Już 25 września dojdzie do pojedynku trzeciej rundy turnieju "Super Six". W Danii, miejscowy idol Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) podejmie mającego już tylko teoretyczne szanse na awans do półfinału Allana Greena (29-2, 20 KO). Obchodzący pięć dni wcześniej 31. urodziny Amerykanin chce sobie jednak sam sprawić prezent, znokautować Mikkela, zainkasować trzy punkty i awansować do dalszej fazy turnieju.
- Jeżeli Kessler nie zmieni czegoś w swoim stylu boksowania, nie widzę go wychodzącego do ostatniej rundy ze mną. Dla mnie nie ma znaczenie gdzie odbędzie się pojedynek, bo nastawiam się na nokaut. Nie mam problemu by przyjechać do Danii i zmierzyć się z mistrzem świata - zakończył jak zwykle pewny siebie Green.
Przypomnijmy, iż przed ostatnią rundą fazy grupowej Kessler ma dwa punkty, a na koncie Greena ciągle widnieje liczba zero. Na jego usprawiedliwienie działa jednak fakt, że walczył tylko raz - z Andre Wardem, gdy przegrał jednogłośnie na punkty.
Hugo Hernan Garay (32-5, 17 KO) z Argentyny w najbliższym pojedynku zmierzy się ostatecznie z Marcelo Leandro da Silvą (19-2, 14 KO). Walka odbędzie się 14 sierpnia w Santa Fe. 31-letni Brazylijczyk jest byłym rywalem Dawida Kosteckiego. We wrześniu 2008 roku w Kielcach "Cygan" błyskawicznie znokautował zaskakująco słabego rywala. Da Silva właściwie nie przyjął walki, padł i nie wyraził chęci kontynuowania walki w momencie, gdy Kostecki dopiero szykował ciężką artylerię.
Były mistrz świata WBA w kategorii półciężkiej przegrał dwa ostatnie pojedynki. Najpierw musiał uznać wyższość Hiszpana Gabriela Campillo, a następnie został niespodziewanie znokautowany w pierwszej rundzie przez Chrisa Henry'ego.
Były mistrz świata federacji WBA królewskiej kategorii, Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO), w jednym z ostatnich wywiadów obwinił obóz Witalija Kliczki (40-2, 38 KO) za zakończone niepowodzeniem negocjacje w sprawie doprowadzenia do walki obydwu pięściarzy. Według Rosjanina, Kliczko dba wyłącznie o swoją osobę, nie zważając na warunki swojego przeciwnika.
- Boks to biznes. Oferta przedstawiona przez Witalija nie satysfakcjonowała mnie oraz mojego promotora. Kliczko lubi obwiniać za wszystko Dona Kinga, a prawda jest taka, że on chce uzyskać korzyści dla siebie, nie myśląc o innych - podsumował Rosjanin.
Nazwisko Ricardo Mayorgi (28-7-1, 22 KO) w kontekście potencjalnej walki z Felixem Sturmem (33-2-1, 14 KO) było wymieniane już wcześniej. Potem obóz mistrza świata wagi średniej federacji WBA podał do wiadomości, że Niemiec zmierzy się z Marco Antonio Rubio, ale i ta informacja została zdementowana po kilku dniach. Teraz na stół znów powróciło nazwisko Mayorgi i jest już niemal pewne, że to właśnie on 4 września skrzyżuje rękawice z Felixem.
- Jestem bardzo zadowolony z tej walki oraz negocjacji z Donem Kingiem - skomentował krótko całą sprawę Mayorga, który jeszcze kilka dni temu pozwał swojego promotora, będąc wcześniej samemu przez niego pozwany. Jak widać panowie się dogadali, a pojedynek ze Sturmem wydaje się coraz bardziej realny.
Emanuel Steward, legendarny trener największych mistrzów, a od ponad sześciu lat opiekun Władimira Kliczki (54-3, 48 KO), jest przekonany o zwycięstwie swojego podopiecznego 11 września, kiedy przyjdzie mu się zmierzyć z Samuelem Peterem (34-3, 27 KO).
