- Może nie jestem najmocniej bijącym zawodnikiem, ale jestem znacznie sprytniejszy i mądrzejszy od Hucka - mówi na trzy dni przed walką o mistrzostwo świata federacji WBO kategorii cruiser Matt Godfrey (20-1, 10 KO), pretendent do tytułu.
Amerykanin docenia klasę posiadacza pasa, Marco Hucka (29-1, 22 KO), lecz widzi także błędy w jego boksie, które ma zamiar skrzętnie wykorzystać - To duży facet jak na tą kategorię, a do tego bardzo mocno bije. Przypadkiem nie wygrywa się przecież 29. walk i nie zdobywa pasa. Marco jest jednak ograniczony technicznie i popełnia błędy. Szykuje się świetny pojedynek - zakończył Godfrey.
Fernando Beltran, prezydent współpracującej z Top Rank grupy Zanfer Promotions, współpromuje karierę Julio Chaveza Juniora (41-0-1, 30 KO), który 11 września miał stanąć naprzeciw naszego Pawła Wolaka (27-1, 17 KO). Niestety "Syn legendy", jak powszechnie nazywa się Meksykanina, dostał ofertę walki ze sławnym Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) o pas federacji WBA kategorii junior średniej i wycofał się z zapowiadanej konfrontacji ze "Wściekłym bykiem", jak z kolei nazywany jest Polak. Reprezentujący interesy meksykańskiego pięściarza Beltran uważa to za dobry i rozsądny ruch.
- Obóz Cotto zaakceptował datę pojedynku na 4 grudnia, a przecież wrześniowa potyczka z Wolakiem mogłaby zagrozić tej walce. W boksie nic nie jest pewne i jakaś kontuzją bądź rozcięcie mogłyby zniweczyć negocjacje odnośnie walki z Cotto - zakończył Beltran.
Niby sporo w tym racji, ale szkoda, że najbardziej pokrzywdzony w tym wszystkim okazał się Paweł...
W kolejnym odcinku z cyklu "boks od kuchni", prezentujemy badanie lekarskie Pawła Głażewskiego (12-0, 4 KO), który dzisiaj w Międzyzdrojach zaboksuje na drugiej gali Seaside Boxing Night. Każdy pięściarz, zanim zostanie wpuszczony na ring, musi przejść kontrolę lekarską. Dzięki uprzejmości "Głaza", dzisiaj macie okazję zobaczyć jak takie badanie wygląda w praktyce.
18 września dojdzie do niezwykle interesującej potyczki w wadze piórkowej pomiędzy wschodzącą gwiazdą ringów zawodowych, mistrzem świata organizacji WBO, Juanem Manuelem Lopezem (29-0, 26 KO), a kończącym powoli wielką karierę Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO), wielkim championem kategorii koguciej i junior piórkowej. Co prawda większość specjalistów nie wierzy już w 35-letniego Meksykanina twierdząc, że jest już trochę wypalonym bokserem, ale sam Marquez jest przekonany o swoim zwycięstwie, choć sam docenia klasę najbliższego rywala.
- Lopez jest niepokonany, udowodnił już swoją klasę i walka z kimś takim będzie dla mnie dużym honorem, dla telewizji natomiast to dobre widowisko - mówi Marquez, który w trakcie przygotowań sparuje tylko z mańkutami i dla poprawy siły ciosu "zaprzyjaźnił się" na dłużej z młotem i mniejszymi młotkami - Zamierzam znokautować Lopeza do końca ósmej rundy - zakończył Rafael, dla którego będzie to szansa wywalczenia tytułu mistrza świata w trzeciej kolejnej dywizji.
Powracający do wielkiego boksu Erik Morales (49-6, 34 KO) wygrał pod koniec marca z Jose Alfaro, a 11 września czeka go bój z Willie Limondem (33-2, 8 KO), tym razem już w niższej dywizji, junior półśredniej. "El Terrible" nie ukrywa, iż jest to tylko przystanek przed poważniejszymi pojedynkami, a finalnie Erik chciałby po raz czwarty skrzyżować rękawice z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), z którym dotąd raz wygrał, a dwukrotnie przegrał.
