Bob Arum, prezydent Top Rank, poinformował media, że nie Celestino Caballero (34-2, 23 KO), a Orlando Salido (34-10-2, 22 KO) będzie najprawdopodobniej zastępczym rywalem mistrza WBA w wadze piórkowej - Yuriorkisa Gamboy (18-0, 15 KO).
Jeżeli HBO przystanie na tę kandadaturę, to właśnie 29-letni Meksykanin, champion federacji IBF, wystąpi na miejscu kontuzjowanego Elio Rojasa (22-1, 13 KO).
- Zasugerowaliśmy go HBO i włodarze stacji rozważają jego kandadaturę. To silny przeciwnik i kolejny mistrz. Powinien dać dobrą walkę. Caballero jest dużo wyższy i większy. Gamboa potrzebowałby więcej czasu, by przygotować się pod takiego przeciwnika. Nie ma już na to czasu - skwitował Arum.
Dobrze znany polskiej publiczności Bronislav Kubin (10-2, 5 KO) będzie najbliższym rywalem Mariusza Cendrowskiego (19-2-2, 7 KO). Do ich potyczki dojdzie już w sobotę podczas gali w Hamburgu, którą polscy kibice będą mieli okazję zobaczyć na żywo za pośrednictwem Polsatu Sport.
Czech jest nam dobrze znany, ponieważ pierwszą porażkę poniósł z rąk Krzysztofa Bieniasa w grudniu ubiegłego roku. Cendrowski z kolei jest opromieniony po nieoczekiwanym zwycięstwie nad Thomasem Troelenbergiem (wtedy 21-0).
Pojedynek naturalnie odbędzie się w limicie wagi średniej, a zakontraktowano go na osiem rund.
We wtorek w Global Boxing Gym w North Bergen w New Jersey odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca walkę Tomasza Adamka (41-1, 27 KO), z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO), którą stoczą dwudziestego pierwszego sierpnia w Prudential Center w Newark. Na konferencji prasowej nie pojawił się Michael Grant. Przebywa na obozie przygotowawczym w Las Vegas.
- Bardzo się cieszę, że znowu będę walczył w Prudential. Walka z Grantem będzie wspaniałym pojedynkiem. Obiecuje swym fanom, że zostanę mistrzem świata. Moje treningi idą bardzo dobrze. A dodatkową ich zaletą jest to, że szkolę się w angielskim - powiedział Tomasz Adamek.
Na konferencji był także obecny Adam Kownacki. Jak zapowiedział jego menadżer Mariusz Kołodziej, Adam będzie walczył na gali dwudziestego pierwszego sierpnia w Prudential Center w Newark.
W niedzielę DaVarryl Williamson (26-6, 22 KO) obchodził swoje 42. urodziny, a mimo tego postanowił po raz kolejny powrócić na ring i spróbować swych sił w wadze ciężkiej. Nieobecny od października, czyli od czasu porażki z Rayem Austinem, wystąpi 7 sierpnia na gali w Saint Louis. "TOS" nie poznał jeszcze nazwiska swojego rywala, ale Don King zakontraktował mu walkę na dziesięć rund.
Williamson w ogóle zaczął boksować bardzo późno, bo dopiero w wieku 25 lat. Mimo tego szybko dał się poznać jako bardzo mocno bijący zawodnik, kilka razy wygrał najważniejsze zawody w swoim kraju, kończąc karierę amatorską z bilansem 120-17-1, z czego aż 103 (!) pojedynki rozstrzygnął na swoją korzyść przed czasem, pokonując między innymi Lamona Brewstera, Calvina Brocka czy Jasona Estradę. Na ringach zawodowych debiutował dekadę temu, pokonując po drodze między innymi Kevina McBride'a, Coreya Sandersa, Eliesera Castillo, Olivera McCalla, Derricka Jeffersona czy Mike'a Mollo.
Jak podają brytyjskie media, Craig Watson (18-3, 8 KO) chciałby stanąć do walki o mistrzostwo Europy z posiadaczem tego tytułu, Mattew Hattonem (40-4-2, 15 KO). Watson wygrał już raz z Hattonem w maju 2008 roku, po jednogłośnej decyzji sędziów.