- Władimir przebywa obecnie w Hamburgu. We wtorek lecę do Europy, a potem przeniesiemy się do austriackich Alp. Rozmawiamy z sobą codziennie, więc doskonale wiem co się u niego dzieje. Mamy trzech kandydatów na sparingpartnerów, ale nie podamy ich nazwisk. Niedługo sami się wszystkiego dowiecie. Nie mamy zamiaru niczego zmieniać w naszych przygotowaniach. Lepiej niech Peter będzie dobrze przygotowany. Jestem przekonany, że Władimir wygrą tę walkę - zakończył ten niewątpliwie wybitny trener.
Champion WBO w limicie do 147 funtów, Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), 13 listopada stanie przed szansą wywalczenia mistrzowskiego tytułu w kolejnej dywizji. 31-letni Filipińczyk zmierzy się z Antonio Margarito (38-6, 27 KO) w walce, której stawką będzie wakujący pas WBC kategorii junior średniej.
Prawnik "Pacmana", Franklin Gacal, poinformował media, że najlepszy pięściarz P4P zażąda umownego limitu 150 funtów.
- Nie ma w tym nic dziwnego. Margarito jest duży nawet w junior średniej - twierdzi Gacal.
Michael Koncz, doradca Manny'ego, pracuje nad wywalczeniem możliwie najlepszych warunków dla swojego pracodawcy.
- Zrobię wszystko co się da, by Manny był zadowolony z tego kontraktu - zapewnia Koncz.
- Bracia Kliczko to wielkie chłopy. Walka z Michaelem Grantem jest mi potrzebna, żeby przed przyszłymi pojedynkami z Ukraińcami przetrzeć się w ringu z dwumetrowcem. Trzy poprzednie walki w wadze ciężkiej od Gołoty po Areolę miałem z facetami podobnymi posturą do mnie. Właśnie pracuję nad techniką i taktyką jak skrócić dystans do takiego wielkiego faceta jak Grant, jak zadawać ciosy, jak uciekać przed jego ciosami. Z każdym można wygrać. To że ktoś jest dwumetrowy nie znaczy, że jest nie do pokonania. Przecież Dawid pokonał Goliata. Wyjdę na ring i będę robił swoje - powiedział Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) w Magazynie Nokaut, Radosława Leniarskiego.
Derek Chisora (13-0, 8 KO) kontynuuje agresywną politykę wobec innych zawodników wagi ciężkiej. Tym razem "Del Boy", którego już 18 września czeka rewanż z Samem Sextonem (13-1, 6 KO), zabrał się za kolegów z własnego podwórka.
- Najpierw po raz drugi znokautuję Sextona, a potem uczynię to samo z Tysonem Fury. On ma wielką gębę, ale jeszcze większy brzuch. Oglądałem ostatnio jego pojedynek z Johnem McDermottem i wręcz nie mogłem uwierzyć, w jak słabej formie byli obaj. Bokserem, z którym naprawdę chciałbym się spotkać jest Audley Harrison. Naprawdę nie wiem jak on mógł zdobyć tytuł mistrza Europy? Miał wiele szczęścia z Michaelem Sprottem, ale i ja będę szczęśliwy kiedy znokautuję go i wyślę raz na zawsze na emeryturę - zakończył Derek.
Niepokonany Ivan Calderon (34-0-1, 6 KO) w szóstej obronie pasa WBO w wadze junior muszej zmierzy się z Meksykaninem Giovanni Segurą (24-1-1, 20 KO). 35-letni Portorykańczyk wcześniej 11 razy bronił pasa w najniższej kategorii w boksie zawodowym, w słomkowej.
Ostatnie obrony Calderona odbiegały z pewnością od jego oczekiwań. W dwóch pojedynkach z Rodelem Mayolem (26-5-2, 20 KO) nie mógł kontynuować pojedynku po przypadkowym zderzeniu głowami, sędziowie pozwoli mu jednak zachować pas. Ostatnia walka, która miała miejsce zaledwie miesiąc temu z przeciętnym Jesusem Irribe (16-7-5, 10 KO) również nie była zbyt przekonywująca. Portorykańczyk wygrał na punkty ale w drugiej rundzie zapoznał się bliżej z matą ringu. Na każdego mistrza przychodzi kres i w końcu Calderona ktoś pokona. Ciężko nie zauważyć, że widmo porażki widnieje nad nim od jakiegoś czasu coraz wyraźniej.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w pierwszej obronie pasa WBA wagi junior średniej Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO) zmierzy się z Vanesem Martirosyanem (28-0, 17 KO). Ormianin z amerykańskim paszportem w 2010 roku zdążył pokonać Kassima Oumę (26-7-1, 16 KO) i Joe Greena (22-1, 14 KO). Ostatnie zwycięstwo przyniosło mu pas WBA International.
