Poprzedniej nocy podczas gali bokserskiej w Tijuanie (Meksyk) swojego pasa WBO Interim w wadze junior muszej bronił boksujący z odwrotnej pozycji Ramon "Prince" Garcia Hirales (14-1-1, 8 KO). Jego przeciwnikiem był Manuel Vargas (28-6-1, 13 KO). Mimo że podczas konferencji poprzedzającej walkę Vargas zapowiadał zwycięstwo, potyczka rozstrzygnęła się na korzyść mistrza. Pojedynek trwał pełen dystans i o wyniku walki zadecydowali sędziowie (dwukrotnie 115:113 dla mistrza i raz 114:114). Po walce doszło do małych kontrowersji, ponieważ początkowo triumfatorem w tym pojedynku ogłoszono pretendenta, jednak po chwili zauważono pomyłkę i to właśnie Garcia został ogłoszony zwycięzcą.
Również na tej gali Humberto Mauro Gutierrez (28-2-1, 20 KO) pokonał jednogłośnie na punkty (98:92, 98:92, 99:91) Rene Gonzaleza (27-3-1, 21KO).
Na gali w Wigan, gdzie swoje walki stoczyli Albert Sosnowski (46-3-1, 28 KO) i John Murray (30-0, 18 KO), wystąpił również były mistrz IBO w wadze junior średniej - Mihaly Kotai (36-5-1, 16 KO), który przegrał drugą walkę z rzędu, tym razem przed czasem z 22-letnim Princem Arronem (20-3-1, 3 KO).
W lipcu 2009 roku Kotai wrócił do ringu po ponad trzyletniej przerwie. Wygrał kilka pojedynków z bardzo przeciętnymi przeciwnikami, po czym dwukrotnie nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z europejską czołówką.
Dla obdarzonego kapitalnymi warunkami fizycznymi (ponad 190 cm wzrostu) Arrona było to szóste zwycięstwo odniesione w tym roku. Wygląda na to, że po wygraniu "Prizefightera" jego kariera nabrała rozpędu. Z kolei 34-letni Kotai ma już zaplanowaną kolejną walkę na Węgrzech, ale nie wiadomo czy porażka przed czasem z rąk rywala, który naprawdę nie ma czym uderzyć nie skłoni go do zawieszenia rękawic na kołku.
Witalij Kliczko (40-2, 38 KO) nie wybiega planami w przyszłość, skupiając się wyłącznie na najbliższej obronie pasa WBC w wadze ciężkiej. 16 października na O2 World Arena w Hamburu ukraiński champion skrzyżuje rękawice z potężnym Amerykaninem - Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO). Obecnie Kliczko przygotowuje się w austriackich Alpach, gdzie pomaga mu m.in. Ola Afolabi. Oto krótka rozmowa "Dr. Ironfista" z reporterem boxingscene.
Boxingscene: Na pewno obejrzałeś wiele walk swojego przeciwnika. Ile dokładnie?
Witalij Kliczko: Prześledziłem całą jego karierę. Pamiętam jak w 1998 roku stanął do walki z Lennoxem Lewisem. Widziałem przynajmniej piętnaście występów Briggsa.
Bardzo zacięta była walka w wadze średniej pomiędzy Kassimem Oumą (27-7-1, 17 KO) oraz Joeyem Gilbertem (20-3, 15 KO). Przec pierwsze cztery rundy trwała zaciekła wymiana cios za cios i dopiero długi prawy prosty Gilberta wytrącił Kassima z równowagi i gdy ten podparł się ręką, sędzia w myśl zasad musiał policzyć go do ośmiu.
Ouma (na zdjęciu) szybko zabrał się za odrabianie strat i jeszcze pod koniec tego samego starcia sam wstrząsnął Gilbertem. W szóstej rundzie natomiast zamknął rywala przy linach, przeprowadził skomasowany atak zakończony prawym podbródkowym, po którym Joey padł na matę ringu. Zdołał co prawda podnieść się na osiem, jednak porozbijany już mocno odmówił kontynuowania pojedynku. Tym samym Ouma zdobył wakujący pas NABA wagi średniej.
