Na 18 dni przed rewanżową walką z Paulem Williamsem (39-1, 27 KO), mistrz WBC w wadze średniej, Sergio Gabriel Martinez (45-2-2, 24 KO), zapowiada życiową formę.
- Mój obóz w Oxnard jest niesamowity. Nigdy nie byłem lepiej przygotowany. Treningi są niezwykle ciężkie, ale moja motywacja jest większa, niż zwykle. Mój trener dodał nowe metody ćwiczeń, dzięki którym wciąż się rozwijam. Czuję się niesamowicie. Jestem silniejszy i szybszy, niż poprzednio - zapewnia 35-letni Argentyńczyk.
Poprzedni pojedynek z "Punisherem" uczynił z Martineza gwiazdę światowego formatu. Kilka miesięcy po tej kontrowersyjnej porażce "Maravilla" wypunktował ówczesnego króla średniej dywizji - Kelly Pavlika (36-2, 32 KO) i wdarł się do dziesiątki najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe.
- 20 listopada fani zobaczą najlepszą walkę w mojej karierze - zarzeka się Martinez.
Podczas pierwszej dobroczynnej gali Fundacji Braci Kliczko zebrano 880 tysięcy euro. Wszystkie środki przekazane będą na modernizację szkół sportowych w całej Ukrainie oraz na inne projekty fundacji, związane z edukacją młodzieży.
- Dzieci chcą trenować, być zdrowe, opuścić ulice i znaleźć swoje miejsce w życiu. Chcemy dać im taką możliwość. Przecież sport może stać się kluczem do ich życiowych sukcesów. Organizujemy ten wieczór, aby zebrać jak najwięcej - powiedział 39-letni Witalij Kliczko, który sam aktywnie uczestniczył w aukcji, proponując najwyższą cenę za sukienkę zaprojektowaną przez jego małżonkę Natalię. Podczas poniedziałkowej gali mistrz świata WBC poinformował, że fundacja otrzymała już 54 prośby o wsparcie od szkół ze wszystkich stron Ukrainy
Najwięcej pieniędzy przyniosła licytacja dwóch biletów w sektorze VIP połączona z wniesieniem do ringu jednego z mistrzowskich pasów 34-letniego Władimira Kliczki przed zaplanowanym na 11 grudnia pojedynkiem z Dereckiem Chisorą. Za taki przywilej zapłacono 350 tysięcy euro. Sporo środków zebrano również dzięki rockowej grupie Scorpions, którzy na aukcję wystawili gitarę oraz możliwość wspólnego występu na scenie podczas koncertu w Kijowie. W poniedziałkowy wieczór taka zachcianka była warta 230 tysięcy euro.
Aleksander Powietkin (20-0, 15 KO) awansował aż o cztery pozycje w najnowszym rankingu najlepszych zawodników wagi ciężkiej federacji WBC. 31-Rosjanin zajmuje w nim teraz piątą lokatę. - WBC wzięła pod uwagę walkę Aleksandra z Nigeryjczykiem Teke Oruhem. Przy okazji, ósmego listopada pojedynek ten pokaże amerykańska stacja ESPN - skomentował menedżer Powietkina Władimir Hriunow.
Rosyjski pięściarz jest też wysoko notowany w zestawieniach innych prestiżowych federacji - w WBO zajmuje trzecią, a w WBA szóstą lokatę. Przypomnijmy, że w październiku Powietkin został wykluczony z rankingu IBF. Organizacja poinformowała, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest odmowa występu w eliminacyjnym turnieju do pasa IBF, należącego do Władimira Kliczki. Hriunow twierdzi, że powód był inny, podając, że ranking IBF opierał się na walkach, które odbyły się wcześniej niż ostatni pojedynek Powietkina - 16 października. Według menedżera, brak Powietkina w zestawieniu jest spowodowany wyłącznie przyczynami "technicznymi".
