To jeszcze nie jest potwierdzona informacja, ale bardzo prawdopodobne, że Aleksander Powietkin (19-0, 14 KO) kolejny pojedynek stoczy 2 października podczas gali Abraham vs Froch.
Nie pada póki co żadne nazwisko potencjalnego rywala "Saszy". Głos zabrał za to jego trener, sławny Teddy Atlas, który upatruje szansę podboju wagi ciężkiej przez swojego podopiecznego dzięki znacznie częstszym występom i ponoć miał już naciskać grupę Sauerland Event w tej sprawie. Być może zobaczymy więc znacznie aktywniejszego Powietkina, który przecież w tym roku wystąpił tylko raz, stopując w marcu przeciętnego Javiera Morę.
Zapraszamy do obejrzenia finałowej walki MPJ w kategorii 54kg, która odbyła się na tegorocznych zawodach w Wałczu(3-7 marca). Do walki a najwyższą lokate staneli, Dawid Michelus(kask niebieski) i Sylwester Kozłowski. Walka zakończyła się zwycięstwem Dawida(10:3). Sylwek Kozłowski nie ma się czego wstydzić, bowiem uległ czołowemu młodzieżowcowi globu.
Niestety złe wieści napłynęły do nas z obozu O'Chikara Gmitruk Team. 23-letni Mateusz Masternak nie wystąpi na wrześniowej gali w Olsztynie. Zawodnik doznał kontuzji żebra podczas ostatniego sparingu. Andrzej Gmitruk trener zawodnika oficjalnie potwierdził dziś zmianę walki wieczoru. Zamiast Masternaka w ringu pojawi się Piotr Wilczewski, który podczas walki wieczoru bronić będzie tytułu mistrza świata TWBA w wadze super średniej.
- Takie rzeczy się zdarzają – mówi Andrzej Gmitruk. – Kontuzja żebra nie jest bardzo poważna, ale niestety bolesna i eliminuje Mateusz na kilka tygodni z treningów. Decyzja managera w walce wieczoru wystąpi kolega z teamu Mateusza, znany dobrze polskiej publiczności – Piotr „WILK” Wilczewski.– Piotr miał wystąpić na tej gali w 8 rundowym pojedynku. To miała być walka rankingowa, ponieważ w planach był start zagraniczny. Kontuzja Mateusza zmieniła nieco te plany. Piotr zabuksuje we wrześniu podczas walki wieczoru w Olsztynie. Zmienimy nieco cykl przygotowawczy, bo Piotra czeka znacznie trudniejszy przeciwnik – tłumaczy Andrzej Gmitruk.
Po majowej porażce z Ruslanem Czagajewem akcje Kali Meehana (35-4, 29 KO) mocno spadły, a 40-latek z Australii wylądował dopiero na ósmej pozycji w rankingu federacji WBA wagi ciężkiej. Były pretendent do tronu WBO powróci między liny w swoich stronach 2 września.
Rywalem Meehana będzie mocno bijący Evans Quinn (18-4-1, 16 KO), który na tej samej gali w Rostocku pod koniec maja przegrał przez nokaut w dziewiątej rundzie z Siergiejem Liakowiczem, choć sam kilkakrotnie był bliski zwycięstwa przed czasem. Stawką pojedynku będzie wakujący pas IBF Pan Pacific, dlatego walkę zakontraktowano na dwanaście rund.
Robert Małolepszy z Polska The Times pisze, że dzięki popularności jaką zdobył Tomasz Adamek wśród amerykańskiej Polonii, nasz pięściarz i jego promotorzy rzeczywiście nie muszą przyjmować każdej walki. Za 'Góralem' stoi bowiem wierna, wielotysięczna publiczność, a to z kolei oznacza niezależność finansową. Adamek Team zakłada, że do walki o pas mistrzowski mogło by dojść w marcu przyszłego roku.
