Jak informowaliśmy w sobotę, uznawany za najlepszego pięściarza globu bez podziału na kategorie wagowe Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) odbywa obecnie wspólne treningi z innym świetnym zawodnikiem, mistrzem świata WBA w wadze junior półśredniej Amirem Khanem (23-1, 17 KO).
W filipińskim Baguio obaj zawodnicy trenują z tym samym szkoleniowcem Freddie'em Roachem i przygotowują się do kolejnych mistrzowskich wyzwań. 13 listopada w Arlington, Pacquiao zmierzy się z Antonio Margarito o wakujący pas WBC w wadze junior średniej, natomiast 11 grudnia w Las Vegas, Khan bronić będzie tytułu WBA w pojedynku z Marcosem Rene Maidaną.
Bardzo często zdarza się w sporcie tak, że młodszy brat idzie śladami starszego, chcąc mu dorównać i osiągnąć tyle co on. Nie inaczej jest w przypadku 23-letniego pięściarza kategorii piórkowej, Joe Murraya (8-0, 4 KO). Jego straszy brat John Murray (30-0, 18 KO), przeszedł na zawodowstwo w wieku 18. lat i krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa okupuje aktualnie trzecią pozycję w rankingu kategorii lekkiej federacji WBC.
Młodszy z pochodzących z Manchesteru braci, niewątpliwie miał bardziej owocną karierę amatorską, której ukoronowaniem było zdobycie brązowego medalu na mistrzostwach świata w Chicago w 2007 roku, a także występ na igrzyskach w Pekinie. Podobnie jak i John, on również nie zaznał jak do tej pory goryczy porażki na zawodowych ringach, na których występuje dopiero od 2009 roku. Obydwaj trenują pod okiem doświadczonego trenera Joe Gallaghera w Betta Bodies Gym w Denton, w pobliżu Manchesteru. Mimo iż bracia mają tego samego trenera, ich promotorami są dwie różne osoby. Interesami Joe zajmuje się Ricky Hatton i jego prężnie działająca na rynku brytyjskim stajnia, natomiast starszego Johna reprezentuje niezwykle skutecznie jak do tej pory Mick Hennessy.
Dlaczego bracia nie chcieli występować w jednej grupie?
- Chcę sam budować swoje własne nazwisko w boksie - mówi 23 latek - Nie chcę żyć w cieniu Johna, nie chcę, aby wszyscy kojarzyli mnie tylko z nim i mówili o mnie "O, to ten mały braciszek".
Już w piątek Lucian Bute (26-0, 21 KO) stanie do szóstej obrony tytułu mistrza świata kategorii super średniej według federacji IBF. Jego pretendentem będzie niezły Jesse Brinkley (35-5, 22 KO), ale specjaliści nie dają mu większych szans z Rumunem zamieszkałym na stałe w Kanadzie.
Podobnego zdania są włodarze stacji HBO, którzy już szukają rywala dla Bute na marcową walkę w systemie PPV. Pierwszą opcją był Danny Green, ale Australijczyk odmówił pojedynku w limicie niższym niż 185. funtów (limit dywizji super średniej to 168 funtów przyp. Redakcja). Teraz najpoważniejszym kandydatem jest Kelly Pavlik (36-2, 32 KO) i prawdopodobnie to on stanie oko w oko z Lucianem w kolejnym występie. Jedyne co musi zostać spełnione, to Bute (na zdjęciu) musi pokonać w piątek Brinkleya, a Pavlik 13 listopada rozprawić się z Brianem Verą.
Frank Warren, promotor Derecka Chisory (14-0, 9 KO) twierdzi, że kontrakt, zaproponowany jego podopiecznemu przez grupę Klitschko Management Group, jest całkowicie zgodny z tym, który swego czasu oferowano innemu Brytyjczykowi, Davidowi Haye’owi. 11 grudnia w Mannheim 26-letni Chisora zmierzy stanie przed szansą odebrania pasów IBF, IBO oraz WBO Władimirowi Kliczce (55-3, 49 KO).
