- Trenuję pięć razy w tygodniu a weekendy staram się spędzać z dala od sali treningowej. Ubiegły tydzień spędziliśmy z rodzinami w Atlantic City, gdzie byliśmy zaproszeni na miejscową galę boksu. Cały bieżący tydzień sparuję z Toru Hamerem, który bije mocno i jest szybki w ringu. Tego mi było trzeba. Hamer zmusza mnie do maksymalnej koncentracji i wielkiego wysiłku - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek (42-1, 27 KO).
- Trener podpowiada mi, jakie kombinacje ciosów mam ćwiczyć a także zwraca uwagę na układ mojej sylwetki w trakcie walki. Ugięte nogi, zmniejszenie powierzchni ciała poprzez pochylenie sylwetki, ma utrudniać oponentowi łatwe trafienie mnie ciosem. Treningi siłowe prowadzi ze mną trener Tyler Woodman i muszę przyznać, że zaskakuje mnie coraz to nowymi ćwiczeniami. Od poniedziałku rozpoczynam treningi z dwoma sparing partnerami. Utrzymuję stałą wagę ciała w granicach 98 – 100 kg. Bieg i pływanie uzupełniają mój trening codzienny.
Aleksander Zimin, szkoleniowiec byłego mistrza świata WBA w kategorii ciężkiej Nikołaja Wałujewa (50-2, 34 KO) oświadczył, że nie widzi przeszkód, aby jego 37-letni podopieczny wrócił na ring po tegorocznych operacjach. Mierzący 213 centymetrów Rosjanin po raz ostatni na ring wychodził w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to przegrał na punkty z Davidem Haye'em.
- Nie widzę żadnych psychologicznych przeciwskazań, aby Wałujew mógł wrócić do boksu. Nikołaj nie myśli o ostatnim niepowodzeniu, przecież negocjacje z grupą braci Kliczko zostały zerwane nie z jego winy. Wałujew był operowany w Monachium, a obecnie przebywa na rehabilitacji w Sankt Petersburgu. Nie wiemy, jak długo potrwa jego rekonwalescencja. Następnie Nikołaj powinien przejść jeszcze jeden zabieg prawej dłoni. Jest stanowczo za wcześnie, aby spisywać go na straty. Dysponuje przecież wielkim potencjałem i bogatym doświadczeniem. Perspektywy powrotu Wałujewa na ring oceniam pozytywnie - twierdzi Zimin.
W zeszłą sobotę na ringu w Prudential Center 29-letni Vicente Escobedo (22-3, 14 KO) przegrał walkę z Robertem Guerrero (28-1-1, 18 KO). Stawką pojedynku w kategorii lekkiej był wakujący tytuł federacji WBO Inter-Continental, który po 10 rundach zabrał do domu młodszy o dwa lata i walczący z odwrotnej pozycji pięściarz z Gilroy w Kalifornii.
Mimo iż Vicente musiał po ostatnim gongu przełknąć gorycz już trzeciej porażki na zawodowych ringach, to jednak z pewnością będzie ten wieczór miło wspominał. Mimo iż nie dane mu było wygrać mistrzowski tytuł, to jednak udało mu się zdobyć coś znacznie cenniejszego. Rękę swojej ukochanej. Tuż po walce, zakrwawiony Escobedo uklęknął na jedno kolano i z pierścionkiem w ręku zapytał swoją dziewczynę Valerie Zarate, czy zgodzi się wyjść za niego. Ta nie namyślając się długo, ze łzami w oczach odpowiedziała ‘Tak’. Nam pozostaje pogratulować pomysłowemu pięściarzowi i życzyć przyszłej młodej parze wszystkiego najlepszego.
Mistrz Europy w wadze ciężkiej Aleksander Dimitrenko (30-1, 20 KO) jest przekonany, że zaplanowana na 11 grudnia w Mannheim walka pomiędzy mistrzem świata IBF, IBO i WBO Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO) a Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO) będzie jednostronnym widowiskiem. 31-letni Rosjanin oznajmia, że dobrze zna brytyjskiego rywala Kliczki z wspólnych sparingów i jest przekonany o wielkiej różnicy w umiejętnościach pomiędzy Ukraińcem a Chisorą. Różnicy na korzyść 34-letniego Kliczki.
