Mistrz WBA w wadze junior półśredniej, Amir Khan (23-1, 17 KO), przygotowuje się obecnie do grudniowego pojedynku z argentyńskim puncherem Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO), lecz znalazł czas, by podzielić się opinią na temat pozostałych czołowych pięściarzy w limicie do 140 funtów.
- Widziałem ostatnią walkę Devona Alexandra i zauważyłem wiele jego błędów. Myślę, że Maidana jest lepszy od niego i Bradleya. Marcos ma większe umiejętności, serce do walki, przerasta ich pod każdym względem. Nie uważam Bradleya za zagrożenie. Może dwa lata temu uznałbym walkę z nim za ryzykowną, bo starałem się odbudować karierę po nieoczekiwanej porażce. Teraz uważam, że pojedynek z nim to dla mnie spacerek. Victor Ortiz jest bardzo dobrym pięściarzem. Być może to mój przyszły rywal. Jest twardy i walczy bardzo efektownie. Myślę, że przyjdzie mi się z nim zmierzyć - powiedział 23-letni Brytyjczyk.
Już 29 października w Skarżysku Kamiennej odbędzie się pierwsza gala boksu zawodowego organizowana przez grupę NG Promotions. Zmienił się skład na walkę wieczoru, z Łukaszem Rusiewiczem (8-9, 1 KO) nie powalczy Robert Gortat, zastąpi go niepokonany Białorusin Vadzim Lazarevich (7-0, 7 KO). Poza walką wieczoru i pozostałymi pojedynkami, pierwszy raz po dwuletniej przerwie kibice zobaczą w ringu Marcina Najmana, który stoczy czterorundowy pojedynek pokazowy.
Dzisiaj na Lookr.tv, od godziny 18:00 zapraszamy zainteresowanych tym wydarzeniem kibiców boksu na specjalny program na żywo, w którym Marcin Najman odpowie na pytania dotyczące gali.
Niespełna dwa tygodnie dzielą nas od elektryzującego pojedynku mistrza dwóch kategorii wagowych - Zaba Judaha (39-6, 27) z argentyńskim puncherem Lucasem Martinem Matthysse (27-0, 25 KO). Walka, której stawką będzie drugie miejsce w rankingu IBF wagi junior półśredniej, odbędzie się w Prudential Center w Newark.
28-letni Matthysse przygotowuje się w Oxnard w Kalifornii, gdzie korzysta między innymi z pomocy Sergio Gabriela Martineza (45-2-2, 24 KO) i kilku innych mańkutów.
- Jadę tam po zwycięstwo. Jestem bardzo zmotywowany i pracowałem niezwykle ciężko - zapewnia Argentyńczyk.
- Lucas jest niesamowity i w pełni poświęca się tym przygotowaniom. Wie, że to dla niego wspaniała szansa i stawia wszystko na jedną kartę. 6 listopada będzie gotowy - twierdzi trener, Dionicio Barrera.
Po przegranym eliminatorze do pasa WBO w wadze junior ciężkiej z Denisem Lebiediewem, dalsza kariera Aleksandra Aleksiejewa (19-2, 17 KO) stanęła pod znakiem zapytania. 29-letni zawodnik przyznaje, że rozważał zawieszenie rękawic na kołku, jednak po dokładnym przemyśleniu sprawy postanowił kontynuować przygodę ze sportem. Na ring powróci już jednak jako zawodnik innej zawodowej grupy niż niemiecka Universum, z którą Rosjanin postanowił rozwiązać kontrakt. Jak informuje Aleksiejew, współpracą z nim zainteresowani są promotorzy z Niemiec, Stanów Zjednoczonych oraz Rosji.
- Czy pański kontrakt z Universum jest już zerwany?
Aleksander Aleksiejew: Nie, takich sytuacji nie można rozwiązać wyłącznie słowami - należy wykonać trochę "papierkowej" roboty. Zajmie to trochę czasu.
- Kiedy będzie mógł się pan czuć zawodnikiem nie związanym umową z niemieckimi promotorami?
AA: Od początku 2011 roku.
ALEKSANDER ALEKSIEJEW W ROZMOWIE Z BOKSER.ORG >>
- Co stało się przyczyną takiej decyzji? Kto był jej pomysłodawcą?
