Po zaciętym meczu kolejnej rundy rozgrywek Euroligi RMKS „Minkus” Rybnik pokonał na swoim ringu słowacką drużynę Spartak Komarno 8:6. Losy wyniku tego spotkania ważyły się aż do ostatniego pojedynku, który zakończył się punktowym zwycięstwem zawodnika gospodarzy – Krzysztofa Kowalskiego.
Natomiast najładniejsze – i co ważne także zwycięskie – walki w całym spotkaniu stoczyli: Mateusz Mazik i Patryk Cichocki.
- Dla mnie jako boksera, to będzie walka o życie lub śmierć. Tu waży się moja przyszłość i muszę to wygrać - uważa Kelly Pavlik (36-2, 32 KO), który 13 listopada podczas gali Pacquiao vs Margarito wystąpi podczas jednej "przed walk", mierząc swe siły w umówionym limicie 164. funtów z Brianem Verą (17-5, 11 KO).
- To będzie wspaniała gala, ale z całym szacunkiem, występ przed głównym wydarzeniem wieczoru to nie jest dla nas dobre miejsce. Kelly był główną atrakcją każdej gali od trzech lat, czyli od momentu zdobycia mistrzostwa świata - dodał z kolei Jack Loew, opiekun "Ducha".
Swoją szansę zamierza natomiast wykorzystac rywal Pavlika, który liczy na to, że dłuższa absencja wpłynie niekorzystnie na jego postawę Kelly'ego - Historia Pavlika niczym z Kopciuszka skończy się raz na zawsze na Cowboys Stadium. Dłuższa przerwa zawsze wpływa negatywnie na każdego - zakończył Vera (na zdjęciu).
W minioną sobotę w Sankt Petersburgu, po 8 dniach zmagań, zakończyły się 19-te amatorskie mistrzostwa Rosji seniorów w boksie. Poza kontuzjowanym Aleksiejem Tiszczenko, w ringu zaprezentowała się cała miejscowa czołówka. Zawodnicy po raz pierwszy rywalizowali w nowych - obowiązujących od 1 września - limitach 10-ciu kategorii wagowych.
Złote medale zdobyli (w kolejności wag): Dawid Ajrapetjan, Misza Alojan, Dmitrij Poljanskij, Ildar Waganow, Aleksandr Soljanikow, Andrej Zamkowoj, Artem Czebotarew, Egor Mechoncew, Paweł Nikitajew i Sergej Kuzmin.
Niespodzianką walk finałowych była porażka (3-12) mistrza świata kat. półciężkiej, Artura Beterbijewa, walczącego podczas turnieju mistrzowskiego w limicie wagi ciężkiej (91 kg) z Pawłem Nikitajewem. Dotychczasowy lider tej kategorii, Egor Mechoncew, tym razem wystąpił w niższej dywizji, pokonując w finale (3-1) Nikitę Iwanowa.
Ciekawie wyglądała rywalizacja w wadze superciężkiej. Zwyciężył faworyzowany Sergiej Kuzmin, ale bardzo dobre wrażenie pozostawił po sobie jego finałowy rywal, Witalij Kuduchow, który wcześniej pokonał niezwykle zdolnego "grubaska" Maksima Babanina i Nijaza Fajzulina.
Warto wspomnieć również o niespodziewanych finałowych porażkach Alberta Selimowa (60 kg) z Ildarem Waganowem (0-1) i Maksima Ignatowa (64 kg) z Aleksandrem Soljanikowem (0-2).
Jedenasty w rankingu federacji WBA wagi ciężkiej Denis Bachtow (33-5, 22 KO) potrzebuje jeszcze kilku miesięcy, aby w pełni powrócić do zdrowia - Przez to zapewne wyleci z rankingów, ale nie będzie problemu, żeby potem znów go tam wstawić - uważa promujący boksera German Titov.
- Denis miał problemy zdrowotne, o których nie chcę mówić. W tej chwili przechodzi rehabilitację, która potrwa jeszcze od czterech do sześciu miesięcy - powiedział Titov.
Przypomnijmy, że właśnie w związku z kontuzjami Bachtow musiał się wycofać z lipcowego pojedynku z Aleksandrem Dimitrenko o wakujący pas mistrza Europy. Pomimo absencji, Denis nadal pozostaje oficjalnym pretendentem EBU.