- To jakaś niedorzeczna sytuacja. Różnica w wyszkoleniu obu pięściarzy jest tak duża, że nie można na ten temat nawet dyskutować. W sparingach często wstrząsałem Chisorą. Mogę zatem powiedzieć, że ta walka będzie na tyle jednostronna, na ile jednostronny może być bokserski pojedynek. O czym tu w ogóle mówić? Przecież w tej chwili Władimir jeździ po Ukrainie razem ze sztabem wyborczym Witalija. Robi to zamiast codziennie trenować. Do walki z Chisorą nie podchodzi poważnie. I ma absolutną rację - twierdzi Dimitrenko, którego najbliższym przeciwnikiem w obronie pasa EBU będzie Albert Sosnowski (46-3-1, 28 KO). Starcie odbędzie się na terenie Niemiec, a najbardziej prawdopodobna data to 4 grudnia.
- Pas mistrza świata to prestiż dla boksera, ale nie dają jedzenia. Wszystko zatem zależy od oferty telewizji. Jeżeli HBO wyłoży pieniądze i zdecyduje się na zorganizowanie takiej walki, to wtedy nikt nie będzie patrzył na federację. Nie będzie wprawdzie starcia o pas, ale ja taką walkę biorę w ciemno - powiedział w rozmowie z Onet.pl Tomasz Adamek, polski bokser wagi ciężkiej, który przymierza się do starcia z mistrzem świata Witalijem Kliczko.
- W związku z pana osobą powstało niezłe zamieszanie podczas kongresu WBC. Jak pan odnosi się do tych wydarzeń?
Tomasz Adamek: Nie wiem, co tam się działo, ale być może obraz tych wydarzeń został nieco podkoloryzowany. Nie zwracam jednak uwagi na to, co tam się działo. Przecież tak naprawdę to walk nie organizują federacje, tylko wielkie stacje telewizyjne.
- Czy to oznacza, że panu nie zależy na walce o pas, tylko na tym, by mieć największy kontrakt za Witalijem Kliczko?
TA: Oczywiście mogę walczyć o pas, bo nie byłem nigdy mistrzem świata wagi ciężkiej. Kiedy jednak na stole pojawi się duża pula, a WBC będzie wskazywała Kliczce z kim ma walczyć, to stanie do mnie w ringu w starciu, którego stawką nie będzie pas. Ja też się wówczas zgodzę na taką walkę. Tu przecież chodzi o wielkie pieniądze. Owszem, to jest sport, ale też jest to moja praca. To proste. Jeżeli ktoś proponuje mi walkę o pas za 100 tysięcy dolarów, a mogę bić się o 200 tysięcy, ale bez pasa, to sprawa jest jasna. Wybiorę drugą opcję. Pasy mistrza świata to prestiż dla boksera, ale nie dają jedzenia. Wszystko zatem zależy od oferty telewizji. Jeżeli HBO wyłoży pieniądze i zdecyduje się na zorganizowanie takiej walki, to wtedy nikt nie będzie patrzył na federację. Nie będzie wprawdzie starcia o pas, ale ja taką walkę biorę w ciemno.
- Czy zatem w grę wchodzi bardzo duża pula pieniędzy? Pewnie tak, skoro jest pan w stanie stanąć w ringu nawet wtedy, kiedy nie będzie to walka o mistrzostwo świata?
TA: Jeżeli walka ma być na HBO, to pewnie w grę wchodzą spore pieniądze. Jest szansa zarobić naprawdę wielką kasę. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, to nie będę dwa razy się zastanawiał i stanę do walki z Kliczką, nawet bez pasa. W Stanach Zjednoczonych było wiele walk, które toczyły się przede wszystkim o wielkie pieniądze, a nie o pasy. Często nawet te potyczki do dziś są powtarzane w różnych telewizjach. jak zatem widać, nawet takie walki mogą przejść do historii.
