W ubiegłą sobotę na Wyspach miała miejsce interesująca gala boksu zawodowego, zorganizowana przez króla tamtejszych promotorów - Franka Warrena. "Magnificent Seven", bo tak nazwano to stworzone z wielkim rozmachem bokserskie święto, spełniło oczekiwania chyba wszystkich kibiców. Prawie tydzień po tym wydarzeniu, jedna z gazet bokserskich postanowiła podsumować galę i przyznać nagrody w siedmiu kategoriach. Oto i one.
1. Najlepszy pięściarz wieczoru.
Oczywiście bez najmniejszych wątpliwości nagrodę tę przyznano ambitnemu, 23-letniemu Nathanowi Cleverly (20-0, 10 KO), który po zaciętej walce zwyciężył Karo Murata (22-1, 13 KO).
2. Największa niespodzianka wieczoru.
Największym zaskoczeniem dla brytyjskich dziennikarzy okazała się wysoka forma obiecującego Derecka Chisory (14-0, 9 KO) i widowiskowy sposób w jaki uporał się z twardym Samem Sextonem (13-2, 6 KO).
3. Największe rozczarowanie wieczoru.
Tę niezbyt chlubną nagrodę otrzymało starcie uważanego za jeden z największych talentów młodego pokolenia na wyspach Kella Brooka (22-0, 15 KO) z Michaelem Jenningsem (36-3, 17 KO). Za rozczarowanie uznano także słabą postawę Sama Sextona, który nie spełnił buńczucznych zapowiedzi i nie zrewanżował się Chisorze za porażkę z 2008 roku.
4. Największy skandal wieczoru.
Oczywiście ta nagroda przypadła fińskiemu arbitrowi ringowemu, panu Erkki Meronenowi. Sędzia ten, bez mrugnięcia okiem zezwolił na dalszą walkę wyraźnie zamroczonemu jeszcze Enzo Maccarinellemu (32-5, 25 KO), który chwilę później został brutalnie znokautowany przez niepokonanego, 25-letniego Alexandra Frenkela (23-0, 18 KO).
W czwartkowe popołudnie w Nowym Jorku odbyła się konferencja anonsująca rewanżowy pojedynek Paula Williamsa (39-1, 27 KO) z Sergio Gabrielem Martinezem (45-2-2, 24 KO). Walka odbędzie się 20 listopada na Boardwalk Hall w Atlantic City (New Jersey), Argentyńczyk położy na szali swój pas WBC w wadze średniej. Ustalono umowny limit 157 funtów.
- Po raz kolejny dwaj wspaniali pięściarze zmierzą się ze sobą. Nikt nie chce walczyć z Paulem Williamsem, nikt nie chce walczyć z Sergio Martinezem, więc jesteśmy zmuszeni stoczyć rewanżowy pojedynek. Każdy kto nas unika ma dobry powód by to robić. Wszyscy się nas boją, lecz każdy chce oglądać nas w ringu - powiedział 35-letni "Maravilla".
- Wiem, że Sergio będzie ze mną walczył i nie zamierza czekać do ostatnich minut. To prawdziwy wojownik, fani zobaczą wielkie widowisko. On ma coś na czym mi zależy, mistrzowski pas. Tym razem będę jeszcze lepszy. Wiem, że on szykuje coś specjalnego, ale będę gotowy. Będziemy bić się tak długo jak potrwa ta walka. Wprost nie mogę się już doczekać. To obecnie największy pojedynek nie licząc Mayweather-Pacquiao, ale oni nie będą ze sobą walczyć. Będę w życiowej formie i wygram. Wiem, że nasze pierwsze starcie było wyrównane i Sergio mógł wygrać. Ta walka będzie warta swojej ceny. Tym razem mam więcej czasu na przygotowania i będę miał leworęcznych sparingpartnerów. Ostatnim razem miałem tylko 3 tygodnie po tym jak Pavlik się wycofał. Wtedy wiedziałem tylko, że stoczył 49 walk i że jedyną porażkę zadał mu Margarito. Teraz wiem, że wymiana ciosów z tym człowiekiem nie jest dla mnie dobra, ale skoro fani chcą to oglądać, to będziemy się bić - zapowiada "Punisher".
