- Czuję się jak nowow narodzony w Universum. Pragnę podziękować panu Kohlowi za to, że mogłem tu wrócić. To jak zacząć nowe życie - mówi przed sobotnią walką Juan Carlos Gomez (47-2, 36 KO), który skonfliktowany z Ahmetem Onerem postanowił wrócić tam, gdzie zaczynał profesjonalną karierę.
- Miałem spore preblemy z byłym promotorem, który mi nie płacił pieniędzy. Mam nadzieję, że szybko je odzyskam i pokażę jeszcze dobry boks pod banderą grupy Universum - zakończył Kubańczyk, który ciągle nie poznał jeszcze nazwiska swojego rywala.
7 sierpnia dojdzie do pojedynku zunifikowanego championa kategorii junior półśredniej Devona Alexandra (20-0, 13 KO) z byłym mistrzem WBA, Andriejem Kotelnikiem (31-3-1, 13 KO). Od samego początku zakontraktowania tej walki pomiędzy bokserami i ich trenerami można wyczuć "złą krew", co potwierdziła tylko wczorajsza konferencja prasowa z udziałem obu zawodników.
- Nie widzę nic nadzwyczajnego w Devonie i nie rozumiem, dlaczego go tak chwalicie? Jak do tej pory nie pokonał nikogo, kto zasługiwałby na większą uwagę, a wiecie przecież, z kim ja spotykałem się w przeszłości. Większość moich rywali mówiło te same pierdoły jak wy teraz, ale wiecie co, prawie wszyscy z nich zapłacili za to potem na ringu - odgrażał się Andriej. Potem doszło sprzeczki pomiędzy Ukraińcem i trenerem Alexandra, Kevinem Cunninghanem.
Juan Manuel Lopez (29-0, 26 KO), mistrz WBO w wadze piórkowej, 18 września w MGM Grand w Las Vegas stoczy najważniejszą walkę swojego życia. Rywalem Portorykańczyka będzie meksykański gwiazdor - Rafael Marquez (39-5, 35 KO). Za kilka dni "Juanma" rozpocznie obóz przygotowawczy, choć już teraz jest w znakomitej formie i waży 135 funtów - tylko dziewięć powyżej limitu wagi piórkowej.
- To walka moich marzeń. Zawsze chciałem stanąć w ringu z kimś z dwójki Vazquez-Marquez. W dodatku pojedynek odbędzie się w MGM Grand w dwusetną rocznicę niepodległości Meksyku i jedenaście lat po pamiętnym starciu Trinidad-De La Hoya. "Tito" będzie ze mną, obiecał, że wraz z żoną pojawią się na gali. Rafael to doskonały pięściarz, ale obserwuję go od bardzo dawna i wydaje mi się, że rozpracowałem jego styl. Nie mam wątpliwości, że wszystko skończy się po mojej myśli. To mój czas. Czuję się jak przed walką z Ponce De Leonem. To ja jestem mistrzem, ale czuję jakbym właśnie dostawał szansę od losu. Pokonanie Marqueza wywinduje mnie niewyobrażalnie wysoko. Gamboa i Caballero będą mogli o mnie zapomnieć - powiedział 27-letni Lopez.
Szybki wywiad z pewnym siebie, charakternym, twardym, ale dzięki temu uwielbianym przez miliony kibiców boksu na świecie, Ricardo Mayorgą (28-7-1, 22 KO). Ringowy zabijaka z Nikaragui, który nokautował i sam był nokautowany, zawsze w ringu gwarantował emocje. W okresie szczytu pięściarskiej formy, jego granitowa szczęka i potworna siła ciosu, zyskały mu rzesze zwolenników. Wielu zarzuca ‘El Matadorowi’ iż boksował siłowo, prosto, często bez żadnej techniki i strategii. Być może właśnie to słynne przyjmowanie ciosów przeciwnika na szczękę, bez zmrużenia okiem, szaleńcze ataki i obszerne ciosy, które gdy dochodziły celu, wprost urywały głowy, zapewniły mu tak wielką popularność. Mający już 37 lat na karku zawodnik ostatni raz boksował w 2008 roku, przegrywając przez KO z Shane'em Mosleyem. Czy zobaczymy go jeszcze na bokserskim ringu, nie wiadomo. Tymczasem, poniżej przedstawiamy krótki wywiad z tą barwną postacią boksu zawodowego.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Ricardo Mayorga: Dwanaście lat.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
RM: Pamiętam dokładnie moje wszystkie 112 walk.
