W sobotę i niedzielę, w Hali na Skarpie (dawny obiekt Szombierek) w Bytomiu, odbył się V Memoriał Leszka Błażyńskiego, medalisty olimpijskiego . W zawodach startowali kadeci, juniorzy oraz seniorzy z 17 klubów. Byli wśród nich również pięściarze z czeskiej Ostrawy. Najlepszym technikiem zawodów wybrano juniora Sylwestra Błaszczyka z Concordii, który wygrał kategorię do 57 kg. Wyróżniono również zawodnika Kleofasa Katowice - Konrada Bystronia (najlepsza walka juniorska) i pięściarza MOSM Bytom Martina Holika (najlepszy pojedynek seniorski). W klasyfikacji punktowej najlepsi byli bytomianie przed Śląskiem Rudą Śląska oraz drużyną z Mysłowic.
Walki obserowali m.in. Zbigniew Kicka, pierwszy polski medalista bokserskich amatorskich mistrzostw świata oraz Damian Jonak, były młodzieżowy mistrz świata zawodowców.
W dniu 2. października RMKS "Minkus" Rybnik rozegrał kolejny mecz w ramach Euroligi, tym razem na terenie Rumunii, z zawodnikami "Silva Lazar" z Aradu. Gospodarze na ten mecz ściągnęli mistrzów i vice mistrzów Rumunii, natomiast Rybnik poza Mazikiem i Cichockim wystąpił z młodymi i mało doświadczonymi chłopcami, co pokazuje wynik 11:3 dla Aradu.
W pierwszej walce wieczoru, na terenie Centrum Handlowego, Mateusz Mazik po bardzo interesującym pojedynku pokonał na punkty reprezentanta Rumunii - Morar Iuliana, w wadze 57 kg. Bardzo dobrze tą walkę poprowadził Polski sędzia Trojan Maciej, pozwalając bardzo dobrze przygotowanym zawodnikom do pojedynku na czystą i emocjonującą walkę. Doceniła to publiczność, zgromadzona na wszystkich piętrach Centrum, dużymi brawami. Sędziowie Rumuńscy i Węgierscy uznali zwycięstwo Mazika 4:0.
Były mistrz świata wagi półciężkiej, 46-letni Henry Maske, zagrał tytułową rolę w filmie "Max Schmeling. Niemiecka legenda", której uroczysta premiera miała miejsce Berlinie.
- Jestem przekonany, że Maxowi spodobałby się ten film - powiedział Maske. - Pomysł na film pojawił się już w 2002 r. Wtedy też Max powiedział mi, że powinienem zagrać główną rolę. Tak też się stało - zakończył "Gentleman".
W filmie, oprócz Maske, widzowie zobaczą także innych znanych pięściarzy zawodowych. Yoan Pablo Hernandez wystąpi w roli Joe Louisa, były mistrz świata wagi średniej, Arthur Abraham zagra ostatniego rywala Schmelinga, Richarda Vogta, Alexander Frenkel wcieli się w postać Young Striblinga, a Enad Licina - Jacka Sharkeya.
Na srebrnym ekranie zobaczymy również wybitnych niemieckich trenerów: Ulli Wegnera i Manfreda Wolke, którzy wcielili się w postaci bokserskich promotorów.
Dzisiejszej nocy w Horseshoe Casino w Hammond swoją kolejną walkę stoczył jeden z największych prospektów wagi średniej Andy Lee (24-1, 18KO). Jego oponentem był niezbyt wymagający 40-letni Troy Lowry (27-11, 16KO), który swoją ostatnią walkę wygrał przeszło pięć lat temu. Wraz z legendarnym trenerem Emanuelem Stewardem w narożniku, występujący tym razem w wadze super średniej Lee nie miał absolutnie żadnych problemów z pokonaniem przeciwnika. Zwycięstwo w tym pojedynku może znacznie przybliżyć Andye'go Lee do "irlandzkiej walki stulecia z Johnem Duddym (29-2, 18KO), która miałaby się odbyć w słynnym Madison Square Garden w grudniu.