- Czemu nie, do walki może dojść w marcu, ale od razu stawiamy jeden warunek. Żadnych opcji w kontrakcie. Nie chcemy być niewolnikami nikogo, bo już nie musimy. Przyjmiemy walkę z Kliczkami na uczciwych i zdrowych zasadach. Jeśli będą chcieli nas oszukać przy kasie czy innych warunkach umowy, nie weźmiemy starcia, bo dziś sami jesteśmy panami własnego losu. To my dyktujemy warunki - mówi Rozalski i nie ma w tym ani trochę przesady.
Dawid Michelus zdobył brązowy medal w wadze do 54 kilogramów podczas I Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Singapur 2010. Po półfinałowej porażce z Kubańczykiem, Dawid pokonał na punkty 12:7 Zacka Davisa z Wielkiej Brytanii.
Redakcja BOKSER.ORG składa serdeczne gratulacje!
Julio Cesar Chavez Junior (41-0-1, 30 KO), syn meksykańskiej legendy boksu, po raz kolejny zapowiedział, że jest gotowy walczyć z Saulem Alvarezem (33-0-1, 25 KO i Oscarem De La Hoyą (39-6, 30 KO), jeśli ten zdecyduje się na powrót między liny.
- Ja nie potrzebuję "Canelo", to jemu powinno zależeć na tej walce. Mogę się z nim bić, nie zamierzam wycofywać tych słów. Jeżeli Oscar wróci, to jest drugi na mojej liście - powiedział 24-letni pięściarz.
- Ja od początku nie nastawiałem się na łatwą walkę. Grant był zupełnie inaczej ustawiony niż w poprzednich walkach i za to należą się słowa uznania dla jego trenera, Eddie Mustafa Muhammada. Założenia były takie, żeby boksować z daleka. To było jednak trochę trudne, ponieważ ring był wyjątkowo mały. Co do samego pojedynku, to ludzie zapomnieli chyba, że Michael przegrał zaledwie trzy walki, w tym jedną przez kontuzję. Nie bałem się jednak o Tomka, ponieważ niemal cały czas sprawiał, iż Grant większość ciosów chybiał, a gdy staje się naprzeciw takiego olbrzyma, zawsze można przegrać po jednym ciosie. Tomek doskonale panował nad emocjami, a na uwagę zasługuje także jego lewy prosty. Adamek jest dużo niższy i ma mniejszy zasięg ramion, a mimo to bardzo często punktował tym lewym. W czwartej lub piątej rundzie zranił też Granta lewym sierpowym, jednak Michael był do tej walki naprawdę dobrze przygotowany - tak oto jeszcze raz skomentował przebieg sobotniej potyczki Tomka Adamka (42-1, 27 KO) z Michaelem Grantem (46-4, 34 KO) trener "Górala", Roger Bloodworth.
"GOOFI" DLA "GÓRALA"?
Zapytany o najbliższe plany, szkoleniowiec Polaka powiedział - Nie mam problemów z listopadową datą walki Tomka. Ważne jednak teraz, by trochę wypoczął. Jeśli miałbym wybierać, to chciałbym, aby Tomek znów spotkał się z kimś tak dużym - zakończył Bloodworth.
Zapraszamy na pierwszy z trening Mateusza Masternaka (20-0, 15 KO) z Andrzejem Gmitrukiem w Cetniewie. "Master" przygotowuje się do gali Olsztyn Boxing Night, która odbędzie się 17. września.
MATEUSZ MASTERNAK W CETNIEWIE - CZĘŚĆ 1 >>
Dość nieoczekiwane zwycięstwo Jean Pascala (26-1, 16 KO) w starciu z Chadem Dawsonem (29-1, 17 KO) nieco przewróciło układ sił w wadze półciężkiej. Przed pierwszą w karierze porażką "Bad" miał w planach pojedynek z Lucianem Bute (26-0, 21 KO), a w następnej kolejności potyczkę z Tavorisem Cloudem (21-0, 18 KO) i starcie z triumfatorem Super Six. Wszystkie te plany uległy teraz zamrożeniu, a Kanadyjczyk, do którego należą pasy WBC, IBO i magazynu "The Ring" po wygranej walce rzucił wyzwanie m.in. legendarnemu Bernardowi Hopkinsowi (50-5-1, 32 KO).
