Już kilka minut po udanej obronie pasa WBA kategorii cruiser Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO) wyznał, że zamierza przenieść się do wagi ciężkiej. Promujący go Don King wyszedłnaprzeciw jego oczekiwaniom i zapowiedział, że 17 grudnia w Miami doprowadzi do jego potyczki z kimś liczącym się w hierarchii najcięższej dywizji.
Słowa dotrzymał i sprowadził znanego rywala, naturalnie również promowanego przez siebie. Tak oto Jones skrzyżuje tego wieczoru rękawice z byłym pretendentem do tronu wszechwag, DaVarrylem Williamsonem (26-6, 22 KO).
42-letni Amerykanin (na zdjęciu) co prawda przegrał dokładnie rok temu z Rayem Austinem, ale na koncie ma wygrane z tak znanymi bokserami jak Kevin McBride, Corey Sanders, Oliver McCall, Mike Mollo czy Derrick Jefferson. Szykuje się więc poważny i rzetelny sprawdzian dla Jonesa.
Roman Gonzalez (27-0, 23 KO) wyrasta powoli na gwiazdę najlżejszych kategorii. 23-letni bokser z Nikaragui porzucił tytuł WBA dywizji słomkowej i zdobył przed momentem pas tej samej organizacji w wadze junior muszej.
Już w pierwszej rundzie Gonzalez (na zdjęciu) zamroczył Francisco Rosasa (21-8-2, 12 KO) prawym sierpowym. Koniec nastąpił w drugiej odsłonie, a wszystko zaczął potworny prawy podbródkowy Romana, po którym jego rywal po raz pierwszy był liczony. Gonzalez jeszcze dwukrotnie rzucił przeciwnika na deski, a po trzecim liczeniu sędzia przerwał pojedynek.
Nie spełniły się marzenia śmieciarza z Leicester i Rendall Munroe (21-2, 9 KO) nie sprostał broniącemu tytułu Toshiaki Nishioce (37-4-3, 23 KO). Tym samym Japończyk już po raz piąty obronił pas federacji WBC kategorii super koguciej, czy też jak kto woli junior piórkowej.
Pretendent postraszył trochę championa w czwartej rundzie, gdy kilka razy trafił lewym sierpem, ale doświadczony Nishioka wyszedł obronną ręką z tarapatów. Anglik starał się cały czas dzielnie atakować, jednak większość jego uderzeń mistrz zbierał na rękawice, samemu bijąc bardziej efektywnie. Walka wyglądała na wyrównaną, aleJapończyk minimalnie urywał rundę po rundzie, co znalazło odbicie na kartach punktowych. Wszyscy sędziowie typowali wygraną Nishioki w stosunku 119:109, co nie oddaje tak naprawdę obrazu pojedynku.
Dawid Kostecki (35-1, 24 KO) udowodnił przed momentem, że trzecie miejsce w rankingu federacji WBC wagi półciężkiej nie jest tylko prezentem, nokautując w czwartym starciu Seana Corbina (14-3, 10 KO).
Od pierwszej minuty obaj bokserzy narzucili spore tempo. "Cygan" polował ciosami sierpowymi, natomiast ładnie chodzący na nogach pięściarz z Gujany uderzał ciosami prostymi z defensywy. W drugiej rundzie Polak będąc w klinczu wystrzelił krótkim prawym sierpowym, który wyraźnie wstrząsnął przeciwnikiem. W czwartej odsłonie znów prawy sierp, ale tym razem już z całym skrętem ciała, wylądował w okolicach ucha Corbina i kompletnie go oszołomił. Co prawda wstał na osiem, jednak doświadczony sędzia Daniel Van de Wiele spojrzał mu w oczy i poddał go, ogłaszając zwycięstwo Dawida przez TKO.
Tym samym Kostecki zdobył wakując pas WBC Baltic i na pewno zrobił spory krok w kierunku upragnionej walki o mistrzostwo świata.