DEREK CHISORA W ROZMOWIE Z BOKSER.ORG >>
- Kiedy dyskutowaliśmy nad warunkami zaproponowanej umowy, Dereck nalegał, abyśmy je przyjęli. W przeciwieństwie do Haye’a, pieniądze nie są dla niego najważniejsze. On naprawdę liczy na to, że pobije Władimira. Jeśli mu się to uda, to wówczas powinien zmierzyć się z Witalijem - zapowiada Warren.
Dopiero co Paul Malignaggi (27-4, 5 KO) podpisał kontrakt z grupą Golden Boy Promotions, a nowi pracodawcy już szykują mu pierwszy występ w swoich barwach.
Wszystko wskazuje na to, że były mistrz świata kategorii junior półśredniej, który zapowiedział na stałe przenosiny do wagi półśredniej, zadebiutuje w nowej roli 18 grudnia podczas gali Hopkins vs Pascal.
VIDEO. KRZYSZTOF KOSELA NA SPARINGACH W PACO LUBLIN >>
Krzysztof Kosela, 22-letni bokser amatorski wyróżniający się wzrostem, po raz kolejny odwiedził Lublin. Na codzień trenuje pod okiem Romana Misiewicza, ale przez jedenaście dni pobytu w Klubie Paco znalazł się pod opieką Ryszarda Murata, szkoleniowca lubelskiego klubu.
Włodarze stacji ESPN nie zgodzili się na walkę Travisa Kauffmana (20-1, 16 KO) z Bowie Tupou na swojej antenie i ten pierwszy został bez rywala oraz gali. Szybko więc musiał poszukać sobie nowego miejsca i przeciwnika.
Wybór padł na najwyższego boksera świata, dobrze znanego polskiej publiczności z potyczki z Mariuszem Wachem, Juliusa Longa (15-14, 13 KO). Obaj pięściarze skrzyżują rękawice 27 listopada w Pittsburghu.
Niedawno do mediów przedarły się informacje o rzekomej kiepskiej formie Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Dokładnie odwrotnie sytuacja ma się w obozie rywala Filipińczyka. Robert Garcia jest przekonany, że jego podopieczny, Antonio Margarito (38-6, 27 KO) 13 listopada sięgnie po wakujący pas WBC w kategorii junior średniej.
- Walka skończy się w jedenastej rundzie. W ringu będą tylko oni dwaj. Ja nie będę mógł pomóc Tony'emu, a Freddie Roach będzie bezradny w swoim narożniku. Wszystko związane z taktyką roztrzygnie się przed pierwszym gongiem. To dla mnie zaszczyt, mój zawodnik zmierzy się z najlepszym pięściarzem, a ja sam staję w szranki z najlepszym szkoleniowcem - powiedział Garcia.
30 października dojdzie do walki eliminacyjnej federacji IBF w dywizji koguciej. Zmierzą się w niej Vusi Malinga (19-3-1, 12 KO) oraz Filipińczyk Michael Domingo (40-14-2, 18 KO). Przypomnijmy, iż na tronie mistrza zasiada tutaj Yonnhy Perez.
Tego samego wieczoru na ring po porażce z Jane Zaveckiem powróci na ring były już mistrz kategorii półśredniej, Isaac Hlatshwayo (29-2-1, 10 KO). Na zdjęciu Vusi Malinga.

Trzykrotny mistrz świata w wadze półśredniej Antonio Margarito (38-6, 27 KO) kontynuuje swoje przygotowania do walki z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), która zaplanowana jest na 13 listopada i odbędzie się na Cowboys Stadium w teksańskim Arlington.
26-letni Dereck Chisora (14-0, 9 KO) ani trochę nie obawia się najlepszego pięściarza wagi ciężkiej. Choć "Del Boy", do którego należą pasy mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, zdecydowanie ustępuje Ukraińcowi warunkami fizycznymi i doświadczeniem, to bez zastanowienia zgodził się na grudniowy pojedynek z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) - championem federacji IBF, WBO i IBO oraz posiadaczem niezwykle cennego pasa magazynu "The Ring".
