Jak wynika ze statystyk, to Devon Alexander (21-0, 13 KO) był bardziej aktywnym pięściarzem wczorajszego pojedynku o mistrzostwo świata IBF oraz WBC w kategorii półśredniej. Amerykanin wyprowadził o przeszło trzysta ciosów więcej aniżeli jego przeciwnik, Andrij Kotelnik (31-4-1, 13 KO). Ukrainiec może się za to pochwalić sporo lepszą skutecznością oraz nieco większą ilością uderzeń, które ostatecznie doszły do celu. Walka zakończyła się zwycięstwem Alexandra, wszyscy sędziowie wytypowali rezultat 116:112 na korzyść obrońcy tytułów.
Ciosy ogółem:
Devon Alexander: 202/1113 (18 %)
Andrij Kotelnik: 225/763 (29%)
Ciosy proste:
Devon Alexander: 64/647 (10%)
Andrij Kotelnik: 116/397 (29%)
„Power punches”:
Devon Alexander: 138/466 (30%)
Andrij Kotelnik: 109/366 (30%)
Kamil Przebinda, czytelnik BOKSER.ORG o nicku Tsuruga32, przygotował dla własnych potrzeb tapetę na pulpit swojego komputera. Kamil postanowił podzielić się z innymi swoją pracą, a jego projekt to tapeta z Tomaszem Adamkiem (41-1, 27 KO), najpopularniejszym polskim bokserem.
ŚCIĄGAJ TAPETĘ Z TOMASZEM ADAMKIEM >>
Tapeta ma typowe rozmiary dla pulpitu systemu Windows, 1024x768 pikseli. Dla zainteresowanych, tapeta jest do pobrania w rozwinięciu.
Wczorajszego wieczoru Meksykanin Edgar Sosa (39-6, 23 KO) stoczył swoją drugą walkę po porażce z Rodelem Mayolem i utracie tytułu WBC w wadze junior muszej. Podczas wieczoru pięściarskiego w Mexico City były mistrz świata pokonał przez techniczny nokaut w czwartej rundzie Jose Luisa Varelę (15-8, 7 KO) z Wenezueli.
Sosa przeważał w ringu od samego początku walki. Swojego rywala pierwszy raz posłał na deski w trzeciej rundzie po mocnym lewym sierpowym na szczękę. Wenezuelczyk zdołał jednak stanąć na nogi i dotrwał do końca starcia, lecz już w kolejnym znów zapoznał się z matą ringu po przyjęciu silnego ciosu na korpus. Po wznowieniu walki Sosa ruszył na przeciwnika zadając serię ciosów, które pozostały bez odpowiedzi Vareli. Wtedy sędzia Jose Guadelupe Garcia postanowił zakończyć ten nierówny pojedynek.
W decydujących o tytułach mistrzowskich pojedynkach finałowych, zakończonych w węgierskim Keszthely V-tych Mistrzostwach Unii Europejskiej Kobiet, wystąpiły dwie nasze reprezentantki, które ostatecznie wywalczyły jeden złoty i jeden srebrny medal.
Po złoto i tytuł mistrzowski w bardzo efektownym stylu sięgnęła Anna Słowik (+81 kg), która w trzeciej rundzie precyzyjnymi ciosami zmusiła swoją rywalkę – Lillę Sandor (HUN) – do kapitulacji. W starciu z zawodniczką gospodarzy Polka w pełni wykonała założenia taktyczne ustalone wcześniej z trenerem Leszkiem Piotrowskim, dotyczące tej walki. A precyzyjne i silne trafienia Anny Słowik przyniosły jej zwycięskie rozstrzygnięcie.
Mimo przegranej należy także pochwalić drugą naszą finalistkę MUE. Sandra Kruk (57 kg), po dwóch wcześniejszych zwycięstwach przed czasem, także w decydującej o tytule mistrzowskim walce zaprezentowała spory potencjał i wolę walki. Tym razem jednak było to jeszcze zbyt mało, aby zwyciężyć Estelle Mosselly (FRA). Francuska wygrała 4:1.
