Ricky Hatton ma sporo na głowie, ale grupa Hatton Promotions ma się całkiem dobrze. Pozostający przez lata w cieniu swojego brata Matthew Hatton (40-4-2, 15 KO) zadziwił najpierw świat w marcu, kiedy zdobył wakujący pas mistrza Europy wagi półśredniej, pokonując cenionego Gianluce Branco. Jeszcze większą sensacją było jego lipcowe zwycięstwo nad byłym mistrzem świata, Jurijem Nużnenko.
26 listopada Matthew (na zdjęciu) stanie do drugiej obrony pasa EBU, mając za rywala niepokonanego Roberto Belge (25-0-1, 4 KO). Przy okazji warto wspomnieć, że 31-letni Szwajcar ma na swoim rozkładzie naszego Artura Bojanowskiego.
Legendarny Bert Sugar podzielił się z boxingscene swoimi przemyśleniami dotyczącymi dzisiejszego boksu zawodowego. Oto co historyk i znawca boksu powiedział o kilku istotnych sprawach, które od dawna komentowane są przez całe środowisko.
O walce Mora-Mosley:
- Mosley nie mógł walczyć, Mora nie chciał bójki. Jeden nie wiedział co zrobić, drugi na nic nie pozwalał. Kiepskie zestawienie. Walka była fatalna, a werdykt jeszcze gorszy. Mosley wygrał, ale sędziowie musieli zasnąć. Ja bynajmniej zasnąłem. Ktoś z rzędu przede mną poprosił, bym przestał chrapać, bo sam nie mógł przez to zmrużyć oka.
O przyszłości Mosleya:
- To już nie jest pięściarz, którego można oglądać na PPV. Zbliża się do 39. urodzin i końca kariery.
O sytuacji Floyda Mayweathera:
- Nazwano go nawet Floyd "Maynever". Może już nigdy nie wyjść do ringu. Wyglądało na to, że nie chce walki z Pacquiao, a teraz ma problemy prawne. Nie jestem psychiatrą, nie będę komentował jego pozaringowej sytuacji, ale wygląda na to, że on nie radzi sobie w życiu.
O szansach Margarito w starciu z Pacquiao:
- Naprawdę trudno powiedzieć, długo nie walczył po nokaucie z rąk Mosleya. Nie wiem czy poradził sobie z własnymi problemami, a wiele stracił w oczach fanów i może nawet w swoich własnych.
O karierze Amira Khana:
- Wygląda na wielki talent gdy nie przyjmuje ciosów, ale został znokautowany w pół minuty, kiedy mocno oberwał. Jest zdolny, ale być może to taki dzisiejszy Floyd Patterson. Traf go raz, a na pewno będzie na deskach.
- Jestem bardzo zawiedziony tą sytuacją, ale Andre ma pewne neurologiczne problemy i musimy się teraz poradzić specjalistów na jego temat. Nie może sparować ani tym bardziej walczyć. Musimy przeprowadzić następne testy. Modlę się i mam nadzieję, że wszystko będzie z nim dobrze. Nie jestem lekarzem, jednak wiem tyle, że teraz nie jest dobrze - powiedział Gary Shaw o dzisiejszej decyzji o wykluczeniu z turnieju "Super Six" Andre Dirrella (19-1, 13 KO).
Przypomnijmy, iż w kolejnym występie 27-letni Dirrell miał się zmierzyć w ostatnią sobotę listopada ze swoim przyjacielem, Andre Wardem.
Wbrew niektórym opiniom sławny trener Emanuel Steward ostrzega Witalija Kliczkę (40-2, 38 KO) przed groźnym jego zdaniem Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO). Zdaniem opiekuna brata Witalija, Władimira, Amerykanin będzie na początku pojedynku najgroźniejszym rywalem, z jakim kiedykolwiek spotkał się starszy z braci.
- Naprawdę uważam, że to będzie najtrudniejsza walka w historii występów Witalija. Briggs jest duży i potrafi uderzyć naprawdę mocno. Witalij nie może być tak rozluźniony i zrelaksowany jak w pojedynku z Sosnowskim czy Peterem. W pierwszych trzech, czterech rundach, Shannon będzie wyjątkowo groźny - ostrzega Steward, który podobno rozmawiał już prywatnie na ten temat z Witalijem.
Carl Froch (26-1, 20 KO) nadal nie może się pogodzić z porażką z Mikkelem Kesslerem, cały czas czując się pokrzywdzonym przez sędziów. W obawie o powtórkę z rozrywki, Anglik nastawia się podobno na nokaut na Arthurze Abrahamie (31-1, 25 KO). Bokserzy skrzyżują rękawice 27 listopada w Helsinkach.