- Haye nie zgodzi się walczyć z braćmi Kliczko, dopóki są mistrzami, ale ja chętnie się z nimi zmierzę. Rządzili wagą ciężką zbyt długo i nie mogę się doczekać chwili, gdy wyjdę z Władimirem do ringu i zgaszę mu światło. Witalij jest drugi na mojej liście, ale nim zajmę się trochę później - powiedział Chisora.
Urodzony w Zimbabwe pięściarz bardzo ceni ukraińskich mistrzów, lecz wierzy, że jego determinacja będzie dla nich czymś nowym i nie znajdą na niego recepty.
- Władimir to dobry, silny mistrz świata. Jest doskonale ułożony technicznie, ale wierzę, że zdołam zaskoczyć go czymś zupełnie nowym. Jestem młody i głodny walki. Druga taka szansa może mi się nie trafić jeszcze długo, więc nie zastanawiałem się ani przez moment. Wierzcie mi, ta jedna szansa w zupełności mi wystarczy - zapewnia Dereck.
Jak już Was informowaliśmy, federacja IBF chce zorganizować turniej złożony z czterech zawodników, którego zwycięzca miałby zyskać status oficjalnego challengera dla Władimira Kliczki. Zaproponowano więc następujących pięściarzy - Denisa Bojcowa (27-0, 22 KO), Aleksandra Dimitrenkę (30-1, 20 KO), Johnathona Banksa (25-1-1, 17 KO) oraz Jeana Marca Mormecka (35-4, 22 KO).
Obóz Bojcowa nie przyjął jednak tej oferty i w jego miejsce wskoczy teraz chyba najlepszy Amerykanin w tym przedziale, Eddie Chambers (35-2, 18 KO), który w marcu przegrał przez nokaut w dwunastej rundzie... z Władimirem Kliczko.
Fani boksu odliczają już dni do starcia dwóch straszliwych puncherów "królewskiej" kategorii. W najbliższą sobotę w Hamburgu mistrz federacji WBC, Witalij Kliczko (40-2, 38 KO) skrzyżuje rękawice z Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO), który wyspecjalizował się w kończeniu walk w przeciągu pierwszych kilkudziesięciu sekund.
Ukraiński champion po raz kolejny publicznie oskarżył rywala o używanie choroby jako wymówki, czym z pewnością nie przysporzy sobie wielu fanów wśród astmatyków. Rozdrażniony Briggs zapowiada brutalny nokaut na swym prześmiewcy i przy każdej okazji pokazuje dziennikarzom doskonałą sylwetkę, czym przekonuje kolejnych niedowiarków o tym jak poważnie traktuje tę szansę.
- Gdyby Shannon Briggs był naprawdę chory, to przestałby uprawiać sport, a tymczasem on wciąż nokautuje i jest w doskonałej formie. Ta jego historyjka z astmą to zwykła wymówka. Używa jej tylko wtedy, gdy spodziewa się porażki - powiedział 39-letni "Dr. Ironfist".
Jeszcze kilka tygodni temu Kliczko był murowanym faworytem tego starcia, lecz nadspodziewanie dobra dyspozycja i niezwykle efektywna autopromocja Briggsa, w połączeniu z kilkoma niezbyt fortunnymi wypowiedziami mistrza sprawiły, że kibice nie mogą doczekać się sobotniego pojedynku i coraz większa liczba fanów zaczyna opowiadać się po stronie potężnego Amerykanina.
Według niepotwierdzonych informacji, były mistrz świata w w wadze junior ciężkiej Jean-Marc Mormeck (35-4, 22 KO) w swoim kolejnym pojedynku zmierzy się z byłym czempionem najcięższej kategorii Hasimem Rahmanem (49-7-2, 40 KO). Starcie dwóch 38-letnich pięściarzy miałoby się odbyć 2 grudnia w Europie.