Top Rank bardzo szybko zapełnia undercard grudniowej gali "Latin Fury", której główną atrakcją będzie pojedynek Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO) z Alfonso Gomezem (22-4-2, 11 KO). Bob Arum poinformował media, że walkę wieczoru poprzedzi występ mistrza WBC w wadze lekkiej - Humberto Soto (53-7-2, 32 KO), który stanie do trzeciej obrony zdobytego w marcu pasa.
- Mamy już dla niego rywala, ale kontrakty nie zostały jeszcze podpisane. Na 100% Soto wystąpi 4 grudnia - zapewnia Arum.
Na tej samej gali kibice będą mieli okazję obejrzeć starcie Nonito Donaire (24-1, 16 KO) z Władimirem Sidorenko (22-2-2, 7 KO). Wcześniej zaprezentuje się junior średni Vanes Martirosyan (28-0, 17 KO), a nieoficjalnie mówi się, że organizatorzy chcą, by na "Latin Fury" kolejną walkę stoczył też Brandon Rios (25-0-1, 18 KO), który jakiś czas temu rzucił wyzwanie Soto...
- Nazywają go "Punisherem", ale to on jest ofiarą. Żaden pięściarz nie chce z nim walczyć - powiedział o swoim podopiecznym George Peterson.
Paul Williams (39-1, 27 KO) często uznawany jest za trzeciego pięściarza rankingu P4P, ale wyprzedzający go Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) i Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO) nie są zainteresowani starciem z nim i wolą dobierać sobie łatwiejszych przeciwników.
- Nie sądzę, by Floyd wyszedł kiedyś ze mną do ringu. Manny Pacquiao może to zrobić, ale nie Floyd. Podejrzewam, że on zmierzyłby się ze mną, tylko gdybym był kobietą - stwierdził Williams, nawiązując do ostatniej afery z udział Mayweathera Juniora.
- Byłem u fryzjera w Waszyngtonie i ludzie rozmawiali o tej sytuacji. Podobnie jak ja szanują umiejętności Floyda, ale są pewni, że on nigdy nie odważy się ze mną walczyć. Nie wyobrażam sobie, by pewnego dnia Mayweather poszedł do Ala Haymona i powiedział: "Hej, chcę walczyć z Paulem Williamsem". To się nie stanie. Pacquiao walczy z większymi od siebie, więc może kiedyś uda mi się z nim zmierzyć. Floyd uważa, że jest jak Ray Robinson i Joe Louis, ale wszyscy ci wielcy pięściarze mają w rekordach porażki i różnili się od Mayweathera tym, że nie bali się nikogo. On nie weźmie trudnej walki, bo boi się zaryzykować - uważa "Punisher".
Już jutro w Robin Park Centre w Wigan czołowy pięściarz wagi lekkiej, John Murray (29-0, 17 KO), stanie do pierwszej obrony pasa EBU. Przeciwnikiem 25-letniego Brytyjczyka będzie Andrij Kudriavtsev (34-7, 15 KO). Ukrainiec przegrał cztery z pięciu pierwszych walk, lecz potem zaczął nieoczekiwanie wygrywać pojedynki, w których był skazywany na porażkę. Dobrą passę Ukraińca przerwał dopiero Anthony Mezaache (18-6-3, 4 KO), który w lipcu 2009 roku nieznacznie pokonał go na punkty w walce o mistrzostwo Europy.
Specjaliści z UNIBETU nie mają żadnych wątpliwości i w roli murowanego faworyta stawiają Murraya. Kurs na jego zwycięstwo wynosi 1.04. Na wygranej Kudriavtseva można zarobić znacznie lepiej (9.00). Poprawne wytypowanie remisu pomnoży postawioną stawkę 34 razy.
Zapraszamy na wywiad z Patrykiem Szymańskim, aktualnym mistrzem Polski juniorów w kategorii do 57 kg, który na co dzień trenuje w klubie bokserskim Boks Poznań.
SEBASTIAN RZADKIEWICZ - TRENER I WSPÓŁZAŁOŻYCIEL BOKS POZNAŃ >>
Założyciel a zarazem prezydent federacji WBC, legendarny Jose Sulaiman, nie od dziś mówi głośno o swoim podziwie wobec talentu Saula Alvareza (34-0-1, 26 KO). Meksykanin chwali swojego młodego rodaka za niezwykłe umiejętności i chciałby go skonfrontować z bladnącą już trochę gwiazdą ringów zawodowych, Shane'em Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
Do Alvareza przymierzany jest młodszy z braci Hatton - Matthew, ale Sulaiman uważa, że "Canelo" powinien już spotykać się z lepszymi zawodnikami - Alvarez wciąż musi stoczyć jeszcze dwa-trzy pojedynki, by być gotowym na zdobycie mistrzostwa świata. Zapomnijcie jednak o Hattonie, bo Saul jest już gotowy na Mosleya. Shane powoli będzie się usuwał, a Saul będzie wchodzić w jego miejsce - zakończył Sulaiman.