W końcówce lipca Ross Greenburg ujawnił, że pełnił rolę pośrednika podczas negocjacji przed walką Pacquiao-Mayweather. Szef HBO Sports kontaktował się wówczas z Bobem Arumem z Top Rank i managerem Floyda - Alem Haymonem. Prezydent HBO, Oscar De La Hoya, oraz doradca Mayweathera, Leonard Ellerbe, zgodnie stwierdzili wówczas, że żadne rozmowy w rzeczywistości nie miały miejsca.
Pomimo tego Greenburg przekonuje, że w pewnym momencie finalizacja kontraktów była niezwykle bliska. Za drugim razem Mayweather przerwał negocjacje bez podania przyczyny.
- W obydwu przypadkach byliśmy o krok od finalizacji. Musielibyście zapytać Floyda czemu się wycofał. Do dziś nie wiem dlaczego to zrobił. Tylko on zna odpowiedź. Byliśmy tak blisko podpisania kontraktów, że jeżeli po raz trzeci zasiądziemy do negocjacji, to wierzę, że nic już nie stanie na drodze. Jestem optymistą. Wpierw jednak Manny musi uporać się z Margarito, a Floyd ze swoim życiem prywatnym. To dwa duże problemy. Jeżeli jednak uda się je obejść, to nie widzę powodu, by negocjacje po raz trzeci miały zostać zerwane - powiedział Greenburg.
Ringowy weteran z USA John McClain będzie rywalem Pawła Kołodzieja w walce wieczoru gali "Wojak Boxing Night" zaplanowanej na 20 listopada w Nysie. Stawką pojedynku będzie należący do Polaka mistrzowski pas federacji WBF wagi junior ciężkiej. Na tą emocjonującą walkę zaprasza Wojak – piwo nieodłącznie związane ze światem męskich wartości..
McClain, który podczas najbliższej gali z cyklu „Wojak Boxing Night” będzie przeciwnikiem Kołodzieja, w 1994 roku już w pierwszej rundzie znokautował Przemysława Saletę. Rok wcześniej, również w pierwszej rundzie, zastopował późniejszego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata kategorii półciężkiej Norwega Ole Klementsena. A zatem może się pochwalić interesującym ringowym dorobkiem.
W 1999 roku boksujący pod pseudonimem "Yahya" Amerykanin rozpoczął współpracę w roli trenera z córką legendarnego Muhammada Ali - Lailą, z którą w 2000 roku wziął ślub. W swoim ostatnim ringowym występie, w kwietniu tego roku, McClain przegrał na punkty walkę o pas czempiona Ameryki Północnej (NABF) z niedawnym rywalem Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka - Jasonem Robinsonem.
Niepokonany Craig McEwan (19-0, 10 KO), który występuje w kategorii średniej, sparował zarówno z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), jak i z Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Szkot nie sądzi, by "Pacman" mógł pokonać twardego Meksykanina przez nokaut i jednocześnie ostrzega o niebezpieczeństwie wynikającym z agresywnego stylu "Tony'ego".
- Nie widzę w tej walce nokautu, chyba, że Margarito miałby zastopować Manny'ego. Antonio jest bezlistosny, bije do upadłego. Przez pierwsze dwa tygodnie latałem po ringu jak szmaciana lalka. Bił mnie jak nikt wcześniej. Pomyślałem sobie wtedy, że nie dam rady. Przyjechałem do Ameryki, by boksować, ale tacy przeciwnicy są zbyt mocni. Powoli zbierałem się do powrotu, ale postanowiłem raz jeszcze zmienić taktykę i zadziałało. Ruszałem się nieco więcej, sprawiałem, że jego ciosy pruły powietrze, skracałem kąty i w ten sposób zdobyłem jego szacunek. Oni obydwaj ciężko trenują. Manny ma bardzo niewygodnie styl i Margarito będzie miał problemy z trafianiem go. Jeżeli jednak znajdzie sposób, to zaczną się schody dla Pacquiao. Być może Manny obierze odpowiednią taktykę i zacznie trafiać w swoim stylu, a wtedy ma szansę, by skończyć walkę jak Mosley - powiedział 28-letni McEwan.