Karolina Michalczuk z Klubu Sportowego Paco, mistrzyni świata i dwukrotna mistrzyni Europy w boksie kobiet, wraz ze swoim klubowym kolegą, zawodowcem Łukaszem "Grubym" Maćcem oraz trenerem Władysławem Maciejewskim w najbliższy czwartek uda się do Karpacza.
Pod Śnieżką znakomici zawodnicy Klubu Sportowego Paco nie będą bynajmniej przez dwa tygodnie odpoczywać i oddawać się wakacyjnym uciechom, wręcz przeciwnie - będą mocno harować przed czekającymi ich już wkrótce ważnymi startami.
Michalczuk w górach będzie przygotowywał się do mistrzostw świata, które od 9 do 19 września odbywać się będą na Barbadosie, "Gruby" z kolei do trzynastej swojej walki na zawodowym ringu z Anthonym Ukehem, którą zaplanowano na 17 września w Opolu.
- Zgrupowanie w Karpaczu to kolejny etap naszych przygotowań. Tego lata mamy za sobą już jeden obóz, 11-dniowy w Wałczu, z kadrą. Trenowaliśmy tam dosyć solidnie, bo aż cztery razy dziennie. Teraz czekają nas góry, a na koniec wybierzemy się jeszcze nad morze, do Cetniewa, do ośrodka przygotowań olimpijskich, gdzie już będziemy ostatecznie szlifować formę przed mistrzostwami świata - mówi trener Władysław Maciejewski.
Po zwycięstwie nad 41-letnim Glenem Johnsonem (50-14-2, 34 KO), champion IBF w wadze półciężkiej, Tavoris Cloud (21-0, 18 KO), porównał swój pojedynek z Jamajczykiem do dwóch walk, jakie wcześniej stoczył z nim mistrz IBO - Chad Dawson (29-0, 17 KO).
- Chad uciekał przed Johnsonem. Ja stałem przed nim i wymieniałem ciosy. On mówi, że się poślizgnął, ale doskonale wie, że to nieprawda. Zraniłem go - uważa 28-letni Amerykanin.
Pięściarz dodał, iż zdaje sobie sprawę z tego, że bokserscy kibice dopiero go poznają, każe jednak oczekiwać lepszych występów w przyszłości.
- Dopiero się rozkręcam. Jestem nowym B-Hopem. Nowym Hopkinsem - zakończył Cloud.
Znany z pojedynków z Donnie Nietesem (26-1-3, 15 KO) i Nonito Donaire (24-1, 16 KO) były mistrz wagi słomkowej, Manuel Vargas (28-5-1, 13 KO), przed momentem zanotował drugie z rzędu zwycięstwo przed czasem. Odbudowujący się "Chango" zastopował Michaela Arango (30-9 -3, 24 KO) w szóstej odsłnie.
Na tej samej gali występujący w kategorii super muszej 20-letni Juan Francisco Estrada (14-0, 12 KO) w ciągu dwóch rund zdemolował Carlosa Rodrigueza (17-7-4, 6 KO), a ważący 126 funtów Robert Marroquin (15-0, 12 KO) pokonał przez nokaut w trzeciej rundzie Jesusa Quintero (8-5-2, 4 KO).
Nie tak dawno temu czempion wagi ciężkiej federacji WBC Witalij Kliczko (40-2, 38 KO), nazwał swojego niedoszłego przeciwnika Nikołaja Wałujewa (50-2, 34 KO) tchórzem. Słowa te padły w kontekście wciąż rosnących wymagań finansowych Rosjanina. Inne światło na tą sprawę rzucił jednak współpromotor Wałujewa - Wilfried Sauerland, który razem z Donem Kingiem mają po 50% udziałów w walkach Nikołaja.