AA: Po mojej nieudanej walce w lipcu, kilka raz spotkałem się z kierownictwem Universum Box-Promotion i rozpatrywaliśmy możliwe warianty kontynuowania współpracy, jednak nie doszliśmy do konsensusu. Oni nie mogą zapewnić tego, co jest mi potrzebne. Z kolei to, co mogą zapewnić, nie satysfakcjonuje mnie. Dlatego można powiedzieć, że inicjatorami zerwania umowy były obie strony.
Saul Alvarez (34-0-1, 26 KO) wraca na salę treningową, by rozpocząć przygotowania przed planowanym na 4 grudnia pojedynkiem z mistrzem IBO wagi półśredniej - Lovemorem N'dou (48-11-2, 31 KO). Australijski weteran, podobnie jak większość ostatnich przeciwników "Canelo", zgodził się na limit kategorii junior średniej, choć zdecydowaną większość kariery spędził w dywizjach lekkiej i junior półśredniej.
- Znamy już kolejnego przeciwnika. To Australijczyk. Nie pamiętam jego naziwska, ale widziałem jego walki i wiem, że to dobry pięściarz. Jest silny i szybki, więc czeka mnie ciężki obóz przygotowawczy. Chcę zakończyć ten rok imponującym zwycięstwem, by móc ze spokojem myśleć o większych walkach w 2011 - powiedział 20-letni Meksykanin.
Jak już Was wcześniej informowaliśmy, Thierry Karl (27-4, 18 KO) oraz Gabriel Campillo (20-3, 7 KO) zostali wyznaczeni przez EBU do walki o wakujący pas mistrza Europy wagi półciężkiej.
Wczoraj odbył się przetarg na ten pojedynek, wygrany przez grupę promującą Karla i to właśnie u niego - najprawdopodobniej w Levallois na początku stycznia, rozstrzygną się losy tytułu EBU. Na zdjęciu były mistrz świata federacji WBA, Gabriel Campillo.
Po tym, jak były mistrz świata w czterech kategoriach wagowych Roy Jones Jr (54-7, 40 KO) otrzymał negatywną odpowiedź w sprawie walki z Davidem Haye'em, sporo wskazuje na to, że jednak uda mu się zmierzyć z rywalem o wielkim nazwisku. 42-letni Amerykanin przymierza się do walki z sześć lat starszym rodakiem, byłym czempionem wagi ciężkiej Evanderem Holyfieldem (43-10-2, 28 KO).
Nie jest to pierwsza próba zorganizowania walki tych dwóch pięściarskich legend. Rozmowy były prowadzone już w 2003 roku, jednak wobec zbyt egoistycznej postawy obu zawodników spaliły one na panewce. Z walki jako pierwszy zrezygnował Holyfield, który uważał się wówczas za ważniejszą z negocjujących stron. Tym razem osiągnąć porozumienie może być łatwiej, ponieważ dwaj wielcy niegdyś pięściarze najlepsze lata mają już za sobą. Zarówno Jones, jak i "The Real Deal" przegrali dwie spośród ostatnich trzech swoich walk. Jeśli pojedynek udałoby się sfinalizować, byłoby to jedno z największych bokserskich wydarzeń ostatnich lat. Dodajmy, wydarzeń o wymiarze przede wszystkim medialnym, niekoniecznie sportowym...
Były mistrz wagi półśredniej, Carlos Manuel Baldomir (45-13-6, 14 KO), uważa, że jego rodak, Lucas Martin Matthysse (27-0, 25 KO) ma sporą szansę na znokautowanie Zaba Judah (39-6, 27 KO).
Bardzo doświadczony "Tata" sprawił wielką niespodziankę, gdy w styczniu 2006 roku pokonał na punkty "Super" Zaba i odebrał mu pas WBC w kategorii półśredniej.
- Lucas jest silniejszy ode mnie i może zranić Zaba w dowolnym momencie. Myślę, że zdoła znokautować Judaha, jeżeli narzuci mu swoje warunki od pierwszej rundy. Ma siłę i determinację, by 6 listopada zejść z ringu jako zwycięzca - uważa 39-letni weteran.