Australijska Komisja Bokserska podtrzymała swoją wcześniejszą decyzję i ukarała Paula Briggsa (26-4, 18 KO) grzywną. Były rywal Tomka Adamka będzie musiał oddać 75 z 200. zarobionych tysięcy dolarów za walkę z Danny Greenem (30-3, 27 KO).
Przypomnijmy, iż podczas lipcowego pojedynku Briggs padł znokautowany w niespełna pół minuty, choć tak naprawdę Green nie zdążył zadać ani jednego mocnego ciosu. Podobno przyczyną takich zdarzeń są problemy neurologiczne Paula, ale to nie przekonało Komisji.
W kwietniu Michael Sprott (35-15, 17 KO) był o krok od ponownego ogrania Audleya Harrisona (27-4, 20 KO) i zostania mistrzem Europy w wadze ciężkiej (na zdjęciu końcowe fragmenty pierwszej ich walki z lutego 2007), ale mimo pewnej przewagi punktowej dał się ustrzelić w ostatnim starciu. Sprott zdaje sobie sprawę, że znajdował się wówczas o krok od pojedynku o mistrzowski pas WBA.
- Tak, to mogłem być ja, ale nie udało się. Audley trafił mnie fantastycznym lewym sierpowym. Ludzie zastanawiają się czy on zasłużył na walkę o pas, ale zdobył przecież mistrzostwo Europy, a champion Starego Kontynentu zazwyczaj wcześniej lub później dostaje taką szansę. Być może mogłem być teraz na jego miejscu, ale rzeczy nie dzieją się bez przyczyny i to był czas Audleya - powiedział Sprott.
Brytyjski journeyman uważa, że David Haye (24-1, 22 KO) będzie zdecydowanie zbyt silny dla starszego i mało mobilnego Harrisona.
- David Haye wygra w ciągu pięciu rund. Jest silny i niebezpieczny. Audley będzie starał się go przeczekać i zaatakować, gdy u Davida pojawią się pierwsze oznaki zmęczenia. Harrison nie ma szans na wypunktowanie Haye'a, on liczy na to, że pod koniec uda mu się trafić lewym sierpowym. Z takim ciosem zawsze jest szansa na zwycięstwo. Obydwaj są puncherami i żaden nie ma mocnej szczęki, więc walka będzie interesująca, ale wygra Haye - typuje 35-letni pięściarz.
Były trzykrotny mistrz świata Erik Morales (50-6, 35 KO) ma nadzieję, że jego rodak Antonio Margarito (38-6, 27 KO) wykorzysta wszelkie nadarzające się okazje, aby 13 listopada w Arlington pokonać Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO). 34-letni Meksykanin jest ostatnim pięściarzem, któremu udało się pokonać Pacquiao. Doszło do tego w 2005 roku w Las Vegas. Morales wygrał jednogłośnie na punkty, jednak jego dwie następne potyczki z Filipińczykiem kończyły się przegranymi przez nokaut.
Stawką listopadowej potyczki będzie wakujący tytuł WBC w kategorii junior średniej. Morales liczy na to, że warunki fizyczne i siła Margarito mogą na obiekcie Cowboys Stadium mieć decydujące znaczenie i przeważyć nad szybkością i talentem Pacquiao. - Margarito ma szanse na wygraną, chociaż nikt nie może mieć jej zagwarantowanej przed walką. Margarito może przyjąć dziesięć uderzeń Pacquiao, lecz jeśli sam wystrzeli w rywala chociaż raz, to wszystko może być rozstrzygnięte - twierdzi meksykański pięściarz, który po trzyletniej przerwie wrócił na ring w marcu 2010 roku i od tamtej pory wygrał dwa pojedynki.
