Po fazie wymieniania się oskarżeniami i niezbyt miłymi epitetami, kibice otrzymali wreszcie pozytywny przekaz, dający nadzieję na pomyślne zakończenie negocjacji w sprawie walki Kliczko-Wałujew. Mistrz świata WBC w wadze ciężkiej, Witalij Kliczko (40-2, 38 KO) poinformował, że negocjacje z Nikołajem Wałujewem (50-2, 34 KO) w ostatnich dniach osiągnęły właściwą dynamikę.
- Kontrakt na walkę z Wałujewem nie jest jeszcze podpisany, ale w ostatnim czasie Nikołaj zaczął dokładać odpowiednich starań ku temu, aby doszło do naszego spotkania w ringu. Myślę, że konkretne decyzje zapadną w ciągu najbliższych dni – powiedział Ukrainiec.
Według rankingu opublikowanego przez "Sports Illustrated", aż dwóch pięściarzy znalazło się w jego pierwszej dziesiątce. Ranking amerykańskiego magazynu obejmuje okres od lipca 2009 do czerwca 2010 roku.
Najlepiej zarabiającym w tym okresie pięściarzem był Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), którego sklasyfikowano na czwartym miejscu, a jego przychody oszacowano na ponad 60 milionów dolarów. Z kolei dziewiątą pozycję w tym prestiżowym rankingu zajął Filipińczyk Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO). Jego przychody oszacowana na 38 milionów dolarów.
Tyson Fury (11-0, 9 KO) nie udzielał się w mediach od zeszłomiesięcznego zwycięstwa w rewanżowym starciu z Johnem McDermottem (25-7, 16 KO). Młody Brytyjczyk zdecydował się ostatnio na nieoczekiwany (zwłaszcza z jego strony) krok - zmianę swojego bokserskiego image'u. Fury nie zamierza już szukać rozgłosu, udzielając kontrowersyjnych odpowiedzi i obrażając innych pięściarzy. 22-latek wyznaje, że jego dotychczasowe zachowanie miało na celu zwrócenie na siebie uwagi mediów oraz zdobycie popularności.
- W przeszłości chciałem zainteresowac media swoją osobą. Teraz jednak jestem już rozpoznawalną twarzą i nie muszę uciekać się do tanich chwytów - zadeklarował mieszkaniec Wilmslow.
Podczas tej samej gali, na której Karo Murat skrzyżuje rękawice z Nathanem Cleverly, walkę o mistrzostwo Europy stoczą Alexander Frenkel (22-0, 17 KO) oraz posiadacz pasa EBU, a zarazem były mistrz świata, Enzo Maccarinelli (32-4, 25 KO). Mocno bijący 25-letni Niemiec nie przestraszył się utytułowanego przeciwnika i wierzy, że zdetronizuje Walijczyka.
- Nigdy nie dbam o nazwisko mojego rywala. Jedyne co mnie interesuje to tytuł, który jest na szali. Każdą walkę natomiast traktuję tak, jakby była dla mnie najważniejsza w karierze. Nigdy dotąd nie byłem w Anglii, więc zamierzam najpierw wygrać ten pojedynek, a potem trochę pozwiedzać - zakończył słynący z bardzo mocnego lewego sierpa Frenkel.
Niegdyś znakomity pięściarz i wielki wojownik, dziś nawet nie cień dawnego siebie, Paul Briggs (26-4, 18 KO), został wczoraj znokautowany przez Danny'ego Greena (30-3, 27 KO) anemicznym lewym prostym po 29. sekundach pierwszej rundy.
Pojedynek zakończył się skandalem, a wściekła publiczność rzucała w kierunku Briggsa wszystkim co miała pod ręką. Western Australian Proffesional Combat Sports Comission zamierza dokładnie przyjrzeć się okolicznościom, w jakich zakończyła się walka. Śledztwo już wykazało, że w ostatnich godzinach zawarto bardzo wiele zakładów na szybki nokaut ze strony Greena.
Briggs, który w 2007 roku zmuszony był zakończyć karierę, kiedy pojawiły się u niego problemy neurologiczne, nie zdaje sobie sprawy z tego co zaszło w ringu i obecnie przebywa w szpitalu. Został tam przewieziony po zbadaniu w pokoju hotelowym.
