz osiągnięciach. Swoją karierę rozpoczynał jako kickboxer. Jego największym sukcesem było zdobycie amatorskiego mistrzostwa świata w kickboxingu w 2009 roku. Dwa tygodnie temu zdobył złoty medal kategorii do 91 kg Mistrzostw Europy K-1 rozgrywanych w Baku. Jako pięściarz boksuje w grupie Tomasza Babilońskiego.
Już w następny piątek Rusłan Czagajew (26-1-1, 17 KO) stoczy kolejny pojedynek. Pomimo iż Uzbek jest oficjalnym challengerem dla zwycięzcy sobotniej walki Audleya Harrisona z Davidem Haye'em i ma zapewnione spotkanie z jednym z nich, to jednak włodarze grupy Universum i on sam wybrali sobie groźnego rywala.
Będzie nim mający co prawda słabsza passę, ale bardzo mocno bijący Travis Walker (34-5-1, 28 KO), który miał kiedyś podobno znokautować na sparingu samego Witalija Kliczkę. Pojedynek odbędzie się w Hamburgu, a zakontraktowano go na osiem rund.
Tego samego wieczoru po kontuzji dłoni powróci także uważany za wschodzącą gwiazdę wagi ciężkiej Denis Bojcow (27-0, 22 KO). Rywalem młodego Rosjanina będzie Mike Sheppard (15-11-1, 8 KO).
Zdaniem brytyjskiego sądu Dereck Chisora (14-0, 9 KO) postąpił "haniebnie" dopuszczając się pobicia byłej dziewczyny pod koniec maja bieżącego roku. 26-latek przyznał się do stawianych mu zarzutów, a wymiar sprawiedliwości nałożył na niego karę 12 tygodni więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Decyzja sądu oznacza, że Chisora nie będzie musiał rezygnować z zaplanowanej na 11 grudnia w Mannheim walki z Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO) o mistrzowskie pasy federacji IBF, IBO i WBO.
Odczytując wyrok, sędzia Quentin Purty powiedział: "Pańskie zahowanie 28 maja było haniebne i całkowicie poniżające. Dopuścił się pan przemocy na tej młodej kobiecie i jeszcze bardziej ją upokarzając, odwrócił ją pan przez plecy i wielokrotnie uderzał w pośladki". Do tej pory Chisora znany był z niecodziennego zachowania, ale przede wszystkim w ringu. W maju 2009 roku, podczas walki z Paulem Butlinem (były rywal Andrzeja Wawrzyka i Alberta Sosnowskiego) ugryzł swojego rodaka w szyję. Kilka miesięcy później, na jednej z konferencji prasowych przed walką z Carlem Bakerem, pięściarz chwycił rywala za twarz i ... pocałował go. Walka z Bakerem wypadała 13 lutego, a swoje zachowanie Chisora tłumaczył zbliżającymi się Walentynkami. Czy na konferencjach prasowych przed pojedynkiem z Kliczką doczekamy się równie "spektakularnych popisów Brytyjczyka?
Dobra wiadomość dla sympatyków "Polskiego Olbrzyma", walka Mariusza Wacha (22-0, 10 KO) z Galenem Brownem (33-14-1, 20 KO) będzie dostępna w systemie PPV dzięki firmie NESportsTV.com. Transmisja z całej gali rozpocznie się o północy czasu polskiego.
KARTA WALK I WIĘCEJ INFORMACJI O PPV >>
Galen Brown w swojej karierze walczył o m.in. z takimi pięściarzami jak Robert Stieglitz (38-2, 23 KO) czy Brian Minto (35-4, 22 KO). Pięściarz jest około 20 centymetrów niższy od Wacha, nosi przydomek "Bad Boy". Swoją przygodę z boksem zawodowym rozpoczynał w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej.