- Chciałbym znów się z nim zmierzyć, jednak nie mam na tym punkcie jakiejś obsesji. W tej chwili pracuję nad tym, by powrócić na sam szczyt, czyli tam, gdzie byłem kiedyś. Zaplanowałem sobie powrót na sześć walk i jedna jest już za mną. Manny to świetny pięściarz, lecz w drugiej i trzeciej naszej potyczce miałem ogromne problemy z uzyskaniem limitu wagi super piórkowej. Za pierwszym razem, gdy jeszcze takich problemów nie miałem, pokazałem, kto wówczas był lepszym zawodnikiem - zakończył Morales.
W zakończonym przed chwilą pojedynku w Międzyzdrojach, Paweł Głażewski (13-0, 4 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Abdelkadera Benzinię (13-12, 4 KO). Przez całą dziesięciorundową walkę Polak imponował szybkością i skutecznością uderzeń i w nagrodę zgarnął pas WBC Baltic. Dzięki dość mocnej szczęce Francuz zdołał dotrwać do końcowego gongu. Sędziowie punktowali: 99:89, 100:87 i 99:88, co jeszcze bardziej uwidacznia przygniatającą przewagę Polaka.
Mimo znacznej przewagi wzrostu po stronie Francuza, Polak bez problemu przełamywał jego defensywę szybkimi ciosami prostymi, a w półdystansie zadawał mocne sierpowe. Jedno z takich uderzeń położyło rywala na deski w czwartej rundzie, lecz Benzinia zdołał dotrwać do końca starcia. Kolejny lewy sierp wstrząsnął rywalem w odsłonie siódmej, a w następnej o mało na deski nie rzuciła seria lewy-prawy. Walczący z mocno zapuchniętym okiem Francuz odgryzł się groźnym prawym dopiero pod koniec rundy. Głażewski sprawiał wrażenie zdeterminowanego, aby skończyć walkę przed czasem, ale ostatni zryw w dziesiątej rundzie również nie przyniósł nokautu.
Disiaj, na gali Seaside Boxing Night w Międzyzdrojach, Paweł Głażewski (12-0, 4 KO) zawalczy z Abdelkaderem Benzinią (13-11, 4 KO) o pas WBC Baltic wagi półciężkiej. Zapraszamy na wywiad z "Głazem" zarejestrowaniu tuż po ważeniu.
Po ośmiorundowym pojedynku rozgrywanym w Międzyzdrojach, Krzysztof Szot (12-0, 3 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Jonny'm Ibramovem (7-4-1, 0 KO). Uzbek okazał się być twardym i ambitnym przeciwnikiem i obiektywnie trzeba stwierdzić, że dwie bądź trzy rundy rozstrzygnął na swoją korzyść. Sędziowie punktowi typowali zwycięstwo Polaka w stosunku 78:74, 78:73 i 77:75.
Obaj zawodnicy mieli spotkać się już dwukrotnie, najpierw w lutym w warszawskim hotelu Hilton, potem w kwietniu w Dzierżoniowie. Jonny Ibramov jest dobrze znany polskiej publiczności, wcześniej spotykał się w ringu z Dariuszem Snarskim w 2008 roku przegrywając na punkty. W lutym bieżącego roku sprawił niemałą niespodziankę remisując z doświadczonym i wyżej notowanym Maciejem Zeganem.
Kibice liczą już godziny do walki Tomasza Adamka (41-1, 27 KO) z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO), a przepowiedniom co się stanie na ringu w Prudential Center w Newarku, nie ma końca. A co myślą na temat tego pojedynku czołowi amerykańscy dziennikarze i trenerzy? Jeśli im wierzyć – a przepytałem grono największych fachowców w biznesie – „Big” Michael Grant będzie miał szczęście, jeśli z Adamkiem przegra „tylko” na punkty...
Joe Santoliquito, redaktor naczelny „The Ring”:
Adamek wygra z Grantem przez nokaut w piątej rundzie. Tomek już jest uznaną gwiazdą w boksie, teraz wspina się n szczyty w wadze ciężkiej. Grant to tylko stopień na tej drodze. Grant może stworzyć problemy Adamkowi dzięki swojemu wzrostowi, ale Adamek odpowie na to siłą ciosu. Grant nie walczył z nikim kalibru Adamka od czasu pojedynku z Dominicem Guinnem, który znokautował Granta dwoma brutalnymi uderzeniami w szczękę. Grant jest teraz starszy, a Adamek znacznie lepszy od Guinna, co sprawia, że zobaczymy ekscytujące, zdecydowane zwycięstwo dla Polish Hammera.
