Antonio Margarito (38-6, 27 KO), który nie uzyskał licencji uprawniającej go do toczenia walk na terenie stanu Kalifornia, nie martwi się o miejsce jego najbliższego pojedynku. 13 listopada na gali PPV Meksykanin zaboksuje z najbardziej utytułowanym pięściarzem ostatniej dekady - Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Starcie najprawdopodobniej odbędzie się na olbrzymim obiekcie Cowboys Stadium w Arlington.
"Tony" jest przekonany, że Teksańska Komisja wyrazi zgodę na przywrócenie mu licencji na terenie swojego stanu. Jeśli jednak tak się nie stanie, pewny siebie Margarito twierdzi, że może walczyć z "Pacmanem" nawet na Filipinach.
- Jestem tak pewny swojej wyższości, że lokacja nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Po niesatysfakcjonującym nas werdykcie Komisji Stanu Kalifornia wraz z Top Rank zastanowimy się nad kolejnym krokiem - powiedział 32-letni Margarito.
Trochę w cieniu kolejnego występu Tomasza Adamka, podczas weekendu doszło do kilku ciekawych pojedynków. Odbudowujący mozolnie swoją pozycję w wadze średniej Marco Antonio Rubio (48-5-1, 41 KO) musiał pogodzić się z utraconą szansą walki z Felixem Sturmem, a swą złość wyładował brutalnie na Jose Luisie Zertuche (21-7-3, 16 KO). Tak jak 30 miesięcy wcześniej, tak samo i tym razem Rubio (na zdjęciu) okazał się zbyt silny dla swojego rodaka, przełamując go ostatecznie na początku szóstej rundy.
Pomimo zbliżających się niedługo 39. urodzin efektowny boks zaprezentował również Cesar Soto (63-20-3, 43 KO). Były mistrz świata wagi piórkowej, obecnie próbujący swych sił w dywizji lekkiej, zastopował w trzecim starciu Jesusa Gonzaleza (14-3-1, 9 KO).
Wygląda na to, że obóz Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) z Kathy Duva na czele chcą jak najlepiej przygotować "Górala" do walk z braćmi Kliczko, przyzwyczajając go do starć z wielkoludami.
Według niepotwierdzonych jeszcze informacji, bardzo prawdopodobne, iż Polak w kolejnym występi zmierzy się z równie potężnym co Michael Grant, Lance'em Whitakerem (35-6-1, 28 KO). "Goofi", bo tak nazywany jest potocznie Amerykanin, przy ponad dwóch metrach waży w okolicach 115. kilogramów i trzeba dodać, że ciężko u niego dojrzeć cokolwiek poza górą mięśni.
38-letni Whitaker powrócił do gry w czerwcu, kiedy dość niespodziewanie pokonał kreowanego przez niektórych na nową gwiazdę wagi ciężkiej, Andrieja Fedosowa. Do pojedynku Tomka z Lance'em miałoby dojść 6 listopada.
Zapraszamy na wywiad z Piotrem Wilczewskim (26-1, 8 KO), który na gali Seaside Boxing Show II stał w narożniku Macieja Sulęckiego (2-0, 1 KO). "Wilk" oprócz trenerki wciąż aktywnie boksuje, już 17. września zobaczymy go na gali Olsztyn Boxing Night.
Po sobotniej walce z Michaelem Grantem (46-4, 34 KO) zaczęły się spekulację, czy Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) jest już gotowy na starcie z jednym z braci Kliczko. O zdanie zapytano również samego Granta, który przecież kilka mocnych ciosów od "Górala" zainkasował.
- Czy Adamek jest w stanie pokonac braci? Na pewno może sprawić, że byłaby to dla nich trudna przeprawa. Nie da za to rady ich znokautować, choć... w sumie ma szansę ich znokautować. Ci kolesie mają podejrzane szczęki - stwierdził Grant.