Wbrew niektórym obawom Jason Robinson (19-6, 11 KO) nie boksował cały czas na wstecznym biegu, a przyjął momentami otwartą wymianę, dzięki czemu kibice obejrzeli na warszawskim "Torwarze" kawał dobrego boksu. Już w pierwszej odsłonie Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) trafił nastawionego na obronę przed lewym sierpem rywala bezpośrednim prawym, a cios ten okazał się najskuteczniejszą bronią na Amerykanina.
Dzięki świetnej pracy nóg "Diablo" zamykał drogę ucieczki Jasonowi, tym samym zmuszając go do wymiany w półdystansie. To wpłynęło bardzo pozytywnie na obraz walki, ponieważ obaj pięściarze podjęli otwartą wojnę na środku ringu. Krzysiek dominował w większości rund i szczerze mówiąc powinien chyba zwyciężyć w większych rozmiarach, bo po ostatnim gongu sędziowie typowali jego wygraną 117:111, 116:112 i 115:113. Tym samym Włodarczyk po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej.
- Podczas walki nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo zraniony był Enzo. Potem jednak obejrzałem nasz pojedynek w telewizji i sędzia nie powinien go już dopuszczać do walki - mówi nowy mistrz Europy kategorii cruiser, Alexander Frenkel (23-0, 18 KO), który tydzień temu przy biernej postawie sędziego Erkki Meronena ciężko znokautował Enzo Maccarinelli (32-5, 25 KO).
Oceniając swój występ, Frenkel był dla siebie bardzo surowy - Popełniłem bardzo dużo błędów. Kilka razy moja obrona zawiodła i oberwałem parę ciosów. Przegrywałem na punkty, lecz czułem też, że biję dużo mocniej od niego. Enzo był bardzo aktywny i to sprawiało mi trochę kłopotów, ale ja z kolei mocniej uderzałem. Dlatego byłem pewny, że z rundy na rundę to ja będę przejmował inicjatywę. Przyznam jednak, iż raz Maccarinelli mnie zranił. Bodaj w drugiej rundzie trafił mnie prawą ręką i poczułem wtedy jego siłę - relacjonuje Alexander.
Zapytany o swoją przyszłość, nowy mistrz Europy powiedział - Chciałbym walczyć tak szybko, jak to tylko możliwe. Nie wiem jeszcze z kim, lecz chciałbym powrócić na ring już w listopadzie - zakończył Frenkel.
Debiutujący w grupie Mariusza Kołodzieja, Global Boxing Przemysław Majewski (13-0, 8 KO) zawalczy już 16. października w Memphis Cook Convention Center w stanie Tennessee, a jego przeciwnikiem będzie Joseph Gomez (17-2-1, 8 KO). "The Machine" przeglądając swoje kasety video, znalazł star nagranie, na którym walczy z Terrence'm Lowny podczas turnieju Golden Gloves 2006 w Filadelfii. Zapraszamy na nagranie.
- McGirt został szkoleniowcem Robinsona i przyjedzie z nim na stołeczny Torwar - informował w połowie sierpnia, za pośrednictwem PAP i niemal wszystkich portali internetowych Andrzej Wasilewski, szef grupy promotorskiej Knockout Promotions.
Słynny Buddy McGirt, który w przeszłości współpracował m.in. z Andrzejem Gołotą i stał w narożniku Tomasza Adamka w pamiętnej przegranej walce z Chadem Dawsonem miał być jedną z dwóch - obok mistrza świata WBC, Krzysztofa Włodarczyka - głównych atrakcji gali boksu zawodowego na warszawskim Torwarze. Miał być, ale nie był, bo i nie mógł być, gdyż trenerem Robinsona nie jest, a i ...wcześniej nim nie był. Organizatorzy nie poczuwali się jednak w obowiązku, by w jakikolwiek sposób "absencję" McGirta wytłumaczyć.
W ten sposób Buddy McGirt dołączył do całkiem sporej sporej już grupki pięściarzy, którzy mieli być gwiazdami polskich gal bokserskich, ale nagłymi zrządzeniami losu (kłopoty wizowe, alimentacyjne, cywilno-prawne, kontuzje, inne) do Polski nie dotarli.
