Joel Casamayor (37-4-1, 22 KO), złoty medalista olimpijski z Barcelony i mistrz dwóch kategorii w zawodowym boksie, nigdy nie pogodził się z porażką poniesioną z rąk Juana Manuela Marqueza (50-5-1, 37 KO). Teraz Kubańczyk ma przed sobą inne trudne wyzwanie, ale jeśli 31 lipca zdoła pokonać Roberto Guerrero (26-1-1, 18 KO), to rewanżowe starcie z "Dinamitą" będzie bardziej prawdopodobne, niż kiedykolwiek.
We wrześniu 2008 roku Casamayor i Marquez zmierzyli się w osławionej MGM Grand w Las Vegas i po dziesięciu z zaplanowanych dwunastu rund, dwóch sędziów punktowych widziało remis, podczas gdy trzeci zapisał prowadzenie Meksykanina. W jedenastej odsłonie "El Cepillo" dwukrotnie zapoznał się z deskami, nim doświadczony Tony Weeks zdecydował się na przerwanie walki.
- Zrobię wszystko, co może mnie przybliżyć do rewanżu z Marquezem. Wszyscy widzieli, że to była równa walka. Uważam, że sędzia nie musiał jej przerywać w takim momencie - powiedział Casamyor, który za trzy dni świętować będzie 39. urodziny.
Już dziś w Boardwalk Hall w Atlantic City (New Jersey) jeden z najlepiej zapowiadających się prospektów wagi półśredniej po raz pierwszy zostanie pokazany przez telewizję Showtime. Mike Jones (21-0, 17 KO), bo o nim mowa, zaboksuje z solidnym Irvingiem Garcią (17-4-3, 8 KO) o pasy NABA i WBO NABO w limicie do 147 funtów. Dla 27-letniego Filadelfijczyka będzie to pierwsza dwunastorundowa potyczka. Zarówno on, jak i jego rywal, wnieśli na wagę pół funta mniej od górnego limitu.
- Garcia to dobry pięściarz, ale zamierzam go pokonać - oświadczył notowany w czołówkach rankingów (WBO #2, WBA #3, IBF #7, WBC #7) Jones.
- Jestem w życiowej formej i dam walkę życia - zapewnia z kolei jego rywal, 31-letni Garcia.
Jeśli Amerykanin wyjdzie zwycięsko z dzisiejszej potyczki, to być może już na przełomie 2010/11 dostanie szansę walki o należący do Andre Berto (26-0, 20 KO) pas WBC. Pierwotnie pod uwagę brany był Alfonso Gomez, lecz Carl Moretti z Top Rank zaoponował i przedstawił Lou DiBell inną propozycję - bardziej atrakcyjnego marketingotowo Mike'a Jonesa.
Bez większych problemów Grzegorz Proksa (21-0, 14 KO) dorzucił do swojego konta kolejne zwycięstwo. Polak w walce wagi średniej pokonał przed momentem przez TKO w czwartej rundzie Alexa Spitko (7-27, 5 KO), posyłając go w sumie trzy razy na deski.
Grzegorz chciał boksować spokojnie i technicznie, ale chaotyczny rywal uniemożliwiał mu to jak tylko mógł. Nastawiony wybitnie defensywnie Spitko nie podjął otwartej wymiany, dlatego Proksa skoncentrował się na ciosach na korpus, którymi rozmontował w końcu obronę przeciwnika. Po akcji prawy-lewy prosty po dole, Grzegorz dorzucił kombinację serię trzech haków na korpu i ostatni z nich z prawej ręki zakończył pojedynek.
Walka półfinałowa kat. lekkopółśredniej (63,5) bokserskiego turnieju olimpijskiego w Montrealu w lipcu 1976 r. Zmierzyli się w niej legenda amatorskiego i zawodowego boksu, 20-letni wówczas Sugar Ray Leonard i o dwa lata od niego starszy "legionista" Kazimierz Szczerba. Zwyciężył, jednogłośnie na punkty, Amerykanin, który w kolejnej walce pokonał Kubańczyka Andresa Aldamę (patrz w rozwinięciu), zdobywając olimpijskie złoto.
Na gali, której głównym daniem będzie występ Mike'a Jonesa (21-0, 17 KO) zaprezentuje się również inny utalentowany półśredni - Antwone Smith (18-1-1, 10 KO). Imitujący Floyda Mayweathera "The Truth" zmierzy się z Lanardo Tynerem (23-3, 14 KO), który w przeszłości spotykał się w ringu m.in. z Mike'm Arnaoutisem, Lamontem Petersonem i świetnym Saulem Alvarezem, ani razu nie przegrywając przed czasem.