- W przyszłym roku zamierzam odebrać pas mistrza świata Krzysztofowi Włodarczykowi - zapowiada w wywiadzie dla BOKSER.ORG były czołowy pięściarz wagi ciężkiej oraz pretendent do tronu WBO kategorii cruiser, Brian Minto (34-4, 21 KO).
35-letni Amerykanin powróci między liny 29 października z nieznanym jeszcze rywalem. Już jutro kolejny wywiad z cyklu "60 SEKUND Z...", a w nim krótka rozmowa z Brianem Minto (na zdjęciu).
Z przyjemnością ogłaszamy zwycięzcę konkursu zorganizowanego przez serwis BOKSER.ORG. Nagrody w postaci oryginalnej koszulki polo ADAMEK TEAM (rozmiar XL) w kolorze czarnym oraz Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2009. Otrzymuje czytelniczka zalogowana pod nickiem: mariolakal
Konkursowe pytanie:
Tomasz Adamek w 1998 roku powrócił z mistrzostw Europy z brązowym medalem. Proszę podać imię i nazwisko rywala, z którym Polak przegrał w półfinale, a także w jakiej kategorii obaj występowali?
Odpowiedź:
Aleksander Lebziak, waga półciężka.
Redakcja serdecznie gratulacje zwycięzcy! Nagrody zostaną wysłane w ciągu najbliższych kilku dni.
Media pełne są komentarzy po zwycięskiej walce Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) z Michaelem Grantem (46-4, 34 KO). Zarówno eksperci, jak i kibice boksu są zgodni, że polski pięściarz nie wypadł w tym pojedynku zbyt przekonująco i jeśli starcie z Grantem traktować jako test przed spotkaniem z jednym z braci Kliczko, to wniosek może być tylko jeden – za wcześnie na walkę Polaka z mistrzami z Ukrainy.
Nie ukrywam, że oglądając ten pojedynek w polskiej telewizji i słuchając irytującego polskiego komentarza, chwilami poddawałem się również nastrojowi zniechęcenia uznając, że Adamek odniósł pyrrusowe zwycięstwo, gdyż choć zasłużenie wygrał z Grantem, to jednocześnie pokazał, że w ewentualnym pojedynku z jednym z braci Kliczko jest bez szans. Potem jednak obejrzałem tę walkę jeszcze raz, tym razem bez komentarza red. Małolepszego, który nie tylko prezentuje irytujący styl komentatorski, nadający się raczej do radia niż telewizji, ale przede wszystkim chyba zbyt pesymistycznie oceniał postawę Adamka. I tym razem, analizując walkę chłodnym okiem, doszedłem do nieco bardziej optymistycznych wniosków, którymi pragnę podzielić się z naszymi Czytelnikami.
- Adamek ma serce do walki, ale brakuje mu siły ciosu - stwierdził w wywiadzie dla amerykańskiej prasy Michael Grant. W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego Amerykanin przegrał na punkty walkę z Tomaszem Adamkiem, jednak jego ciosy pozostawiły ślad na twarzy Górala z Gilowic.
- Słabym punktem Adamka jest jego siła, a raczej jej brak. Fakt, Polak ma niesamowite serce do walki i jest zdeterminowany, by zostać mistrzem świata, ale to może być za mało na kogoś takiego jak jeden z braci Kliczko - stwierdził Grant. - Po walce ze mną Adamek był bardzo poobijany i zmęczony, widzieliście jak głęboko oddychał? Starałem się go znokautować, ale był dla mnie zbyt szybki.
Zdaniem Granta przed Polakiem stoi teraz niezwykle trudne zadanie, ponieważ najprawdopodobniej Adamek w najbliższym czasie skrzyżuje rękawice z jednym z braci Kliczko. - Nie chciałbym być na jego miejscu - stwierdził Amerykanin. - Adamek ma szybkie nogi i jest w stanie schodzić z linii ciosu, lecz fizycznie jest dużo słabszy od cięższych i wyższych rywali w wadze ciężkiej. Powinien jednak podjąć wyzwanie i w ciągu pół roku zdecydować się na bój z Witalijem albo Władimirem (Kliczko - przyp. red.) - podsumował Grant.