Już za kilkanaście dni w Boardwalk Hall w Atlantic City dojdzie do rewanżowego starcia za jedną z najlepszych walk ubiegłego roku. Paul Williams (39-1, 27 KO) postara się ponownie pokonać Sergio Gabriela Martineza (45-2-2, 24 KO) i odebrać mu pas WBC w kategorii średniej.
- Do walki zostało niespełna 20 dni, a ja czuję w sercu, że odbiorę mu pas mistrzowski. Trenowałem tak ciężko, że przyjdzie mi to łatwo - zapewnia "Punisher".
Ostatnim razem Williams rzucił rywala na deski już w pierwszym starciu. Gdy zaczęło się wydawać, że walka nie potrwa długo, Martinez skontrował atakującego Amerykanina, który zrobił krok do tyłu i sam upadł na matę ringu. Później między linami rozgorzała wielka wojna, a sędziowie, wbrew opinii większości ekspertów, przyznali zwycięstwo (115-113, 114-114 i 119-110) "Punisherowi".
- Nie będę rozwodził się nad planem taktycznym. Zamierzam wyjść do ringu i go zastopować. Każdy kibic boksu zobaczy wspaniałe widowisko. Warto zapłacić za taki pojedynek, nikt nie będzie żałował - twierdzi Williams.
Oto co mówili Lou DiBella i Dan Goossen, którzy opiekują się karierami Martineza i Williamsa.
- Sergio to jeden z najlepszych pięściarz świata i trenuje jak zawodowiec, jakim jest. 20 listopada udowodni, że jest mistrzem P4P - uważa DiBella.
- Wiadomość dla kibiców: "Przygotujcie się na najprawdziwszą wojnę". Gdy tylko zabrzmi gong, przeniesiecie się na pole bitwy - zapewnia Goossen.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO), przygotowujący się pilnie do grudniowej walki z Vinny Maddalone (33-6, 24 KO), ma nowego, wymagającego sparrngpartnera. Od wczoraj z "Góralem" trenuje 27-letni ciemnoskóry nowojorczyk z Harlemu, Tor Hamer (12-1, 9 KO - na zdjęciu z lewej).
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, Tomasz jest bardzo zadwolony z treningów z silnym i nieustępliwym Hamerem, który jak na kategorię ciężką, jest bardzo szybkim pięściarzem, dysponującym przy tym mocnym ciosem. Warto wspomnieć, że Tor Hamer przez lata uchodził za najlepszego amatorskiego zawodnika wagi superciężkiej w Nowym Jorku (nieco ponad 2 lata temu pokonał podczas NY GG na punkty młodziutkiego wówczas Adama Kownackiego). Największym sukcesem Tora było zdobycie w 2008 r. srebrnego medalu na Mistrzostwach USA, gdzie w finale przegrał z Lenroyem Thompsonem i była to jego jedyna (!) amatorska przegrana w 35 walkach.
W uzupełnieniu dodajmy, że w tym samym roku w Grand Rapids Tor Hamer wygrał ogólnoamerykański turniej "Złotych Rękawic" (Golden Gloves), rewanżując się Thompsonowi i podpisał kontrakt zawodowy z Lou DiBella. Po wygraniu 11 zawodowych walk przegrał jednak w maju br. nieoczekiwanie na punkty z niepokonanym Kelvinem Price`em (8-0, 5 KO).
Prawdopodobnie pierwszą walką na Underground Boxing Show 2 w Wieliczce, będzie pojedynek odbudowującego swój rekord Sebastiana Skrzypczyńskiego (4-2-1, 2 KO) z Pavelsem Lotahsem (5-8, 3 KO). Łotysz tylko raz walczył w Polsce, w 2009 roku na gali w Białymstoku przegrał na punkty z Mariuszem Kośmidrem (3-0).
Najbardziej znanym pięściarzem w rekordzie Łotysza, jest Karo Murat (22-1, 13 KO). Lotahs przegrał z Niemcem na punkty, dla którego był to wtedy 7. pojedynek zawodowy.