Zapraszamy na tarczowanie Nikodema Sierszulskiego, mistrza Polski młodzików z 2009 r. w kategorii do 65 kg, prowadzone przez trenera klubu Boks Poznań Wojciecha Komasę. Obecnie młody poznański pięściarz występuje w kategorii do 70 kg (kategoria obowiązująca tylko w rywalizacji juniorów młodszych).
Nie osiem, a sześć rund trwał ostatecznie pojedynek Macieja Zegana (42-5-2, 21 KO) z Borisem Bergiem (3-0-1, 2 KO) - i nie w wadze lekkiej, a junior półśredniej.
Całe to zamieszania negatywnie odbiło się na postawie Polaka, który zaledwie zremisował z bardzo agresywnie walczącym rywalem. Początkowo sędziowie przyznali nawet wygraną Niemcowi, jednak przy ponownym sprawdzeniu kart okazało się, że nastąpiła pomyłka i ostatecznie orzekli remis.
Wrocławianin nie ma dużo czasu na rozmyślanie o tym występie, bo już niedługo czeka go obrona tytułu WBO European. Przypomnijmy, że Zegan (WBO #3) zdobył ten pas na początku marca, zwyciężając w "Spodku" Pierre'a Francois Bonicela.
Były mistrz WBO w wadze ciężkiej, Shannon Briggs (51-5-1, 45 KO), uważa, że będzie dla Witalija Kliczko (40-2, 38 KO) znacznie trudniejszym przeciwnikiem niż poprzednicy. Pojedynek dwóch mocarzy odbędzie się 16 października na O2 Arena w Hamburgu.
- Moje dwa największe atuty to siła ciosu i doświadczenie. To kluczowe elementy. Spójrzcie na mnie i na niego, a potem na jego ostatnich przeciwników. Chris Arreola to twardziel, ale on nie jest gotowy fizycznie na kogoś takiego jak Kliczko. Mógł zrobić tylko jedno - stać przed Witalijem i robić za żywy worek treningowy - twierdzi blisko 39-letni Briggs.
- To samo dotyczy Sama Petera. Kevin Johnson to utalentowany dzieciak. Świetna lewa ręka. W jego rekordzie nie ma jednak nokautów, a jemu samemu brakuje doświadczenia. To nie puncher. Kolejny jest Albert Sosnowski. Z całym szacunkiem, jakim cudem on dostał walkę o tytuł? Przyjrzyjcie się dokładnie przeciwnikom Witalija, ja jestem pięściarzem innego kalibru - przekonuje "The Cannon".
Briggs chce zastopować ukraińskiego championa jako pierwszy pięściarz od czasu Lennoxa Lewisa. Pomimo tego, że zapowiadał ekspresowy nokaut, Shannon zdaje sobie sprawę, iż będzie to dla niego niezwykle trudna walka, która może potrwać pełne dwanaście rund.
- Czuję, że jestem najlepszy na świecie. Moje ciało to śmiercionośna broń. To wspaniałe uczucie. Te słowa płyną prosto z serca, nie staram się sztucznie podgrzewać atmosfery. Czuję się znakomicie. Mogę znokautować go w dziesięć sekund, mogę przeboksować dwanaście rund. Będę walczył z wojownikiem, prawdziwą maszyną, ale mam w sobie ogromne złoża energii, a on nie może odebrać mi energii. Każdy mnie przekreślił. Mam 193 cm wzrostu, ważę 248 funtów i jestem nie do zatrzymania - zapewnia Briggs.
- Wystarczy jeden cios, jestem puncherem. Mogę z nim zrobić wszystko. Potrafię boksować, mogę się bić. Jestem w stanie wygrać z nim, używając jego broni. Jestem lepszym pięściarzem - oznajmił Amerykanin.
Efektowne zwycięstwo Alberta Sosnowskiego (46-3-1, 28 KO) nad Paulem Butlinem (12-12, 3 KO) zostało docenione przez Europejską Unię Boksu, która ustanowiła Polaka oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza Europy. Pas ten jest w tej chwili w posiadaniu typowanego na następcę braci Kliczko Ukraińca, Aleksandra Dimitrienki (30-1, 20 KO). Obozy pięściarzy mają czas do 28 października na dogadanie się co do miejsca i terminu rozegrania pojedynku, jeśli nie uda im się osiągnąć porozumienia, organizatora wyłoni przetarg.
