Bo bolesnej porażce z Władimirem Kliczko, Hasim Rahman (48-7-2, 39 KO) zrobił sobie dłuższą przerwę, by po 15-miesięcznym odpoczynku powrócić i w pół roku wygrać trzy pojedynki przed czasem. Kolejny raz na ringu "Skała" pojawi się już 2 października podczas gali w Panamie, gdzie walkę stoczą także inni zawodnicy wagi ciężkiej - Timur Ibragimow oraz Luis Pineda.
Rywalem dwukrotnego mistrza świata będzie ceniony za oceanem journeyman, Marcus McGee (22-17, 11 KO) - znany z występów z tak klasowymi zawodnikami jak choćby Samuel Peter, Jameel McCline, Shannon Briggs, Michael Grant czy Odlanier Solis.
Walka Rhmana z McGee została zakontraktowana na osiem rund.
Champion WBC kategorii lekkiej, Humberto Soto (52-7-2, 32 KO), chętnie zmierzy się z Erikiem Moralesem (49-6, 34 KO), jeśli tego zażyczy sobie federacja.
11 września legendarny "El Terrible" zaboksuje z Willie Limondem (33-2, 8 KO), a tydzień później 30-letni "La Zorrita" stanie do drugiej obrony swojego pasa. Jego rywalem będzie przeciętny Kolumbijczyk Fidel Monterrosa Munoz (23-1, 18 KO), który na walkę o tytuł w żaden sposób nie zasłużył.
Jeżeli Morales i Soto pokonają najbliższych przeciwników, nic nie stanie na przeszkodzie do zorganizowania ich pojedynku, choć Erik jakiś czas temu wspomniał, że wolałby wyjść do ringu z championem WBA/WBO - Juanem Manelem Marquezem (51-5-1, 37 KO).
- Jeśli tego zażąda federecja WBC, to nie ma problemu. Mogę walczyć z Erikiem Moralesem, jeśli obydwaj dobrze na tym zarobimy - powiedział Soto.
Jak zwykle z lekkim opóźnieniem federacja IBF podała swój ranking - tym razem za sierpień. Dlatego właśnie w limicie wagi półśredniej cały czas na czele widnieje nazwisko Rafała Jackiewicza (36-9-1, 18 KO), który w sobotę przegrał na punkty z Janem Zaveckiem (30-1, 17 KO).
W tym wypadku polskich kibiców najbardziej interesowało zestawienie w królewskiej kategorii. Tu na trzeciej pozycji znajduje sięTomasz Adamek (42-1, 27 KO), ale pierwsze miejsce nie jest przez nikogo obsadzone, a drugi Samuel Peter już za pięć dni zmierzy się z zasiadającym na tronie Władimirem Kliczko (54-3, 48 KO). Dlatego też "Góral" już za miesiąc ma szansę - podobnie jak w rankingu WBO, być nawet na pierwszym miejscu.
Dziewiąty w kategorii cruiser jest Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO).
Bardzo ciekawie układa się sytuacja Polaków w dywizji półciężkiej. Ósmy jest tutaj Dawid Kostecki (34-1, 23 KO), a piąty Aleksy Kuziemski (19-1, 4 KO), który już 29 października skrzyżuje rękawice z bardzo groźnym Dimitrijem Sukhotskim (15-1, 10 KO). W rzeczywistości Aleks jest jednak trzeci, bo pierwsze dwa miejsca są nieobsadzone. Przed nim jest tylko Glen Johnson oraz Nathan Cleverly, ale ten pierwszy dopiero co przegrał z mistrzem tej organizacji, Tavorisem Cloudem, a drugiego za dwa tygodnie czeka eliminacyjny pojedynek z Karo Muratem, ale sankcjonowany przez WBO. Dlatego też jeśli Kuziemski pokona na wyjeździe Rosjanina, może nawet wskoczyć na sam szczyt listy.
