Już 6. listopada, Mariusz Wach (22-0, 10 KO) pokaże się bokserskiemu światu za oceanem, gdzie powalczy z Kevinem Burnettem (13-4-1, 8 KO) na gali w Prudential Center. Walką wieczoru tego dnia będzie pojedynek Zab Judah (39-6, 27 KO) vs Michael Clark (40-5-1, 18 KO). W narożniku "Polskiego Olbrzyma" stanie wciąż czynny jako pięściarz, trener Piotr Wilczewski. Obaj Polacy już w tym tygodniu wylatują do USA, gdzie w Global Boxing Gym Mariusza Kołodzieja wspólnie będą się przygotowywać do występu, ich powrót planowany jest na 8. listopada.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Wilczewski i Wach wezmą udział w niedzielnej paradzie Pułaskiego. Zgodnie z tradycją, parada ta odbywa się zawsze w pierwszą niedzielę października, amerykańska Polonia zaczyna swój marsz na 5. Alei w Nowym Jorku.
Popularny w naszym kraju Nowozelandczyk, David Tua (51-3-2, 43 KO), zajmujący aktualnie 2. miejsce w rankingu najlepszych "ciężkich" federacji WBO oznajmił, że nie zamierza w ciągu najbliższych 5 lat kończyć sportowej kariery.
Jak twierdzi Tua, ma on do załatwienia w ringu jeszcze kilka zaległych spraw i za dwa tygodnie, po wyleczeniu kontuzji barku, zadecyduje o najbliższych priorytetach. Poważniejsze plany, wykrystalizować się mają po kolejnej wygranej walce, którą transmitować ma lokalna, maoryska telewizja.
- Zamierzam wykorzystać do maksimum najbliższe 5 lat mojej kariery - powiedział 37-letni Tua. - Jeśli pojawi się szansę walki o tytuł mistrza świata - będzie cudownie. Przyjmę ją z otwartymi ramionami - zakończył David.
Arthur Abraham (31-1, 25 KO), były mistrz świata wagi średniej federacji IBF, uczestnik turnieju Super Six World Boxing Classic, podczas specjalnej wideokonferencji odpowiadał na pytania czytelników rosyjskojęzycznego serwisu sportbox.ru. Oto najciekawsze fragmenty tych rozmów:
- Jak zareagowałeś na porażkę z Andre Dirrellem? Czy uważasz, że Amerykanin symulował nokaut?
- Oczywiście, że udawał. Na sto procent! Widać było, że może stanąć o własnych siłach.
- Jaki jest Twój typ na pojedynek Warda z Dirrellem?
- Myślę, że wygra Ward.
- Twoja walka z Carlem Frochem zapowiadana jest jako bezkompromisowa rozróba w ringu. Jak odnosisz się do tego rodzaju porównań?
- Myślę podobnie. To będzie prawdziwe ringowe morderstwo.
- Kto jest najlepszym pięściarzem w turnieju Super Six?
- Tutaj występują tylko dobrzy zawodnicy. Nie ma ani jednego słabeusza. Ale po ostatniej walce turnieju dowiemy się który z nas jest najlepszy.
- Myślisz o rewanżu z Dirrellem?
- Myślę, że przyjdzie taki dzień po Super Six, a może i nawet w trakcie turnieju. O ile Dirrell wygra z Wardem.
- To prawda, że chciałbyś raz jeszcze zejść do kategorii średniej, by zmierzyć się z mistrzem świata WBA, Felixem Sturmem?
- Tak. Naprawdę chcę tego dokonać, ale najpierw muszę wygrać Super Six.
- Dasz radę zejść do niższej kategorii?
- Oczywiście, że to będzie bardzo trudne, ale walkę ze Sturmem można przeprowadzić także w umownej kategorii.
Maciej Zegan (42-5-2, 21 KO) nie mógł zaprzepaścić tej wielkiej szansy, dlatego też negocjacje z promotorem Frankiem Warrenem trwały zaledwie 24 godziny, a ich zwieńczeniem były podpisy pod kontraktem. Wczoraj informowaliśmy, że z Wielkiej Brytanii nadeszła propozycja pojedynku o mistrzostwo świata organizacji WBO w kategorii super piórkowej. Wrocławianin bez wahania przyjął walkę, a w ringu stanie naprzeciw Brytyjczyka Ricky Burnsa (29-2, 7 KO).