- Życzę mu szczęścia. To powinien być świetny, ekscytujący pojedynek - powiedział 23-letni Smith.
- Mam po prostu nadzieję, że on pragnie zwycięstwa tak bardzo jak ja - oświadczył blisko dwanaście lat starszy Tyner.
Szef telewizji HBO Sports, Ross Greenburg poinformował, że telewizja, którą kieruje, nie będzie się starała o prawa do transmisji pojedynku Władimira Kliczko (54-3, 48 KO) z Aleksandrem Powietkinem (19-0, 14 KO). Greenberg wyraził także brak zainteresowania stacji następną walką drugiego z ukraińskich braci, Witalija Kliczko (40-2, 38 KO).
TOMASZ ADAMEK - SERWIS SPECJALNY >>
- Waga ciężka straciła zainteresowanie w USA. Myślę, że mamy tak wielu znakomitych pięściarzy w niższych kategoriach wagowych, że wraz z nimi przeczekamy gorsze czasy dla wagi ciężkiej. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdybyśmy mieli czempiona z USA, niestety na dzień dzisiejszy możemy tylko o tym pomarzyć. Jesteśmy tylko zainteresowani pokazaniem walki Kliczki z Davidem Haye'em, lub jednego z tych dwóch z Tomaszem Adamkiem - powiedział szef HBO Sports. Greenburg podkreślił też, że rozumie motywy braci Kliczko, którzy wolą walczyć w Niemczech niż za oceanem.
- Byłoby wspaniale, gdyby któryś z braci Kliczko przyjechał zawalczyć w USA. Zapewne taka walka pomogła by w odzyskaniu zainteresowania wagą ciężką w naszym kraju. Jednak rozumiem, że bracia Kliczko mają dostateczne powody finansowe, aby nie wybierać się na pojedynki do USA. Zyskali ogromną popularność w Niemczech, dlatego też rozumiem ich doskonale, że chcą kontynuować swój biznes właśnie tam.
Jak informowaliśmy niedawno, data nachodzącego pojedynku pomiędzy Władimirem Kliczko (54-3, 48 KO) a Aleksandrem Powietkinem (19-0, 14 KO) została oficjalnie przeniesiona na 11. września decyzją grupy promotorskiej K2 Promotions. Okazuje się, że w związku ze zmianą terminu, walki nie będzie nadawała stacja Showtime, gdyż koliduje to z innym bokserskim wydarzeniem, które znalazło się w programie stacji. Przypomnijmy, że zainteresowania walką nie wyraziła wcześniej HBO, największy rywal Showtime na amerykańskim rynku.
Pierwotnym zamierzeniem Showtime było pokazanie imprezy we Frankfurcie z odtworzenia, w pakiecie z galą w Las Vegas, do której dojdzie 18. września. W słynnej MGM Grand zmierzą się wówczas prawdopodobnie Juan Manuel Lopez (28-0, 25 KO) i Rafael Marquez (39-5, 35 KO). Wcześniej ten pierwszy będzie musiał obronić swój pas mistrzowski WBO w kategorii piórkowej w boju z Bernabe Concepcionem (28-3-1, 15 KO), z którym stanie „oko w oko” już jutro. W związku z przesunięciem walki Kliczki z Powietkinem o siedem dni wcześniej, Showtime najprawdopodobniej odstąpi od starań o relacjnonowanie pojedynku z Niemiec.
Dzisiaj w londyńskim York Hall kolejny pojedynek stoczy aktualny mistrz Unii Europejskiej wagi średniej, Grzegorz Proksa (20-0, 13 KO), który w pojedynku non-title zmierzy się z zamieszkałym w Anglii , 24-letnim łotewskim journeymanem, Alexem Spitko (7-26, 5 KO).
Wczoraj, na oficjalnym ważeniu" Super G" wniósł na wagę 73,5 kg. Jego rywal ważył dokładnie tyle samo.
Były mistrz WBC w wadze super średniej, Carl Froch (26-1, 20 KO), bardzo pozytywnie ocenia młodych brytyjskich pięściarzy występujących w limicie do 168 funtów. "Kobra" stoczył po kilka rund sparingowych z Tonym Jeffriesem (7-0, 5 KO) i Georgem Grovesem (9-0, 7 KO) i jest pod wrażeniem ich umiejętności.
- Widziałem w akcji Paula Smitha i Jamesa DeGale'a. Sparowałem z Tonym Jeffriesem i Georgem Grovesem, więc mogę spokojnie stwierdzić, że brytyjska scena w kategorii super średniej ma się dobrze - powiedział 33-letni Froch.