Jeszcze kilka tygodni temu kibice cieszyli się, że na początku 2011 roku w kategorii junior półśredniej grono aspirujących do miana niekwestionowanego championa zawięzi się do dwóch pięściarzy. W grudniu Amir Khan (23-1, 17 KO) będzie bronił pasa WBA w starciu z posiadaczem tymczasowej wersji tytułu - Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO).
29 stycznia rękawice skrzyżują Timothy Bradley (26-0, 11 KO) i Devon Alexander (21-0 ,13 KO). Do niedawna wydawało się, że stawką tego pojedynku będą pasy federacji WBO, WBC i IBF, lecz ta ostatnia przed kilkoma tygodniami postanowiła odebrać tytuł 23-letniemu Amerykaninowi za to, że ten przekłada unifikację ponad obowiązkową obronę tytułu.
Później Bradley, śladem swojego idola - Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO), odmówił uiszczenia obowiązkowej opłaty do kasy WBC i w przypadku zwycięstwa nie zdobędzie kolejnego tytułu. Zupełnie inaczej do pojedynku podchodzi Devon, który od dawna rozpowiada, że jego głównym celem jest zunifikowanie wszystkich mistrzowskich pasów.
- To wciąż walka unifikacyjna. Mistrz WBC walczy z mistrzem WBO. Timothy Bradley odmówił uiszczenia opłaty, więc nie może zdobyć pasa WBC. Devon zapłaci obydwu federacjom i może odejść z dwoma tytułami - powiedział Kevin Cunningham, trener i manager Alexandra. W przypadku porażki Devona, Bradley odejdzie z pasem WBO, a na tronie federacji WBC powstanie wakat.
Bob Sheridan to jeden z najsłynniejszych, o ile nie najsłynniejszy na świecie komentator walk bokserskich. Komentuje od początku lat 70., a w roku 2004 znalazł się w bokserskiej galerii sław (World Boxing Hall of Fame). Na żywo oglądał i komentował ponad 10.000 walk, i nieprawdopodobną liczbę 895 walk o mistrzostwo świata. "Colonel" prowadził sprawozdanie między innymi z walki Aliego z Formanem w Afryce, która nosi słynną nazwę "Rumble in the Jungle". Zapraszamy na drugą z trzech części wywiadu z Sheridanem, w której analizuje on co sie aktualnie dzieje w wadze ciężkiej. Naturalnie nie mogło zabraknąć tematu Tomasza Adamka.
Okazuje się, że sobotnie zwycięstwo Glena Johnsona (51-14-2, 35 KO) nie tylko zapewniło mu półfinał w turnieju Super Six, ale też przysporzyło szacunku u pozostałych uczestników.
41-letni Jamajczyk na początku ósmej rundy znokautował Allana Greena (29-3, 20 KO) na gali w MGM Grand w Vegas. Dla "Gentlemana" był to pierwszy występ w kategorii super średniej w ostatniej dekadzie.
- Glen Johnson pokazał się z dobrej strony i zrobił co trzeba. Nie zszokował mnie wynik tej walki. Spodziewałem się czegoś takiego. Nietrudno było się domyślić jak skończy się pojedynek, w którym Glen narzucił rywalowi swój styl. Chylę przed nim czoła - powiedział z uznaniem Andre Ward (22-0, 13 KO), lider i główny faworyt turnieju, który w czerwcu wygrał z Greenem wszystkie dwanaście rund.
- Zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Klasa i doświadczenie aż od niego biły. To niesamowite, że w wieku 41. lat potrafił znokautować znacznie młodszego Greena. To był wielki debiut i wspaniały występ - przyznał Arthur Abraham (31-1, 25 KO), który dotychczas również ma na koncie trzy punkty.