MACIEJ ZEGAN - SERWIS SPECJALNY >>
Jak poinformowała nas osoba związana z Andrzejem Grajewskim, do mistrzowskiego pojedynku dojdzie 4. grudnia w Londynie. Promotor Frank Warren obiecuje wspaniałą galę, na której dojdzie do kilku innych pojedynków o mistrzostwo świata. Impreza ta będzie bowiem częścią obchodów 30. rocznicy pierwszej walki wypromowanej przez grupę Brytyjczyka.
Maciej Zegan (42-5-2, 21 KO) już 4. grudnia stanie przed szansą wywalczenia tytułu mistrza świata WBO kategorii super piórkowej. Obecnym czempionem jest Ricky Burns (29-2, 7 KO), który zdobył swój pas niespełna miesiąc temu, mimo że już w pierwszej rundzie znalazł się na deskach. Po dwunastu rundach sędziowie jednak jego wskazali jako zwycięzcę, pokonał wtedy Portorykańczyka Romana Martineza (24-1-1, 15 KO). Zapraszamy na zapis video z tego pojedynku, Burns walczy w czarnych spodenkach.
Błyskawiczną karierę na Wyspach Brytyjskich robią dwaj młodzi Kubańczycy, byli amatorscy mistrzowie świata juniorów z Agadiru (2006 r.), 22-letni Alexei Collado "The Hurricane" Acosta (12-0, 12 KO - na zdjęciu) oraz o rok starszy Luis "El Leon" Garcia (9-0, 7 KO). Podopieczni Patricka Hamisha Thomasa (opiekuje się także karierą Mike`a Pereza), mieszkający na stałe w irlandzkim Cork, jak do tej do tej pory wygrali wszystkie swoje pojedynki.
Pierwszy z nich, boksujący w kategorii super koguciej, jak dotąd wszystkie walki wygrał przed czasem przed czasem, pokonując m.in. byłego mistrza świata IBF Felixa Machado.
W swoich kolejnych pojedynkach, podczas gali boksu zawodowego w Letterkenny, młodzi Kubańczycy skrzyżują rękawice z wymagającymi rywalami z Urugwaju: Acosta ze starszym o 5 lat Cristianem Faccio (20-5, 13 KO), byłym pretendentem do tytułu mistrza świata WBC wagi koguciej, a Garcia z Jorge Rodriguezem (20-1, 9 KO), do niedawna posiadającym pas WBO Latino wagi super średniej.
Wychowanek Mazura Ełk już w 1972 roku spełnił swoje największe sportowe marzenie i wywalczył brązowy medal olimpijski w Monachium. W następnym roku wziął udział w tournee reprezentacji w Stanach Zjednoczonych. Wygrał trzy walki i wszystkie przed czasem. "Gdy Pietrzykowski sekunduje, to Błażyński nokautuje" - rozpisywała się polonijna prasa. Uznano go za najlepszego boksera w meczach pomiędzy Polską, a USA i w nagrodę otrzymał od Amerykańskiej Federacji Boksu ogromną złotą rękawicę z nazwiskami zawodowych mistrzów świata.
Jak donosi szef stajni Top Rank - Bob Arum, mistrz WBC w wadze lekkiej, Humberto Soto (53-7-2, 32 KO), 4 grudnia na gali "Latin Fury" stanie do trzeciej obrony swego pasa. Rywalem "La Zorrity" będzie Urbano Antillon (28-1, 20 KO).
Głównymi atrakcjami wieczoru będą starcie niezwykle popularnego w Meksyku Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO) ze znanym z pierwszej edycji "Contendera" Alfonso Gomezem (22-4-2, 11 KO) i pojedynek czołowego pięściarza P4P - Nonito Donaire (24-1, 16 KO) z Ukraińcem Władimirem Sidorenko (22-2-2, 7 KO).
Coraz głośniej robi się w środowisku o wciąż młodziutkim, niespełna 22-letnim Davidzie Lemieux (23-0, 22 KO). Boksujący w wadze średniej Kanadyjczyk w kwietniu znokautował w drugiej rundzie cenionego i twardego Walida Smicheta, a w czerwcu już w pierwszej odsłonie wysłał w krainę snu Elvina Ayalę. Warto przy tym wspomnieć, iż Ayala zremisował między innymi z Sergio Morą, a w 2008 roku stanął do walki o pas IBF, przegrywając z królem nokautu, Arthurem Abrahamem, dopiero w dwunastej odsłonie. Tym bardziej więc szybkie zwycięstwa Lemieux (na zdjęciu) robią wrażenie.