Dan Rafael, ESPN:
Myślę, że Adamek wygra walkę z Grantem. Jest bardziej świeży, szybszy i potrafi przyjąć naprawdę mocny cios. Grant ma najlepsze lata za sobą.
Promotor Barry Hearn wyznał, że rozmowy w sprawie zorganizowania pojedynku pomiędzy Davidem Haye'em (24-1, 22 KO) i Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO) są coraz bardziej konkretne, a obie strony systematycznie czynią kroki w kierunku dopięcia wszystkiego na ostatni guzik.
- Każdy angielski kibic chciałby zobaczyć taką walkę. Ludzie nie wiedzą tak naprawdę, czego mogą się spodziewać po Harrisonie. Przez lata dużo mówił o wielkich walkach, lecz nigdy tego nie zrealizował. To będzie ekscytujący i niesamowity pojedynek - twierdzi Hearn. Promotor zauważył, iż w USA ta walka nie wywołuje żadnych emocji, natomiast w Wielkiej Brytanii ma szansę dorównać pamiętnej potyczce Franka Bruno z Lennoxem Lewisem sprzed siedemnastu lat.
W swoim drugim pojedynku na ringu zawodowym Maciej Sulęcki (2-0, 1 KO) zmierzył z Andrejsem Loginovsem (4-4-1, 2 KO) z Łotwy. Walkę zakontraktowano na cztery rundy i już od pierwszego starcia dało się zauważyć wyraźną przewagę Polaka w wyszkoleniu technicznym.
Sulęcki od początku był bardziej aktywny. Łotysz starał się rewanżować pojedynczymi, mocnymi, ale przeważnie niecelnymi uderzeniami. Młody Polak zaczynał swoje akcje lewym prostym i starał się uderzać w różnych płaszczyznach. Rywala osłabiał ciosami na dół, jednak nie zdołał zmęczyć go na tyle, aby wygrać przez nokaut. Niemniej Sulęcki wygrał zdecydowanie każdą rundę i zaliczył drugie w karierze pewne zwycięstwo.
Choć HBO jest zainteresowane pokazaniem walki dwóch najbardziej popularnych pięściarzy występujących w Kanadzie, to w najbliższym czasie pojedynek najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Wina leży po stronie obozu mistrza IBF wagi super średniej - Luciana Bute (26-0, 21 KO).
- HBO chciałoby kupić prawa do pokazania takiego pojedynku, a Jean Pascal może bić się z Bute w każdej chwili. Problem w tym, że zaczynają się wymówki i tłumaczenia. Obóz Bute uważa, że Lucian jest za mały. Boją się o swojego pupilka po tym co zobaczyli w sobotę - twierdzi Yvon Michel, promotor championa WBC, IBO i "The Ring" - Jeana Pascala (26-1, 16 KO).
W tej sytuacji być może uda się doprowadzić do starcia z 45-letnim Bernardem Hopkinsem (51-5-1, 32 KO). Legenda boksu jest już jednak daleka od szczytowej formy, walczy rzadko i tylko za duże pieniądze, a tych Pascal póki co nie zapewnia.
- To byłaby świetna walka. Hopkins był kiedyś królem. On jest jak dobre wino, z wiekiem coraz lepszy - komplementuje potencjalnego rywala nowy król wagi półciężkiej.
Już w sobotę Marco Hucka (29-1, 22 KO) czeka czwarta obrona tytułu WBO kategorii cruiser, gdy przyjdzie mu się zmierzyć z Mattem Godfreyem (20-1, 10 KO) z USA. Niemiecki pięściarz wydaje się być pewnym wygranej i pokazania swoim kibicom kolejnego dobrego widowiska.
- Kibice uwielbiają mój agresywny styl boksowania i zrobię wszystko, by Godfrey odczuł na własnej skórze o czym mówię. Jestem dla niego po prostu zbyt dynamiczny i wybuchowy, dlatego mój tytuł zostanie w Niemczech. Swoim fanom chciałbym natomiast dać koeljne dobre przedstawienie i zwycięstwo w wielkim stylu - zakończył Huck.
Polscy kibice będą mieli okazję na żywo przyglądać się poczynaniom bokserów za pośrednictwem Polsatu Sport. Początek transmisji już od godziny 20:00.