- To było cenne zwycięstwo, a ten starszy facet udowodnił, że wciąż może bić się na najwyższym poziomie. Łatwo zrobił wagę i dobrze czuje się w super średniej. Glen dobrze uzupełnia stawkę turnieju, wszyscy się przecież różnimy. Każdy z nas jest unikalny. Lubię takich walczaków jak on. Green nie będzie dobrze wspominał Super Six. Może powinien przejść do półciężkiej, by odzyskać swoje dawne atuty. Jest wysoki i dużo mówiło się o jego problemach z wagą. W przeszłości dawał dobre walki i pokazywał serce, ale kompletnie nie poradził sobie w tym turnieju. Półciężka może być rozwiązaniem - twierdzi Brytyjczyk Carl Froch (26-1, 20 KO).
- Oczekuję, że dam walkę życia. Dwanaście trudnych i zażartych rund, ale spojrzałem mu głęboko w oczy Davida, a znam go lepiej niż on sam siebie i nagle zaczął marnieć z każdą sekundą. Nie będę więc zdziwiony, gdy znokautuję go w przeciągu kilku rund. On wyjątkowo obawia się porażek, dlatego tak ciężko trenuje. Jestem spokojny, a on tylko udaje spokojnego. Nic nie jest w stanie mnie złamać - powiedział zaraz po ostatniej konferencji prasowej Audley Harrison (27-4, 20 KO).
Mistrz olimpijski sprzed dziesięciu lat już w sobotę spróbuje odebrać Davidowi Haye (24-1, 22 KO) pas mistrza świata wszechwag według federacji WBA.
Kolejna niewesoła wiadomość dla wszystkich krytyków 41-letniego Roya Jonesa Juniora (54-7, 40 KO). Jeden z najsławniejszych wirtuozów ringu ostatnich lat, wbrew wszystkim nie zamierza odchodzić od sportu, który uczynił z niego żywą legendę.
- Bóg obdarzył mnie darem. Dlatego gdy w przyszłości pójdę do nieba i On zapyta mnie: "Co zrobiłeś z tym talentem, który ci podarowałem?", odpowiem mu: "Mam nadzieję, że wykorzystałem go maksymalnie - zapewnia pół żartem, pół serio Jones. – Wiem, że On mnie pobłogosławił, On dał mi moje umiejętności. Dlatego tylko Bóg powie mi kiedy mam przestać. On powiedział mi kiedy zacząć i tylko On zadecyduje kiedy mam zawiesić rękawice na kołku. Da mi jakiś znak.
Trochę musi dziwić ta niezwykła pewność siebie tego niekwestiowanego przed laty lidera wszystkich rankingów P4P. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego dwa ostatnie występy. Podczas ostatniej wizyty w ringu, Roy po paskudnej dla kibiców walce, musiał uznać wyższość innego ringowego weterana Bernarda Hopkinsa. (51-5-1, 32 KO). Kilka miesięcy wcześniej został zmieciony z ringu w Sydney już w pierwszej rundzie przez Australijczyka Danny'ego Greena (30-3, 27 KO).
Mimo tych dość wyraźnych sygnałów, Roy zamiast przejść na sportową emeryturę, postanowił przejść tylko kilka kategorii wyżej do królewskiej dywizji. Dywizji, którą, nawiasem mówiąc, przed laty udanie zawojował. Dzisiaj chciałby dokonać tego wyczynu po raz kolejny. Na początek rzucił wyzwanie mistrzowi WBA Davidowi Haye (24-1, 22 KO), który jednak nie przejawił zainteresowania pojedynkiem.
Ciekawe czy ten rozmieniający swoją sławę na drobne czempion dostanie jeszcze jakąś szansę od któregoś z panujących mistrzów. Kolejne pytanie brzmi czy będzie w stanie ją wykorzystać. Co do tego żadnych wątpliwości nie ma sam zainteresowany.
- Może wam się wydawać, że to samobójstwo, ale ja ufam Bogu i wiem, że będzie mi dane po raz kolejny wywalczyć mistrzowski pas w kategorii ciężkiej lub w cruiserweight. Nieważne w której. Teraz muszę tylko poczekać i zobaczyć co Bóg mi zaoferuje.