- Lekarz badał go w hotelu i zadecydował, że Paul musi udać się do szpitala. On nawet nie wie co zaszło w ringu, nic nie pamięta. Sam nie wiem co o tym myśleć. On miał już w przeszłości różne problemy, ale nie wiem jak to skomentować. Nigdy nie powinien godzić się na tę walkę. Ludzie zapamiętają go za to i zapomną o jego wielkim sercu do walki i wspaniałej karierze - skomentował sytuację trener Briggsa, Billy Hussein.
Nie milkną echa środowej walki Danny'ego Greena (30-3, 27 KO) z Paulem Briggsem (26-4, 18 KO), a właściwie tego kuriozalnego wydarzenia, które miało podobno być walką. Komentatorzy oraz kibice spekulują, czy australijski pięściarz, znany z epickich walk z Tomaszem Adamkiem, ordynarnie podłożył się swojemu rodakowi, aby łatwo zarobić kilkaset tysięcy dolarów, czy też odezwały się neurologiczne problemy, które były przyczyną jego rozbratu z boksem trzy lata temu. Najdobitniej swoją dezaprobatę wyrazili widzowie zgromadzeni na Challenge Stadium w Perth, rzucając w schodzącego do szatni Briggsa czym popadnie. Taka gwałtowna reakcja jest zrozumiała, natomiast trudniej zrozumieć oskarżenia miotane pod adresem Briggsa wiele godzin po walce, gdy emocje już opadły.
Jedno jest pewne - w tej walce nie było nokautującego ciosu. To wszyscy widzieliśmy. Znacznie trudniej uwierzyć w to, że Briggs był aż tak głupi, bezczelny, przestraszony (niepotrzebne skreślić), że przewrócił się celowo. Mogę sobie wyobrazić, że wyniszczony narkotykami australijski wojownik przyjąłby propozycję podłożenia się Greenowi, ale zapewne zrobiłby to w sposób znacznie bardziej przekonujący. Problem jednak nie leży w tym, czy Briggs się podłożył, czy też przegrał z własną głową, lecz w robieniu z niego kozła ofiarnego. A przecież głównym winowajcą całego zajścia jest... zwycięski Green.
Grzegorz Soszyński (16-1-1, 7 KO) zakończył rehabilitację złamanej ręki, której to kontuzji nabawił się na Gali Stulecia, kiedy przegrał swój pierwszy pojedynek z Dawidem Kosteckim (34-1, 23 KO). Wyleczywszy rękę, zakopiańczyk z radością może powrócić do boksowania. Zapraszamy na rozmowę z Grzegorzem Soszyńskim o rehabilitacji i jego bokserskiej przyszłości.
Tomasz Adamek (41-1, 27 KO) przyzwyczaił już nas do tego, że wspiera polski boks i polskich pięściarzy. Wczoraj informowaliśmy, że Ziggy Rozalski i "Góral" wzięli pod swoje skrzydła perspektywicznego Adama Kownackiego (4-0, 4 KO). Dzisiaj Adamek na swoim blogu, zwraca z kolei uwagę, na bardzo młodego Kubę Kaszuba.
- Młodzi Polacy trenują w USA i osiągają różnego rodzaju sukcesy. Ostatnio po tym jak stałem się rozpoznawalnym pięściarzem zaczynają się ze mną kontaktować za pomocą internetu pięściarze o polskich korzeniach. Przykład z ostatnich dni to 15 letni Kuba Kaszuba, który odnosi na początku kariery pierwsze sukcesy. Chciał przylecieć z Florydy z Ojcem do mnie, aby obejrzeć mój trening - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek.
- O to cytat z listu pana Piotra, ojca Kuby: "Strasznie fajnie, że Pan odpowiedział. Rozumiem trenera i szanuje jego decyzje. Wszystkie filmy oglądamy z synem na bieżąco na BOKSERORG. Będziemy trzymali kciuki 21. sierpnia. Załączyłem 2 zdjęcia. Kuba walczył w sobotę w Tallahassee w kategorii do 145 funtów i wygrał różnica 15 punktów. Na jednym zdjęciu rozgrzewa się z trenerem. Na drugim, po walce z pucharem. Pozdrawiam raz jeszcze Piotr Kaszuba."
Amir Khan (23-1, 17 KO), mistrz WBA w wadze junior półśredniej, potwierdził, że jego następnym przeciwnikiem będzie zwycięzca przyszłotygodniowego rewanżowego pojedynku pomiędzy Juanem Manuelem Marquezem (50-5-1, 37 KO) a Juanem Diazem (35-3, 17 KO). 23-letni Brytyjczyk z odległości kilku metrów obejrzy występ swego przyszłego rywala.