David w kolejnym występie, zaplanowanym na 29 października, miał zmierzyć się z Howardem Eastmanem, jednak ten w ubiegły piątek przegrał niespodziewanie z anonimowym Kwesi Jonesem i plany skonfrontowania ich razem legły w gruzach. W zastępstwie trzeba było szybko znaleźć godnego następcę z dobrym nazwiskiem - i chyba się udało. Co prawda kontrakt jeszcze nie został podpisany, ale jak informuje Dan Rafael w swoim blogu, niemal na pewno kolejnym rywalem Davida będzie syn legendy pięściarstwa, Hector Camacho Junior (52-3-1, 28 KO).
Od pewnego czasu nad Alfredo Angulo (19-1, 16 KO) wisi widmo deportacji, a jego manager Mike Criscio intensywnie szuka wyjścia, które może przyczynić się do uratowania kariery podopiecznego. Z tymczasowym rozwiązaniem wyszedł Deandre Latimore (21-3, 17 KO), który chętnie zmierzy się z "Perro" w Meksyku.
- Mogę z nim walczyć w Meksyku nawet jutro. Podajcie mi datę, moje walizki są spakowane. Niech jego ludzie pracują nad problemami prawnymi, podczas gdy my stoczymy pojedynek. To walka, na którą fani czekają. Dwóch puncherów wychodzi bić się jakby nie było jutra. Chcę dać kibicom to czego oczekują i pokazać HBO, że warto we mnie zainwestować - powiedział 25-letni "The Bull".
Jose Sulaiman, prezydent federacji World Boxing Council, uważa, że 20-letni Saul Alvarez (34-0-1, 26 KO) jest już gotowy na walkę z mistrzem trzech kategorii wagowych - Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
- Nie ma na co czekać, Alvarez jest gotowy. Rozwinął się wystarczająco, by rzucić go na głęboką wodę. To naturalne, a on ma olbrzymie możliwości. "Canelo" i Mosley to byłaby wybuchowa mieszanka. Każdy dobrze by na tym zarobił. Mam nadzieję, że ich obozy dogadają się tak szybko jak to możliwe - powiedział szef WBC.
W sobotę i niedzielę w Hali na Skarpie (dawny obiekt Szombierek) w Bytomiu, odbędzie się V Memoriał Leszka Błażyńskiego. W zawodach będą rywalizować młodzi pięściarze z Polski i Czech. Sobotnie walki rozpoczną się o godz. 10:00, a finały zaplanowane są na tą samą godzinę w niedzielę. Serdecznie zapraszamy.
BIOGRAFIA LESZKA BŁAŻYŃSKIEGO >>
Wśród gości będą m.in. Zbigniew Kicka, pierwszy polski medalista bokserskich amatorskich mistrzostw świata oraz Damian Jonak, były młodzieżowy mistrz świata zawodowców. Leszek Błażyński największe sukcesy odnosił w latach siedemdziesiątych, kiedy to zdobył dwa brązowe medale olimpijskie, mistrzostwo i wicemistrzostwo Europy. W swojej karierze reprezentował kluby: Mazur Ełk, BBTS Włókniarz Bielsko-Biała oraz Szombierki Bytom.
Eric Morel (42-2, 21 KO) po zdobyciu w lutym tytułu WBO kategorii koguciej w wersji tymczasowej związał się kontraktem z grupą Golden Boy Promotions. Obchodzący w najbliższy piątek 35. urodziny zawodnik z Portoryko po raz pierwszy będzie miał okazję wystąpić pod skrzydłami nowego pracodawcy 11 grudnia podczas gali w Meksyku.
Będzie to o tyle istotny występ, ponieważ w trakcie tego wieczoru rozpocznie się turniej złożony z czterech bokserów dywizji koguciej, w którym Morel (na zdjęciu) jest rezerwowym. W pierwszym pojedynku Yonnhy Perez (20-0-1, 14 KO) postawi na szalę swój pas IBF, dając rewanż za ubiegłoroczne zwycięstwo Josephowi Agbeko (27-2, 22 KO). W drugim starciu Abner Mares (20-0-1, 13 KO), który w maju zremisował z wymienionym wyżej Perezem, skrzyżuje rękawice z z byłym królem wagi muszej i super muszej, Viciem Darchinyanem (35-2-1, 27 KO).
