Freddie Roach nie może narzekać na formę Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), który już na starcie obozu przygotowawczego prezentuje się znakomicie. 13 listopada na Cowboys Stadium w Arlington (Teksas) Filipińczyk zmierzy się z Antonio Margarito (38-6, 27 KO).
- Manny zawsze trenuje bardzo cieżko i mógłby walczyć jeszcze przez cztery lata, jeśli nie straciłby motywacji. Wciąż jest tak samo szybki i dziś koszmarnie mnie obił, choć miałem na sobie ochraniacz - powiedział szkoleniowiec.
Już w niedzielę Pacquiao przenosi się do położonego ponad 1300 m n.p.m. Baguio, gdzie spędzi kilka najbliższych tygodni.
- W tym momencie jestem gotowy na jakieś 50-60% - oznajmił "Pacman". Poproszony o skomentowanie wypowiedzi trenera, który uważa, że Manny ma przed sobą do czterech lat kariery, Filpińczyk odpowiedział krótko, że nikt nie wie co przyniesie jutro.
Johnny Tapia (58-5-2, 30 KO) to jeden z największych i najwybitniejszych wojowników ostatnich dwudziestu lat. Niestety jednak w ostatnim okresie na jeden jego występ na ringu przypada jedna wizyta na sali sądowej. Mimo tego oraz 43. lat na karku były mistrz świata wagi super muszej (13 udanych obron!), koguciej (x2) i piórkowej dalej kontynuuje swoją karierę.
Johnny powrócił ponownie dziś w nocy, w limicie dywizji super piórkowej, i zastopował w czwartej rundzie Jose Alonso (32-16-2, 15 KO).
Mistrz świata IBF, WBO i IBO wagi ciężkiej, Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) w rozmowie z rosyjskojęzyczną witryną sportbox.ru stwierdził, że chciałby bardzo zmierzyć się z mistrzem WBA, Davidem Haye (24-1, 22 KO) i znokautować go w ostatniej rundzie ich pojedynku.
- Jestem już zmęczony słuchaniem nazwiska Haye. Wszyscy mówią o nim zbyt wiele. Poza tym Anglik, obraził mnie i mojego brata. Historia koszulki, która przedstawiała odcięte głowy i okaleczone zwłoki nie była dla nas zabawna - przypomina Ukrainiec. - Myślę, że Haye niczego jeszcze nie osiągnął w wadze ciężkiej a na jej szczyt wspina się tylko ciągłym pyskowaniem. Zgoda, zdobył tytuł pokonując Wałujewa, ale uciekając tym samym przed walką z moim starszym bratem, Witalijem. Teraz będzie gadał przed, w trakcie i po walce o mistrzostwo Londynu z przeciętnym rywalem, jakim jest Audley Harrison. Co do tej walki, myślę, że Haye go znokautuje.
Niech Haye pamięta o tym, że Witalij i ja będziemy gotowi do walki z nim tak długo, jak długo będziemy w posiadaniu pasów mistrza świata. Mamy więc czas i poczekamy na tę sposobność. Jeśli chodzi o mnie, to marzę o tym, by znokautować tego pyskacza w ...12 rundzie - zakończył mistrz świata wagi ciężkiej.
Coraz ciekawsze informacje dochodzą od organizatorów gali boksu zawodowego, która odbędzie się 29 października w Sankt Petersburgu. Witalij Supiczenko, szef Jab Promotion zapowiada, że oprócz walki wieczoru, czyli rywalizacji Aleksego Kuziemskiego (19-1, 4 KO) z faworytem gospodarzy, Dmitrijem Suchockim (15-1, 10 KO), o pas interkontynentalny WBO wagi półciężkiej, w ringu zobaczymy kilku bardzo dobrych pięściarzy.
Najciekawiej zapowiada się pojedynek urodzonego na Kubie Włocha, Bruneta Zamory (20-0, 9 KO) ze skośnookim Rosjaninem, Denisem Szafikowem (25-0, 14 KO), którego stawką będzie interkontynentalny pas WBA wagi jr. półśredniej.