Zacząłem boksować, żeby wlać Heniowi. To był mój najgroźniejszy wróg w szkole. Bił mnie i strasznie mi dokuczał. Rozkwasiłem mu nos w przerwie na drugie śniadanie - rozmowa z Jerzym Kulejem, bokserem, dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim.
Stoczył pan 348 walk, 317 wygranych, sześć zremisowanych i tylko 25 przegranych. Czy łatwiej walczyć na ringu, czy w życiu?
Wie pani, na ringu obowiązują jednak pewne przepisy i reguły, a w życiu jest wolnoamerykanka.
A z czym pan sobie nie radził?
Raz był taki moment, pod koniec lat 70. Zdradzaliśmy się nawzajem z moją pierwszą żoną. Wie pani, Ciechocinek, obozy sportowe, wokół pełno pięknych dziewczyn. Byliśmy młodzi, ulegaliśmy namiętnościom, bywa. I tego się nie uniknie. No i taki jeden, mój ówczesny przyjaciel, poderwał mi żonę. Ja też nie stroniłem od mężatek, ale nie byłem w stanie poradzić sobie z tym, że zdradziła mnie moja własna żona! Zawaliło mi się wtedy wszystko. Pamiętam, jakby to było dziś - szedłem Krakowskim Przedmieściem i zaczęło mnie bardzo boleć serce, pierwszy raz w życiu. Myślałem, że się przewrócę i umrę. Oparłem się o drzewo i przysiągłem sobie, że jeśli przeżyję, to nigdy w życiu nie dopuszczę, żeby mnie z takiego powodu serce bolało.
Mike Tyson (54-6, 44 KO) nie wypowiada się jednoznacznie na temat szans Davida Haye'a (24-1, 22 KO) i Audleya Harrisona (27-4, 22 KO) w sobotnim pojedynku o mistrzostwo świata WBA w wadze ciężkiej, który odbędzie się w Manchesterze. Były król wagi ciężkiej, 44-letni Amerykanin chciałby, aby walkę wygrał Haye, obrońca tytułu, jednak twierdzi, że mistrz olimpijski z Sydney może sprawić mu spore problemy.
- Podoba mi się David. Chciałbym, aby zwyciężył w tym pojedynku. Haye ma wielkie szanse, aby osiągnąć wspaniałe sukcesy, ale potrzebuje jeszcze wygrać dwie, trzy walki. Jeśli zdoła pokonać Audleya w przekonujący sposób, wówczas przybliży się do statusu gwiazdy. Jego osoba przyciąga ludzi, jest młody, energiczny i może dokonać rewolucji w sporcie - uważa Tyson.
- Nie odbieram Audleyowi ani trochę szans na pokonanie rywala. Nie mam żadnych wątpliwości, że Harrison ma świetny cios i zdoła trafić nim Haye'a. Nie przekonuję, że Harrison wygra, ale przebije się przez obronę Haye'a. Audley jest mańkutem, a to zawsze stanowi pewną przewagę i jest niewygodne dla przeciwnika - twierdzi Tyson, mistrz świata w latach 1986-1990 i 1996.
Jak informuje Władimir Hriunow, menedżer Denisa Lebiediewa (21-0, 16 KO), rosyjski pięściarz w najbliższych dniach rozpocznie sparingi przed zaplanowanym na 18 grudnia w Berlinie pojedynkiem z Marco Huckiem (30-1, 23 KO). Aby należycie przygotować się do starcia o mistrzostwo świata WBO w wadze junior ciężkiej, 31-letni pretendent będzie sparował z uznanymi nazwiskami kategorii cruiser, m.in. posiadaczem pasa IBF Steve'em Cunninghamem (23-2, 12 KO) i byłym rywalem Hucka, Olą Afolabim (15-2-3, 6 KO).