- Nie jest łatwo robić interesy z Donem Kingem. Niedawno otrzymaliśmy bardzo dobrą propozycję walki z Witalijem Kliczką, lecz King z niewyjaśnionych przyczyn odrzucił ten kontrakt - powiedział niezadowolony z przebiegu negocjacji Sauerland.
Niemiecki promotor podkreśla jednak, że jego kontakty z Donem Kingem są wciąż dobre, a jego samego darzy sympatią.
- Żyjemy całkiem innym życiem. King to taki szalony królik. Dla niego jestem za spokojny, ponieważ bez rozgłosu promuję swoje walki, nie skacząc po ringu ubrany w dziwne ciuchy. Żyjemy w dobrych stosunkach, King często zapraszam mnie do swojej rezydencji.
32-letni Andrij Kotelnik (31-4-1, 13 KO) uważa, że niesłusznie przegrał pojedynek z Devonem Alexandrem (21-0, 13 KO), który dzięki wczorajszej wygranej w Saint Louis zachował pasy WBC oraz IBF w wadze junior półśredniej. Walka zakończyła się jednogłośną decyzją sędziów, którzy zgodnie typowali rezultat 116:112 na korzyść Amerykanina.
- Zasłużyłem na ten pas – powiedział na konferencji prasowej po walce Kotelnik. – Jeśli walka odbywałaby się nie tutaj, a w jakimkolwiek innym miejscu – byłbym teraz mistrzem. Nie mam słów, aby opisać to, co się wydarzyło. Ten chłopak (Devon Alexander) ma to, co tak naprawdę należy do mnie.
Nie tego spodziewali się licznie zgromadzeni kibice w Scottrade Center w Saint Louis (Missouri). Faworyt publiczności, Devon Alexander (21-0, 13 KO), obronił co prawda pasy WBC i IBF w wadze junior półśredniej, ale swoim występem nie zdołał nikogo przekonać, że to on będzie w przyszłości dominatorem dywizji do 140 funtów i jednym z czołowych pięściarzy P4P.
32-letni Andrij Kotelnik (31-4-1, 13 KO) nie walczył od ponad roku i gdy Don King zorganizował mu walkę z Devonem, wszyscy uważali, że znakomicie wyszkolony technicznie Ukrainiec będzie dla Alexandra jedynie rozgrzewką przed styczniowym pojedynkiem z Timem Bradleyem (26-0, 11 KO). Nic bardziej mylnego.
Dzięki szybkości i refleksowi champion zdominował przeciwnika w pierwszej części pojedynku. Podwójny i potrójny jab służyły Alexandrowi do ustawiania rywala. Pod koniec czwartego starcia doszło do przypadkowego zderzenia głowami, po którym nad prawym okiem Devona utworzyło się rozcięcie. W środkowych rundach nieznacznie przeważał Kotelnik, który dobrze kontrował nacierającego Amerykanina.
Gdy sprawy zaczęły przybierać nieciekawy dla widowni obrót, do akcji wkroczył Kevin Cunningham - szkoleniowiec Alexandra. Trener pouczył pięściarza i przypomniał mu, by ten realizował plan taktyczny. Devon zaczął więcej się poruszać i wrócił do skutecznego lewego prostego. W ostatnich dwóch odsłonach Kotelnik wyglądał na bardziej zrelaksowanego, podczas gdy mistrz ograniczył się jedynie do akcji "pod publikę". Końcówka dwunastej rundy to wymiana ognia, za którą licznie zgromadzenie fani nagrodzili obydwu pięściarzy tuż po gongu kończącym walkę. Wszyscy trzej sędziowie punktowi widzieli zwycięstwo Alexandra 116-112.
Serdecznie zapraszamy na drugi cykl nagrań video, w których zaprezentujemy fragmenty przygotowania siłowo-kondycyjnego Tomasza Adamka (41-1, 27 KO) do walki z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO). Pojedynek odbędzie się 21. sierpnia w Newark. Najlepszy polski pięściarz trenuje pod okiem trenera Tylora Woodmana. Dzisiaj pierwsza część ćwiczeń na szybkość.