W sobotę Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO) rozbił Rafaela Marqueza, skutecznie broniąc pasa WBO wagi piórkowej. Teraz ten 27-letni zawodnik z Portoryko chciałby spotkać się z bratem Rafaela, sławnym Juanem Manuelem Marquezem (51-5-1, 37 KO), a wszystko miałoby odbyć się w limicie kategorii super piórkowej. Pytanie tylko brzmi, czy zbijający zbędne kilogramy do wagi lekkiej Marquez zdołałby zbić kolejne 2,5 kilograma?
- Z chęcią zmierzę się z Rafaelem raz jeszcze, ponieważ doznał kontuzji ramienia i prosił mnie osobiście o rewanż. To wspaniały wojownik z dobrym ciosem, który dał mi najtrudniejszą przeprawę w karierze. Jeśli dojdzie do naszego drugiego pojedynku i znów go pobiję, wówczas bardzo chciałbym się spróbować z jego bratem, Juanem Manuelem Marquezem w kategorii super piórkowej - powiedział Lopez.
Starszego z meksykańskich braci póki co czeka trudny bój z walecznym Michaelem Katsidisem (27-2, 22 KO), z którym skrzyżuje rękawice 27 listopada w Las Vegas.
Kilka dni temu federacja WBO wyznaczyła do walki eliminacyjnej pierwszego w rankingu wagi ciężkiej Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) oraz drugiego w zestawieniu Davida Tuę (51-3-2, 43 KO). Najlepszy polski pięściarz w rozmowie z redakcją BOKSER.ORG zaprzeczył jednak, że do takiej walki mogłoby dojść.
- Światowe federacje robią różne rzeczy by było o nich głośno. Ostatnio przecież panowie z IBF ogłosili czteroosobowy turniej, którego zwycięzca miał się zmierzyć z Władimirem Kliczko. Teraz wiadomo, że do tego turnieju nie dojdzie. Ja i David mamy wspólnego trenera, Rogera Bloodwortha, dlatego szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie nawet takiego scenariusza. Robię więc swoje i koncentruję się wyłącznie na najbliższej walce. Dziś zacznę sparingi ze swoim byłym rywalem, Bobby Gunnem. Zwycięstwo w zbliżającym się pojedynku otworzy możliwość stoczenia dużej walki w marcu - powiedział "Góral", który już 9 grudnia skrzyżuje rękawice z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO).
Tomasz Adamek okupuje pierwsze miejsce w rankingu federacji WBO od sierpnia tego roku. Wtedy właśnie zepchnął na drugą pozycję swojego przyjaciela, Davida Tuę, który zaledwie zremisował z Monte Barrettem. Aktualnym championem wagi ciężkiej organizacji WBO jest Władimir Kliczko (55-3, 49 KO).
Swego czasu Evans Quinn (20-5-1, 18 KO) notowany był nawet w czołowej piętnastce WBC wagi ciężkiej, ale wpadka z Harveyem Jollym oraz porażki z Liachowiczem i Meehanem zepchnęły go znów na niziny. Teraz ten 27-letni bokser z Nikaragui próbuje powrócić do szeroko rozumianej czołówki, odbudowując się zwycięstwami nad łatwymi rywalami.
W miniony weekend Quinn (na zdjęciu) już w pierwszej rundzie rozprawił się z Juanem Luisem Gonzalezem (3-20, 2 KO), posyłając go przed nokautem dwukrotnie na deski.
Mistrz świata WBO w wadze junior ciężkiej Marco Huck (30-1, 23 KO) z respektem wypowiada się o najbliższym rywalu Denisie Lebiediewie (21-0, 16 KO). 25-letni Niemiec bośniackiego pochodzenia nie uważa się za murowanego faworyta potyczki, która odbędzie się 18 grudnia w Berlinie.
- Ta walka jest dla mnie niezmiernie ważna. Lebiediew to bardzo poważny przeciwnik. Mimo to postaram się zrobić wszystko, aby opuścić ring jako zwycięzca i odesłać rywala do chłodnej Rosji bez mistrzowskiego pasa - oznajmia Huck, dla którego pojedynek z 31-letnim Lebiediewem będzie czwartą obroną tytułu WBO, wywalczonego w sierpniu 2009 roku w punktowej wygranej z Victorem Emilio Ramirezem.
