Kilka dni temu federacja WBC ogłosiła Julio Cesara Chaveza Jr. (41-0-1, 30 KO) oficjalnym pretendentem do tytułu w kategorii średniej. Obecnie pas ten należy do Sergio Gabriela Martineza (45-2-2, 24 KO).
Chavez może bardzo łatwo stracić swój przywilej, przystępując do walki o tytuł innej organizacji, a Bob Arum zaplanował już jego starcie z mistrzem WBA w wadze junior średniej - Miguelem Angelem Cotto (35-2, 28 KO).
- Wszystko zależy od jego decyzji. Jeśli będzie walczył o pas innej federacji, straci pozycję obowiązkowego pretendenta do tytułu WBC - powiedział Jose Sulaiman.
Fernando Beltran, jeden z promotorów Chaveza, uważa jednak, że najbardziej opłacalna jest walka z Cotto.
- Julio szuka najlepszych opcji, a taką jest obecnie oferta walki z Cotto. Wielu uważa, że Miguel jest najlepszym pięściarzem wagi junior średniej, więc Julio chętnie wyjdzie z nim do ringu. Decyzja należy tylko do niego - twierdzi Beltran.
Po pięciu nieudanych próbach zdobycia tytułu, 39-letni Luis Alberto Lazarte (48-9-1, 18 KO) w marcu, dopiero za szóstym podejściem, mógł cieszyć się z pasa na swoich biodrach. Dziś w nocy pięściarz z Mar del Plata w Buenos Aires na własnych śmieciach stanął do pierwszej obrony.
Lazarte ciosami prostymi wypunktował nastawionego na nokautujący cios Nerysa Espinozę (29-6-1, 20 KO). Pretendent dobrze finiszował w ostatnich trzech rundach, ale nie zdążył już odrobić strat, przegrywając z championem na wszystkich kartach 116:111.
Czy kolumbijski bombardier stracił moc w swoich pięściach? Jeden z najmocniej bijących bokserów dywizji super średniej, Alejandro Berrio (31-5, 28 KO), stoczył drugą walkę w tym roku i zanotował drugie zwycięstwo... na punkty.
Były mistrz świata federacji IBF wygrał każdą z dziesięciu rund z przeciętnym - i co najdziwniejsze słynącym z podejrzanej szczęki Felixem Hernandezem (17-14-1, 13 KO), ale nie zdołal ani razu poważniej mu zagrozić nokautem. Po jednostronnym pojedynku sędziowie punktowali 99:91 i dwukrotnie 100:90 na korzyść Berrio.
Bez cienia przesady można stwierdzić, że już tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia VI Mistrzostw Świata Kobiet w Boksie, które odbędą się w Bridgetown, stolicy malowniczo położonej w basenie Morza Karaibskiego – na Małych Antylach – Wyspy Barbados. Do turnieju, który rozegrany zostanie w dniach 6-19.09.2010r., zgłoszona została rekordowa liczba zawodniczek – 306 z 75 państw. Ile jednak ostatecznie pań stanie do walk o zwycięstwa na mistrzowskim ringu – okaże się niebawem. Starcia o medale toczyć się będą w 10 kategoriach wagowych: 45-48kg, 51kg, 54kg, 57kg, 60kg, 64kg, 69kg, 75kg, 81kg i +81kg.
Do Bridgetown po sukcesy jadą też Polki, które na kobiecym ringu mogą już pochwalić się sporymi osiągnięciami. Dość powiedzieć, że w dotychczasowej historii MŚ nasze zawodniczki zdobyły: 1 złoty (Karolina Michalczuk – Ningbo 2008), 1 srebrny (Karolina Michalczuk – New Delhi 2006) i 3 brązowe (Beata Małek – Podolsk, New Delhi 2006 i Jagoda Karge – New Delhi 2006)) medale. Jeżeli do tego dodamy zdobycze kontynentalne naszych pięściarek, to od razu staje się jasne, że Polki nie tylko potrafią walczyć, ale przede wszystkim, że potrafią zwyciężać.