- Rozmawiałem już z Bernardem i wiem, że zamierza przystać na propozycję Pascala. Wystarczy, że się spakujemy i możemy lecieć do Kanady. Hopkins znów pokaże co znaczy doświadczenie i da lekcję boksu kolejnemu młodszemu o dwie dekady rywalowi. Ludzie nazywają Pascala królem półciężkiej, bo pokonał Dawsona, ale to nie on siedzi na tronie tej dywizji. Berło należy do "Kata", a on jest gotowy na kolejny występ - powiedział Richard Schaefer z Golden Boy Promotions.
Pojedynek pomiędzy uznawanym powszechnie za jednego z dwóch najlepszych pięściarzy kategorii cruiser Marco Huckiem (30-1, 23 KO), a pretendentem do pasa WBO, Denisem Lebiediewem (21-0, 16 KO) najprawdopodobniej otworzy organizowany przez Wilfrieda Sauerlanda turniej Super Six w dywizji junior ciężkiej.
Stawkę uzupełnić mają champion IBF - Steve Cunningham (23-2, 12 KO), posiadacz pasa WBC - Krzysztof Włodarczyk (43-2-1, 32 KO), Kubańczyk Yoan Pablo Hernandez (22-1, 11 KO). Ostatnie miejsce może zostać przyznane jednemu z pozostałych mistrzów lub komuś z trójki: Afolabi-Maccarinelli-Ramirez.
- Pojedynek odbędzie się w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Nie wolno lekceważyć Lebiediewa, ale nikt łatwo nie pokona Hucka. Marco ma granitową szczękę i ogromne serce do walki - uważa Sauerland.
Już 18 września wielka gala w Birmingham, gdzie między innymi zaprezentują się Derek Chisora (13-0, 8 KO) oraz Enzo Maccarinelli (32-4, 25 KO). Chisora zmierzy się w wadze ciężkiej z Samem Sextonem (13-1, 6 KO), natomiast "Macca" w limicie dywizji cruiser skrzyżuje rękawice z Alexandrem Frenkelem (22-0, 17 KO). Obaj zawodnicy chcąc być jak najlepiej przygotowanym do swoich walk postanowili podjąć wspólne treningi i sparingi.
- Na chwilę obecną Enzo prezentuje się znakomicie. Pokazuje mi wiele cennych rzeczy, a trzeba też dodać, że jak na wagę cruiser potrafi naprawdę mocno uderzyć. Według mnie już niedługo wróci do światowej czołówki - chwalił swojego partnera Chisora. Dłużny nie chciał mu pozostać Maccarinelli (na zdjęciu) - Dereck jest jednym z największych prospektów. Cały czas jednak nie okazuje się mu należytego szacunku i wciąż jego umiejętności nie są doceniane - zakończył były mistrz świata federacji WBO.
Po dwóch zwycięstwach nad naszym Grzegorzem Kiełsą na ring powraca Neven Pajkic (13-0, 6 KO). Obchodzący jutro 33. urodziny Serb słynie z niezwykle agresywnego stylu boksowania oraz niesamowitej determinacji, o czym zresztą mógł się przekonać Kiełsa (po prawej, Pajkic po lewej).
Serb z kanadyjskim paszportem wystąpi 4 września w Toronto, mając za rywala bardzo mocno bijącego Raphaela Butlera (35-8, 28 KO), o którego sile podczas jednego ze sparingów miał się ponoć przekonać sam Witalij Kliczko.
Przy okazji warto wspomnieć, iż Pajkic ma również na rozkładzie dobrze sobie radzących ostatnio Nicolai'a Firthę oraz Jasona Gaverna.