Dariusz Snarski (31-30-2, 6 KO) skorzystał z pomocy sparing partnerów Bartka Wańczyka i Olega Kisialowa z Białorusi, podczas przygotowań do starcia z Krzysztofem Cieślakiem (15-1, 5 KO). Do pojedynku dojdzie już 10. października na gali organizowanej przez grupę Babilon Promotion w Łomiankach.
Federacja IBF nie wyraziła zgody na walkę swojego mistrza świata wagi ciężkiej, Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) z ex-czempionem w trzech kategoriach wagowych, 42-letnim Jamesem Toney`em (72-6-3, 44 KO). Oficjalnym powodem odmowy był zbyt długi rozbrat amerykańskiego weterana z boksem. Toney po raz ostatni pojawił się bowiem w ringu we wrześniu ub. roku.
Wspomnianą informację przekazał mediom Amerykanin, który liczył, że 11 grudnia dostanie szansę rywalizacji z młodszym z braci Kliczko. Postrzeganie rzeczywistości przez Jamesa różni się jednak od oficjalnej wersji przedstawionej przez IBF:
- Wiem, że to właśnie Kliczko miał decydujący wpływ na decyzję IBF i uważam, że jest to jego kolejna próba uniknięcia walki ze mną - powiedział Toney. - Czuję się jakbym był na jego czarnej liście. Ryzykuję swoje zdrowie i życie, uprawiając od wielu lat zawodowy boks i taką za to dostaję nagrodę- żalił się Toney.
Zdaniem ex-mistrza świata, inni kandydaci na pretendentów do tytułu IBF, mimo stoczenia w ostatnim czasie wielu walk, nie prezentują poziomu zbliżonego do niego.
- To członkowie klubu "Worek Miesiąca" - powiedział Amerykanin o potencjalnych rywalach Władimira Kliczko. - Słyszałem nazwiska Jean-Marca Mormecka, Chaunce`a Wellivera, i tego faceta z Anglii z rekordem 14-0, Dereka Chisory. Ktokolwiek będzie tym rywalem, nie jest pięściarzem klasy Jamesa Toneya i Władimir dobrze o tym wie - zakończył Toney.
Prezentujemy 6. rundowy pojedynek Macieja Zegana (42-5-2, 21 KO) z Borisem Bergiem (3-0-1, 2 KO) z zeszłego weekendu. Nagranie jest kiepskiej jakości, ale zdecydowaliśmy się je zaprezentować, ze względu na kontrowersje jakie narosły wokół tej walki.
RUNDY 5. i 6. POJEDYNKU MACIEJ ZEGAN vs BORIS BERG
Wczoraj Paul Malignaggi (27-4, 5 KO), były mistrz świata IBF wagi jr. półśredniej, podpisał trzyletni kontrakt z grupą promotorską Golden Boy Promotions.
Przypomnijmy, że po porażce z mistrzem WBA, Amirem Khanem (23-1, 17 KO), Malignaggi rozwiązał kontrakt z dotychczasowym promotorem, Lou DiBellą, z którym współpracował od początku swojej zawodowej kariery, następnie przez pewien czas planował przeprowadzkę do Włoch, kraju swoich przodków, by ostatecznie dać się skusić włodarzom GBP.
- To jest najlepsza decyzja w mojej karierze zawodowej. Jestem bardzo wdzięczny Golden Boy Promotions za złożoną mi ofertę - powiedział Malignaggi. - To początek nowego etapu w moim życiu: nowy promotor, nowa waga i nowe możliwości walki o mistrzostwo świata. Niedawno wróciłem na salę treningową, a moja waga oscyluje w granicach 160 funtów (72 kg). Potrzebuję pojedynku, który byłby przetarciem w nowej sportowej rzeczywistości. Skromnej walka, na którejś z gal bokserskich, które nie będą transmitowane przez stacje telewizyjne. A w przyszłym roku mógłbym wrócić na bokserskie salony - planuje nowojorczyk.
