Stowarzyszenie Kultury Fizycznej Klub Bokserski "Kaczor Boks Team Wałbrzych", Urząd Miasta Wałbrzych oraz Ośrodek Sportu i Rekreacji wspólnie zorganizowali pierwszą Galę Boksu Amatorskiego Wałbrzych-Polska. Odbyła się ona w piątek, 22 październik 2010r. w Hali OSiR w Wałbrzychu. Wałbrzych Polsce nie dał szans, wgrał mecz 10:4.
- Gala bardzo udana, kibice dopisali. Ludzie w Wałbrzychu są głodni boksu. Sala pękała w szwach, więc postaramy się aby takie imprezy były cykliczne, na pewno latem będzie kolejna gala. Mamy w Polsce zawodników na bardzo wysokim poziomie, ale my dzisiaj wygraliśmy, co świadczy, że Wałbrzych ma potencjał bokserski. Osobiście moim priorytetowym celem będzie zdobycie upragnionego medalu olimpijskiego w Londynie - powiedział zadowolony Rafał Kaczor, olimpijczyk i wielokrotny mistrz Polski.
Udanie zaprezentował się Grzegorz Soszyński (17-1-1, 8 KO) po ponad rocznej przerwie od boksu spowodowanej kontuzją dłoni. Zakopiańczyk zaboksował na gali w Hamburgu z mało wymagającym Niemcem Frankiem Kary Rothem (2-20-2, 2 KO). Polak boksując bardzo spokojnie miał swojego przeciwnika na deskach już w drugiej rundzie, a w następnej zakończył walkę przed czasem.
Dla walczącego w kategorii półciężkiej pięściarza był to pierwszy występ i jednocześnie inauguracja działalności nowej grupy Evil Promotions. Promotorem i organizatorem gali był Erol Ceylan. Swój kolejny pojedynek Soszyński stoczy 4 grudnia w niemieckim Halle, a rywal póki co nie jest jeszcze znany.
- Na pewno muszę to wygrać by móc dalej kontynuować swoją karierę - mówi wprost Brian Minto (34-4, 21 KO), który 29 października stając naprzeciw Cory Phelpsa (13-6-1, 7 KO) spróbuje wywalczyć wakujący pas WBC Continental Americas kategorii junior ciężkiej.
Wracając do poprzedniego występu i porażki z Marco Huckiem, Brian powiedział - Po raz pierwszy w życiu musiałem zbijać kilogramy, a to była dla mnie nowość. Nie miałem na to wystarczająco dużo czasu. Mimo wszystko Huck to prawdziwy twardziel i wytrzymałem z nim tylko do dziewiątej rundy. Widzieliśmy jednak co on ostatnio zrobiłzMattem Godfreyem, który nie wytrzymał nawet pięciu starć. Phelps ma wielką gębę, lecz zamknę mu ją podczas pojedynku. Aktualnie znajduję się w świetnej formie i jeszcze chyba nigdy nie byłem tak podekscytowany przed walką jak jestem teraz. Nie jestem jeszcze skończony i udowodnię to - zakończył Minto.
Marek Dubiński ze Sportowych Faktów przepytał Dawida Kosteckiego (35-1, 24 KO) o jego wrażenia po walce z Seanem Corbinem(14-3, 10 KO) o pas WBC Baltic wagi półciężkiej.
Marek Dubiński: Arbiter, Daniel Van de Wiele z Belgii, zakończył pojedynek mimo, że zanim doliczył do dziesięciu, Corbin wstał po pana ciosach w czwartej rundzie!
Dawid Kostecki: Gdyby nie zakończył tego pojedynku, Corbin przegrałby przez ciężki nokaut. Sędzia go przed tym uratował. Taka jest prawda. Nie sądzę, aby był w stanie długo kontynuować walkę.
DAWID KOSTECKI - SERWIS SPECJALNY, WYWIADY, VIDEO, ZDJĘCIA >>
- Najważniejsza jest wygrana, ale liczą się też inne rzeczy. Nie miał pan w tej walce kłopotów choćby z pracą nóg. Obawiał się pan tego?