- To wspaniale, że znów dostanę szansę zdobycia tytułu mistrza świata. Tym razem muszę chyba znokautować Abrahama by odzyskać pas, który został mi zabrany w Danii - powiedział Froch.
Teddy Atlas, trener występującego w wadze ciężkiej Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO) i zarazem ekspert stacji ESPN, przedstawił subiektywny obraz obecnej sytuacji w wadze ciężkiej. Za najlepszych uważa Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) oraz jego brata Witalija (40-2, 38 KO). Zaraz za nimi stawia Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) i Davida Haye'a (24-1, 22 KO). Amerykański szkoleniowiec przyznaje, że możliwa jest walka jego podopiecznego z Adamkiem w 2011 roku. W tej chwili 31-letni Rosjanin przygotowuje się do walki z Teke Oruhem (14-2-1, 6 KO), która odbędzie się 16 października w Czechowie. Dwa tygodnie później Powietkina zobaczymy na ringu w Rostocku. Jego rywal nie jest jeszcze znany.
- Jeśli mam wymienić najlepszych na tę chwilę pięściarzy wagi ciężkiej, to na pierwszym miejscu są bracia Kliczko - twierdzi Atlas. - Nie są idealni. Zdarzają im się błędy, ale to, czym się zajmują - robią to najlepiej ze wszystkich. Popierają to wspaniałym przygotowaniem fizycznym... Podoba mi się Tomasz Adamek. Robi wszystko to, co powinien, aby zaznaczyć pokazać się w tej kategorii. Nie mogę wykluczyć, że zmierzymy się z nim. A walka Rosja - Polska bez dwóch zdań przyciągnie wielkie zainteresowanie. Jednak nie dojdzie do niej teraz, raczej w przyszłym roku. Co się tyczy Davida Haye'a, to powiem, że jest dobry w ofensywie. Bardzo dobry. Jednak nikt nie weryfikuje, na ile dobry jest w obronie. Jeśli są jeszcze jacyś pięściarze, których można wymienić, to stanowią oni raczej tylko drobne elementy w mozaice wagi ciężkiej - zauważa szkoleniowiec.
Specjaliści z UNIBETU nie dają 33-letniemu Jesse Brinkleyowi (35-5, 22 KO) najmniejszych szans na pokonanie championa IBF wagi super średniej - Luciana Bute (26-0, 21 KO).
Amerykanin po raz pierwszy pokazał się szerszej publiczności w programie "The Contender", gdzie najpierw pokonał Johnathana Reida (UD 5) i Anthony'ego Bonsante (TKO 5), by następnie ulec późniejszemu zwycięzcy - Sergio Morze (UD 7). Później Brinkley przegrywał jeszcze z Alfonso Gomezem i Joe Spiną (TKO 11), ale od czerwca 2007 roku nie zaznał goryczy porażki. Zwycięstwa nad Joey Gilbertem, Mike'm Paschallem i ostatnio Curtisem Stevensem wywindowały Brinkleya do pozycji oficjalnego pretendenta federacji IBF.
Pomimo tak dobrej passy Amerykanina, to Bute jest murowanym faworytem starcia planowanego na 15. października. Kurs na zwycięstwo Rumuna wynosi zaledwie 1.07, podczas gdy trafne wytypowaniej wygranej Brinkleya pozwoli wzbogacić się aż kilkukrotnie (7.50). Kurs na remis to 34.00.
Były numer jeden rankingu WBA i dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi średniej - Randy Griffin (24-2-3, 12 KO), po porażce z Felixem Sturmem odpoczywa już 27 miesięcy.
Jaidon Codrington (19-2, 15 KO), finalista programu "The Contender" oraz czołowy pięściarz kategorii super średniej, ostatni raz pokazał się dwa lata temu, stopując w ósmej rundzie Williama Gilla.
Chyba najmocniej bijący dziś policjant i były posiadacz pasa WBO NABO wagi ciężkiej, Josue Blocus (15-2, 13 KO), po niespodziewanym zwycięstwie nad notowanym w piętnastce rankingu WBO Davidem Cadieux zaskoczył po raz kolejny, pozostając potem nieaktywnym przez kolejne 41 miesięcy.
Co łączy tych wszystkich pięściarzy? Łączy ich fakt, że wszyscy powrócą na ring po długich przerwach podczas gali w Atlancie już w najbliższą sobotę. Cała trójka nie poznała jeszcze nazwisk swoich rywali i na pewno nie będą to wymagający przeciwnicy, jednak biorąc pod uwagę ich długie przerwy, jest to jak najbardziej usprawiedliwione zjawisko. Na zdjęciu mocno bijący Josue Blocus, olimpijczyk z Atlanty (1996) w barwach Francji.