I tak Dawid Kostecki w ostatnich miesiącach miał walczyć m.in. z Carlem Handy, Antonio Brancalionem, Danilo Hausslerem, Rachidem Kanfouah (rewanż), Adrianem Diaconu, Jindrichem Veleckym, Andre Thysse i Alejandro Lakatosem. Rywalami Rafała Jackiewicza mieli być Joshua Clottey, Isaac Hlatswayo, Sebastian Lujan, Wiaczesław Senczenko i Antonin Decarie. Nadzieja wagi ciężkiej, Andrzej Wawrzyk miał rywalizować z Tarasem Bidenko, Gbenga Oloukunem i Marcellusem Brownem. Czołowy, wg. rankingów, "junior ciężki" świata, Paweł Kołodziej miał sie potykać z Santanderem Silgado, Nicholasem Iannuzzim, Enzo Maccarinellim i Lubosem Sudą. Nasz jedyny mistrz świata, Krzysztof Włodarczyk przymierzany był rzekomo do Danny Greena, a wcześniej do Zsolta Erdeia. Przed laty Tomasz Bonin był podobno bliski walki z Jameelem McCline`em, a rok temu na galę do Gdyni w ostatniej chwili nie dotarł rywal Damiana Jonaka, Carlos Donquiz...
Wspomniane wyżej nagłe absencje nie dotyczą bynajmniej jednej polskiej grupy promotorskiej, bo przecież rywalem Pawła Głażewskiego w Międzyzdrojach nie został zapowiadany Bernard Donfack, a przed miesiącami do rywalizacji z Krzysztofem Głowackim nie przystąpił twardy Frantisek Kasanic. W tym miejscu należy trzymać za słowo promotora, Tomasza Babilońskiego (który nota bene do Polski zapraszał już - bez skutku - Mike`a Tysona i George`a Foremana), że w walce wieczoru na jego gali w Wieliczce w walce z "Głazem" wystąpi Tomas Adamek - skądinąd bardzo dobry pięściarz i - z racji personaliów - jeszcze lepszy ...chwyt reklamowy dla organizatorów.
Tym sposobem, chcąc - nie chcąc, nawiązaliśmy do tematu Tomasza Adamka. Tego z New Jersey a nie z Pragi. Może to przypadek, a może nie (?!), że spora cześć "rewelacji" dotyczących sportowej przyszłości niektórych polskich pięściarzy trafia do mediów w okresie poprzedzającym walki "Górala", w dzień jego walki lub niedługo później. Zresztą informacja o przyjeździe McGirta, związanego z osobą Adamka, pojawiła się na 6 dni przed jego walką z Michaelem Grantem...
Swoją drogą naprawdę żal, że Buddy McGirt nie dojechał do Warszawy, bo zapewne byłby łakomym kąskiem dla kibiców i dziennikarzy zajmujących się boksem. Szkoda, bo gwiazdy, tylko nie te sportowe, świeciły wczoraj z odległości kilka rzędów od ringu.

Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) udanie obronił wczoraj pas federacji WBC kategorii cruiser. Po dwunastu rundach wypunktował 115:113, 116:112 i 117:111 Jasona Robinsona (19-6, 11 KO).
Ubiegłej nocy John Murray (30-0, 18 KO) udowodnił, że jest najlepszym lekkim na Wyspach, stopując Andrija Kudriawcewa (34-8, 15 KO) podczas gali w Wigan. Dla 25-letniego Brytyjczyka była to pierwsza obrona pasa EBU i szóste z rzędu zwycięstwo przed czasem. Pojedynek zakończył się w dziewiątej odsłonie, gdy sędzia ringowy być może nieco przedwcześnie poddał ambitnego Ukraińca, który przyjmował kolejną serię ciosów od Murraya.
Pierwsza część walki była dość wyrównana, a mistrz skupił się na obijaniu tułowa rywala. Taktyka okazała się słuszna i od około szóstej rundy Kudriawcew zaczął wyraźnie słabnąć. Mniej więcej od ósmej odsłony w powietrzu wisiał nokaut i przerwanie walki w końcówce dziewiątego starcia uchroniło Ukraińca od przyjęcia niepotrzebnych ciosów w kolejnych rundach.