DK: Może nie tyle się obwiałem pracy nóg w kontekście całej walki, co w poszczególnych rundach. Nieraz mam przestoje. W pewnym momencie wykonuję super akcję, pracuję na nogach jak należy, a za jakiś czas mam przestój. Zamiast poruszać się jak trzeba, tylko człapię. A ja chcę na nogach pracować cały czas na jednakowym, dobrym poziomie przez dziesięć czy dwanaście rund. Nogi w boksie są bardzo ważne, dlatego cieszę się, że tym razem przez całą walkę było jak należy. Trener Fiodor Łapin, promotor Andrzej Wasilewski po walce byli zadowoleni.
Norbert Dąbrowski (1-0, 1 KO) przygotowuje się pod okiem Andrzeja Gmitruka i Krzysztofa Kosedowskiego do swojego drugiego pojedynku zawodowego. Pięściarz powalczy już 5 listopada na gali Chełm Boxing Show.
Czas na przegląd najciekawszych blogów autorstwa naszych czytelników. Teskt autorstwa Czarka Kolasy, czyli czytelnika ukrtego pod nickiem neQ, wydaje się być naciekawszym i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym blogiem. Czarek w tekście "Patriotyzm w polskim Boksie" porusza między innymi temat występów Dariusza Michalczewskiego pod obcą falgą. Inny bloger, Marek Suchenia, pisze o nowym filmie "Wściekły Jake", którego bohaterem jest bokser pochodzący z Bronksu Jake La Motta.
Bardzo aktywny w osttanim czasie był Jerzy Trocha, który napisał dla was blogi "Walka XXI wieku, której nie było...", "Kabareciarz czy wojownik?" oraz "Bo mięśnie i gadka to nie wszystko".
Jeśli również masz ochotę na swobodne wypowiadanie swojego zdania na łamach www.blog.bokser.org, już dziś aplikuj o prawa bloggera. Jeśli myślisz o dołączeniu do naszej redakcji, założeniu własnego bloga i próbie swoich sił, to najlepszy początek na drodze do wstąpienia do redakcji. Piszesz kiedy chcesz, ile chcesz, o czym chcesz.
Niedoszły przeciwnik Macieja Zegana, mistrz świata WBO wagi super piórkowej Ricky Burns (29-2, 7 KO) odniósł się dziś na temat swojego przyszłego oponenta, urodzonego w Kolumbii, a mieszkającego w Norwegii Andreasa Evensena (13-1, 5 KO), z którym zmierzy się 4 grudnia w Glasgow.
- Szkocja została spustoszona przez Wikingów setki lat temu, jednak to nie powtórzy się podczas mojej walki z Evensenem. Oni przybyli tu, podpalili wsie, terroryzowali mieszkańców i jestem pewien, że moi przodkowie będą ze mną podczas walki. Evensen powinien przygotować sobie długą łódź, by szybko stąd uciec, ponieważ tym razem nie uda się podbić Szkocji. Mam zamiar odesłać go do Norwegii z podbitymi oczami, obitymi żebrami i garstką niemiłych wspomnień. Pracowałem ciężko by zdobyć ten tytuł nie ma takiej możliwości bym oddał go pierwszemu przeciwnikowi, którego spotkam. Czytałem wypowiedź Evensena w której mówił, że dużo łatwiej będzie walczyć w Szkocji niż dorastać w Kolumbii. Z pewnością odwoła swoje słowa, gdy poczuje siłę moich pięści. Od samego początku rzucę się na niego i będę mocno zdziwiony jeśli on wytrzyma to lanie. - powiedział Burns.
Ceniony szkoleniowiec, Roger Mayweather, któremu grozi dziesięć lat więzienia za atak na jedną ze swych podopiecznych, na kilka dni przed rozprawą sądową opowiedział o przyszłości swego bratanka - Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO).
- Floyd wyróżnia się wśród pięściarzy, których trenuję. To mój bratanek, moja krew. Chcę dla niego jak najlepszej przyszłości, zależy mi na nim bardziej, niż na innych. Im lepiej dla niego, tym lepiej dla mnie. Widuję go codziennie, wszystko u niego w porządku. Nie ma powodu, by miał zakończyć karierę. Wciąż jest młody. Niezależnie od tego co mówią ludzie, każdy chce zobaczyć walkę z Pacquiao. Nikt nie chce oglądać Floyda z Martinezem, ani nikim innym, bo nie są tego warci - powiedział Roger.