W ramach trzynastej gali Windy City Fight Night, Andrzej Fonfara (14-2, 5 KO) zmierzy się z dwudziestodziewięcioletnim Anthony'm Doughty (9-1, 8 KO) pochodzącym z Tuscaloosa w stanie Alabama. Gala odbędzie się w UIC Pavilion, w piątek 22. października.
- Mój przeciwnik ma dobry rekord i mocne uderzenie. Swoje dotychczasowe walki zakończył przed czasem. Jest silny, ale gorszy technicznie. Widziałem jego parę walk na youtube, teraz mogę ustalić z Samem Colloną taktykę pojedynku. Wierzę, że będzie dobrze. Czuje się świetnie i dam z siebie wszystko by wygrać - zapewnia "Polish Prince".
W przygotowaniach do pojedynku z Anthony'm Doughty pomagał Andrzejowi pięściarz z grupy Global Boxing z New Jersey, Przemysław Majewski (13-0, 8 KO), który 16. października w Memphis w Tennesee, stoczy walkę wieczoru z Josephie Gomezie (17-2-1, 8 KO).
- Z Przemkiem trenowaliśmy dwa razy dziennie. Pierwszy trening był wytrzymałościowy, drugi to lekkie sparingi. Przemek to w porządku chłopak, z mocnym charakterem i ogromnym sercem do boksu. Na treningach wylewał z siebie siódme poty. Na pewno jeszcze się spotkamy na sali treningowej - powiedział Andrzej Fonfara.
Bob Arum nie zapomniał o Pawle Wolaku (27-1, 17 KO), który jeszcze jakiś czas temu przymierzany był dla Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO). Prezydent Top Rank zamierza skonfrontować Polaka z niepokonanym Vanesem Martirosyanem (28-0, 17 KO). Do pojedynku dojdzie 4 grudnia na gali "Latin Fury" lub dwa tygodnie później na Fox Sport.
- Gdy okazało się, że przenosimy walkę Chaveza do Kalifornii, logicznym wyborem stał się Alfonso Gomez. Chciemy jednak, by Paweł Wolak stoczył swój pojedynek i z pewnością nie zostawimy go na lodzie. Zamierzam wystawić go na Vanesa. Do walki dojdzie albo 4 grudnia, albo dwa tygodnie później. Wolak wyjdzie do ringu i dostanie szansę, by dobrze zarobić - zapewnia Arum.
Od czasu-do czasu piszemy o pięściarzach mających polskie korzenie. Na ringach europejskich i amerykańskich jest ich - jak wiadomo - całkiem sporo. Dzisiaj zaglądamy jednak do Australii, dokładnie do Penrith w Nowej Południowej Walii, gdzie lokalna kariera (?) w wadze ciężkiej stoi otworem przed Benjaminem (Benem) Wrotniakiem (1-0, 0 KO).
25-letni syn polskich emigrantów, podkreślający w wywiadach swoje nadwiślańskie korzenie, wróci na ring 2 października w Cambridge Park (po ponad rocznej przerwie) podczas gali bokserskiej organizowanej przez własną firmę promotorską, Victory Promotions. Rywalem Wrotniaka będzie reklamowany jako mistrz Wysp Tonga i Południowego Pacyfiku wagi ciężkiej, Alipate Liava'a (4-3, 2 KO).
Zapraszamy na tarczowanie Mariusza Cendrowskiego (20-2-2, 7 KO) przez trenera Zygmunta Gosiewskiego. "Maniek" przygotowuje się obecnie do gali Sylvester-Oral, która odbędzie się 30. października w Rostoku. Jego przeciwnikiem będzie po raz drugi Thomas Troelenberg (21-1, 10 KO), którego pięściarz z Wrocławia pokonał w czerwcu br.
Co prawda takie plebiscyty należy traktować z przymrużeniem oka, ale... Ceniony amerykański dziennikarz zajmujący się tematyką bokserską, znany przede wszystkim z audycji "On the Ropes Boxing Radio" - Geoffrey Ciani, opublikował dziesiątkę najlepszych walk wagi ciężkiej ostatniej dekady. Miło nam poinformować, że na liście, w dodatku na podium, znalazł się pojedynek Andrzeja Gołoty, który po zażartym boju 17 kwietnia 2004 roku tylko zremisował z ówczesnym mistrzem świata federacji IBF Chrisem Byrdem, choć zdecydowana większość obserwatorów widziała wygraną niedocenianego Polaka.