Sztab szkoleniowy Denisa Lebiediewa (21-0, 16 KO) rozpoczął selekcję sparingpartnerów przed walką o mistrzostwo świata WBO w kategorii junior ciężkiej z Marco Huckiem (30-1, 23 KO). Według nieoficjalnych doniesień, pojedynek odbędzie się 18 grudnia w Berlinie. We wtorek Władimir Hriunow, menedżer 31-letniego Lebiediewa, oznajmił, że prawdopodobieństwo starcia z Huckiem wynosi 99 procent, a podpisania kontraktu należy się spodziewać jeszcze w ciągu obecnego tygodnia.
- Wspólnie z Władimirem Hriunowem stworzyliśmy wstępną listę bokserów, którzy mogą pomóc Denisowi w przygotowaniach do walki. Niemiec jest wyższy od Denisa, ma charakter, lubi się bić, ciągle napiera do przodu. Właśnie z pięściarzami o takich cechach Denis będzie pracować na sparingach - poinformował Walery Biełow, szkoleniowiec rosyjskiego mańkuta, który status oficjalnego pretendenta do pasa WBO uzyskał 17 lipca po znokautowaniu swojego rodaka Aleksandra Aleksiejewa już w 2. rundzie walki.
Pytany o najlepszą możliwą taktykę na pojedynek z Huckiem, Biełow odpowiada: - Denis musi cały czas wyprzedzać rywala. Niemiec będzie ciągle atakował, dlatego Denis musi unikać jego uderzeń, zmuszać go do przestrzeliwania, a następnie samemu zbliżać się i "łapać" przeciwnika. Huck jest bardzo doświadczony i niebezpieczny, dlatego podczas całego pojedynku Denis będzie musiał mieć się na baczności - twierdzi szkoleniowiec.
- Liczymy na to, że w przypadku wygranej nad Suchockim Aleksy w ciągu 12 miesięcy otrzyma szanę walki o tytuł mistrza świata. Nie ma znaczenia, czy jego rywalem będzie wtedy mistrz WBO Juergen Braehmer, czy posiadacz pasa innej federacji. Jako 33-letni pięściarz, Aleksy jest już w stanie wychodzić do walki z dowolnym przeciwnikiem - twierdzi Artur Grigorian, mistrz świata wersji WBO w latach 1996-2004, obecnie szkoleniowiec Aleksego Kuziemskiego (19-1, 4 KO), którego już w piątek czeka walka z Dmitrijem Suchockim (15-1, 10 KO). Jeśli Polak pokona walczącego przed swoją publicznością w Sankt Petersburgu rywala, to znajdzie się w posiadaniu interkontynentalnego pasa WBO oraz tytułu EBA w wadze półciężkiej i zwiększy swoje szanse na drugą w karierze walkę o mistrzostwo świata.
7 grudnia odbędzie się walka pomiędzy byłym mistrzem świata WBC w wadze ciężkiej Oliverem McCallem (54-10, 37 KO) a innym znanym pięściarzem Fresem Oquendo (32-6, 21 KO). Pojedynek w Hollywood na Florydzie zapowiada się jako starcie prawdziwych ringowych weteranów. McCall, pogromca Lennoxa Lewisa z 1994 roku, ma już 45 lat, Oquendo jest 37-letnim zawodnikiem i byłym pretendentem do mistrzowskich pasów federacji IBF i WBA. Podobnie jak Andrzejowi Gołocie, Amerykanin nie zdołał odebrać ich, odpowiednio, Chrisowi Byrdowi i Johnowi Ruizowi (pojedynek miał miejsce 17 kwietnia 2004 roku, podczas tej samej gali, na której Gołota zremisował z Byrdem).
Obaj bokserzy po swoich ostatnich walkach schodzili z ringu pokonani. McCall ostatni raz walczył w czerwcu bieżącego roku i w starciu z Timurem Ibragimowem o pas NABA przegrał wyraźnie na punkty. Miesiąc wcześniej Oquendo zmierzył się z Jeanem-Markiem Mormeckiem i po wyrównanej walce został minimalnie pokonany jednogłośną decyzją sędziów, którzy wytypowali rezultat: 96:95, 96:95 i 96:94 na korzyść Francuza.