Współpromowany przez Andrzeja Gmitruka i Tomasza Babilońskiego - Maciej Sulęcki (3-0, 1 KO) powalczy 12 listopada na gali w Wieliczce. Młody bokser poznał już swego rywala, będzie nim Sergejs Savrinovics (8-15-2, 6 KO).
Łotysz wielokrotnie bywał już w Polsce, zaliczył przegrane z Krzysztofem Szotem i dwie z Krzysztofem Cieślakiem, w 2008 i 2009 roku. W swoim rekordzie Savrinovics ma również porażkę z Rafałem Jackiewiczem w 2007 roku. Łotysz przegrał wszystkie walki z Polakami na punkty.
Już w najbliższą sobotę 6 listopad Mariusz Wach (22-0, 10 KO) stoczy pojedynek w ulubionej hali Tomasza Adamka Prudential Center w Jersey City. Mariusz zmierzy się Kevinem Burnettem (13-4, 8 KO). Wach od kilku tygodni trenuje w USA. Jego szkoleniowcem jest pięściarz Piotr Wilczewski. Jednym z ulubionych miejsc do treningu jest park w Jersey City ze wspaniałym widokiem na Manhatann.
Amerykański kanał Showtime zaoferował mistrzowi świata IBF wagi super średniej, Lucianowi Bute (27-0, 22 KO) kontrakt na najbliższe 3 pojedynki. W sumie opiewa on na 6 milionów dolarów, czyli po 2 mln na każdą z walk.
Jednym z tych pojedynków ma być rywalizacja ze zwycięzcą turnieju Super Six, a drugim bój ze zwycięzcą walki Jean Pascal-Bernard Hopkins. Co do trzeciej rywalizacji, szefowie Showtime nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji.
Walka o tytuł tymczasowego mistrza świata WBA wagi średniej, która odbyła się 30 października w Paryżu, między Gruzinem Awtandilem Khurtsidze (22-2-2, 13 KO) i mieszkającym we Francji Kameruńczykiem, Hassanem N'Dam N'Jikamem (25-0, 17 KO), zakończyła się bokserskim skandalem.
Przypomnijmy, że jednogłośną decyzją sędziów zwycięstwo przyznano zawodnikowi gospodarzy, a mimo to licznie zgromadzona, w hali Palais de Paris Sport, miejscowa publiczność wygwizdała ten werdykt. Swój protest wyraziła także grupa promotorska Gruzina, Elite Boxing Promotions z Ukrainy, która podważyła nie tylko uczciwość sędziów, w tym arbitra ringowego, który m.in. świadomie dopuścił do tego, że Khurtsidze przez pół drugiej rundy walczył bez ochraniacza na zęby, ale także zachowanie organizatorów, którzy nie doprowadzili zwycięzcy do kontroli antydopingowej po zakończeniu pojedynku.
W związku z tym Ukraińcy oficjalnie ogłosili, że zamierzają szukać pomocy World Boxing Association, domagając się unieważnienia ww. pojedynku i jak najszybszej walki rewanżowej.
Jarosław Drozd: W najbliższą sobotę czeka Cię kolejny pojedynek. Z kim będziesz rywalizował?
Grzegorz Proksa: Będę walczył z Theophilusem Tettehem z Ghany. Walka jest zakontraktowana na 6 rund.
JD: Co zadecydowało o wyborze właśnie tego pięściarza?
GP: Zadecydowali o tym moi promotorzy. Jak wiadomo ta walka wieńczy 5-tygodniowy etap współpracy z nowym trenerem, który mój menedżer chciał zakończyć walką. Niesie to ze sobą same pozytywy, gdyż po raz pierwszy sprawdzimy wzajemną współpracę podczas rankingowej walki, bo lada moment mogę stanąć do pojedynku o pas EBU i wtedy nie będzie czasu na improwizacje. Teraz zajmuję wysokie 3 miejsce, Mahir Oral przegrał z Sylvestrem, więc liczę, że spadnie za mnie na 4 lokatę, co mnie powinno z kolei wywindować na drugą pozycję. Po za tym dzięki pojedynkowi utrzymuję aktywność startową. To również ważne.