Debiutujący w kategorii super średniej Khoren Gewor (31-4, 16 KO) jest przekonany, że dzięki przejściu do wyższej dywizji będzie jeszcze silniejszy i odbierze tytuł mistrza świata Dimitri Sartisonowi (26-1, 17 KO).
- Dimitri to naprawdę dobry zawodnik, ale sprawdzimy jaki naprawdę jest silny. Jestem podekscytowany przejściem do wagi super średniej. Dla mnie to dobre rozwiązanie, ponieważ mogę zachować swoją masę mięśniową i nie muszę już tak dużo zbijać. Dla mnie nie jest ważne z kim boksuję, ważne tylko, że zarobię pieniądze - zakończył Gewor (na zdjęciu), dla którego będzie to już trzecie podejście do tytułu mistrza świata.
- Mogę obiecać, że będzie to niesamowita walka, prawdopodobnnie najlepsza podczas gali. Khoren to naprawdę wymagający przeciwnik - powiedział z kolei krótko broniący pasa federacji WBA Sartison.
Już za trzy dni w Hamburgu Sebastiana Zbika (29-0, 10 KO) czeka trzecia obrona tytułu WBC wagi średniej w wersji tymczasowej, lecz Niemiec już myśli o przyszłości i kolejnym rywalu.
- Przygotowania minęły bardzo dobrze. Przez trzy tygodnie sparowaliśmy z mańkutami, więc jestem zrelaksowany i spokojny. Muszę wygrać, żeby dostać szansę stoczenia pojedynku z Sergio Martinezem. Wygrana naturalnie jest ważna dla mnie i Universum, ale moim celem jest Ameryka i Martinez - wyznał podczas konferencji Zbik.
- Po raz pierwszy jestem w Niemczech i zamierzam pokazać się z dobrej strony. Po to tu przecież przybyłem. Na pewno ciężko będzie go pokonać na jego terenie, ale tak jest wszędzie. Muszę być dużo lepszy - powiedział czternasty w rankingu WBC Jorge Sebastian Heiland (16-0, 8 KO).
W minioną sobotę zmarła niespodziewanie babcia Daniela Jacobsa (20-0, 17 KO). Mimo tej tragedii Daniel nie odwołał zaplanowanej na ten weekend potyczki z Dimitri Pirogiem (16-0, 13 KO), gdzie stawką będzie wakujący pas federacji WBO wagi średniej.
- Wiem dobrze, że ona chciałby spełnienia moich marzeń - stwierdził Amerykanin, który stawiany jest przez bukmacherów, zarówno polskich jak i zagranicznych, w roli faworyta. Innego zdania jest natomiast jego rywal - Nie powiedziałbym, że on wykazał się bardziej dotychczas niż ja. Obaj mieliśmy dobrą karierę amatorską i obaj wygraliśmy kilka ważnych walk. To naprawdę interesujący przeciwnik, a nasz pojedynek powinien być ciekawy - zakończył Pirog.
Nie Marco Antonio Rubio i nie anonsowany dwukrotnie w tej roli Ricardo Mayorga, a Giovanni Lorenzo (29-2, 21 KO) będzie ostatecznie 4 września rywalem powracającego po dłuższej przerwie Felixa Sturma (33-2-1, 14 KO) - podaje obóz championa.
Stawką ich pojedynku będzie należący do Niemca tytuł mistrza świata federacji WBA w dywizji średniej. Przypomnijmy jeszcze, iż pięściarz z Dominikany już we wrześniu ubiegłego roku stanął przed szansą wywalczenia championatu, ale przegrał wówczas stosunkiem głosów dwa do jednego z Sebastianem Sylvestrem. Teraz będzie jeszcze ciężej, ale też i oferta przyszła dość niespodziewanie, więc Lorenzo przyjął ją bez wahania i to on stanie w ringu w roli pretendenta do tronu WBA.
Julio Cesar Chavez Jr. (41-0-1, 30 KO), syn meksykańskiej legendy boksu, który pod okiem Freddiego Roacha stara się udowodnić sceptykom, że po ojcu odziedziczył nie tylko nazwisko, czuje się wyróżniony, mogąc pomagać Manny'emu Pacquiao (51-3-2, 38 KO) w przygotowaniach do walki z Antonio Margarito (38-6, 27 KO).
- Cieszę się, że wybór padł na mnie. To będzie dla mnie nowe doświadczenie. Nie miałem jeszcze okazji trenować z najlepszym pięściarzem P4P - powiedział 24-letni Chavez.