Antonio Margarito (38-6, 27 KO) czuje się bardzo pewnie przed planowanym na 13 listopada starciem z królem list P4P - Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). "Tony" ciężko trenuje pod okiem Roberta Garcii w kalifornijskim Oxnard i zamierza pomścić wszystkich meksykańskich pięściarzy, których "Pacman" pokonał w przeszłości.
- Chcę zwyciężyć, by wyrównać rachunki za wszystkich moich rodaków, których pobił Pacquiao. Mam gotową strategię i zapewniam, że będę w fenomenalnej formie. To największa walka w mojej karierze - uważa Margarito.
Meksykanin powątpiewa w siłę ciosu swojego przeciwnika i planuje rozpętać w ringu prawdziwą wojnę z wyczerpującymi wymianami morderczych uderzeń.
- Nie wiem czy jego ciosy naprawdę są tak silne. Jego największym atutem jest szybkość, ale zneutralizuje ją dobrą obroną i skracaniem ringu. Właśnie to przygotowywałem w ostatnich tygodniach. Będę robił wszystko, by wygrać na punkty, lecz jestem przekonany, że ta walka zakończy się szybciej. Jestem gotowy na mańkuta. Lubię wymiany i mam nadzieję, że on będzie się ze mną bił. 13 listopada ujrzycie nowego championa. Dedykuję tę walkę wszystkim tym, którzy we mnie wierzyli - oświadczył trzykrotny mistrz wagi półciężkiej.
W 2011 roku, trzech polskich pięściarzy będzie walczyło o tytuły zawodowych mistrzów świata najbardziej liczących się, znanych na całym świecie organizacji. Nie tych, których skrótów poza ich twórcami nie zna nikt, ale firm działających w biznesie przez kilkadziesiąt lat, owianych legenda wielkich walk i wielkich championów: Tomasz Adamek w wadze ciężkiej (WBC , IBF lub WBA), Krzysztof Włodarczyk w wadze junior ciężkiej (WBC) oraz Dawid Kostecki w półciężkiej (WBC). To, co kiedyś, funkcjonowało tylko w sferze - wybujałej - wyobraźni, staje się na światowych ringach jeśli nie codziennością, to z pewnością niczym niezwykłym. Rozmawiam na ten temat z tym, który ma szansę na najwięcej pasów, Tomaszem Adamkiem i jego menedżerem Zygim Rozalskim, zaczynając od słów "szkoda, że tak późno"...
- Nie masz wątpliwości, że gdyby Polacy przechodzili na zawodowstwo nie od od 15 czy 20 lat tylko znacznie wcześniej, polscy mistrzowie świata nie byliby niczym niezwykłym...
Tomasz Adamek: Żadnej wątpliwości. Najpierw był Maciek Zegan, później Darek Michalczewski, Andrzej Gołota. Ja i Andrzej wybraliśmy Amerykę, oni próbowali sił w Europie, choć Maciek też miał przygodę u Dona Kinga.
- Walczył i przegrał na punkty w Chicago z Nate Campbellem, późniejszym mistrzem WBO, WBA oraz IBF...
TA: No właśnie, Maciek próbował sił z najlepszymi, bo to jedyny sposób, żeby wiedzieć co się jest wartym. Nie wyszło, ale próbował. Kto wie jakimi zawodowymi pięściarzami byliby, gdyby mieli taką szansę Jerzy Średnicki, Zbigniew Pietrzykowski czy Jerzy Kulej, że wymienię tylko kilku najwspanialszych z polskiej ery boksu? Na pewno byliby w czołówce, może mistrzami świata?
- Boks był wtedy jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych. Hale pękały w szwach na meczach międzypaństwowych i ligowych, chętnych do uprawiania boksu było więcej niż trenerów.