Jak informuje Dan Rafael, prowadzone są zaawansowane rozmowy w sprawie zorganizowania ciekawego pojedynku w kategorii junior półśredniej pomiędzy dwoma byłymi mistrzami świata - Victorem Ortizem (28-2-1, 22 KO) oraz Andriejem Kotelnikiem (31-4-1, 13 KO).
Do ich spotkania miałoby dojść 11 grudnia na antenie HBO w trakcie gali Khan vs Maidana.
Wygląda na to, że kolejny bój Evandera Holyfielda (43-10-2, 28 KO) przesunie się o tydzień. Przypomnijmy, że "Holy" miał 5 listopada zmierzyć się z Shermanem Williamsem (34-11-2, 19 KO), ale według najnowszych wieści do ich potyczki dojdzie 12 listopada.
Jak poinformował partner biznesowy pięciokrotnego mistrza świata, Dwayne Corbitt, wszystko to za sprawą przedłużających się rozmów z przedstawicielami stacji telewizyjnych.
Po kłopotach z poprzednim promotorem, Ola Afolabi (14-2-3, 6 KO) podpisał niedawno kontrakt zgrupą K2 i już 16 października zadebiutuje pod banderą nowego pracodawcy w trakcie gali Kliczko vs Briggs. Rywalem byłego mistrza świata federacji WBO kategorii cruiser na dystansie dziesięciu rund będzie stary znajomy Tomasza Hutkowskiego, Gruzin Sandro Siproshvili (24-6, 11 KO).
- Chciałbym stoczyć dwie, może trzy walki, a za rok o tej porze będę znów mistrzem świata. Moim marzeniem jest rewanż z Marco Huckiem. Tym razem bym go zniszczył. Jadąc do Niemiec wiedziałem, że muszę go znokautować. Zraniłem go w piątej rundzie, jednak nie wykorzystałem okazji i boksowałem za mało aktywnie. Teraz jestem gotów zmierzyć się z każdym kto ma tytuł. Zostało mi może pięć lat w boksie i nie mam już czasu do stracenia - zakończył Afolabi, który aktualnie trenuje z Fritzem Sdunkiem. Jednocześnie Anglik zdementował plotki o przenosinach do królewskiej dywizji - Gdybym to uczynił, ważyłbym w okolicach 210. funtów, a moi rywale po 270. Czy to miałoby sens - pyta retorycznie 30-letni Afolabi.
Do ciekawego starcia dwóch Skandynawów w wadze ciężkiej dojdzie 27 listopada w Helsinkach podczas gali organizowanej przez grupę Sauerland Event w ramach turnieju "Super Six". A w niej zmierzy się dwóch byłych medalistów mistrzostw Europy w boksie amatorskim - Attila Levin (34-3, 27 KO) oraz Robert Helenius (13-0, 8 KO). Levin (na zdjęciu) to brązowy medalista sprzed czternastu lat, gdy pokonał między innymi naszego Henia Zatykę, a Robert to srebrny medalista z 2006 roku.
Dla Heleniusa (WBA #15) będzie to pierwsza obrona tytułu mistrza Unii Europejskiej. Dwumetrowy Fin zawdzięcza awans w rankingach dzięki czterem ostatnim walkom, w których pokonał kolejno Tarasa Bidenkę, Lamona Brewstera, Gbenga Oloukuna i Gregory Tony'ego. Jako iż stawką będzie pas EU wagi ciężkiej, pojedynek został zakontraktowany na dwanaście rund.
David Haye cały czas powtarza, że w październiku następnego roku zamierza skończyć karierę. Teraz w ślady starszego i cięższego kolegi poszedł inny mistrz świata federacji WBA, ale kategorii junior półśredniej.
Amir Khan (23-1, 17 KO), bo o nim mowa, zapowiedział na antenie BBC Radio, że chce zakończyć karierę sportową już w wieku 28. lat. Oznacza to tyle, iż srebrnemu medaliście olimpijskiemu z Aten zostałoby jeszcze pięć sezonów. Potem Khan miałby się poświęcić tylko i wyłącznie rodzinie.
W przeszłości już wielu bokserów składało takie obietnice, jednak życie pokazuje, że nie zawsze są one potem spełniane.

Kilka dni temu informowaliśmy, że Paul Malignaggi (27-4, 5 KO) zmienia kategorią wagową. Obecnie pięściarz będzie występował w limicie dywizji półśredniej, a promocją jego osoby zajmie się Oscar De La Hoya i jego Golden Boy Promtions. Udało nam się porozmawiać z "Magikiem" na kilka interesujących tematów.