Przedstawiamy Wam kolejny, szybki wywiad, tym razem z Bobby Gunnem (21-4-1, 18 KO), który swój ostatni pojedynek stoczył ponad rok temu z Tomaszem Adamkiem (42-1, 27 KO). Boksujący w kategorii cruiser "The Celtic Warrior" opowiada nam między innymi o tym, jak zaczynał treningi bokserskie.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Bobby Gunn: Moje treningi bokserskie rozpocząłem mając sześć lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
BG: Moim pierwszym wspomnieniem bokserskim jest właśnie dzień, w którym poszedłem pierwszy raz do gymu.
Dlaczego Tomasz Adamek atakował od pierwszych rund większego i silniejszego Michaela Granta? Czy "Góral" nie podjął zbyt wielkiego ryzyka w ostatniej, dwunastej rundzie decydując się na wymianę ciosów z Grantem? Czy walka z Grantem pokazała, że jest jeszcze za wcześnie, by najlepszy polski pięściarz wyzywał do walki braci Kliczko - na każde z tych pytań, 24 godziny po jednej z najcięższych walk w karierze Tomka, odpowiada jego trener - Roger Bloodworth.
- Panie trenerze, Tomek bardzo przekonująco wygrał z Michaelem Grantem, ale nie tylko kibice, ale i fachowcy poszukują odpowiedzi na wiele pytań związanych z występem Polaka w Prudential Center. Zacznijmy od początku, czyli faktu, że już od pierwszej rundy Tomek był stroną atakującą, ryzykujac więcej niż można się było spodziewać. Nie warto było poczekać aż Grant się trochę zmęczy i później podkręcić tempo?
Roger Bloodworth: A gdzie była gwarancja, że on się zmęczy? Jak pokazał przebieg walki, taka strategia byłaby błędem, bo Michael znakomicie wytrzymał walkę kondycyjnie, walczył każdą minutę z 12 rund. Chcieliśmy od początku pokazać mu dwie rzeczy - że Tomek potrafi go trafić i że walcząc agresywnie, nie pozwoli mu na narzucenie swojego stylu boksowania. Grant wygrał osiem kolejnych pojedynków, przegrał tylko trzy razy w karierze, a Tomek walczący zachowawczo w pierwszych rundach dodałby mu jeszcze animuszu. I bardzo ważnej dla Granta pewności siebie, której jak wiemy i tak mu nie brakowało bo był przekonany, że znokautuje Tomka. Zaczynając agresywnie wiedzieliśmy, że jest ryzyko, ale na tym poziomie, walcząc z rywalem ważącym 20 kilogramów więcej i z takim ciosem, nie wolno pozwolić mu dominować lewym prostym i nabierać dodatkowej pewności siebie widząc, że Adamek unika walki. To nie było tak, że Tomek stał na środku ringu i oddawał uderzenie za uderzenie Grantowi na zasadzie "ten który ostatni trafi, to padnie". To był techniczny boks Tomka, agresywne kombinacje, a nie bijatyka.
- Tomek kontrolował przez przynajmniej 10 z 12 rund to, co się działo na ringu, ale dwukrotnie, w szóstej i dwunastej rund doszły ciosy, których tak się obawialiśmy. Jak to wyglądało z pana narożnika?
RB: W dwunastej i szczególnie w szóstej rundzie, Grant zadał takie ciosy o jakich marzył przed walką, ale Tomek je przyjął i walczył dalej. Nie można walczyć na tym poziomie, z rywalem o takim zasięgu ramion i doświadczeniu i liczyć na to, że obejdzie się bez przyjęcia silnych ciosów. Sztuka je przyjąć i walczyć dalej. Tak jak zrobił to Tomek.
