18 września podczas gali w Birmingham dojdzie do pojedynku pomiędzy Karo Muratem (22-0, 13 KO) a Nathanem Cleverly (19-0, 9 KO). Początkowo ogłoszono, iż stawką tej walki będzie tymczasowy tytuł WBO w wadze półciężkiej, ale teraz włodarze federacji wycofali się z tego dziwacznego pomysłu.
Prawowity mistrz, Jurgen Brahmer (36-2, 29 KO), ma się dobrze, jest zdrowy, a w najbliższą sobotę stanie do trzeciej obrony swojego pasa. Nie było więc żadnych podstaw, by potyczkę Murata (na zdjęciu) z Cleverlym klasyfikować jako walkę mistrzowską. Ostatecznie lepszy z tej pary zyska prawa oficjalnego pretendenta i będzie mieć zagwarantowany pojedynek z Brahmerem, o ile ten oczywiście poradzi sobie w sobotę z Alejandro Lakatosem (31-5-2, 23 KO).
Menadżer Witalija Kliczki (40-2, 38 KO), Bernd Boente, zaprzeczył jakoby starszy z braci w kolejnej obronie miał spotkać się z Shannonem Briggsem (51-5-1, 45 KO).
Jak twierdzi Boente, nie ma ustalonej jeszcze konkretnej daty ani nazwiska rywala. Briggs co prawda jest jedną z opcji, ale pod uwagę brani są również Odlanier Solis, Nikolai Walujew oraz... Tomasz Adamek.
Już za miesiąc będziemy mieli okazję ponownie zobaczyć w ringu jednego z najbardziej obiecujących prospektów wagi średniej, zaledwie 21-letniego Davida Lemieux (23-0, 22 KO). Kanadyjczyk legitymujący się imponującym rekordem wystąpi na gali w Montrealu, na której walką wieczoru będzie unifikacyjny pojedynek Jeana Pascala z Chadem Dawsonem o mistrzostwo świata WBC i IBO w wadze półciężkiej.
Przeciwnik Lemieux nie jest jeszcze znany, można się więc spodziewać, że tym razem będzie to rywal z niższej półki i po raz kolejny będziemy świadkami spektakularnego nokautu w wykonaniu młodego kanadyjskiego pięściarza. Zaledwie miesiąc temu o sile pięści Lemieux miał okazję boleśnie przekonać się były pretendent do pasa IBF, Elvin Ayala (20-5-1, 9 KO), rozbity już w pierwszej rundzie. To zwycięstwo pokazało, że Kanadyjczyk jest gotowy do wkroczenia w nowy etap swojej kariery i walk z bardziej wymagającymi przeciwnikami. Możliwe, że pojedynek w rodzinnym mieście Lemieux, gdzie stoczył wszystkie dotychczasowe swoje walki, będzie pożegnaniem młodego pięściarza przed wypłynięciem na szersze wody światowej rywalizacji w wadze średniej. Wielu ekspertów upatruje w Kanadyjczyku posiadającym już pas WBC International, przyszłego mistrza tej kategorii.
30 lipca na gali w Miami Amerykanin Delvin Rodriguez (25-4-2, 14 KO) zmierzy się z Ashleyem Theopane (26-4-1, 7 KO) z Wielkiej Brytanii. Zdecydowanie największym sukcesem Theopane jest pokonanie przed dwoma laty solidnego, jednak teraz już tylko journeymana DeMarcusa Corleya.
30-letni Rodriguez znów musi odbudowywać swoją pozycję w oczach promotorów aby dostać kolejną szansę na zbliżenie się do walki o wymarzony pas. W kwietniu powrócił dobrą walką z Grekiem Mike'em Arnaoutisem (22-6-2, 10 KO), zwyciężając pewnie na punkty.
W listopadzie 2009 roku w Ełku Rodriguez przegrał batalię o prawo do walki mistrzowskiej o pas IBF w kategorii półśredniej z Rafałem Jackiewiczem (36-8-1, 18 KO).
Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO) podzielił się swoim zdaniem na temat zbliżającego się pojedynku o mistrzostwo świata organizacji IBF, IBO oraz WBO pomiędzy Władimirem Kliczko (54-3, 38 KO) i Aleksandrem Powietkinem (19-0, 14 KO).
- Oczekuję interesującej konfrontacji. Postaram się przyjechać do Frankfurtu, aby wspierać swojego rodaka i przyjaciela, Aleksandra Powietkina. Ciężko będzie się przeciwstawić Władimirowi jeśli chodzi o plan taktyczny oraz mądrość boksowania. W końcu uważa się go za najlepszego pięściarza wagi ciężkiej – powiedział były czempion federacji WBA.
Rosjanin uważa, że współpraca z Emanuelem Stewardem wyraźnie wyszła Władimirowi Kliczko na dobre, jednak twierdzi, że Ukrainiec, tak jak każdy pięściarz, ma również swoje słabości.