Amerykanin o włoskich korzeniach wspomniał nam o legendarnym "Złotym Chłopcu", o swojej porażce z Amirem Khanem. Zawodnik przyznał również, że Jan Zaveck i jego pas IBF może okazać się łakomym kąskiem w przyszłości. Zapraszamy do lektury wywiadu z byłym mistrzem świata, mierzącym w przeszłości swe siły z takimi pięściarzami jak: Ricky Hatton, Juan Diaz, Miguel Cotto czy wspomniany już Amir Khan.
- Niedawno pojawiła się informacja, że zdecydowałeś się na przejście do kategorii półśredniej. Co Cię skłoniło do podjęcia tej decyzji?
Paulie Malignaggi: Zdecydowałem się na ten krok ponieważ od jakiegoś czasu miałem problem ze zrobieniem limitu 140 funtów. Dzieję się tak gdy stajesz się starszy. Takie okoliczności wymuszają zmianę kategorii wagowej na wyższą. Zatem od teraz będę walczył w kategorii półśredniej.
Cztery miesiące po kontrowersyjnej porażce ze Steve'em Cunninghamem do akcji powróci najwyżej rozstawiony (#3) w rankingu federacji IBF kategorii cruiser Troy Ross (23-2, 16 KO).
35-letni Kanadyjczyk 30 października podejmie na własnych śmieciach Carla Hendy (24-7-2, 15 KO), a ich pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund.
Trudno zweryfikować te informacje, ponieważ pochodzą one z obozu Shannona Briggsa (51-5-1, 45 KO), ale według nich "The Cannon" waży aktualnie tylko 242. funty (109,7 kg) i mniej więcej tyle ma wnieść Amerykanin na ring, kiedy w następną sobotę przyjdzie mu się zmierzyć z championem federacji WBC, Witalijem Kliczko (40-2, 38 KO).
Jeśli ów wiadomości są prawdziwe, to Briggs nie ważył tak mało - czytaj nie był tak dobrze przygotowany, od ponad dziewięciu lat. Czy to podniesie jego szanse na zdetronizowanie Ukraińca z tronu WBC? Odpowiedź poznamy już za dziewięć dni.
W mongolskiej metropolii Ułan Bator trwają Akademickie Mistrzostwa Świata, w których udział bierze także nasza reprezentacja. Oto wyniki walk biało-czerwonych:
Łukasz Maszczyk (49 kg) po bardzo zaciętym pojedynku pokonał Kirilla Naumienko (RUS) 2:2 (4:3). W ten sposób Maszczyk zapewnił sobie awans do półfinału AMŚ i co najmniej brązowy medal. Pozostali nasi zawodnicy – po przegranych – odpadli z turnieju.
Mariusz Biskupski (14-11, 5 KO) wystąpi w niedzielę na gali w Łomiankach, na której walką wieczoru będzie pojedynek Krzysztofa Cieślaka z Dariuszem Snarskim. Poznański pięściarz zmierzy się z Ismailem Tebojewem (2-0-1, 2 KO) na dystansie 6 rund. Biskupski przygotowuje się do walki m.in. w zaprzyjaźnionym klubie Boks Poznań. Prezentujemy nagranie fragmentu jego treningu - tarczowanie z trenerem Robertem Matłoką.
Na 30 dni przed walką z groźnym Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO), czołowy pięściarz kategorii piórkowej, Juan Manuel Lopez (29-0, 26 KO), waży 136 funtów. "Juanma" ma więc cały miesiąc na zbicie dziesięciu funtów i już dziś można śmiało powiedzieć, że mistrz WBO nie będzie miał problemów z osiągnięciem limitu.
- Waga jest dobra, zresztą jak zwykle. Trenuje wytrwale i będę w 100% przygotowany na Marqueza. Przesunięcie walki raczej mi nie zaszkodziło. Odpocząłem nieco, a potem wziąłem się za treningi z jeszcze większą motywacją. Potrzebuję dużo czasu na aklimatyzację, by przyzwyczaić się do pogody i różnicy czasu. Muszę być w życiowej formie i wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie - powiedział Lopez.
- Na miesiąc przed walką Juanma jest gotowy w 80%, więc nie będzie problemu z przygotowaniem idealnej formy na ten jeden wieczór - uważa Orlando Pinero, manager Portorykańczyka.