Zapraszamy na pokaz walki z cieniem w wykonaniu Kamila Łaszczyka, bardzo utalentowanego młodego boksera amatorskiego. Kamil jest wychowankiem Gwardii Wrocław, trenerami którzy go ukształtowali jako pięściarza są panowie Mariusz Cieślak i Grzegorz Strugała.
KAMIL ŁASZCZYK - SERWIS SPECJALNY >>
Prezentujemy fragment treningu na worku bokserskim Mateusza Masternaka (20-0, 15 KO) i trenera Andrzeja Gmitruka. "Master" już 5 listopada zawalczy na Chełm Boxing Show z Ismailem Abdoulem (36-18-2, 14 KO), jednym z najlepszych "journeymanów" świata wagi junior ciężkiej.
TRENING MATEUSZA MASTERNAKA - WALKA Z CIENIEM
TRENING MATEUSZA MASTERNAKA - TARCZOWANIE
Podczas jednego z ostatnich sparingów przed wyjazdem do Los Angeles, Amir Khan (23-1, 17 KO) miał wyraźną przewagę nad Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Obaj pięściarze przygotowują się do swoich najbliższych walk pod okiem Freddiego Roacha.
- Amir radził sobie wspaniale, po prostu obił Manny'ego - twierdzi Roach.
Nieco inaczej na całą sytuację zapatruje się Khan, który uważa, że Filipińczyk potraktował go ulgowo i nie dawał z siebie wszystkiego.
- Myślę, że Manny mógł sobie odpuścić tamtą sesję. Razem trenujemy bardzo ciężko. To były świetne sparingi. Zawsze daję z siebie wszystko kiedy z nim ćwiczę, bo nic nie pokazuje lepiej w jakiej formie aktualnie się znajduję. Manny bardzo mnie inspiruje, być z nim w jednym ringu to dla mnie wielki honor - powiedział 23-letni Brytyjczyk.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) przekonuje na swoim blogu, że przeciwnicy braci Kliczko przegrywają swoje walki już w szatni.
- Wymieniliśmy poglądy na temat walki Briggs-Kliczko, większość z nich nie nadaje się do zacytowania. Trzeba trochę czasu, aby zrozumieć, że ostatni oponenci braci Kliczko przegrywali walki już w szatni. Szumne zapowiedzi na konferencjach prasowych były tylko medialną zapowiedzią, czegoś co się nie mogło zdarzyć. Bracia Kliczko rozdają karty w wadze ciężkiej, ale tylko dlatego, że nikt nie znalazł metody na ich pokonanie. Moje powolne wrastanie w wagę ciężką, jak na razie przynosi sukcesy sportowe i tak bardzo potrzebne doświadczenie. Znam już swój organizm, swoje słabe i mocne strony. Teraz czas na budowanie z trenerem długofalowej strategii, która doprowadzi mnie do zdobycia tytułu. Dla mnie nie ważne jest już dziś z kim mam walczyć o tytuł, ale jak mam walczyć. Razem z trenerem Rogerem Bloodworthem muszę wypracować skuteczną taktykę na walkę o pas. Świetna współpraca z trenerami i taktyka, dały mi zwycięstwa z Estradą, Arreolą i Grantem. Amerykańscy spece od boksu zawodowego zauważyli mój rozwój w wadze ciężkiej. Media prezentowały ich opinie, a federacje wskazywały wyższe miejsca w rankingach. Grudniowy numer THE RING zaprezentuje mnie i moje osiągnięcia na kilkunastu stronach. Czuję, że wszystko zmierza w dobrą stronę. Od przyszłego tygodnia zwiększam obciążenia treningowe, gdyż dochodzi trening siłowy. Trener Tyler Woodman, z którym się widziałem powiedział, że ma dla mnie opracowany kolejny indywidualny cykl treningowy. No to na razie tyle, czas na mała drzemkę po treningu - napisał Tomasz Adamek.
Po tym jak Andrzej Wasilewski musiał dopłacić ze swojej kasy do gali Wojak Boxing Night na warszawskim "Torwarze", szef grupy Knockout Promotions rozważa różne opcje, w tym występy Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) za oceanem. Tymczasem najbliższa obrona pasa WBC planowana jest na styczeń. Wtedy to "Diablo" stanie do obowiązkowej obrony z mocno bijącym Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO). Promotor dalej nie wyklucza startów Polaka w turnieju "Super Six".