Podobno trener Vanesa, Freddie Roach, naciska na ten pojedynek, wierząc w swego podopiecznego. Top Rank chce, by Cotto powrócił na ring zimą, a potem w pierwszej połowie 2011 roku wystawi go do walki z triumfatorem starcia Pacquiao-Margarito.
Kenny Adams to legendarny trener boksu zawodowego i amatorskiego. Szkolił osiemnastu mistrzów świata oraz drużynę olimpijską z Seulu (1988). Stał także w narożniku jednego z największych wojowników ostatnich lat, Edwina Valero (27-0, 27 KO), który w tragicznych okolicznościach odszedł z tego świata 19 kwietnia, popełniając samobójstwo. Wspominając tego chłopaka Adams stwierdził, iż przed nim była ogromna kariera, a Edwin miał szansę stać się legendą boksu.
- On był kimś więcej niż tylko utalentowanym pięściarzem. Miał wszystko by zostać jednym z największych zawodników w historii tej dyscypliny. Był niezwykle wytrzymały, bardzo silny, dobry kondycyjnie, a do tego niezwykle inteligentny. Mógł zarobić olbrzymie pieniądze. Nieważne co inni mówią, mogą sobie mówić co chcą, ale Valero mógłby znokautować Pacquiao. Pracowałem z nim, więc wiem, na co było go stać. Według mnie mógłby również pobić Mayweathera, a to wszystko za sprawą presji jaką wywierałna przeciwniku i siły ciosów - zakończył Adams.
Z przyjemnością ogłaszamy zwycięzcę konkursu zorganizowanego przez serwis BOKSER.ORG. Nagrody w postaci oryginalnej koszulki polo ADAMEK TEAM (rozmiar M) w kolorze czarnym oraz Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2009. Otrzymuje czytelnik zalogowany pod nickiem: Iwo.
Poprawna odpowiedź na konkursowe pytanie: Kto był pierwszym sparingpartnerem Tomasza Adamka podczas rozpoczętego niedawno obozu przed walką z Michaelem Grantem?
24 sierpnia w "Seminole Hard Rock Hotel and Casino" w Hollywood kolejny zawodowy pojedynek stoczy Timur Ibragimow (28-2-1, 15 KO). 35-letni pięściarz z Uzbekistanu jest niepokonany już od ponad 40. miesięcy, a wśród siedmiu ostatnich zwycięstw dopisał do swojej kolekcji nazwiska tak uznanych zawodników jak Timo Hoffmann, Al Cole, czy też ostatnio Oliver McCall.
Rywalem Timura tego dnia będzie niepokonany dotąd Gurcharan Singh (20-0, 11 KO), u którego z kolei próżno szukać w rekordzie znanych nazwisk. Stawką tej potyczki będzie wakujący, interkontynentalny pas federacji WBO i zapewne miejsce w czołowej piętnastce w kolejnym zestawieniu rankingu tej organizacji.
Walczący w wadze ciężkiej Kali Meehan (35-4, 29 KO) jest kolejną znaną postacią australijskiego boksu, która krytykuje Danny Greena (30-3, 27 KO) za środową potyczkę z Paulem Briggsem.
- Oni zabijają boks. Green powtarzał ciągle, że Anthony Mundine walczy z samymi starcami i leszczami, po czym wyzwał na pojedynek kogoś, kto nie występował trzy lata. To mnie obrzydza. Oni dobrze wiedzieli, że Briggs nie jest zdolny do walki. Straciłem cały czasunek do Greena. Powinien zwrócić kibicom pieniądze za bilety. Jego trener mówił kiedyś, że on bije mocniej niż ja. Jeśli on zechce prawdziwej walki, mogę się z nim zmierzyć i dać mu lekcję boksu - zakończył Meehan, który dwa miesiące temu przegrał z Rusłanem Czagajewem w oficjalnym eliminatorze federacji WBA.
- Gdzie i kiedy poznał Pan Andrzeja Gołotę, który był pańskim pierwszym, polskim podopiecznym?