Młody Julio wraca na ring 11 września, a jego walka odbędzie sie w Meksyku. Obóz przygotowawczy "Pacmana" rozpoczyna się dzień później. W ciągu kilku najbliższych dni Chavez uda się do Los Angeles, by rozpocząć treningi w Wild Card Gym.
- Trenuję bardzo ciężko pod okiem Freddiego Roacha i Alexa Arizy. Przygotowania potrwają siedem tygodni. Mam nadzieję, że tym razem postęp będzie jeszcze bardziej wyraźny.
W naszym cyklu pojedynek, który odbył się 26 października 1968 r. To 19-letni George Foreman w rywalizacji z Litwinem w barwach ZSRR, Jonasem Czepulisem w finale najcięższej kategorii (+81 kg) Igrzysk Olimpijskich w Meksyku. Podczas całego turnieju późniejszy zawodowy mistrz świata wygrał 4 walki, w tym aż 3 przed czasem. Jedynym pięściarzem, który stawił mu wówczas dzielnie czoła był o ponad 20 centymetrów niższy Lucjan Trela, który niejednogłośnie na punkty (1-4), po kontrowersyjnym werdykcie (jeden sędzia przyznał zwycięstwo Polakowi, dwaj wytypowali wygraną Foremana a dwaj pozostali punktowali remis ze wskazaniem na Amerykanina), uległ mistrzowi w pierwszym pojedynku turnieju.
Firma Integrated Sports Media, umożliwi oglądanie walki Tomasza Adamka (41-1, 27 KO) z Michaelem Grantem (46-3, 34 KO) w systemie Pay Per View. Transmisja gali będzie dostępna jedynie dla odbiorców w Ameryce Północnej, w cenie 29,95 dolarów amerykańskich. "Góral" zapowiada zemstę za porażkę Andrzeja Gołoty z Grantem, natomiast "Big" przekonuje, że skończy karierę kolejnego Polaka.
- Main Events i Kathy Duva popełnili wielki błąd. Byłem pewien, że gdy Adamek wyczekuje na walkę o tytuł mistrzowski, będą szukali po drodze kogoś łatwego do pokonania. Pomylili się, Grant nie jest takim pięściarzem. Przykro mi wam to powiedzieć Polacy, ale Michael pobije waszego następnego ulubieńca. Adamek nigdy nie powinien był godzić się ten pojedynek - przekonuje Mustafa Muhammad, trener Amerykanina.
- Będę walczył u siebie, w Newark, jakieś 10 minut samochodem od mojego domu. Nigdy nie zawiodę swoich kibiców. Pobije Granta i tym samy zrewanżuję mu się za porażkę Andrzeja Gołoty, mojego rodaka - odpowiedział Tomasz Adamek.
Alex Leapai (19-3-3, 15 KO) cztery tygodnie temu stoczył wyjątkowo ciężką walkę, kiedy przegrywając każdą z trzech rund i będąc wcześniej liczonym, powrócił nagle w czwartym stariu i zastopował Travisa Walkera. Za szesnaście dni czeka go kolejny ciężki bój, przynajmniej na papierze, gdy zmierzy się z Owenem Beckiem (29-5, 20 KO). W kuluarach mówi się ostatnio, iż jeśli wygra, a Sam Sexton (13-1, 6 KO) zrewanżuje się we wrześniu Dereckowi Chisorze za jedyną porażkę w karierze, wówczas Alex przyleci do Anglii na bój z Sextonem.
- Z wielką chęcią przyjmę taką walkę, ale jest jeden warunek, Sexton musi to wygrać. Jeśli znów lepszy okaże się Chisora, z nim również chętnie się zmierzę - powiedział Leapai.
Kontuzja ramienia jakiej nabawił się Elio Rojas (22-1, 13 KO) podczas ostatniego treningu wykluczy go z zaplanowanej na 11 września walki unifikacyjnej z Yuriorkisem Gamboą (18-0, 15 KO). Na szali miały zostać postawione pasy WBA (Gamboa) i WBC (Rojas). Natychmiast na taką informację zareagował obóz Celestino Caballero (34-2, 23 KO), który jest gotów wskoczyć w miejsce kontuzjowanego Elio.
- Caballero jest gotowy zmierzyć się z Gamboą i przerwać jego serię zwycięstw. Celestino może walczyć z każdym, natomiast Gamboa nie ma prawa nazywać siebie najlepszym bokserem wagi piórkowej dopóki nie skrzyżuje rękawic z Caballero - oświadczył promujący Panamczyka Lou DiBella (na zdjęciu ze swoim zawodnikiem).