W innych walkach swoje umiejętności zaprezentują m.in. Gienadij Martirosjan (20-2, 9 KO), Aleksander Kotlobaj (18-2-1, 12 KO) i wracający do boksu po 11 miesiącach, Szwed Attila Levin (37-3, 27 KO).
W tym miejscu możecie wymieniać się swoimi spostrzeżeniami na temat trwającej właśnie warszawskiej gali, gdzie w walce wieczoru Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) przystąpi do pierwszej obrony tytułu federacji WBC kategorii cruiser, stając naprzeciw Jasona Robinsona (19-5, 11 KO) z USA.
W piątek pojawiły się spekulacje na temat ważności kontraktu Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO), który rzekomo wyznał przedstawicielom meksykańskiej prasy, że szuka promotora. Natychmiast zgłosił się Oscar De La Hoya, którego Golden Boy Promotions jest bardzo zainteresowane podpisaniem umowy z młodym Chavezem, jeśli tylko nie ma on innych zobowiązań. Na słowa "Złotego Chłopca" szybko zareagował Bob Arum, który oświadczył, że Julio ma ważny kilkuletni kontakt z Top Rank.
- Jestem wolny, ale chętnie znów podpiszę umowę ze stajnią Top Rank. Zaakceptowałem już grudniowy pojedynek z Alfonso Gomezem, bo w połowie marca chcę zmierzyć się z Miguelem Cotto w walce o tytuł mistrza świata wagi junior średniej. Wolałbym od razu bić się z Cotto, ale tak duża walka potrzebuje odpowiedniej promocji. Rozmawiałem ostatnio z przedstawicielami Golden Boy Promotions, Donem Kingiem i kilkoma innymi. Fernando zawsze był moim przyjacielem, więc wyjaśniliśmy sobie wszystkie nieporozumienia i wszystko idzie w dobrym kierunku. Bezproblemowa współpraca jest dla mnie bardzo ważna - wyjaśnił 24-letni Chavez.
Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) jest bardzo skupiony przed walką, w której przeciwko Amerykaninowi Jasonowi Robinsonowi (19-5, 11 KO) będzie bronił pasa mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Zapraszamy na wywiad z 'Diablo' na godziny przed walką.
Albert Sosnowski (45-3-1, 27 KO) jak widać nie zlekceważył swojego rywala i podczas dzisiejszej (!) ceremonii ważenia wniósł na skalę blisko kilogram mniej niż w potyczce mistrzowskiej z Witalijem Kliczko. Pięściarz z Warszawy ważył dokładnie 223 funty, czyli 101,1 kilograma.
Jego rywal, Paul Butlin (12-11, 3 KO) również schudł od czasu ostatniej wizyty w Polsce i pojedynku z Andrzejem Wawrzykiem i ważył 236 funtów, co daje dokładnie 107 kilogramów.
Daiki Kameda (18-2, 11 KO) kolejny raz uciszył krytyków zarzucających mu, że wraz z bratem Koki Kamedą (23-1, 15 KO) są bardziej gwiazdami, niż utalentowanymi pięściarzami.
Przed chwilą 21-letni Japończyk zdecydowanie pokonał byłego mistrza - Takefumi Sakatę (36-6-2, 17 KO) na gali w Tokyo. Dla Kamedy była to pierwsza obrona pasa WBA w wadze muszej.
Po dwunastu rundach sędziowie punktowali 118-110, 116-112, 117-111 - wszyscy zgodnie dla championa.
Potężnie zbudowany Joe De Maradja rzucił się zaraz po gongu na Krzysztofa Zimnocha (4-0-1, 4 KO), ale Polak po kilku unikał wystrzelił prawym krzyżowym i rywal padł ciężko na twarz. Nie wiedzieć czemu sędzia Ian Lewis nie liczył Kameruńczyka, a puścił dalej walkę.
Krzysiek nie wypuszcza takich okazji z rąk - doskoczył więc do przeciwnika, uderzył krótkim prawym sierpem, poprawił lewym i znokautowany Maradja zawisł bezwładnie na linach. Tym samym Krzysiek po raz pierwszy na ringach zawodowych pokazał się polskiej publiczności.