Nathan Cleverly (20-0, 10 KO) po wywalczeniu statusu oficjalnego pretendenta federacji WBO oficjalnie zrzekł się tytułu mistrza Europy w wadze półciężkiej. Do walki o schedę po Walijczyku EBU wyznaczyła Francuza Thierry Karla (27-4, 18 KO) oraz do niedawna jeszcze mistrza świata według WBA, Gabriela Campillo (20-3, 7 KO).
Data oraz miejsce spotkania tych dwóch pięściarzy są jeszcze sprawą otwartą. Karl jest notowany na jedenastym miejscu przez federację WBC i czternastym przez WBA, natomiast Campillo (na zdjęciu) jest jeszcze wyżej w rankingach - WBC #10, WBA #1, IBF #6, WBO #7.
W swoim stylu - dzięki przede wszystkim świetnej pracy nóg oraz celnym kontrom, Wojciech Bartnik (25-4-1, 9 KO) wygrał w swoim jubileuszowym, 30. pojedynku. Występujący w kategorii cruiser wrocławianin boksował przede wszystkim bezpiecznie dla siebie, będąc momentami nieuchwytnym dla Prince'a Anthony'ego Ikeji (9-2, 6 KO). W końcówce nasz ostatni medalista olimpijski oddał inicjatywę, broniąc wywalczonej wcześniej przewagi. Ostatecznie Bartnik pokonał rywala po ośmiu rundach (77:75) i już czeka na kolejny występ, tym razem w Berlinie, gdzie stanie naprzeciw jeszcze nieznanego rywala.
Podczas gali organizowanej przez Tomasza Babilońskiego wystąpiło jeszcze dwóch Polaków z wagi średniej. Sebastian Skrzypczyński (3-2-1, 1 KO) wypunktował po ciekawej potyczce debiutującego na ringach zawodowych Omera Akdogana, natomiast przeciwnik Daniela Urbańskiego (17-5-3, 5 KO) - Marcen Gierke (10-29-2), nie wyszedł na czwartą rundę z powodu rzekomej kontuzji, chociaż trzeba zaznaczyć, iż już pod koniec trzeciego starcia miał spore problemy kondycyjne.
- Cieszę się z tej wygranej, tym bardziej, że na przygotowania miałem naprawdę mało czasu - powiedział zaraz po werdykcie naszej redakcji Bartnik.
Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) jest przekonany, że kiepska postawa w walce z Sergio Morą (22-1-2, 6 KO) nie ma nic wspólnego z wiekiem i wynika tylko z konfrontacji stylów obydwu pięściarzy.
- Ludzie, którzy widzieli walkę wiedzą, że chciałem się bić. Wyszedłem do ringu, żeby stoczyć bitwę, ale Sergio Mora unikał wymian i ciągle uciekał. On znakomicie się rusza i ciężko go dopaść. Gdy ktoś nie chce walczyć, to trudno go do tego zmusić. To nie moja wina, że nasz pojedynek tak wyglądał - twierdzi 39-letni "Sugar" Shane.
Mosley zamierza rozpocząć 2011 rok od wielkiego pojedynku. Na jego liście celów znajdują się Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO) i Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Shane nie ma wątpliwości, że style każdego z tych pięściarzy zagwarantują kibicom znakomity pojedynek.
- Jest całe mnóstwo pięściarzy, którzy mają inną mentalność niż Sergio Mora. Są tacy, którzy wychodzą do ringu, by walczyć i tacy przeciwnicy całkowicie mi odpowiadają. Myślę, że Miguel Cotto, Antonio Margarito, czy nawet Manny Pacquiao byliby dla mnie idealnymi rywalami. To wojownicy, prawdziwi mistrzowie, którzy wychodzą, by udowodnić swoją wielkość. Każdy kibic chce takich pojedynków. Ci trzej pięściarze w połączeniu ze mną stworzyliby wielkie widowisko - przekonuje Mosley.