Na początku swojej kariery Zahir Raheem (30-3, 17 KO) uważany był za wschodzącą gwiazdę ringów zawodowych i przyszłego mistrza świata. Po 25. zwycięstwach z rzędu, "Z-Man" przegrał po bardzo dyskusyjnym werdykcie z Rocky Juarezem, gdzie spora część obserwatorów widziała właśnie jego w roli triumfatora. Zahir potwierdził jednak renomę utalentowanego zawodnika czternaście miesięcy później, gdy zdominował zupełnie na dystansie dwunastu rund Erika Moralesa, który dodajmy pół roku wcześniej pokonał samego Manny'ego Pacquiao. Raheem w kolejnym występie przegrał jednak z brazylijskim królem nokautu, Acelino Freitasem, choć sędziowie w tym przypadku nie byli jednomyślni. Amerykanin pokonał dwóch mniej znanych przeciwników, by w lipcu 2008 roku doznać szokującej porażki (KO 4) z niedocenianym Ali Funeką. Ogłosił wówczas zakończenie kariery i absolutny rozbrat z boksem.
Nie wytrzmał w tym postanowieniu długo, ponieważ powrócił do rywalizacji pod koniec kwietnia, ale już nie w limicie wagi lekkiej, a w półśredniej. Do tego zaprezentował się bardzo przeciętnie na tle słabego Roberto Valenzueli (53-53-2, 43 KO). Co prawda wygrał każdą z sześciu rund, lecz nie zdołał zrobić mu większej krzywdy.
Cztery miesiące później, już w najbliższy piątek, 27 sierpnia, dojdzie do ich rewanżu. Pojedynek znów odbędzie się na dystansie sześciu rund, jednak tym razem Raheem ma z kilogramową tolerancją powalczyć w kategorii lekkiej. Zobaczymy czy uda mu się dotrzymać ustaleń oraz czy da radę zaistnieć jeszcze raz w świecie boksu, bo przecież na początku listopada skończy już 34 lata.
Przedstawiamy wam szybki wywiad z Brianem Minto (34-4, 21 KO), znanym przede wszystkim z pojedynków z Marco Huckiem (29-1, 22 KO) i Chrisem Arreolą (29-2, 25 KO). "The Beast" swój kolejny pojedynek stoczy 29 października w swoim rodzinnym mieście, Butler w stanie Pennsylvania.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Brian Minto: Treningi bokserskie rozpocząłem w wieku piętnastu lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
BM: Moja pierwsza amatorska walka, gdy znokautowałem przeciwnika w 14. sekundzie pojedynku.
Tomasz Kalemba z portalu onet.pl, przeprowadził ciekawy wywiad z naszym Tomaszem Adamkiem (42-1, 27 KO), który podkreśla, że bez podjęcia ryzyka, nie ma szans na sukcesy.
- Różnica w warunkach fizycznych pana i Michaela Granta była bardzo widoczna. Czy mimo wszystko spodziewał się pan aż tak ciężkiej przeprawy z tym zawodnikiem?
Tomasz Adamek: Oczywiście, że spodziewałem się bardzo ciężkiej walki. Od trzech lat trenuje on z Eddie Mustafą Muhammadem. Zresztą mój trener Roger Bloodworth mówił, że będzie to ciężka przeprawa i tak właśnie było. Kiedy tylko chciałem wejść do półdystansu i zadać kilka ciosów, Grant zaraz kładł się na mnie swoimi grabiami. Byłem jednak przygotowany na walkę w takim właśnie stylu z wielkim, bo dwumetrowym, facetem.
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY, WYWIADY, VIDEO, ZDJĘCIA, INNE >>
- Czy któryś z ciosów dał się panu mocno we znaki? Miał pan może jakiś moment kryzysu?