- Myślę, że walkę uda się zorganizować do końca grudnia. Do przetargu może stanąć wielu promotorów, bo zarówno Albert jak i Aleksander są pięściarzami bardzo popularnymi w Niemczech i w Anglii. Ich walka na pewno będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem – skomentował promotor „Dragona”, Krzysztof Zbarski.
Nie jest tajemnicą, że syn meksykańskiej legendy boksu od dawna nie przepada za Saulem Alvarezem (34-0-1, 26 KO). Od pewnego czasu Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO) rywalizuje z "Canelo" o miano najbardziej popularnego meksykańskiego pięściarza młodego pokolenia.
Tym razem Chavez apeluje o opamiętanie podczas wychwalania młodego Alvareza po zwycięstwie nad blisko 40-letnim Carlosem Manuelem Baldomirem (45-13-6, 14 KO).
- To była niezła walka, ale trzeba wziąć pod uwagę klasę przeciwnika. Rywal Alvareza był stary, musiał zbijać olbrzymią nadwagę, walczył kiepsko i był bez formy. To 40-letni pięściarz, który wrócił z emerytury i dopiero zrzucił 20 kg. Na ważeniu nie zrobił limitu, a na drugi dzień nie mógł przybrać więcej niż 5 kg. To było znęcanie się, ale taka jest prawda - powiedzial 24-letni Chavez.
Julio wraca między liny 4 grudnia, jego przeciwnikiem będzie Alfonso Gomez (22-4-2, 11 KO). Tego samego dnia w Meksyku boksować będzie "Canelo".
- Zawsze miałem lepsze wyniki oglądalności. To dobrze, że walczymy tego samego dnia. Dobrze dla Meksyku. Dwaj najpopularniejsi pięściarze toczą swe walki w ten sam dzień. Zobaczymy co się stanie, ale zawsze ogląda mnie więcej ludzi i nie sądzę, by to miało się zmienić - oświadczył "J.C."
Niepokonany i mocno bijący Shannon Caudle (9-1-1, 8 KO) miał być pierwszym poważnym testem na ringach zawodowych brązowego medalisty olimpijskiego z Pekinu, Deontaya Wildera (12-0, 12 KO).
Niestety - ponad dwumetrowy Wilder już w pierwszej rundzie rozprawił się ze swoim rywalem, podtrzymując imponującą serię zwycięstw przed czasem. W kolejnym pojedynku, dokładnie tydzień przed swoimi 25. urodzinami, Wilder 15 października wystąpi w 6-rundowej walce z nieznanym jeszcze rywalem.
Już 16 października były mistrz świata wagi ciężkiej, 38- letni Shannon Briggs (51-5-1, 45 KO), stanie w ringu naprzeciw Witalija Kliczko (40-2, 38 KO), a stawką tego pojedynku będzie należący do Ukraińca pas federacji WBC. Warto w tym miejscu, jako ciekawostkę, przypomnieć fakt, że urodzony na nowojorskim Brooklynie "The Cannon", jest kolejnym sławnym "ciężkim", pochodzącym z tego niezwykłego miasta. Poniżej przedstawiamy najsławniejszą czołówkę nowojorskiej królewskiej kategorii:
1. Mike Tyson (50-6, 44 KO).
Bez wątpienia jeden z najwybitniejszych zawodników w historii nowożytnego pięściarstwa. Niewątpliwie też, najsławniejszy nowojorski pięściarz, który przez ludzi na całym świecie uznawany jest za ikonę boksu zawodowego.
2. Gene Tunney (66-1-1, 48 KO).
Niesamowity "Walczący Marynarz", który w 70 pojedynkach tylko raz uznał wyższość rywala, i to w latach, gdy w najcięższej kategorii aż roiło się od świetnych pięściarzy. Odszedł na sportową emeryturę w glorii i chwale.