JEAN-MARC MORMECK W ROZMOWIE Z BOKSER.ORG >>
Walka z Rahmanem byłaby dla Francuza dopiero trzecim starciem w wadze ciężkiej, w której zadebiutował w grudniu ubiegłego roku, wygrywając na punkty z Vinnym Maddalone. Po raz ostatni Mormeck walczył w maju, kiedy to pokonał minimalnie na punkty Fresa Oquendo. Tymczasem Rahman ostatnią walkę stoczył tydzień temu, kiedy to w pierwszej rundzie znokautował Marcusa McGee. Jeśli potyczka dojdzie do skutku, to Mormeck najprawdopodobniej nie weźmie udziału w planowanym przez IBF turnieju o prawo walki o pas tej federacji z Władimirem Kliczko. W zawodach tych planowany jest udział Mormecka, Alexandra Dimitrenki, Eddie'ego Chambersa i Jonathona Banksa.
Dan Rafael, sławny analityk bokserski, jak w każdy wtorek zaktualizował swó prywatny ranking w każdej dywizji. Miło nam poinformować, że jego uznanie zdobyło dwóch Polaków.
W wadze ciężkiej na piątej pozycji sklasyfikowany został Tomasz Adamek (42-1, 27 KO). "Górala" wyprzedzają tylko Władimir (1) i Witalij (2) Kliczko, David Haye (3) oraz Aleksander Powietkin (4).
W kategorii cruiser trzeci jest natomiast Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO). Przed "Diablo" są jedynie Steve Cunningham (1) i Marco Huck (2).
Grzegorz Proksa (21-0, 14 KO) podjął od zeszłego tygodnia współpracę ze znanym z grupy Knockout Promotions trenerem Fiodorem Łapinem.
- Myślałem o tym już od dłuższego czasu, ale niezręcznym byłoby proponowanie trenerowi Łapinowi nowego zajęcia, gdy jak wiemy ostatnio miał pracy aż nadto. Podczas naszego ostatniego spotkania po walce Alberta, zaproponowałem coś na kształt konsultacji, luźnego spotkania na sali treningowej. Okazało się, że zaiskrzyło pozytywnie. Uważam, że warsztat trenerski pana Łapina jest idealny dla Grzesia, i już wkrótce zobaczymy w ringu jeszcze lepszego Super G. Kluczem jest autorytet, który trener posiada u Grześka, w tym wypadku to bardzo ważne - powiedział Krzysztof Zbarski, promotor Proksy.
- Koncentrujemy się na doprowadzeniu Grześka do pozycji obowiązkowego pretendenta do walki o pas mistrza Europy. Sądzę, że doprowadzimy do tego w ciągu najbliższych kilku miesięcy, podczas których prawdopodobnie Grzegorz stoczy jeszcze jedną walkę. Uważam, że na dzień dzisiejszy Grzegorz poradzi sobie bez większych problemów z każdym bokserem europejskim, nie licząc kilku mistrzów świata pochodzących ze starego kontynentu. Dodatkowo obecność kilku bokserów brytyjskich w rankingu, daje nam naprawdę duże perspektywy na przyszłość, gdyż z tym rynkiem wiążemy plany na najbliższy rok - wyjaśnił plany na przyszłość Zbarski.
Audley Harrison (27-4, 20 KO) wierzy w siłę swoich pięści, a szczególnie w swoją lewą rękę, która ma otworzyć mu drogę do tytułu WBA wagi ciężkiej. Mistrz olimpijski sprzed dziesięciu lat uważa się za silniejszego fizycznie od Davida Haye'a (24-1, 22 KO), choć docenia też klasę sportową swojego najbliższego rywala.
- Niewątpliwie David już udowodnił jak groźnym jest puncherem i należy mu się za to szacunek. Moja lewa ręką jest jednak mocniejsza niż jego prawa, a ja silniejszy i od niego. Z tą tylko różnicą, że ja potrafię przyjąć jego cios, on natomiast nie będzie w stanie przyjąć mojego - stwierdził Harrison.