Zapraszamy na pierwszy z trzech filmów video, prezentujących przygotowania Mateusza Masternaka (20-0, 15 KO) w Cetniewie. "Master" trenuje do kolejnej gali, tym razem będzie to Olsztyn Boxing Night, która odbędzie się 17. września.
MATEUSZ MASTERNAK - SERWIS SPECJALNY >>
Freddie Roach, szkoleniowiec zajmujący się Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), nie obawia się Antonio Margarito (38-6, 27 KO), z którym jego podopieczny zmierzy się 13 listopada.
- On jest duży i silny, ale nie mam powodu, żeby się denerwować. Nie przepadam za nim, nie podoba mi się jego boks. Manny jest dla niego za dobry. Jedyna rzecz z jaką możemy mieć problem to jego przewaga w warunkach fizycznych. Chciałbym, żeby walka odbyła się w limicie wagi półśredniej, ale prawdopodobnie będzie to catch weight w granicach 151 funtów - powiedział Roach, który wcześniej wielokrotnie podkreślał, że nie jest fanem ustalania umownych limitów w pojedynkach mistrzowskich. W tej kwestii decyzje podejmuje jednak Bob Arum.
- Wiecie jak wygląda Manny. Nie będzie cięższy niż 149 funtów. Dodatkowe funty mu nie pomogą. Mogę jedynie zagwarantować, że Manny zacznie ostro i skończy to szybko - zapewnia trener.
Promotorka Tomasza Adamka (42-1, 27 KO), Kathy Duva powiedziała, że nie ma żadnych problemów, aby Polak spotkał się z jednym z braci Kliczko w Niemczech. Wtedy można by się spodziewać tłumów fanów z Polski. Pojedynek Adamek-Kliczko byłby hitem. Być może zostałby zorganizowany w Gelsenkirchen. To właśnie tam w maju walczył z Witalijem Albert Sosnowski. Na trybunach było 60 tysięcy kibiców!
- Myślę, że mówiły o przyszłym roku. Wszystkie sygnały, jakie otrzymujemy od ludzi Kliczków na to wskazują. Natomiast jeśli chodzi o Haye'a, to nic jeszcze nie wiadomo, ponieważ on planuje walkę na listopad. Pewnie nie uda się spotkać z nim przed przyszłym rokiem. W tej chwili to od niego zależy, czy dojdzie do tej walki, czy nie - powiedziała Duva. Adamek jest w tej chwili pierwszym pretendentem do walki z Władimirem Kliczko o pas WBO.
Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) na konferencji prasowej, po jednogłośnym zwycięstwie na punkty nad Michaelem Grantem (46-4, 34 KO).
Kilka dni temu DeMarcus Corley (37-13-1, 22 KO) zapowiedział w jednym z wywiadów, że 28 sierpnia Marcosa Rene Maidanę (28-1, 27 KO) czeka prawdziwa wojna. Na odpowiedź mistrza nie trzeba było długo czekać.
- Mam wiele szacunku do Corleya i uważam go za bardzo doświadczonego, ale również utalentowanego boksera. To jeden z takich zawodników, przeciwko którym nie można popełniać błędów, bo zostaną one natychmiast wykorzystane. Odgrażał się, że czeka mnie wojna, więc przygotowuję się właśnie na wojnę - powiedział tymczasowy champion federacji WBA w wadze junior półśredniej.
Maidana odniósł się również do internetowych wypowiedzi Amira Khana i jego trenera, Freddie Roacha, na temat swojej potencjalnej potyczki z Khanem - Ci ludzie to hipokryci. Wszyscy wiedzą przecież, że oni unikali mnie w zeszłym roku i specjalnie wybierali sobie takich rywali, którzy nie mają mocnego ciosu. Przed kamerą jednak zawsze są gotowi do walki ze mną - zakończył uszczypliwie Maidana.