3. Floyd Patterson (55-8-1, 40 KO).
Człowiek, który w swoich czasach został najmłodszym mistrzem świata, a także jako pierwszy odzyskał utracony tytuł mistrzowski. Niezwykle utalentowany bokser.
4. Riddick Bowe (43-1, 33 KO).
Dobrze znany polskim kibicom pięściarz z Brownsville, który w 1988 r. wywalczył srebrny medal olimpijski. Oprócz pamiętnych wojen z Andrzejem Gołotą, zasłynął trylogią walk z Evanderem Holyfieldem. Dwa z tych trzech pojedynków Riddick wygrał. Niestety ten uważany za wielki talent bokser, głównie za sprawą problemów z dyscypliną i psychiką, nie utrzymał się zbyt długo na szczycie.
5. Doug Jones (30-10-1, 20 KO).
Niedoceniany przez wielu pięściarz. Jedną z najlepszych swoich walk w karierze stoczył z będącym wówczas w szczytowej formie, Zora Folleyem. Mający dziś 73 lata nowojorczyk znokautował pochodzącego z Teksasu przeciwnika w 7 rundzie. Rok później sprawił wiele kłopotów Muhammadowi Alemu, z którym ostatecznie przegrał po 10 zaciętych i wyrównanych rundach.
Czy po latach, również i Shannon Briggs będzie tak samo wysoko oceniany jak powyższa piątka? Kto wie... Bardzo dużo zależy od tego, jak zaprezentuje się 16 października na ringu w Hamburgu.
Coraz bardziej sprzeczne informacje napływają w sprawie zmiennika Mikkela Kesslera w turnieju "Super Six". Dopiero co wymieniano nazwiska Roberta Stieglitza, Dimitri Sartisona oraz Andy'ego Lee, a dziś zza oceanu do tej listy dołączył czwarty kandydat - i to podobno najpoważniejszy.
Tak oto rywalem Allana Greena (29-2, 20 KO) w ostatniej kolejce miałby być Sakio Bika (28-4-2, 19 KO), a do ich pojedynku miałoby dojść 18 grudnia podczas gali Hopkins vs Pascal.
Kolejna edycja Turnieju Miast Kopernikańskich, jaka odbyła się w Hali MKS Start Grudziądz, przy ul. Konarskiego 36 była tradycyjnie pokazem dobrej organizacji. A ponieważ także i turniejowe zmagania toczyły się na dobrym poziomie, więc kibice boksu w Grudziądzu mieli sporo powodów do zadowolenia.
Miano najlepszego kadeta turnieju przyznano Jordanowi Kulińskiemu (Start Włocławek). Natomiast najlepszym juniorem uznano Grzegorza Bryndę z elbląskiej Kontry.
W pniewskiej Hali OSiR-u w dniach 24-26.09.2010r. odbył się turniej o Grand Prix PZB, stanowiący jedna z eliminacji do przyszłorocznych Indywidualnych Mistrzostw Polski Seniorów. Na starcie zawodów stanęło ostatecznie 76 zawodników z 26 klubów, reprezentujących 11 Okręgowych Związków Bokserskich.
WYNIKI GRAND PRIX W PNIEWACH >>
W poszczególnych wagach o zwycięstwa ubiegała się następująca ilość zawodników: 52 kg – 2; 56 kg – 9; 60 kg – 6; 64 kg – 11; 69 kg – 10; 75 kg – 11; 81 kg. – 11; 91 kg – 8 oraz +91 kg – 8.
Kilkanaście miesięcy temu James Kirkland (25-0, 22 KO) był jednym z najlepiej rokujących prospektów w zawodowym boksie. Według Richarda Schaefera z Golden Boy Promotions 26-letni Amerykanin wyjdzie z więzienia jeszcze w tym tygodniu.
Bardzo prawdopodobne, że jeśli Kirkland, który przed odsiadką mieścił się w limicie wagi junior średniej, nie będzie za bardzo rozboksowany, to wróci na ring już 6 listopada w Prudential Center na gali Judah-Matthysse. Drugi występ pięściarza ma przypaść na 11 grudnia w Mandalay Bay w Vegas, gdzie w walce wieczoru zaboksują Khan i Maidana.
