Bob Sheridan to jeden z najsłynniejszych, o ile nie najsłynniejszy na świecie komentator walk bokserskich. Komentuje od początku lat 70., a w roku 2004 znalazł się w bokserskiej galerii sław (World Boxing Hall of Fame). Na żywo oglądał i komentował ponad 10.000 walk, i nieprawdopodobną liczbę 895 walk o mistrzostwo świata. "Colonel" prowadził sprawozdanie między innymi z walki Aliego z Formanem w Afryce, która nosi słynną nazwę "Rumble in the Jungle". Sheridan przekonuje, że ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, jak wielką renomę wyrobił sobie Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) za oceanem.
- Tomasz Adamek stał się w Ameryce jednym z nas, jednym z Amerykanów. Ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, jak wielki sukces odniósł Tomasz w USA, szczególnie na północno-wschodnim wybrzeżu. Bilety na jego walki są wyprzedane, przychodzi na nie ogromny biało-czerwony tłum. Tomasz Adamek stał się prawdziwą gwiazdą wagi ciężkiej w USA. Jest właściwie najbardziej rozpoznawalnym ciężkim walczącym w USA. Tak więc nie tylko reprezentuje Polskę i walczy dla Polaków, ale też wielu Amerykanów liczy na jego występy w USA, widzi w nim przyszłość tej dywizji. Gdy Adamek walczy w New Jersey, gdzie na galę może wejść nawet 20 tysięcy, hala zapełnia się w całości. Większość kibiców to Polacy, ale zapewniam was, że Amerykanie też kibicują Tomkowi. Amerykanie maja nadzieję, że Adamek zostanie mistrzem świata - zapewnia słynny Bob Sherdian.
Dopiero co świat obiegła plotka o rzekomym nokdaunie na sparingu, jaki Davidowi Haye (24-1, 22 KO) miał zafundować Tony Thompson (34-2, 22 KO), a dziś sparujący z mistrzem świata federacji WBA wagi ciężkiej Thompson mówi, że jest pod wrażeniem tego co zobaczył i gwarantuje o wysokiej formie championa. Gdzie więc leży prawda?
HAYE LEŻAŁ NA SPARINGU?
- David nie mógł zrobić na mnie lepszego wrażenia. Jest dwa razy lepszym bokserem niż początkowo sądziłem. Dlatego właśnie uważam, że 13 listopada czeka go łatwe zadanie i zniszczy Harrisona. Audley nawet nie jest porównywalny poziomem do Haye'a - zakończył "Tygrys", były pretendent Władimira Kliczko.
Już w następną sobotę oczy całej Anglii będą skierowane na Manchester, gdzie w elektryzującej wszystkich "wyspiarzy" walce spotkają się David Haye (24-1, 22 KO) oraz Audley Harrison (27-4, 20 KO). Głos w tej sprawie zabrali już niemal wszyscy, a teraz dołączył do nich mistrz olimpijski z Pekinu, kreowany na przyszłą gwiazdę kategorii super średniej James DeGale (8-0, 6 KO).
- W mojej ocenie Haye powinien to rozstrzygnąć w pierwszej połowie walki, jednak jeśli wszystko przeciągnie się powyżej szóstej rundy, szanse Harrisona poważnie wzrosną. David bowiem zawsze miał kłopoty z kondycją. Audley z kolei jest naprawdę głodny sukcesu, dlatego ich potyczka zapowiada się naprawdę interesująco - stwierdził DeGale, którego cztery tygodnie później czeka pojedynek z groźnym Paulem Smithem (29-1, 15 KO).
W sierpniu Giovani Segura (25-1-1, 21 KO) niespodziewanie łatwo rozprawił się z Ivanem Calderonem (34-1-1, 6 KO), nokautując bardziej znanego rywala w ósmej rundzie i unifikując pasy WBO/WBA kategorii junior muszej. 28-letni Meksykanin 27 listopada stanie do obrony tytułu WBA, krzyżując rękawice z Denverem Cuello (24-4-6, 14 KO), ale już ustalono wstępny termin jego potencjalnego rewanżu z Calderonem.