Ostatnim naszym rodakiem uwzględnionym w rankingu IBF jest mieszkający na stałe w USA Paweł Wolak (27-1, 17 KO). "Wściekły byk" w limicie wagi junior średniej plasuje się obecnie na jedenastej pozycji.
Przedwczoraj Felix Sturm (34-2-1, 14 KO) już po raz ósmy obronił pas federacji WBA wagi średniej, ale był to dla niego wyjątkowy występ, bowiem po raz pierwszy promował sam siebie - przy współpracy z grupą Arena. Niemiec zapowiedział wczoraj, iż zależy mu bardzo na nadrobieniu straconego czasu i jeszcze jednej walce, najprawdopodobniej w połowie grudnia, z możliwie jak najtrudniejszym rywalem.
- Bardzo ciężko jest znaleźć wymagającego i klasowego przeciwnika. Niewielu z nich chce ze mną wejść do ringu. Mogę walczyć dużo, dużo lepiej. W sobotę zaprezentowałem może 75% swoich możliwości, a wszystko dlatego, że spoczywała na mnie ogromna presja - uważa Sturm.
Były mistrz wagi junior półśredniej, Andrij Kotelnik (31-4-1, 13 KO), po przeanalizowaniu ostatniej walki wciąż uważa, że sędziowie okradli go ze zwycięstwa nad championem WBC i IBF - Devonem Alexandrem (21-0, 13 KO).
- Kontrolowałem sytuację i szybko przyzwyczaiłem się do jego stylu walki. Alexander walczy z pięściarzami, o których nikt nie słyszał. Ma nie więcej niż 2-3 solidnych przeciwników w rekordzie, ale nie można porównywać jego dokonać z tym, co ja osiągnąłem. Ludzie, którzy twierdzili, że nie mam z nim szans nie znają się na boksie. Nie wiem co doprowadziło ich do takich wniosków, bo Alexander nie zrobił niczego, co mogłoby pozwolić im na takie myślenie - powiedział 32-letni Ukrainiec. - Tą walką udowodniłem, że jestem najlepszy w tej wadze. Nigdy nie odmówiłem żadnemu pięściarzowi z czołówki. Devon jest w ringu bardzo przewidywalny. Wielu ludzi mnie skreślało, mówiąc, że jestem stary i nie poradzę sobie z 23-letnim przeciwnikiem. Gdyby nasza walka odbyła się poza St. Louis, to nie on zostałby ogłoszony zwycięzcą.
Kotelnik chętnie zrewanżuje się Amirowi Khanowi (23-1, 17 KO), ale nie sądzi, by ten kiedykolwiek dał mu na to szansę. W grudniu Khan zmierzy się z Marcosem Rene Maidaną (29-1, 27 KO), który jedyną porażkę poniósł z rąk Kotelnika. Już następnej walce Andrij stracił tytuł, przegrywając wysoko z Brytyjczykiem.
- Khan szuka rywali, którzy mu pasują. W grudniu znokautuje Maidanę. Ja wierzę, że mam najlepsze walki przed sobą. Emanuel Steward, Floyd Mayweather i Evander Holyfield powiedzieli mi, że pokonałem Alexandra. Don King może to potwierdzić. Dzięki porażce w walce z Alexandrem wszyscy o mnie usłyszeli. Devon bez problemu pokona Bradleya, bo Timothy nie jest tak dobry jak ja - twierdzi Kotelnik.
Będący od kilku dni wolnym zawodnikiem BJ Flores (24-0-1, 15 KO) już załatwił sobie poważną walkę, czego przez rok nie potrafiła dokonać grupa Square Ring. Jak podaje "Golzka", dopiero jutro ta informacja zostanie podana oficjalnie.
Według tamtejszych dziennikarzy, Flores 17 listopada skrzyżuje rękawice z robiącym ostatnio furorę w kategorii cruiser Danny Greenem (30-3, 27 KO), który już w pierwszych rundach rozprawił się ostatnio z legendarnym Royem Jonesem oraz byłym rywalem naszego "Górala", Paulem Briggsem. Pojedynek odbędzie się gdzieś na terenie Australii, a jego stawką będzie należący do Greena pas peryferyjnej federacji IBO.