- To była wspaniała walka. Portoryko to przepiękna wyspa i bardzo mile wspominam czas, który tam spędziłem - powiedział Giovani Segura (25-1-1, 21 KO), mistrz WBA w wadze junior muszej, który 23 kwietnia ponownie zmierzy się z Ivanem Calderonem (34-1-1, 6 KO). W końcówce sierpnia Meksykanin zadał "Iron Boyowi" pierwszą w karierze porażkę.
- Pojadę tam raz jeszcze. Za pierwszym razem oddałem im wszystkie atuty. Na jego terenie walczyliśmy na ringu o boku długości 24 stóp. Mieliśmy spięcie przez rękawice. Musiałem się wykłócać o moje ulubione Cleto Reyes, w których zawsze walczę - oznajmił 28-letni Meksykanin.
- Byliśmy w Portoryko. Walczyliśmy na ringu o wielkości boiska. Wygraliśmy uczciwie, więc tym razem powinniśmy dostać bardziej sprawiedliwe warunki - uważa Joseph Gaxiola z teamu Segury.
- Mogę z nim walczyć wszędzie. Ciężko trenuję i wiem, że pokonam go na każdym ringu - zapewnił "El Guerrero Azteca".
Amerykański szkoleniowiec Freddie Roach wypowiedział się o zaplanowanej na 13 listopada walce pomiędzy mistrzem świata WBA w wadze ciężkiej, Brytyjczykiem Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) i jego rodakiem Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO). Według trenera pracującego m.in. z Mannym Pacquiao i Amirem Khanem, pojedynek, który odbędzie się w Manchesterze, nie będzie wydarzeniem o charakterze światowym, a głośnym echem odbije się co najwyżej w Wielkiej Brytanii.
- Kogo interesuje walka Haye-Harrison? Co w ostatnich 10 latach osiągnął Harrison? Świat oczekuje walki pomiędzy Haye'em a jednym z braci Kliczków. Haye jest przecież dostatecznie młodym i ciekawym bokserem, aby wzbudzić zainteresowanie wagą ciężką - stwierdził Roach.
Według trenera, w przypadku ewentualnej walki z którymś z Ukraińców, większe szanse na wygraną Haye miałby pojedynkując się z młodszym z nich, 34-letnim Władimirem (55-3, 49 KO). - Władimir nie jest zbyt pewny siebie, a w ringu bywa niezdecydowany. Jeśli do tej walki dojdzie, to uważam, że zwycięży Haye. Jeśli chodzi o jego walkę z Witalijem, to sprawa wygląda inaczej. Starcia Haye'a z Kliczkami są potrzebne tej kategorii wagowej. Boks potrzebuje takich wydarzeń - stwierdził Amerykanin.
Jak wcześniej informowaliśmy, szef grupy Global Boxing Mariusz Kołodziej, rozważał możliwość zatrzymania Mariusza Wacha (22-0, 10 KO) o jeden tydzień dłużej w USA, aby zorganizować mu walkę zastępczą. Tak też się stało, "Polski Olbrzym" zawalczy w najbliższy piątek na gali w kasynie Twin River Event Center w Lincoln, gdzie walką wieczoru będzie pojedynek Peter Manfredo Jr (35-6, 19 KO) vs Jhon Berrio (15-7, 11 KO).
Rywalem dla Polaka będzie Galen Brown (33-14-1, 20 KO). Niedoszły rywal "Polskiego Olbrzyma" Kevin Burnett swoimi warunkami fizycznymi dorównywał Wachowi, natomiast Brown jest około 20 centymetrów niższy. Brown, który nosi przydomek "Bad Boy", zaczynał swoją przygodę z boksem w kategorii półciężkiej i junior ciężkiej.
Wojny Davida Haye'a (24-1, 22 KO) z braćmi Kliczko ciąg dalszy. Mistrz świata WBA w wadze ciężkiej opowiedział o jednym z charakterystycznych szczegółów negocjacji z Władimirem (55-3, 49 KO) bądź Witalijem (41-2, 38 KO), mianowicie o nietypowej klauzuli rewanżów. Według 30-letniego Brytyjczyka Ukraińcy żądają, aby w przypadku porażki któregoś z nich doszło do rewanżu, a jeśli Władimir bądź Witalij nie sprostają zadaniu po raz kolejny, wówczas zwycięzca będzie musiał stoczyć kolejny pojedynek. Tym razem z bratem przegranego.