- Jestem przekonany, że sztab trenerski Aleksandra doskonale wykorzysta tę szansę. Prognozowanie przed tą walką to niewdzięczne zadanie, jednak mogę powiedzieć, że szanse obu zawodników są wyrównane – zakończył Wałujew.
Najlepszy pięściarz minionej dekady, Manny Pacquiao (51-3-2, 38 KO), uważa, że ewentualna odmowa Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) nie pokrzyżuje mu planów. Cały świat sportu odlicza już dni i godziny pozostające do deadline'u, który przypada 19 lipca. Do tego czasu "Money" powinien złożyć podpis na kontrakcie. Warunki zostały wcześniej ustalone przez obozy obydwu pięściarz i sygnatura Mayweathera jeszcze przed kilkoma dniami zdawała się być formalnością. Dziś jednak nie wszyscy wierzą w to, że Floyd zdecyduje się na pojedynek.
Stajnia Top Rank nie chciała zostać z niczym, więc "Pacman" ma w zanadrzu przynajmniej dwie zapasowe opcje na wypadek gdyby Amerykanin jednak postanowił zawieść kibiców.
- Jeżeli Floyd ostatecznie odmówi, to znajdę innego wartościowego przeciwnika. Mam wiele ofert, m.in. z kategorii junior średniej. Czekają tam na mnie Antonio Margarito i Miguel Cotto - powiedział Pacquiao, który póki co całkowicie oddaje się pracy kongresmena.
Na wieść o zakontraktowaniu pojedynku Juana Manuela Lopeza (29-0, 26 KO) z Rafaelem Marquezem (39-5, 35 KO) nie wytrzymał Celestino Caballero (34-2, 23 KO), który od dłuższego czasu dopomina się o walkę z Lopezem.
- Ciągle uważam, że Lopez zachowuje się jak kurczak. Od dwóch lat wyzywam go na pojedynek, ale on tego nie chce, ponieważ zdaje sobie sprawę, iż znokautowałbym go z łatwością. Teraz spotka się z Marquezem, który jest już skończony - komentuje wszystko Caballero, do niedawna jeszcze lider kategorii super koguciej. Po dziesięciu skutecznych obronach przed zapędami pretendentów, w kwietniu tego roku przeniósł się on do dywizji piórkowej, by, jak twierdzi, skrzyżować rękawice właśnie z Lopezem bądź Yuriorkisem Gamboa.
W sobotnią noc Nonito Donaire (24-1, 16 KO) stoczył ostatni pojedynek w kategorii super muszej. W obliczu narastających problemów z osiąganiem limitu 115 funtów, znakomity Filipińczyk postanowił przenieść się do wagi koguciej, gdzie w pierwszej walce zmierzy się z bardzo groźnym Fernando Montielem (41-2-2, 31 KO), do którego należą pasy federacji WBC i WBO. Jeśli Donaire zdoła pokonać silnego Meksykanina, to prezydent Top Rank, Bob Arum, chce doprowadzić do jego starcia z mistrzem WBO kategorii super koguciej - Wilfredo Vazquezem Jr. (19-0-1, 16 KO).
- Mamy nadzieję, że w następnym pojedynku Nonito zmierzy się z Fernando Montielem i że walka zostanie pokazana przez telewizję Showtime. Wszystko będzie jasne za kilka tygodni. Donaire jest niesamowity. Ma olbrzymie możliwości i jest doskonałym pięściarzem. Jeśli pokona Montiela, to następny będzie Wilfredo Vazquez Jr. Nonito ma przed sobą jeszcze wiele wspaniałych walk. Ma jednak jedną wadę - lubi zjeść. W super koguciej nie mógł sobie pozwolić na odpowiadającą mu dietę. Teraz będzie mógł odżywiać się nieco lepiej - powiedział Arum.
Jeszcze kilka dni temu Marcos Rene Maidana (28-1, 27 KO) ogłosił, że w sierpniu wybierze sobie łatwiejszego rywala, by dobrze przygotować się na grudniową potyczkę z kimś z dwójki Amir Khan bądź Timothy Bradley. Nikt jednak nie spodziewał się, że wybór padnie na DeMarcusa Corleya (37-13-1, 22 KO), który co prawda zastopował w minioną sobotę Damiana Fullera, ale wcześniej przegrał dwie walki z rzędu, a w latach 2006-08 miał takich kolejnych porażek bez zwycięstwa aż sześć.
Maidana (na zdjęciu) spotka się z Corleyem 28 sierpnia w swoim mieście, Buenos Aires. Dla mistrza będzie to już trzecia obrona tymczasowego tytułu federacji WBA w wadze junior półśredniej.
Jak donosi boxingscene, Bob Arum i Freddie Roach uważają, że czas Kelly'ego Pavlika (36-2, 32 KO) dobiegł już końca i zamierzają doprowadzić do jego starcia z Julio Cesarem Chavezem Jr. (41-0-1, 30 KO). Arcyciekawy pojedynek miałby się odbyć 4 grudnia na Dallas Cowboys Stadium w Arlington (Teksas).