Arthur Abraham (31-1, 25 KO) ma nadzieję, że jego walka z Carlem Frochem (26-1, 20 KO) odbędzie się jeszcze w 2010 roku. Pojedynek dwóch niezwykle silnych i odpornych pięściarzy jest jednym z półfinałów turnieju Super Six.
Pierwotnie walka miała odbyć się 2 października, lecz "Kobra" nabawił się kontuzji pleców, co zmusiło organizatorów do szukania innej daty. Abraham uważa, że Froch może symulować uraz.
- Pracujemy nad nową datą. Walka powinna odbyć się jeszcze w tym roku. Mój przeciwnik twierdzi, że jest kontuzjowany, ale nie mamy co do tego pewności. Gdy ktoś nie chce boksować, to zawsze znajdzie wymówkę. Nietrudno dostać zwolnienie od lekarza. Nie walczyłem od sześciu czy siedmiu miesięcy, a przyzwyczaiłem się do krótkich odstępów między poszczególnymi pojedynkami. Tylko gdy Edison Miranda złamał mi szczękę, nie byłem w ringu przez osiem miesięcy. Super Six to bardzo ciekawy turniej, ale dużo zależy od pięściarzy, którzy często mają powody, by opóźniać walki - powiedział "Król Artur".
W końcu poznaliśmy datę kolejnych walk w ramach turnieju "Super Six". Zarówno półfinał za oceanem, jak i ten w Europie, odbędą się tego samego dnia - 27 listopada.
Andre Ward (22-0, 13 KO) oraz Andre Dirrell (19-1, 13 KO) spotkają się gdzieś na amerykańskim ringu, a dokładna lokalizacja powinna zostać podana do opinii publicznej w przeciągu tygodnia. Z kolei starcie Arthura Abrahama (31-1, 25 KO) z Carlem Frochem (26-1, 20 KO) odbędzie się w Helsinkach w Finlandii.
Finał spodziewany jest natomiast na przełom marca i kwietnia.
- Na swojej drodze spotykałem już bardzo dobrych pięściarzy i doświadczenie jakie zebrałem w tych walkach bardzo mi pomaga. Ludzie dbający o karierę Kimbo Slice'a nie mogą dobierać mu łatwych rywali, więc oto jestem i czekam. Wygrałem sporo, a ostatnie zwycięstwo odniosłem nad Monte Barrettem, który z kolei niedawno zremisował z Davidem Tuą. Jeśli więc oni uważają, że nie jestem już groźny, powinni wystawić Kimbo przeciwko mnie w jego debiucie - twierdzi znany w Ameryce journeyman wagi ciężkiej, Cliff Couser (26-21-2, 14 KO), który przegrał dziewięć ostatnich pojedynków, w tym siedem przed czasem.
39-letni Couser to barwna postać. Niezwykłe podobieństwo do Mike'a Tysona spowodowało, że wymyślił historię, a później chyba sam w nią uwierzył, iż Mike i on są braćmi od tego samego ojca. By być bardziej wiarygodnym, wszczynał podczas swoich walk nie raz i nie dwa bójki uliczne. Zaatakował między innymi po gongu kończącym rundę Lance'a Whitakera, ale przeszedł samego siebie w starciu z Malcolmem Tannem, kiedy pod koniec drugiej minuty obalił swojego rywala, zrobił "dosiad" niczym w MMA i zaczął z furią okładać bezbronnego przeciwnika.
Amerykanin ma jednak kilka cennych zwycięstw na koncie, jak choćby nad Jamesem Tillisem (TKO 6 - 1996), Dale'em Crowe (PKT 10 - 2000), Jorge Luisem Gonzalezem (TKO 3 - 2000), czy właśnie z Monte Barrettem (TKO 2 - 2007).
- Wiem o tym, że spokojnie mogę znokautować Kimbo. Nokautowałem już o wiele groźniejszych bokserów. Jeśli on naprawdę ma coś osiągnąć, nie może spotykać się z bokserami o rekordzie 1-2. Tak więc doprowadźmy do tej walki, jestem gotowy - zakończył Couser.
Najbliższy weekend dla miłośników szlachetnej szermierki na pięści zapowiada się niezwykle boksersko. Aż pięć gal boksu amatorskiego odbędą się w Polsce w ten weekend, dwie z nich pokażemy na żywo w naszej poddomenie www.live.bokser.org.