- Czuję się dobrze fizycznie, szczególnie z obecną wagą. Pracujemy nad najmniejszymi szczegółami, amój trener robi kawał dobrej roboty - zdradza Jean Marc Mormeck (35-4, 22 KO). 38-letni Francuz już 2 grudnia skrzyżuje rękawice z byłym dwukrotnym mistrzem wszechwag, Hasimem Rahmanem (49-7-2, 40 KO).
- To solidny pięściarz wagi ciężkiej z dużym doświadczeniem. Mój plan od początku był prosty, czyli zdobyć mistrzostwo wagi ciężkiej, dlatego wybrałem takiego a nie innego przeciwnika. Wcześniej próbowałem doprowadzić do pojedynku z Davitem Tuą, ale on podobnie jak ja był brany pod uwagę jako pretendent dla Władimira Kliczki i nasze rozmowy zostały zerwane. Tak więc potyczka z Rahmanem jest dla mnie po prostu kolejnym krokiem w kierunku zdobycia tytułu - powiedział dwukrotny champion dywizji junior ciężkiej.
Już 11 grudnia w Liverpoolu, niepokonany James DeGale (8-0, 6 KO) spróbuje zdobyć należący do Paula Smitha (29-1, 15 KO). tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze super średniej. Ciekawostką jest fakt, że Paul to prywatnie bardzo dobry przyjaciel złotego medalisty olimpijskiego z Londynu.
24-letni DeGale znany jest z tego, że po przejściu na zawodowstwo zerwał przyjazne stosunki z większością swoich kolegów z boksu amatorskiego. Wyjątkiem jest 28-letni Smith. Jednakże, jak zaznacza James, 11 grudnia na ringu w Echo Arena w Liverpoolu, przyjaźń nie będzie miała dla niego żadnego znaczenia.
- Oprócz Carla Frocha, Paul Smith jest najlepszym super średnim na Wyspach. Z pewnością od czasu pokonania przeze mnie Dilksa, będzie to dla mnie największe wyzwanie w mojej dotychczasowej zawodowej karierze - Komplementuje swojego oponenta DeGale. - Pomimo tego, że Paul to mój przyjaciel, przez te 36 minut w ringu nasza przyjaźń zostanie na zewnątrz.
- Muszę wam powiedzieć, że pierwsza konferencja prasowa promująca naszą walkę była strasznie dziwna. Ja znam doskonale jego, on zna mnie i szanujemy się nawzajem. Była to z pewnością najmilsza konferencja prasowa na jakiej byłem (śmiech). Nikt nie wie co zacznie się dziać, gdy pojedynek będzie coraz bliżej i ciężko będzie powstrzymać emocje - zastanawia się mańkut z Londynu.
Po dwóch wyrównanych rundach, w trzeciej Sammy Gutierrez (26-5-2, 17 KO) złapał kontrą Luisa Carrillo (10-2-1, 9 KO), posyłając go na deski. Po liczeniu do ośmiu Gutierrez doskoczył do przeciwnika, zasypał lawiną ciosów, a sędzia zdecydował się przerwać pojedynek. Tym samym 25-letni Meksykanin zdobył tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii słomkowej w wersji tymczasowej.
Podczas tej samej gali Eduardo Escobedo (30-3, 22 KO) potwierdził swoją przynależność do czołówki dywizji piórkowej. Escobedo (na zdjęciu) pokonał po dziesięciu rundach byłego mistrza świata, Cesara Soto (63-21-3, 43 KO). Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 97:94, 99:92 i 100:91.

Po kolejnych wypowiedziach David Haye'a (24-1, 22 KO) na swój temat, Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) powiedział - To już wszystko zaczyna się robić trochę nudne.
Przypomnijmy, iż champion federacji WBO i IBF 11 grudnia spotka się w obronie swoich pasów z Dereckiem Chisorą, a Haye 13 listopada podejmie Audleya Harrisona (27-4, 20 KO), stawiając na szali tytuł organizacji WBA.
- Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Haye'a znokautuje Harrison. Nawet mój były sparingpartner Monte Barrett go położył. On musiał wtedy przyklęknąć by dojść do siebie - zakończył Władimir.
Dziesięć miesięcy po słabiutkiej walce z Witalijem Kliczko na ring powróci Kevin Johnson (22-1-1, 9 KO). Były pretendent do tronu WBC wagi ciężkiej wystąpi 29 października podczas gali w Charlotte.
Rywalem "Kingpina" na dystansie ośmiu rund będzie ceniony journeyman Charles Davis (19-20-2, 4 KO). Co ciekawe obaj pięściarze spotkali się już cztery lata temu i po dziesięciu jednostronnych rundach wygrał Johnson (na zdjęciu).
Postanowiłem co jakiś czas odświeżać historie Polskiego Boksu. Nauka poprawnego poruszania się po ringu, zadawanie ciosów prostych jak i obrona przed nimi to podstawa pięściarskiego rzemiosła. Czynię to dlatego, ponieważ uważam, że obrony przed ciosami są trudnym do poznania elementem wyszkolenia zawodnika. Posłuchajcie porad Trenera Wiktora Nowaka, jakie ukazały się w miesięczniku BOKSER w sierpniu 1993r. Uważam, że takimi wskazówkami powinni się kierować młodzi trenerzy i instruktorzy boksu, ja także, bo dobrej rady starszych i doświadczonych trenerów nigdy nie za wiele. Szkoda nie odświeżać tak przydatnego materiału, tym bardziej, że zawsze lubiłem czytać i słuchać Pana Lucjana Olszewskiego, którego serdecznie pozdrawiam.
I dawniej, i teraz zdarzają się tacy pięściarze, którzy swój styl walki opierają na uniemożliwianiu prowadzenia pojedynku swemu przeciwnikowi. W języku bokserskim określa się ich jako "wiążących" swych rywali. Im szybciej jakiś pięściarz próbuje uporządkować z nimi walkę, a jeszcze będzie to czynił nerwowo, tym szybciej straci dużo sił i pojedynek przegra. Po prostu się wypali. Zawodnicy reprezentujący taki styl dochodzą nawet często do dobrych wyników i w historii boksu są tego liczne dowody. Coraz mniej spotyka się natomiast pięściarzy, którzy opierają swoje założenia taktyczne o chęć rozstrzygnięcia walki przy pomocy jednego ciosu. Mówiąc inaczej, takich którzy polują na zadanie rozstrzygającego uderzenia. Po wprowadzeniu nowych amortyzujących siłę rękawic i kasków ochronnych zawodnicy mają coraz mniej szans odnoszenia zwycięstw. Byli kiedyś dość licznie reprezentowani pięściarze, którzy w swej taktyce zakładali forsowanie dużego tempa i dążyli do zamęczenia przeciwnika. Obecnie i ta taktyka nie zdaje egzaminu. Wszyscy zawodnicy są na ogół dobrze przygotowani fizycznie. Stąd też trudno w 3. rundach zmęczyć rywala wyłącznie forsowaniem tempa meczu.
Pomimo sporej nadwagi Alexander Petkovic (39-4-4, 20 KO) okazał się po prostu za szybki dla silniejszego fizycznie Timo Hoffmanna (39-7-2, 23 KO). Co prawda to właśnie Hoffmann cały czas nacierał, ale "Petko" sprytnie unikał jego ciosów, samemu kontrując większego rywala.
Po gongu kończącym dwunastą rundę sędziowie wytypowali jednak kontrowersyjny remis. Przy okazji - dwójka z nich typowało 114:114, a trzeci - Zbigniew Łagosz, okazał się najrozsądniejszy, punktując przewagę Petkovica 115:113.