Po pierwszej otwierającej rundzie sprawy przybierały coraz gorszy obrót dla Lowry'ego. Pod koniec drugiej rundy przyjął on potężny prawy w okolice ucha, jednak po tym ciosie był jeszcze w stanie podnieść się. Runda trzecia przebiegała pod wyraźne dyktando Irlandczyka, który dwukrotnie rzucił swojego rywala na deski. Nokaut w czwartym starciu wisiał w powietrzu. Pod koniec pierwszej minuty tej odsłony Lowry kolejny raz zapoznał się z matą ringu, tym razem po ciosie na korpus. Podniósł się, jednak był wyraźnie zrezygnowany, a Lee koniecznie chciał zakończyć walkę przed czasem. Pojedynek zakończył mocny prawy po którym sędzia Celestino Ruiz przerwał walkę.
W Gdyni w dniach 2-3 października z inicjatywy Uczniowskiego Klubu Sportowego "Sokół" odbył się VIII Międzynarodowy Turniej Bokserski "Nadziei Olimpijskich". Na starcie stanęło 66 zawodników z 16 klubów z Polski oraz goście ze Szwecji.
Najlepszym zawodnikiem gospodarzy został Sebastian Ruliński, który w finale kadetów kategorii do 75 kg pokonał 2:1 Emanuela Glinieckiego z Team Chojnice. Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Przemysława Runowskiego z KS Damnica. Laureatem nagrody za najładniejszy pojedynek finałowy został jego brat Patryk Runowski, który po kontrowersyjnym werdykcie pokonał 2:1 Jakuba Wijatę z Team Chojnice. Pierwsze miejsce w klasyfikacji klubowej zajął Klub Sportowy "Wisła" Tczew, którego zawodnicy wygrali 6 z 7 pojedynków, notując 2 wygrane przed czasem. Najmłodszym zawodnikiem został Michał Łęgowski z UKS 8 Chojnice. O ciekawszych momentach turnieju w rozwinięciu...
Dwa lata po zdobyciu pasa WBA kategorii cruiser Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO) w końcu stanął do obrony tego tytułu. Od początku jego potyczka z Walery Brudowem (38-3, 27 KO) to głównie bój na ciosy proste, w którym żadna ze stron nie dawała za wygraną. Pierwsze sześć rund były bardzo wyrównane, nawet z lekką przewagą pretendenta, ale w drugiej połowie ich rywalizacji Jones powoli zaczął dochodzić do głosu.
Co prawda Brudow ani razu nie był specjalnie zamroczony, jednak ciosy championa robiły coraz większe spustoszenie na jego twarzy. W końcu doświadczony sędzia Luis Pabon, dla którego była to już setna walka o mistrzostwo świata, w porozumieniu z lekarzem przerwał pojedynek w końcówce jedenastej rundy, kiedy Rosjanin miał już głęboko porozcinane oba łuki brwiowe.
Obserwując karierę aktualnego mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBA, nasuwa się stwierdzenie, że aby odnieść sukces w boksie zawodowym potrzebne są trzy rzeczy. Pierwsza z nich to talent, druga to oczywiście szczęście. Natomiast trzecią, nie mniej ważną od pozostałych, jest umiejętność robienia wokół siebie tak zwanego ‘szumu’. Niespełna 30- letni Londyńczyk David Haye (24-1, 22 KO), opanował ją do perfekcji. Jedni go za to kochają, inni nienawidzą. Poniżej przedstawiamy wywiad z kontrowersyjnym ‘Hayemakerem’, który na szczere pytania dziennikarza, udziela jak zawsze szczerych, aż do bólu odpowiedzi.
- Jesteś mistrzem świata wagi ciężkiej. Czy nie uważasz, że w związku z tym przydałoby ci się więcej stylu i powagi?