PROGRAMY, PLAKATY, WIĘCEJ INFORMACJI >>
Te imprezy to (NA ŻYWO) V Międzynarodowe Mistrzostwa Śląska Kobiet w Boksie w Gliwicach, (NA ŻYWO) Euroliga bokserska w Rybniku, Grand Prix PZB w Pniewach, XIX Ogólnopolski Turniej Miast Kopernikańskich w Grudziądzu oraz Międzynarodowy Turniej Bokserski w Szczecinie.
W warszawskim centrum handlowym "Złote Tarasy" odbyło się ważenie przed jutrzejszą galą Wojak Boxing Night, na której w walce wieczoru Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO) będzie bronił pasa mistrza świata WBC wagi junior ciężkie, przeciwko Amerykaninowi Jasonowi Robinsonowi (19-5, 11 KO).
KRZYSZTOF WŁODARCZYK - SERWIS SPECJALNY >>
"Diablo" okazał się minimalnie lżejszy od pretendenta. Wniósł na wagę 89,55 kg, a jego przeciwnik 90,55 kg. Transmisja z gali jutro w Polsat Sport od 19.30 i w Polsacie otwartym od 22.20.
Szanse Walery Brudowa (38-2, 27 KO) na pokonanie Guillermo Jonesa (36-3-2, 28 KO) i odebranie mu pasa WBA kategorii cruiser znacznie wzrosły. Wszystko dlatego, że będący promotorem championa Don King jest od wczoraj... również promotorem 34-letniego Rosjanina.
Przypomnijmy, iż Brudow i Jones skrzyżują rękawice już w następną sobotę w Panamie.

Po efektownym zwycięstwie nad Carlosem Baldomirem, genialny Saul Alvarez (34-0-1, 26 KO) szuka kolejnej ofiary. Bardzo możliwe, że jego następnym rywalem będzie wciąż pozostający w cieniu starszego brata Matthew Hatton (40-4-2, 15 KO), panujący mistrz Europy w dywizji półśredniej.
Do ich pojedynku miałoby dojść 4 grudnia - najprawdopodobniej w wadze półśredniej, choć Alvarez (na zdjęciu) zdobył niedawno "srebrny pas" (co to oznacza?) federacji WBC kategorii junior średniej. W grę wchodzi również umówiony limit, ale o wszystkim powinniśmy dowiedzieć się wkrótce.
Mistrz WBA w kategorii junior półśredniej, Amir Khan (23-1, 17 KO), wstawia się za starszym kolegą - Ricky Hattonem (45-2, 32 KO), który kilka tygodni temu został przyłapany na zażywaniu kokainy. Tamta afera pociągnęła za sobą szereg następnych, co spowodowało, że "Hitman" stracił licencję bokserską i managerską, a najbliżsi wysłali nadużywającego alkoholu eks-pięściarza na odwyk.
- Jestem pewien, że piłkarzom i innym sportowcom też zdarzają się takie przypadki. Wielu popełniało głupie błędy, lecz nikt nie zabraniał im uprawiania ukochanego sportu. Ricky został potraktowany zbyt surowo i przez to jego sytuacja wydaje się być 100 razy gorsza, niż jest w rzeczywistości. Szkoda, że do tego doszło. Jestem całkowicie po jego stronie. On doskonale wie, że to co robił jest złe. Tacy jak on i Joe Calzaghe zawsze o tym wiedzą. Po kilku drinkach każdy z nas może zrobić coś głupiego - powiedział Khan.
Zapraszamy na tarczowanie aktualnego mistrza Polski juniorów w kategorii do 57 kg Patryka Szymańskiego, z trenerem Wojciechem Komasą. Młody mistrz Polski trenuje na co dzień w klubie bokserskim Boks Poznań.
Andre Berto (26-0, 20 KO) kolejny zawodowy pojedynek w obronie pasa WBA kategorii półśredniej stoczy 27 listopada podczas gali Marquez vs Katsidis w sławnym hotelu MGM Grand w Las Vegas.
Teoretycznie rywalem championa powinien być posiadacz "srebrnego" pasa WBC Selcuk Aydin (20-0, 15 KO), ale obozy tych bokserów nie mogą cały czas dojść do porozumienia. Jeżeli nie nastąpi żaden przełom, wówczas rywalem Berto podczas gali w Las Vegas będzie Freddy Hernandez (29-1, 20 KO), który w ostatnich dwóch występach zastopował dwóch cenionych bokserów - DeMarcusa Corleya oraz Mike'a Anchondo.