- Wybór sparingpartnerów nie jest żadnym sekretem. Zaprosiliśmy znanych pięściarzy, spośród których można wymienić Steve'a Cunninghama i Olę Afolabiego. Denis czuje się bardzo dobrze, a w poniedziałek przystąpi do sparingów. Przygotowania pod kątem fizycznym poszły wspaniale. Sądzę, że Denis będzie mocniejszy fizycznie od Hucka - oznajmia menedżer Lebiediewa, który prawo do walki o pas WBO wywalczył sobie w lipcu w Schwerinie, gdzie znokautował w 2. rundzie swojego rodaka Aleksandra Aleksiejewa.
Na gali "Wojak Boxing Night" w Nysie Tomasz Hutkowski (18-0-2, 12 KO) zaboksuje z byłym rywalem Dawida Kosteckiego. Popularny "Cygan" potrzebował zaledwie dwóch rund aby znokautować Portugalczyka Antonio Pedro Quiganga (14-19-2, 8 KO), a działo się to na gali w Rzeszowie w 2007 roku.
TOMASZ HUTKOWSKI - SERWIS SPECJALNY >>
Oprócz walki z "Cyganem", Portugalczyk ma w swoim rekordzie porażkę z Jeanem Marciem Mormeckiem (35-4, 22 KO), który podobnie jak Polak, potrzebował zaledwie dwóch rund na skończenie walki.

W nocy z soboty na niedzielę na Dallas Cowboys Stadium w Arlington dojdzie do arcyciekawej walki pomiędzy obecnym liderem rankingów P4P, Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), a antybohaterem ostatnich kilkunastu miesięcy - Antonio Margarito (38-6, 27 KO), który mimo zapisania czarnej karty w historii boksu, dostał od szefa Top Rank, Boba Aruma, wielką szansę powrotu do bokserskiej elity.
Już w sobotę elektryzująca walka Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) kontra Antonio Margarito (38-6, 27 KO) o wakujący pas federacji WBC w wadze junior średniej. Wybitny pięściarz z Filipin zapytany o to, czy nie przeraża go przewaga warunków fizycznych Margarito i jaki ma plan na tę walkę, odpowiedział:
- Plan jest taki sam jak w walce z De La Hoyą, Cotto, czy innymi większymi rywalami, z którymi się spotykałem. Moją bronią ma być szybkość i właśnie nad nią pracowałem podczas treningów. Margarito musi najpierw mnie trafić, ale według mnie będę dla niego zbyt szybki - powiedział "Pac-Man", ale dodał zaraz, że bardzo ceni swojego najbliższego rywala - Margarito to prawdziwy twardziel i na pewno cały czas będzie na mnie nacierać. Jest największym bokserem, z jakim do tej pory przyszło mi się mierzyć i do tego jest odporny na ciosy, dlatego przygotowuję się na pełne dwanaście rund - przyznał Manny.

Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) prezentuje muskulaturę podczas treningu otwartego przed planowanym na sobotni wieczór pojedynkiem z Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Walka odbędzie się na Cowboys Stadium w Arlington (Teksas), a organizatorzy spodziewają się nawet 80,000 kibiców, którzy na żywo zechcą obejrzeć genialnego Filipińczyka.
Mistrz świata WBA w wadze ciężkiej David Haye (24-1, 22 KO) zapewnia, że jest w pełni skoncentrowany przed sobotnim pojedynkiem w obronie tytułu z Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO). 30-letni Brytyjczyk deklaruje, że po zwycięstwie nad swoim rodakiem będzie gotowy do skrzyżowania rękawic z braćmi Kliczko, o ile Ukraińcy w negocjacjach traktować będą traktować go po partnersku. Za wzór Władimirowi i Witalijowi stawia grupę Sauerland Event, pod której szyldem sam występuje.
- Mimo tego, że jestem przekonany o znokautowaniu Audleya, to w danej chwili jestem całkowicie skupiony. Nie interesuje mnie nic innego. Kiedy poradzę sobie z Harrisonem, wezmę się za Kliczków, oczywiście jeśli bracia podejdą odpowiednio do negocjacji i zgodzą się na tę walkę. Potrzebują starcia ze mną. Potrzebują wielkiej walki przeciwko wybitnemu rywalowi - mówi Haye, który twierdzi, że reprezentująca jego interesy grupa Sauerland Event traktuje rywali swoich zawodników zupełnie inaczej niż należąca do braci Kliczków KMG.