TA: Właściwie trochę problemów miałem po ciosie w szóstej rundzie. Odczułem go i nogi lekko mi się zachwiały. To jest jednak ciężka waga, a Grant na 50 zawodowych walk ma 34 wygrane przez nokaut. To samo mówi za siebie. Wchodząc do ringu była ta świadomość, że facet potrafi mocno bić, ale na takie ciosy trzeba być przygotowanym. Moja szczęka jest jednak twarda i wytrzymałem takie uderzenie.
- Jestem gotowy na dobre walki z liderami dywizji średniej. Nie jest zresztą żadną tajemnicą, że mój promotor negocjuje teraz z obozami Kelly Pavlika oraz Sergio Martineza w sprawie zorganizowania naszej walki. Szczególnie potyczka z Pavlikiem mogłaby być wyjątkowa, ponieważ mamy zupełnie różne style walki. Mam więc nadzieję, że do naszego spotkania dojdzie już niedługo - mówi nowo kreowany mistrz świata federacji WBO w wadze średniej, Dimitrij Pirog (17-0, 14 KO).
Zapytany o niedawne zwycięstwo nad faworyzowanym przez bukmacherów Danielem Jacobsem (20-1, 17 KO), Pirog odpowiedział - To był dobry występ z mojej strony, ale naprawdę, Jacobs nie był najmocniejszym rywalem, z jakim dotąd się spotkałem.
Wygląda na to, że hala Prudential Center w Newark wyrasta na dom polskich bokserów. Tym razem zagości tam Mariusz Wach (22-0, 10 KO).
Dosłownie przed chwilą szef Global Boxing Mariusz Kołodziej poinformował nas, że w sobotę 2 października na gali w doskonale znanym miejscu wszystkim polskim kibicom boksu wystąpi "Polski Olbrzym", czyli po prostu Mariusz Wach. Polak wystąpi w ośmiorundowej walce przed pojedynkiem nocy Zaba Judah (39-6, 27 KO) z Michaelem Clarkiem (40-5-1, 18 KO). W najbliższych dniach poznamy przeciwnika Mariusza oraz telewizje, która będzie transmitować powrót po dwuletniej przerwie naszego pięściarza na amerykański ring.
Celebryta Robin Leach, który prowadzi program "Życie bogatych i sławnych" ujawnił, że Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO) niebawem ogłosi swoją decyzję co do następnej walki. Obaj spędzili wspólnie ostatni weekend, wtedy właśnie "Money" miał ujawnić swoje plany.
- Floyd powiedział mi, że w ciągu najbliższych dni poznamy jego przeciwnika. Tym razem Floyd nie zawalczy w Las Vegas, lecz w Dubaju - ujawnił angielski celebryta.
Kostya Tszyu (31-2, 25 KO) w czerwcu 2005 roku przegrał z Ricky Hattonem i od tego czasu nie pojawił się już w ringu. Nigdy oficjalnie nie ogłosił jednak zakończenia kariery i pomimo tak dlugiej przerwy oraz 41. lat na karku, nadal jest wielu takich, którzy liczą jeszcze na powrót wielkiego mistrza kategorii junior półśredniej. Kostya na ten temat milczy, zabrał za to glos w sprawie swojego 15-letniego syna Tima, który ma już pierwsze sukcesy na koncie w boksie amatorskim. Sławny tato nie chce jednak by jego potomek długo był "amatorem" i już wkrótce ma zamiar wysłać go do walk z zawodowcami.
- Tim na pewno nie będzie długo występować w boksie amatorskim. Będę kierować jego karierą i zostanę jego menadżerem. Nie pozwolę by popełnial te same błędy co ja w przeszłości. Codziennie trenuję z nim rano i w południe, dając mu cenne uwagi. Tim jest silny, pewny siebie, podejmuje dobre decyzje, trenuje zaledwie osiemnaście miesięcy i naprawdę może zaimponować postępami jakie zrobił - powiedzial między innymi Kostya, dodając zaraz, iż jego syn może przejść na zawodowstwo nawet w przeciągu roku.
Cóż, papiery do boksu w genach na pewno ma...