Donnie Nietes (27-1-3, 15 KO) udał się do meksykańskiego miasta Guasave, by tam zmierzyć się z miejscowym osiłkiem, Mario Rodriguezem (10-6-3, 7 KO). Pretendent z furią rzucił się na mistrza, ale ten nie tylko podjął rękawice, a wręcz jeszcze bardziej podkręcił tempo, którego od połowy pojedynku dzielny Meksykanin po prostu nie wytrzymał.
Końcowe rundy należały już wyraźnie do Nietesa (na zdjęciu). Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie przyznali mu zwycięstwo punktując 116:112, 118:110 oraz 119:109, dzięki czemu obronił on już po raz czwarty pas federacji WBO kategorii słomkowej.
W stolicy Portoryko - San Juan odbyła się 27 Konwencja International Boxing Federation. Uczestnikami konwencji byli Przewodniczący Wydziału Sędziowskiego Boksu Zawodowego w Polsce - Leszek Jankowiak oraz Paweł Kardyni, Grzegorz Molenda i Mirosław Brózio.
W ciągu 4 dni przeprowadzono wielogodzinne doskonalenie pracy sędziego ringowego i punktowego, w zakres którego wchodziło punktowanie trudnych wybranych rund wielkich pojedynków – omawiano zasadność punktowania, ocena i interpretacja fauli, decyzje sędziego ringowego na przedstawiane w praktyce zdarzenia- liczenia, nokauty, ujemne punkty, kontuzje zawodników podczas pojedynków pięściarskich, wszystkie te elementy werdyktów sędziowskich zakończono egzaminem. Była to bardzo dobra inwestycja polskich sędziów , gdyż tylko takie bezpośrednie uczestnictwo na konwencjach prestiżowych federacji boksu zawodowego podnosi poziom wyszkolenia, doświadczenia i praktyki aby dorównać najlepszym sędziom boksu zawodowego na świecie.
Serdecznie zapraszamy na otwarty dla mediów trening Tomasza Adamka (41-1, 27 KO), który przygotowuje się do walki z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO). Pojedynek odbędzie się 21. sierpnia w Newark.
Dokładnie jak pięć miesięcy temu, tak samo i dziś w nocy Anselmo Moreno (30-1-1, 10 KO) okazał się nieznacznie lepszy od Nehomara Cermeno (19-2, 11 KO), znów wygrywając stosunkiem głosów dwa do jednego. Tym samym pięściarz z Panamy po raz siódmy obronił tytuł mistrza świata organizacji WBA w wadze koguciej, zdobyty w maju 2008 roku na Wladimirze Sidorence.
Walka była bardzo wyrównana, a o końcowym sukcesie championa zadecydowało starcie siódme i ósme, kiedy Moreno zdeklasował swojego rywala i nawet był blisko zwycięstwa przed czasem. Po ostatnim gongu sędziowie byli podzieleni - dwóch typowało wygraną mistrza 115:113 i 117:112, a trzeci widział przewagę Cermeno 113:115.
Dość niespodziewanie (by nie powiedzieć sensacyjnie) Chad Dawson (29-1, 17 KO) pierwszy raz w karierze doznał gorzkiego smaku porażki. Jego pogromcą okazał się Jean Pascal (26-1, 16 KO), który boksował przed swoją publicznością w hali Bell Center w Montrealu. Tym samym Kanadyjczyk stał się posiadaczem pasów WBC, IBO oraz prestiżowego trofeum magazynu "The Ring" w dywizji półciężkiej.
Amerykanin przed walką wspominał, że Pascal nie dorównuje mu poziomem, a w jego stylu boksowania nie można dostrzec niczego szczególnego. Na chwilę obecną fachowcy zastanawiają się, czy to był tylko wypadek przy pracy "Złego" Chada, czy może faktyczny sprawdzian możliwości tego zawodnika- oblany koncertowo.
Tuż po pojedynku przegrany wspomniał, że tak naprawdę ta wpadka go nie załamała. Takie podejście może dziwić, ale Dawson zapowiada, że musi dojść do rewanżu, w którym nie pozostawi złudzeń i wygra.
- Nie przejmuję się tą porażką ponieważ mam klauzulę zapewniającą rewanż. Zamierzamy ponownie się z nim spotkać. Trzeba wrócić na salę treningową i wykonać dobrą pracę. Pascal musi walczyć ze mną jeszcze raz – powiedział były już mistrz świata.