Kubrat Pulew (8-0, 5 KO) i jego drużyna nie przestają szokować. Podczas gdy cały świat unika jak może spotkania z Dominickiem Guinnem (33-6-1, 22 KO), Bułgar już w dziewiątym występie skrzyżuje z nim rękawice. Do walki tych dwóch czołowych bokserów wagi ciężkiej dojdzie 30 października w Rostocku, a zakontraktowano ją na osiem rund.
Co ciekawe, według wcześniejszych prognoz Guinn miał tego wieczoru spotkać się z Aleksandrem Powietkinem, który również zaboksuje w Rostocku. Ostatecznie jednak skończy się na odważnym Pulewie (na zdjęciu).
Richard Schaefer powiedział na łamach Los Angeles Times, że należący do ścisłej czołówki kategorii junior półśredniej Victor Ortiz (28-2-1, 22 KO) kolejny pojedynek stoczy 11 grudnia, a jego rywalem będzie groźny Lamont Peterson (28-1, 14 KO), były mistrz świata federacji WBO w wersji tymczasowej.
Zdaniem Schaefera, jeśli Ortiz wygra tę walkę, w kolejnej także dostanie mistrzowską szansę. Spotkałby się wówczas ze zwycięzcą potyczki Amira Khana z Marcosem Rene Maidaną, lub lepszym z dwójki Timothy Bradley - Devon Alexander.
Fritz Sdunek, trener mistrza WBC wagi ciężkiej - Witalija Kliczko (40-2, 38 KO), choć spodziewa się zdecydowanej ofensywy Shannona Briggsa (51-5-1, 45 KO) w pierwszych rundach sobotniego pojedynku, przewiduje, że to jego podopieczny zdoła znokautować przeciwnika.
Sdunek był pod wrażeniem sylwetki Briggsa, który od wielu lat nie był tak dobrze przygotowany do pojedynku. Legendarny trener jest bardzo zadowolony z faktu, że Amerykanin podchodzi do walki z Witalijem tak poważnie.
- Teraz mamy pewność, że Briggs nie żartuje i bierze tę walkę na serio. Pomimo tego nie boimy się go, Witalij miał doskonałych sparingpartnerów i jest gotowy na wojnę z tak poważnym przeciwnikiem. Oglądaliśmy walki Briggsa i zdajemy sobie sprawę z tego, że pierwsza runda może być niezwykle trudna. Jesteśmy jednak przygotowani na pełen dystans i nie wiemy czy Briggs wytrzyma tempo Witalija. Jestem przekonany, że Kliczko opuści ring jako zwycięzca. Pojedynek może nawet zakończyć się nokautem, choć przyznaję, że Witalij nie ma tak mocnego ciosu jak Shannon. Tak czy inaczej, mój podopieczny bije bardzo mocno i możliwe, że walka nie potrwa dwunastu rund - powiedział Sdunek.
Dwa dni temu Dariusz Snarski (31-31-2, 6 KO) w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach przegrał dwa do remisu z Krzysztofem Cieślakiem (16-1, 5 KO) w walce o tytuł mistrza Polski wagi lekkiej, co spotkało się z gorącymi protestami wśród kibiców pięściarstwa. Sportowa ambicja blisko 42-letniego boksera z Białegostoku nie pozwala mu o tym zapomnieć, dlatego też złożył promotorowi "Skorpiona" ofertę rewanżu.
Już przed niedzielnym spotkaniem wiadomo było, że Snarski rozstanie się z ringiem 11 grudnia w swoim mieście. Miał szukać sobie rywala na to wydarzenie, ale po krzywdzącym go werdykcie w Łomiankach zapragnął rewanżu.
- Dałem ofertę Tomkowi Babilońskiemu i jego zawodnikowi lepszą finansowo niż ja miałem w Łomiankach. To miałby być pojedynek o pas mistrza Polski, ale również tytuł mistrza świata federacji WBF kategorii lekkiej, dlatego odbyłby się na dystansie dwunastu rund - zdradza redakcji BOKSER.ORG Snarski. Ciekawe tylko, czy Krzysiek przyjmie ów ofertę, bo przecież coś sam przebąkiwał o zakończeniu kariery pomimo zaledwie 25. lat.