Selekcjoner Kadry Narodowej Kobiet – Leszek Piotrowski – nie obiecuje gruszek na wierzbie, ale wierzy w swoje zawodniczki. Mistrzostwa świata w tak ogromnej obsadzie zawodniczej, jakiej spodziewamy się w Bridgetown, to impreza naprawdę poważna. Coraz trudniej więc na kobiecym ringu o zwycięstwa, nie mówiąc już o zdobyciu medalu na turnieju rangi mistrzowskiej. Ja nigdy nie obiecuję, że medale będą na pewno, bo w boksie aż do zakończenia walki nigdy nic nie wiadomo. Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, aby móc walczyć o sukcesy. I wiem, że dziewczyny będą walczyły o zwycięstwa – mówi Leszek Piotrowski. Życzymy więc naszym pięściarkom jak najwięcej zwycięstw i medali.
Mariusz Wach (22-0, 10 KO) zakończył sparingi z Samuelem Peterem (34-3, 27 KO), który przygotowuje się do pojedynku o pasy WBO i IBF wagi ciężkiej z Wladimirem Kliczko (54-3, 48 KO). Teraz "Polski Olbrzym" skupi się na własnych przygotowaniach, do pojedynku za oceanem z Kevinem Burnettem (13-4-1, 8 KO).
MARIUSZ WACH - SERWIS SPECJALNY >>
- 17. lipca wróciłeś na ring, po przeszło rocznej przerwie. Znokautowałeś wówczas Christiana Hammera. Jak ocenisz teraz, swój lipcowy powrót?
Mariusz Wach: Myślę, że zaprezentowałem się z bardzo dobrej strony. Przygotowany byłem bardzo dobrze, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Byłem pewny tego, że wygram ten pojedynek, ale nie byłem przygotowany na nokaut. Jestem ogólnie zadowolony z tego występu.
- Długo nie odpoczywałeś, dostałeś propozycję od obozu Samuela Petera, by pomóc w przygotowaniach do rewanżu z Władimirem Kliczką. Jak to się stało, że się tam znalazłeś?
MW: Obóz Petera skontaktował się ze mną przez pośrednika i zapytali, czy nie byłbym zainteresowany sparingami. Było to dla mnie nowe doświadczenie, Peter to mocno bijący zawodnik, który boksował z czołówką wagi ciężkiej, więc wyniosłem sporo z tych sparingów.
- Miałeś okazję poznać Shane'a Mosleya, fajny gość?
MW: Bardzo sympatyczny facet, nie zachowuje się jak gwiazdor, normalny miły człowiek.
Freddie Roach, trener Manny'ego Pacquiao (51-3-2, 38 KO), nie jest zaskoczony słowami wypowiedzianym przez Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) na nagraniu, które w środową noc pojawiło się w sieci.
Kilka dni później "Money" zdecydował się przeprosić za swoje zachowanie, tłumacząc, że nie jest rasistą, a filmik nakręcił dla zabawy.
- To cios poniżej pasa, naprawdę tani chwyt, ale przecież to normalne u Mayweathera. Chcieliśmy z nim walczyć, a on odmówił. Koniec tematu - krótko skomentował Roach.
Ricky Burns (29-2, 7 KO) dokonał rzeczy wydawałoby się niemożliwej i pokonał faworyzowanego mistrza świata federacji WBO kategorii super piórkowej, niezwyciężonego dotąd Romana Martineza (24-1-1, 15 KO).
Wszystko zaczęło się jednak zgodnie z planem i słynący z mocnego ciosu Martinez już w pierwszym starciu posłał pretendenta na deski krótkim prawym sierpowym. 27-letni Szkot niesiony niesamowitym dopingiem swoich kibiców szybko doszedł do siebie i w trzeciej odsłonie o mały włos nie znokautował rywala potężnym prawym podbródkowym. Piąta runda to klasyka - wspaniałe wymiany z obu stron i nokaut wiszący cały czas w powietrzu. Burns (na zdjęciu) był aktywniejszy i skuteczniejszy, lecz Martinez dużo silniejszy i chwila nieuwagi Szkota prawie kosztowała go porażkę w siódmym starciu. Challenger zachował więcej sił, udanie finiszował w dwóch ostatnich rundach, zapewniając sobie zwycięstwo u wszystkich sędziów, którzy punktowali na jego korzyść 115:113 i dwukrotnie 115:112.

