Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) przed swoją kolejną walką, którą stoczy 9 grudnia w Prudential Center z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO), wybrał się na krótkie wakacje. Ostatni weekend spędził z rodziną i z przyjaciółmi w w kurorcie w malownicznym Lake Placid w stanie New York. Tomasz pływał i oddawał się grze w golfa;
- Golf jest dla mnie wspaniałym relaksem, mogę grać raz w roku. Stanowczo wolę boksować, bo to daje mi większą adrenalinę - powiedział były mistrz świata dwóch kategorii wagowych. Adamek dodał też, że będzie w najbliższą sobotę kibicował Krzysztofowi Włodarczykowi, że życzy mu wygranej z Jasonem Robinsonem.
Legendarny Bernard Hopkins (51-5-1, 32 KO) zamierza raz jeszcze zszokować świat i pokonać Jean Pacala (26-1, 16 KO) przed jego własną publicznością. Do pojedynku o należące do Kanadyjczyka pasy federacji WBC, IBO i magazynu "The Ring" dojdzie 18 grudnia.
Po dwóch nienajlepszych występach "Kat" chce zaprezentować się tak spektakularnie jak podczas walki z Kelly Pavlikiem (36-2, 32 KO). Pascal to agresywny pięściarz lubiący nacierać na przeciwnika. Styl rywala wyjątkowo odpowiada Bernardowi, który w przeszłości znakomicie radził sobie z podobnymi rywalami.
- Moja historia pokazuje, że każdy kto mnie atakował przegrywał z kretesem. Jestem wszechstronny, dostosuję się do niego. Jeżeli będzie uciekał, to też go dopadnę. Pascal jest agresywny, ale nie w dosłownym znaczeniu tego słowa. Joe Frazier jest przykładem pięściarza, który ciągle nacierał. Gdy nadchodzi niedźwiedź, zastawiasz pułapkę. Ja właśnie to zrobię - powiedział 45-letni Hopkins.
Zwycięstwo Pascala prawdopodobnie zakończy karierę "Kata", ale B-Hop już przygotowuje wielkie walki na 2011 rok.
- Mam na horyzoncie walkę za ponad $20 milionów. Jest więcej dużych nazwisk. Wciąż są w tym sporcie wielkie pieniądze, a ja, jeden z najstarszych aktywnych pięściarzy, wciąż może toczyć wielkie pojedynki - twierdzi "Kat".
Akademia Trenerów i Instruktorów Sportu uprzejmie informuje, iż prowadzi nabór kandydatów na kurs trenera kl. II w boksie.
Kurs skierowany jest do osób mających uprawnienia instruktora boksu, min. dwuletni staż w pracy szkoleniowej oraz wykształcenie średnie z maturą. Przewidywany termin rozpoczęcia kursu - listopad 2010r.
Po zdobyciu mistrzowskiego pasa w trzeciej kategorii wagowej Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO) zapowiedział, że chce toczyć tylko wielkie walki. Jak widać Portorykańczyk nie zmienił zdania, bo nie zaaprobował kandydatury Kermita Cintrona (32-3-1, 28 KO), ani Vanesa Martirosyana (28-0, 17 KO) i nie wystąpi na grudniowej gali Top Rank.
"Junito" uważa, że żadne z powyższych nazwisk nie jest dla niego odpowiednią motywacją, postanowił więc odczekać kilka miesięcy i rozpocząć 2011 rok od naprawdę dużego pojedynku.
- Gdy Miguel dowiedział się, że Chavez nie będzie jego rywalem, poczuł, że proponowani zastępczy rywale są o półkę niżej. Żaden z nich nie spełnia oczekiwań Miguela, więc najlepszy będzie teraz odpoczynek. Odczekamy kilka miesięcy i poszukamy większego wyzwania. Jeżeli na horyzoncie nie pojawi się nagle jakiś godny rywal, którego teraz przeoczyliśmy, to Miguel wróci między liny dopiero w przyszłym roku - powiedział Gabriel Penagaricano.