Leniwy i ociężąły Hasim Rahman (48-7-2, 39 KO) długo męczył się z bardzo przeciętnym Damonem Reedem (45-14, 32 KO), wygrywając ostatecznie w szóstej rundzie.
Za każdym razem gdy Rahman trochę przycisnął rywala, ten się gubił i był blisko liczenia, ale Hasim nastawił się tego wieczoru niepotrzebnie na pojedyncze ciosy, przez co wszystko trwało tak długo. Dla "Skały" była to już trzecie wygrana w tym roku i bardzo możliwe, że niedługo stanie naprzeciw kogoś mocniejszego niż Reed.
Pas magazynu "The Ring" dla najlepszego pięściarza kategorii półciężkiej zmienił właściciela. Jean Pascal (26-1, 16 KO) obronił również tytuł federacji WBC i odebrał Chadowi Dawsonowi (29-1, 17 KO) trofeum IBO.
27-letni Kanadyjczyk rozpoczął bardzo dobrze, doskakując do przeciwnika i zasypując go seriami z obydwu rąk. Dawson długo nie potrafił znaleźć na to sposobu, lecz dobrze operował prawym prostym, dzięki czemu zapisał na swoim koncie czwartą odsłonę. W siódmej rundzie Pascal trafił ciosem z prawej ręki, po którym Amerykanin wyglądał na zranionego, lecz szybko doszedł do siebie. Przed ósmym starciem z narożnika Dawsona dobiegają niepokojące informacje o problemach z lewym barkiem. Pascal ponownie zadaje prawy i Amerykanin znów jest w opałach. Chroniąc się przed ciosami rywala, łapie go za prawą nogę, chcąc wytrącić go z rytmu. Kanadyjczyk po chwili ponawia atak. Wracając do swojego narożnika Dawson wygląda na zrezygnowananego.
Dziewiątą odsłonę znów mocno zaczyna Pascal. Kolejny raz prawa ręka sprawia kłopoty "Złemu" Chadowi. Na szczęce Amerykanina lądują lewe sierpowe, a on sam stara się klinczować. Dawson niespodziewanie przechodzi do kontrataku i zasypuje Jeana serią ośmiu ciosów. Pascal potrząsa głową, dając do zrozumienia, że żadne z tych uderzeń nie zrobiło na nim wrażenia. W dziesiątym starciu pogromca Adamka wygląda na zmęczonego, pada nawet na deski po zderzeniu z nacierającym Kanadyjczykiem. W przerwie przed jedenastą rundą Eddie Mustafa Muhammad żąda od Chada, by ten przejął inicjatywę i znokautował Pascala. "Bad" posłusznie wykonuje polecenie, zaczynając bardzo agresywnie. Dziesiątki jego ciosów lądują na głowie Kanadyjczyka, który zdaje się być o krok od porażki przed czasem. Dochodzi do zderzenia głowami, po którym nad prawym okiem Dawsona pojawia się groźne rozcięcie. Pascal sam wysyła przeciwnika do lekarza ringowego, wskazując mu drogę do neutralnego narożnika. Okazuje się, że kontuzja uniemożliwia Chadowi kontynuowanie walki. Radość w narożniku Kanadyjczyka i na trybunach. Po jedenastu rundach sędziowie punktują 108-101, 106-103, 106-103 - zgodnie dla Pascala.

Kuba Kaszuba, niespełna 15-letni zawodnik, który swoją przygodę z boksem rozpoczął trzy lata temu, wygrał kolejny turniej amatorski na terenie Stanów Zjednoczonych. Tym razem wszystko miało miejsce w Kinglands, w stanie Georgia, gdzie w finale pokonał zawodnika z Alabamy aż 25:1.
Kuba swoją następną walkę stoczy w przyszłym miesiącu, a tymczasem udaje się do Newark, aby 21. sierpnia wspierać tam swojego idola, Tomasza Adamka (41-1, 27 KO). Już wkrótce wywiad z tym młodym i utalentowanym bokserem.
Na zdjęciu Kuba Kaszuba wraz ze swoim trenerem, Kennym Lee, po wygraniu turnieju amatorskiego w Kinglands.