Smutny Rafał Jackiewicz (36-9-1, 18 KO) z klasą przyjął porażkę z Janem Zaveckiem (30-1, 17 KO) i pogratulował zwycięstwa. Polak przegrał ze Słoweńcem stosunkiem głosów dwa do remisu i musiał - miejmy nadzieję na chwilę, odłożyć marzenia o zdobyciu tytułu mistrza świata.
Słoweniec Jan Zaveck (30-1, 17 KO) w ciągu najbliższych dni przejdzie operację. Walcząc z Rafałem Jackiewiczem (36-9-1, 18 KO) w obronie tytułu IBF musiał się zmagać z kontuzją łokcia.
- Walczyłem z kontuzją łokcia. Uraz nie jest bardzo groźny, ale we wtorek lub środę czeka mnie zabieg, a potem dwumiesięczna rehabilitacja - powiedział mistrz IBF w wadze półśredniej.
Tomasz Kalemba z Onetu, wypytał Rafała Jackiewicza (36-9-1, 18 KO) o jego odczucia dotyczące przegranego boju z Janem Zaveckiem (30-1, 17 KO) o pas mistrza świata IBF.
- Podczas ogłaszania wyniku walki wiedział pan już chyba, że ta walka jest przegrana. Wyglądał pan na nieco podłamanego. Co zatem nie zagrało, że ta walka nie wyglądała tak, jak pierwsze starcie z Dejanem Zaveckiem, które pan wygrał?
Rafał Jackiewicz: Nie wiem. Nie mam pojęcia, co nie zagrało. Nie żartowałem, nie oszukiwałem i nie ściemniałem, mówiąc przed walką, że to były najlepsze sparingi w mojej karierze, najlepsze obozy i najlepsza dieta. Wszystko było zaje... Kurde, nie wiem, co nie zagrało. Liczyłem na to, że zawalczę tak samo, jak w pierwszej walce z Dejanem.
VIDEO. JAN ZAVECK PO ZWYCIĘSTWIE >>
- A czuł pan podczas tej walki, że jest szansa dobrać się Zaveckowi do skóry?
RJ: Właśnie nie mogłem mu dobrać się do skóry. Miałem walczyć zupełnie inaczej. Zakładaliśmy z trenerem, że będę mocno pracował na nogach. Miałem bić prawy na dół, miałem bić lewy prosty, po uniku prawy. Po prostu miałem być cały czas w ruchu, a nie stać i patrzeć na to, co robi Zaveck. Słoweniec był tej walce naprawdę bardzo silny i bił mocno. Nic nie mogłem zrobić.
Maksym Bursak (21-0-1, 8 KO) udowodnił, że należy mu się trzecie miejsce w rankingu WBO wagi średniej, wygrywając przed momentem z twardym i cenionym Bryanem Verą (17-5, 11 KO).
26-letni Ukrainiec zdominował rywala w dwóch pierwszych rundach, ale Vera przejął inicjatywę w kolejnej odsłonie. Potem trwała cały czas bójka, w której co prawda dużo lepszy był Bursak, jednak Bryan odgryzał się jak tylko mógł. Ostatecznie zwyciężył Maksym - sędziowie typowali jego przewagę w stosunku 118:111, 118:111 i 119:110.
Julio Cesar Miranda (33-5-1, 26 KO) po raz pierwszy w karierze obronił pas WBO kategorii muszej, pokonując Ronalda Ramosa (29-9-3, 15 KO).
Champion już w pierwszej rundzie posłał pretendenta na deski, potem kontrolował cały czas pojedynek, aż w końcu porozbijany Ramos został w swoim narożniku w przerwie pomiędzy ósmym a dziewiątym starciem.
Kilka minut przed północą Felix Sturm (34-2-1, 14 KO) po ostatnim gongu uniósł ręce w geście triumfu. Wszystko dlatego, że przez pełne dwanaście rund karcił co chwilę bezradnego Giovanni Lorenzo (29-3, 21 KO) swoim firmowym lewym prostym. Punktacja była łaskawa dla pretendenta, ale jak widać nie wszystkim można dogodzić.