Top Rank nie odwołuje grudniowej gali. W pojedynku wieczoru wystąpią Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO) i Paweł Wolak (27-1, 17 KO), a ich starcie poprzedzą występy Vanesa Martirosyana i Nonito Donaire (24-1, 16 KO).
Już w piątek w Londynie walka o tytuł Wspólnoty Brytyjskiej w wadze półciężkiej pomiędzy broniącym pasa Tony Bellewem (13-0, 9 KO) a Bobem Ajisafe'em (8-1, 2 KO). Pomimo iż to będzie dopiero pierwsza obrona Bellewa, bukmacherzy firmy UNIBET nie mają żadnych wątpliwości, stawiając na wygraną Ajisafe'e w bardzo wysokim stosunku 6,75 do jednego. Jeśli udanie wytypujemy zwycięstwo Tony'ego, za każdą złotówkę otrzymamy zaledwie 1,08. Standardowo najwięcej można wzbogacić się przy remisie - tu kurs wynosi 34 do jednego.
A oto inne możliwości, które daje nam UNIBET:
Walka potrwa powyżej 9,5 rundy - 2,40
Walka potrwa poniżej 9,5 rundy - 1,50
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z FIRMĄ UNIBET!!!
Bellew wygrywa przed czasem - 1,36
Bellew na punkty - 4,50
Ajisafe przed czasem - 13,00
Ajisafe na punkty - 10,00
Bellew w rundach od 1 do 3 - 4,00
Bellew w rundach od 4 do 6 - 3,50
Bellew w rundach od 7 do 9 - 6,00
Bellew w rundach od 10 do 12 - 10,00
Ajisafe w rundach od 1 do 3 - 40,00
Ajisafe w rundach od 4 do 6 - 34,00
Ajisafe w rundach od 7 do 9 - 34,00
Ajisafe w rundach od 10 do 12 - 40,00
Jason Robinson, który 25 września w Warszawie zrobi wszystko by odebrać tytuł mistrza świata WBC Krzysztofowi Włodarczykowi w wadze junior ciężkiej, nie lubi robić wokół siebie zamieszania. Odwrotnie od swojego pierwszego trenera George'a Hernandeza, który za kilka dni na Torwarze stać będzie w narożniku Amerykanina, Jason lubi jak się go zostawi w spokoju i daje walczyć.
"Zabierz Jasona do swojego samochodu, niech odpocznie. W moim wysiadła klimatyzacja..." - mówi George. Jason Robinson nie ma samochodu. Żeby trenować, musi pracować przynajmniej cztery razy w tygodniu, najczęściej w soboty i niedziele, bo wtedy chwilę wolnego ma George, Portorykańczyk z takim temperamentem, że nikt z godziny na godziny nie wie, czy zobaczy uśmiech czy usłyszy niecenzuralne słowa. Jedziemy do sali treningowej w dzielnicy Garfield Park, na północ od śródmieścia Chicago, gdzie Hernandez pokazuje mi wycięte z gazet i rodzinnych albumów zdjęcia młodych mężczyzn. "Na razie jest tych zdjęć 29.
Dwadzieścia dziewięć zdjęć tych, którzy u mnie trenowali przez ostatnie 25 lat, a teraz nie żyją, zastrzeleni na ulicy, zakłóci w więzieniach. Już ich nie ma". George mówi to tak, jakby opowiadał o czymś banalnym, wręcz oczywistym. Może ma rację, bo przecież Garfield Park jest znane w Chicago z dwóch rzeczy - olbrzymiej przestępczości i tego, że jest tam sala pięściarska w której każdy może trenować z Hernandezem. Za darmo, bo temu ostatniemu płaci za godziny pracy urząd miejski i dział pomocy najbiedniejszym mieszkańcom Chicago. Jason trafił do niego w wieku kilkunastu lat jako obiecujący kickbokser. I tak już zostało. Za kilkadziesiąt godzin, nie mając za sobą promotora, z trenerem, którego musi dzielić z każdym czarnym chłopcem, który wejdzie do sali i będzie chciał założyć rękawice, Jason Robionson staje przed jedyną w życiu szansą jak z hollywoodzkiego filmu - zostania pięściarskim mistrzem świata.