TA: Teraz nie ma zbyt wielu chętnych i zbyt wielu trenerów, choć na pewno występy na największych ringach Andrzeja i moje pobudziły wyobraźnię młodzieży i dlatego ten 2011 rok może być niezwykły dla polskiego boksu. Nie zmienia to jednak w niczym mojej opinii, że by dojść do największych sukcesów trzeba wyjechać z Polski. Czasami słyszę o wielkich polskich talentach w juniorach czy młodzikach, a później słuch o nich ginie. Ilu jest naprawdę dobrych trenerów w Polsce? Można policzyć pewnie na palcach jednej ręki. Do tego dochodzi problem sparingpartnerów, których nie ma bo są kosztowni. Boks to bardzo droga zabawa bez żadnych gwarancji, za 1000 złotych na miesiąc mistrza się nie wychowa. Trzeba poświęcić kilkunastoletniemu chłopakowi kilkanaście lat ciężkiej pracy by wychować materiał na mistrza nie wiedząc czy ten "materiał" nim zostanie. Ilu ludzi w Polsce ma na to pieniądze?
Jest takie ładne polskie przysłowie, że od przybytku głowa nie boli, ale niestety nie zawsze się sprawdza w sporcie. A oto pewna krótka historia.
Są w Kanadzie dwie zawodniczki: Mary Spencer i Arianne Fortin. Mary zdobyła złoty medal na mistrzostwach świata w wadze 66 kg w 2005 roku. Rok później w tej samej kategorii zdobyła medal brązowy, a w roku 2008 ponownie medal złoty - też w 66 kg. Arianne na mistrzostwach w 2005 r. zdobyła medal srebrny w 70 kg. a później dwukrotnie medale złote w roku 2006 i 2008 - też w wadze 70 kg.
W czym więc kłopot? Po prostu są w Kanadzie dwie doskonale zawodniczki i należałoby się z tego cieszyć, tylko, ze w miedzy czasie MKOl i AIBA podjęły decyzję, że na Igrzyskach w Londynie kobiety będą mogły startować w trzech kategoriach wagowych: 51, 60 i 75 kg. I tu zaczyna się kłopot, bo obie ambitne zawodniczki chcą pojechać na Igrzyska Olimpijskie, a miejsce dla Kanady może być tylko jedno.
No więc w styczniu bieżącego roku obie zawodniczki startują na mistrzostwach Kanady w wadze 75 kg, spotykając się w finale. Wygrywa Arianne (10-7) i zostaje mistrzynią Kanady, ale jest jeszcze druga runda tzw. final team selection, gdzie srebrny medalista ma prawo walczyć ponownie z mistrzem, ale żeby mistrza/mistrzynię "wysadzić z siodła" trzeba go pokonać dwa razy. W pierwszej walce drugie rundy wygrywa Mary 11-10, więc jest druga walka i tu jest remis 14-14 i małymi punktami wygrywa Spencer, kwalifikując się do drużyny narodowej. Arianne po cichu wraca do domu i liże rany. Ale już w sierpniu dochodzi do siebie, jedzie na Ukrainę i wygrywa silny turniej w Nikolayev City Cup pokonując bez większych problemów zawodniczki z Norwegii, Rosji i Ukrainy. Mary natomiast jedzie na mistrzostwa świata na Barbados, gdzie gładko zdobywa kolejny złoty medal, ale tym razem już w 75 kg.
Tymczasowy mistrz WBA w wadze junior półśredniej, Marcos Rene Maidana (29-1, 27 KO), pod okiem trenera Miguela Diaza i przy pomocy Cristiana Rodrigueza oraz Cruza "Pensy" Garcii przygotowuje się w Las Vegas do planowanego na 11 grudnia pojedynku z Amirem Khanem (23-1, 17 KO).
- Czyżby Amir Khan myślał już o walce z Floydem Mayweatherem Juniorem, czy może się mylę? Cóż, Khan skupia się już na organizowaniu walki w Wielkiej Brytanii, ale mam radę dla Golden Boy Promotions. Zacznijcie przygotowywać wielką galę boksu w Argentynie. Chętnie sam zmierzę się z Mayweatherem na River Plate, gdy tylko ułożę Khana do snu 11 grudnia - powiedział 27-letni "El Chino".
Kontrakt jeszcze nie został podpisany, ale wszystko wskazuje na to, że Giennadij Gołowkin (19-0, 16 KO) przystąpi do pierwszej obrony pasa WBA kategorii średniej w Meksyku.