- Kiedy po raz pierwszy zjawiłem się Windy City Gym, Gołota wydawał mi się wielki, kojarzył mi się z maszyną do boksowania - wspomina Rusłan Czagajew (26-1-1, 17 KO), były mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej. Z pięściarzem spotkaliśmy się 18 października w sali treningowej niemieckiej grupy Universum, gdzie utrzymuje formę przed kolejnym pojedynkiem. Po zwycięstwie nad Kalim Meehanem, Czagajew jest oficjalnym pretendentem do walki o pas WBA. Niewykluczone, że "Biały Tyson" będzie kolejnym rywalem zwycięzcy zaplanowanej na 13 listopada potyczki David Haye - Audley Harrison.
W spotkaniu dwóch byłych mistrzów świata, Jorge Linares (30-1, 19 KO) okazał się lepszy od Jesusa Chaveza (44-8, 30 KO). Pojedynek odbył się w limicie kategorii lekkiej.
Linares (na zdjęciu) był dużo szybszy od swojego doświadczonego rywala. Wygrywał niemal każdą wymianę, a do tego Chavez nabawił się jeszcze kontuzji ramienia. Szybkość pięściarza z Wenezueli w połączeniu z bólem spowodowały, że w przerwie pomiędzy czwartym a piątym starciem Jesus zdecydował się poddać. Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze problemy zdrowotne, między innymi z kolanami, a także fakt, iż była to dla niego już czwarta porażka z rzędu, Chavez poważnie powinien zastanowić się nad zakończeniem kariery.
Jeśli 29 października Aleksy Kuziemski (19-1, 4 KO) pokona Dmitrija Suchockiego (15-1, 10 KO), zdobędzie interkontynentalny pas WBO oraz tytuł mistrza Europy wersji EBA w wadze półciężkiej i zbliży się do drugiej w karierze walki o pas mistrza świata. W grę będą wchodzić dwie możliwości. Pierwszą z nich jest walka o pas organizacji WBA, w rankingu której Polak zajmuje 3. lokatę. Opcję numer dwa stanowić będzie ponowne starcie o pas WBO, gdzie Kuziemski plasuje się na miejscu 9. Nie ulega wątpliwości, że piątkowy pojedynek w "mieście białych nocy" będzie miał wymiar kluczowy, jeśli chodzi o dalszą karierę 33-letniego Polaka.
Do Sankt Petersburga Kuziemski udaje się w środę, na dwa dni przed pojedynkiem. - Nie czuję potrzeby, aby być tam wcześniej. Te dwa dni na pewno wystarczną na dobrą aklimatyzację - zapewnia pięściarz niemieckiej grupy Universum, który do walki przygotowuje się pod okiem byłego mistrza świata, dobrze znanego polskim kibicom Artura Grigoriana. Podczas ostatniej walki (zwycięstwo na punkty nad Igorem Michałkinem w maju) Kuziemski musiał radzić sobie w narożniku bez "Króla Artura", który udał się do Portoryko, aby pomagać innemu bokserowi, Zsoltowi Bedakowi w walce o pas WBO wagi super koguciej. Tym razem Grigoriana przy Polaku nie zabraknie. - Z Arturem trenuje mi się bardzo dobrze. Pracuje ze mną stosunkowo krótko, ale uważam, że częste zmiany szkoleniowców wychodzą zawodnikowi na dobre. Sądzę, że to, nad czym pracujemy przyniesie efekty - zapowiada 33-letni Polak.
SESJA ZDJĘCIOWA PRZED WALKĄ KUZIEMSKI - SUCHOCKI >>
Główni bohaterowie piątkowej gali nad Newą zdążyli już się poznać. Kilka tygodni temu wzięli udział w sesji zdjęciowej promującej piątkowy pojedynek. - Suchocki wydaje się być sympatycznym człowiekiem. Jeśli zaś chodzi o cechy bokserskie, to jest niewygodny. Potrafi walczyć z przeciwnikami różnymi stylowo. Prezentuje typową, rosyjską szkołę boksu. Muszę narzucić swój styl walki, będziemy walczyć tak, jak ja będę chciał. Walka na wyjeździe? Dla mnie to nie pierwszyzna. Nie uważam, że stoję na straconej pozycji - twierdzi białostoczanin.