- Myślę, że wszystko roztrzygnie się w tym tygodniu i James wyjdzie na wolność. Teraz po prostu musimy czekać. Powiedziano mi, że wszystkie dokumenty są już gotowe. Będziemy musieli sprawdzić w jakiej jest formie. Koniecznie trzeba też z nim porozmawiać i ustalić plan na najbliższe tygodnie. Wygląda na to, że może wrócić już 6 listopada - powiedział Schaefer.
7 września na ringu w irlandzkim Limerick odbył się meeting bokserski, nazwany przez organizatorów meczem Irlandia-Wschodnia Europa. Zwyciężyli gospodarze 14-2, wygrywając 7 z 8 pojedynków z rywalami z Polski, Litwy i Ukrainy.
Pewnego rodzaju ciekawostką był występ w barwach Irlandii pochodzącego z Polski Krisa Sikory, który w kat. półciężkiej pokonał na punkty Ukraińca Fedora Orechowskija. Wszystko wskazuje na to, że ów Kris to ... Krystian Sikora, były pięściarz klubu BKS Ostrów Wlkp. (dzisiaj reprezentujący barwy klubu St Francis), który jeszcze w 2006 r. rywalizował - bez szczęścia - z polska czołówką "średnich", przegrywając m.in. z Arturem Zwaryczem, Norbertem Dąbrowskim i Dariuszem Sękiem.
Gwoli ścisłości dodajmy, że w Limerick swoje walki przegrali Konrad Bystroń, Tomasz Gromadzki i Michał Świątkowski.
Kilka dni temu minął dokładnie rok od czasu ostatniej walki Chrisa Johna (43-0-2, 22 KO). Mistrz świata federacji WBA w wadze piórkowej miał nawet zaklepany pojedynek w maju z Fernando Davidem Saucedo (38-4-3, 1 KO), ale z powodu kontuzji musiał się wycofać z tego występu.
Po dłuższej rehabilitacji champion z Indonezji powróci w końcu między liny 1 grudnia, tocząc odłożoną o kilka miesięcy walkę z Saucedo w swojej ojczyźnie.
Emanuel Steward to legendarny trener najlepszych zawodnikach w historii wagi ciężkiej. Steward w swoim dorobku, ma treningi z takimi nazwiskami jak m.in. Julio Cesar Chavez, Miguel Cotto, Oscar De La Hoya, Thomas Hearns, Evander Holyfield, Władimir Kliczko, Lennox Lewis, Michael Moorer, Oliver McCall czy James Toney. Legendarny trener uważa, że jeśli dojdzie do pojedynku Tomasza Adamka z którymś z barci Kliczko, pięściarze ci stworzą widowisko, które przejdzie do historii boksu.
- Jesteśmy z Polski, dlatego też bardzo nas interesuje, co myślisz na temat Tomasza Adamka, jak go oceniasz jako pięściarza?
Emanuel Steward: Kiedy myślę o Tomaszu Adamku, nachodzą mnie takie refleksje, że jest on dla mnie odbiciem Polski. Adamek to prosty, twardy, uczciwy oraz niezwykle pracowity wojownik. W tym momencie, myślę że warto wspomnieć historię Kronk Gym, jednego z najsławniejszych amerykańskich gymów bokserskich. Ten gym powstał w polskiej dzielnicy, a jego nazwa pochodzi od od imienia Johna F. Kronka. John pewnie nazywał się Kronkowski, zanim przeniósł się do Ameryki. Mówię całkiem poważnie, Kronk to polska nazwa, od polskiego nazwiska. Polska i Polacy są stale obecni w historii tego miejsca. To co Tomasz Adamek robi dla Polski, jest wspaniałe. Być może, "Góral" jest nawet największym pięściarzem w historii Polski, czas to zweryfikuje. To co osiągnął, jako niewielki pięściarz, jest fantastyczne. Mając dzisiejszą wiedzę, twierdzę że walka Adamek-Kliczko, będzie wielkim pojedynkiem z historią. Mam nadzieję, że do tej walki dojdzie już w marcu 2011r. Może dojść do niej w Nowym Jorku, w Madison Square Garden albo na Yankee Stadium. Wyobraźcie sobie tych wszystkich polskich kibiców, którzy są rozsiani po całych Stanach Zjednoczonych, to będzie historyczne wydarzenie.