- Mówią, że Mattew będzie walczył o mistrzostwo świata, ale on nie jest nawet najlepszy w swoim przedziale wagowym w Manchesterze. Walczyłem z kilkoma naprawdę silnymi pięściarzami. To smutne, bo gdy oglądam pojedynki Hattona to nie wierzę, że on osiągnął więcej ode mnie - powiedział Watson. Co ciekawe, Craig promowany jest przez starszego brata Mattew, Ricky'ego. Jeśli Watsonowi nie uda się doprowadzić do pojedynku z Mattew, chciałby zrewanżować się Johnowi O'Donnellowi, z którym przegrał niespełna rok po walce z Hattonem.
- Chciałbym jeszcze zawalczyć z O'Donnellem oraz Petruccim, z którymi przegrałem, ale najpierw muszę zdobyć pas EBU - zakończył Brytyjczyk.
Powracający do rywalizacji w wadze ciężkiej Mike Mollo (20-3, 12 KO) w następny piątek stoczy drugą na przestrzeni czterech miesięcy walkę. Były rywal Andrzeja Gołoty i Artura Binkowskiego wystąpi podczas gali w Chicago, gdzie skrzyżuje rękawice z groźnym Franklinem Lawrence'em (12-2-2, 7 KO), który pokonał między innymi Nicolai'a Firthe i zremisował z cenionym Fridayem Ahunanyą.
Pojedynek zakontraktowano na osiem rund, a transmisje z gali przeprowadzi ESPN2.
Na konferencji prasowej poświęconej walce Adamek-Grant, nasz pięściarz dostał obraz ze swoją podobizną, namalowany przez wiernego fana. Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) już 21. sierpnia w Prudential Center skrzyżuje rękawice z byłym pretendentem do tronu wszechwag, Michaelem Grantem (46-3, 34 KO).
Według witryny boxingscene.com, przetarg na walkę pomiędzy BJ Floresem (24-0-1,15 KO), a Yoanem Hernandezem (22-1, 11 KO) wygrała grupa Sauerland Event promująca Kubańczyka.
Niemcy zaoferowali 81,414 dolarów, podczas gdy dbająca o interesy Floresa Square Ring Promotions nie złożyła żadnej propozycji. Zwycięska oferta zostanie podzielona w stosunku 60% - 40% na korzyść Hernandeza. Zwycięzca tej potyczki stanie się oficjalnym pretendentem do pasa IBF w wadze cruiser, gdzie czempionem jest dobrze znany polskim kibicom Steve Cunningham.
Dziś niepokonany mistrz WBO wagi piórkowej, Juan Manuel Lopez (29-0, 26 KO) i Rafael Marquez (39-5, 35 KO) spotkali się na pierwszej oficjalnej konferencji prasowej, by zapowiedzieć planowaną na 18 września walkę.
Pojedynek odbędzie się w jedenastą rocznicę pamiętnego starcia Trinidad-De La Hoya. "Juanma" twierdzi, że tegoroczna walka ma podobne znaczenie, lecz skończy się nieco inaczej.
- To również będzie niezapomniany pojedynek z tą różnicą, że ja wygram przez nokaut - przekonuje 27-letni Portorykańczyk.
Rafael, młodszy brat innego znakomitego meksykańskiego pięściarza - Juana Manuela Marqueza, był bardziej oszczędny w słowach i obiecał tylko, że będzie doskonale przygotowany do wrześniowej walki.
Po wycofaniu się Elio Rojasa (22-1, 13 KO), jeden z czołowych pięściarzy P4P - Celestino Caballero (34-2, 23 KO) wyraził chęć stoczenia pojedynku z genialnym Kubańczykiem, Yuriorkisem Gamboą (18-0, 15 KO). Do walki, planowanej na 11 września, zostało ponad sześć tygodni i "Pelenchin" jest przekonany, że zdąży odpowiednio się przygotować.
- To żaden problem. Od jakiegoś czasu trenuję w Las Vegas. Bardzo zależy mi na walce z Gamboą. To byłby świetny pojedynek. Rojas musiał się wycofać, lecz 'Pelenchin' chętnie zajmie jego miejsce - zapewnia 34-letni Caballero.
Nie jest tajemnicą, że panamski pięściarz od dawna krytykuje Juana Manuela Lopeza (29-0, 26 KO) i "Cyklon z Guntanamo", ale przy wielu okazjach były mistrz wagi super koguciej zaznaczał, że wyżej ceni Kubańczyka i nie sądzi, by ten się go obawiał. Za to, że do ich starcia jeszcze nie doszło, Celestino obwinia ludzi otaczających Gamboę.