Mistrz olimpijski z 2004 roku, Odlanier Solis (16-0, 12 KO), jest bliski dostania szansy walki o mistrzostwo świata WBC w wadze ciężkiej. Obecnym championem jest Witalij Kliczko (40-2, 38 KO), który 16 października stanie w szranki z Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO).
Zanim Kubańczyk stanie do walki życia, najpierw będzie musiał uporać się z Rayem Austinem (28-4-4, 18 KO) w ostatecznym eliminatorze wyznaczonym z ramienia World Boxing Council. Przypomnijmy, że niedawno Solis podpisał kontrakt z Donem Kingiem i będzie przez niego współpromowany, do spółki z Ahmetem Oenerem. Wspomniany wcześniej Austin to zawodnik ze stajni Dona Kinga, który na swoim rozkładzie ma m.in. Andrzeja Gołotę.
- Solis jest jednym z nielicznych zawodników w wadze ciężkiej, który ma niesamowity potencjał. On jest jedynym prawdziwym zagrożeniem dla Kliczków. Wierzymy, że w przyszłym roku Witalij wpadnie w ręce Odlaniera. Najpierw jednak trzeba pokonać Raya Austina w ostatecznym eliminatorze. Jestem pewny, że mój zawodnik zda ten egzamin – powiedział Ahmet Oener, szef grupy promocyjnej Arena Box-Promotion.
Jak już Was informowaliśmy, walki Carla Frocha z Arthurem Abrahamem oraz Andre Warda z Andre Dirrellem nie będą jednak półfinałami turnieju "Super Six", a stacja Showtime postanowiła doprowadzić całą zabawę do końca zgodnie ze wcześniejszymi założeniami. Tak oto zastępujący Jermaina Taylora Allan Green (29-2, 20 KO) dostanie jeszcze jedną szansę, gdy zmierzy się z bokserem... zastępującym kontuzjowanego Mikkela Kesslera.
Na dzień dzisiejszy jest podobno trzech kandydatów do wskoczenie na miejsce Duńczyka. Są to - mistrz świata wagi super średniej wedługo WBO, Robert Stieglitz (38-2, 23 KO), champion tej dywizji według WBA, Dimitri Sartison (27-1, 17 KO), a także boksujący na co dzień w kategorii średniej, Irlandczyk Andy Lee (23-1, 17 KO). Ktokolwiek to nie będzie, na pewno zacznie zabawę z zerowym dorobkiem. Na zdjęciu Allan Green.
Kolejne zwycięstwo zanotował były pretendent do tronu WBO dywizji cruiser, Ali Ismaiłow (18-3-1, 13 KO).
36-letni Azer od samego początku potyczki z Jozsefem Nagym (22-7, 15 KO) ostro ruszył na swojego rywala, który przecież jeszcze dwa lata temu sprawił sporo problemów naszemu Pawłowi Kołodziejowi. Ali już w drugiej rundzie przełamał gardę Węgra, posyłając go dwukrotnie na deski. Nagy'ego uratował jeszcze gong, ale w trzecim starciu jeszcze trzykrotnie zapoznał się z matą ringu, aż w końcu sędzia przerwał nierówny bój. Tym samym Ismaiłow zdobył wakujący pas PABA, który z pewnością wywinduje go trochę w rankingu federacji WBA.
Turniej "Super Six" kategorii cruiser jeszcze nie został zatwierdzony, a już zostały poczynione korekty w porównaniu z pierwotną wersją. Początkowo rywalem siejącego ostatnio postrach w tej dywizji Denisa Lebiediewa (21-0, 16 KO) miał być Marco Huck (30-1, 23 KO), ale niemiecki champion federacji WBO ma teraz się zmierzyć ze Steve'em Heleriusem (20-1-1, 12 KO). Natomiast Lebiediew zostanie wystawiowny naprzeciw mistrza świata organizacji IBF, dobrze znanego polskiej publiczności Steve'a Cunninghama (23-2, 12 KO).
Nie zmienił się za to teoretyczny przeciwnik dla "Diablo" - Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) ma na chwilę obecną skrzyżować rękawice w styczniu z Kubańczykiem Yoanem Pablo Hernandezem (22-1, 11 KO).