- Podobno stacja ESPN nie zaakceptowała naszej walki, co szczerze mówiąc wydaje mi się bez sensu. Obaj przecież jesteśmy czołowymi zawodnikami z dobrym rekordem i to mógłby być dla kibiców ciekawy pojedynek - komentuje Travis Kauffman (20-1, 16 KO) decyzję o odrzuceniu przez ESPN planu jego potyczki z Bowie Tupou (19-1, 15 KO), do której miało dojść 8 listopada.
- Wiele razy oferowałem temu szczęściarzowi Tony'emu Grano rewanż, lecz on odrzuca nawet największe oferty finansowe. Cały czas mam jednak nadzieję skopać mu tyłek. Nasze spotkanie zostało okrzyknięte najlepszą walką wagi ciężkiej w 2009 roku, dlaczego więc nie zrobić jej raz jeszcze w 2010? - pyta retorycznie Kauffman, natychmiast dorzucając listę bokserów, z jakimi chętnie by stanął oko w oko - Potrzebuję już rywali z większymi nazwiskami. Bardzo by mi zależało na pojedynku z Chrisem Arreolą. To mógłby być główny punkt programu gali na antenie ESPN lub ShowBox. Jesteśmy co prawda kumplami, ale to jest biznes, a ja wiem po prostu, że jestem lepszym pięściarzem niż on. Do tego nasza walka byłaby niesamowicie efektowna. Również z wielką chęcią sprawdziłbym tego dużego i brzydkiego Tysona Fury. On jednak musiałby przyjechać do USA, no chyba że chcą mi zapłacić podwójną stawkę za podróż do Anglii. Jestem już zmęczony obijaniem kelnerów i chcę mierzyć się tylko ze znanymi zawodnikami - zakończył Travis.
Najpierw Jermain Taylor, potem Mikkel Kessler, a dziś Andre Dirrell (19-1, 13 KO) wypadł ze składu turnieju "Super Six" - poinformował reprezentujący stację Showtime Ken Hershman.
W związku z tym Andre Ward (22-0, 13 KO) został bez rywala na najbliższą walkę. Na chwilę obecną wiadomo tylko tyle, że powodem jego odejścia jest tajemnicza kontuzja, a także fakt, iż zgodnie ze wcześniejszym planem Ward wystąpi 27 listopada, mając jednak naprzeciw siebie nowego rywala.
Chris Meyer z Sauerland Event oznajmił, że najbliższy pojedynek Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO) z Teke Oruhem (14-2-1, 6 KO), który odbędzie się 16 października na gali bokserskiej w Czechowie, organizowany jest bez udziału niemieckiej grupy promotorskiej.
- To nie jest nasza gala i nie mamy żadnego udziału w wyborze przeciwnika dla Powietkina - powiedział Meyer.
Nadal nic konkretnego nie wiadomo nt. występu Powietkina na gali grupy Wilfrieda Sauerlanda, która odbędzie się 30 października w Rostocku. Oficjalna strona internetowa grupy zawiera informacje tylko o jednej walce wieczoru (Sebastian Sylvester-Mahir Oral).
- To będzie bardzo trudna walka i nic nie mogę z góry zakładać. Zamierzam się przygotować do niej najlepiej w karierze. Kibice będą zachwyceni naszym pojedynkiem - mówił wczoraj Juan Manuel Marquez (51-5-1, 37 KO) na pierwszym spotkaniu przed zaplanowaną na 27 listopada potyczką z Michaelem Katsidisem (27-2, 22 KO).
- To będzie niesamowite widowisko. Uwielbiam walczyć, ale jeszcze bardziej kocham wygrywać i właśnie to chcę uczynić. Wejdę na ring by zwyciężyć - odpowiedział Katsidis.
Maciej Zegan (42-5-2, 21 KO miał już kontrakt na walkę z Ricky Burnsem (29-2, 7 KO) o tytuł WBO w kieszeni, lecz na jego osobę nie zgodziła się stacja Sky Sport. Trzeci w rankingu federacji WBO wagi lekkiej Polak był podobno za słaby dla championa kategorii super piórkowej i patrząc na ostatnie występy wrocławiania, można było przyznać organizatorom rację. Maciek był ostatnio gorzej przygotowany, a remisy z anonimowymi Jonny Ibramovem i Borisem Bergiem na pewno nie umocniły jego pozycji w świecie boksu. Wszystko OK, ale...
Burns poznał właśnie nowego rywala, z którym 4 grudnia stanie do pierwszej obrony pasa WBO. Będzie nim występujący na co dzień w niższej dywizji, piórkowej, także anonimowy Andreas Evensen (13-1, 5 KO). 24-letni Norweg nie tylko bije się w niższej kategorii, ale nie pokonał dotąd nikogo znanego i skoro Zegan był za słaby dla Burnsa, to Evensen tym bardziej jest za słaby...