Jeśli więc Segura pokona Cuello, a na to się zanosi, wówczas 23 kwietnia mógłby zmierzyć się z Ivanem po raz drugi, ponownie na ringu rywala w Portoryko. Menadżerowie obu panów są już po rozmowach i podobno wszystko jest już wstępnie dogadane, nie pozostaje więc nic innego jak tylko czekać, bo Calderon na pewno tym razem będzie w lepszej formie niż ostatnio.
Champion dwóch kategorii wagowych i przyszły "Hall of Famer", Rafael Marquez (39-5, 35 KO), na kilka dni przed pojedynkiem z Juanem Manuelem Lopezem (29-0, 26 KO) wyznaje, że kluczem do zwycięstwa będzie przygotowanie fizyczne.
- Czuje się w tej wadze naprawdę mocny. Uważam, że zwycięży ten, który okaże się lepiej przygotowany kondycyjnie. To będzie kluczowy apekt. Walczyłem z wieloma pięściarzami o świetnych rekordach, więc nie przeraża mnie perfekcyjny bilans walk Lopeza. Jeżeli wiesz co robić i jesteś sprytny, to nie stanie ci się krzywda. Nie zawsze chodzi o doświadczenie. Oczywiście mam go więcej od mojego rywala, ale czuję, że ważniejsza jest kondycja - oświadczył 35-letni Meksykanin.
Młodszy brat "Dinamity" wypowiedział się również o zmianie trenera i możliwości zdobycia pasa w trzeciej kategorii wagowej.
- Doszliśmy do punktu, w którym Nacho Beristain nie mógł już mnie niczego nauczyć, przestał mnie trenować. Uznałem, że to czas na zmianę. Daniel Zaragoza wiele mi pokazuje. Jest leworęczny, a ja walczę z mańkutami, więc dowiaduję się od niego przydatnych rzeczy. Ten pojedynek, ta szansa na kolejny tytuł, to coś czego potrzebuję. Rywalizacja na linii Meksyk-Portoryko nie napędza mnie dodatkowo. Wiem tylko, że mieliśmy jednych z najlepszych bokserów i wspaniałe walki - oznajmił Rafael.
Na kilka dni przed potyczką z Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO) mistrz WBO wagi piórkowej, Juan Manuel Lopez (29-0, 26 KO), z olbrzymim szacunkiem wypowiada się o swoim przeciwniku.
Dla 27-letniego Portorykańczyka walka z legendarnym Meksykaninem będzie największym testem w karierze. Osiem lat starszy Marquez miał w posiadaniu tytuły w kategoriach koguciej i super koguciej, a cały świat zna go przede wszystkim z czterech wojen stworzonych wespół z Israelem Vazquezem (44-5, 32 KO).
- To nie będzie łatwy pojedynek. Marquez ma za sobą wiele wojen, ale będę gotowy na wszystko. Mam za sobą wspaniały obóz przygotowawczy w Portoryko i już nie mogę doczekać się walki. Wydaje mi się, że czasem ludzie nie lubią, gdy potyczka kończy się przedwcześnie. Mam nadzieję, że sobotni pojedynek będzie naprawdę długi i nikt nie wyjdzie zawiedziony - powiedział "Juanma".
Felix Lora (13-6-5, 7 KO) udowodnił już swoją bokserską wartość w Polsce zwycięstwem nad Krzysztofem Cieślakiem oraz remisem z Krzysztofem Szotem. Teraz przekonał do siebie Belgów.
26-letni pięściarz z Dominikany już w pierwszej rundzie znokautował urodzonego w Armenii, a reprezentującego dziś barwy belgijskie, Hovhannesa Zhamkochyana (20-5-1, 11 KO). Jedynym powodem do smutku Lory jest fakt, że nie udało mu się osiągnąć limitu kategorii super piórkowej, przez co nie zdobył międzynarodowego pasa federacji WBC.