David Haye: Musicie zrozumieć, że w moim gadaniu jest zawsze zawarta nuta humoru. Często ludzie mówią mi, że przekraczam granice, ale mnie to nie obchodzi. Jeżeli im się coś nie podoba, to nie muszą tego czytać. Jeżeli ja im się nie podobam, to nie muszą mnie oglądać. Ale wiecie co? Tak naprawdę, oni chcą to czytać i chcą mnie oglądać. To dlatego każde moje walki się tak świetnie sprzedają, a wszystkie puby i kluby zapełniają się aż po brzegi. Teraz też tak będzie, ludzie będą chcieli zobaczyć jak zniszczę Audley’a.
- Naprawdę jesteś takim złym chłopcem, czy też grasz takiego po to właśnie, aby sprzedać więcej biletów?
DH: Rola miłego chłopczyka nie jest dla mnie. Ja nigdy nie żałuję tego, co powiedziałem. Trzeba być świadomym tego, że jak się coś już powie, to trzeba za to później wziąć odpowiedzialność. Gdybyś krzyknął coś złego, a później starał się to odwoływać, ludzie przestaliby ci wierzyć, zadawaliby sobie pytanie: "Czy on naprawdę miał to na myśli, czy też nie?". W moim przypadku jeżeli coś powiem, to tak właśnie myślę na sto procent.
Kolejne szybkie i efektowne zanotował Francisco Palacios (20-0, 13 KO), oficjalny pretendent federacji WBC kategorii cruiser. 33-latek z Portoryko w drugiej rundzie znokautował Donnella Wigginsa (24-13-4, 14 KO), mając go już w pierwszym starciu na deskach.
Tym samym Palacios wypełnił zadanie i teraz czeka na potyczkę panującym na tronie, Krzysztofem Włodarczykiem (44-2-1, 32 KO).
Podczas gali w Panamie kolejne wygrane do swoich rekordów dopisało dwóch bokserów zaliczanych do szeroko pojętej czołówki wagi ciężkiej.
Dwukrotny mistrz świata, Hasim Rahman (49-7-2, 40 KO), w ciągu trzech minut zdołał "przekonać" Marcusa McGee (22-18, 11 KO) o swojej wyższości, nokautując go na koniec pierwszego starcia.
Cięższe zadanie miał natomiast Timur Ibragimow (30-2-1, 16 KO). Uzbekowi dość niespodziewanie zacięty opór postawił były rywal "Górala", Luis Andreas Pineda (21-9-1, 18 KO). Ibragimow (WBA #12) wygrał po dziesięciu rundach 97:92, 98:92 i 98:91, broniąc tym samym pas NABA.
Cedric Kushner, amerykański menedżer Davida Tuy (51-3-2, 43 KO), oznajmił, że walka jego podopiecznego z mistrzem świata IBF i WBO wagi ciężkiej Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) jest mało prawdopodobna, gdyż przedstawiciele Ukraińca zaproponowali Nowozelandczykowi zbyt niskie honorarium.
Zdaniem dziennika New Zealand Herald niedoszły pretendent do tytułu liczył na wypłatę w granicach 1,5-2 milionów USD, tymczasem organizatorzy honorarium "Tuamanatora" wycenili na skromne 400 000.
W tym miesiącu Aleksander Powietkin (19-0, 14 KO) stoczy aż dwie walki zawodowe: 16 października na gali boksu zawodowego w podmoskiewskim Czechowie i 30 października w Rostocku.
Podczas pierwszej gali jego rywalem będzie mało znany 32-letni Nigeryjczyk Teke Oruh (14-2-1, 6 KO), były sparing partner Mike`a Tysona, Lennoxa Lewisa, Samuela Petera i braci Kliczko, który ostatnią walkę stoczył w listopadzie 2008 r., ulegając jednogłośnie na punkty Manuelowi Quezada.
Jak na razie nie znamy nazwiska drugiego rywala Rosjanina.