- Trener Hernandez twierdzi, że szansa walki o tytuł w wadze junior ciężkiej nie była dla ciebie zaskoczeniem, bo już dawno ci się należała. Może nawet bardziej dawniej niż teraz?
Jason Robinson: W boksie trzeba mieć trochę farta, tak jak w życiu. Ja go nie miałem, zawsze coś wypadało, przyplątywały się kontuzje. Szczęście musi się jednak odwrócić. Mam cztery tytuły mistrza świata w kickboxingu, wielu fachowców ciągle patrzy na mnie jak na kickboksera a nie zawodnika, który może zdobyć tytuł. Będę miał okazję w Polsce ich przekonać, że się mylą. Walkę zaproponowano mi dwukrotnie, ale za pierwszym razem, jak twierdzi trener "pieniądze się nie zgadzały", więc ją odrzuciliśmy. Po miesiącu wszystko było już OK, więc jest walka.
Kariery tych dwóch pięściarzy miały zdecydowanie inny wymiar, jakkolwiek obaj w wieku juniorskim uchodzili za światową czołówkę kategorii półciężkiej (!).
Młodszym kibicom boksu przypominamy, że Henryk Zatyka, wychowanek warszawskiej Gwardii, poza wielkimi sukcesami juniorskimi, aż 6-krotnie stawał na najwyższym podium amatorskich mistrzostw Polski seniorów w wadze superciężkiej (1991, 1994, 1995, 1996, 1997 i 1998), 3-krotnie był wicemistrzem Polski (1988, 1989 -w ciężkiej i w 2000 r. - superciężkiej) i raz brązowym medalistą krajowego czempionatu (1987 - w ciężkiej). W czasie amatorskiej kariery pokonał m.in. znanych z zawodowych ringów Duńczyka Briana Nielsena, Włocha Paolo Vidoza i Tomka Bonina.
Czy Zatyka kiedykolwiek spotkał się w ringu z Riddickiem Bowe?
W brytyjskich mediach rośnie napięcie przed planowanym na 13 listopada starciem pomiędzy mistrzem WBA w wadze ciężkiej, Davidem Haye (24-1, 22 KO), a złotym medalistą olimpijskim z Sydney - Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO).
Sławna stała się historia o sparingach w Miami, gdzie "Hayemaker" ponoć niemiłosiernie obijał znacznie większego "A Force'a". Harrison twierdzi, że David jedynie korzystał wówczas z faktu, że pięściarze się przyjaźnili i wiedział, że nic nie grozi mu ze strony przeciwnika. Oto jak Haye wspomina tamte sparingi:
- On miał na sobie kask i ochraniacz na tułów, sparowaliśmy jak przyjaciele. Teraz jestem kompletnie innym pięściarzem. Wszystko się zmieniło i tym razem zamierzam wyrządzić mu krzywdę. Gdy miałem 19 lat i boksowałem w półciężkiej, to i tak wiedziałem, że mogę go pokonać. Był wtedy dużo większy ode mnie. To akurat nie zmieniło się do dziś, choć ja zdecydowanie dojrzałem - powiedział Haye.
- Żyłem jego występem na Igrzyskach Olimpijskich. Był moją inspiracją, zdobył złoty medal z kontuzjowaną ręką. To był jednak szczyt jego możliwości. Nie zamierzam go oszczędzać, skończę jego karierę - zapowiada champion.
27 listopada na MGM Grand w Las Vegas dojdzie do pojedynku, który ma spore szanse na zapisanie się w historii jako najlepsza walka 2010 roku. Rękawice skrzyżują wówczas dwaj najbardziej efektowni pięściarze ze ścisłej czołówki wagi lekkiej - champion federacji WBA i WBO oraz magazynu "The Ring" Juan Manuel Marquez i tymczasowy mistrz WBO, Michael Katsidis (27-2, 22 KO).