Marcos Rene Maidana (29-1, 27 KO) nie zamierza przygotowywać planu taktycznego na walkę z Amirem Khanem (23-1, 17 KO). 11 grudnia w Las Vegas mocno bijący Argentyńczyk nastawi się na jeden cios i nie sądzi, by jego przeciwnik był w stanie przyjąć jego uderzenie bez pójścia na deski.
- Nie myślę o przygotowaniu planu B. Zamierzam od początku atakować, nastawiam się na nokaut. Amir Khan nie jest w stanie mnie zastopować, a ja mogę go znokautować jednym ciosem - uważa Maidana.
"El Chino" przyznał, że nigdy nie widział pojedynku Khan-Prescott, lecz obejrzenie kilku rund ostatniej walki Brytyjczyka tylko upewniło go w przekonaniu, że 11 grudnia wygra przez nokaut.
- Widziałem tylko parę rund z pojedynku Khan-Malignaggi. Znam siebie i wiem czego mogę dokonać - powiedział 27-letni pięściarz.
Upływający czas daje się we znaki wszystkim. Dziś w nocy przekonał się o tym także Howard Eastman (46-7, 36 KO), jeszcze kilka lat temu stanowiący postrach niemal całej wagi średniej.
Walczący w swojej ojczystej Gujanie Eastman nieoczekiwanie musiał uznać wyższość Kwesi Jonesa (6-1, 3 KO), który wypunktował go na dystansie sześciu rund. Czas zawiesić rękawice na kołku panie Howard...
Niespodziewanie zaczęła się walka Andrzeja Wawrzyka (20-0, 10 KO) z Pavelsem Dolgovsem (5-9-1, 3 KO). Polak rzucił się ostro na swojego rywala, ale nadział się na lewy sierpowy, Łotysz poprawił prawym sierpem i zamroczony "Guliwer" zatoczył się, zatrzymując się dopiero na linach. Na szczęście potem było już tylko lepiej, choć po raz kolejny Andrzej za wszelką cenę chciał urwać głowę rywalowi, zapominając trochę o ciosach na korpus.
Wawrzyk z minuty na minutę powiększał swoją przewagę, a jej apogeum nastąpiło w końcówce piątej odsłony. Polak w końcu po zwodzie markującym prawy zaszedł w lewą stronę i pociągnął lewym hakiem na wątrobę. Dolgovs przykucnął i z grymasem bólu na twarzy powstał dopiero na osiem. Wawrzyk natychmiast poprawił tą samą akcją, ale obolałego rywala uratował gong. Ostatnie trzy minuty również pod dyktando Andrzeja, jednak na nokaut zabrakło czasu.
Jak już Was informowaliśmy, 27 listopada ostatecznie dojdzie do walk Arthura Abrahama z Carlem Frochem oraz Andre Warda z Andre Dirrellem w ramach turnieju "Super Six". Jak podaje ESPN, szefowie stacji Showtime postanowili dokończyć wszystko zgodnie ze wcześniejszym harmonogramem i pozostający bez rywala Allan Green (29-2, 20 KO) również dostanie szansę podreperowania swojego - zerowego póki co konta.
Nazwisko jego przeciwnika jeszcze nie jest znane, ale wiadomo już, że kimkolwiek by on nie był, nie przejmie po kontuzjowanym Mikkelu Kesslerze jego dwóch punktów, tylko zacznie od zera. A przypomnijmy jeszcze, iż Green (na zdjęciu) to również zmiennik w "Super Six". Po ciężkim nokaucie z rąk Abrahama wcześniej odsunięto Jermaina Taylora i właśnie w jego miejsce wskoczył Allan, jednak w jedynym dotąd występie wyraźnie przegrał na punkty z prowadzącym z czterema punktami na koncie Andre Wardem.
Żyjąca legenda boksu, Evander Holyfield (43-10-2, 28 KO), swoimi sukcesami sportowymi spokojnie mógłby obdzielić kilku innych pięściarzy. Ten prawie już 48-letni bokser to między innymi brązowy medalista olimpijski z 1984 roku w Los Angeles, niekwestionowany dominator wagi junior ciężkiej, w której wywalczył wszystkie najważniejsze pasy, a także 4-krotny mistrz świata królewskiej kategorii.