- A co on będzie robił gdy pójdzie do pracy w tym wieku? To było ukartowane jak na filmie, bo wiedział że przegra. Najlepiej poczuć się zmęczonym w tym wieku. A zresztą co on miał za walki żeby być tak zmęczony? Gdyby przeboksował jak ja z najlepszymi w Europie, to by mial prawo kończyć, bo nie byłby zdolny nawet pójść do pracy tak byłby rozbity - zakończył sfrustrowany Darek.

Boks zawodowy powraca do Telewizji Polskiej. Już w najbliższą sobotę (16 października) TVP SPORT i sport.tvp.pl pokażą „na żywo” galę „Boxing Night” (początek o godz. 21.00). Walkę wieczoru (Damian Jonak – Jose Luis Cruz o pas WBC Baltic wagi junior średniej) oraz pojedynek Krzysztofa Szota z Felixem Lorą będzie można śledzić także w TVP 1 (godz. 22.55).
Damian Jonak został niedawno wyróżniony przez prestiżową federację WBC jako zawodnik, którego karierę trzeba obserwować ze szczególną uwagą. W sobotę nie pokonany w ringu Polak stanie przed najważniejszym wyzwaniem w karierze zawodowej – jeśli wygra z Jose Luisem Cruzem, zdobędzie pas WBC Baltic wagi junior średniej. Zadanie nie jest proste, bo Meksykanin to bardzo doświadczony bokser, który mierzył się w swojej karierze z takimi gwiazdami jak Shane Mosley, Joshua Clottey czy Carlos Baldomir.

Chicagowski pięściarz Andrzej Fonfara (14-2, 5 KO) spotkał się na chwilę z polskimi piłkarzami Michałem Żewłakowem i Arturem Borucem, przed ich meczem z reprezentacją USA w Chicago. Piłkarze z chęcią zapozowali do zdjęcia z Andrzejem i z jego pasem mistrzowskim młodzieżowej federacji WBC w wadze półciężkiej. Andrzej Fonfara najbliższą walkę stoczy w UIC Pavilion, w piątek 22 października, w ramach trzynastej gali z cyklu Windy City Fight Night. Zmierzy się wtedy z dwudziestodziewięcioletnim Anthonym Doughty (9-1, 8 KO) pochodzącym z Tuscaloosa w stanie Alabama.
Mistrz świata IBF, IBO oraz WBO w kategorii ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) w obronie swoich pasów 11 grudnia spotka się z Derekiem Chisorą (14-0, 9 KO). - Myślę, że będzie to intersujący pojedynek, chociażby dlatego, że niepokonany przeciwnik zawsze wzbudza zainteresowanie jako przeciwnik. Ma bardzo dobry rekord. Władimir wspólnie z trenerem Emanuelem Stewardem obserwowali jego walki na YouTube i zauważyli, że jest naprawdę szybki i dysponuje dobrym ciosem. Chisora zrobił na nich wrażenie. Spostrzegli, że ma czym uderzyć, ma szybkie ręce, a w ringu porusza się bardzo dobrze. Wszystko to czyni go niebezpiecznym rywalem - twierdzi Bernd Boente, menedżer braci Kliczko.
Bez względu na to, że według wielu specjalistów Kliczko jest wyraźnym faworytem tego starcia, to Ukrainiec zapowiada, że nie zlekceważy 26-letniego Brytyjczyka. - Wiem, że Derek Chisora jest bardzo groźny. Jest młody, szybki, uderza bardzo mocno. Mój szkoleniowiec ostrzegł mnie i przypomniał wielkiego Muhammada Alego, który przegrał mistrzowski tytuł w 1978 roku z Leonem Spinksem, dla którego była to zaledwie ósma zawodowa walka. Nie zamierzam lekceważyć Chisory. Do starcia z nim przygotuję się tak, aby nie dać mu żadnych szans na zwycięstwo - zapowiada ukraiński mistrz świata.