Dzisiaj, 2 listopada swoje 66. urodziny obchodzi najsłynniejszy ringowy anonser, Michael Buffer. Znany z charakterystycznego (i zastrzeżonego prawnie) okrzyku: "Let's get ready to rumble!" zapowiadacz najważniejszych walk ostatnich trzech dziesięcioleci, rozpoczął swoją karierę w 1982 roku. Wcześniej zajmował się sprzedażą aut oraz występował jako model. Trzy lata spędził także w wojsku, służąc w Wietnamie.
LET'S GET READY FOR BOKSER.ORG
Michael Buffer znany jest nie tylko z zapowiedzi wielkich walk bokserskich, ale występuje również jako anonser na popularnych w USA galach wrestlingu. Można go również często zobaczyć w filmach fabularnych, gdzie zwykle gra samego siebie. Obecnie mieszka w Kalifornii, ze swoją trzecią żoną Christine. Co ciekawe, dziadkiem Buffera był nieżyjący już, znany pięściarz wagi koguciej (mistrz świata w 1921 roku) John Lesky vel Johny Buff. Redakcja BOKSER.ORG składa Jubilatowi serdeczne życzenia!
Już 27 listopada na ringu w słynnej MGM Grand w Las Vegas dojdzie do interesującego pojedynku w kategorii półśredniej. Naprzeciw mistrza świata federacji WBC, niepokonanego Andre Berto (26-0, 20 KO) stanie groźny, pochodzący z Mexico City Freddy Hernandez (29-1, 20 KO). 31- letni Meksykanin, noszący przydomek „Pociąg”, doskonale wie jakim ciężkim zadaniem będzie walka z Amerykaninem (na zdjęciu). Pięściarz zdaje sobie także sprawę, jak długo musiał czekać na swoją pierwszą szansę walki o tytuł mistrzowski.
- Boksuję już bardzo długo na zawodowych ringach i wielokrotnie robiłem wszystko, aby dostać możliwość wywalczenia mistrzowskiego pasa. Jednak ciągle coś mi stawało na przeszkodzie. Na szczęście w końcu się doczekałem, ale wszyscy wiedzą, że zapracowałem na to naprawdę ciężko. – stwierdza z przekonaniem Hernandez. – Skoro już dostałem szansę, to na pewno jej nie zmarnuję. Nadszedł wreszcie mój czas!
Freddie Roach, szkoleniowiec Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), uważa, ża nigdy nie dojdzie już do walki jego podopiecznego z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO).
- Nie sądzę, by kiedykolwiek miało dojść do tej walki. To raczej jeden z tych pojedynków, które nigdy się nie odbędą. To powinno być już za nami, na stole było mnóstwo pieniędzy. Jak można odrzucić taką ofertę?! Rozumiem, że boks to sport, ale również biznes - powiedział Roach.
- Cały świat wie, że Floyd unika walki z Pacquiao. Do tej pory on skupiał się na przeciwnikach, których z łatwością mógł pokonać - wyznał trener.

Carlos Manuel Baldomir (45-13-6, 14 KO), po srogim laniu z rąk Saula Alvareza (34-0-1, 26 KO), ani myśli o zakończeniu kariery. 19 listopada 39-letni pięściarz rodem z argentyńskiego Santa Fe zmierzy się ze swoim rodakiem, mocno bijącym Amilcarem Edgardo Funesem Melianem (22-9-, 17 KO).
W rekordzie Meliana ciężko wyszukać imponujących sukcesów, jednak zawodnik ten zdaje się być twardy (tylko 2 razy przegrał przed czasem). Zaś Baldomir zasłynął ze zwycięstw nad Zabem Judahem, Arturo Gattim oraz Joshuą Clotteyem.