- Ludzie mówią, że ich unikam, żądając astronomicznych sum. To kłamstwo. Spójrzcie na nasze kariery, na rankingi, listy P4P. Jestem nad nimi, a chcę równego podziału zysków. Oni widzą to inaczej. Traktują mnie jak kelnera. Mają nadzieję, że wyjdę do ringu za darmo. Za walkę ze mną chcą zarobić miliony. Jeżeli w kontrakcie będzie równy podział, to nie ma problemu. Mogę walczyć z obydwoma. Jeśli oni mają dostać $500,000, to ja też. Jeżeli zarobią $300,000, tyle samo musi przypaść mi. To moje jedyne warunki. Nie ma dla mnie znaczenia fakt, że Rojas nie miał zagwarantowanych takich pieniędzy. On jest mistrzem, a ja superchampionem. Zunifikowałem pasy w limicie 122 funtów. Notują mnie we wszystkich rankingach P4P. To zupełnie inna sytuacja. Chcę walczyć z Gamboą 11 września. Jestem gotowy i wiem, że kibice czekają na to starcie - powiedział Caballero.
Tomasz Adamek przyjechał na konferencję prasową w "Global Boxing" prosto z treningu z Rogerem Bloodworthem, by zaraz po niej, po kontrolnej wizycie u dentysty, wrócić na trening kondycyjny. "Taka jest rola zawodowego pięściarza - nie można tracić czasu, bo go później może zabraknąć na ringu" - mówił "Góral", który pod nieobecność "Big" Michael Granta (zastępował go promotor Nick Garone), był dla dziennikarzy główną atrakcją pierwszej oficjalnej konferencji przed zapowiedzianą na 21 sierpnia w Prudential Center walką z Grantem.
"Byliśmy w silnym bokserskim składzie - Tomka Adamka przyszli dopingować nawet na konferencji prasowej Paweł Wolak, jego były rywal Bobby Gunn , no i oczywiście Adam Kownacki, który był obowiązkowo, bo przecież też walczy 21 sierpnia na gali "Górala" - mówi Mariusz Kołodziej, prezydent "Global Boxing". Zabrakło - obok Tomka - drugiego głównego bohatera wieczoru, Michaela Granta.
"Michael ciężko trenuje w Las Vegas, nie może pozwolić sobie na stratę 10 godzin samego lotu, by pojawić się na konferencji prasowej" - tłumaczył Garone. " Wie co ma zrobić - wygrać tak samo, jak pokonał Andrzeja Gołotę. Historia powtórzy się w21 sierpnia z Adamkiem" - powiedział promotor Granta. Z tym ostatnim, pomimo kilku prób mnie udało się połączyć ani wizualnie ani choćby przez telefon , ale najważniejsze dla gali jest to, że Granta - w podobno znakomitej formie - zobaczymy 21 sierpnia w Prudential Center.
Przedstawiciele Yuriorkisa Gamboy (18-0, 15 KO) i Celestino Caballero (34-2, 23 KO) zasiedli do stołu i bardzo szybko okazało się, że negoacjacje nie będą tak przyjemne, jak mogłoby sie wydawać po wypowiedziach "Pelenchina".
Lou DiBella, promotor panamskiego pięściarza, rozmawiał z reprezentującym Kubańczyka Bobem Arumem o możliwości zastąpienia kontuzjowanego Elio Rojasa (22-1, 13 KO). Jedyny warunek stawiany przez Caballero to równy podział zysków z walki.
- Rozumiem Celestino i wiem dlaczego uważa, że należy mu się połowa zysków. Jest podwójnym mistrzem świata, czołowym pięściarzem P4P i osiągnął więcej, niż jakikolwiek inny pięściarz tej kategorii. Żeby jednak dostać walkę z Gamboą, trzeba go jakoś zwabić. Złożyłem propozycję Arumowi, lecz nie jest nawet bliska podziałowi 50-50. Gdyby obóz Caballero znał te cyfry, uznaliby, że to za mało. "Pelenchin" bardzo chce tej walki. Gamboa dostanie za nią olbrzymie pieniądze. Jeżeli nie przystanie na naszą ofertę, to nie będzie można go usprawiedliwiać. To byłby przejaw strachu - oznajmił DiBella.
Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG, po dwumetrowym Faruq Saleemie (38-1, 32 KO), już jutro do Tomka Adamka (41-1, 27 KO) dołączy Malik Scott (32-0, 11 KO), który wcieli się w rolę sparingpartnera "Górala". Podobnie jak jego poprzednik, 30-letni Amerykanin jest wysoki - mierzy 194 centymetry, przy wadze oscylującej od 110 do 115 kilogramów. Wszystko oczywiście po to, by jak najtrafniej imitować warunki fizyczne i styl boksowania Michaela Granta (46-3, 34 KO), z którym Polak zmierzy się 21 sierpnia.
Scott był czołowym amatorem za oceanem, a swoją przygodę z "amatorką" skończył legitymując się rekordem 70-3. W 1999 roku pokonał między innymi ówczesnego mistrza świata wagi ciężkiej, Michaela Bennetta. Rozpoczynając karierę zawodową na rozkładzie miał również Jasona Estradę, DaVarryla Williamsona czy Malcolma Tanna. Od ponad dziesięciu lat pozostaje niezwyciężony, ale też wielkich nazwisk próżno szukać w jego notesie. Pokonał za to kilku znanych "journeymanów" - Otisa Tisdale'a, Davida Bostice'a, Kendricka Releforda czy Sedrecka Fieldsa. Największym sukcesem było na pewno wypunktowanie mocno bijącego Raphaela Butlera (grudzień 2008) oraz byłego pretendenta do tytułu mistrza świata federacji WBO, Charlesa Shufforda (maj 2007). Uchodzi za dobrego technika i z pewnością będzie wartościowym sparingpartnerem w ramach przygotowań do walki z Grantem.
- Jestem podekscytowany powrotem po raz kolejny do tej hali. Trenuję ciężko z Rogerem Bloodworthem i jestem gotowy na walkę. Pojedynek z Grantem będzie dla mnie testem. Gołota był tylko trochę wyższy ode mnie, Estrada i Arreola moich rozmiarów, ale on jest naprawdę duży. To dla mnie test przed poważniejszymi i trudniejszymi walkami - mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej Tomasz Adamek (41-1, 27 KO), który 21 sierpnia w Prudential Center skrzyżuje rękawice z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO).
- Przygotowania wyglądają tak samo jak zawsze. Moją główną bronią jest moja szybkość, a każdy występ w wadze ciężkiej to dla mnie nowe doświadczenia. Cały czas rozwijam się fizycznie, jestem silniejszy z walki na walkę i coraz bliższy pojedynku o mistrzostwo świata - zakończył "Góral".
Już niedługo na BOKSER.ORG zapis video z konferencji prasowej.
Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) podczas wczorajszej konferencji prasowej promującej jego walkę z Michalem Grantem (46-3, 34 KO).

Prawie milion dolarów dla Krzysztofa Włodarczyka (43-2-1, 32 KO) - taką ofertę miał otrzymać obóz polskiego boksera. Jak udało nam się ustalić z pewnego źródła, do grupy KnockOut Promotions, promującej polskiego mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej, wpłynęła propozycja kontraktu na walkę z Dannym Greenem.
Do starcia miałoby dojść pod koniec listopada w Sydney lub w innym australijskim mieście, na dużym stadionie. Organizatorzy kuszą ogromnymi pieniędzmi.
- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Na razie za wcześnie, żeby o tym cokolwiek mówić, ale na pewno Krzysiek jest coraz bardziej doceniany na świecie. W weekend zostanie nagrodzony w Cardiff na zjeździe WBC - mówi wymijająco promotor boksera Andrzej Wasilewski i przekonuje, że na razie najważniejsze jest starcie z Jasonem Robinsonem (19-5, 11 KO). Ten pojedynek odbędzie się 25 września na warszawskim Torwarze (bilety na eventim.pl). Włodarczyk będzie faworytem. Jedyną trudnością jest to, że Amerykanin to bokser leworęczny, a z takim zawodnikiem Diablo w zawodowej karierze jeszcze nie walczył. Tak czy inaczej, trzeba zakładać, że tę potyczkę Polak wygra. Co później?