ZOBACZ PEŁNĄ LISTĘ 10. NAJLEPSZYCH WALK DEKADY
- To było wspaniałe starcie dwóch różnych stylów - typowego punchera (Gołota) z bokserem kontrującym (Byrd). Dwanaście dramatycznych rund pełnych akcji. Obaj pięściarze mieli swoje lepsze i gorsze momenty, a wiele rund było naprawdę ciężkie do punktowania. Ostatecznie Byrd zachował tytuł po dość kontrowersyjnym remisie, a wielu obserwatorów uważała, że Gołota zrobił wystarczająco dużo, by zwyciężyć. Niestety nigdy nie doszło do rewanżu - relacjonuje tamte wydarzenia dziennikarz.
Po dwóch porażkach z rzędu kariera Kendalla Holta (25-4, 13 KO) znalazła się na zakręcie. Były mistrz świata federacji WBO kategorii junior półśredniej ostatni raz wystąpił w lutym, kiedy będąc faworytem w stosunku 14. do 1. przegrał niespodziewanie z Kaizerem Mabuzą.
Holt po dłuższej przerwie powróci między liny 15 października w Miami podczas gali "Tarver vs Aguilera". W pojedynku zakontraktowanym na osiem rund zmierzy się z Octavio Narvaezem (7-9-1, 4 KO), który przegrał sześć ostatnich walk.
Gabora Veto (19-0, 14 KO) po raz pierwszy widziałem w ringu 2 lata temu podczas mistrzostw Unii Europejskiej, które odbywały się w Cetniewie. Młody Węgier w pierwszej walce tamtego turnieju uległ bardzo wysoko na punkty (20-0!) Mirsadowi Ahmeti z Chrowacji, by pół roku później podpisać w Szwajcarii zawodowy kontrakt.
Dzisiaj niespełna 22-letni Madziar jest młodzieżowym mistrzem świata WBC wagi lekkiej, a potwierdzeniem jego sporych możliwości była niedawna wygrana z niemiecką nadzieją tej dywizji, Philippem Schusterem (14-1-1, 9 KO).
Kolejnym doświadczeniem w krótkiej - jak dotąd - karierze Gabora będzie występ 2 października na gali boksu zawodowego w stolicy Kenii, Nairobi, gdzie zmierzy się on z Tanzańczykiem Rajabu Maoja (16-7-3, 5 KO). Stawką rywalizacji będzie "pasek" anonimowej federacji PBF Wschodniej i Centralnej Afryki.
Na marginesie dodam, że menedżer Węgra, Oliver Duetschler dosłownie kilka miesięcy temu podpytywał mnie o ...Dariusza Snarskiego, rozważając go (?) w kontekście kolejnego rywala dla Veto.
Jak widać najważniejsze organizacje światowego boksu robią wszystko, żeby było jak najwięcej mistrzów oraz pasów do rozdania, co naturalnie wiąże się z większą kasą. Tytuły tymczasowe, mistrzowie "regularni" i "super championi", a także od niedawna "srebrne" pasy to niestety dziś norma.
W kategorii junior półśredniej 29 stycznia przyszłego roku dojdzie do walki na szczycie, a w niej champion WBO - Timothy Bradley (26-0, 11 KO) zmierzy się z mistrzem według WBC i IBF, Devonem Alexandrem (21-0, 13 KO). Założenie było proste - zwycięzca tej potyczki zunifikuje trzy pasy, by potem spotkać się z lepszym z dwójki Khan vs Maidana w pojedynku o miano absolutnego króla i mistrza czterech federacji dywizji junior półśredniej.
Niestety już wiadomo, że nici z tego. Włodarze IBF postanowili bowiem odebrać Alexandrowi (na zdjęciu) swój pas, a wszystko dlatego, ponieważ nie stanie w pierwszej kolejności do starcia z oficjalnym pretendentem, Kaizerem Mabuzą (23-6-3, 14 KO). Nic tylko pogratulować...
W jednej z najpopularniejszych angielskich gazet poświęconych pięściarstwu pojawiła się dość ciekawa sonda. Zadano w niej czytelnikom pytanie kto, oprócz Davida Haye (24-1, 22 KO), byłby najodpowiedniejszym przeciwnikiem dla Władimira Kliczko (55-3, 49 KO).