Jeżeli wygra "Dinamita", walka z Khanem odbędzie się 11 listopada. Jeśli jednak zwycięstwo odniesie skreślany przez wszystkich "Baby Bull", sprawy mogą potoczyć się różnie. Diaz nie przejawia zainteresowania zmianą kategorii wagowej na wyższą. Dwa ostatnie pojedynki Amerykanin stoczył w limicie 140 funtów i w żadnym z nich nie zbliżył się nawet do prezentowanego wcześniej poziomu. Być może dają o sobie znać ringowe wojny i Diaz nigdy już nie będzie zachwycał, lecz Juan wierzy, że wciąż stać go na wielkie sukcesy w wadze lekkiej.
- To już prawie pewne. Moja następna walka odbędzie się 11 grudnia, a naprzeciw mnie stanie wówczas zwycięzca starcia Marquez-Diaz. Nie chcę marnować czasu, bo jestem w życiowej formie. Nie chcę zaprzepaścić żadnej szansy na walkę i mam nadzieję, że nic takiego już nigdy mi się nie przydarzy. Mogłem wyjść do ringu w lipcu, ale nie było czasu na przygotowanie, bo Ramadan wszystko przyspiesza. Uznaliśmy te pozostałe cztery czy pięć tygodni za zbyt krótki okres i zdecydowaliśmy się nie wychodzić do ringu w nienajlepszej dyspozycji - wyjaśnia Khan.
W Atlantic City, David Tua nie przegrał, ale i nie wygrał walki, do której długo się przygotowywał. Moim zdaniem momentami potrafił narzucić swój styl, ale Barrett uciekał i nie pozwalał na zadanie nokautującego ciosu. Później w wywiadzie po walce Barrett powiedział, że widział moją walkę z Arreolą i obrał taką sama taktykę na Davida. Jak widać taktyka a la Adamek zdała egzamin i David nie zrealizował swojego planu walki? Powiedział, że leci do Nowej Zelandii i musi to wszystko przemyśleć. Teraz trenuję sam dwa razy dziennie, a spring partner Sallem Faruq, ma dość po 4 rundach sparingowych.
TOMASZ ADAMEK - NAJNOWSZE WIADOMOŚCI, VIDEO, WYWIADY, ZDJĘCIA I WIECEJ >>
Niestety w miniony poniedziałek mimo zapowiedzi nie przyjechał kolejny sparing partner, ale w odwodzie jest kolejny. Prowadzone rozmowy ze sparing partnerami przez Rogera Bloodwortha należą do trudnych. Jego rozmówcy usłyszwszy propozycję sparingów z Adamkiem albo rezygnują, bez względu na kwotę wynagrodzenia. Znane nazwiska wyceniają swoje usługi znacznie wyżej od kwot rynkowych. Wszystko to przejściowa sprawa i nie będzie miała wpływu na moją formę, trenuje już bowiem 8 tydzień.
- taką opinię wyraził manager "Pustynnej Burzy" - Cameron Dunkin. Wyniki ankiety internetowej potwierdzają to zdanie. Timothy Bradley (26-0, 11 KO) miał w nich miażdzącą przewagę nad Antonio Margarito (38-6, 27 KO) i Miguelem Cotto (35-2, 28 KO). Jeden z nich najprawdopodobniej zaboksuje z "Pacmanem" 13 listopada na gali PPV. Niemal 27-letni Amerykanin jest przekonany, że uporałby się z Filipińczykiem.
- Mają problem z Margarito, bo on nie może walczyć w Stanach. Nikt nie kupi rewanżu z Cotto, bo wszyscy wiedzą jak to się skończy. Nie mają nikogo dla Pacquiao, a przecież każdy chce zobaczyć go z Bradleyem. Bob Arum powinien się nad tym zastanowić. Tim chce tego pojedynku. Jego interesują tylko najlepsi i wierzy, że zdoła pokonać Manny'ego. Ja też uważam, że to możliwe - twierdzi Dunkin.
Pretendent do tytułu IBF w wadze półśredniej, Rafał Jackiewicz (36-8-1, 18 KO), do jutra przygotowuje się w Zakopanem do mistrzowskiego pojedynku przeciwko Janowi Zaveckowi (28-1, 16 KO). Najważniejsza walka w karierze Polaka odbędzie się 4. września w Lublanie.