Mimo iż wielu ludzi twierdzi, że "The Real Deal" najlepsze lata ma już dawno za sobą, ten nie traci wiary w zdobycie po raz kolejny tytułu mistrzowskiego. Wcześniej jednak, aby nie rdzewieć, pochodzący z Alabamy pięściarz 5 listopada skrzyżuje rękawice z przeciętnym Shermanem Williamsem (34-11-2, 19 KO) na ringu w Joe Louis Arena w Detroit. Stawką pojedynku będzie należący do Holyfielda pas federacji WBF, który wywalczył pokonując w ostatnim występie Francoisa Bothę. Co o swoim najbliższym przeciwniku sądzi Evander?
- Po prostu nie chcę siedzieć bezczynnie i czekać - stwierdza Holyfield. - Wiem, że to nie jest wymagający oponent, ale dzięki temu jestem ciągle w ruchu i utrzymuję ciało w wysokiej formie. Na poważnych przeciwników przyjdzie czas później.
Zgodnie z oczekiwaniami Tony Bellew (14-0, 9 KO) pokonał Boba Ajisafe (8-2, 2 KO), lecz styl w jakim tego dokonał daleki był od imponującego. 27-letni "Bomber" zamierzał tym występem udowodnić, że nie jest gorszy od Nathana Cleverly (20-0, 10 KO), ale bez cienia wątpliwości jeszcze wiele brakuje mu do absolwenta Uniwersytetu Cardiff.
Bellew rozpoczął pojedynek bardzo agresywnie, w drugiej rundzie zranił przeciwnika prawym prostym, lecz Ajisafe zdołał dotrwać do gongu kończącego to starcie. W czwartej odsłonie role się odwróciły i połączony z odepchnięciem krótki lewy sierpowy Boba posłał "Bombera" na deski. Wściekły Bellew nie czekał z odpowiedzią i atakował aż do przerwy, lecz i tak przegrał to starcie conajmniej jednym punktem. Do końca walki dominował obrońca tytułu Wspólnoty Brytyjskiej, lecz trudno oprzeć się wrażeniu, że pretendent przegrał na własne życzenie, będąc ruchomym celem, który nie wykazywał żadnego zainteresowania w wygrywaniu kolejnych rund.
Po ostatnim gongu sędziowie przyznali "Bomberowi" jednogłośne zwycięstwo, choć nie tak wysokie jak mogłoby się wydawać (116-112, 115-114, 117-111). Mimo dopisania do rekordu kolejnej wygranej Tony Bellew nie spełnił pokładanych w nim nadzieji i już dziś wiadomo, że na zawodowych ringach nie będzie pięściarzem tego formatu co blisko pięć lat młodszy Cleverly, który już dziś jest pretendentem do pasa WBO w wadze półciężkiej.
Bardzo dobry dla oka kibiców okazał się pojedynek Tomasza Hutkowskiego (18-0-2, 12 KO) z Zakarią Azzouzi (11-1-2, 9 KO). Pierwsze trzy minuty już to zapowiadały, ponieważ przeważający "Tommy" nadział się na prawy podbródkowy Francuza z doskoku. W drugiej odsłonie rywal zranił Tomka prawym sierpem, a ratujący się trochę klinczowaniem Hutkowski głową rozciął przeciwnikowi powiekę, za co został ukarany odjęciem punktu. W ringu rozgorzała ringowa wojna i dopiero w trakcie czwartej odsłony Polakowi udało się zapanować nad sytuacją. Po dwunastu minutach dwójka sędziów punktowała 38:37 dla Azzouzi, a trzeci widział w tych samych rozmiarach przewagę Hutkowskiego.
Po bezbarwnym piątym starciu, w szóstym i siódmym "Tommy" przejął kontrolę dzięki dobremu lewemu prostemu i sporej ilości ciosów na korpus, które wyraźnie działały na podmęczonego Francuza. Niestety Zakaria w ósmej rundzie kilka razy mocno trafił swoimi sierpami i ten okres należał do niego. Na sześć minut przed końcem sędziowie punktowali 75:76, 77:74 i 76:76.