- Wystarczy przyjrzeć się stylom Marqueza i Katsidisa i już wiadomo, że ich starcie będzie kandydowało do miana "Walki Roku". Marquez zaprezentował życiową formę w ostatniej walce z Diazem, a Katsidis zdemolował Mitchella na ringu w Wielkiej Brytanii, więc 27 listopada fani boksu dostaną wspaniały pojedynek - powiedział Oscar De La Hoya.
- Michael Katsidis jest bardzo agresywny, jego styl idealnie mi odpowiada. Z takimi przeciwnikami walczy mi się najlepiej. Styl robi walkę i w tym przypadku mogę zagwarantować, że kibice obejrzą wielkie widowisko. Nie oddam moich pasów - zapewnia 37-letni "Dinamita".
- To jeden z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe i przyszły członek Galerii Sław Boksu. Nie trzeba nic dodawać. Jestem gotowy na to wyzwanie i nie sądzę, by był w stanie powstrzymywać mnie przez dwanaście rund. Zabiorę mu te pasy - zapowiada Katsidis.
Teddy Atlas kolejny już raz tłumaczy decyzję o wycofaniu się Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO) z pojedynku z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). Znany trener jeszcze raz mówił o małym doświadczeniu mistrza olimpijskiego z Aten oraz o potrzebie częstszych jego występów.
- Za dziesięć lat nikt nie będzie pamiętać twojego miejsca w rankingu, bo tylko mistrzowie świata przechodzą do historii, a przecież to jest właśnie naszym celem. "Sasza" ma tylko dziewiętnaście walk na koncie, a potrzebuje ich znacznie więcej. Dla przykładu Władimiri liczko stanął przed szansą zdobycia tytułu dopiero w 36. swoim pojedynku, przegrywając wcześniej z Rossem Puritty. Tak jest w każdym zawodzie. Jeśli na przykład lekarz od dwóch lat nie przeprowadzał operacji, po takiej przerwie bardzo by się stresował i tak samo jest w boksie. W przyszłości chcielibyśmy by "Sasza" zdobywał doświadczenie właśnie w walkach, które miałyby się odbywać nawet co miesiąc - powiedział Atlas, zdradzając przy okazji prawdopodobne daty kolejnych trzech potyczek Powietkina - 30 października, 4 grudnia i 15 stycznia. Zdaniem amerykańskiego szkoleniowca, przynajmniej jeden z rywali będzie notowany w czołowej piętnastce rankingu wagi ciężkiej.
Zapraszamy na wywiad z Sebastianem Rzadkiewiczem, który jest trenerem i współzałożycielem bokserskiego klubu Boks Poznań.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, najprawdopodobniej grudniowa gala Tomasza Adamka z Vinnym Maddalone w New Jersey odbędzie się bez udziału utalentowanego (WBC #11) polskiego boksera kategorii cruiser, Mateusza Masternaka (20-0, 15 KO).
Wrocławianin miał już nawet wstepnie umówionego rywala - bardzo groźnego Erica Fieldsa (16-1, 13 KO), ale jego występ stanął teraz pod sporym znakiem zapytania. Dokładniej nie wiadomo o co chodzi, ale jak nie wiadomo o co chodzi....
Wpis ponaglający w księdze gości zmobilizował mnie do napisania kolejnego blogu - pisze Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) na swoim blogu. "Góral" w grudniu stoczy kolejny zwodowy pojedynek z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO).
- Wróciłem właśnie z 3 dniowego pobytu w górskim Lake Placid , znanego z organizacji w 1980 roku zimowej olimpiady. Za sprawą promotora Ziggy Rozalski pojechaliśmy tam w gronie przyjaciół, gdzie grałem w golfa, pływałem w basenie i biegałem. Górskie, świeże powietrze i pobliskie jezioro, przypominały mi rodzinne Gilowice położone blisko jeziora Żywieckiego. Wrażenia z pobytu miłe, bo wypocząłem, ale był również czas na rozmowy o boksie i nie tylko. Wyjeżdżając tam wiedziałem już, że zapadła decyzja w sprawie miejsca ostatniej w tym roku walki z Vinny Maddalone dnia 9 grudnia 2010 roku w hali Prudential Center, w Newark z dorobkiem 33 walk wygranych (KO 24), 6 walk przegranych (KO 3) .