Uczestnik prestiżowego turnieju Super Six w każdym prospekcie widzi unikalne atuty, lecz nie podejmuje się wybrania najlepszego. Froch ma jednak nadzieję, że już wkrótce pięściarze zaczną spotykać się w ringu i samoistnie wyłonią króla super średniej na Wyspach Brytyjskich.
- Każdy z nich ma inne zalety, ale łączy ich chęć zawojowania tej kategorii wagowej. W niedługim czasie kibice zobaczą ich zażarte pojedynki. Trudno powiedzieć który z nich jest najlepszy. Groves jest jak ja, lubi się bić. Jeffries to technik. Jest niesamowicie zdeterminowany i ma umiejętności na miarę medalu olimpijskiego. Brian McGee jest najbardziej doświadczony i w dodatku to mańkut. DeGale to z kolei talent najczystszej wody, a Smith jest niesamowitym twardzielem. Wielu innych nie mogłoby walczyć z takim rozcięciem. Cieszę się, że mamy tylu wspaniałych pięściarzy, dzięki którym Wyspy wciąż są na mapie. Super średnia jest kategorią, w której zawsze byliśmy potęgą - podsumowuje "Kobra".
Znany komentator sportowy Scoop Malinowski, nie może się nadziwić decyzji szefa HBO Sports, który zrezygnował ze starania się o prawa do transmisji najbliższych walk braci Kliczko. Ross Greenburg stwierdził, że waga ciężka straciła zainteresowanie w USA, a jego stacja jest zainteresowana wyłącznie pojedynkami Witalija Kliczko (40-2, 38 KO) bądź Władimira Kliczko (54-3, 48 KO) z Davidem Haye'em (24-1, 22 KO), albo któregoś z nich z Tomaszem Adamkiem (41-1, 27 KO).
ROSS GREENBURG O DECYZJI HBO >>
- Wyobraźcie sobie, że szef telewizji stwierdza, że dwaj najwięksi bokserzy w historii wagi ciężkiej, są nudni do oglądania. Tytuł mistrza świata wagi królewskiej, nagle stał się nudny - pisze Scoop Malinowski.
- Z całym szacunkiem dla szefa HBO Sports, ale myli się w swojej opinii wobec braci Kliczko. Dlatego, że "najlepsze na świecie" nie może być "nudne". Bycie najlepszym na świecie w czymkolwiek, a tym bardziej w bokserskiej wadze ciężkiej, jest fenomenalnym osiągnięciem, które wymaga niesamowitego poświęcenia i hartu ducha. Bracia Kliczko są najlepsi, i są moim zdaniem fascynującymi osobistościami.
- Oczywiście, że niektóre walki braci Kliczko były rozczarowaniem, ale przecież takie same odczucia towarzyszyły pojedynkom Ali-Young, Ali-Terrell, Tyson-Smith, Tyson-Tucker, Dempsey-Tunney, Holmes-Witherspoon, i wielu innym. Wszyscy wielcy sportowcy, w różnych dyscyplinach sportu, mieli gorsze momenty, które rozczarowywały. Mimo to nie rozumiem, jak pan Greenburg mógł nie zauważyć, że bracia Kliczko zdominowali wagę ciężką, że tacy oponenci jak Arreola, Peter, Byrd, Thompson, Gomez, Chagaev, Austin, Brewster, Rahman, Johnson, wyglądali przy nich jak źle dobrani, niższej klasy pięściarze, którzy nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki - konkluduje Scoop Malinowski.
Nie jest żadną tajemnicą, że stacja HBO bardzo naciska na zorganizowanie rewanżu pomiędzy Sergio Martinezem (45-2-2, 24 KO) a Paulem Williamsem (39-1, 27 KO). Proponowana data do 2 październik, czyli dziesięć miesięcy po tym, jak "Mściciel" pokonał Sergio po zaciętym boju stosunkiem głosów dwa do remisu.
Agent zawodnika, Sampson Lewkowicz, potwierdził akceptację ze strony Martineza tej daty i chęć stoczenia rewanżowego pojedynku. Podobno może jednak do niego nie dojść, a wszystko dlatego, że Williams bardzo liczy na walkę w limicie wagi półśredniej z Mannym Pacquiao, do której - jak przekonuje Lewkowicz - nigdy nie dojdzie ze względu na różnice fizyczne obu pięściarzy.
- Do tego nigdy nie dojdzie, ponieważ Williams jest po prostu za wysoki. Pacquiao nie chciał zmierzyć się z Yuri Foremanem ze względu na jego wzrost, a przecież Foreman jest mały przy Williamsie - komentuje Lewkowicz, dodając natychmiast - Pierwsza walka była bardzo bliska i wyrównana. Gwarantuję, iż druga mogłaby być jeszcze lepsza i kandydować do miana walki roku - zakończył agent Martineza.