Dopiero co w maju Orlando Salido (34-10-2, 22 KO) zdobył upragniony tytuł mistrza świata federacji IBF w wadze piórkowej, a już w pierwszej obronie wystawi go na szalę w potyczce z genialnym championem według WBA, Yuriorkisem Gamboą (18-0, 15 KO). Przed tym unifikacyjnym pojedynkiem mało kto daje szansę 30-letniemu Meksykaninowi, najważniejsze jednak, że sam pięściarz czuje się pewny swych umiejętności.
- Czuję się naprawdę dobrze przygotowany na walkę z Gamboą. Zakończyliśmy właśnie najtrudniejszy etap przygotowań i choć nie lubię prorokować wyników, to wiem o tym, że wygram w sobotę. Z pewnością będzie to ciężka przeprawa, ale jestem niezwykle zmotywowany i z pomocą Boga wygram - uważa na pięć dni przed spotkaniem z Gamboą champion IBF.
Mistrz WBO w kategorii półśredniej, Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), 13 listopada na Cowboys Stadium w Arlinton (Teksas) zmierzy się z Antonio Margarito (38-6, 27 KO) w walce o pas WBC wagi junior średniej.
Filipiński gwiazdor uważa się za spełnionego sportowca i twierdzi, że nie potrzebuje pojedynku z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO), bo już zapisał się na stałe w historii boksu.
- Kibice bardzo chcą zobaczyć tę walkę, ale ja jej nie potrzebuję, bo osiągnąłem już wszystko w boksie. Jestem zadowolony z przebiegu mojej kariery i czuję się spełniony jako pięściarz. Wracając do Mayweathera, nie wiem dlaczego nie chciał ze mną walczyć - powiedział 31-letni "Pacman".

Pięć lat temu Władimir Kliczko (54-3, 48 KO), pomimo trzech nokdaunów zdołał wypunktować Samuela Petera (34-3, 27 KO) i wrócić na właściwe tory po porażkach z rąk Corrie Sandersa i Lamona Brewstera.
Zwycięstwo nad "Nigeryjskim Koszmarem" zapewniło Ukraińcowi walkę o należący do Chrisa Byrda (41-5-1, 22 KO) pas IBF. "Dr. Steelhammer" zastopował Amerykanina w siódmej odsłonie i po raz drugi został mistrzem wagi ciężkiej, w której rządzi do dziś.
- Po porażkach z Sandersem i Brewsterem potrzebowałem zwycięstwa nad groźnym przeciwnikiem. Wybór padł na Petera, a on dał mi wspaniałą lekcję. Pokonanie go było jak powstanie po upadku. Zacząłem piąć się na sam szczyt. W tamtym okresie Peter był wielką nadzieją wagi ciężkiej. Przed walką on i jego manager rozpowiadali, że będę jego kolejną ofiarą. To na mnie podziałało, bo nigdy wcześniej nie przykładałem się tak bardzo do treningów. Byłem tak skupiony, że podczas sparingów przestałem kalkulować i nokautowałem kolejnych rywali. Któregoś razu złamałem nos Charlesa Shufforda i więcej się nie pokazał. Nie zamierzam długo czekać i postaram się zakończyć walkę przy pierwszej możliwej okazji. To bedzie absolutna dominacja - powiedział 34-letni Kliczko.
Przedstawiamy Wam zdjęcia z konferencji prasowej przed walką Władimir Kliczko (54-3, 48 KO) - Samuel Peter (34-3, 27 KO). Do spotkania obu "ciężkich" doszło doszło dziś we Framkfurcie, a sama walka planowana jest na 11 września. Stawką pojedynku będą pasy federacji IBF i WBO.