- Z Sauerland Event współpracuje mi się wspaniale. Pracuje ona profesjonalnie i dobrze wie, co robi. Jest przeciwieństwem KMG, której jedynym interesem jest nakłonienie do jak najbardziej niewolnicznych kontraktów i jak największej liczby rewanżów w wypadku porażki jednego z Kliczków - uważa mistrz świata WBA, dla którego sobotnia walka z Harrisonem będzie drugą obroną wywalczonego przed rokiem. Po 12 bezbarwnych rundach, Brytyjczyk wygrał wówczas z Nikołajem Wałujewem na punkty, a w kwietniu tego roku pokonał przez techniczny nokaut w 9. rundzie Johna Ruiza.
Podczas trwającego w dniach 1-2 listopada, w kazachskim mieście Ałmaty, Kongresu AIBA (Association Internationale de Boxe Amateur) – Międzynarodowego stowarzyszenia boksu amatorskiego, dokonano wyboru członków Komitetu Wykonawczego AIBA na lata 2010-2014.
Dzień później, 3 listopada Zgromadzenie Generalne Europejskiej Konfederacji Bokserskiej EUBC dokonało wyboru członków swojego Komitetu Wykonawczego.
Wśród wybranych działaczy niestety ma ani jednego Polaka. W rozwinięciu nazwiska członków.
Shane Mosley (46-6-1, 39 KO), choć wciąż interesami powiązany z Oscarem De La Hoyą i Golden Boy Promotions, stał się wolnym agentem po remisowej walce z Sergio Morą (22-1-2, 6 KO) - tak przynajmniej donosi szef konkurencyjnej grupy Top Rank. Jeżeli okaże się to prawdą, to nic nie stanie na przeszkodzi, by w pierwszej połowie 2011 roku "Sugar" zmierzył się z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) lub Antonio Margarito (38-6, 27 KO).
- Mosley sam decyduje teraz o swojej karierze - powiedział Arum. - Wyznał mi, że teraz on wybiera sobie rywali. To świetny facet.
Jak powszechnie wiadomo, stajnia Boba Aruma od dawna rywalizuje z Golden Boy Promotions i ostatnimi czasy rzadko dochodzi do walki pomiędzy zawodnikami reprezentującymi te grupy. Jeśli więc nie uda się zorganizowanie starcia "Pacmana" z chimerycznym Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO), a Filipińczyk chce w przyszłym roku stoczyć dwa pojedynki, to kto wie, czy wybór nie padnie na starzejącego się Mosleya, który na początku maja był blisko zafundowania bardziej popularnemu rodakowi pierwszego prawdziwego nokdaunu.
Podczas gali "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 20 listopada w Nysie, po nieudanej walce o mistrzostwo świata do ringu wróci Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO). Rywalem Polaka będzie 26-letni reprezentant Nikaragui Nelson Lara (15-3-3, 8 KO).
RAFAŁ JACKIEWICZ - SERWIS SPECJALNY >>
Rywalowi "Wojownika" nie wiodło się w ostatnich trzech walkach - dwie z nich przegrał przez nokaut, jedną zaś zremisował, a wszystko na przestrzeni dwóch lat. Trzeba jednak oddać, że walczył z solidnymi przeciwnikami. Po przegranej z Francuzem Ali Chebah (34-1, 27 KO), Lara zrobił sobie dwuletnią przerwę od boksu. W tym roku zaliczył remis z Portorykańczykiem Gilbertem Quirosem (18-13-1, 15 KO), a w sierpniu przegrał walkę z reprezentantem Panamy, Alberto Mosquerą (14-0, 11 KO).