Pięć lat temu Tomasz Adamek przyleciał do Stanów Zjednoczonych jako praktycznie nieznany pięściarz z Polski. Po swoim pierwszym i od razu sensacyjnym, kandydującym do miana Walki Roku, pojedynku z innym nieznanym na amerykańskiej scenie bokserskiej pięściarzem, Australijczykiem Paulem Briggsem, Adamek staje się ulubieńcem polskiej publiczności. Szybko mija pięć lat, są mistrzowskie pasy w półciężkiej i junior ciężkiej, zbliża się 21 sierpnia 2010 roku: w Prudential Center w Newarku, "Góral", zawalczy jako jeden z najbardziej znaczących pretendentów do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej z Michaelem Grantem. Być może będzie to ostatnia walka przed pojedynkami o pasy z obecnymi mistrzami globu: Władymirem i Witalijem Kliczką lub Davidem Haye.
- Pięć lat w USA: Ameryka ciebie zmieniła?
Tomasz Adamek: Wierzę w to, że USA nie zmieniły mnie jako człowieka. Ciągle najważniejsza jest dla mnie rodzina, żona i dwie córki. Dla nich to wszystko robię.
- Kiedy rozmawialiśmy przed pięcioma laty, po rewanżowej walce z Briggsem, już wtedy mówiłeś o zdobyciu pasa wagi ciężkiej...
TA: Dla mnie ten pas jest ciągle najbardziej prestiżowy. Ludzie mogą mówić, że inne kategorie wagowe stały się bardziej atrakcyjne, ale dla mnie słowa "Tomasz Adamek, mistrz świata wagi ciężkiej" ciągle brzmią wspaniale.
W rozmowię z redakcją BOKSER.ORG 24-letni Vanes Martirosyan (28-0, 17 KO) potwierdził, że istnieje możliwość walki z Pawłem Wolakiem (27-1, 17 KO) podczas gali, gdzie pojedynkiem wieczoru będzie starcie Cotto vs Chavez Jr.
Urodzony w Armenii, a reprezentujący dziś barwy USA Martirosyan przyznał, że jest bardzo zainteresowany walką z Polakiem zarówno on, jak i jego drugi trener, Ronnie Shields.
Były mistrz WBC w wadze super średniej, Carl Froch (26-1, 20 KO), potrzebuje zwycięstwa nad Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO), by zapewnić sobie udział w półfinałach Super Six. Brytyjczyk jest przekonany, że znalazł sposób na pokonanie naturalizowanego Niemca.
- Mój obóz przygotowawczy trwa dwanaście tygodni, pięć jest już za mną. Wszystko idzie zgodnie z planem i wiem jak powstrzymać Abrahama. Jestem pewny siebie i wierzę, że ta porażka w walce z Kesslerem była tylko wypadkiem przy pracy. Zawsze byłem zwycięzcą. Jeśli to miałoby się zmienić, zakończyłbym karierę. Mam psychikę mistrza i dobrze znam styl Abrahama. On walczy bardzo europejsko. Wysoka, szczelna garda mu nie pomoże, bo zamierzam połamać mu żebra. Wiem, że on ma czym uderzyć, ale nie chcę przyjąć zbyt wielu jego ciosów, choć mam naprawdę tytanową szczękę - powiedział 33-letni Froch.
Były mistrz WBA wagi półciężkiej, Hugo Hernan Garay (33-5, 18 KO), stara się odbudować karierę po szybkim nokaucie z rąk Chrisa Henry'ego (25-2, 20 KO). Na gali w Sunchales (Santa Fe, Argentyna) 29-letni "Pigu" błyskawicznie rozprawił się z Marcelo Leandro Da Silvą (19-3, 14 KO).
Niezły rekord Brazylijczyka może mylić, bo nigdy nie wygrał on z żadnym pięściarzem, który miałby w bilansie choć jedną zwycięską walkę. Polscy kibice mogli go oglądać w pojedynku z Dawidem Kosteckim we wrześniu 2008 roku. Na gali, podczas której Rafał Jackiewicz zdobył mistrzostwo Europy, "Cygan" rozmontował Da Silvę w niespełna półtorej minuty.
Jeszcze szybszy był Garay. Argentyńczyk potrzebował zaledwie piętnastu sekund na skończenie kiepskiego przeciwnika. Brazylijczyk dał się wyliczyć po mocnym ciosie z prawej ręki. Wygląda na to, że "Pigu", który na oficjalnym ważeniu zanotował 191 funtów, będzie kontynuował karierę w dywizji junior ciężkiej.