- Lorenzo wyprowadzał dużo więcej ciosów i to mocniejszych ciosów. Kilka razy na rundę bił po dole, a Sturm wyprowadzał tylko lewy prosty i to niezbyt mocny - zdawał relację z szatni menadżer Giovanniego, Kurt Emhoff.
Patriotyzm patriotyzmem, ale czasem warto spojrzeć na wszystko chłodnym okiem...
Gonzalo Omar Basile (48-4, 23 KO) zanotował szesnastą wygraną z rzędu. Dzięki tej serii, 36-letni pięściarz z Argentyny zajmuje aktualnie trzynastą pozycję w rankingu federacji WBO wagi ciężkiej.
Basile pokonał dziś w nocy - już po raz drugi w przeciągu sześciu tygodni, Daniela Bispo (22-15, 16 KO). Blisko dwumetrowy Argentyńczyk dominował w każdej z sześciu rund, ale nie zdołał skrzywdzić rywala, wygrywając jednogłośnie na punkty.
Zapraszamy na wywiad z Romanem Szkarupą (22-2-2, 7 KO), który już 17. września wystąpi na gali Olsztyn Boxing Night.
Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Gmitrukiem, który aktualnie przygotowuje swoich pięściarzy do wysępu na gali Olsztyn Boxing Night, która odbędzie się już za niespełna dwa tygodnie, 17. września w Halu "Urania".
Mariola Gołota, małżonka polskiej legendy wagi ciężkiej, przyznała, że powrót na ring Andrzeja jest prawdopodobny. Jak się okazuje, stan zdrowia czterokrotnego pretendenta do tronu w wadze ciężkiej poprawił się. Jest to zasługą udanych zabiegów.
- Andrzej przeszedł w tym roku dwie operacje kontuzjowanego barku. Pierwszy raz od 10 lat ten bark jest naprawdę sprawny – stwierdza życiowa partnerka polskiego boksera.
ŻONY BOKSERÓW: MARIOLA GOŁOTA >>
Pani Mariola poza pracą w kancelarii prawnej ma również uprawnienia sędziego bokserskiego. Motywacją do ukończenia tych kursów były kontrowersyjne werdykty sędziowskie w dwóch walkach mistrzowskich, w których brał udział jej mąż (pojedynki z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem).
- Moim zdaniem Andrzej wygrał tamte pojedynki. Można powiedzieć, że jest on niekoronowanym królem wagi ciężkiej. – powiedziała.
Neven Pajkic (14-0, 5 KO) podtrzymał passę samych zwycięstw, pokonując dziś w nocy mocno bijącego Raphaela Butlera (35-9, 28 KO).
Tym razem Bośniak z kanadyjskim paszportem nie był tak agresywny jak zazwyczaj, oddawał czasem inicjatywę rywalowi, ale ostatecznie i tak znalazł uznanie u wszystkich sędziów, wygrywając 99:91, 97:93, 97:93.
Przypomnijmy, iż Pajkic (na zdjęciu) dwukrotnie w tym roku uporał się z naszym olimpijczykiem z Sydney, Grzegorzem Kiełsą.
Kilka różnych źródeł w Rosji podało, że trwają rozmowy na temat walki Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) z Witalijem Kliczko (40-2, 38 KO) o pas mistrza świata WBC wagi ciężkiej. Źródła te podają, że doradca Ukraińca Shelly Finkel, jest w stałym kontakcie z promotorem "Górala" i obaj próbują uzgodnić walkę na marzec przyszłego roku. Pojedynek miał by się odbyć w legendarnej Madison Square Garden w Nowym Yorku. Walka ta zapewne znalazła by się na kanale HBO.
Witalij Kliczko w maju pokonał naszego Alberta Sosnowskiego (45-3-1, 27 KO), a już 16. października stanie w Hamburgu w obronie mistrzowskiego tytuły naprzeciwko Shannona Briggsa (51-5-1, 45 KO).
Gdyby negocjacje nie zakończyły się powodzeniem, możliwa jest walka z drugim z braci, Władimirem Kliczko (54-3, 48 KO ), ponieważ Adamek jest w tej chwili pierwszym pretendentem do walki z Ukraińcem o pas WBO.