Roger Bloodworth: Dokładnej daty nie pamiętam. Ale było to w latach dziewięćdziesiątych. Pracowałem wtedy z Evander Holyfield w Teksasie. Gołota miał na swoim koncie nie więcej niż dziewięć walk zawodowych. Jego menadżer z Chicago, nie był nim jeszcze wtedy Ziggi Rozalski zapytał, czy nie chciałbym trenować Gołoty. Andrzej przyleciał do Teksasu. Zrobił na mnie bardzo dobre ważnie. Miał niesamowite warunki fizyczne i najważniejsze serce do boksu. Chciał też się uczyć amerykańskiego stylu boksowania. Potem przez Andrzeja poznałem Ziggiego Rozalskiego, który był jego menadżerem.
- Czy są jakieś cechy typowe dla polskich pięściarzy, jeśli chodzi o ich podejście do uprawiania boksu?
RB: Mogę stwierdzić na podstawie mojej pracy z Gołotą i teraz z Tomkiem Adamkiem, że są to bardzo twardzi ludzie, mający etykę sportową, niebojący się ciężkiej pracy. Potrafią słuchać trenerskich wskazówek i korzystać z nich w trakcie treningu. Mają w sobie siłę i charyzmę. Są też na swój sposób uparci (śmiech) ale w pozytywnym słowa tego znaczeniu, uparci i zdeterminowani w osiągnięciu celu bycia lepszym w ringu.
- Był Pan kiedyś w Polsce?
RB: Tak, byłem dwa razy z Andrzejem Gołotą przy okazji jego walk. To było chyba w 1996 roku czy w 1997 nie pamiętam dokładnie. Bardzo mi się tam podobało w Polsce. Architektura i bardzo mili ludzie. Niestety nie mieliśmy zbyt dużo czasu na zwiedzanie okolic. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze tam wrócę. Myślę, że Tomek na pewno będzie jeszcze walczył w Polsce.
Tytułem wstępu. Jak co roku, sezon letni jest dla kibiców szermierki na pięści okresem posuchy. Na palcach jednej ręki można policzyć bokserskie hity lipca i sierpnia. W najbliższą sobotę odbędzie się rewanż za ubiegłoroczną "Walkę Roku", lecz Juan Manuel Marquez jest zdecydowanym faworytem tego starcia i niewielu daje Juanowi Diazowi szanse na dotrwanie do ostatniego gongu. Jak to zwykle bywa, również i tym razem mamy do czynienia z jednym wyjątkiem. 7. sierpnia zapowiada nam się prawdziwe święto boksu. Na gali Dona Kinga w St. Louis odbędą się aż trzy pojedynki mistrzowskie. Najpierw Cory Spinks wróci do ringu po kilkunastomiesięcznej przerwie i zaboksuje z Corneliusem Bundrage. Następnie Tavoris Cloud stanie do pierwszej obrony pasa IBF w wadze półciężkiej, a jego rywalem będzie wciąż groźny weteran - Glen Johnson. Na sam koniec, w walce wieczoru, kreowany na przyszłego króla P4P Devon Alexander zmierzy się z Andrijem Kotelnikiem. Siedem dni później Chad Dawson stanie przed największym od lat wyzwaniem, mierząc się z Jean Pascalem przed kanadyjską publicznością. Stawką pojedynku będą pasy The Ring, WBC i IBO w limicie do 175 funtów. Kolejny krok w kierunku walki o mistrzostwo wagi ciężkiej uczyni też Tomasz Adamek. 21 sierpnia kibice ponownie zobaczą w akcji najlepszego polskiego pięściarza. Po dwóch ciężkich walkach "Góral" zmierzy się z pozornie mniej groźnym przeciwnikiem. Mistrza dwóch kategorii wagowych przetestuje olbrzymi Michael Grant - były rywal Gołoty i Lewisa.
Redakcja BOKSER.ORG prezentuje nowy cykl, w którym, częściowo w oparciu o sugestie czytelników, naprzeciw siebie stawiać będziemy zawodników z różnych epok lub takich, którym z rozmaitych przyczyn nigdy nie przyszło stanąć w szranki. Na pierwszy ogień rzucamy konik redaktora naczelnego - pojedynek "Big" George'a Foremana (76-5, 68 KO) z Larrym Holmesem (69-6, 44 KO).