- W przypadku zwycięstwa musiałbym zgodzić się na dodatkowe dwie walki przeciwko braciom. Dla przykładu, ja od nikogo nie wymagam podpisywania umowy na więcej walk niż tylko rewanż. Jestem mistrzem i dlatego potrzebuję jednego rewanżu. Jeśli przegrałbym dwa razy, mógłbym powiedzieć tylko: "Powodzenia". Z kolei Kliczkowie wymagają: "Jeśli dwa razy wygrasz ze mną, to później powinieneś zmierzyć się z moim bratem. Wszystko to powinno się odbywać w ramach naszego show, w którym o wszystkim decydujemy my - od rękawic do miejsca walki". To niesprawiedliwe i tchórzliwe podejście. Management Kliczków dąży do tego, aby na przeciwników nakładać maksymalną presję. Ze mną taka sytuacja nie przejdzie. Proponowałem im, aby dochody rozdzielić po połowie, jednak oni tego nie przyjęli. Jeśli z nimi wygram, ludzie zaczną ich nazywać "siostrami Kliczko" - mówi Haye.
Haye opowiedział również, dlaczego jego walka przeciwko Witalijowi Kliczce bardziej potrzebna jest 39-letniemu Ukraińcowi, niż jemu. - Bracia odbyli po około 50 walk, jednak większośc z nich wyglądała podobnie, jak ostatni pojedynek Witalija z Shannonem Briggsem. Jedynym poważnym sprawdzianem Witalija był pojedynek z Lennoxem Lewisem. I przegrał go. W ciągu 10 lat nie stoczyli żadnej wartościowej walki, włączając te, w których ulegli swoim rywalom. Faceci, których bili, nie mogli się im odpowiednio przeciwstawić. Dlatego zanim Kliczko zakończy karierę, potrzebuje walki ze mną. To byłby właśnie ten pojedynek, który ludzie wspominaliby po latach - uważa mistrz WBA, którego już 13 listopada w Manchesterze czeka kolejna obrona trofeum. Rywalem Haye'a będzie mistrz olimpijski z Sydney Audley Harrison (27-4, 20 KO).
Shadeed Suluki, trener Audleya Harrisona (27-4, 20 KO), obiecuje, że w najbliższą sobotę jego podopieczny zaprezentuje się zupełnie inaczej, niż w ostatnich walkach. 13 listopada na M.E.N. Arena w Manchesterze były mistrz Europy zmierzy się z championem WBA wagi ciężkiej - Davidem Haye (24-1, 22 KO).
- Od zawsze wiadomo, że stać go na wiele, ale nigdy nie mógł wszystkiego podprządkować jednemu celowi. To się zmieniło, on dojrzał i wie czego chce. Pogodził się z samym sobą. Zdał sobie sprawę ze swoich błędów i wie, że one musiały mu się przydarzyć, bo nie byłby dzisiaj takim człowiekiem - powiedział Suluki.
- Audley jest przygotowany na wszystko, co może zaserwować David Haye. Jeżeli będzie dużo się ruszał, Audley wie co robić. Jeśli David stanie przed nim i będzie chciał się bić, to Audley wie jak się zachować. Jesteśmy gotowi na wszystko i mogę zapewnić, że Harrison nie cofnie się przed niczym, by wygrać tę walkę. Nie mam wątpliwości, że tak się stanie - oświadczył szkoleniowiec.
Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) jest gotów na wszystko, co 13 listopada może mu zaoferować Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Filipiński gwiazdor spodziewa się, że taktyka "Tony'ego" będzie się opierać na dwóch aspektach: nieustannym pressingu i atakach na tułów. "Pacman" twierdzi, że jest przygotowany na wszystko, a jego strategia zależeć będzie od tego jak walkę rozpocznie Margarito.
- Muszę być przygotowany na wszystko. Mój styl będzie zależeć od tego, co on zrobi na samym początku. Doskonale wiemy, że Margarito lubi obijać tułów rywala, ale i na to będę gotowy - powiedział Pacquiao, który każdego dnia robi 2,160 brzuszków, by maksymalnie wzmocnić mięśnie i uodpornić się na ból.