Były mistrz świata WBA w wadze junior półśredniej Andrij Kotelnik (31-4-1, 13 KO) może spotkać się w ringu z 23-letnim Victorem Ortizem (28-2-1, 22 KO). Walkę pomiędzy Ukraińcem i Amerykaninem (na zdjęciu) planuje się zorganizować na gali 11 grudnia w Las Vegas, której głównym wydarzeniem będzie pojedynek o tytuł WBA w kategorii junior półśredniej pomiędzy Amirem Khanem (23-1, 17 KO) i Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO).
Zapowiada się zatem wieczór boksu z kilkoma "smaczkami". Pierwszym z nich jest fakt, że jedynym dotąd pogromcą Maidany jest właśnie 32-letni Kotelnik, który uporał się z Argentyńczykiem na punkty w lutym 2009 roku w Rostocku. Z kolei w rekordzie Amira Khana widnieje zwycięstwo nad Kotelnikiem (wygrana na punkty w lipcu 2009 roku w Manchesterze), a w zestawieniu walk Maidany znajdziemy wiktorię nad Ortizem (techniczny nokaut w 6. rundzie), odniesioną w czerwcu ubiegłego roku w Los Angeles.
Wyjątkowo łatwe zadanie miał w trzeciej obronie tytułu mistrza świata federacji WBA wagi muszej w wersji tymczasowej Luis Concepcion (22-1, 17 KO).
Champion w zaledwie dziewiędziesiąt sekund zdążył aż trzy razy rzucić na deski Denkaosana Kaovichita (50-3-1, 20 KO). Po trzecim liczeniu ringowy Rafael Ramos poddał tajskiego boksera, ogłaszając Concepciona (na zdjęciu) zwycięzcą.
Do małej niespodzianki doszło w Boltonie, gdzie Stephen Foster (28-2-1, 18 KO) odebrał Levanowi Kirakosyanowi (33-6, 23 KO) tytuł mistrza Europy wagi super piórkowej. Początek nie wskazywał na taki obrót spraw, bowiem pierwszą rundę zdominował Kirakosyan, a na początku trzeciej wstrząsnął pretendentem. Ten jednak przeczekał kryzys klinczując, by po chwili zranić mistrza lewym sierpowym. Po nim poszła seria złożona z kilku następnych ciosów i sędzia poddał bezbronnego już Levana, ogłaszając wygraną Stephena przez TKO w trzecim starciu.
Dłużej potrwała za to druga obrona pasa EBU kategorii junior półśredniej w wykonaniu Paula McCloskeya (22-0, 12 KO). 31-letni Anglik od pierwszego gongu zyskał wyraźną przewagę nad ambitnym, ale dużo słabszym fizycznie Barry Morrisonem (18-5, 8 KO). Champion (na zdjęciu) już w piątej rundzie był blisko zwycięstwa przed czasem. Posłał wówczas rywala na deski lewym krzyżowym, lecz ambitny challenger przetrwał ciężkie chwile. W siódmej odsłonie było już jednak po wszystkim po kombinacji lewy-prawy sierp.
W dniach 6-10 października rozegrane zostaną XVIII Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w Boksie o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Turniej odbędzie się w Starachowicach, wezmą w nim udział pięściarze urodzeni w lata 1990-91.
Walki eliminacyjne zaczną się już we środę od godziny 18:00. Od czwartku do soboty, pojedynki na coraz wyższym szczeblu będą toczone w dwóch sesjach dziennie, pierwsza będzie zaczynała się o 11:00, druga o 17:00. W niedziele młodzi adepci szermierki na pięści spotkają się o 10:00, kiedy to zostaną rozegrane pojedynki finałowe.
- Poznałam Ricky'ego rok temu w Dublinie. Spędziliśmy potem cztery wspaniałe dni w hotelu, a następnie jedenaście miesięcy jako para. Ricky to świetny facet, a te jedenaście miesięcy to był najlepszy okres w moim życiu - mówi Emma Bowe, 31-letnia była bokserka, która nagrała Hattona zażywającego narkotyki.
Teraz pomimo głoszonej sympatii do byłego kochanka, pani Bowe ogłosiła całemu światu swój związej z dawnym championem, a co za tym idzie, jego zdradę wobec kilkuletniej partnerki życiowej, Jen. Romans zaczął się od niewinnej prośby o autograf.