Co ciekawe, według zakochanych w boksie Wyspiarzy, najciekawszym oponentem dla mistrza świata wagi ciężkiej federacji IBF, WBO i IBO, został nasz "Góral" - Tomasz Adamek (42-1, 27 KO), na którego głosowało aż 63% ankietowanych. Drugim kandydatem dla młodszego z ukraińskich braci został Kubańczyk Odlanier Solis (16-0, 12 KO), który zdobył 19% głosów. Trzeci był słynący z mocnego uderzenia Samoańczyk David Tua (51-3-2, 43 KO) - 13%, a ostatni Jean Marc Mormeck (35-4, 22 KO), którego wybrało 5% głosujących.
Tak wygląda czwórka ‘wybrańców’, których najchętniej zobaczyliby w akcji z "Dr. Steelhammerem" angielscy fani boksu. Ciekawe, czy podobny punkt widzenia podziela sam zainteresowany? A może zaskoczy wszystkich i wybierze kogoś zupełnie innego? Cóż, mistrzowi wolno wszystko i nie nam - kibicom tutaj decydować.
Jedno jest pewne - mistrz świata federacji WBC wagi półśredniej, Andre Berto (26-0, 20 KO), nie spotka się ostatecznie z championem w srebrnej wersji (ponownie - co to oznacza?), Turkiem Selcukiem Aydinem (20-0, 15 KO). Przypomnijmy, iż Andre powróci do akcji 27 listopada na antenie HBO.
Według stacji ESPN, do starcia z Berto (na zdjęciu) wytypowano trzech kandydatów i na pewno to właśnie jeden z nich zmierzy się z mistrzem. A są to - Freddy Hernandez (29-1, 20 KO), Ionut Dan Ion (26-1, 14 KO), znany w USA jako Jo Jo Dan, lub pogromca Waltera Dario Matthysse i Jose Luisa Castillo, Argentyńczyk Sebastian Andres Lujan (34-5-2, 22 KO), który na 15 października ma wyznaczony pojedynek z przeciętnym Juanem Jose Diasem (10-8-4, 2 KO).
Po aferze z bandażami przed pojedynkiem z Shane'em Mosleyem, sytuacja Antonio Margarito (38-6, 27 KO) mocno się skomplikowała. Wielu ludzi zarzuca "Tony'emu", iż całą karierę oszukiwał, a wszystkie zdobycze zawdzięcza nieczystym zagrywkom. Sam pięściarz wciąż utrzymuje, że nic nie wiedział o substancjach w swoich bandażach, a zaplanowana na 13 listopada walka z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO) to dla niego szansa rehabilitacji. Margarito zdaje sobie z tego sprawę, dlatego podobno trenuje jak nigdy dotąd.
- Wiem doskonale, jak ważna jest to dla mnie walka, dla mnie i całego Meksyku. Przygotowuję się więc tak ciężko, jak jeszcze nigdy dotąd. Pokonam Pacquiao i udowodnię, że jestem jednym z najlepszych bokserów na świecie. Oczywiście możliwość zdobycia pasa jest dla mnie ważna, jednak najważniejsze jest abym dał kibicom świetną walkę, którą zapamiętają na długie lata. Pacquiao już nie raz udowodnił, jak wielkim jest wojownikiem, dlatego jestem przekonany, że nasz pojedynek będzie ringową wojną - zakończył Margarito.
Po aferze z bandażami Antonio Margarito (38-6, 27 KO) jednym z głównych przeciwników jego powrotu na ring i przywrócenia licencji był najbardziej utytułowany bokser w historii, mistrz świata sześciu kategorii, sławny Oscar De La Hoya. Dłużny nie chciał pozostać Antonio.
- Nie wiem co ona ma do mnie, nie rozumiem tego. Wiem za to, że ma duży wpływ na komisję sportową stanu Kalifornia - wracając już do samej potyczki z Pacquiao, Margarito powiedział - Znokautuję go. Manny to twardziel, ale ja nie ucieknę z ringu jak De La Hoya - odgryzł się Meksykanin, nawiązując do porażki Oscara z Pacquiao sprzed dwóch lat, kiedy porozbijany "Złoty chłopiec" nie wyszedł do dziewiątej rundy.