TOMASZ ADAMEK NA TRENINGU Z ROGEREM BLOODWORTHEM >>
WYWIAD Z TRENEREM TYLEREM WOODMANEM >>
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
Do sporej niespodzianki doszło na organizowanej przez Dona Kinga gali w St. Louis. Miejscowy ulubieniec, Cory Spinks (37-6, 11 KO), w piątej rudzie został zastopowany przez 37-letniego Corneliusa Bundrage (30-4, 18 KO). "K9" był dziś zbyt szybki i zdecydowanie zbyt silny dla "Next Generation".
Bundrage przeważał od samego początku i walka z pewnością zakończyła by się znacznie wcześniej, gdyby Spinks nie był tak odporny na ciosy. Po przegranych dwóch pierwszych starciach, champion odzyskał wigor w trzeciej rundzie i być może sędziowie zapisali na jego koncie tę i następną odsłonę. "K9" ponownie zaatakował w piątej rundzie i bezradny Cory został poddany przez sędziego po minucie i dwudziestu sekundach.
PIęściarz nie mógł pogodzić się z decyzją ringowego, a jego trener, Buddy McGirt, powiedział po walce: "Cory jest mistrzem świata i zasługuje na kredyt zaufania". Porażka Spinksa wyklucza jego potyczkę z Alfredo Angulo (19-1, 16 KO). Cornelius Bundrage nowym mistrzem IBF w wadze junior średniej!
Dan Rafael z ESPN, jak co miesiąc, uaktualnił listy najlepszych pięściarzy świata. Nie przejmując się klasyfikacjami WBC, WBA czy IBF, Rafael jak zwykle kieruje się najbardziej obiektywnymi z kategorii - nagradzaniem w rankingach tych, którzy nie boją się walczyć z trudnymi rywalami i których chcą oglądać kibice. Na liście, która w wielu wypadkach jest wyrocznią kogo pokazywać albo nie dla stacji telewizyjnych w USA, nadal można znaleźć nazwiska tylko - albo aż - dwóch Polaków: Tomasza Adamka oraz Krzysztofa Włodarczyka. Oto przegląd najlepszych w wadze ciężkiej i junior ciężkiej, z najciekawszymi komentarzami Dana Rafaela:
Waga ciężka
1. Władimir Kliczko (54-3)
Po tym jak Aleksander Powietkin zrezygnował z obowiązkowej walki o tytuł, Samuel Peter wpasował się w jego miejsce, co oznacza, że mistrz będzie walczył z tym, który trzykrotnie położył go na deski w 2005.
2. Witalij Kliczko (40-2)
Nie mogąc dogadać się z byłym mistrzem Nikołajem Wałujewem, Kliczko najprawdopodobniej walczyć będzie z innym byłym mistrzem Shannonem Briggesem. Briggs nie zasługuje na taką szansę, ale i tak ją dostanie. Szanse Briggsa na zwycięstwo - najwyżej teoretyczne.
3. David Haye (24-1)
Haye powinien trenować sprinty po tym, jak ucieka przed Kliczkami. Ciągle wyzywa ich na pojedynek, uciekając, kiedy zaproponują mu walkę na dobrych warunkach. Teraz pewnie będzie szukał jakiegoś słabeusza na liście pretendentów i sprawiał wrażenie, że ktokolwiek oprócz zaślepionych brytyjskich fanów, zwróci na to uwagę.
Tavoris Cloud (21-0, 18 KO) zachował pas IBF w kategorii półciężkiej, pokonując Glena Johnsona (50-14-2, 34 KO) na gali w St. Louis. Po dwunastu rundach każdy z sędziów widział nieznaczne zwycięstwo Amerykanina (116-112).
Pojedynek był bardzo wyrównany i gdyby werdykt poszedł w drugą stronę, Cloud nie mógłby mieć żadnych pretensji. Harold Lederman z HBO wypunktował remis 114-114. Dla 28-letniego Tavorisa była to pierwsza obrona zdobytego przed rokiem tytułu.