- Co drugi dzień mamy długie biegi w polskich Tatrach, często trwa to ponad dwie godziny. Co drugi dzień pracujemy zaś nad siłą. Do tego dochodzi jeszcze ćwiczenie techniki. Teraz jestem już na takim etapie, że biję dużo ciosów z hantlami, by wzmocnić siłę ciosu - powiedział Jackiewicz.
W Detroit, rodzinnym mieście Andre Dirrella (19-1, 13 KO) odbędzie się kolejna walka z cyklu Super Six w wadze do 168 funtów. 25 września Dirrell (na zdjęciu) skrzyżuje rękawice z niepokonanym mistrzem WBA, Andre Wardem (22-0, 13 KO). Smaczku rywalizacji z pewnością będzie dodawał fakt, że obaj zawodnicy niegdyś wspólnie bronili barw reprezentacji USA.
Zarówno dla Warda, jak i Dirrella walka w stanie Michigan będzie ostatnią w ramach pierwszej fazy turnieju, a szczególne znaczenie będzie miała dla tego drugiego. W przypadku porażki, "Matrix" praktycznie pożegna się z marzeniem o półfinale Super Six. Przypomnijmy, że w październiku 2009 roku, 26-letni Amerykanin uległ niejednogłośnie na punkty Carlowi Frochowi (26-1, 20 KO), co już na wstępie zmagań zmniejszyło jego szanse na awans.
18 września w "LG Arena" w Birmingham do walki o miano oficjalnego pretendenta federacji WBO wagi półciężkiej staną Karo Murat (22-0, 13 KO) oraz Nathan Cleverly (19-0, 9 KO). Wczoraj na temat tego pojedynku wypowiedział się Niemiec.
- Najpierw pokonam Nathana, a potem upoluję Jurgena Brahmera. Cleverly lubi dużo gadać. Niedawno czytałem gdzieś wywiad, w którym porównywał siebie do Joe Calzaghe. Nie powinien opowiadać takich rzeczy, ponieważ nie ma mowy o tym, by on był na podobnym nawet poziomie na jakim walczył Calzaghe. Jest wysoki i nie będzie łatwo się do niego dobrać, jednak walczyłem już z takimi rywalami i ciągle jestem niezwyciężony - zakończył Murat.
Oczywiście na ripostę Nathana (na zdjęciu) nie musieliśmy długo czekać - Joe był jednym z najlepszych bokserów w historii Wielkiej Brytanii i nigdy nie deklarowałem, że jestem tak dobry jak on. Miałem najlepszą okazję by się uczyć, gdyż przez lata mogłem sparować z Calzaghe'em. Teraz jednak nadszedł mój czas by zostać kimś znanym w świecie boksu. Dla mnie to właśnie Murat lubi dużo gadać, lecz zamknę mu usta kiedy wyjdziemy na ring - zakończył 23-letni Walijczyk.
31. lipca w rosyjskim Jekaterinburgu miało dojść do konfrontacji o pas mistrza Europy pomiędzy Aleksandrem Dimitrenko (29-1, 19 KO) a Denisem Bachtowem (33-5, 22 KO). Tymczasem we wtorek wieczorem organizatorzy walki otrzymali faks, w którym strona Bachtowa poinformowała o kontuzji pięściarza. Walka o pas EBU została przeniesiona na późniejszy termin, a kontuzjowany zawodnik pozostaje oficjalnym pretendentem do tytułu.
Dimitrenko prawdopodobnie wyjdzie na ring 31. lipca, lecz nie w Rosji, a podczas gali grupy Universum w Hamburgu. Według informacji niemieckiej witryny abendblatt.de, jego przeciwnikiem będzie rodak, Jarosław Zaworotny (14-4, 12 KO). Przypomnijmy, że zwycięzca walki Dimitrenko-Bachtow będzie zobowiązany stoczyć walkę z bokserem, który zrzekł się niedawno pasa mistrza Europy, mianowicie Audleyem Harrisonem (27-4, 20 KO).
Floyd Mayweather Sr. uważa, że to drugi trener Ricky'ego Hattona (45-2, 32 KO), Lee Beard, jest odpowiedzialny za porażkę Anglika w starciu z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO). W maju ubiegłego roku, w raczej pechowym dla siebie MGM Grand, "Hitman" zmierzył się z genialnym Filipińczykiem i już w pierwszej rundzie dwukrotnie zapoznał się z matą ringu. W drugiej odsłonie nastąpił koniec - potężny lewy sierpowy prawdopodobnie zakończył karierę Hattona.