- Chcę powiedzieć wszystkim fanom Ricky'ego, żeby się nie martwili. To prawdziwy wojownik i wyjdzie z tego - zakończyła niebezpieczna jak się okazuje była pani bokser (na zdjęciu z Hattonem).
Dwunasty w rankingu federacji WBO wagi ciężkiej Gonzalo Omar Basile (48-4, 23 KO) pozostaje bardzo aktywny i już 23 października stoczy kolejny pojedynek. 36-letni Argentyńczyk wystąpi w rodzinnym Buenos Aires, gdzie na dystansie dwunastu rund zmierzy się z niepokonanym Marcelo Luizem Nascimento (12-0, 10 KO) z Brazylii.
Stawką ich walki będzie należący do dwumetrowego i wytatuowanego na całym ciele Basile pas WBO Latino.
Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO), wysoko notowany przez wszystkie najważniejsze bokserskie federacje, rozpoczął cykl treningowy, a tym samym przygotowania do kolejnej walki.
W ostatnich dniach, pięściarz z Krynicy przeszedł w Instytucie Sportu w Warszawie szereg badań lekarskich. Ich wyniki pozwolą na odpowiednie dopasowanie cyklu treningowego. Swój ostatni pojedynek Kołodziej stoczył w czerwcu, w rodzinnej Krynicy Zdrój, kiedy to wygrał na punkty po 12. rundach z Francuzem Parfait Amougui Amougou (8-3-1, 7 KO).
Dawid Kostecki (34-1, 23 KO) po sześciomiesięcznej przerwie wróci na ring 23. października, na zamkniętej gali w warszawskim hotelu Hilton. Stawką pojedynku będzie interkontynentalny tytuł WBC w wadze półciężkiej. Zapraszamy na wywiad z "Cyganem".
Po zakończeniu obozu przygotowawczego w kalifornijskim Oxnard, były mistrz świata Antonio Margarito (38-6, 27 KO) został zapytany o swoje przemyślenia dotyczące ostatniej wypowiedzi Freddie'ego Roacha, szkoleniowca Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), w której nazwał Meksykanina "brudnym zawodnikiem". Trener Filipińczyka zdradził, że przygotowuje swojego podopiecznego na nieczyste zagrywki Margarito, na przykład uderzenia głową czy łokciami.
- Nie przejmuję się tym, co powiedział Roach. Trenuję tak mocno, jak tylko potrafię. W tej kategorii wagowej jestem mocniejszy niż Manny. Jestem przekonany, że znokautuję Pacquiao - zapowiada 32-letni Margarito, który 13 listopada w Arlington stoczy pojedynek o pas WBC w wadze junior średniej. Starcie odbędzie się na obiekcie Cowboys Stadium.
Paul McCloskey (22-0, 12 KO) tuż po udanej obronie tytułu mistrza Europy przejawił aspiracje do walki, która ma zwrócić uwagę kibiców na całym świecie. Jako swojego potencjalnego rywala Irlandczyk upatruje Amira Khana (23-1, 17 KO), który bezdyskusyjnie rządzi na Wyspach Brytyjskich w wadze junior półśredniej. Walka wydaje się jednak mało prawdopodobna. Najmocniejszym argumentem na tak, jest to, że byłaby to walka na linii WIelka Brytania-Irlandia. Jednak kolejka do Khana jest bardzo długa i nazwisko McCloskey wydaje się jeszcze zbyt mało atrakcyjne.
-Jaki będzie następny ruch po obronie pasa mistrza Europy? Naturalnie jest to mistrzostwo świata. Amir Khan jest jednym z największych mistrzów. On jest Anglikiem, ja jestem Irlandczykiem- to byłaby wielka walka w tej części świata. Zróbmy ją- powiedział McCloskey.