Jak się okazuje, walka z Marco Huckiem nie była tylko krótką przygodą Briana Minto (34-4, 21 KO) z dywizją cruiser. 35-letni Amerykanin postanowił na stałe pozostać w niższej kategorii. Kolejny pojedynek stoczy w swoim mieście, Butler w stanie Pennsylvania, już 14 sierpnia.
Rywalem Briana będzie dawny pretendent do tronu WBO Damon Reed (45-13, 32 KO), który jeszcze kilka miesięcy temu był anonsowany jako przeciwnik dla Aleksandra Powietkina.
Zapraszamy na wywiad z 19-letnim zwycięzcą turnieju Prizefighter, którym jest Patrick Mendy (8-4, 1 KO).
- Kiedy zacząłeś boksować?
Patrick Mendy: Zacząłem w roku 2000, czyli trenuję już 10 lat.
- Jak wygląda twój dzień?
PM: Zaczynam bardzo wcześnie rano, od rutynowych ćwiczeń, dużo biegam. Popołudnie mam dla siebie, na spotkania z przyjaciółmi, natomiast wieczorem udaje się na trening do naszego gymu.
- Czy jesteś związany kontraktem z jakąś grupą promocyjną?
PM: Tak, jestem związany kontraktem z promotorem Jimem Evansem. Kontrakt ten jest odnawiany raz na 3 lata.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Shane Mosley (46-6, 39 KO), nie planuje kończyć kariery po zaplanowanej na 18 września walce z Sergio Morą (22-1, 6 KO). "Słodki" twierdzi, że jest mentalnie i fizycznie gotowy na podjęcie kolejnych wyzwań i przegrany pojedynek z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO) nie zapadł mu na długo w pamięci. 1 maja pięściarze zmierzyli się w MGM Grand w Las Vegas i pomimo świetnego początku, gdy Mosley zdawał się być o krok od znokautowania Floyda, "Sugar" dał się zdominować w dalszej fazie walki i ostatecznie przegrał wysoko na punkty.
- Wszystko w porządku. Fizycznie i psychicznie czuję się dobrze. Miałem trochę wolnego czasu i spędziłem go z dzieciakami. Chcę wrócić na ring i jeszcze raz poczuć ten smak zwycięstwa. Dalej będę trenował i wygrywał kolejne walki. Najpierw pokonam Sergio Morę, a potem następnych. Berto to jedna z opcji w półśredniej. Mogę walczyć w różnych kategoriach z tym samym skutkiem. Z Berto byłem już dogadany przed pojedynkiem z Mayweatherem. Jeśli on wciąż chce ze mną walczyć, to nie ma problemu - powiedział Mosley.
Rewelacyjny 21-letni kanadyjski mańkut, David Lemieux (23-0, 22 KO), który zdemolował już 22 z 23 swoich ringowych rywali, idzie drogą ku pięściarskim szczytom wagi średniej. W ostatnim pojedynku, w ciągu niespełna trzech minut rozbił solidnego Elvina Ayalę, z którym Arthur Abraham męczył się przez dwanaście rund.
Szczecinianin Michał Gurgacz, znany jest - póki co - tylko uważnym obserwatorom krajowych turniejów amatorskich. Po sukcesach juniorskich mozolnie buduje swoją pozycję w dorosłym boksie. W ub. roku przegrał na mistrzostwach Polski z Kamilem Szeremetą, w tym uległ wysoko na punkty gdynianinowi, Tomaszowi Jabłońskiemu.
Czy Lemieux i Gurgacz kiedykolwiek spotkali się ringu?
JONAK-KOROBOW: CZY TO BYŁO GRANE?>>

Curtis Woodhouse (14-1, 9 KO) nabawił się kontuzji, która znacznie opóźni jego potencjalny pojedynek z Frankie Gavinem (7-0, 6 KO). Do walki miało dojść 18 września na organizowanej przez Franka Warrena gali "Magnificent Seven", lecz w obecnej sytuacji "Funtime" pozostał bez rywala.
30-letni Woodhouse złamał lewą rękę i przez kilka tygodni nie będzie mógł trenować. Promotor Gavina już szuka zastępstwa. Jako że do eventu zostały jeszcze ponad dwa miesiąca, nie powinno to stanowić wielkiego problemu, choć niewiadomą będzie klasa nowego przeciwnika dla amatorskiego mistrza świata z 2007 roku.