Areną zmagań będzie argentyński San Juan. Pojedynek zakontraktowano na 10 rund.
Łukasz Maciec (11-1-1, 2 KO) stanie w najbliższy piątek przed szansą wywalczenia drugiego w karierze pasa mistrzowskiego. Tym razem podczas gali "Chełm Boxing Show" podopieczny trenera Władysława Maciejewskiego walczyć będzie o młodzieżowy tytuł federacji TWBA kategorii półśredniej. Przeciwnikiem zawodnika Paco Team w ośmiorundowym pojedynku będzie 31-letni Tunezyjczyk na stałe mieszkający w Belgii, Seber Gasmi. Rywal jest starszy od Maćca o 10 lat i ma stoczonych na zawodowym ringu 18 walk, z których 11 wygrał, 1 zremisował i 6 przegrał.
- Oglądałem wraz ze swoim szkoleniowcem walki Sabriego w materiałach przekazanych mi przez trenera Andrzeja Gmitruka. To wymagający rywal, ale napewno w moim zasięgu, do pokonania. Niczym szczególnym się nie wyróżnia - wyznaje Łukasz Maciec, który ma stoczonych pięć pojedynków mniej niż Gasmi. - To będzie moja pierwsza ośmiorundowa walka. Na pewno nie ruszę od początku mocno do natarcia, jak miało to miejsce w poprzednich pojedynkach. Będę starał się umiejętnie rozłożyć siły - dodaje 21-latek.
Po tym, jak wczoraj ogłosiliśmy wyniku konkursu, w którym jedną z atrakcji był podpis Rusłana Czagajewa, nadarza się kolejna okazja, aby zdobyć podpis pogromcy Nikołaja Wałujewa. Tym razem zapraszamy Was do zabawy, w której do wygrania są rękawice bokserskie z autografami mistrza świata WBO w wadze półciężkiej Juergena Braehmera, oficjalnego pretendenta do pasa WBO w kategorii junior ciężkiej Denisa Lebiediewa, jego ostatniego rywala Aleksandra Aleksiejewa, oficjalnego pretendenta do tytułu WBA Rusłana Czagajewa oraz Karo Murata i Alejandro Lakatosa.
Aby wziąć udział w konkursie, należy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie: Z którym z czołowych zawodników obecnej kategorii ciężkiej zaprzyjaźnił się Denis Lebiediew w okresie jego występów w CSKA Moskwa, dzieląc z nim pokój? Rozwiązanie naszej zagadki znajdziecie w jednym z artykułów prezentowanych na BOKSER.ORG w ostatnich dniach. Odpowiedzi wysyłajcie na adres konkurs@bokser.org, załączając swój nick z naszego portalu i adres zamieszkania. Na Wasze maile czekamy do godziny 18:00 w sobotę. Życzymy dobrej zabawy!
W najbliższą sobotę Mariusz Wach (22-0, 10 KO) powalczy w Prudential Center z Kevinem Burnettem (13-4, 8 KO). Pięściarz od kilku tygodni szlifuje formę z trenerem Piotrem Wilczewskim w Global Boxing Gym. Prezentujemy wideo z treningu na worku bokserskim do ćwiczenia sierpów i ciosów podbródkowych.
Efektownie walczący pretendent do pasa WBA w wadze lekkiej, Brandon Rios (25-0-1, 18 KO), zastąpi byłego dominatora kategorii średniej - Kelly Pavlika (36-2, 32 KO) podczas listopadowej gali Pacquiao-Margarito. "Duch", który doznał kontuzji ręki, wróci między liny o kilka tygodni później, niż planował.
Początkowo Rios miał wystąpić na grudniowej gali Chaveza, lecz w zaistniałych okolicznościah zaboksuje dwa tygodnie wcześniej. Miejsce Riosa zajmie z kolei Vanes Martirosyan (28-0, 17 KO).