I tu zaczynają się małe kontrowersje, na co nawet zwrócił uwagę Mateusz Borek w studiu. Hutkowski choć śmiertelnie zmęczony, to po profesorsku "wypykał" rywala ciosami prostymi, wygrywając ostatnie dwie rundy. W tej sytuacji powinien wygrać odpowiednio pięcioma, dwoma i jednym punktem, tymczasem po ostatnim gongu sędziowie typowali 96:93 dla Tomka i dwukrotnie 95:95.
Trochę wątpliwości było, ale Hutkowski (WBC #9) mimo wszystko obronił należący do niego młodzieżowy pas tejże federacji. I jeszcze jedno - jeżeli Tomek ma robić postępy, tylko dzięki takim rywalom może je robić...
Amira Khana (23-1, 17 KO) 11 grudnia czeka ciężka przeprawa z mocno bijącym Marcosem Rene Maidaną, a dyrektor generalny grupy Golden Boy Promotions - Richard Schaefer, już rozmyśla nad przyszłością Anglika. Zdaniem Schaefera, Khan już w przyszłym roku będzie gotowy na potyczkę z samym Floydem Mayweatherem (41-0, 25 KO).
- Plan jest taki: najpierw Amir rozprawia się z Maidaną, następnie spotyka się ze zwycięzcą walki Timothy Bradleya z Devonem Alexandrem. Jeszcze przed Ramadanem chcielibyśmy, aby stoczył pojedynek u siebie w Anglii, a na zimę przyszłego roku chciałbym zobaczyć go już z Floydem Mayweatherem - zakończył Schaefer. Plan odważny, lecz skoro Khan ma naprawdę być kimś wyjątkowym, musi w przyszłości walczyć i wygrywać z najlepszymi.
Georges St. Pierre to mistrz wagi półśredniej najpotężniejszej federacji światowego MMA - UFC. Chcąc polepszyć swoje techniki bokserskie niedawno zaczął współpracę z Freddie Roachem.
WSZYSTKO O UFC NA SPORTY-WALKI.ORG
Teraz Kanadyjczyk odwiedził Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO) na jego treningu i nie ukrywał zachwytu po tym, co zobaczył - To najszybszy facet jakiego w życiu widziałem - powiedział. Zwracając się już do samego boksera wyznał - Mam nadzieję, że zmierzysz się z Mayweatherem i znokautujesz go - zakończył popularny GSP.
Dziś od godziny 19:00 nadajemy na żywo mecz Euroligi Bokserskiej SPARTAK Komarno - RMKS RYBNIK Silesia. Transmisja nadawana będzie w naszej poddomenie www.live.bokser.org.
Rozpiska walk:
1. 57kg TAVALI MArio vs MAZIK Mateusz
2. 60kg MARTYROSYAN Varużan vs CICHOCKI Patryk
3. 64kg KATE Gyula vs MŁODZIŃSKI Kamil
4. 69kg KLASZ Arpad vs KACZMARCZYK Mariusz
5. 75kg HERESA Zoltan vs GROMADZKI Tomasz
6. 81kg LAKATOS Mario vs GOROŃ Przemysław
7. 91kg BALOG Sandor vs KOWALSKI Krzysztof
Zajmujący 10. lokatę w rankingu najlepszych "ciężkich" federacji WBA, Timur Ibragimow (29-2-1 16 K), swój kolejny pojedynek stoczy 2 października na gali boksu zawodowego w Roberto Duran Arena w Panama City, na której walką wieczoru będzie rywalizacja Guillermo Jonesa z Walery Brudowem o pas mistrza świata WBA wagi jr. ciężkiej.
Rywalem 35-letniego Uzbeka będzie stary znajomy Tomasza Adamka, Luis Andres Pineda (22-8 18 K), z którym "Góral" zmierzył się podczas pamiętnej gali w Katowicach w czerwcu 2007 r. Był to pierwszy w karierze występ Polaka w kategorii jr. ciężkiej
- Chcę walczyć z Davidem Haye i braćmi Kliczko. Czuję, że teraz jestem gotowy na to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Czuję swoją siłę i jestem u szczytu formy. w Panamie dam kibicom wielki show i pokażę, że mogę być dobrym pretendentem do tytułu mistrza świata - zapowiada Ibragimow.