Do kilku ciekawych zdarzeń doszło dziś w nocy. W wadze średniej Samuel Miller (21-4, 18 KO) zaskoczył niezwyciężonego dotąd Isaaca Rodriguesa (17-1, 13 KO), stopując go w siódmej rundzie. Miller zakończył pojedynek kombinacją prawy-lewy sierp, zdobywając przy okazji wakujący pas WBC USNBC.
Inny znany zawodnik tej dywizji, Andy Lee (24-1, 18 KO), tym razem zawędrował do kategorii super średniej, gdzie stanął oko w oko z doświadczonym Troyem Lowry (27-11, 16 KO). Lee (na zdjęciu - WBA #9) zdeklasował swojego rywala, posyłając go aż pięć razy na deski zanim sędzia w końcu się zlitował nad Troyem i przerwał potyczkę na sekundy przed końcem czwrtej odsłony.
Notowany przez WBA na szóstym miejscu w rankingu wagi półciężkiej Joe Spina (26-1-2, 18 KO) miał zakontraktowany na wczoraj bój z Rayem Oliverą, znanym przede wszystkim z występów w kategorii... junior półśredniej. Na szczęście komisja sportowa nie dopuściła do tej masakry cenionego niegdyś boksera i obóz Spiny musiał szukać nowego rywala. Wybór padł na znanego Antwuna Echolsa (32-15-4, 28 KO), który dziesięć lat temu toczył zaciekłe walki z samym Bernardem Hopkinsem. Czas okazał się jednak znacznie bardziej łaskawy dla "Kata", ponieważ Echols w czternastu ostatnich występach trzykrotnie zremisował, raz wygrał i dziesięć razy przegrał. Dziś w nocy w pierwszej rundzie jeszcze wszystko dobrze wyglądało, ale już w drugiej Spina posłał Echolsa na deski lewym sierpowym. Od tegoczasu zyskał już widoczną przewagę, dokumentując ją ostatecznie w trzecim starciu.
No i na koniec powracający po sześciu latach Jovo Pudar (23-3, 13 KO) zastopował w szóstej odsłonie Sanida Imamovica (0-5). Jednocześnie był to debiut Bośniaka w dywizji junior ciężkiej.
Już 10 października w Łomiankach 41-letni Dariusz Snarski (31-30-2, 6 KO) i 16 lat od niego młodszy Krzysztof Cieślak (15-1, 5 KO) zmierzą się w 10-rundowej walce. Stawką tego pojedynku będą pasy WBC Baltic, BBU i międzynarodowego mistrza Polski w kategorii lekkiej. Pomysł, aby Ci dwaj pięściarze spotkali sie w ringu zrodził się po wypowiedzi Dariusza Snarskiego w wywiadzie dla BOKSER.ORG, w którym stwierdził, że prezentował się lepiej od "Skorpiona" zarówno na wspólnych sparingach jak i w pokazowej walce, którą stoczyli. Krzysztofa Cieślaka bardzo zabolały te słowa, oczywiście był odmiennego zdania niż jego starszy kolega. Teraz będą mieli okazję udowodnić swoje racje w oficjalnym pojedynku.
Zapraszamy na wywiad z Dariuszem Snarskim, w którym opowiada o przygotowaniach do tego pojedynku.
Marcin Łądka: Jak przebiegały przygotowania do walki z Krzysztofem Cieślakiem?
Dariusz Snarski: Przygotowania rozpocząłem 8 tygodni temu, pomimo braku jakichkolwiek problemów z kondycją zaliczyłem trochę mocnych biegów po pagórkowatych terenach na Podlasiu. Pracowałem sporo nad poprawą dynamiki i szybkości przez co uzyskałem poprawę w sile ciosu. Sparingpartner z Białorusi Oleg Kisialiow dwa razy lądował na macie, sparingi były w 14-uncjowych rękawicach. Jest to dobrym prognostykiem przed walką. Sparowałem także z Bartłomiejem Wańczykiem. Jestem zadowolony z przebiegu przygotowań i sparingów. Nie było żadnych kontuzji, nic mi nie dolega, tylko wyjść i dać pokaz boksu.