Serdecznie zapraszamy na ostatnią część, drugiego cyklu nagrań video, w których zaprezentowaliśmy fragmenty przygotowania siłowo-kondycyjnego Tomasza Adamka (41-1, 27 KO) do walki z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO). Pojedynek odbędzie się 21. sierpnia w Newark. Najlepszy polski pięściarz trenuje pod okiem trenera Tylora Woodmana. Po ćwiczeniach na szybkość, koordynację, siłę i wytrzymałość, czas na stretching.
TOMASZ ADAMEK NA TRENINGU Z ROGEREM BLOODWORTHEM >>
WYWIAD Z TRENEREM TYLEREM WOODMANEM >>
TRENING OTWARTY DLA MEDIÓW >>
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
Już 17 września Andrzej Gmitruk wraz z grupą O'Chikara Gmitruk Team organizują kolejną galę boksu zawodowego. W głównej walce wieczoru wystąpi jeden z najbardziej obiecujących pięściarzy młodego pokolenia, notowany na jedenastym miejscu w federacji WBC i czternastym w WBA w wadze junior ciężkiej, Mateusz Masternak (20-0, 15 KO). Olsztyńskiej publiczności zaprezentuje się również najlepszy polski bokser kategorii super średniej, niezwykle doświadczony Piotr Wilczewski (26-1, 8 KO).
Kibiców na pewno zainteresuje również zawodowy debiut najlepszego od lat zawodnika wagi ciężkiej i super ciężkiej w boksie amatorskim na krajowym podwórku, Mateusza Malujdy. Wieczór uzupełnią występy Dariusza Sęka (8-0, 3 KO), perspektywicznego Łukasza Maćca (11-1, 2 KO) oraz kolejnego debiutanta, Norberta Dąbrowskiego.
Ismail Tebojew (2-0-1, 2 KO) okazał się lepszy w rewanżowym pojedynku z Sebastianem Skrzypczyńskim (2-2-1, 1 KO) wygrywając przez techniczny nokaut w drugiej rundzie pojedynku rozgrywanego w Międzyzdrojach.
Od pierwszych chwil walki obaj zawodnicy wyglądali na bardzo zmotywowanych i potyczka toczyła się w szybkim tempie. Pierwsza runda dość wyrównana ze wskazaniem na Tebojewa. W drugiej odsłonie trenujący Tebojew zaskoczył Skrzypczyńskiego przy linach i rzucił na deski. Sędzia Grzegorz Molenda nie dopuścił do dalszej walki. Pierwsze starcie pomiędzy pięściarzami odbyło się w grudniu ubiegłego roku i skończyło się remisem. Jedynym sędzią punktującym tamtą walkę był Paweł Kardyni, który wytypował rezultat 38:38. W opinii ekspertów był to wynik krzywdzący dla Tebojewa.
Nie znajdziesz go w narożniku, nie jest trenerem ani cutmanem, ale jest bardzo ważny w całym zespole. Po zwycięstwach zawodników z którymi pracuje, nie znajdziesz jego zdjęć, ani nazwiska w tekstach i wywiadach.
- Znam wielu w jego profesji, ale on jest tylko jeden - podkreśla Tomasz Adamek. Na pytanie czy jego praca mu pomaga, bez wahania mówi - On wie co robi, wielokrotnie wyleczył kontuzje nabyte w trakcie ćwiczeń czy sparingów. Kiedy wychodzę do ringu jestem w 100% rozluźniony, żaden z mięśni nie jest bolący czy napięty, a to wszystko zasługa mojego masażysty, Krzysztofa Wilczkowskiego.
Krzysztof Wilczkowski ukończył warszawski AWF oraz wrocławskie studia podyplomowe. Wychowania fizycznego uczył w średniej szkole w Kielcach. Od 12 lat mieszka w USA. Na codzień pracuje w gabinecie rehabilitacji w Nowym Jorku. Wśród pacjentów uważany jest za dynamicznego terapeutę, który wkłada całe serce w swoją pracę. W jego ręce trafiają najcięższe przypadki pacjentów z połamanymi obiema nogami, pękniętym kręgosłupem czy po wylewach krwi do mózgu. Najwięcej satysfakcji sprawiają mu pacjenci, którzy po kilku jego terapiach, jak w przypadku 35-letniej dziewczyny po ciężkim wylewie, zaczyna sama chodzić i samodzielnie korzysta z toalety. Lekarze mówili, że może być inaczej, a terapia zajmie bardzo dużo czasu.