JD: Najbliższy pojedynek odbędziesz więc głównie w celu zachowania wysokiej lokaty rankingu EBU. Rozumiem, że będzie to zarazem sportowe zakończenie 2010 roku? Jak go oceniasz?
GP: Myślę, że za wcześnie na podsumowania. Pozwolę sobie na nie po najbliższej walce, a może nawet po świętach. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z naszym planem, to ocena będzie jak najbardziej pozytywna. W lutym zdobyłem prymat w Unii Europejskiej, awansowałem w rankingach, a co najważniejsze udało się w 100 procentach "dopiąć" trenera-pasjonata. Mam nadzieję, że do tego jeszcze uda się dołożyć sobotnie zwycięstwo i zobaczymy, może będzie jeszcze jeden start w grudniu...
Prezydent amerykańskiej stacji HBO Sports Ross Greenburg jest zdziwiony decyzją byłego mistrza świata w pięciu kategoriach wagowych Floyda Mayweathera Jr (41-0, 25 KO), który odmówił walki przeciwko uznawanemu za najlepszego pięściarza świata Manny'emu Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Greenburg był jedną z najważniejszych osób, które uczestniczyły w negocjacjach dotyczących starcia Amerykanina z Filipińczykiem.
- Dwukrotnie byliśmy blisko, aby osiągnąc porozumienie. Odnośnie tego, co zdarzyło się za drugim razem powiem jedno: o przyczyny odwołania pojedynku należy pytać Mayweathera. Nie wiem, dlaczego Floyd nie chciał walczyć tej jesieni, po co mu tyle czasu? Tylko on sam może na to odpowiedzieć. Byliśmy dosłownie milimetr od sukcesu. Byliśmy tak blisko, że nie jestem pewien, czy w negocjacjach będzie można posunąć się jeszcze dalej, aby osiągnąć sukces za trzecim razem - zdradza Greenburg.
- Pozostaję optymistą. Jednak zanim znajdziemy się w tym punkcie, w którym już byliśmy, będziemy musieli rozwiązać wiele kwestii. Jedną z nich jest Antonio Margarito (Pacquiao zmierzy się z nim 13 listopada, przyp. red.). Drugą jest Mayweather, który powinien załatwić swoje sprawy w Las Vegas (bokser jest oskarżony o użycie przemocy w rodzinie, przyp. red.). Te dwa elementy stanowią sporą przeszkodę. Jeśli będą usunięty, to wróci do mnie optymizm i znów sporóbuję doprowadzić do tej walki - zapowiada szef redakcji sportowej HBO.
Mieczysław Gołąb był kierownikiem młodzieżowej i juniorskiej reprezentacji Polski, które brały udział w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy Kobiet i Mistrzostwach Europy Juniorek we francuskim Calais/Sangatte. Po powrocie podzielił się swoimi spostrzeżeniami z ww. turniejów. Zapraszamy do lektury:
Karol Proksa: Jak zaprezentowała się i jak była przygotowana nasza ekipa?
Mieczysław Gołąb: Uważam, że była bardzo dobrze przygotowana zarówno pod względem technicznym jak i kondycyjnym, o czym świadczy ilość zdobytych medali. Dziewczęta zostały bardzo dobrze psychicznie nastawione do pojedynków.
KP: Jak wyglądał dorobek medalowy reprezentacji Polski?
MG: Na siedemnaście naszych reprezentantek zdobyliśmy łącznie dziesięć medali. Siedem brązowych, jeden srebrny i dwa złote. Mamy więc spory sukces i na tle europejskim - jako drużyna narodowa - nie mamy kompleksów.