- Lee Beard trenował z nim po zakończeniu obozu przygotowawczego. On ustalił wtedy dla Hattona zupełnie inną taktykę. Wszystko co zbudowałem, uległo zniszczeniu. Nie można przygotowywać się z dwoma trenerami - uważa Mayweather.
Floyd Senior jest przekonany, że główną przyczyną porażki Hattona był strach przed "Pacmanem". Ciężko to pojąć, mając w pamięci fakt, że to Ricky był agresorem i od pierwszych sekund starał się wciągnąć Manny'ego w wymianę.
- Ricky Hatton obawiał się o swoje zdrowie. Bał się Pacquiao i to zaważyło na wyniku walki - przekonuje szkoleniowiec.
Jak podaje witryna boxingtalk, federacja IBF dała Władimirowi Kliczce (54-3, 48 KO) zielone światło na walkę z drugim na liście pretendentów, Samuelem Peterem (34-3, 27 KO). Wszystko dlatego, że obóz mistrza wciąż nie może porozumieć się z "teamem" Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO), który przecież już od 30. miesięcy pozostaje oficjalnym pretendentem tej organizacji.
Przypomnijmy jeszcze, iż Władimir i Nigeryjczyk spotkali się już pięć lat temu (patrz foto) i pomimo trzykrotnego liczenia, to Ukrainiec wygrał wówczas na punkty po dwunastu rundach.
Władimir Kliczko (54-3, 48 KO) 11 września skrzyżuje rękawice z Samuelem Peterem (34-3, 27 KO), a nie jak dotychczas planowano z Aleksandrem Powietkinem (19-0, 14 KO). Ukrainiec dopiął swego, naciskając na władze IBF. Aleksander Powietkin został wyrzucony z pierwszej dziesiątki rankingu IBF za to, że nie podpisał w wymaganym czasie kontraktu na walkę z mistrzem.
- Po tym jak w zeszły poniedziałek Powietkin nie pojawił się na oficjalnej konferencji prasowej, federacja IBF nakazała nam negocjować walkę z kolejnym bokserem w ich rankingu, a jest nim Samuel Peter - powiedział Bernd Bonte, menedżer braci Kliczko.
Jak informowaliśmy wczoraj, były mistrz świata w wadze junior ciężkiej, a obecnie występujący jedną kategorię wyżej Juan Carlos Gomez (47-2, 36 KO) odszedł z Arena Box-Promotion, zasilając szeregi innej niemieckiej grupy promotorskiej – Universum. Okazuje się, że konflikt Kubańczyka z Ahmetem Onerem ma podłoże finansowe. Obie strony mają też inne zdania na temat samej umowy i okresu jej obowiązywania. Dla kibiców boksu mamy jednak dobre wiadomości. Niewykluczone, że Gomez wróci na ring już 31. lipca podczas gali w Hamburgu.
- Jestem bardzo rozczarowany. Wciąż czekam na 1,5 miliona euro od Ahmeta Onera za ostatnie trzy walki. Odprawił mnie do Miami z pustymi rękami – powiedział Gomez. - Chcę wyrazić swoją wdzięczność dla Hansa Petera Kohla za to, że dał mi szansę na powrót do domu. Z niecierpliwością oczekuję na walkę, która odbędzie się 31. lipca.
Na całą sprawę inaczej patrzy Ahmet Oner. - Nie jesteśmy Juanowi nic winni. U nas dostawał najwyższe honoraria w karierze. Tak naprawdę wciąż obowiązuje go kontrakt z nami, więc jeśli będzie boksował dla Universum, to zążądamy procentów – oświadczył szef Areny.
Mistrz świata WBC w kategorii junior ciężkiej latach 1998-2001, popularnie nazywany „Czarną Panterą” uważa, że umowa z Onerem wygasła po walce z Witalijem Kliczko. - Chcę wrócić do promotora, który uczynił mnie mistrzem. Dodam tylko, że przed moją walką w Hattersheim, która odbyła się 4. czerwca grozili mi jacyś Turcy, żadając podpisania kontraktu na trzy walki. Nie zgodziłem się - powiedział Gomez.