39-letni Brytyjczyk Audley Harrison (27-4, 20 KO) w ostatnich dniach powrócił z USA do Anglii, gdzie 13 listopada odbędzie się jego walka z mistrzem świata WBA w wadze ciężkiej Davidem Haye'em (24-1, 22 KO). Według słów mistrza olimpijskiego z Sydney, zamierza on dać 30-letniemy rywalowi prawdziwą lekcję i sprawić, że jego aspiracje opadną z nieba na ziemię.
- Samouwielbienie Haye'a przekorczyło wszelkie granice. Kiedyś podobnie było ze mną. Podchodzę do niego z litością, ale muszę dać mu lekcję boksu – zapowiada Harrison, który twierdzi, że w odróżnieniu od Haye'a potrafił poskormić swój egoizm, co w połączeniu z jego bokserskimi umiejętnościami sprawia, że jest pewny swojego zwycięstwa.
- Będę czekać na początek walki, głęboko wierząc w swoją wygraną. Będę zadawał ciosy z zamierzeniem odniesienia zwycięstwa. Zobaczycie innego Audleya Harrisona! - zapewnia były mistrz Europy. - Bez wątpienia moje szanse nie ograniczają się tylko do przypadkowej wygranej przez nokaut, ponieważ obok mocnego ciosu posiadam odpowiednią pięściarską przeszłość. Dodatkowo mam wspaniały team, który nauczył mnie boksować, znam wszystkie podstawy tego sportu. Będzie to starcie rozumu z muskułami. David Haye – to tylko muskuły. Jest osiłkiem, który lubi walczyć ostro. Zobaczycie, dlaczego mówi się, że boks to nauka – przekonuje pięściarz, który po raz ostatni walczył w kwietniu i znokautował w 12. rundzie Michaela Sprotta, zdobywając pas EBU. Kiedy pojawiła się opcja walki z Haye'em, bokser postanowił zwakować ten tytuł.
Nathan Cleverly (20-0, 10 KO) nie zwlekał z odpowiedzią na atak Tavorisa Clouda (21-0, 18), który przed kilkoma dniami publicznie wyznał, że zamierza znokautować niepokonanego Walijczyka przed jego własną publicznością.
- Cloud, czekam tu na ciebie. Przyjedź i spróbuj mnie znokautować. Uprzejmie ostrzegam, że kilku przed tobą już próbowało i nic z tego nie wyszło. To wspaniałe, że czołowi amerykańscy pięściarze już mnie zauważają. To pokazuje jak daleko zaszedłem, a mam dopiero 23 lata. Spędziłem całe lata trenując i sparując z Joe Calzaghe, Enzo Maccarinelli i Garym Lockettem. Mam solidną, sprawdzoną szczękę, ale Cloud może ją przetestować. Gdy zacznę go trafiać, on zacznie żałować, że wyszedł z domu. Cieszę się, że Amerykanie dostrzegają mój talent. Zwycięstwo nad Muratem pozwoliło mi wypłynąć. Następna moja walka będzie już o mistrzowski pas, a ja jestem coraz lepszy z każdym kolejnym wejściem między liny - powiedział Cleverly.
11 grudnia na Echo Arena w Liverpoolu Walijczyk zmierzy się z Hiszpanem Alejandro Lakatosem (31-5-2, 23 KO). Stawką walki bedzie tymczasowy pas WBO w wadze półciężkiej.
W dniu 23 października na obiektach stołecznej Legii odbył się długo mecz klubów warszawskich, w którym naprzeciw siebie stanęli zawodnicy Legii, Gwardii oraz Fenixa. Prezentujemy pojedynek w kategorii 81 kg - Mateusz Kotański (Gwardia) vs Łukasz Szczepańczyk (Fenix). Pojedynek ten został wybrany najlepszą walką turnieju.
Zapraszamy na wywiad z trenerem Gwardii Warszawa Romanem Misiewiczem, zarejestrowany po turnieju warszawskich drużyn, który odbył się 23 listopada.