Gonzalo Omar Basile (48-5, 23 KO) imponował nie tylko wzrostem i tatuażami na całym ciele, ale przede wszystkim zajmował w rankingu federacji WBO wagi ciężkiej bardzo wysokie, dwunaste miejsce.
Argentyńczyk doznał jednak dziś w nocy druzgocącej porażki. W zaledwie pół minuty rozprawił się z nim obchodzący w środę 30. urodziny Marcelo Luiz Nascimento (13-0, 11 KO). Tym samym Brazylijczyk (na zdjęciu) zdobył pas WBO Latino, zastępując na tronie znokautowanego Basile.
Bob Arum, szef grupy Top Rank, która zajmuje się karierą Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), twierdzi, że jego podopieczny może zarobić nawet 25 milionów dolarów za listopadowy pojedynek z Antonio Margarito (38-6, 27 KO).
- Manny ma zagwarantowane 15 milionów za tę walkę, ale jeżeli dodamy do tego wpływy z transmisji P4P, to jego wypłata może urosnąć do 22-25 milionów dolarów - przewiduje Arum.
Promotor uważa, że walka z Margarito może być większym sukcesem marketingowym od zeszłorocznego starcia z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO), którego sprzedaż PPV wyniosła 1,2 miliona. Meksykański rywal "Pacmana" zarobi za pojedynek od gwarantowanych trzech do nawet ośmiu milionów dolarów (jeżeli transmisja PPV zostanie wykupiona więcej niż 1,3 miliona razy).
Dzisiaj w hali sportowej w Boguszowicach odbył się mecz Euroligi w boksie. Przeciwnikiem RMKS-u 'MINKUS' Rybnik była drużyna z Rumunii - 'Silva Lazar' Arad. Zawody odbyły się przy występie zespołu tanecznego "Fiver Show" z Rydułtów. Rybnik pokonał reprezentantów Rumunii w stosunku 9 do 5.
Punkty dla naszego zespołu zdobyli: Mateusz Mazik po bardzo zaciętym pojedynku na punkty pokonał mistrza Rumunii w wadze piórkowej, w wadze lekkiej 60kg Patryk Cichocki nie dał żadnych szans na wygraną mistrzowi Rumunii w tej wadze i wygrał na punkty 3:1. Dwie następne walki to popis medalistów świata z Rumuni i tak w wadze do 64 kg Kamil Młodziński (Rybnik) jednogłośnie przegrał na punkty z Popescu, oraz w wadze do 69kg Mariusz Kaczmarek przegrał jednogłośnie na punkty i stan meczu był 4 do 4. W następnej walce młodzieżowiec z Rybnika Kamil Romański pokonał na punkty wice mistrza Rumunii w tej wadze. W wadze półciężkiej Marek Matyja przed czasem pokonał swojego rywala i mecz już był wygrany przez nasz zespół. W wadze ciężkiej Krzysztof Kowalski wypracował remis i mecz zakończył się wynikiem 9 do 5 dla Rybnika.
Po tym zaległym meczu drużyna z Rybnika w Eurolidze jest na 4 miejscu wśród 8 zespołów z Węgier, Słowacji, Rumunii, Kosowa, Czech i Polski (Rybnik) występujących w tych rozgrywkach. Zawodnikom sekundowali: Anatoli Jakimczuk, Zbyszek Gąsiorowski i Wojtek Podgórny. Następny mecz drużyna rozegra 12.11.2010 w Gyor na Węgrzech.