Meksykanin jest znacznie większy od Manny'ego. Team "Pacmana" chciał, by ich zawodnik przybrał nieco na masie, ale okazało się, że przez dodatkowe funty Filipińczyk traci największy atut - szybkość. Pacquiao zamierza ważyć 147-148 funtów, choć dopuszczalny limit wynosi 150.
- Gdy będzie nacierał, ja zacznę kontrować podbródkowymi z obu rąk. Chciałem nabrać nieco wagi, bo Margarito jest dużo większy i cięższy. Nie było to dla mnie dobre, bo traciłem mobilność. Dopóki jestem szybki, wszystko jest w porządku - oznajmił król P4P.
Niedoszły rywal Władimira Kliczki Aleksander Powietkin (20-0, 15 KO) swoją kolejną walkę stoczy 18 grudnia w Berlinie, o czym poinformowano na konferencji prasowej w stolicy Niemiec.
- Powietkin wystąpi 18 grudnia w Berlinie. Przeciwnik jeszcze nie jest znany. Nie będzie to pierwsza w tym roku walka Aleksandra w Berlinie. W marcu Powietkin stoczył walkę w Max-Schmelling Halle - powiedział na konferencji Hagen Doering przedstawiciel promotorskiej grupy Sauerland Event.
Walka 31-letniego Rosjanina (na zdjęciu z Eddie'em Chambersemj) odbędzie się w ramach gali, której głównym wydarzeniem będzie walka o tytuł WBO w wadze junior cięzkiej. Pasa bronić będzie 25-letni Marco Huck w pojedynku z sześć lat starszym Denisem Lebiediewem.
W zeszłą sobotę, finałami zakończył się w Knurowie-Szczygłowicach Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Jerzego Krasnożona. Do sobotnich zmagań przystąpiło 24 zawodników w kategorii wiekowej Kadet i Junior.
OGLĄDAJ OSIEM WALK FINAŁOWYCH TURNIEJU im. JERZEGO KRASNOŻONA >>
Najlepszym zawodnikiem turnieju został Konrad Bystroń (06 Kleofas Katowice), najlepszym technikiem Krzysztof Kopytek (Jawor Team Jaworzno), a za najlepszego zawodnika z zagranicy wybrano Abassa Baraou (Miilheim Niemcy).
Już dziś o 21:00 w Sportklubie będzie można obejrzeć retransmisję sobotniego pojedynku Grzegorza Proksy (22-0, 15 KO) z Theophilusem Tettehem (9-6-2, 2 KO).
Przypomnijmy, że nasz rodak zastopował swojego rywala rzez TKO już w piątej rundzie.
W ostatnich dniach na naszej stronie Mateusz Masternak (21-0, 15 KO) wyraził swoją gotowość do konfrontacji z mistrzem świata WBC Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO). - Mogę powiedzieć, że jestem gotowy na walkę z Krzysztofem. Jeśli dostałbym taką ofertę, to przyjąłbym wyzwanie, wszedłbym do ringu i walczyłbym na tyle, na ile mnie stać - zapewniał pięściarz. Ciężko jednak przypuszczać, że nadzieje 23-letniego "Mastera" szybko się spełnią. Szef grupy KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski stawia sprawę jasno: "Masternak nie ma żadnych szans na tę walkę".
- Poza wąską grupą mocno zaangażowanych kibiców, nazwisko Masternaka nie ma wielkiej wartości marketingowej, ponieważ bodaj tylko raz walczył na antenie telewizji otwartej. Poza tym, w tej chwili Krzysztof musi stoczyć obowiązkową obronę pasa z Palaciosem, a prawdopodobnie w marcu ruszy turniej Super Six. W czołowej piętnastce rankingu WBC jest jeszcze trzech moich zawodników. Nie mam powodów, aby promować i dawać szansę Masternakowi, który reprezentuje inną polską grupę - twierdzi promotor 29-letniego Włodarczyka, którego najbliższym przeciwnikiem będzie Francisco Palacios (20-0, 13 KO). Walka z 33-letnim Portorykańczykiem będzie miała charakter obowiązkowej obrony tytułu WBC.