Miguel Angel Cotto (35-2, 28 KO), champion WBA w wadze junior średniej, nie jest zainteresowany potyczką z mistrzem federacji WBC w limicie do 147 funtów - Andre Berto (26-0, 20 KO). Lou DiBella bardzo chciał doprowadzić do tego starcia w końcówce roku, lecz wygląda na to, że "Junito" znalazł już przeciwnika, a jest nim Ormianin z amerykańskim paszportem - Vanes Martirosyan (28-0, 17 KO).
29-letni Cotto był też przymierzany do listopadowej walki z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), ale Bob Arum ostatecznie postawił na swego ulubieńca - Antonio Margarito (38-6, 27 KO). Wymienieni pięściarze są sprawcami jedynych porażek Portorykańczyka. Być może w pierwszej połowie 2011 roku Cotto zaboksuje ze zwycięzcą starcia Pacman-Tony.
Już w najbliższą sobotę Juan Manuel Marquez (50-5-1, 37 KO), mistrz WBA i WBO w wadze lekkiej, po raz drugi zmierzy się z Juanem Diazem (35-3, 17 KO). Pięściarze po raz pierwszy spotkali się w ringu w lutym 2009 i po wojnie, uznanej później za "Walkę Roku", zwyciężył "Dinamita", który przełamał niezwykle ambitnego Diaza w końcówce ósmego starcia, a następnie dokończył dzieła w rundzie dziewiątej.
Marquez skupia się teraz na rewanżowym pojedynku z "Baby Bullem", lecz jego marzeniem jest trzecia walka z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). W 2004 roku Filipińczyk był bardzo bliski odebrania Juanmie pasów WBA i IBF w wadze piórkowej, lecz po doskonałej pierwszej rundzie, w której trzykrotnie rzucił Marqueza na deski, nieco obniżył loty, a Meksykanin wytrwale odrabiał straty, co po dwunastu rundach zaowocowało remisem. Cztery lata później doszło do długo wyczekiwanego rewanżu i tym razem minimalnie lepszy okazał sie "Pacman", który wygrał niejednogłośnie na punkty. O wyniku zadecydował nokdaun z trzeciej rundy.
- Pacquiao nie chce ze mną walczyć. Boi się. Zdobędę mistrzostwo w czwartej kategorii i on będzie musiał się ze mną bić. Mayweather jest od niego lepszy. Styl Floyda jest bardzo skomplikowany. Ciężko go trafić - powiedział blisko 37-letni Marquez.
Tymczasowy mistrz WBO w wadze koguciej, Eric Morel (42-2, 21 KO), zamierza wyjść do ringu ze zunifikowanym championem w limicie 118 funtów, posiadaczem pasów WBC i WBO, Fernando Montielem (43-2-2, 33 KO) w późniejszym terminie. Pojedynek miał odbyć się 17 lipca, lecz zaledwie kilka dni przed walką Morel wycofał się z powodu kontuzji nogi.
W zaistaniałej sytuacji "Cochulito" zmierzył się z Rafaelem Concepcionem (14-5-1, 8 KO) i efektownie znokautował go w trzecim starciu.
- To nie koniec. Montiel twierdzi, że nadal zależy mu na walce z nami, więc ten pojedynek dojdzie do skutku. Miejmy nadzieję, że tym razem nic nie stanie na przeszkodzie i już wkrótce dowiemy się kto jest lepszy. Montiel wie, że bez zwycięstwa nad Erikiem nie ma prawa nazywać się prawdziwym mistrzem. Rozmowy już trwają - twierdzi Cyril Morel.
Berta Helene Amalie (znana wszystkim jako "Leni") Riefenstahl, kontrowersyjna niemiecka reżyserka filmowa znana m.in. z propagandowych obrazów, jakie nakręciła w okresie III Rzeszy, ma na swoim koncie także produkcje, których bohaterami byli pięściarze. Prezentujemy Wam fragment jej filmu "Olympia" (Olimpia) nakręconego w 1936 r. podczas Igrzysk Olimpijskich w Berlinie (zrealizowanego 2 lata później). Jest to finał najcięższej kategorii (limit: +79,4 kg), w której Niemiec Herbert Runge wypunktował Guillermo Jose Lovella z Argentyny.