Rywalem Kazacha w zaplanowanej na 11 grudnia potyczce miałby być miejscowy bokser, Marco Antonio Rubio (48-5-1, 41 KO).
Po przeszło rocznej przerwie na ring wróci były mistrz świata federacji IBF w kategorii super średniej Jeff Lacy (25-3, 17 KO). Przeciwnikiem 33-letniego Amerykanina będzie przeciętny Dhafir Smith (23-19-7, 4 KO). Pojedynek odbędzie się 11 grudnia w Saint Petersburgu na Florydzie.
Ostatni pojedynek Lacy'ego miał miejsce 15 sierpnia 2009 roku, kiedy to niepowodzeniem skończyła się jego próba zaatakowania wagi półciężkiej. Amerykanin nie potrafił poradzić sobie ze swoim rodakiem Royem Jonesem Jr, przegrał niemal wszystkie rundy, po czym nie wyszedł do 11. starcia.
Tavoris Cloud (21-0, 18 KO), mistrz federacji IBF w wadze półciężkiej, 17 grudnia na American Airlines Arena w Miami stanie do drugiej obrony tytułu, a jego przeciwnikiem będzie doświadczony kolumbijski puncher - Fulgencio Zuniga (24-4-1, 21 KO). Pojedynek odbędzie się na gali, której głównym wydarzeniem będzie starcie Odlaniera Solisa (16-0, 12 KO) z Rayem Austinem (28-4-4, 18 KO). Zwycięzca walki wieczoru stanie się oficjalnym pretendentem do tronu WBC w kategorii ciężkiej.
Dla Clouda pokonanie Zunigi może być ostatnim krokiem przed walkami z najlepszymi pięściarzami dywizji. W 2011 roku mogą czekać go pojedynek unifikacyjny z triumfatorem starcia Hopkins-Pascal lub długo oczekiwana potyczka z Chadem Dawsonem (29-1, 17 KO).
- Nie wiem o nim zbyt wiele, ale zdaję sobie sprawę, że on chce odebrać mi pas mistrza wagi półciężkiej. Nie zamierzam go lekceważyć. Wiem, że da z siebie wszystko. Miami jest siedem lub osiem godzin drogi od mojego rodzinnego miasta. Myślę, że część moich fanów zdecyduje się dopingować mnie na żywo. Wiem, że część odpuści sobie walkę, bo wakacje są czasem wyjazdów. W każdym razie Tavoris Cloyd jest jedynym pięściarzem, który nie potrzebuje przeciwnika, by ludzie chcieli oglądać go w ringu - powiedział 28-letni Amerykanin.
Pamiętacie przesympatycznych barci Sebastiana i Roberta Tlatlik? Opowieść w iście hollywoodzkim stylu. Była niedziela, 3 października 2010r., serce Nowego Jorku, czyli 5. aleja. Rydwan Global Boxing kończył swój udział w Paradzie Pułaskiego, kiedy białoczerwone flagi przyciągnęły uwagę 2 braci, którzy turystycznie zwiedzali miasto. Przedstawili się jako pięściarze z Niemiec, ale rozmawiali z nami po Polsku z akcentem typowym dla okręgu śląskiego. Po 2 dniach spotykaliśmy się ponownie, tym razem już w umówionym miejscu, czyli Global Boxing Gym.
VIDEO. BRACIA SEBASTIAN I ROBERT TLATLIK >>
Wtedy to bracia ujawnili mi plany na rozpoczęcie zawodowej kariery przez młodszego z nich, Roberta. Zamykając amatorską przeszłość pozostaje on niepokonanym mistrzem Niemiec. Mariusz Kołodziej, gdy dowiedział się o planach Roberta, zaproponował mu boksowanie w jego grupie. Bracia byli zachwyceni propozycją, i już przygotowują się do reprezentowania barw Global Boxing. Może nic nadzwyczajnego nie ma w tej opowieści, ale nie koniec całej tej historii, bo boks łączy, a nie dzieli.
Znany przede wszystkim z występów w kategorii super średniej Fulgencio Zuniga (24-4-1, 21 KO) będzie ostatecznie rywalem Tavorisa Clouda (21-0, 18 KO) w jego drugiej obronie pasa IBF wagi półciężkiej. Przypomnijmy, iż do walki dojdzie 17 grudnia w Miami podczas wielkiej gali organizowanej przez Dona Kinga.