Znany z nokautującego ciosu Mateusz Malujda 17 września na gali Olsztyn Boxing Night zakończy przygodę z boksem amatorskim, a rozpocznie karierę zawodową. Wrocławianin, który dołączył do grupy O'Chikara Gmitruk Team, będzie walczyć w kategorii cruiser. Zapraszamy na wywiad z pięściarzem trenującym na co dzień z Ryszardem Furdyną we wrocławskim klubie Maximus.
Zsolt Erdei (31-0, 17 KO) jest kolejnym po Felixie Sturmie i Siergieju Dzindziruku wielkim pięściarzem, który opuścił szeregi grupy Universum.
Był już mistrz świata wagi półciężkiej i cruiser podpisał umowę z Gregiem Leonem, który będzie mu teraz doradzał w sprawie jego dalszej kariery. A plany 36-letni Erdei ma odważne, ponieważ myśli o podboju USA oraz walkach z najlepszymi pięściarzami w swojej dywizji.
Już 25. września, na gali Wojak Boxing Night, zobaczymy Krzysztofa Włodarczyka (43-2-1, 32 KO) w pierwszej obronie mistrzowskiego pasa federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Gala odbędzie się na warszawskim Torwarze. Jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Jason Robinson (19-5, 11 KO). Trener Andrzej Gmitruk spodziewa się wspaniałej atmosfery.
Janusz Pindera z Rzeczpospolitej pisze o Rafale Jackiewiczu, który mimo, że dał z siebie wszystko, przegrał w Lublanie z Janem Zaveckiem walkę o pas mistrzowski federacji IBF wagi półśredniej. - Czułem się bezradny. Wkurzony i bezradny - mówił "Wojownik".
- Po pierwszej rundzie, która miała być rozpoznawcza, byłem spokojny. Rafał był szybki, skoncentrowany, nic sobie nie robił z gorącej atmosfery na sali. Raz czy dwa trafił na korpus. Jest dobrze, pomyślałem sobie – mówi Fiodor Łapin, który w tym roku prowadził już trzeciego zawodnika do walki o mistrzostwo świata - Nie wiem, co się stało. Rafał był znacznie lepiej przygotowany do walki niż dwa lata temu w Katowicach, gdzie pokonał Zavecka. Po cichu liczyliśmy, że Dejan nie wytrzyma ostrego tempa, które narzucił od pierwszego gongu. To duży, silny chłopak, zbija sporo wagi. Po siódmej rundzie już wiedziałem, że by wygrać, trzeba Zavecka znokautować. Niestety, Rafał nie potrafił podjąć ryzyka, bo w boksie jest tak, gdy chcesz wygrać przez nokaut, możesz zostać znokautowany. Nie każdy potrafi się na takie ryzyko zdecydować.
- Nie wiem, naprawdę. Po raz pierwszy w życiu nie potrafię tego wytłumaczyć. Dokładnie wiedziałem, co mam robić od pierwszego do ostatniego gongu, i nic z tego nie zrobiłem - odpowiedział "Wojownik" zapytany czego mu zabrakło.
Juz dzisiaj o 21:30 na antenie stacji TVN, program Szymon Majewski Show z udziałem Tomasza Adamka. My już wiemy, że "Góral" dostanie tajemną broń - "lewy sierpowy i prawy sierpowy".
Redakcja BOKSER.ORG dowiedziała się, kto będzie kolejnym przeciwnikiem Mariusza Cendrowskiego (20-2-2, 7KO). Polski pięściarz, który pierwotnie miał wystąpić 25 września podczas gali Kessler-Green, z powodu odwołania walki wieczoru musiał zmienić swoje plany. Cendrowskiego zobaczymy ponownie w ringu 30 października w Rostoku, na gali Sylvester-Oral, a jego przeciwnikiem będzie Thomas Troelenberg (21-1, 10 KO), którego pięściarz z Wrocławia pokonał w czerwcu br.