Oficjalny pretendent do tronu WBA wagi ciężkiej, a zarazem były posiadacz tego tytułu - Rusłan Czagajew (26-1-1, 17 KO), powróci na ring 19 listopada podczas gali w Hamburgu.
Obchodzący dwa tygodnie temu 32. urodziny Uzbek zaboksuje na dystansie ośmiu rund z nieznanym jeszcze rywalem.
- Wiele osób pytało mnie wcześniej, kiedy zrobimy galę w naszym gymie w Hamburgu i teraz nadszedł ten czas. Czekając na duże walki w kolejnym roku, jak na przykłada Rusłana z Davidem Haye'em, zaprezentujemy kibicom kilka naprawdę naprawdę ciekawych pojedynków - powiedział o zbliżającej się gali promotor grupy Universum, Klaus Peter Kohl.
Poza Szagajewem i anonsowanymi wcześniej Denisem Bojcowem (27-0, 22 KO) oraz Rachimem Czakijewem (6-0, 5 KO), w Hamburgu pokażą się również Manuel Charr (14-0, 7 KO), Karoly Balzsay (22-2, 16 KO) i Jack Culcay (6-0, 4 KO), który jako jedyny poznał rywala. Będzie nim Aleksiej Ribczew (6-1, 3 KO), a pojedynek w limicie kategorii junior średniej zakontraktowano na osiem rund.
Steve Herelius (21-1-1, 12 KO) jest jednym z najsłabszych mistrzów świata kategorii cruiser ostatnich lat. Co prawda posiada pas federacji WBA tylko w wersji tymczasowej, ale pełnoprawny champion - Guillermo Jones, ogłosil niedawno przenosiny na stałe do wagi ciężkiej.
Francuz na pewno jest więc łakomym kąskiem dla promotorów, którzy zaczęli wyścig o ściągnięcie go na walkę ze swoim zawodnikiem. Rywalizację tę wygrał najwidoczniej Wilfried Sauerland, ponieważ wedlug nieoficjalnych jeszcze informacji, Herelius przyjedzie do Niemiec 18 grudnia i w pierwszej obronie swojego pasa skrzyżuje rękawice z Yoanem Pablo Hernandezem (22-1, 11 KO).
Być może podczas tego samego wieczoru Marco Huck zmierzyłby się również z Denisem Lebiediewem.
W poniedziałek Brandon Rios (25-0-1, 18 KO) dowiedział się, że zastąpi kontuzjowanego Kelly Pavlika (36-2, 32 KO) i za niespełna dwa tygodnie zaboksuje na gali Pacquiao-Margarito w Arlington.
Pierwotnie Rios planował dopingować "Tornado z Tijuany", zasiadając przy ringu, a swoją walkę miał stoczyć trzy tygodnie później w Anaheim. W zaistniałych okolicznościach "Bam Bam" może mieć problemy z przedwczesnym osiągnięciem limitu wagowego, więc listopadowy pojedynek z Omri Lowtherem (14-2, 10 KO) zakontraktowany będzie na 138-140 funtów.
- Nie jestem zdenerwowany, to moja praca. Zawsze jestem gotowy. Nie wiem jeszcze z kim przyjdzie mi boksować. Trenuję od kilku tygodni. Myślę, że pokonując Anthony'ego Petersona udowodniłem swą wartość. Jestem gotowy na Soto, Katsidisa i Marqueza. Mam nadzieję, że któryś z nich da mi szansę. Mogę walczyć z każdym w tej dywizji - powiedział pretendent do pasa WBA, gdy nie znał jeszcze nazwiska swojego najbliższego przeciwnika.
Wnuk polskich emigrantów z Clermont-Ferrand we Francji, Hugo Kasperski (13-1, 10 KO), po raz pierwszy rękawice bokserskie założył w wieku 14 lat. Dzisiaj ma ich 23 i jest notowany zaraz za Jean-Paulem Mendy we francuskim rankingu najlepszych pięściarzy kategorii super średniej.