Miło nam poinformować kibiców boksu amatorskiego, że będziemy mieli zaszczyt zaprezentować wam przekaz na żywo z meczu Euroligi Bokserskiej. Prezes Rybnickiego Klubu - Tolek Jakimczuk - dostrzegł możliwość rozwoju swoich podopiecznych w rozgrywkach ligi europejskiej. W 2008 r. powstała federacja BOXING ONE, którą powołali Węgrzy i Słowacy. Wystartowały zespoły z Węgier, Słowacji i Czech.
W 2009 r. z powodu braku rozgrywek ligowych w naszym kraju, do Euroligi wystartował zespół z Polski RMKS-Rybnik, zajmując III miejsce w tych rozgrywkach. Miejsce mogło być wyższe, a nie było właściwie tylko dlatego, że zabrakło funduszy na start w finałowym starciu.
Jak donosi witryna boxingscene, pierwszym przeciwnikiem mistrza IBF wagi lekkiej Miguela Vazqueza (26-3, 12 KO) będzie Henry Lundy (19-1-1, 10 KO). Vazquez zdobył wakujący tytuł po wygranej przez jednogłośną decyzję nad Ji-Hoon Kimem (21-6, 18 KO) w miejscowości Laredo (Teksas) w sierpniu.
Lundy natomiast swoją pierwszą zawodową porażkę przez TKO zanotował z rąk Johna Moliny (21-1, 17 KO) w lipcu. Meksykanin powrócił jednak w wielkim stylu pokonując 6 tygodni później Omri Lowthera (14-2, 10 KO). O walce dowiedział się niespełna tydzień wcześniej, a i tak zanotował zdecydowane zwycięstwo punktowe (dwukrotnie 100:90 i raz 98:92).
Walka Vazquez-Lundy wciąż jest w trakcie negocjacji i większość kwestii nadal jest omawiana.
Emanuel Steward zauważył swego czasu spory potencjał w boksującym w wadze średniej Andym Lee (23-1, 17 KO) i postanowił poprowadzić jego karierę. Teraz legendarny trener poszedł krok dalej i wyznaczył zawodnika, który miałby być kolejnym rywalem Irlandczyka. Otóż Steward bardzo by chciał, by Lee zmierzył się podczas kolejnej gali z udziałem Miguela Cotto ze swoim rodakiem, Johnem Duddy (29-2, 18 KO).
- Pojedynek mógłby odbyć się w Nowym Jorku, gdzie jest duża populacja Irlandczyków, ale wiem również, że jest spore zapotrzebowanie i zainteresowanie taką walką w samej Irlandii. Na tym etapie kariery dla obu to świetna oferta i jeśli Andy wygra, zrobi kolejny krok i przybliży się do walki o mistrzostwo świata - powiedział Steward. Na zdjęciu John Duddy.
Jak podaje witryna 15rounds, 8 listopada dojdzie do ciekawej potyczki w wadze ciężkiej, a wszystko transmitować będzie ESPN2. Tego wieczoru naprzeciw siebie staną Travis Kauffman (20-1, 16 KO) oraz Bowie Tupou (19-1, 15 KO), a ich walkę zakontraktowano na dziesięć rund.
Przypomnijmy, iż prężnie rozwijające się kariery obu bokserów zostały niedawno ostro zastopowane. Kauffmana dokładnie rok temu niespodziewanie w czwartej rundzie znokautował Tony Grano, a Tupou potężnie zbudowany (na zdjęciu) dostał "czasówkę" od Demetrice Kinga.
Broniący tytułu IBF wagi średniej Sebastian Sylvester (33-3-1, 16 KO) oraz pretendujący do tego pasa Mahir Oral (28-2-2, 11 KO) spotkali się dziś na pierwszej konferencji promującej ich pojedynek, który zaplanowano na 30 października w Rostocku.