Słoweniec Jan Zaveck (29-1, 17 KO) podczas treningu do walki z naszym Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO), która będzie jego pierwszą obroną pasa IBF kategorii półśredniej
Jean Pascal (26-1, 16 KO) sprawił kilkanaście godzin temu olbrzymią sensację, pokonując na punkty Chada Dawsona (29-1, 17 KO). 28-letni Kanadyjczyk jedyną dotąd porażkę poniósł w grudniu 2008 roku z Carlem Frochem (26-1, 20 KO), który już 2 października w ostatniej rundzie turnieju "Super Six" zmierzy się z Arthurem Abrahamem (31-1, 25 KO). Pascal ma nadzieję, że w niedługim czasie mógłby dostać szansę zrewanżowania się Anglikowi, najlepiej na swoim ringu.
- Teraz Froch jest zobligowany do walki z Abrahamem, ale jeśli będzie chciał znów spotkać się ze mną, nie ma problemu. Pokonał mnie za pierwszym razem, dlatego to byłaby dla mnie szansa na rewanż. Wszystko to jest biznes, jednak mam tu w Quebec wielu kibiców. To najlepsi fani na świecie, dlatego też chciałbym jeszcze raz wystąpić w Montrealu na antenie HBO, właśnie z Frochem - zakończył mistrz świata wagi półciężkiej federacji WBC.
W dniu dzisiejszym zakończyłem treningi przed czekającą mnie 21 sierpnia walką z Michaelem Grantem. Jedenaście tygodni przepracowałem bardzo uczciwie i osiągnąłem formę, która pozwoli mi na pokonanie oponenta. Nie zależnie od tego co on i jego trener mówi publicznie. Muszę stwierdzić, że plan treningowy ułożony przez trenera Rogera Bloodwortha i Tylera Woodmana, był odmienny od poprzednich. Trening siłowy zawierał bardzo dużo nowych elementów, które miały dać mi siłę, wzmocnić wytrzymałość i doskonalić budowę określonych partii mięśni. Były ćwiczenia na wdzięcznej Burn Machine, był wielki młot i wielka opona, były schody i wchodzenie na wysokie piętra, było pływanie i biegi w terenie. Te wszystkie ćwiczenia to walka ze słabościami charakteru i ciała, to litry wylanego potu. Wszystko podporządkowane jednemu celowi, wygrać kolejną walkę i rozpocząć poważne przymiarki do pasa mistrzowskiego. Malik Scott, mój sparing partner po ostatnim dzisiejszym sparingu powiedział mi, że nie wie, jak ja to robię i skąd biorę siły. Komentarz ten wygłosił po tym, jak zaskoczyłem go przygotowaną na Granta kombinacją 6 ciosów, bitych jeden po drugim. Na koniec treningów życzył mi efektownej wygranej z Grantem - napisał Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) na swoim blogu.
W dniu wczorajszym ponad trzy i pół godziny udzielałem specjalnych wywiadów dla New York Times i dla magazynu THE RING. Było to równie ciężkie zajecie, jak trening. Magazyn THE RING, chce po walce z Grantem poświęcić jedno wydanie mojej osobie. Były pytania o mój pierwszy kontakt z boksem amatorskim, boksem zawodowym i o pierwszych trenerach. Było sporo śmiechu, jak opowiadałem zabawne historie o początkach mojej kariery. Z wielką ciekawością czekam na ostateczny kształt tych wywiadów.
Na gali w Panamie Giennadij Gołowkin (19-0, 16 KO) znokautował Miltona Nuneza (21-2-1, 19 KO) już w pierwszej odsłonie. Tym samym 28-letni Kazach zdobył tymczasowy pas WBA w wadze średniej.
Gołowkin rozpoczął bardzo agresywnie, zarzucając przeciwnika seriami ciosów z obu rąk. Szczęka młodego Kolumbijczyka okazała się bardzo podatna na uderzenia i "El Misil" szybko znalazł się na deskach. Zdołał jeszcze powstać, ale był zbyt zamroczony, by móc kontynuować walkę.
Giennadij był w przeszłości amatorskim mistrzem świata w wadze lekkiej (Bangkok 2003) i srebrnym medalistą olimpijskim (2004 Ateny). W drodze po te tytuły pokonał między innymi Andre Dirrella, Luciana Bute (przez nokaut), Matta Korobova i Yordanisa Despaigne.