Już w sobotę walka Aleksandra Dimitrenko (29-1, 19 KO) z Jaroslawem Zaworotnym (14-4, 12 KO). Pierwotnie mówiło się, że jej stawką będzie tytuł Unii Europejskiej, ale ostatecznie EBU zgodziło się sankcjonować ją jako pojedynek o wakujący tytuł mistrza Europy wagi ciężkiej. Wczoraj obaj zawodnicy spotkali się na ostatniej konferencji prasowej promującej galę w Hamburgu, którą - przypomnijmy - polscy kibice będą mieli okazję zobaczyć na żywo za pośrednictwem Polsatu Sport. Początek transmisji już od godziny 18:00.
- Nie mogę już doczekać się tej potyczki. Ostatni raz pokazałem się dokładnie rok temu i teraz nadszedłczas powrotu na ring. Boksowanie o tytuł mistrza Europy to świetna sprawa i jestem szczęśliwy. Z Chambersem miałem po prostu zły dzień, tak to już bywa. Dla mnie najważniejsze jest teraz to, że znów mogę walczyć. Razem z trenerem Michaelem Timmem zupełnie zmieniliśmy mój trening - mówi podekscytowany ponownym występem Dimitrenko.
- To zdecydowanie najważniejsza walka mojego życia. Obiecuję, iż zrobię wszystko by wrócić z pasem do domu."Sasza" to bardzo duży i silny zawodnik, a ja mam dla niego wiele szacunku - odpowiedział za to skromnie Zaworotny, który nie tak dawno temu sparował jeszcze z naszym Andrzejem Wawrzykiem.
Rendall Munroe (21-1, 9 KO) pokonując pod koniec kwietnia Victora Terrazasa zapewnił sobie status oficjalnego pretendenta federacji WBC w wadze super koguciej. 30-letni Anglik doczekał się w końcu swojej szansy, ponieważ dziś zakontraktowanu mu pojedynek z panującym na tronie Toshiakim Nishioką (36-4-3, 23 KO).
Champion podejmie challengera na własnym ringu, 24 października w Tokio, czyli w swoim mieście. Dla Nishioki będzie to już piąta obrona tytułu, natomiast dla Rendalla, który dopiero co porzucił pas europejski, będzie to pierwsze podejście do mistrzostwa świata.

Zapraszamy na kolejne zagadkę. Prosimy podać imię i nazwisko polskiego zawodnika oraz nazwę turnieju, z którego pochodzi to zdjęcie, datę tego turnieju oraz osiągnięty wynik sportowy uzyskany przez zawodnika. Nagrodą są miniaturowe rękawice bokserskie z logo PZB, oraz znaczek okolicznościowy. Pierwsza poprawna odpowiedź podana w komentarzach wygrywa.
Prezydent HBO Sports, Ross Greenburg, skomentował sytuację na linii Mayweather-Pacquiao, potwierdzając wersję Boba Aruma. To pierwsza wypowiedź Greenburga od wybuchu kontrowersji po tym, jak Leonard Ellerbe, wieloletni doradca Floyda, poinformował media, że żadne negocjacje nie miały miejsca i ktoś musi kłamać.
- Walki takie jak ta są ważne dla tego sportu, bo ci dwaj pięściarze posiadają umiejętność przyciągania milionów kibiców. Nie mogę odżałować faktu, że ten pojedynek nie odbędzie się w 2010 roku. Od drugiego maja prowadziłem negocjacje z przedstawicielami obydwu teamów. Cierpliwie i ostrożnie starałem się doprowadzić do ugody. Mam nadzieję, że walka kiedyś się odbędzie, bo fani z pewnością na nią zasługują - oświadczył Greenburg.
- Jestem naprawdę w dobrej formie. Podczas obozu pracowaliśmy nad paroma nowymi rzeczami, specjalnie pod Tavorisa - zdradza Glen Johnson (50-13-2, 34 KO), który już w następną sobotę zaatakuje mistrza świata federacji IBF w wadze półciężkiej, Tavorisa Clouda (20-0, 18 KO).
- To trochę inny typ zawodnika, dlatego też inaczej do tego występu podeszliśmy. Jestem przekonany, że uda nam się znów osiągnąć cel. Nie lubię dużo gadać. Wolę po prostu wyjść na ring i zrobić swoje. Wezmę za tę walkę małe pieniądze, ale tym razem chodzi o coś innego, chodzi o wyzwanie. Nie wiem jak długo jeszcze będę występować. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, jak długo będę zdolny do walk na wysokim poziomie - zakończył 41-letni już Johnson, były champion organizacji IBF.