- Oral to twardy i silny rywal. W ubiegłym roku pokazał się z naprawdę dobrej strony w pojedynku z tak groźnym puncherem jak Arthur Abraham, szczególnie w początkowych rundach. Zdaję sobie sprawę z tego, że będzie walczyć do samego końca, dlatego też będę przygotowany na niesamowitą wojnę - powiedział champion.
- Mój nowy trener zyskał mój szacunek. Wraz z nim przygotujemy dla Sylvestra dużo niespodzianek - ripostowal waleczny Oral.
Fernando Montiel (43-2-2, 33 KO), champion federacji WBC i WBO w kategorii koguciej, wciąż zamierza stoczyć walkę 30 października, choć jego niedoszły przeciwnik, Eric Morel (42-2, 21 KO), wycofał się z pojedynku, nim ten został zakontraktowany.
"Cochulito" twierdzi, że jego obóz złożył bardzo intratną ofertę mistrzowi IBO - Vicowi Darchinyanowi (35-2-1, 27 KO), ale Ormianin z australijskim paszportem nie raczył nawet odpowiedzieć. 11 grudnia w Meksyku "Wściekły Byk" zaboksuje z Abnerem Maresem (20-0-1, 13 KO). Na tej samej gali odbędzie się drugi półfinałowy pojedynek miniturnieju w wadze koguciej. Zmierzą się w nim Joseph Agbeko (27-2, 22 KO) i Yonnhy Perez (20-0-1, 14 KO).
- Mam nadzieję, że Darchinyan wkrótce wyjdzie ze mną do ringu. Nie wiem czemu wybrał ten turniej. Zaproponowaliśmy mu dwa razy wyższą stawkę, a on nawet nie odpowiedział - powiedział 31-letni Montiel.
Sławny amerykański promotor Gary Shaw zapowiedział, że Kevin Ferguson, znany bardziej kibicom jako Kimbo Slice, najprawdopodobniej już w listopadzie zadebiutuje jako profesjonalny bokser.
Przypomnijmy, iż Kimbo zyskał sławę dzięki ulicznym bójkom zamieszczanym potem na youtubie. Próbował nawet swych sił w MMA, gdzie w sześciu oficjalnych pojedynkach zanotował cztery zwycięstwa, ale w pierwszym pojedynku, tym nieoficjalnym, szybko rozprawił się z byłym mistrzem olimpijskim i championem federacji WBO, Rayem Mercerem.
Niezwykle efektowny Alfredo Angulo (19-1, 16 KO) w lipcu potrzebował zaledwie trzech minut na zdemolowanie Joachima Alcine (32-2, 19 KO), lecz prawdopodobnie był to ostatni pojedynek, w którym amerykańscy fani mogli oglądać walecznego Meksykanina. "Perro" jest w Stanach Zjednoczonych nielegalnym imigrantem i stacje telewizyjne (w tym HBO) nie zamierzają już pokazywać go podczas swoich gal.
- Nikt już w niego nie zainwestuje, wszyscy się boją. Każdy stracił zainteresowanie, bo nikomu nie zależy na problemach prawnych. To fatalny okres na bycie nielegalnym imigrantem w naszym kraju - powiedział Bob Arum z Top Rank.
Źródła witryny boxingscene donoszą, że Angulo wjechał na teren USA nielegalnie, został deportowany na teren Meksyku i ponownie wrócił do Stanów - istnieje też spore prawdopodobieństwo, że cykl ten powtórzył się więcej niż raz. W czasach, gdy Demokraci i Republikanie walczą zawzięcie o zarys ustawy dotyczącej nielegalnych imigrantów, żaden polityk nie stanie w obronie pięściarza.
Ani Gary Shaw, ani Mike Criscio nie mogą nic zrobić w zaistniałej sytuacji. Prawdopodobnie Angulo nie może też liczyć na to, że jego meksykańskie występy będą kiedykolwiek transmitowane w Stanach.
- Nic z tego. To nie Valero, walk Angulo raczej nikt nie będzie tu pokazywał. Valero nigdy nie był deportowany, on miał inny problem - twierdzi jedno ze źródeł.