- Chcemy, aby w końcu stycznia Krzysiek zmierzył się z Portorykańczykiem, Franciso Palaciosem, w walce, w której będzie bronił mistrzostwa świata. W kwietniu planujemy pierwszą walkę w turnieju "Super Six" - powiedział Wasilewski. Tam rywalem "Diablo" najprawdopodobniej będzie Kubańczyk, Yoan Pablo Hernandez.
- W sobotę Krzysiek wrócił z zasłużonego urlopu i wznowił treningi. Nie wiem czy uda nam się to wszystko zgrać w czasie, ale życzylibyśmy sobie, aby taki był scenariusz, najpierw Palacios, a potem "Super Six" - zakończył Wasilewski.
Założyciel Golden Boy Promotions, Oscar De La Hoya, uważa, że weteran Bernard Hopkins (51-5-1, 32 KO) poradzi sobie ze zdecydowanie młodszym mistrzem federacji WBC w wadze półciężkiej - Jeanem Pascalem (26-1, 16 KO).
- Uważam, że styl Pascala będzie pasował Bernardowi. Jean jest bardzo agresywny i zadaje ciosy z różnych kątów, ale wciąż uważam, że Hopkins znajdzie na niego sposób - powiedział "Złoty Chłopiec".
De La Hoya, który w 2004 roku na własnej skórze odczuł trudy walki z "Katem", twierdzi, że przykład 45-letniego Hopkinsa udowadnia, iż wiek nie odgrywa tak istotnego znaczenia.
- Mój wuj powiedział mi niedawno: "Wiem, że Bernard cię znokautował, ale i tak będę mu kibicował, bo jesteśmy w podobnym wieku". Hopkins pokazuje wszystkim, że to nie ma wielkiego znaczenia. Jest mistrzem w tym co robi i właśnie dlatego może wciąż wychodzić do ringu z tymi młodymi wilkami - dodaje Oscar.
Z obozu Antonio Margarito (38-6, 27 KO) dobiegają informacje, że Meksykanin jest w życiowej formie, ale Freddie Roach i tak nie obawia się o swego podopiecznego - Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO).
- Znokautujemy Margarito, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Uważam, że jego obrona jest fatalna. Jest bardzo wolny. Wiem, że pewnie będzie w życiowej formie, ale powinien być. To największa walka w jego karierze, więc wszyscy tego oczekują. Pacquiao będzie jednak zdecydowanie zbyt szybki, a defensywa Margarito to wielkie nieporozumienie. Jest bardzo dziurawy, a my to wykorzystamy i zdominujemy go - zapewnia Roach.
W ostatnich wypowiedziach szkoleniowiec Filipińczyka wielokrotnie podkreślał, że jego podopieczny może już wkrótce odejść od boksu, by móc bardziej poświęcić się polityce.
- Cóż, Manny kocha swój zawód. Tęskni za pracą kongresmena. Przez pierwsze tygodnie treningów myślami był w zupełnie innym miejscu. Jest dumny z bycia politykiem i poświęca się swojemu krajowi. Czuję, że wkrótce przyjdzie moment, kiedy go stracimy - przepowiada trener.
Amir Khan (23-1, 17 KO) przygotowuje się wraz z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO) do swoich najbliższych walk pod okiem Freddie Roacha - Anglik zmierzy się z Marcosem Maidaną (29-1, 27 KO), a "Pac-Man" z Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Amir jest przekonany, że zarówno on jak i jego sparingpartner poradzą sobie w swoich pojedynkach i obaj zwyciężą przed czasem.
- Maidana zostanie znokautowany. Nie będę się z nim bić, tylko spokojnie będę boksować. Nie popełnię tego samego błędu, jaki popełniali jego wcześniejsi rywale. Muszę po prostu dużo się ruszać i mądrze boksować - stwierdził Khan.
Nawiązując z kolei do potyczki Pacquiao z "Tonym", Khan powiedział - Manny trenuje bardzo ciężko i będzie w dobrej formie. Mówię wam, że Manny go znokautuje.