Tysiące fanów pojawiło się w Dallas na spotkaniu z trzykrotnym mistrzem wagi półśredniej - Antonio Margarito (38-6, 27 KO). 13 listopada Meksykanin zmierzy się z królem list P4P - Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Organizatorzy spodziewają się, że na trybunach stadionu w Arlington zasiądzie nawet 80,000 fanów.
Ward czeka na rywala
Turniej "Super szóstek" powoli wchodzi w decydującą fazę. Jak wiemy sobotnim nokautem nad Allanem Greenem udział w półfinale zapewnił sobie Glen Johnson (51-14-2, 35 KO). Wcześniej w najlepszej czwórce znaleźli się Andre Ward (22-0, 13 KO), Arthur Abraham (31-1, 25 KO) oraz Carl Froch (26-1, 20 KO). Ci dwaj ostatni zmierzą się już 27 listopada w Helsinkach i wynik ich potyczki zadecyduje tak naprawdę, kto z kim spotka się w półfinale. Pierwszą fazę na pierwszym miejscu na pewno zakończy Ward. Wcześniej ustalono, że lider zmierzy się w walce o wejście do finału z czwartym zawodnikiem. Na pewno nie będzie nim więc Abraham, który nawet przegrywając z Frochem spadnie tylko na trzecie miejsce i w półfinale zmierzyłby się... znów z Frochem. Jeżeli natomiast Carl przegra z "Królem Arthurem", wówczas Anglika (2 punkty) wyprzedzi Glen Johnson (3 Pkt), a wtedy Ward (na zdjęciu) skrzyżowałby rękawice z Frochem, a Abraham z Johnsonem.
Możliwości walk półfinałowych są więc dwie: Andre Ward vs Glen Johnson i Arthuer Abraham rewanżujący się z Carlem Frochem, albo Ward kontra Froch oraz Abraham vs Johnson. Rozstrzygnięcie poznamy już za niespełna dwa tygodnie.
Na konferencji prasowej po walce Lopez-Marquez, Bob Arum zdradził, że na MGM Grand zasiadło 4,818 osób. Szef Top Rank dodał również, że następny pojedynek "Juanma" stoczy w Portoryko na przełomie lutego i marca.
Arum nie zmienił planu co do starcia Lopez-Gamboa i wciąż chce zorganizować każdemu z nich jeszcze po jednej walce, nim sami zmierzą się w pojedynku unifikacyjnym.
- Każdy z nich stoczy jeszcze jedną walkę. Potem postaram się doprowadzić do ich starcia. Myślę, że nie będzie z tym problemu - powiedział Arum.
Sam Portorykańczyk, który w sobotnią noc odniósł najważniejsze zwycięstwo w karierze, stwierdził, że chętnie da rewanż pokonanemu Rafaelowi Marquezowi (39-6, 35 KO).
- Chętnie dam mu rewanż. To była wspaniała walka, a on jest wielkim pięściarzem. Chcę bić się z nim albo z Chrisem Johnem. Caballero to klaun - stwierdził Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO).
O Tonym Thompsonie (34-2, 22 KO) zrobiło się niedawno głośno, kiedy Audley Harrison wyjawił, że według jego wiedzy Amerykanin przewrócił podczas sparingu mocnym ciosem championa federacji WBA, Davida Haye'a. Zarówno "Tygrys" jak i mistrz świata zaprzeczali potem, ale jak było naprawdę dowiemy się zapewne dopiero po sobotniej walce Haye'a z Harrisonem.
Na chwilę obecną możemy być za to pewni, że Thompson pomimo 39 lat nadal należy do ścisłej czołówki królewskiej kategorii, a także tego, iż kolejny pojedynek stoczy 20 listopada w Boardwalk Hall w Atlantic City. Jego rywalem na dystansie dziesięciu rund będzie Paul Marinaccio (24-5-3, 11 KO).