Do tej pory obóz Diablo skłaniał się ku pomysłowi unifikacji mistrzowskich pasów. Polacy wciąż czekają też na rozwój sytuacji z turniejem Super Six w wadze junior ciężkiej. Takie zawody chcą zorganizować Niemcy. Start i dobre występy w nich mogłyby dać nie tylko kolejne pasy, ale i spore pieniądze. Czy więc Polak mógłby zdecydować się na wypad do Australii? Znając przebieg dotychczasowej kariery Włodarczyka i drogę, którą prowadzi go Andrzej Wasilewski, obstawiamy, że skoku na australijską kasę raczej nie będzie. Chociaż...
- Dla mnie to ogromny honor spotkać się z wojownikiem takiego kalibru co on - mówi z uznaniem o swoim rywalu Juan Manuel Lopez (29-0, 26 KO), mistrz świata federacji WBO kategorii piórkowej.
- Kiedy walczysz z najlepszymi, sam stajesz się jednym z najlepszych, a taki właśnie cel przyświeca mojej karierze. Pojedynem z tak uznanym zawodnikiem to dla mnie szansa, by pokazać wszystkim na co mnie stać. Jestem tu dla kibiców i chcę im dać najlepsze widowisko jakie tylko mogę - zakończył Lopez (na zdjęciu) podczas konferencji prasowej, promującej jego potyczkę z Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO).
Ostrzej, choć również z respektem dla przeciwnika, wypowiadał się wczoraj Meksykanin - Będę dobrze przygotowany do tego pojedynku. Podczas całej mojej kariery walczyłem tylko z najlepszymi i zamierzam to kontynuować. Czuję się najlepszym bokserem w dywizji piórkowej. Myślę, iż jestem znacznie mocniejszy niż byłem w wadze koguciej i junior piórkowej. Ludzie mówią, że Lopez jest groźnym puncherem, ale w przeszłości spotykałem się już z tak mocno bijącymi pięściarzami jak Israel Vazquez. On jest również młodszy, lecz wiek nie ma żadnego znaczenia w tym sporcie, jeśli tylko dbasz o siebie i dobrze przepracowałeś obóz treningowy. To jest właśnie klucz do sukcesu. Wygram tę walkę, zakończę ją nokautem - odgraża się Marquez, były mistrz dwóch kategorii.
Szybki wywiad z czołowym pięściarzem kategorii lekkiej - 26-letnim Juanem Diazem (35-3, 17 KO), który już w najbliższą sobotę na ringu w Las Vegas spróbuje zrewanżować się Juanowi Manuelowi Marquezowi (50-5-1, 37 KO) za porażkę z 2009 roku. Wówczas Meksykanin zastopował bojowego Diaza w 9 rundzie, a ich starcie ogłoszono mianem "Walki Roku". Czy pochodzący z Teksasu rozjuszony "Baby Bull" zdoła zrewanżować się znakomitemu "Dinamicie"? Przekonamy się o tym już niedługo. Tymczasem w oczekiwaniu na pojedynek, w którym z całą pewnością posypią się iskry, przedstawiamy krótki wywiad z jednym z głównych bohaterów sobotniego widowiska.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Juan Diaz: Miałem wtedy osiem lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
JD: Moja pierwsza walka na ringu, byłem wtedy małym i grubym chłopcem. Dostałem cios w brzuch i zacząłem płakać, ale wytrzymałem do końca.
- Co cię inspiruje?
JD: Moja mama i mój młodszy brat. Obydwoje pracują bardzo ciężko, szczególnie moja mama. Pamiętam gdy byliśmy mali i ona czasem chorowała i miała gorączkę, a mimo tego zawsze przygotowywała nas do szkoły, a potem szła do pracy. Podziwiałem ją za to.
- Najlepszy pięściarz?
JD: Julio Cesar Chavez. To bokser, w którego byłem zapatrzony kiedy dorastałem. Uwielbiał go także mój tata.
10 października dojdzie do bardzo interesującego pojedynku pomiędzy dwoma Polakami w wadze lekkiej. 41-letni Dariusz Snarski (31-30-2, 6 KO) zmierzy się z 16 lat młodszym Krzysztofem Cieślakiem (15-1, 5 KO). Wczoraj w Warszawie oficjalnie doszło do podpisania umowy z promotorem Tomaszem Babilońskim. Stawką 10-rundowej walki będą pasy WBC Baltic oraz międzynarodowego mistrza Polski w kategorii lekkiej. Starcie odbędzie się gdzieś na Mazowszu, dokładne miejsce pojedynku nie jest jeszcze znane.