W ich pierwszej walce na ringu w Neubrandenburgu, zawodnik niemiecki kreowany na przyszłego mistrza świata był faworytem miejscowej publiczności, więc zdecydowana porażka z rąk Polaka musiała mocno urazić jego ambicję i zdeterminować do starań o jak najszybszy rewanż. Cendrowski, który udowodnił już nie raz, że nie obawia się poważnych wyzwań, przyjął propozycję rewanżowej walki na terenie przeciwnika. Kibice mogą spodziewać się niezwykle interesującego starcia, w którym tym razem Troelenberg nie wystąpi w roli faworyta. Polski pięściarz nie lekceważy przeciwnika, któremu udzielił surowej lekcji boksu, ale jest pewny swoich umiejętności i zapowiada ponowne zwycięstwo. Gdyby do tego doszło można spodziewać się awansu Cendrowskiego w rankingach wagi średniej najważniejszych federacji. Towarzyszyć temu będą zapewne propozycje kolejnych ciekawych walk w Niemczech, gdzie pięściarz z Polski bywa coraz częstszym gościem, zarówno podczas gal, jak i treningów z pochodzącymi z Niemiec mistrzami świata wagi średniej.
Aleksy Kuziemski (19-1, 4 KO) awansował z czwartej na trzecią pozycję w rankingu WBA wagi półciężkiej i jest coraz bliżej drugiej szansy, czyli walki mistrzowskiej. Przed Polakiem są tylko Chris Henry i Gabriel Campillo. Za plecami natomiast Wiaczesław Użelkow oraz drugi nasz rodak, Dawid Kostecki (34-1, 23 KO). Przy okazji Aleksa warto też wspomnieć, iż 29 października skrzyżuje rękawice z mocno bijącym Dimitrijem Sukhotskim (15-1, 10 KO), który o mały włos nie odebrał pasa WBO Jurgenowi Brahmerowi.
W królewskij dywizji dziewiąty jest nasz "Góral", czyli po prostu Tomasz Adamek (42-1, 27 KO), a na listach kategorii cruiser widnieją dwa nazwiska naszych rodaków - Paweł Kołodziej (26-0, 15 KO) jest dziesiąty, a cztery oczka niżej Mateusz Masternak (20-0, 15 KO).
Stawkę "naszych" uzupełnia również dziesiąty, tylko w wadze junior średniej, nasz "Wściekły Byk", czyli mieszkający na stałe w USA Paweł Wolak (27-1, 17 KO).
- Trenowałem naprawdę ciężko, dzięki czemu jestem naprawdę w dobrej formie - mówi Shane Mosley (46-6, 39 KO), który 18 września w hali "Staples Center" w Los Angeles zmierzy się ze zwycięzcą reality show "The Contender" i byłym mistrzem świata wagi junior średniej, Sergio Morą (22-1-1, 6 KO).
- Naazim Richardson karci mnie za słabszą postawę w walce z Mayweatherem. On chce mieć pewność, iż tym razem będę lepiej przygotowany i stąd to wszystko. Mora to twardziel, ma coś do udowodnienia, a ja zdaję sobie sprawę, że czeka mnie ciężka przeprawa. Do tego Mora jest dużo większy niż ja, ale i tak to ja wygram. Czuję się komfortowo zarówno w wadze półśredniej jak i junior średniej i w dalszej kolejności liczę na rewanż z Cotto, Mayweatherem czy walkę z Pacquiao - zakończył obchodzący jutro 39. urodziny Mosley.

Już 16 października do obrony pasa BBU w kategorii junior ciężkiej stanie Robert Gortat (9-0, 5 KO). Gala odbędzie się na hali MCKiS w Jaworznie i zobaczymy na niej również Roberta Świerzbińskiego (1-0, 0 KO), dla którego będzie to drugi pojedynek w karierze. Przeciwnikiem Gortata w 6. rundowym pojedynku będzie Niemiec Dirk Mandelartz (7-3-3, 3 KO). Oprócz pojedynków bokserskich, planowane są walki Muay-Thai, MMA oraz pojedynki w siłowaniu na rękę.