Jednocześnie sekcja bokserska z Rybnika zaprasza wszystkich kibiców na turniej bokserski o Puchar Prezydenta Miasta Rybnika im. św pamięci Józefa Cyrana do hali w Boguszowicach w dniach 30 i 31.10. 2010r. Do chwili obecnej udział potwierdzili zawodnicy z Niemiec, Kosowa, Słowacji i 2 ekipy z Czech. Startujemy w sobotę o godz. 16.00 natomiast walki finałowe rozpoczynają się w niedzielę o 11.00. Jeszcze raz serdecznie zapraszamy do kibicowania drużynie RMKS "MINKUS" Rybnik.
Już w 25. sekundzie pojedynku Prince Anthony Ikeji (9-3, 6 KO) zaskoczył Łukasza Janika (21-1, 12 KO) potężnym prawym overhandem, posyłając boksera z Jeleniej Góry na deski. Walczący w kategorii cruiser Polak przetrwał kolejne dwie minuty, ale przy linach znów nadział się na krótki prawy sierpowy rywala.
Kiedy wydawało się już, że Łukasz przegra z kretesem pierwsze starcie, wystrzelił nagle potężnym lewym sierpowym na szczękę Ikeji, który padł niczym prądem rażony. Pan Grzegorz Molenda doliczył do ośmiu i jako iż Nigeryjczyk wciąż znajdował się w pozycji horyzontalnej, sędzia ogłosił wygraną Janika przez nokaut. Jeśli więc ktokolwiek zarzucał Łukaszowi brak charakteru, teraz z pewnością zmienił zdanie...
W ostatniej sesji sparingowej przed wyjazdem do Los Angeles, Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) podłączył do prądu mistrza WBA wagi junior półśredniej - Amira Khana (23-1, 17 KO) i Michaela Medinę (24-2-2, 19 KO), lecz nawet to nie wystarczyło, by zadowolić szkoleniowca Freddiego Roacha.
- To nie były świetne sparingi. Manny radził sobie dobrze tylko wtedy, gdy tego naprawdę chciał. Za dużo się bawił, a powinien bardziej się skupiać. Mam nadzieję, że w Wild Card Gym nie będzie się tak zachowywał. Kondycja nie jest już problemem. Musi być nieco bardziej aktywny i skupiony. Gdy Manny chce pokazać co potrafi, to jest nie do zatrzymania, jednak parę razy Amir wytrącił go z rytmu - powiedział trener.
- W walce z Cotto zdarzało się, że Manny stał na linach i przyjmował ciosy Miguela. Nie było to częścią naszego planu, ale Manny lubi się bawić kiedy ktoś go ogląda - twierdzi Roach.
- Podczas sparingów z nim nie można być zbyt pewnym siebie. Widzieliście co zrobił? Musiałem całkowicie skupić się na obronie. Manny bije mocno, ale tym razem mnie nie zranił. Trenuje ciężko przez cały tydzień, ale podczas sparingów daje z siebie 50-60% - wyznał Khan.
Mistrz WBC wagi ciężkiej, Witalij Kliczko (41-2, 38 KO), nadal uważa, że David Haye (24-1, 22 KO) unika walki z ukraińskimi braćmi, bo wie, że oznaczają one dla niego koniec kariery.
- Haye nie chce tej walki. On wie, że jeśli dojdzie do walki z którymkolwiek z nas, jego kariera dobiegnie końca. Dostałby ciężko nokaut, po którym nie wróciłby już do ringu. Jest właścicielem ostatniego pasa, który nie należy do braci Kliczko. Oferujemy mu uczciwą ofertę z podziałem zysków 50-50, a on odmówił - powiedział 39-letni "Dr. Ironfist".
Prezentujemy kilka różnych sposobów tarczowania i przyrządów do tarczowania, które zaprezentowali specjalnie dla redakcji BOKSER.ORG Mateusz Masternak (20-0, 15 KO) i najbardziej ceniony polski trener Andrzej Gmitruk. Pod filmem z treningu, zamieszczamy specjalny komentarz samego trenera. "Master" już 5 listopada zawalczy na Chełm Boxing Show z Ismailem Abdoulem (36-18-2, 14 KO), jednym z najlepszych "journeymanów" świata wagi junior ciężkiej.