Według turniejowych zasad, w półfinale lider zmierzy się z zawodnikiem, który zajmie czwartą lokatę po trzech turach fazy grupowej. Obecnie stawce przewodzi Andre Ward (22-0, 13 KO), jednak Arthur Abraham (31-1, 25 KO) wciąż ma realną szansę na prześcignięcie Amerykanina, jeżeli 27 listopada zdoła zastopować Carla Frocha (26-1, 20 KO). W takim przypadku półfnałowe pary wyglądać będą: Abraham vs Froch, Ward vs Johnson.
Abraham - 6
Ward - 6
Johnson - 3
Froch - 2
Jeśli Abraham wygra na punkty, to w półfinale przyjdzie mu walczyć z Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO). W tym przypadku Ward zmierzy się z Frochem, a Abraham z Johnsonem.
Ward - 6
Abraham - 5
Johnson - 3
Froch - 2
Zwycięstwo Brytyjczyka sprawiłoby, że znalazłby się on na drugiej pozycji, a w półfinale i tak musiałby ponownie bić się z "Królem Arthurem". Również w tym wypadku Ward musiałby boksować z Johnsonem, a Froch z Abrahamem.
Ward - 6
Froch - 4/5
Abraham - 3
Johnson - 3
Mistrz WBA kategorii junior półśredniej, Amir Khan (23-1, 17 KO), ma przeczucie, że Antonio Margarito (38-6, 27 KO) mógł zbyt szybko osiągnąć szczyt formy przed planowanym na 13 listopada pojedynkiem z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Brytyjczyk śledził donosy z obozu Meksykanina i uważa, że forma "Tony'ego" może już spadać.
Khan jest przekonany, że Filipińczyk pokona Margarito. Według Amira najbardziej prawdopodobny wynik to techniczny nokaut w końcówce walki, ale nie wyklucza on również, że "Tony" może dotrwać do ostatniego gongu i przegrać wysoko na punkty.
- Coś mi mówi, że Margarito mógł się przetrenować. Już miesiąc temu wyglądał znakomicie. Może po prostu osiągnął szczyt formy przedwcześnie - zastanawia się Khan.
Od kilku miesięcy na linii Antonio Margarito (38-6, 27 KO) - Oscar De La Hoya dochodzi do ostrych potyczek słownych. Tym razem głos zabrał "Tony", atakując Oscara i jego podwójne obywatelstwo, czyli utożsamianie się z Amerykanami i Meksykanami, co według Antonio robione było tylko dla pieniędzy.
- Jest spora różnica pomiędzy nami dwoma. Ja jestem prawdziwym Meksykaninem i wolę umrzeć w ringu niż się poddać - powiedział Margarito.
Zapytany o zbliżającą się wielkimi krokami, sobotnią potyczkę z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), Margarito dodał - Dam z siebie absolutnie wszystko. Dam całe swoje serce. Zrobię co tylko będzie możliwe by pokonać Pacquiao. Szybkość w boksie sprawia każdemu problemy, jednak będę gotowy na wszystko - zakończył trzykrotny mistrz świata kategorii półśredniej.
W dniach 16–21 listopada w Kalifornii odbędzie się Międzynarodowy Turniej Bokserski. Weźmie w nim udział brązowa medalistka mistrzostw świata, utytułowana zawodniczka klubu Paco - Karolina Michalczuk. Po walce Łukasza Maćca na Chełm Boxing Show, jego klubowa koleżanka pojechała na zgrupowanie do Cetniewa.
- Będziemy tam tylko przez cztery dni, ponieważ mam teraz praktyki w gimnazjum i mam lekcję egzaminacyjną, na której muszę być. W Cetniewie będę miała tylko dwa sparingi – opowiada pięściarka Paco, która już w piątek 12 listopada poleci do USA.
- Przez pierwsze dwa dni będziemy zwiedzać Nowy Jork, ponieważ dostaliśmy zaproszenie od kuzyna trenera Leszka Piotrowskiego, co jest bardzo miłe z jego strony. Następnie wylatujemy bezpośrednio do Oakland w Kalifornii na turniej, który zaczyna się 16 listopada – relacjonuje podopieczna trenera Władysława Maciejewskiego. Na turnieju międzynarodowym w Oakland będą tylko trzy kategorie wagowe: 51kg, 60kg i 75kg.