Dodajmy, że pięściarze zmierzą się na nietypowym dystansie dziewięciu rund, a stawką pojedynku będzie należący do Ibragimowa pas NABA wagi ciężkiej.
W jubileuszowym, pięćdziesiątym pojedynku na zawodowych ringach, Albert Sosnowski (46-3-1, 28 KO) błyskawicznie uporał się z Paulem Butlinem (12-12, 3 KO), nokautując go już w pierwszej odsłonie. Walka na gali w Wigan była dla "Dragona" pierwszą od czasu majowej porażki w starciu z mistrzem WBC wagi ciężkiej - Witalijem Kliczko (40-2, 38 KO).
Najwyraźniej w dzisiejszym występie Albertowi nie zależało na przeboksowaniu kilku rund, bo już w pierwszych sekundach przypuścił zdecydowany atak na 34-letniego Brytyjczyka. Doświadczony journeyman nie był w stanie długo się opierać i dwukrotnie lądował na deskach, nim sędzia ringowy zdecydował się na przerwanie walki.
W maju Butlin przyjechał do Polski, gdzie na gali w Łodzi stoczył ośmiorundowy pojedynek z Andrzejem Wawrzykiem (20-0, 10 KO). Blisko 23-letni prospekt dominował nad przeciwnikiem od pierwszego starcia, lecz nie potrafił wyrządzić mu większej krzywdy.
Witalij Kliczko (40-2, 38 KO), mistrz świata WBC wagi ciężkiej, który aktualnie przebywa w austriackich Alpach na obozie przygotowawczym przed planowanym na 16 października pojedynkiem z Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO), oznajmił, że nie zamierza zlekceważyć swojego przeciwnika.
- Po pierwsze, chciałbym podkreślić, że mam już 39 lat - powiedział Ukrainiec. - To znaczy, że jestem starszy od Shannona. Po drugie, Briggs ma nieco większe doświadczenie, bo stoczył więcej zawodowych walk niż ja. A doświadczenie w boksie zawodowym jest jedną z kluczowych wartości. Jeśli nie wierzycie w to, co mówię, zajrzyjcie w jego rekord i policzcie nokauty. Zrozumiecie wówczas ile ten facet jest wart. Moim zdaniem Shannon jest nadal jednym z najsilniej bijących pięściarzy wagi ciężkiej na świecie - stwierdził Kliczko.
- Jasne, że zrobię wszystko, aby wygrać przed czasem. Jestem jednak również gotów przeboksować pełen dystans by zwyciężyć na punkty. Jestem gotowy na każdy scenariusz tej walki. Dlatego jestem mistrzem świata i mam zamiar pozostać nim także po walce z Briggsem - zakończył mistrz świata.
Przez pierwsze sześć minut Krzysztof Bienias (41-4, 16 KO) nie potrafił znaleźć właściwego rytmu, nie wyczuwał dystansu i nieoczekiwanie dawał się trafiać chaotycznie atakującemu Konstantinsowi Sakarze (6-14-1, 5KO). Dopiero od trzeciej rundy "Kisiel" doszedł do głosu, a piąta i szósta runda stała już pod znakiem jego wyraźnej przewagi.
Niestety w końcówce czwartego starcia obszernie bity prawy sierpowy Łotysza rozciął głęboko lewy łuk brwiowy Bieniasa. Polak zagryzł zęby i w końcówce szóstej odsłony przypieczętował swoje zwycięstwo na punkty.
Bez wątpienia Nobuhiro Ishida (22-5-2, 7 KO) jest jednym z najsłabszych panujących dziś mistrzów świata, nawet jeżeli piastuje pas WBA dywizji junior średniej tylko w wersji tymczasowej.
35-letni Japończyk (na zdjęciu) w drugiej obronie pojedzie na teren rywala, do Meksyku, gdzie 9 października zmierzy się ze zbijającym ostatnio parę kilogramów Rigoberto Alvarezem (25-2, 19 KO).