- Nie wiem o nim za dużo, ale z pewnością on liczy na zdobycie tytułu mistrza świata. Zdaję sobie sprawę z tego, że on przygotuje się najlepiej jak tylko potrafi, dlatego nie zlekceważę go - zapowiedział champion.
Legendarny brytyjski ciężki, Frank Bruno (40-5, 38 KO), uważa, że mistrz WBA, David Haye (24-1, 22 KO), nie docenia swojego najbliższego przeciwnika - Audleya Harrisona (27-4, 20 KO), z którym przyjdzie mu się zmierzyć 13 listopada na M.E.N. Arena w Manchesterze. 48-letni dziś Bruno nie przepada za stylem bycia "Hayemakera", choć otwarcie przyznaje, że lubi oglądać jego walki.
- Lubię Davida Haye, ale nie podoba mi się sposób w jaki się zachowuje poza ringiem. Nie jestem jednak jego managerem, ojcem, ani żadnym guru. Po prostu wolałbym, żeby trochę przystopował z niektórymi wypowiedziami, bo stawia nimi boks w nieprzychylnym świetle - powiedział eks-mistrz WBC.
Bruno uważa, że Haye nie docenia Harrisona, który jest naturalnym, dużym i silnym pięściarzem wagi ciężkiej, który dodatkowo walczy z odwrotnej pozycji.
- Spójrzcie na Audleya Harrisona. To duży i silny mańkut z potężną lewą ręką. Jest bardzo niedoceniany, a to przecież prawdziwy ciężki. Uważam, że stać go na zwycięstwo i pokusi się o niespodziankę. Mam nadzieję, że wygra lepszy - oznajmił Brytyjczyk.
Mistrz świata IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), który 11 grudnia czeka kolejna obrona swoich tytułów w pojedynku z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO), twierdzi, że nie zwraca uwagi na krytyczne głosy dotyczące swoich walk, często niezbyt efektownych. Według Ukraińca, w dzisiejszych czasach ludzie rzadko doceniają wybitnych ludzi swojej epoki.
- Popatrzmy na Michaela Jacksona. Był wspaniałym artystą, lecz za swoje osiągnięcia w pełni został doceniony dopiero po swojej śmierci. W dzisiejszych czasach regułą jest, że ludzie zaczynają szanować innych dopiero po tym, jak zakończą swoje występy. Będę kontynuował swoją karierę i pokonam wszystkich, którzy wyjdą na ring przeciwko mnie - zapowiada 34-letni Kliczko.
- Nie obchodzi mnie reputacja - o nią martwią się krytycy, którzy nie wychodzą na ring. Ja jestem człowiekiem, którego miejsce jest na ringu i wszystko mi jedno, co mówią inni. Myślę tylko o swoich tytułach, swoich występach i przeciwniku, którego muszę pokonać. Drugorzędne jest to, co mogą myśleć o mnie pozostali - oznajmia Kliczko.
Podobnie jak miesiąc temu, sześciu Polaków znalazło się w czołówkach rankingów federacji IBF. W wadze ciężkiej, Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) nadal okupuje trzecią pozycję. W kategorii junior ciężkiej, gdzie mamy wielu perspektywicznych pięściarzy, najwyżej uplasował się Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO), który podobnie jak przed miesiącem zajmuje pozycję ósmą.
W kategorii półciężkiej mamy dwóch Polaków, Dawida Kosteckiego (35-1, 24 KO), który awansował o jedno oczko na siódme miejsce, oraz Aleksego Kuziemskiego (19-1, 4 KO), który spadł z pozycji piątej na jedenastą. Kuziemski będzie miał jednak możliwość znacznego skoku w rankingu, jeśli wygra swoją najbliższą walkę z Dmitrijem Suchockim (15-1, 10 KO).
Kolejnych dwóch Polaków znalazło się w rankingu kategorii junior średniej i półśredniej. Są to piąty w półśredniej Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO) oraz jedenasty Paweł Wolak (27-1, 17 KO).