Niemieckie media coraz częściej dostrzegają osobę Tomasza Adamka (42-1, 27 KO), który prędzej czy później stanie naprzeciwko uwielbianych w Niemczech braci Kliczko. Oto jak Niemcy widzą Polaka.
Tomasz Adamek maszerował w ostatnich latach przez 3 kategorie wagowe, będąc nie do zatrzymania. Teraz staje obok braci Kliczko, na czele wagi królewskiej, wagi ciężkiej. Często niedoceniany, uczy swoich przeciwników szacunku do siebie. Polska legenda boksu Darek Michalczewski, ma jednak swoje wątpliwości co do Adamka w wadze ciężkiej.
Omar Nino Romero (30-3-2, 12 KO) wykorzystał większy zasięg ramion i utrzymując rywala z daleka od siebie wygrał, a dzięki temu obronił pas WBC dywizji junior muszej.
Ronald Barrera (27-8-2, 17 KO) rzucił wszystko na jedną kartę w piątej rundzie, ale na nic to się zdało, a po laniu w szóstym poddał się w narożniku.
Tego samego wieczoru Jorge Solis (49-2-2, 29 KO) obronił tytuł WBA wagi super piórkowej w wersji tymczasowej. Champion posłał niezwyciężonego dotąd Francisco Cordero (23-1, 15 KO) na deski w pierwszym i czwartm starciu, a w szóstym dokończył dzieło zniszczenia.
Ostatnio w niektórych mediach pojawiły się plotki, że w ogóle nie dojdzie do potyczki w ramach turnieju "Super Six" pomiędzy Andre Dirrellem (19-1, 13 KO) i Andre Wardem (22-0, 13 KO). Niektórzy podali nawet informację, że walka Abraham vs Froch może być finałem "Super szóstek". Wszystkie te rewelacje zdementował jednak Dirrell (na zdjęciu), który 25 września miał skrzyżować rękawice ze swoim przyjacielem, a właśnie ich przyjaźń miała podobno stanąć na przeszkodzie organizacji tego pojedynku.
- Ta walka będzie po prostu przełożona na inny termin, a nie odłożona - skomentował krótko całą sprawę Dirrell.
Młodziutki Saul Alvarez (33-0-1, 25 KO), do którego należy pas WBC Silver w wadze junior średniej, nie zamierza wdawać się w przedwalkowe kłótnie z byłym mistrzem kategorii półśredniej - Carlosem Manuelem Baldomirem (45-12-6, 14 KO).
Do pojedynku młodego wilka ze starym wyjadaczem dojdzie 18 września na gali PPV w Staples Center w Los Angeles. Głównym daniem wieczoru będzie walka Mosley vs Mora.
- Nie dbam o to, co mówią przed walką moi przeciwnicy. Wielu obiecywało, że mnie znokautuje, ale żaden nie był w stanie mnie pokonać. Wolę rozmawiać w ringu przy pomocy pięści. Dobrze, że trafiłem na takiego rywala jak on - powiedział "Canelo".

Prezentujemy wywiad ze Stevem Cunninghamem (23-2, 12 KO) - aktualnym mistrzem świata IBF w wadze junior ciężkiej. Pięściarz z Filadelfii w swojej karierze dwukrotnie walczył z Krzysztofem Włodarczykiem (wygrana i przegrana) i raz uległ na punkty Tomaszowi Adamkowi.
"USS" opowiada m.in o zaczepkach słownych Marco Hucka (30-1, 23 KO), ale także o swoich przemyśleniach na temat najbliższej walki "Diablo" Włodarczyka (43-2-1, 32 KO). Według sympatycznego Amerykanina Polak nie będzie miał problemów z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO) i obroni tytuł WBC. Zapraszamy do lektury.
W ostatnim wywiadzie Marco Huck powiedział: „Naprawdę chcę walczyć ponownie ze Stevem i zamierzam go bardzo, ale to bardzo zranić.” Jakbyś skomentował te słowa?
Steve Cunningham: Te słowa z ust Hucka brzmią jak śpiew małego, przestraszonego chłopca. On jest dobry w gadaniu głupot, ma realne szansę na mistrzowski tytuł w tej dziedzinie. Ja przemawiam w ringu, a czynią to moje pięści.