Zaraz po zwycięstwie nad Samuelem Peterem Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) zapowiedział, iż jeszcze w tym roku, 11 grudnia, zamierza stoczyć kolejny pojedynek. Wytypował nawet dwa nazwiska - Davida Tuy oraz byłego dwukrotnego mistrza wagi junior ciężkiej, Jeana Marca Mormecka (35-4, 22 KO).
Francuz odmówił jednak, żądając zbyt dużych pieniędzy. To nie koniec natomiast jego szans na spotkanie z Władimirem, bowiem szalenie popularny w swoim kraju Mormeck (na zdjęciu) zaproponował Kliczce walkę we Francji na przełomie marca i kwietnia.
- Jeżeli tylko Mormeck zapewni odpowiednią widownię i sprzedaż biletów, Władimir na pewno będzie bardzo zainteresowany kolejną obroną swoich pasów właśnie we Francji - zdradza człowiek pomagający w prowadzeniu kariery Kliczki, Shelly Finkel.
Dopiero co wczoraj podawaliśmy informację o dość nietypowym rywalu dla Francisco Palaciosa (19-0, 12 KO), który ma zapewniony pojedynek ze zwycięzcą potyczki Krzyśka Włodarczyka z Jasonem Robinsonem.
Przypomnijmy, że portorykański bokser wystąpi 2 października podczas gali w Panamie, gdzie jeszcze według wczorajszych wiadomości miał skrzyżować rękawice z ponad 120. kilogramowym Wilmerem Vazquezem (9-0-1, 5 KO). Dziś zweryfikowano ów informację, podając nazwisko nowego oponenta dla Palaciosa (na zdjęciu). Będzie nim Donnell Wiggins (24-12-4, 14 KO), który ostatnie trzy walki przegrał przed czasem.
Jak więc widać z dużej chmury mały deszcz...
Mistrz federacji WBA w limicie do 140 funtów, Amir Khan (23-1, 17 KO), twierdzi, że to krytyczne opinie pod jego adresem skłoniły go do walki z posiadaczem tymczasowej wersji pasa - Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO).
- To nie mi zależy na tym pojedynku. Fani chcą go obejrzeć. Będę walczył z Maidaną, bo chcę uciszyć krytyków, którzy twierdzą, że boję się mocnych przeciwników. To mnie motywuje. Przykładam się do każdego treningu, by udowodnić wszystkim, że jestem najlepszy. Maidana należy do ścisłej czołówki tej wagi, a ja zawsze chciałem walczyć w Vegas. Mam nadzieję, że brytyjscy kibice przyjadą mnie wspierać - powiedział "King" Khan.
Po pokonaniu Argentyńczyka Amir zamierza poczekać na wynik styczniowego starcia Bradley-Alexander. Jeżeli z jakiegoś powodu nie dojdzie do tej walki, Khan rzuci wyzwanie każdemu mistrzowi z osobna.
- Wiem, że jestem najlepszy. Pokonam Maidanę, a potem zmierzę się ze zwycięzcą walki Bradley-Alexander. Jeżeli będę musiał bić się z każdym z nich, zrobię to. Chcę zostać legendą, więc nie będę unikał nikogo. Sądzę jednak, że Alexander i Bradley boją się walki ze mną - uważa Brytyjczyk.
Odlanier Solis (16-0, 12 KO) od początku kariery promowany jest przez Ahmeta Onera i jego grupę Arena, ale jakiś czas temu turecki promotor dogadał się w sprawie współpromocji Kubańczyka w USA z grupą Top Rank. Niespodziewanie Bob Arum, szef Top Rank, zgodził się wypuścić mistrza olimpijskiego i mistrza świata boksu amatorskiego, co natychmiast wykorzystał Don King i to właśnie on będzie zajmować się wraz z Onerem (obaj na zdjęciu) karierą Odlaniera za oceanem.
- To odbyło się za naszą zgodą, a rozwiązanie kontraktu odbyło się polubownie i po przyjacielsku. Solis będzie miał korzystniejsze warunki u Kinga, ponieważ nie jesteśmy zbyt aktywni w wadze ciężkiej. Zaoferowano nam zwrot wszystkich kosztów, tak więc Odlanier jest teraz zawodnikiem Kinga - skomentował całą sprawę Arum.