Zwycięstwo nad dość ograniczonym boksersko, lecz niezwykle silnym i odpornym Amerykaninem, bez wątpienia wykatapultowałoby młodego Chaveza do ścisłej czołówki wagi średniej. Pojawia się jednak jedno istotne pytanie - w jakim limicie miałaby się rozegrać ta walka?
Tymczasowy mistrz świata kategorii średniej federacji WBC Sebastian Zbik (29-0, 10 KO) twierdzi, że jest w pełni przygotowany do kolejnej obrony tytułu. Niemiec 31 lipca w Magdeburgu zmierzy się z Argentyńczykiem Jorge Sebastianem Heilandem (16-0, 8 KO).
- Razem z moim trenerem Arturem Grigorianem zapoznaliśmy się właśnie ze zgromadzonymi materiałami video. Heiland jest również niepokonany, agresywny i zdeterminowany na 1000%. Jest to duże wyzwanie przede mną. On jest typowym Argentyńczykiem, który nigdy się nie poddaje. Nie mogę go zlekceważyć i na pewno tego nie zrobię. Moje sparingi idą dobrze, pomimo tego, że w godzinach popołudniowych w sali są warunki podobne do panujących w saunie - powiedział Zbik.
Oscar De La Hoya już szuka nowych rywali dla swojego pupilka, Saula Alvareza (33-0-1, 25 KO). Obchodzący w najbliższą niedzielę dopiero 20. urodziny pięściarz (na zdjęciu) przed przejściem na stałe do kategorii junior średniej, najpierw chciałby jak najszybciej stanąć do walki o pas w wadze półśredniej. Oscar ma nadzieję, że status pretendenta zapewniłoby Alvarezowi zwycięstwo nad Matthew Hattonem (39-4-2, 15 KO), ale ten najpierw musi uporać się z Jurijem Nużnienko w najbliższy piątek w Boltonie.
- Przed Matthew trudna walka. Jeśli wygra, chcemy usiąśc z jego obozem do rozmów na temat pojedynku z Alvarezem. To na pewno niebezpieczny rywal, ale walka będzie świetna i uważamy, iż nadszedł czas by zrobić kolejny krok do przodu. Mam nadzieję, że uda nam się doprowadzić do tej potyczki. Zarówno Matthew jak i Saul zasługują na coś takiego - zakończył prezydent Golden Boy Promotions.
Jeden z najbardziej dziś cenionych trenerów w biznesie, Freddie Roach, zabrał głos w sprawie ostatnich plotek na temat możliwego rewanżu Miguela Cotto (35-2, 28 KO) z Mannym Pacquiao (51-3-2, 38 KO), jeżeli ten nie dogada się ostatecznie z Floydem Mayweatherem. Roach pofatygował się nawet na ostatni występ Miguela z Yuri Foremanem, ale Portorykańczyk nie zachwycił Freddiego.
- Cóż, Cotto wygrał wtedy pas, a to oznacza, że Manny zdobyłby tytuł po raz ósmy. Mówiono coś o specjalnej, umówionej wadze, ale my możemy się spotkać w limicie 154 funtów. To bez znaczenia, bo Manny pokona go każdego dnia tygodnia. Nie wierzę, by Cotto mógł być lepszy niż był ostatnio. On sam twierdzi, iż jest silniejszy wraz z przejściem do wyższej dywizji, zobaczymy - zakończył pracujący z Pacquiao już od wielu lat trener Roach.
18 września na gali "Magnificent Seven" w Birmingham, Nathan Cleverly (19-0, 9 KO) zmierzy się z Karo Muratem (22-0, 13 KO) w walce o tymczasowy pas WBO w kategorii półciężkiej. 23-letni Brytyjczyk przygotowuje się czerpiąc inspirację z pamiętnego występu Joe Calzaghe, który przed dziewięcioma laty na gali w Cardiff zastopował innego niepokonanego Niemca, Mario Veita, już w pierwszej odsłonie. Cleverly siedział wówczas na widowni i występ walijskiego idola wywarł na nim ogromne wrażenie.
- Joe był znakomity tamtej nocy. Właśnie takie wydarzenia przybliżały mnie do kariery zawodowego pięściarza. Dla Niemców była to straszna noc i nie inaczej będzie 18 września. Z walki na walkę jestem coraz silniejszy. Gdy w wieku 18. lat zaczynałem karierę, byłem tylko dzieciakiem, który nie potrafił mocno bić. Teraz jestem dużym, silnym półciężkim, który może zastopować każdego kto stanie mu na drodze. Szanuję Murata, bo nikt go jeszcze nie pokonał, a tacy jak on zawsze wychodzą do ringu z myślą, że mogą sięgnąć po zwycięstwo. Jestem jednak dobrej myśli i zacznę bardzo ostro, bo pamiętam reakcję widowni na skuteczne akcje Calzaghe z walki z Veitem - powiedział Cleverly.