Będzie to swego rodzaju rozstrzygnięcie sporu: kto jest najlepszy w kategorii lekkiej w Polsce? Obu zawodników łączy Maciej Zegan (42-5-1, 21 KO). "Snara" dał z nim bardzo wyrównaną walkę w Wieliczce, którą minimalnie wygrał Zegan. Niektórzy twierdzą jednak, że gdyby walkę sędziował więcej niż jeden sędzia, rezultat mógł pójść także w drugą stronę. Na wielkiej gali "Polsat Boxing Night" doszło do równie wyrównanego pojedynku pomiędzy "Boom Boomem" a Krzysztofem Cieślakiem. Bardzo trudną do sędziowania batalię po niejednogłośniej decyzji zwyciężył "Skorpion" Cieślak, ale w sprawie tej decyzji było jeszcze więcej kontrowersji niż w walce Snarski-Zegan. Czy zwycięzca październikowej potyczki zmierzy się w rewanżu z Zeganem o wszystko?
Rozmowa z Dariuszem Michalczewskim, założycielem Fundacji Równe Szanse.
Szef grupy Global Boxing Promotions, Mariusz Kołodziej, był mocno poruszony materiałem zaprezentowanym na naszym portalu, który dotyczył treningu Pawła Wolaka (27-1, 17 KO) w IKE&Randy's Boxing Gym. Mariusz Kołodziej zaprosił Pawła wraz z jego trenerem do swojej Global Boxing Gym.
VIDEO. PAWEŁ WOLAK HARD CORE >>
- Gdy zobaczyłem warunki w jakich trenuje nasz bardzo utalentowany rodak, byłem mocno poruszony. Tak nie może być, bardzo chciałbym pomóc. Zaprosiłem Pawła wraz z jego ulubionym trenerem, aby odbywali zajęcia u nas, w Global Boxing Gym. Tutaj będą mieli godne warunki do dalszego rozwoju - powiedział promotor Adama Kownackiego.
WYWIAD: MARIUSZ KOŁODZIEJ, SZEF GLOBAL BOXING PROMOTION >>
Mariusz Kołodziej zapewnił też, iż nie przeszkadza mu fakt, że Wolak ma kontrakt z inną grupą, Top Rank. Zapowiedział również, że możliwa jest sytuacja, w której zaproponuje Pawłowi Wolakowi występ na jesiennej solidnej gali bokserskiej, z transmisją telewizyjną na żywo w jednej z najbardziej popularnych stacji w USA.
Po wpadce z Bryanem Verą w marcu 2008 roku Andy Lee (21-1, 15 KO) zanotował sześć kolejnych zwycięstw. Podopieczny Emanuela Stewarda powróci w najbliższy piątek w zakontraktowanej na osiem rund walce z Jamesem Cookiem (11-3-1, 8 KO) podczas gali w Miami, gdzie głównym punktem programu będzie występ Delvina Rodrigueza.
Telewizja nie pokaże pojedynku Irlandczyka (WBA #13), który podobno jeszcze pod koniec tego roku ma spotkać na swojej drodze zawodnika z czołówki wagi średniej.
Mistrzyni świata boksu amatorskiego i dwukrotna mistrzyni Europy po krótkiej przerwie wraca do treningów. - Moje wakacje trwały krótko bo tylko dwa tygodnie. Byłam w domu i musiałam zająć się też uczelnią. Zaliczyłam dwa ostatnie egzaminy i jestem już na trzecim roku - cieszy się Karolina Michalczuk.
Po ułamku czasu wolnego mistrzyni pojechała na zgrupowanie kadry do Wałcza. Była razem ze swoim opiekunem, trenerem Władysławem Maciejewskim. Obóz trwał jedenaście dni. - Takiego typu wyjazdy są dla mnie bardzo ważne. Jeśli mam zaplanowane na wyjeździe cztery treningi, to muszę je zrobić. Między treningami wypoczywam. W domu zawsze coś wypadnie i to nie jest to samo. Tym bardziej, że teraz jeżdżę razem z trenerem i jestem bardzo zadowolona - opowiada zawodniczka Klubu Paco.