Hugo jest także krok od wejścia do pierwszej "30" światowego rankingu WBC. Wystarczy, że w najbliższą sobotę, w walce o wakujący pas młodzieżowego mistrza świata WBC, pokona na gali boksu zawodowego w Genewie Anglika Danny Butlera (19-4, 4 KO)... Trzymamy kciuki.
Jeszcze tylko jedno zwycięstwo dzieli wrocławskiego pięściarza Mariusza Cendrowskiego (21-2-2, 8 KO) od walki z Sebastianem Sylvestrem (34-3-1, 16 KO) o mistrzostwo świata prestiżowej organizacji IBF. O ile niemieccy promotorzy dotrzymają słowa. W ostatnią sobotę w Rostocku uzdolniony Cendrowski (klub Red Corner) zrobił przedostatni krok do spełnienia swoich marzeń. Niemiecka, promocyjna grupa bokserska Sauerlanda wcześniej zasugerowała bowiem wrocławianinowi, że jeśli wygra w rewanżu z jej pupilem Thomasem Troelenbergiem (w pierwszym ich pojedynku w czerwcu w Neubrandenburgu Polak zwyciężył na punkty), to stoczy jeszcze „tylko” tzw. walkę eliminacyjną, a jeżeli zda i ten egzamin, wówczas stanie do boju o pas championa IBF w wadze średniej - właśnie przeciwko Sylvestrowi.
Ambitny Cendrowski znokautował Troelenberga (21-2, 10 KO). W trzeciej rundzie trzasnął potwornym prawym sierpem, a Niemiec pokazał ringowemu, iż dalej nie może już kontynuować pojedynku. Okazało się, że po uderzeniu Mariusza, rywalowi zapadła się kość policzkowa. Złamanie. Pojechał do szpitala.
Rok 2010 nie przyniósł dotąd tylu wspaniałych walk co poprzednie 12 miesięcy. Kibice pięściarstwa mogą jednak ostrzyć sobie zęby na listopad i grudzień, na które zaplanowano kilka intrygujących pojedynków. Nieoficjalny sędzia pojedynków transmitowanych przez stację HBO Harold Lederman zabrał głos w sprawie nadchodzących wydarzeń, tworząc swego rodzaju introdukcję do wielkich bokserskich emocji.
O Mannym Pacquiao (13 listopada zmierzy się w teksańskim Arlington z Antonio Margarito):
Bez dwóch zdań, Manny Pacquiao wykonał niebotyczną pracę, przechodząc do góry w kategoriach wagowych. Wyglądał znakomicie, kiedy pokonywał takich mocnych pięściarzy, jak Oscar de la Hoya. W każdej walce jest dokładny, szybki, atakuje w wielu płaszczyznach. Joshua Clottey jest bardzo twardym pięściarzem, ale również on został gładko pokonany. Manny kontynuuje swoją wspinaczkę do góry i wygląda naprawdę dobrze. Jego postawa znacznie przekroczyła wszelkie oczekiwania.
Sergio Martinez - Paul Williams II (walka odbędzie się 20 listopada w Atlantic City):
Pierwsza walka pomiędzy dobrym pięściarzem Paulem Williamsem a boksującym technicznie Sergio Martinezem była zachwycająca. Teraz kluczową kwestią jest to, czy 35-letni Martinez zdoła jeszcze boksować na najwyższym poziomie, tak jak to czynił do tej pory? Zrobił się trochę starszy, a Paul Williams wyprowadza milion ciosów. Stylem Martineza jest szybkie przejście na odległość umożliwiającą zadanie ciosu i szybka z niej ucieczka Taki boks lepiej wychodzi młodszym zawodnikom. Czeka go ciężkie zadanie, ale z drugiej strony Williams będzie musiał wykonać wielką pracę, aby poradzić sobie ze stylem Martineza. Czeka nas pasjonująca walka.